Dodaj do ulubionych

Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe

01.11.10, 10:22
Chyba 250 wątkow to może byc jubileusz? Pomnożywszy przez sto mamy 25 000 wpisów opowiadających o naszej codzienności - dla mnie super ciekawej bez względu na koloryt nastrojów i wydarzeń. Gratulacje dla piszacych !
Słoneczny dzień, naogół 1 listopada było nagle zimno i ponuro, a tearz dostalismy taki prezent pogodowy! Wczoraj na cmentarzu ludzie przechadzali sie niespiesznie, nastrój pogody i zadumy.
Jutko, ja na twoim miejscu pojechałabym na Pere - Lachais, a jak nie masz czasu zapraszam do odwiedzin :
www.pere-lachaise.com/
MIlego świeta wszystkim smile

Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 01.11.10, 10:27
      Mammajko, za zimno. smile Pere-Lachaise znam dość dobrze, nogi już tam sobie schodziłam do kolan, ale na eksapadę tam muszę mieć odpowiedni nastrój. Dziś go nie mam. smile
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 01.11.10, 15:01
      Całkiem nie na temat grobowy:
      Ciekawe jak długo jeszcze uda się Krowisi zachwać łóżeczko?

      http://images41.fotosik.pl/356/69a64e2c53284ddfmed.jpg

      Potem dał jej po pyszczydle i

      http://images49.fotosik.pl/360/330ff717d219d2c9.jpg
      • mammaja Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 01.11.10, 17:02
        Bardzo popieram tego kota, nie wypominajac jak Krowisia potraktowala mnie przy ostatniej wizycie smile
        Mam znowu problem - do ogrodu przyblakal sie malutki kotek - narazie zamieszkal w aneksie do grila u syna i synowej, tam tez jest dokarmiany. Ale wiadomo "cos trzeba z nim zrobic" sad Moze sprobujemuy go zlapac i obejrzec. U dzieci nie moze byc ze wzgledu na alergie opiekunki do dzieci. Kiedy przyszla do mnie, wybiegla z okrzykiem "u panstwa jest kot!"
        Czyli znowu problem z szukaniem miejsca, jak trzy lata temu. Wtedy sie udalo. Moze ktos chcialby przygarnac ????

        • en.ej Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 00:39
          Witam powróconasmile
          Jeszcze tylko jeden wyjazd i już na stałe zadekuję się w swoim domku.
          Jak na tą jesień mam dość wędrówek.
          Z opóźnieniem składam wszystkiego naj... wszystkim,którzy w międzyczasie świętowali i dziękuję dygając za życzenia smile
          Krowisia jak zwykle powala mnie swoją dobrocią.
          Do piątku mam czas, żeby poczytać dokładnie a nie z doskoku co się u Was działo.
          U mnie wsio w pariadkie poza tym, że musiałam dokupić zamrażarkę na grzyby. Każdy powrót przyprawiał mnie o ból głowy, do kogo podrzucić.
          Za to teraz będę musiała odwiedzić Rembertów, Tarchomin i Zieloną, żeby pozbierać. Ale nic to, ważne że śpię w swoim łóżku smile
          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 07:57
            Daj trochę grzybów Enejkowink))
            Dziękuję za dobre słowa o Krowisi Zabaweczko i Enejko. Mm, rozumiem i ciagle czuje sie winna. Krowisia zresztą też pewnie odchoruje wizytę rodziny, bo spędzi prawie cały czas w zamknięciu. Bardzo nie lubi całości szwagrości i zawsze bardzi chce ich zjeść. Teściową oczywiście kochasmile
            • jutka1 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 08:54
              A co Krowisia zrobiła Mammajce? :-8
              • fedorczyk4 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 09:42
                Złośliwie zrobiła jej kukusad
                • jutka1 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 18:58
                  Ugryzła???????
      • joujou Re:Fotki Krowisi i Frysia 01.11.10, 20:30
        cudne smile
    • joujou Re: Wpakowałam się na stary wątek 01.11.10, 20:29
      Przepraszam,ale kręcą mi się za plecami i rozpraszają.
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 07:53
      No i mamy wtorek jako pierwszy dzień pracowitego tygodnia. Dla mnie czas do 11 listopada włącznie będzie jednym szaleństwem i nerwancją. Zmora w postaci wizyty rodziny zza morza precyzuje sie i jak o tym wczoraj rozmawialiśmy z le Mężem, to w jego oczach zobaczyłam ten sam popłoch który widzę w lustrze. Szwagierka zarezerwowała hotel, który jest 30 metrów od naszego domu i nie ma restauracji. Planują pobyt trzytygodniowy. Ja zwyczajnie nie dam rady finansowo! Nie wykarmię dodatkowych trzech potwornie żertych i wymagających osób. Do tego trzeba będzie organizować im wycieczki i rozrywki i "zabezpieczyć" prezenty gwiazdkowe. I jeśli ja, niepozbawiona wiedzy o tanim i niezłymm gotowaniu i wcale z zasady nie skąpa, tak mówię, to wierzcie mi. Teściowej nie liczę bo ona je jak człowiek, a nie pożera i potrafi sama sie sobą zająć nie angażując w to nikogo. W ogóle na jej wizytę tylko siie cieszę, a na myśl o szwagrostwie cierpnie mi skóra na stopach.
      Nic, nie ma co jojczyć, bo niczego nie zmienię. Muszę przysiąść się do Allegro i powybierać część prezentów. Trzeba będzie obdarować 18 osób. Z głową i sercemsmile
      A teraz pierwsza tura spacerów i szychta, potem druga tura, odbieram Wnuczę i zajmuję się nim do jutra rano., po drodze odwalając trzecią turę powiększoną o jamniorkę Synusiowych. No wygadałam sie, kawy napiłam ruszam do życiasmile)))
      • mammaja Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 11:11
        Witam wtorkowo, Fed. łączę się z Toba w ścierpnieciu skory na myśl o szwagrostwie. To sie nie da wytrzymac, a wiem że TY wytrzymasz. Ale ile można?
        Mnie tez sie za duzo wali na głowę. Juz nie będe wymieniac. W odpowiednij chwili walnę sie na kozetke!
        • lablenka_x Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 11:24

          Kozetka jest dobra na wszystko smile
          Dzis Zaduszki i tak wczoraj i dziś mi sie ułozyło w :

          "Czas zadumy"

          Nostalgia
          pachnąca chryzantemami.
          Swiatełka
          migocące w ciemności.
          Dymy świec
          i
          do zmarłych szeptane modlitwy.
          Nieme rozmowy
          z tymi co odeszli.
          Wirujące złoto opadajacych liści
          i ich szelest pod nogami.
          Jak co roku.
        • bbetka Re: Dzisiejki listopadowe i jubileuszowe 02.11.10, 11:42
          Fed, no ja Cię przepraszam, żeby taki mały kotek nie mógł sobie poleżeć spokojnie!!! Tylko, żeby jakiś potwór go wyrzucał z wyra??? no to skandal kompletny jest wink))

          Co do Twojej wizyty rodzinnej to ręce oraz inne członki mi opadły poniżej poziomu uznawanego za przyzwoity i zacznę chyba uważać, że u mnie to się nic nie dzieje i mam luz oraz wypoczynek na co dzień! Co roku przed Bożym Narodzeniem mam ochotę zaproponować bratu (oraz jego rodzinie, spędzających minimum 2 tygodnie świąteczno-noworoczne w Polsce), że może po 12 latach zorganizowali by święta u siebie, zaprosili wszystkich, którzy nieustannie ich goszczą, a my jakoś damy rade wszyscy do nich dojechać i ich uszczęśliwić naszym towarzystwem, o co podczas pobytu w kraju wyłącznie im chodzi wink bo cała obsluga (dość zbieżna z tym co opisała wyzej Fed) to przecież wyłącznie radość i relaks...

          Dziś teoretycznie mam wolne, bo dziekan litościwie dał studentam (a nam przy okazji) cały dzień wolny, ale przyszłam sobie do pracy, piję kawę i zamierzam nieco uporządkować swój pokój, bo ostatnio fachowcy dostawili mi szafę... Całości nie chce mi się opisywać, bo wszyscy wiedzą jak to wygląda - przyszli oczywiscie w trakcie moich zajęć (wielokronie przesuwając termin tak aby mi to nie kolidowało z zajęciami...), usiłowali przesunąć regał wraz z zawartością (tylko książki i papierzyska) więc regał odmówił współpracy i odpadły mu plecy, oberwały się półki i zawartość utworzyła malownicze sterty na podłodze, wykręcili mi uchwyty od szuflad, żeby je wkręcić do szafy (żeby w miejscach widocznych było jednolicie), ale w ich miejsce nie wkręcili nic więc zostały mi szuflady łamiące paznokcie przy każdym użyciu...po wielu prośbach wkręcili uchwyty, ale mocowane na jeden wkręt, więc obok zostały malownicze dziurki, bo poprzednie były na dwa wkręty.. itp, itd Najpiękniejsze było na końcu- panowie musieli przestawić szafę, którą już miałam więc nauczeni doświadczeniem z regałem najpierw wyjęli zawartość (ale nie żeby kolejno półkami, czy coś, tak po prostu "na glebę"), przestawili szafę włożyli zawartość i zostało im drugie tyle wink)) popatrzyli na siebie, a potem na mnie i padło pytanie "a z tym co?", spokojnie zapytałam "a skąd to panowie wyjęli 10 minut temu", "no z szafy" mój wzrok wymusił widać jakiś proces myślowy, bo jeden wydukał "no ale się nie mieści!!!". W rezultacie włożyli to do nowej szafy- i tak mam owszem nową szafę, ale całkiem zapełnioną... A że nie o to mi chodziło więc zamierzam zabrać się za porządki

          En - może zacznij zarabiać na tych grzybach, albo jakaś wymiana barterowa? ja mam dużo konfitur z jeżyn oraz malin na przykładwink

          Miłego dnia wszystkim, u mnie -podobnie jak od dwóch dni- mglisto i szaro ;-( a wszędzie podobno było pięknie...
          • fedorczyk4 Szafy, anteny, karty..... 02.11.10, 19:12
            Czyli miałaś dwóch ludzi z szafa w wersji biurowejsmile
            Ja natomiast miałam dzisiaj dwóch panów i antenę. Le Mąż mocno zniesmaczony ofertą Aster z której korzystamy, bo nie mamy wyjścia, postanowił , że pod choinkę dostanę (ja!!???) Cyfrę + i jej komplet kanałów francuskiej telewizji. TV oglądam rzadko, a teraz wcale nie będę oglądała, bo jak go znam wpasie się definitywnie na kanapę przed ekranem i będzie śledził wszystkie mecze i programy rozrywkowe, najlepiej powtórki ze złotych lat TV francuskiej, czyli 80 tych. Mnie tam rybka i welonik i tak wolę czytać.
            No i przyjechała dzisiaj pan monter i okazało sie że jedyne miejsce na talerz jest na półdaszku nad moim "półtarasem. Tylko ze nasza drabina nie sięga tak wysoko, więc starszawy monter, przy pomocy grubawego le Męża, który był absolutnie zdeterminowany żeby antena zawisła koniecznie dzisiaj, usiłował się wgramolić na wyzej wymieniony daszek. Jak juz mu sie udało, i antena zawisła, to okazało się ze własciwie nie ma którędy puścić kabla. Latali obaj z wywieszonymi ozorami, jak zagubione ogary, między tarasem a pokojem dziennym i pokazywali sobie palcami różne punkty na ścianie i oknach. Strasznie śmiesznie wygladali z perspektywy sypialnianego okna przy którym stoi mój komputer na którym musiałam akurat wykonać partaninkę zawodową (w robocie nie mam różnych takich tam). Oczywiście wybrali wersję którą proponowałam od początku, ale widocznie musieli sobie polatać po dworzuwink
            I teraz le Mąż, juz całkiem samodzielnie kombinuje nad różnymi możliwościami wynikającymi z faktu że mamy 2 operatorów, 2 dekodery jeden sprytny przekaźnik. Ma zabawę co najmniej do kończ tygodniasmile
            • mammaja Re: Szafy, anteny, karty..... 02.11.10, 22:25
              No piekny prezent dostaniesz na gwaizdke, Fed, obsmialam sie jak norka! Potem jeszcze okaze sie, ze masz za to placic co miesiac smile
              Bbetki opis tez mnie rozbawil. Jak zmienialam regal w swoim pokoju, bo poprzedni byl PRL -owska mebloscianka i nie moglam juz na niego patrzec, okazalo sie ze nowy jest niestety znacznie mniej pojemny i do tej pory stosiki ksiazek leza sobie pod schodami na II p. Widocznie moge sie bez nich obejsc!
              Lablenko - liryka listopadowa bardzo ladna i nastrojowa. Bylismy dzisiaj z mezem na Powazkach Wojskowych, cieplo, kolorowo, sporo odwiedzajacych.
              Jutko - cos w tym rodzaju smile Na szczescie nie tak bardzo ... Złapala smile
              To obejrze sobie film w kompie i pojde spac!
              • en.ej Re: Szafy, anteny, karty..... 02.11.10, 23:50
                Fed, jak pasują podgrzybki to nie ma sprawy, tylko daj cynk czy chcesz mrożone czy suszone smile Marynowanych niet.
                O ile mnie pamięć nie myli już w zeszłym roku proponowałam nie tylko Tobie, ale chyba się bałyście, że potruję tongue_out
                Bbetko, mam awersję do handlowania, jeżeli już to rozdaję.
                Jak podeślesz adres to suszonymi się podzielę smile
                A Krowisia wcale nie chciała capnąć. Mammajko, odwróciłaś się do niej plecami a ona chciała tylko pociągnąć za rękaw żebyś się nią zajęła smile
                Jak widzę każda ma jakieś pierepałki. Ja od 25 października walczę z Orange. Rozwiązałam z nimi przepisowo umowę, ale tylko ja o tym wiem, bo pomimo już 5 reklamacji u nich dalej nie ma kto mnie wywalić i nie mogę zacząć korzystać z operatora zapewniającego mi łączność ze światem w kurniku.Czekam ze zniecierpliwieniem na fakturę za ten miesiąc. Usłyszą jaka potrafię być "miła" wink
                • fedorczyk4 Środa 03.11.10, 08:03
                  Pasuują!!! Wszystko mi pasuje i w każdej formiesmile
                  Mam za sobą noc z szokiem. Otóż pies Maćmy, niejaki Kikuś, wyjatkowo "królewski" pies, dał sie pogłaskać. Ba, wręcz nachalnie żądał pieszczot. Pierwszy raz od 7 lat dał mi sie dotknąć bez próby zagryzienia mnie. Nie tylko ja u niego miałam takie notowania. Nikt, przenikt poza Maćmą nie mógł go pogłaskać. Maćma zreszta też tylko po głowie. Na pewno już Wam pisałam o nim. W Bieszczadch przeze mnie znalezionym, weterynarzowi z pod zastrzyku usypiajacego wydartym i rodzicom na podołek zwalonym. Najpskudniejszy kundelek Rezczpospolitej, a do tego wredny nienawidzący wszystkiego co nie jest Maćmą. Kiedyś mnie też kochał, aż któregoś dnia Krowisia, którą zawsze zagryzał doszła do wniosku, że są pewne granice chamstwa i we własnym mieszkaniu nie da sie tak traktować, otworzyła paszczę i przygwoździła go do podłogi. Odtąd przestałam byc Matka Ziemią i stałam sie poplecznikiem wroga. Czyli do zagryzienia. No i po 7 latach wyraźnie mi wybaczył. Cieszę sie bo nie myślałam że 19 letni pies zmieni przekonania. Moze i dla Jarosława Kaczynskiego są jeszcze szanse? Może nie należy całkiem spisywać go na straty?
                  • lablenka_x Re: Środa 03.11.10, 09:44

                    Fedo , faktycznie szok,czyli zawsze nalezy mieć nadzieję na pozytywne zmianywink.
                    Zdjęcia Krowisi i Frysia cudne,.
                    Usmiałam sie równiez z "prezentu",chociaz sama kupiłam mężowi na gwiazdkę cyfrę + 3 kanały:sport,film i kanał + no i płace za to do dziś,a wszystkie "sporty"ogladam na własne życzeniesmile
                    Mammaju , wybacz Krowisi, jak czytam ,nie miała złych zamiarów.Miło mi ,ze liryka jesienna, jak ja nazwałaś , spodobała sięsmile.
                    Jou,zdrowiej i nie daj się żadnemu paskudztwu.
                    Enejko grzybów zazdroszczę, w tym roku nie byłam na grzybobraniu ani razu.
                    Poprzedniej nocy i o poranku u nas mgły były.
                    Dzis pochmurno
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/gk58PtbafejyBYTB5B.jpg
                    • fedorczyk4 Re: Środa 03.11.10, 10:01
                      To tak jak u nas. Tyle że ja sie zgapiłam i noca z psami Mami nie sfotografowałamsmile
                      A za Cyfrę to ja (tfu) będę płaciła co miesiąc!!Zresztą Ty naprawdę zrobiłaś prezennt mężowi, a le Mąż... no cóż, zrobił jak jego ojciec który kilkanaście lat temu wkroczył do domu, dumnie postawił pudło przed Teściową i oświadczył: No masz już wreszcie ten swój magnetowid. Na co Teściową zamurowało, bo nie tylko wcale nie chciała, ale wręcz tylko niejasno wiedziała co to jestsmile))
                    • lablenka_x Re: Środa 03.11.10, 10:02
                      Żeby nie było tak listopadowo ponuro:
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/WMsfCoSRAoppbnaxiX.jpg

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/nFaRZz3D4h3bS00dTX.jpg
                    • joujou Re: Środa 04.11.10, 00:48
                      Spieszę donieść dobrą wiadomość:wynik jest dobry,znaczy,że to był guz łagodny-zawierał bardzo liczne
                      zmiany,ale nie złośliwe.Kamień spadł mi z piersi wink Odebrałam go dzisiaj i prawie 3 godz.
                      siedziałam w kolejce w poczekalni,w myślach pisząc testament smile Tym bardziej,że oprócz
                      rozpoznania po łacinie ujrzałam (+++) przy jakimś badaniu,no i wyobrażnia została pobudzona.
                      Siedzę,łapki mi drżą,duszno,każdy z markotną miną i ze swoim problemem,a na przeciwko,dwie starsze panie po mastektomii opowiadają sobie o swych dolegliwościach,protezach i wymieniają uwagi na temat łysych głów,peruk,żartując przy tym z tego i owego,a mnie wszystko podchodzi do gardła.Gdy w końcu dostałam się do gabinetu,kazałam sobie od razu odczytać wynik.Potem nastąpiła kolejna seria 'tortur' i chociaż bolało jak cholera,to nie miało już to większego znaczenia smile
                      Jutro również ta koszmarna poczekalnia i łoże boleści,ale już się tak nie martwię,bo jak się wygoi to będzie dobrze smile

                      Uśmiałam się bardzo czytając Wasze opowieści,tylko ta z rodzinką Fed raczej koszmarna.

                      En.ejko jeszcze wczoraj z moją warszawską rodzinką byliśmy na gąskach.Mżonek i ja mieliśmy razem takie 5 kg wiaderko od kapusty pełne,a mój brat z bratową trochę więcej,ale Ty przebiłaś w tym roku chyba wszystkich,skoro musiałaś nabyć zamrażarkę smile

                      Lx,liryka jesienna bardzo nastrojowa,fotki również smile

                      Pozdrawiam życząc spokojnej nocy!
                      • fedorczyk4 Re: Środa 04.11.10, 09:18
                        Joujou, to wielka radość i wspaniała nowina,. Szkoda tylko, że musiałaś na nia tyle czasu czekać. Te trzy godziny pewnie nieźle Ci ujadły nerwówsad
                        Mną się nie przejmuj, ja tak mam, że jak sie napluję, nawywnętrzam, to już stojąc twarzą w twarz z nieuniknionym (szwagierką) wszystko obrócę w żart i świetną checęsmile Najwyżej wespół w zespół z Krowisią zmontujemy jakąś akcyjkęwink
                        P.S Na pocieszenie kupiłam sobie złote buty. Nie pantofelki, tylko klasyczne skórzane sznurowane buciory Kickers. Tyle że złotesmile Oczywiście na Allegro, oczywiście nowe i oczywiście darmo dawalismile))))
                      • monia.i Re: Środa 04.11.10, 11:11
                        Fantastyczne wieści, Joujou, cieszę się razem z Tobą smile Pewnie dopiero teraz stres odpuscza...
                        Ściskam serdecznie, pozdrawiam wszystkich również, niestety, jakaś pisząca niemoc mnie dopadła, więc milczę i czekam aż gangrena sobie pójdzie. Ale czytam i jestem smile
                        Od rana szaro i kapie, jednym słowem listopad. Zabawne, ja w sumie lubię taką pogodę, pięknie się komponuje z moją melancholią - tylko pod warunkiem, że mogę zostać w domu. Po długiej drodze do pracy i przewianiu na przystankach - lubię odrobinkę mniej smile Może taka cudna pogoda dotrwa do weekendu...?wink
                        • mammaja Re: Środa 04.11.10, 12:20
                          Hurra, Joujou smile zdrowiej teraz w spokoju, najwazniejsze masz za sobą smile
                          Wczoraj mialam na kolacji naszego przemilego Gospodarza z Bratyslway wiec sie troche narobilam, ale poniewaz synowa podrzucila w niedziele miesko z dziczka na kotlety, mialam trzy dni, zeby nabraly kruchosci. Piernik udalo sie zachowac i chociaz goscie zakrzykneli "my nie jemy ciast", postanowili sprobowac. A potem juz sie zlamali smile
                          Dzisiaj ponuro, deszczowo, nastroj mam beznadziejny, zaraz wejde na strone banku placic rachunki i to mnie obrzydza. Franek zakatarzony, dezcz pada, chyba dzisiaj nie wyjdziemy na spacer. I to by bylo narazie na tyle !
                      • jutka1 Re: Środa 04.11.10, 18:55
                        Świetna wiadomość, Joujou! smile))
                        Ściskam (lekko, żeby nie zabolało big_grin)
                        • verbena1 Czwartek 04.11.10, 21:47
                          Jou, wyobrazam sobie co przezylas czekajac na wynik, tyle godzin niepewnosci.
                          Ciesze sie razem z Toba ,ze juz po wszystkim , jestes teraz pewnie bardzo szczesliwa osoba. Dbaj o siebie i daj sie rozpieszczac najblizszym. Sciskam mocnosmile

                          Czwartek wietrzny i deszczowy. Tabuny lisci przewiewa wiatr w rozne strony, drzewa w ogrodzie prawie gole, astry jesienne juz przekwitly. Smetek listopadowy.
                          Nad stolem zamontowalam zarowke imitujaca swiatlo dzienne ,ktora podobno chroni przed jesienna melancholia i smuteczkami. Chyba dziala bo czuje sie dosyc dobrze jak na te pore roku, moge wiec spokojnie polecic.
                          • en.ej Re: Czwartek 04.11.10, 23:48
                            Joujou trzymam kciuki za ekspresowe wygojenie, całkowity powrót do zdrowia i nie dawanie się już nigdy żadnej cholerze.
                            Fed, rano wyjeżdżam. Jak wrócę kole środy to się zdzwonimy smile
                            Oczywiście jadę sprawdzić czy trafię na jakieś grzybki no i trzeba przygotować chałupę na zimę. Do wiosny będzie święty spokój smile
                            Nareszcie będę mogła iść zrobić mammografię bo termin nastał a choroba Jou zmobilizowała mnie wystarczająco do odkładanej wizyty.
                            • fedorczyk4 Brrr.... 05.11.10, 09:26
                              Na pogodę i na mamografię. Masz Enej rację, że trzeba. Robiłam 3 lata temu i to było bardzo niemiłe przeżycie. Oczywiście jako niezusuwka poszłam prywatnie do bardzo polecanej przychodni. I zostałam potraktowana nieprzyjemnie, dość brutalnie i na dodatek chcieli mi robić biopsję sobie a muzom, no i oczywiście za wszystko drogo zaplaciłam. Że sobie a muzom to wiem bo wyniki i zdjęcia pokazałam przyjaciółce ginekolożce, która się wściekła i powiedziała cyt: niech sobie kutas jeden ptaka pokłuje i zobaczy jak to przyjemnie, zamiast bez powodu dziurkować kobitki.
                              W Warszawie wiatr posprzatał liście z drzew i pogoda zrobiła sie typowo listopadowa.
                              Enejko będę z utęsknieniem czekałasmile))
                              Lete z psią, potem do roboty, a wieczoram na Nabucco. I tego mi właśnie trzebasmile
                              Czy to Ty Bbetko witałaś mnie siostrą w Dukanie? Czyżbyś uprawiała, a jesli tak to z jakimi rezultatami i efektami ubocznymi? Ciekawa jestem bardzo, jako nowicjuszka.
                              • fedorczyk4 No,no, 06.11.10, 10:41
                                takiej ciszy głuchej to już dawno tu nie było. Cały piatek tylko wiatr i ja na forum.
                                Kot Rany Boskie "ojszczał" mi ulubiona torebkę, nie zorientowałam sie i poszłam z nią (torbą nie mkotką) wczoraj do opery. Nie muszę chyba opisywać reszty. Ale uczucia przepracowałam sobie w drodze powrotnej i kota nie tylko nie zabiłam, ale nawet ukochałam.
                                Nabucco rewelecyjny. Trzy godziny czystej, żywej, przyjemności.
                                • mammaja Re: No,no, 06.11.10, 12:52
                                  Siedze sobie na dyzurze przy chlopakach. Dobrze, ze zostawili wlaczonego laptopa.Wczoraj ani chwili nie mialam - ale przynajmniej zajmowalam sie swoimi sprawami.
                                  Fed, czy to jest nowa wersja Nabucco? Widzialam pare lat temu te opere i podspiewuje do dzisiaj. Narazie koncze, dopisze u siebie, bo jednak mnie rozpraszaja smile
                                  • verbena1 Re: No,no, 06.11.10, 19:17
                                    Mialas oryginalne perfumy Fed, jedyne w calej operzesmile
                                    Kazdy zamknal sie w sobie, skurczyl ,sciesnil i szykuje sie na czas wielkich mrozow i ciemnoscismile
                                    Przypomniala mi sie saga skandynawska i przerazajace opisy ciemnych zimowych dni i ludzie przeczekujacy te mrozne zimowe miesiace. Mysle ,ze u nas az tak strasznie nie bedzie. Zwlaszcza u mnie, jeszcze 6 tygodni do wielkiej podrozy na antypody a juz myslami tam jestem. Plany zaczynaja robic sie coraz ciekawsze ,corka ma 4 tygodnie urlopu i napewno nie bedziemy siedziec w domu.
                                    Teraz przydaloby sie zapasc w jesienny sen az do grudniasmile
                                    • monia.i Re: No,no, 06.11.10, 23:32
                                      Czas szybko zleci, Verbenko, a ileż jest przyjemności w wyczekiwaniu na tak fantastyczną wyprawę smile
                                      Mam w miarę leniwy weekend, bardzo dobrze, bo ostatnio dużo było wychodzeń i wyjazdów. Ale dziś udało mi się namówić Smoka na krótki wypad do centrum handlowego na Targówku. Szczerze tego nie znosi, nawet nie samego łażenia po sklepach, tylko dojazdu - nie ma już cierpliwości do stania w korkach. Ale musiał uzupełnić garderobę, a ja z racji jego gabarytów odmawiam kupowania "na oko" - musi mierzyć i już.
                                      Po powrocie coś przekąsiliśmy, obejrzeliśmy każde po filmie - i małżonek zasiadł do swojego laptopa z pracą zabraną do domu, a ja już-już miałam się dalej miło lenić, ale nieopatrznie zajrzałam po coś do ciuchowej szafy, jakaś zapomniana bluzka wpadła mi w oko, stwierdziłam, że trzymam ją bez sensu na półce, miejsce zabiera a ja jej raczej nie założę...znów mi coś wpadło...i po pięciu minutach byłam w trakcie robienia czystki ciuchowej.
                                      No a teraz siedzę i wypoczywam - a na półkach zdecydowanie luźniej smile
                                      • bbetka Re: No,no, 07.11.10, 00:16
                                        Melduję, że jestem, ale trochę nie do życia, dziś wróciłam z kilkudniowej konferencji w Łodzi -może potem znajdę więcej siły żeby coś napisać, prawie prosto z pociągu pobiegłam na "Białą bluzkę" Jandy, bo fuksem dostałam bilety, ale akurat na dziś - Janda prawie bez głosu, ale dzielnie dała z siebie wszystko i było wzruszająco.
                                        Jou - cieszę się niezmiernie!
                                        Fed, tak to ja trenuję Dukana i to już drugi raz, bo rok temu chciałam wspomóc córkę i ogólnie na Dukanie była cała rodzina - córka i mąż stracili ok 10-12kg każde (w dwa miesiące), ja mniej (ale ja jestem całe życie na jakiejś diecie więc nie ma łatwo wink i nie chcąc dalszej kontynuacji (zdrowie córki i wg mnie wagę miała już ok) obiecałam, że jak jeszcze będzie chciała to za rok przejdziemy znowu na dukana, naiwnie myśląc, że jej przejdzie...i słowo się rzekło kobyłka u płotu i znowu jesteśmy na diecie, ale czas jest określony, fazę p+w kończymy na początku grudnia, a tak po prawdzie to my z mężem jesteśmy tylko tak "trochę", szczególnie ja wyjeżdżając ciągle na konferencje wink))
                                        Padam na nos więc kieruję się w stronę legowiska...
                                        • monia.i Re: No,no, 07.11.10, 00:46
                                          Czy mogę Was podpytać o wasze subiektywne zdanie nt diety Dukana? Obiektywnie to czytam o samych sukcesach, wszyscy chudną na potęgę, nie ma szkodliwych efektów ubocznych..
                                          Mnie jakoś tak zniechęca przewaga białka przynajmniej na pierwszym etapie.
                                        • mammaja Re: No,no, 07.11.10, 00:49
                                          Verbeno, zazdroszcze ci tej podrozy! Oczywiscie w przenosni, bo naprawde ciesze sie razem z toba! Nacieszysz sei corka i wnuczka, pozwiedzacie ciekawe miejsca - to jest to!
                                          Bbetko, to bardzo dobrze jak mozna przeprowadzac diete rodzinnie, gotoanie na dwa fronty jest bardzo meczace i naogol konczy sie zalamaniem diety. A moi braterstwo stracili cala nadwyzke wagowa, zreszta nie jakas straszna, ale conajmniej po 10 kg i trzymaja sie dzielnie.
                                          W przeciwienstwie do mnie - nazszlo mnie dzisiaj na racuszki z jablkami i nasmazylam znowu fure, dobrze ze dzieci wziely polowe, bo ja moge je zjadac i zjadac sad((
                                          A w ogole to po paru godzinach przy maluchach jestem wyjalowiona, dobrze,ze opiekunka sie sprawdza - ale dzisiaj syn byl sam z chlopcami, musial zrobic zakupy, no to jak nie pomoc?
                                          no i nie mam zadnych rewelacji do napisania!

                                          • monia.i Re: No,no, 07.11.10, 00:57
                                            mammaja napisała:
                                            > W przeciwienstwie do mnie - nazszlo mnie dzisiaj na racuszki z jablkami i nasm
                                            > azylam znowu fure, dobrze ze dzieci wziely polowe, bo ja moge je zjadac i zjada
                                            > c sad((
                                            Ja tak mam z plackami ziemniaczanymi - pochłaniam do oporu sad
                                            • fedorczyk4 Re: No,no, 07.11.10, 10:58
                                              Moniu, Dukan jak każda dieta dysosjacyjna ma bardzo wiele złych stron ale, że modna i sprzedaje się na potęgę, to nie mówi się o nich. Po pierwsze im szybciej sie traci to tym szybciej potem znowu przybiera. Po drugie w pierwszych fazach jest rzeczywiście samo białko i rośliny, a zero zbożowych i tłuszczu. I to już stwarza problemiki. Z tym że jeśli nie podchodzić do niej jak do panaceum na wszelkie problemy z wagą to można dzięki niej uzyskać trwałe efekty. Pod warunkiem że ppo 2/3 misiacach przejdzie sie na normalne zdrowe odżywianie. Czyli 5 razy dziennie, małe porcej i zrównoważone. No ubokgie w cukry i tłuszcze. Mnie jest w zasadzie wszystko jedno jaką dietę uprawiam, byle pierwsze efekty były natychmiastowe, a tu są i to spektakularne. A że białko, mogę trzy razy dziennie pożerać spokojnie, to się z nią nie męczę. A co potem zobaczymysmile
                                              • jutka1 Niedziela, deszcz, szaro... 07.11.10, 14:12
                                                Pogoda jak w tytule. Trochę się teraz przejaśnia, ale całe rano lało i chlipiło. Zlało mnie w drodze na i z zakupów, i już więcej dziś nie wychodzę, o nie. Przejaśnienie dotyczy tylko światła, bo mży jak pod zepsutym prysznicem.

                                                Gotuję zupę kalafiorową z groszkiem i fasolką szparagową, odpoczywam. Miałam dziś pracować, ale mi się nie chce i chyba skończy się na płonnych zamiarach. smile))

                                                Wierzyc mi się nie chce, że już prawie połowa listopada... Jakoś tak ostatnio sporo myślę o upływie czasu. Jesienność nie odpuszcza, ot co. Monia wie, co mam na myśli. smile

                                                Miłej niedzieli życzę, bez względu na pogodę. smile
                                                • mammaja Re: Niedziela, deszcz, szaro... 07.11.10, 19:54
                                                  U nas nie bylo tak zle, nie padalo i nawet poszlismy na krotki spacer. Brak mi tematow ogolnych i moze dlatego tak malo osob na forum. Ale coz - polityka mnie odrzuca, a codziennosc raczej malo ciekawa. W dodatku ogolne jesinne lenistwo kaze sprawy odkladac na potem. Ech, gdzie te iskry rozpalajace plomien dzialania !
                                                • bbetka Re: Niedziela, deszcz, szaro... 07.11.10, 20:03
                                                  Pomału dochodzę do siebie...konferencja była bardzo męcząca wink bowiem studiowałam w pięknym mieście Łodzi i ilekroć tam jadę nocuję u przyjaciółki z roku i akademika oraz spotykam osoby z tamtych lat. To już trzeci raz z kolei kiedy nie dałam rady odwiedzić mojej rodziny w tym mieście (bardzo lubianej) mimo naprawdę silnych postanowień... no ale kiedy??? przyjeżdżam wieczorem więc gadamy,gadamy i gadamy nawilżając struny głosowe (mniej więcej do 3-4 rano), potem wstajemy o świecie, bo przecież rodzina do pracy i szkoły pójść musi i śniadanie im się należy, potem staramy się przetrwać obrady do 19, od 20 integrujemy się w szerszym gronie, potem w węższym znowu do godzin nieprzyzwoitych...przetrwanie kolejnego dnia plus wygłoszenie czegoś czy logiczne poprowadzenie sesji dyskusyjnej staje się coraz trudniejsze ale wieczór wygląda podobnie wink)) no i czas do domu - i gdzie tu czas na wizyty rodzinne??? tym razem nawet nie zadzwoniłam, stchórzyłam bo dostałabym oper jak stąd do Polańczyka. Całkowicie słuszny zresztą więc zaoszczędziłam wszystkim stresu wink

                                                  Co do dukana, to zaletą są rzeczywiście szybkie i spektakularne efekty, ale mnie to nie dotyczy specjalnie, bo uwielbiam żywić się nabiałem a mięsa nie lubię i wolę nic nie jeść, niż zmuszać się do mięsa. A ideą diety jest jeść dużo i to białka w postaci chudego mięsa. U mnie cała rodzina łykała witaminy ze względu na ograniczenie warzyw i owoców i żadnych skutków negatywnych nie zauważyliśmy (ale od początku było wiadomo, że jesteśmy na głównej części diety ok 2 miesięcy, a potem wchodzimy w fazę utrwalania, gdzie wracają owoce i węglowodany - mało ale zawsze). Jak zaczynałam się czuć słabo to oznaczało, że nie wypiłam odpowiedniej ilości płynów (bardzo mało piję więc pilnowanie żeby dużo pić było trudne). Przetrwaliśmy też dlatego, że nauczyłam się piec chleb z otrąb owsianych(dozwolone 3 łyżki dziennie) smakujący jak razowy z ziarnem oraz ciasteczka/placki na słodko (też z otrąb). Pojawiło się też wiele modyfikacji potraw z serem białym (chudym) - np okazało się, że wymieszany serek 0% trójkącik z serkami homogenizowanymi daje efekt jakby był to ser tłusty ze śmietaną (oczywiście dotyczy to produktów określonych firm), dodać do tego można wszystko- cebulę, czosnek, ogórek, pomidora, paprykę, cynamon, słodzik (nie na raz oczywiście wink itp itd - ja jako fanka sera białego byłam całkowicie usatysfakcjonowana. Trudne niestety okazało się stosowanie 1 dnia w tygodniu diety proteinowej (co zaleca dukan na całe życie, żeby waga nie wróciła).... no i po roku wróciło ok 1/3 utraconej wagi. Myślę jednak, że dla córki to też jest nauczka, że niestety żeby nie "dietować" ciągle to trzeba stosować się do zasad i myślę, że to będzie jej drugie i ostatnie odchudzanie wink Mój brat też zrzucił co miał w nadmiarze i dobrze mu z tym już dwa lata, za to bratowa jest już tak chuda, że ledwo ją widać i nie może/nie chce się zatrzymać. Ale ja jej nie lubię specjalnie więc może jestem stronnicza...

                                                  no to się napisałam wink idę obejrzeć "Dobry rok" z Gladiatorem co na pewno poprawi mi nastrój - miłego wieczoru wszystkim
                                                • monia.i Re: Niedziela, deszcz, szaro... 08.11.10, 12:17
                                                  jutka1 napisała:
                                                  >
                                                  > Wierzyc mi się nie chce, że już prawie połowa listopada... Jakoś tak ostatnio s
                                                  > poro myślę o upływie czasu. Jesienność nie odpuszcza, ot co. Monia wie, co mam
                                                  > na myśli. smile
                                                  >
                                                  Wiem, Jutencjo smile Mam do wyboru - albo walczyć, się nie dawać...albo poddać i popłynąć z prądem tyle że w sposób kontrolowany, w oczekiwaniu na przeminięcie melancholii. No i na to właśnie postawiłam, bo dość miałam szamotaniny smile Teraz staram się być dla siebie dobra i miła - hmmm...tak myślę, że kalafiorowa zupa z groszkiem i fasolką też mogłaby być pomocna smile
                                                  • monia.i Re: Poniedziałkowo 08.11.10, 12:22
                                                    Dzięki piękne za wszystkie wypowiedzi w spr. diety - będę się musiała zagłębić w temat smile
    • luiza-w-ogrodzie Na jubileuszowym watku wypada sie wpisac... 08.11.10, 01:54
      ...no to sie wpisuje, dajac jednoczesnie znak zycia. Wykaraskalam sie z zapalenia zatok a na ostatni weekend pojechalam z corka do Central Coast (na polnoc od Sydney) do hotelu nad woda. Poszlysmy na masaz i wylegiwalysmy sie w spa, duzo chodzilysmy po plazy, zeby sobie wyleczyc zatoki i inne oddechowe przypadlosci. Po tygodniu deszczu (ktory wypelnil wszystkie nasze ogrodowe zbiorniki po brzegi) w niedziele wyszlo slonce i zdolalysmy sobie nawet troche spalic twarze :o)

      Nie pamietam czy pisalam o zaadoptowaniu niechcianego krolika-albinosa jako meza dla niewidomej Buni. Jest bardzo oswojony i zachowuje sie jak piesek, nawet Buszmen go lubi. W zeszlym tygodniu zarejestrowalam tez firme i odpowiednie strony internetowe, dostalam kupe dokumentow do przeczytania i bede je studiowac.

      Szefostwo zatwierdzilo moje podanie o urlop od 24 grudnia do 26 stycznia. Corka bedzie pracowac od polowy grudnia do 9 stycznia, wiec wyjedziemy z Sydney rodzinnie pod koniec wakacji. Zaczelam porzadkowac i ozdabiac dom na lato i na okres Swiat. Kupilam od znajomej stary drewniany regal, gdzie zmieszcza sie kartony dotychczas upchniete na werandzie. Chce tez kupic nowa duza kanape do pokoju telewizyjnego (pewnie w czasie poswiatecznych przecen). Wczoraj z Buszmenem wstawilismy na werande "lozko dzienne" zamiast kanapki (ktora zaanektowala corka) i w ten sposob powstalo miejsce do wylegiwania sie z ksiazka pod oknem a jesli bedziemy miec gosci, bedzie sluzylo do spania.
      https://resources.shopstyle.com/sim/74/33/7433e357e476235c0780a9d12f3f5b0c/meldal-ikea-bedroom-furniture-daybed-frame-with-slatted-bed-base.jpg

      Co do spraw ogrodowych, donosze ze zaczely owocowac maliny i truskawki, zielenina rosnie na potege, dynia i ogorki wykielkowaly, kury niosa jak trzeba. Z drugiej strony kroliki zjadly mlode fasole, wiec dzisiaj wsieje je jeszcze raz i dobrze ogrodze. Rabarbar wszedl w drugi sezon, zerwalam kilka lodyg i zrobilam fantastyczne zapiekane jablka z rabarbarem pod warstwa kruszonki zrobionej z masla, cukru, maki, platkow owsianych i wiorkow kokosowych. Ciasto zostalo przetestowane przez rodzine i znajomych i zaakceptowano je jako przeboj tej wiosny, ale musze sie powstrzymac z jego robieniem, zeby nie wykonczyc rabarbaru!

      Od dzisiaj razem z wiatrem z polnocy przyszla letnia pogoda i przez caly tydzien ma byc 30+ stopni a przez najblizsze 4 dni deszcze i burze. Ogrod pewnie eksploduje, ogrodowe kroliki bedzie trzeba zabierac do domu no i zacznie sie jezdzenie nad ocean po pracy.

      Pozdrawiam letnio!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Poniedziałek :-/ 08.11.10, 08:11
        Znów nowy tydzień... W trzy dni muszę "przerobić" robotę z całego tygodnia, a może i więcej. Ughhhhh. uncertain

        Wczoraj zaczęłam mycie fikusa beniamina, listek po listku. Fikus trafił do mnie w prezencie od kumpla, któremu się nie mieścił w nowym, mniejszym mieszkaniu. Ma ze 2.5 metra wysokości, liści z tysiąc albo i więcej, i kurz trzeba z nich zetrzeć. Mniejszą roślinę zaniosłoby się pod prysznic, umyło i po sprawie - a ten egzemplarz trza ręcznie. Jak na razie zdołałam wymyć 1/5 (?), dziś po pracy kontynuuję.

        Poza tym jest wciąż szaro-buro, zimno; Meteoparis zapowiada 5-7 C i popołudniowe deszcze. Brrrrrr.

        Bez względu na pogodę (Luizie zazdraszczam...), miłego dnia życzę. smile
        • fedorczyk4 Re: Poniedziałek :-/ 08.11.10, 08:49
          Ech, ja to już nawet nie zazdraszam Luizie, czytam jej wpisy w maślanym rozmarzeniu i tyle. Luizo moim zdaniem nie pisałaś o albinosie. A ja się czuje całe stado?
          Mam podobne łóżko i wyobraż sobie że też służyło dłuższy czas jako kanapasmile Strasznie lubie takie łóżka metalowe.
          W Warszawie pogoda listopadowa. I fajnie, mam okazję żeby zainaugurować różowe kalosze. Jak dotąd wzdragałam sie lekko, bo generalnie nie lubię gumy na nogach i stada młodych i mniej młodych bab ganiajace po mieście w kaloszach, nawet jeśli było piękne słońce, doprowadzały mnie do szału, ale teraz już mogę z czystym sumieniem zaprezentować je światuwink
          Ten tydzień będzie dla mnie hardcorowy, następny też. Za to potem będzie juz tylko gorzejwink). Ale Dukan zaczął odwalać swoja robotę, zwierzęta są zdrowe, rodzina zuma zumarum (jak mawiał jeden znajomy stolarz) też, więc czego chcieć więcej?
          Hm, z tym zdrowiem to troche przesadziłam biorąc pod uwagę stan "kontrteściowej". Uściślając najbliższa rodzina jest zdrowa. Swoją drogą, moja biedna Synusiowa, jest bardzo dzielna i mądra w tym wszystkim. Życze dobrego tygodnia i przed robotą lecę inaugurować z Krowisią.
          • bbetka Re: Poniedziałek :-/ 08.11.10, 11:10
            Luizie zazdraszam stale, głównie tego, że ma bliziutko do Nowej Zelandii oraz posiadanej trzódki wink

            Kaloszy nie posiadam (podobnie jak kozaków wink ale różowe...mniam smile

            Próbuję nadrobić zaległości pracowe z zeszłego tygodnia, szczególnie, że ten też jakiś krótki się zapowiada, za to intensywny... ale na razie uruchomiłam jadłodajnię na balkonie i mam za oknem mnóstwo sikorek, kot dostaje szału po tej stronie szyby - przyleciała nawet sroka, ale się nie zmieściła do karmnika wink))

            Poza tym leje, podczas mojej nieobecności rodzina była uprzejma popsuć pralkę, więc czeka mnie pranie ręczne wrrr...

            Miłego dnia i tygodnia
            • mammaja Re: Poniedziałek :-/ 08.11.10, 13:22
              Ciesze sie z wiadomosci od Luizy, o krolikach, łózku i wiosnie. Oraz powrocie do zdrowia smile
              ocyzma duszy widze Fed w rozowych kaloszach ( ciekawe jak skomponowana reszta stroju, czy tez rozowy kapulusz ? ) Bez pralki zycie marne, a karmniki juz oblezone.
              Zamiast pisac i wysylac maile zajelam sie kuchnia. To dziala uspokajajaco. Ale nie da sie uciec przed bardziej intelektualnymi zajeciami, wiec zycze milego tygodnia !
              • fedorczyk4 Re: Poniedziałek :-/ 08.11.10, 18:44
                Pfi..różowy kapelusz to byłoby za proste. Do różowych (lilaróż sznurowane) kaloszy ja noszy płaszcz z gobelinowym dołem i gobelinowym wykończeniem rękawów e kolorach rozmaitych, oraz torebkę srebrzysto szarą w czarne lamparcie centki. A to wszystko na wielorybie. Mówię Wam robię duuuże wrażeniesmile)))
                • fedorczyk4 Re: Poniedziałek :-/ i P.S. 08.11.10, 19:03
                  Zapomniałam o rybaczkach jeansowych z ćwiekami w kolorze złotym na dolnych mankietach, wyłożonych na górny kawałeczek kaloszy.
            • luiza-w-ogrodzie Obrazki z NZ dla Bbetki 09.11.10, 03:54
              bbetka napisała:

              > Luizie zazdraszam stale, głównie tego, że ma bliziutko do Nowej Zelandii oraz p osiadanej trzódki wink

              Bbetko, tez uwielbiam Nowa Zelandie. Na niewielkiej powierzchni jest tam zgromadzonych tyle cudow natury, ze moglabym tam jezdzic co kwartal.

              Z dedykacja dla Ciebie pokazuje trzy portrety wulkanu Ngaruhoe, widziane z naszego narciarskiego zakwaterowania. Gral on role "Gory Przeznaczenia" w filmowej trylogii "Wladca Pierscieni".

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/z1IiiQIOCtxOQyJ6EB.jpg

              Gora otulona chmura:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/mEbTd0UjRM8FnbRByB.jpg

              Ngaruhoe o wschodzie slonca:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/UaBsZ9KgMercQUZm2B.jpg

              Pozdrawiam i zycze zwiedzania NZ
              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
              • fedorczyk4 Re: Obrazki z NZ dla Bbetki 09.11.10, 09:32
                Luizo, zdjęcia obłędne i te wulkanu i cudownego krółiczka! Pomysł Mammajki żeby spotkać się u Ciebie też jest obłędny, obłędnie wspaniałysmile Dziękuję za nową "ksywkę". Zdjęcia mojej osoby (a raczej stroju) zrobię jak tylko przewali się po mnie ten tydzień. Chwilowo jestem w dzikim kociokwiku i na każdy dzwonek (w przypadku mojej komórki gwizd) telefonu reaguję nerwową czkawką.
                A po za tym nic na działkach sie nie dzieje. Tez jetem na półmetku z zakupami "prezentowymi" i też w Necie. Z aktualnych obliczeń wychodzi mi że oszczędziłam połowę sumy którą wydaję zazwyczaj, no i ponieważ wystawiłam sama kilka rzeczy na Allegro, to le Mąż jest wniebowzięty.

                Moniu, po naszej wymianie opinni o diecie Dukana, Tajemniczy Don Pedro przysłał mi to co wklejam poniżej:

                PAP Life/ Monika Dzwonnik, MM 2010-11-08 10:00
                Najpopularniejsza dieta może być groźna dla zdrowia
                Możemy wymienić dziesiątki różnych sposobów odżywiania. Na świecie istnieje ich około 30 tys. - tyle niekonwencjonalnych diet zanotowano w 2003 roku. Liczba ta, nawet dla miłośników odchudzania, jest zaskakująca. Najpopularniejsza w ostatnim czasie okazała się dieta proteinowa.

                Twórcą słynnej diety białkowej czy też proteinowej, jak zwykło się ją nazywać, jest dr Pierre Dukan, francuski lekarz, który od 30 lat specjalizuje się w dietetyce i walce z otyłością. Proponowany przez niego program odżywiania powstał w ramach eksperymentu.

                - Od kiedy byłem nastolatkiem zdążyłem już stracić 300 kilo i, jak pan widzi, na nowo je odzyskać - powiedział pacjent, od którego dieta Dukana się zaczęła. Pacjent był gotowy na wszystkie poświęcenia, oprócz jednego - nie potrafił wyrzec się spożywania mięsa. Jakie było zalecenia jeszcze nikomu nieznanego lekarza?

                - No dobrze, niech pan w takim razie przez pięć dni je tylko i wyłącznie mięso, w dowolnych ilościach - zalecił Pierre Dukan. I tak oto zrodziła się idea diety proteinowej.

                Dziś po dietę sięgają tysiące osób na całym świecie, a poradniki opisujące tę metodę zyskują miano bestsellerów. W całym tym francuskim szale na odchudzanie niezmienne pozostaje stanowisko lekarzy i dietetyków, którzy zgodnym chórem twierdzą, że Dukan może być groźny.

                - Większość z pań wie, jakie działania uboczne wiążą się ze stosowaniem tej diety, poczynając od kwasicy ketonowej, osteoporozy (na skutek zakwaszenia organizmu następuje wypłukiwanie wapnia z organizmu) i podwyższonego ciśnienia. Dieta ta również źle wpływa na układ nerwowy, co objawia się osłabieniem koncentracji, pamięci i spostrzegawczości - alarmuje dietetyk Małgorzata Paprocka-Chylewska.

                - Jestem pewien, że osoby, które krytycznie odnoszą się do mojej diety nie przeczytały lub w pełni nie zrozumiały całej istoty programu. Dieta określana jest jako proteinowa, dlatego uznawana jest jako dieta wyłącznie białkowa, co jest błędem. Program opiera się na czterech fazach, spośród których tylko pierwsza jest wyłącznie proteinowa. Praktykuję tę dietę od 30 lat i nie spotkałem się z choć jednym pacjentem, który uskarżałby się na jakieś dolegliwości. Oczywiście wegetarianie i osoby z niewydolnością nerek nie mogą praktykować tego programu. Nie ma ani jednego przypadku, że ktoś zachorował, stosując mój program - wyjaśnia Pierre Dukan w jednym z wywiadów.

                A co na to ludzie? Cóż, dieta Dukana pozwoliła spełnić marzenia o mniejszych rozmiarach ubrań, kształtnych pośladkach i braku fałdek. Ostrzeżenia o zakwaszeniu organizmu ich nie zniechęcają, skoro skala na wadze wskazuje coraz mniej. A to dla wielu praktyków dietetycznych trendów jest najważniejsze. A ci, dla których dieta okazała się nieskuteczna? Oni czekają na kolejną sensacyjną dietę cud...

                Pozdrowionka dla Tajemniczgo Don Pedra, który nas czytuje zza krzaka smile))))
                -
                • mammaja Re: Obrazki z NZ dla Bbetki 09.11.10, 12:45
                  Luizo, powtarzam za Fed - i kroliczek i wulkany wspaniale ! Mysle ze niezly pomysl na spotkanie na antypodach, juz zaczne odkladac na bilet smile
                  Co do diety Dunkana, to stwierdzam, ze moi braterstwo wrocili do ubranek sprzed lat i bratowka do swietnej figury dzieki tej diecie. Ale zaleta bylo, ze dwojgu doroslym osobom prowadzacym wspolne gospodarstwo latwiej jest wdrozyc rezim trwajacy kilka miesiecy i utrzymujacy sie czesciowo (czwartki!) przez wiele lat. W kazdym razie zycze sukcesow stosujacym!
                  Jak zwykle nasze Towarzystwo Kulturalne szaleje przed Parada Niepodleglosci i mnie takze wkrecili w jakies dzialania. na szczescie nie ma tu bojowek Mlodzizy Wszechpolskiej i innych
                  paskudztw z pochodniami.
                  Cieply, bezwietrzny dzien, nawt slonce przeswituje miedzy chmurkami.
                  Co jest z Dado, dawno sie nie odzywala!

          • luiza-w-ogrodzie Zapraszam na werandowa lezanke 08.11.10, 11:59
            fedorczyk4 napisała:

            > Ech, ja to już nawet nie zazdraszam Luizie, czytam jej wpisy w maślanym rozmarzeniu i tyle. Luizo moim zdaniem nie pisałaś o albinosie. A ja się czuje całe stado?

            Fed, Ty sie nie rozmaslaj, Ty sie wez i przyjedz! Myslisz, ze po co instaluje w domu dodatkowe lozka? Mamy 3 pojedyncze lozka, jedno podwojne, i dwa grube dmuchane materace: jeden pojedynczy i jeden podwojny. Noclegu jest na osiem osob (namiotow nie liczac) a mieszka tu nas troje - lozka sie marnuja, gosci nam trzeba!

            Oto Rupi, nowy nabytek w calej okazalosci (zdjecie jeszcze ze schroniska). Byl na liscie do uspienia w panstwowym schronisku, stamtad zabrala go wlascicielka malego prywatnego schroniska. Miala go ponad rok, bo nikt go nie chcial, czerwonookiego i z problemami z zapaleniem szczeki:
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/qV6KSvtrMI14jx6NnX.jpg

            Stada jako takiego nie mamy, bo kroliki trzymane sa w oddzielnych parach: klapouchy Bobbeck i Bobcia mieszkaja na dworze a niewidoma Bunia i Rupi mieszkaja w domu. Wszystkie kroliki sa nosicielami pasozyta Encephalitozoon cunniculi (jak ponad polowa domowych krolikow) i okresowo przechodza dwutygodniowa kuracje niezbyt smacznym lekarstwem. Opatentowalam metode podawania: ucieram swieze jablko, wkraplam odpowiednia dla wagi ilosc lekarstwa i podaje zmieszane, pilnujac, zeby kazdy krolik zjadl tylko swoja porcje. Az sie trzesa, widzac male spodki z ta mieszanka :o)

            > Mam podobne łóżko i wyobraż sobie że też służyło dłuższy czas jako kanapasmile Strasznie lubie takie łóżka metalowe.

            Tez je lubie! To lozko Meldal z IKEI, kupilam takie samo mojej Mamie (tzn. ona je sobie wybrala), ktora bardzo sie z niego cieszy. Jak juz zrobie pokrycie i zdobede duzo poduch, wrzuce zdjecie lozkolezankokanapy pod panoramicznym oknem na werandzie, moze ktos sie skusi i wpadnie.

            > W Warszawie pogoda listopadowa. I fajnie, mam okazję żeby zainaugurować różowe
            > kalosze. Jak dotąd wzdragałam sie lekko, bo generalnie nie lubię gumy na nogach
            > i stada młodych i mniej młodych bab ganiajace po mieście w kaloszach, nawet je
            > śli było piękne słońce, doprowadzały mnie do szału, ale teraz już mogę z czysty
            > m sumieniem zaprezentować je światuwink

            Zdjecie poprosze...

            > Ten tydzień będzie dla mnie hardcorowy, następny też. Za to potem będzie juz ty
            > lko gorzejwink).

            Fed, to juz jest jakis masochizm. Dlaczego dajesz sie tak wykorzystywac? Asertywnosci zycze w duzych ilosciach!

            Pozdrawiam cieplo i burzowo; zaraz sie walne na werandowa lezanke i chyba tu bede dzis spac...
            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
            • verbena1 Re: Zapraszam na werandowa lezanke 08.11.10, 20:37
              Luizo, poniewaz wkrotce bede najblizej Ciebie, przyjmuje zaproszenie na werandowa lezanke i wpraszam sie wraz z rodzinasmile Mam nadzieje ,ze lezanka jest dwuosobowa ?
              Krolicza rodzinka rozrasta sie w szybkim tempie, prawdziwy dom opieki dla nieprzystosowanych. Moja wnuczka tez ma dwa kroliczki i opowiada mi ciagle jakies nowe historie.

              Fed, co jest z tymi gumowcami, nowy trend czy koniecznosc podczas psich spacerow? Jesli to nowa moda, musze wyszorowac moje ogrodowe w bialo-zielone paski i wyjsc na miasto.
              Prosze o zdjecie , koniecznie z tymi jeansami nabijanymi cwiekami.
              • fedorczyk4 Re: Zapraszam na werandowa lezanke 08.11.10, 21:34
                U mnie konieczność w deszczowe i błotniste dni, bo złamany palec ciagle pozostawia mi niewielki wybór obuwia. Natomiast w Polsce jakoś tak od roku (gdzie indziej pewnie też i może dłużej) panuje dzika moda na kalosze. Kolorowe, stylizowane, szykowne, wieczorowe, do konnej jazdy i do rozrzucania gnoju. Całe to towarzystwo weszło na salony, do centr handlowych, wyległo na ulice... Nie przeszkadza mi to, choć przyznam szczerze, że na myśl o noszeniu gumiaków do kiecki w upalny dzień lekko się wzdrygam. Nie estetycznie, bo dla mnie eklektyzm i miszmasz = szczęście, ale na myśl o tym co się dzieje w takim kaloszu w upał.
                • mammaja Re: Zapraszam na werandowa lezanke 08.11.10, 22:29
                  Fed, calosc stroju niezwykle smaczna! Musze cie zobaczyc ! Jaki tam wieloryb - rybenka zlota jestes!
                  Sadzac z ilosci miejsc do spania nastepne forumowe spotkanie musimy zrobic u Luizy!
                  Bialy krolik jak z Alicji w Krainie Czarow!
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Zapraszam na werandowa lezanke 09.11.10, 00:18
                    mammaja napisała:

                    > Fed, calosc stroju niezwykle smaczna! Musze cie zobaczyc ! Jaki tam wieloryb - rybenka zlota jestes!

                    Mammaja ma racje, Fed, jestes rybka spelniajaca zyczenia rodziny, zanim jeszcze je wypowiedza. Tez poprosze zdjecie - koniecznie kolorowe!

                    > Sadzac z ilosci miejsc do spania nastepne forumowe spotkanie musimy zrobic u Luizy!

                    Wreszcie jakis rozsadny komentarz. Do czasu gdy wszyscy sie dogadaja co do daty, my pewnie zdazymy skonczyc dobudowanie jadalni i drugiej lazienki oraz rozbudowe kuchni. Wowczas wstawimy dwie duze kanapy i da sie wcisnac jeszcze ze dwie osoby.

                    > Bialy krolik jak z Alicji w Krainie Czarow!

                    Mnie przypominal te kroliki wyciagane z kapelusza, ale Tobie MM chyba sie lepiej skojarzylo. Wystarczy popatrzec na to zdjecie (tez ze schroniska):
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/qa19dKcMuy6EUy7NTX.jpg

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
                    • monia.i Re: Zapraszam na werandowa lezanke 09.11.10, 21:49
                      Też miałam skojarzenia z Królikiem z Alicji w krainie Czarów smile
              • luiza-w-ogrodzie Verbeno, przybywaj! 09.11.10, 01:38
                verbena1 napisała:

                > Luizo, poniewaz wkrotce bede najblizej Ciebie, przyjmuje zaproszenie na werandowa lezanke i wpraszam sie wraz z rodzinasmile Mam nadzieje ,ze lezanka jest dwuosobowa ?

                Przybywajcie! Lezanka jest jednoosobowa, ale mamy tez podwojne lozko i podwojny materac, wiec nie martw sie, wszyscy sie zmieszcza :o)

                > Krolicza rodzinka rozrasta sie w szybkim tempie, prawdziwy dom opieki dla nieprzystosowanych. Moja wnuczka tez ma dwa kroliczki i opowiada mi ciagle jakies nowe historie.

                Na pewno by sie jej spodobaly nasze futrzaki.

                Luiza-w-Ogrodzie
                Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek, 6 i pol tygodnia do Swiat 09.11.10, 00:44
      U nas wielkimi krokami nadchodzi lato i wakacje. Zakwitly jacarandy, zielen wyrasta wszedzie gdzie to mozliwe. Wczorajsze burze przewalily sie, dzis nadejda nowe, ale przynajmniej jest chlodniej. Przy porannym obchodzie ogrodu zjadlam garsc malin i podebralam dwa jajka. W czasie lunchu bede wsiewac na nowo fasole, jaka nadgryzla Bobcia, czyli zoladek na czterech lapach dla niepoznaki przybrany w ksztalt krolika.

      W domu jest cisza i spokoj, zasuwam po klawiaturze jak kot z piorkiem w de. Nie tylko w celach zarobkowych, ale tez zeby zrobic zakupy prezentow na swieta. jestem juz na polmetku, do konca listopada powinnam skonczyc. W przyszly weekend skocze do sklepow i kupie to, co trzeba osobiscie obejrzec.

      Nastroj przedburzowy, ziewam ale dzielnie walcze z sennoscia. Moj nowy krolik rozlozyl sie przy Buni i domaga pieszczot. Kroliki ogrodowe najadly sie i leza jak duze rozklapane futrzane kapcie. Tez bym tak chciala...

      Pozdrawiam niewatpliwie cieplo
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • monia.i Re: Wtorek, 6 i pol tygodnia do Swiat 09.11.10, 21:59
        Od rana miałam ciężką głowę i oczy pełne piasku, nie wiedzieć czemu bo przespałam słuszną ilość godzin. Być może spałam za wolno. Po południu już całkiem byłam nieprzytomna - ale musiałam wykrzesać z siebie odrobinę energii, bo po pracy pojechałam do mamy - trza było Żabę do weta zabrać na szczepienie. U mamuni pokrzepiłam się ulubionymi plackami ziemniaczanymi, odzyskałam nieco wigoru, myknęłyśmy do weta i szczepienie oraz ogląd zaliczyłyśmy. Ale do domu ledwie się dosnułam. Co ciekawe, teraz się nieco ożywiłam..ha ha - w samą porę, doprawdy.
        Jutro po pracy środowy obiadek u smoczych rodziców - mają jakieś wieści niewesołe od rodziny, jesień sporo chorób przyniosła...sad
        Uściski dla wszystkich!
        • verbena1 Re: Wtorek, 6 i pol tygodnia do Swiat 09.11.10, 22:20
          Listopad jest jak kazdy widzi, chyba tylko Luiza zadowolona z listopada. Rano ,jeszcze rozespana pojechalam do pracy w zupelnie innym kierunku niz powinnam. Reszte dnia, tak jak Monia przetrwalam w letargu. Ani grama slonca przez caly dzien, wiedne i obumieram. Trzeba wybrac sie na jakies lozka opalajace, masaze czy solarium aby dozyc do grudnia.

          Dado, odezwij sie lub pomachaj lapka ,ze nas czytasz. Jou, jak sie czujesz?
    • dado11 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codzienności:-) 09.11.10, 22:23
      Witam wszystkichsmile takiemu osiągnięciu należy się podkreślenie!
      niestety ostatnio jestem tak jakoś wymięto-zakręcona, że nie mam serca do niczego... może to wpływ listopadowych mgieł, a może coś innego, ale poza obowiązkami, które muszę, to ograniczam się prawie do zera aktywności...sad
      niemniej śledzę wasze dni, wspaniałą walkę Joujou o zdrowie (już chyba wygraną!!! GRATULUJĘ!!!smile), perypetie Fed z rodzinnym tsunami, jesienne smuteczki Moni, nieprawdopodobną aktywność Bbetki, króliki Luizy, no i trzymam kciuki za wyprawę Verbeny na drugi kraniec światasmile
      Jutko, a jak twój ogród tarasowy znosi słotę paryską?
      Lx, piękne zdjęciasmile
      a zdjęcia wulkanu na NZ, powodują, że zaczyna we mnie wyć dusza włóczykija....
      U mnie z nowości to: Zosia poczyniła pierwsze kroki na czworakach, no i jest właścicielką 2 ząbków, wciąż jest cudnie pogodna i nieupierdliwasmile
      http://images8.fotosik.pl/517/087baba7fc0d9586.jpg
      firma, z którą od lat współpracuję, posypała się dramatycznie, ciągnąc niezamknięte konflikty personalne i brak konsekwencji w zarządzaniu... a poza tym świetni fachowcy, więc pomagam i sekunduję ich wysiłkom naprawy sytuacji, bez nich kiepsko by mi się pracowało...
      poza tym cisza na działkach, karmnik ptasi znów pełny głodomorów, prymule wciąż kwitną nie zważając na łyse gałęzie i coraz krótsze dni...
      a, odkryłam nowy przepis na przepyszne muffiny owsiane z żurawiną, ale o tym we właściwym wątkusmile
      pozdr. d.
      • monia.i Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 09.11.10, 22:35
        I odkryła stópki smile
        Zosia jak zwykle przesłodka. Ma cudne oczka smile
        • mammaja Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 09.11.10, 23:28
          Ciesze sie, Dado, ze Daduczka tak pieknie rosnie! Musze pstryknac aktualnego Antosia, do pary! Przemieszcza sie po kocu na podlodze z wielka szybkoscia smile
          Moniu, jakie mnie popoludniu sennosci biora, to nie do wiary! Widocznie taka pora roku! Placki ziemniaczane kazdego postawia na nogi! Dzisiaj zrobilysmy z mloda pierogi z miesem , ktore chodzily za mna od tygodni, Byly pyszne. Frasz mialam juz zrobiony, wiec we dwie poszlo migiem i migiem zniknely sad
          • fedorczyk4 Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 10.11.10, 10:56
            Śliczności Daduczka. Współczuję serdecznie, ale może i trochę zazdroszczę trochę tym które zapadaja w jesienna senność. Ja jestem w oku cyklonu i nawet musiałam sobie kupić proszki nasenne, bo jak juz docieram do domu i łózka to o spaniu mowy nie ma, nawethiper wentylacja mi nie pomaga. Cały dzień pracy przewija mi sie przed oczamisad
            • lablenka_x Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 10.11.10, 15:45
              Dziś cały dzień u nas mgła , własnie taka :
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/rqaO1PgbS8AnYKD1zB.jpg.
              Dado ciesze się,że moje fotki podobaja się. Daduczka śliczna.
              Cieszę się z Tobą Joujou wynikami.Zdrowiej smile
              Luizo króliczek przesliczny i faktycznie jak z krainy czarów. Słyszę,że zanosi sie na spotkanie na antypodach.
              Fedorczyk, kiedy Ty zwolnisz? Może te buty wszelakie sa zaczarowane i tak z Toba śmigają???
              Moniu "wolne spanie" to rewelacyjne stwierdzenie,jesli organizm tak sobie zyczy to nie przeszkadzaj mu w tych życzeniach.
              • lablenka_x Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 10.11.10, 15:57
                To dowód,że i we mgle kolory są piękne
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/v1QSRP6DexLv30gDoX.jpg
                • fedorczyk4 Re: 250 dzisiajek = 25000 opowiastek o codziennoś 10.11.10, 16:04
                  Piękne zdjęcia Lxsmile
                • jutka1 Lx, 10.11.10, 19:05
                  zdjecia przecudne! smile))
                  • monia.i Re: Lx, 10.11.10, 22:32
                    Się podepnę smile Lx - piękne zdjęcia robisz, i masz czułe oko na cuda natury smile
                    • mammaja re 10.11.10, 23:35
                      No to miałam dzień tak wypełniony, że nie było czasu ani na sennośc ani na smutki. Rozpoczelismy w UTW cykle edukacji filmowej i bylo super, moze kiedy indziej napisze, ale obejrzalam Dyktatora Chaplina, ktoego nigdy calego ni widzialam. A poza tym oczywiscie jestem wrobiona w jutrzejsze obchody Swieta Niepodleglosci -ale swoja robote zrobilam - musze odpoczac. Usciski ogolne!
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Lx, 10.11.10, 23:47
                      Lx, przylaczam sie do choru glosow podziwu. Potrafisz w najcodzienniejszej codziennosci zachwycic sie drobiazgiem i ten zachwyt przelac w forme fotografii. Piekne zdjecia i takie jesienne.

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 00:28
      Po srodzie z joga ktora jest ostatnim dniem tygodnia spedzonym w biurze, w czwartek czuje sie jak u progu weekendu. W tym tygodniu pogoda jest typowa dla listopada, naszego najbardziej burzowego miesiaca: jest goraco, burzowo i zielono. Na dzisiaj prognoza mowi o 29 stopniach w cieniu, wiec pewnie bede miala ochote rozplaszczyc sie na czyms poziomym, jak kroliki. Oto Rupi, zdumiewajao plaski krolik w pozycji "na nalesnik":
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vB90qUazrha3AUCdSB.jpg

      Przeczytany wczoraj artykul w internetowej edycji sydnejskiego dziennika, ktory mowil o godzinach i rozkladzie czasu pracy oraz o tym, ze nie produktywnosc jest najwazniejsza, ale zadowolenie pracownikow, wywolal u mnie atak refleksji :o) Otoz skoro moja szefowa tak mocno mnie uwielbia i koniecznie chce mnie zatrzymac w firmie, chyba sprobuje z nia wynegocjowac zebym odrabiala moje 37.5 godziny tygodniowo w cztery dni. Jako ze wlasnie ozrebila sie jej kobylka, szefowa jest w dobrym humorze. Wakacje mi zatwierdzila, wiec najgorsze co moze zrobic, to sie nie zgodzic :o) A jesli sie zgodzi, bede miala wiecej czasu na ogrod i rozkrecanie biznesu.

      Ide po maliny i podebrac jajka kurom, ktore pewnie wypuszcze, zeby upalna czesc dnia spedzily pod palma. Pozdrawiam niewatpliwie letnio

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • fedorczyk4 Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 07:21
        Luizo bardzo trafnie ujełaś na czym polega czar zdjęć Lx. Króliczy naleśnik nader słodki. A taki czterodniowy, a normalnie godzinowo wymiarowy tydzień pracy jest znakomitym pomysłem.
        A ja proszę żeby trzymać za mnie kciuki dzisiaj i idę do roboty.
        • lablenka_x Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 10:36
          Zakochałam się w tym białym króliczkusmile
          Fedorczyk, pracować w świeto to grzechwink

          Wywieliłyście flagi?
          Nasza powiewa i dumnie łopocze w szarzyźnie dzisiejszego dnia.
          W Poznaniu dzis obchodzimy imieniny ulicy i Świętego Marcina, no i tradycyjne obżarstwo rogalami świetomarcińskimi.
          Miło mi,że moje zdjęcia podobaja się.
          • mammaja Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 13:14
            Fed, jestem duchem z Toba, napewno wszystko swietnie sie uda. A taka praca dla nawet w najwieksze swieto jest chwalebna !
            Ja tez uwielbiam kroliki Luizy i zdjecia Lablenki! No, musze "szykowac sie" na popoludniowa parade. flaga powiewa. obiadek nastawiony! Milego dnia!
            • bbetka Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 15:28
              witam się świątecznie wink
              byłam chwilowo nieobecna, bo spotkała mnie nad wyraz niesprawiedliwa niesprawiedliwość i musiałam odreagować, ale o tym w odpowiednim wątku...
              W telegraficznym skrócie:
              Lx - zdjęcia cudne, a berberys kroplisty wspaniały!
              Dado - to nie dzieciątko to cukiereczek!
              Fed - pracuj pracuj a garb Ci urośnie wink i nawet kalosze Ci nie pomogą
              Mammajko, jak by mi tak obiad zrobił...mmmm....i jeszcze żeby był apetycznie dietetycznie dukanowy.... no dlaczego nikt w moim otoczeniu nie gotuje??? to znaczy dla mnie wink a ja tego dość nie lubię...
              Wczoraj co prawda wykonałam dwa rodzaje ciasta, bo dziś już zdążyłam przyjąć gości na południowej kawie (przyszli z dzieciakami 10 i 6 lat, córka omal nie padł trupem co ja mam z nimi zrobić!!!???? niemy wyrzut w oczach miał mnie chyba zabić na miejscu wink, ale ciasto to nie jedzenie wink i z tym akurat lubię się w kuchni pogimnastykować - byle nie za długo

              Luizo, dzięki za piękne zdjęcia z NZ. Ja coraz częściej zaglądam do moich zdjęć i przemyśliwam skąd by wziąć pół roku wolnego na podróż po Australii i NZ.
              To moje ulubione zdjęcie z NZ - góra, chmury, owce i żywopłoty - kwintesencja NZ, no może trochę wody brakuje, ale nie można mieć wszystkiego wink

              Wyspa Południowa, okolice Queenstown
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/DWTJkF7QEKyHOfOzTB.jpg



              eh, dobrze pomarzyć smile
              Miłego popołudnia
              • verbena1 Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 20:46
                Za oknem wyje i duje a mnie naszlo na rogale z nadzieniem orzechowo-makowym. Takie "swietomarcinskie". Wszystkie skladniki mialam pod reka no to do dziela. W polowie roboty doczytalam do konca przepis ,ze ciasto trzeba parokrotnie walkowac i chlodzic w odstepach godzinnych. Co mialam robic - walkowalam i odczekiwalam. Dopiero niedawno wyciagnelam z pieca, polukrowalam i rozpoczelismy degustacje. No niezle, zjadlam trzy sztuki i juz wiecej nie mogesmile

                Lablenko, pochwalilam Cie juz w albumie a teraz jeszcze raz. Swietna seria, cudowny nastroj ,te kropelki zawieszone w powietrzu - poezja. Pamietam Twoje poczatki i entuzjazm w fotografowaniu wszystkiego co zobaczylas. Rozwijasz sie ,dziewczyno, gratulacjesmile

                Dado dala glos, przygaszony troche problemami ale usmiech wnusi-cudusi wynagradza chyba wszystko. Zycze poprawy w biznesie i nastroju.

                Mammajko, w jakiej to paradzie bralas udzial, widzialam migawki , strasznie duzo tych parad, protestow i marszow. Czy ktos moze mi to naswietlic?
                • mammaja Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 23:22
                  Na naszej lokalnej paradzie nie bylo zadym, protestow i rozroby. Wszystko bylo ok, zdjecia beda na stronce Towarzystwa to podam linka. Tylko moja ciezka praca poszla w duzej czesci na marne. Diabel tkwi w szczegolach, niestety! Po przejsciu ulicami na budynku dawnej stacji - obecnie ( za sprawa wspanialych ludzi) zamienionej na kino i kawiarnie przygotowany byl kilkumetrowy ekran i moja prezentacja - piekne obrazy Kossaka i innych "batalistow", wraz ze starannie posciaganymi zdjeciami archiwalnymi mialy byc na nim wyswietlane, dobrane do piosenek legionowych i innych patriotycnych. Ponizej na podium usadzila sie orkiestra i dwu spiewakow jako zapiewajlow. Teksty piosenek byly wlaczone w prezentacje. Zaczelo sie dobrze - niestety dyrygent stwierdzil, ze nie widza nut i nie moga grac. Zostaly wlaczone ogromne lampy - no i prezentacje diabli wzieli - bo zbladla na w tym swietle! Co jakis czas gaszono te swiatla, zeby pokazac jakis obraz, ale to juz nie bylo to -caly starannie przezemnie wymyslony porzadek diabli wzieli. No, ale ludziom nawet i te "resztki" podobaly sie - bo nie wiedza co stracili. Ot i po co tyle sie napracowalam sad Ale niestety to wina glownych organizatorow - mozna bylo inaczej ustawic te swiatla - wczesniej !
                  Ide spac zniesmaczona!
                  • dado11 Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 11.11.10, 23:58
                    zanim dzień się skończy...
                    dziś zabraliśmy piesy i przyjaciół na długi spacer po okolicy, były dzieci z Dadusią, dostały po przepysznym śledziu w śmietanie, wpadła nasza psiapsiółka i pojechaliśmy na setę na Krakowskie, zwiedziliśmy "obrońców" (niezła jazda), pogapiliśmy się na patriotyczny Pałac
                    http://images8.fotosik.pl/556/a2ab487c9a98f781.jpg
                    posłuchaliśmy fragmentów koncertu "raz, dwa, trzy" pod Narodowym
                    http://images8.fotosik.pl/556/862d6a487905c65e.jpg
                    i na koniec podziwialiśmy rozrzutność władz lokalnych przy upiększaniu naszego miasteczka... właśnie nam włączyli pięknie podświetlaną fontannę (i to mi się podoba)
                    http://images8.fotosik.pl/556/1e7bc33a70b83a52.jpg
                    po uprzednim wyłożeniu całego placu, wraz z jezdniami, horrendalnie drogą, granitową kostką (a to już mi się całkiem nie podoba...)
                    dzień się kończy błogą ciszą, a jutro mini praca na mini obrotachsmile
                    pozdr. d.
                    • bbetka Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 12.11.10, 01:01
                      Dado, piękny spacerek i zdjęcia obrazowe bardzo.

                      Mammajko, do bani z taką organizacją! zawsze mnie wkurza jak bezmyślność/brak kompleksowego pomyślunku/umiejętności przewidywania niweczą zamierzony efekt! a co za tym idzie indywidualne wysiłki poczynione żeby ten efekt uzyskać... nie dziwie się, że jesteś zniesmaczona...
                    • joujou Re: No i mamy piątek. 12.11.10, 01:30
                      Zamilkłam na trochę,bo już sama nie wiem co mam pisać:co się polepszy,to się
                      znowu spieprzy.Tracę cierpliwość i obawiam się,by w pracy też nie stracili,bo już
                      od miesiąca jestem na chorobowym i końca nie widać.W poniedziałek wydawało się,że
                      jest już ok i jeszcze kilka dni do całkowitego wygojenia,a już w środę ponownie
                      lekarz musiał zrobić ujście,znowu wyciskanie,sączek i zabawa trwa dalej.
                      Jak można się domyślić, te zabiegi są bolesne.W ostatnim czasie niemal codziennie
                      mnie tak męczyli,do tego seria antybiotyków,nagrzewanie termoforem w domu itp.
                      Stosuję się do wszystkich ich zaleceń,no i jest,jak jest.
                      Oszczędzam się jak mogę,przerzucając większość prac domowych na moich panów.
                      Czasami pozwalam sobie wyjść z domu,by oderwać się od tego wszystkiego.
                      W ubiegłą sobotę poszłam do teatru na koncert wspomnieniowy poświęcony
                      A.Osieckiej,a w środę na spotkanie miłośników naszego miasta z grupą artystów
                      z Niemiec,którzy do tych miłośników również się zaliczają.Wśród nich rzeżbiarze,
                      malarze organizujący wspólne z naszymi twórcami wystawy i koncerty na terenie
                      Europy.Ciekawostką był występ Indonyzejczyka Stanleya van Spranga,który jest
                      malarzem,muzykiem,wielbicielem Chopina.Obieżyświat,w dorosłym życiu rzadko
                      mieszkał dłużej niż dwa lata w jednym miejscu.Wystąpił w stroju narodowym,
                      śpiewając w trzech językach ballady,blues,folklor i grając na gitarze klasycznej,a
                      w zasadzie na trzech gitarach naprzemiennie.Było sympatycznie,bo facet ma
                      ciekawą barwę głosu i poczucie humoru.
                      Dzisiaj nie wytknęłam nosa z domu,bo pogoda nie zachęcała do spacerów.
                      Chcę podziękować za dobre fluidy posyłane w moją stronę i cieszę się iż
                      En.ejka postanowiła udać się na mammografię,bo nie można tego zaniedbywać.

                      Szkoda Mammaju,że prezentacja nie mogła być zrealizowana wg zamierzeń.
                      Dado,pałac prezentuje się imponująco,a fontanna ładnie podświetlona.
                      U nas też na rynku głównym zmieniano kostkę brukową i podest pod pomnik,co
                      również wydaje mi się mniej istotną potrzebą przy sypiących się kamienicach.
                      Te mają być również remontowane w przyszłości,tylko mam obawy iż duża
                      część może nie doczekać remontu(szczególni w bocznych ulicach).
                      Daduczka ma piękne oczęta smile

                      Świetne fotki wklejacie smile
                      • jutka1 Re: No i mamy piątek. 12.11.10, 09:36
                        Joujou, dbaj o siebie nadal, nie niecierpliw się, staraj się nie stresować na tyle na ile to możliwe. Ściskam.
                • lablenka_x Re: TGIT, czyli "Dzieki Bogu juz czwartek" 13.11.10, 10:57


                  > Lablenko, pochwalilam Cie juz w albumie a teraz jeszcze raz. Swietna seria, cud
                  > owny nastroj ,te kropelki zawieszone w powietrzu - poezja. Pamietam Twoje pocza
                  > tki i entuzjazm w fotografowaniu wszystkiego co zobaczylas. Rozwijasz sie ,dzie
                  > wczyno, gratulacjesmile
                  >
                  Verbeno, dziekuję za uznanie ,ale hahaha, mój rozwój polega na
                  1. lepszym zoomie
                  2.okularach do czytania,które wzięłam ze soba.
                  3. ekranie w aparacie ,na którym widze co jest, wczesniej to ja strzelalam zdjecia z biodra, a aparat kule nosiłwink,bo ekranik byl taki sobie i w słoneczny dzień to ja tylko mogłam przypuszczac co na fotce sie znajdziesmile
    • jutka1 Bbetko! 12.11.10, 09:33
      Wszystkiego najlepszego! smile
      Niech Ci się spełniają marzenia, i niech Ci się darzy na każdym polu. smile))
      • fedorczyk4 Re: Bbetko! 12.11.10, 09:39
        Podczepiam się pod Jutkę. Wszystkiego Naj!!!
        • fedorczyk4 Piątek (ufffff....) 12.11.10, 09:47
          Jou, zgdazam sie w pełni z Jutką. Tylko spokój i cierpliwość.Temperament i nerwy do kieszenia na suwak.
          Mm, tak to jest z organizacją, niestetysad
          I a propos organizacji wklejam kilka fotek z mojej wczorajszej szychtywink

          http://images38.fotosik.pl/370/bf0de5eaadaa09afmed.jpg

          http://images38.fotosik.pl/370/a638a260e1a4980dmed.jpg

          http://images41.fotosik.pl/371/eebb67f2f5ff7471med.jpg
          • jutka1 Re: Piątek (ufffff....) 12.11.10, 09:55
            Doborowe towarzystwo! smile))
            • verbena1 Re: Piątek (ufffff....) 12.11.10, 13:10

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/ylMCA6kKLJjuKQasaB.jpg

              Bbetko, najlepsze zyczenia Urodzinowe, wiecej czasu dla siebie i zyczliwych ludzi wokolsmile

              Fed, praca w takim towarzystwie to sama przyjemnosc.

              Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
              Erica Jong
              • fedorczyk4 Re: Piątek (ufffff....) 12.11.10, 14:01
                verbena1 napisała:


                > Fed, praca w takim towarzystwie to sama przyjemnosc.

                Hmmm... no wiesz jakby Ci tu powiedziećwink)))
                • mammaja Re: Piątek (ufffff....) 12.11.10, 23:03
                  Fed, naprawde zaluje ze nie moglam byc ! No ale jakos sobie poradziliscie beze mnie smile))))
                  Zdjecia Dado fajowe, Joujou - sciskam lapki i moze juz bedzie dobrze! Strasznie dzisiaj szybko minal dzien, Franio ma zapalenie oskrzeli i trzeba o niego zdbac, jest opiekunka, ale chorutek wymaga tez milosci. Wiec tylko melduje sie, ze jeszcze zyje smile
                  • monia.i Re: Piątek (ufffff....) 12.11.10, 23:53
                    O biedny Franio sad Mam nadzieję, że otoczony mnóstwem miłości i troski szybciutko wróci do siebie.
                    Ja zaś dzięki szefostwu miałam dziś dzień wolny - baaardzo mi się przydał. Troszkę sie poleniłam, poczytałam, co nieco podziałałam - no, po prostu pięknie było smile
                    Fedo - no ja aż się boję domyślać, czym Ty się zajmujesz, kobieto. Ale towarzystwo zacne smile
                    • bbetka Re: Piątek (ufffff....) 13.11.10, 00:43
                      Bardzo dziękuję za życzenia smile Verbeno-cudna ta dalia!
                      i częstuję urodzinowymi ciasteczkami

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/1pBNgsMNKnRBUqfKBB.jpg

                      dzień minął mi dość beztrosko- zrelaksowałam się u fryzjera (odrosty domagały się farby wink, przyjęłam gości, dostałam milusie prezenty. Chociaż więcej "fantów" dostał mój kot, bo dziś przyjechała paka z wielkim do sufitu drapakiem oraz wspaniałym legowiskiem zawieszanym na kaloryferze, który kocio właśnie z lubością testuje. Zdecydowaliśmy się zamontować te cuda zanim przyjdzie kot nowy, żeby jaśnie rezydentka nie czuła się potem poszkodowana wink))

                      Jou, trzymam kciuki i popycham do Ciebie dobre fluidy i ciepłe myśli.
                      Mammajko mam nadzieję, że maluszek szybko dojdzie do siebie i to nie jest nic poważnego.
                      No co do Fedtowarzystwa to rzeczywiście zacne jak Monia napisała smile

                      Idę oddać się rozrywkom dalszym smile
                      • mammaja Sobota 13.11.10, 14:18
                        Bbetko - najlepsze zyczenia, badz kwitnaca i nadal dzielna jak jestes.
                        No zamykam setke, bo na wiecej nie mam czasu.
                    • fedorczyk4 Piątek (ufffff....) a raczej sobota bueee..... 13.11.10, 08:07
                      monia.i napisała:
                      > Fedo - no ja aż się boję domyślać, czym Ty się zajmujesz, kobieto. Ale towarzys
                      > two zacne smile

                      No jak to jeszcze nie domyśliłaś sie, że jestem body gardem do poruczeń specjalnychwink)))
                      Chronię i bronię zastawiając masą swego cielska.

                      Bbetko ciasteczka były w wirualnej, czyli akceptowalnej dla mnie formie, więc się poczęstowałam. Mm, jak to choroby wnusiowe cofają nas jednak do czasów kiedy trzeba było ukochiwać i utulać ich tatusiówsmile
                      Jou, nieustajaco trzymam za Ciebie kciuki.
                      No to lete do robotysad
                      • lablenka_x Sobota na 100% 13.11.10, 11:10

                        Deszczowa, płaczliwa, a przede mną rozliczenie miesiąca ,więc siedzę w papiórkach po uszy.
                        Znowu mam problemy z rodzicem 9męskim) Kasi i spać po nocach nie mogę szukając rozwiązania .
        • lablenka_x Re: Bbetko! 13.11.10, 11:04
          Spóźnione ,ale najserdeczniejsze życzenia przyjmij ode mnie, a marzenia niech dojrzewaja do spełnien, tak jako ten kwiatek, który Tobie dedykuje Droga Jubilatkosmile
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/zd/ca/nteg/8N2o30pBLKQaacTwxX.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka