na początek wlep z archiwum:
forum.gazeta.pl/forum/w,12248,57118840,,Bylam_w_kinie_.html?v=2
a tera meritum:
"Przerwane objęcia" Pedro Almodovar...
może zbyt wiele oczekiwałam? może ten duet Pedro+Penelope stracił kły?
niemniej było długo, rozwlekle, nudnawo... naciągnięta do bólu historyjka,
chemia damsko-męska prawie zerowa, główny bohater żałośnie nieprzekonywujący i
tylko Penelope zjawiskowo śliczna, jak zwykle

Jedno, co mnie zafascynowało, to niesamowite krajobrazy nadmorskiej okolicy,
gdzie uciekli potępieni kochankowie, niestety nie zapamiętałam nazwy, qurcze

no, i jeden z młodych aktorów...hmmm... łudząco podobny do Syna Średniego Fed
(przynajmniej z oczu)!
no i oczywiście, jak to u Mistrza, mnóstwo koloru, gorącego, południowego, aż
pachnącego

Można potuptać, w zimowy pluchowaty wieczór.