było pięknie
najpierw Amsterdam
z grupą więc szybko
urokliwe kamieniczki nad kanałami
wąskie na szerokość drzwi
barki, w których na stałe mieszkają ludzie
i ta "zakazana" dzielnica, w której ani pół faceta nie było na wystawie
i mam piekny zegarek z diamentem
w drodze powrotnej Bruksela
przepiękny stary rynek
cudny
zjawiskowo urokliwy (pewnie dlatego, że o północy i taki oświetlony)
a w między czasie Paryż
i mój ukochany Montmartre (kurcze - jak się to pisze ??)
SACRE-COEUR - perełeczka
i Luwr (tylko z zewnątrz oglądany)
i panorama z wieży Eifla
katedra Notre-Dame
i dzielnica łacińska, w której czas leciał jakby poza moją świadomością
i MOULIN ROUGE
niezapomnniane widowisko
i Defense - dzielnica bardzo nowoczesna ale bezduszna jakaś
i piękna - na swój sposób
i Jutka - taka bratnia dusza
piękna, wesoła i szalona (Jutka - na plus to odbierz)
i te kilometry w nogach (w klapkach bo buty się nie sprawdziły)
i jazda metrem linią bez kierowcy
wszystko piękne było
i pytanie do ML
dlaczego w Amsterdamie symbolem jest całująca się para młodych ludzi ?
mam dzwoneczek z taką parką
i mam trzy nowe dzwoneczki
z Paryża z czterema widoczkami
z Brukseli z siusiającym chłopcerm, który nie siusia na mój dzwonek

(
chcę jeszcze...
świat jest taki piękny

)