Kilka minut temu jechałam autobusem.
Na jednym przystanku weszła kobieta - tak na moje oko po trzydziestce.
Stanęła przy oknie i...zaczęła poprawiać włosy, korzystając z szyby jak z
lustra...
Co sądzicie o publicznym poprawianiu/monitorowaniu swojego wizerunku?
Czy malowanie ust przy przypadkowych osobach/czesanie włosów ( na przykład w
przedziale pociągu przed swoją stacją końcową lub przy stoliku kawiarnianym)
jest lekceważeniem osób towarzyszących czy też zupełnie normalną rzeczą?
Czy każde mijane lustro "zmusza prawdziwą kobietę" do zmiany położenia
kosmyka na czole?
Pozdrawiam
B.
(zupełnie nieprawdziwa kobieta