Dodaj do ulubionych

40+ - po trzystu latach

12.11.04, 17:11
Siedze sobie dzisiaj w domku, za oknem plucha, ale nie pospalam dlugo bo
switem obudzil mnie telefon, "dlaczego twoj samochod nie zapala" - pozyczylam
na dzisiaj- zapala, zapala, tylko trza swiatelka na noc zagasic. Potem
odebralam z 10 telefonow z akcji jumpowania (przepraszam za to slowko),
rozwozenia do szkol i pracy. Uff, w koncu koniec, ale milo byc takim
telefonem zaufania. A teraz segregujac pranie i wlaczajac pralke przyszedl
mi do glowy temat, no to ruszam z moja publicystyka:
Przylaczajac sie do tego forum dwukrotnie przeczytalam wypowiedzi, ze dosc o
aferach, pedofilach, awanturach w sejmie. Nigdy wiec nie rozpoczelam takiego
watku, aby nie zwrocono mi uwagi, ze latwo byc madrym na odleglosc. Dyskusje
na tematy etyczne wygasly, zreszta w koncu kazdy uwaza, ze jest w porzadku,
nie zazdrosci, nie oszukuje, do prawdziwego "zalatwiania" przyznala sie
wlasciwie jedna osoba, wiec skad sie bierze ta zdemoralizowana Polska?
Uwazam, ze dyskusji na temat kondycji moralnej nas wszystkich nigdy nie za
wiele. Moj tekst to subiektywne odczucia, nawet moje listy prywatne zawsze
byly i sa reportazowo-publicystyczne, stad moj niedosyt, a wracajac do tematu
w tytule:
Co moze powiedziec archiwista za 300 lat o naszej wspolczesnosci na
podstawie niniejszego forum? Skonczylo mi sie pranie - ide wyjac.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 17:56
      Archiwista powie, ze jestesmy madrzy, piekni, uczciwi, wierni "till death do us
      part", bez nalogow ani przywar, itepe ietede........ smile

      Tak powazniej, mysle, ze jestesmy tutaj na 40+ odbiciem spoleczenstwa, ludzi z
      Polski (albo w Polsce albo poza nia). Ni mniej, ni wiecej.

      I tyle..

      smile
      • warum Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:13
        Biedny archiwista za te 300 lat jak uda mu sie odzyskac te pliki/ dzieki
        wyspecjalizowanym firmomsmilepomysli: "I "na co" oni narzekali?", a mniej
        dociekliwy stwierdzi-" Nikt nie mial powazniejszych problemow - bo wciaz tylko
        mowia o jedzeniu , mysla co by tu zrobic /bo kiedy maja pracowac jak tyle
        pisza/ i ewentualnie wszyscy dbaja o kondycje/ bardzo aktywnie/. Malo kto
        nudzi sie przed tv, rozrywki uprawiaja "tylko w towarzystwie". A i czytaja!/
        ksiazki, gazety i portale/" Tylko za 300 lat- czy ktos bedzie wiedzial "po co
        oni czytaja?" Pozdrawiam, tych ktorym innosc innych nie przeszkadzasmile
        • instant Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:19
          Myslisz Warum, ze za 300 lat, kiedy ktos odgrzebie nasze posty zapisane w
          postaci ciagow znakow zero-jedynkowych, czy innych kodow, beda jeszcze znane
          takie pojecia, jak "jesc", "czytac", czy "pracowac"? smile)
          • warum Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:23
            Jestem przekonana,ze znajda sie szperacze-hobbisci, ktorzy beda grzebac w
            historii przelomow XXi XXI wieku z rowna pasja jak nam sie zdarza.
            • instant Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:27
              Jesli tak, to pewnie uznaja nas za forum mlodziezowe. Miarodajne wtedy bedzie
              80+ smile)
      • zyta2003 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:29
        Nie zgadzam sie z toba w calej rozciaglosi. Po pierwsze nie pytalam co powie o
        nas, ale o naszej rzeczywistosci przyszly archiwista, na ktora tylko w pewnym
        stopniu sklada sie nasza osobowosc, a tak naprawde niezaleznie od tego, czy
        istnieje komputer, czy tylko tam - tamy i poslancy do przekazywania informacji
        to jestesmy tacy sami. Wystarczy poczytac romanse angielskie sprzed dwoch
        wiekow, o starozytnej literaturze nie wspominajac. Poza tym ani to forum, ani
        zadne inne nie reprezentuje przecietnego Polaka - dostep do internetu ma
        zalozmy 30% Polakow, pisza w ogromnej wiekszosci ci, co maja do niego dostep w
        pracy i nie maja do odebrania dwojki dzieci ze szkoly, nastepnie ugotowania
        obiadu itd. Dostep to wcale nie oznacza grasowanie po forach. Ponadto grupa
        udzielajaca sie na 40+ jest wyksztalcona, inteligentna, nie majaca problemow
        materialnych, w wieku 40+. To mowiac nieskromnie (albo skromnie wylaczajac
        mnie)- raczej gorna polka spoleczenstwa. Acha, wiele osob mieszka za granica i
        przy wiekszosci dyskusji wychodzi ten podzial. Jak zaklamana moze byc
        rzeczywistosc na forum to podczytalam kiedys (czy mozna czytac forum, na ktorym
        nie jest sie zalogowanym) pytanie - na ile metrach kwadratowych mieszkacie. Od
        tych metrow kwadratowych, omal kilometrow i peryspektyw dostalam prawie zawrotu
        glowy. Potem pytanie jakim autkiem jezdzicie, dech mi zaparlo jakie to
        luksusowe roznosci jezdza. A ja ciagle znam duzo zupelnie innej Polski. A
        tak poza tym to milo, ze podjelas watek.
        • zyta2003 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:32
          Chol... odpowiadajac na post Jutki naroslo kilka innych, wiec bez
          nieporozumien - odpowiadalam Jutce.
          • instant Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:54
            I wyreczylas mnie w tym Zyto.
            Oczywiscie zartowalam w poprzednich postach, a tak na serio uwazam, ze ludzie
            na tym forum nie sa raczej reprezentanywni dla naszego pokolenia, wlasnie z
            powodow, ktore wymienilas i nie stanowia zadnego jego przekroju, a tylko
            niewielki odsetek dzisiejszych 40+ latkow.
        • jutka1 Zyto... 12.11.04, 23:04
          Przepraszam. Powinnam byla napisac "jestesmy obrazem tej czesci spoleczenstwa,
          ktora ma dostep do netu"

          Meakulpuje sie tym bardziej, ze znam polskie realia bardzo dobrze.

          Pace. Pax. Peace. La pais.

          Elena smile
    • ewelina10 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 18:45
      maryna04 napisała:
      > Co moze powiedziec archiwista za 300 lat o naszej wspolczesnosci na
      > podstawie niniejszego forum? Skonczylo mi sie pranie - ide wyjac.

      Zyta napisała szczegółowo.

      Sądzę, że marny z niego byłby archiwista, jeśli chciałby wyciągać jakiekolwiek
      wnioski o naszej współczesności z naszego forum. Nie można spijać samej
      śmietanki, nie wiedząc co się pod nią kryje.
      W naszym kraju z wyciąganiem wniosków trzeba będzie jeszcze długo się naczekać,
      aż internet trafi pod strzechy.
    • marialudwika Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 19:51
      Podoba mi sie ten temat,ale nielatwo bedzie mu sprostac.Sprawa polega na tym,ze
      malo kto pisze,co go naprawde boli,czym sie gryzie etc.Dotyczy to,mysle
      wszystkich!Nie raz sie okazalo,ze zbytnia szczerosc nie poplaca bo mozna potem
      dostac po nosie,zreszta nie wiemy kto nas czyta..Jesli ktos niezyczliwy,to
      zatrze rece i powie "dobrze babie tak"!!
      Nikt tez nie napisze o swoich wadach,bledach,swinstewkach ,jakie zrobil,jesli
      je zrobil,danych lapowkach,jesli je dawal.Kazdy tu dba,mysle o swoj
      wizerunek,stad nikt nie jest calkowicie szczery...
      To samo dotyczy problemow z "kasa",dziecmi,mezami,zonami...
      A przeciez "jestesmy ludzmi i nic co ludzkie...etc."
      ml
      • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:12
        Uwazam,ze my sie w pewien sposob kreujemy - nie chodzi moze o szczerosc, bo
        jak juz pisze to jednak szczerze albo nic, - natomiast nikt nie napisze o sobie
        wszystkiego.To jest oczywiste. Dlatego pisze sie o obiadkach czy spacerkach,
        gdyz jest to i bardzo osobiste i rownoczesnie bezpieczne.Zgadzam sie z
        przedmowcami, ze nie jestesmy reprezentacja calego spoleczenstwa, natomiast
        zapewne moznaby nas "dookreslic" - jako grupe osob z wyksztalceniem
        wyzszym,usytulowana gdzies na poczatku klasy sredniej. I moze dla takiej grupy
        jestemy reprezentatywni? Kulturalni, w miare dowcipni, zainteresowani swiatem w
        okol nas. Pewnie z jakichs powodow potrzebujacy kontaktu z innymi - moze
        wlasnie anonimowego?
    • jowoj Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:16
      Warto zajrzeć na forum Kraj. Czy aby tam nie znajdziemy reprezentacji naszego
      społeczeństwa?
      • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:17
        Chyba tez nie. Moze grupa reprezentatywna sfrustrowanych maniakow?
        • jowoj Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:21
          Więc gdzie szukać grupy reprezentatywnej? Ale przede wszystkim, nalezy ustalić
          kryteria tych poszukiwań
          • maryna04 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:33
            No i co? Po krotkiej burzy mozgow zaczynamy dochodzic do wniosku, ze nie ma
            przecietnego Polaka. Tak samo jak nie ma przecietnego Amerykanina (musialam
            przytoczyc ta nacje), czy tez Peruwianczyka, albo Zyda, tych ostatnich prawie
            zawsze sie usrednia. Mozemy juz latwiej znalezc przecietnosc, gdy
            spoleczenstwo podzieli sie na male grupki w zaleznosci od.... ale to juz
            zadania dla socjologow, politologow i innych tej masci. Wychodzi na to, ze
            stereotyp to bardzo niedobre narzedzie do oceny ludzi.
            • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:36
              Oczywiscie! Nalezaloby rowniez ustalic "hierarchie wartosci" - to dopiero
              mogloby sie okazac, ze w ogole laczy nas tylko posiadanie internetusmile)))
              PS - TO zart! Prosze nie odpisywac pouczajaco!
              • jowoj Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:38
                > mogloby sie okazac, ze w ogole laczy nas tylko posiadanie internetusmile)))
                ===
                Kto wie, czy nie jest to trafna opinia? wink
    • kanoka Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:25
      Rozmawiajmy ze sobą, jak człowiek z człowiekiem,póki możemywink)
      kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1201099&KAT=243
      Wkrótce naszym rozmówcą będzie Bot.....
      A może czasami już jest? a może i ja jestem botem i ....nawet sama o tym nie wiemsad(
      Idę pogadać z TriBotem....
      • maryna04 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:40
        Mm, to do mnie uwaga? to ja zawsze odpisuje pouczajaco? Tak tez cos czulam, ze
        jestem drazliwa, (przecie nie napisze o sobie przewrazliwiona), ale trudno sie
        zmienic. Zawsze pociesze sie, ze inni maja tak samo.
    • ewelina10 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:47
      maryna04 napisała:
      > Co moze powiedziec archiwista za 300 lat o naszej wspolczesnosci na
      > podstawie niniejszego forum?

      Zrozumiałam, że pytanie dotyczy wniosków o współczesności, a nie stereotypów,
      czy jak kto woli przeciętności.
      Trudno, dzisiaj i ja będę przeciętną i zasilę zaraz grupę oglądaczy
      telewizyjnych.
      • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 20:54
        NIe,Maryno - slowo daje ze nie myslalam o tobie prsonalnie - tylko tak w
        ogole, bo mi sie zdarzalo ze glupie zarty byly potem powaznie komentowane smile))))
    • tom_tam Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:02
      maryna04 napisała:

      "...Co moze powiedziec archiwista za 300 lat o naszej wspolczesnosci na
      podstawie niniejszego forum?"

      O naszej wspolczesnosci - nic albo niewiele.
      Nie jestesmy grupa reprezentatywna - slusznie wiekszosc wpisujacych ten fakt
      zaznaczyla.
      Jezeli bedzie podchodzil (archiwista) do tematu rozsadnie bedzie musial swoja
      wiedze o naszej wspolczesnosci poszerzyc o inne zrodla i to nie
      tylko "forumowe".
      Dzisiejsi badacze zaszlosci tez nie maja latwiej.
      Sztuka pisania jeszcze przed ca 300 laty nie nalezala do powszechnych a jej
      opanowanie wsrod najliczniejszych grup spolecznych (chlopi, proletariat
      miejski) nalezalo do nieczesto spotykanych wyjatkow.
      Mimo wszystko, jakos sobie badacze "daja rade" smile.

      Mnie nasunal sie przy okazji tego tematu zupelnie inny "problem".
      Zapewne pamietacie nasze wczesno-dzieciece wyobrazenia i ich efekty w postaci
      pisanych w Szkole Podstawowej wypracowan nt: "Jak bedzie wygladal Swiat w roku
      2000" smile)
      Przed 40 (+) laty - jakie "cuda" nam nie przychodzily do glowy i... nikt sie
      nie smial! smile).
      Podroze miedzyplanetarne to mialo byc "normalka" - jak wyprawa z Poznania do
      Konina czy z Warszawy do Pruszkowa. Chodniki uliczne - ruchome (jak w paryskim
      Metro -czesciowo), choroby, w tym nowotworowe - phi! -zalatwiona sprawa dawno!,
      kazdy murzynek Bambo mial miedzy palmami jezdzic ferrari cabrio a biedniejsi -
      poduszkowcamismile
      Szkola (wrrr..) - uczyc sie bedziemy we snie albo konieczna wiedze lykac w
      postaci pigulek.
      Pewien rodzaj infaltylnie-naiwnego "komunizmu" czyli : kazdy pracuje ile chce
      bo i tak wiekszasc uciazliwych prac beda wykonywac roboty i automaty smile.
      Wolnosc, rownosc i braterstwo - rozumiana sama przez sie konfliktow na naszym
      Ziemskim-Swiecie mialo dawno nie byc, jesli juz to... miedzyplanetarne smile)

      Hmmm....
      I gdzie "jestesmy"?

      maryna04 napisała:
      "..Skonczylo mi sie pranie - ide wyjac".

      Dokladnie!,- pranie jest mocno "zautomatyzowane" w porownaniu do lat 50-tych
      ubieglego wieku smile))

      pozdrawiam,-
      tom
      • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:13
        A czy ktos w podstawowce wierzyl ze bedzie mial 40+ tak naprawde smile
        • tom_tam Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:18
          sprawa tak zaawansowanej "starosci" - tez miala byc zalatwiona!
          Sila atomu + farmakologia + naukowy wysilek ...Wedrowca2! smile)

          pozdrawiam,-
          tom
      • warum Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:15
        No to o praniu...smile Mam znajomego, z ktorym najczesciej rozmawiam w
        tzw."miedzyczasie" min. prania. I on nigdy nie moze zrozumiec "co ja z tym
        praniem "musze robic, skoro to samo sie pierze. No z tym sie zgodze- ze samo
        sie pierze, ale ja musze - podzielic na kupki/ tzw. wstepna segregacja/, te
        kupki na podkupki- wg programu/ a czasem musze program "popedzac" wg wlasnej
        koncepcji- i potem musze to wyjac, powiesic, zdjac i uprasowac. Samo sie robi
        u innychsadA moze to robia krasnoludki? I tak zapelniam sobie atrakcyjnie
        forumem lub innym gg miedzyczasysmile
        • marialudwika Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:23
          nam takiego jednego,ktory twierdzi,ze nie ja piore a pralka smile)
          Dziwne,ze jak wyjade to ta pralka sama nie pierze,he,he....
          ml
        • em_em Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:23
          no to o "samo się zrobi" wink))
          przyszedł do mnie nie tak dawno kolega - na pierwszy rzut oka i z
          poprzedzającej znajomości zdawać by się mogło inteligentny wink - i odezwał się w
          te słowa: "wiesz MM - mam do ciebie prośbę - żona napisała pracę dyplomową,
          jest tego bardzo dużo mogłabyś to rzucić na komputer, bo my mamy tylko maszynę
          do pisania"

          ludzka wiara góry przenosi, ale komputera nie ruszyła, sam nie chciał
          • warum Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:26
            Ponoc chciec to moc! Nie mogl sam?smile)Oj EmEm sadzilam,ze jestes bardziej
            uleglasmile)
            • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:37
              I wprawdzie sam placi rachunki (komputer),ale tez cos do tego jest potrzebne sad
            • warum Re: 40+ - po ilu latach?:) 12.11.04, 21:37
              Pocieszajace jest,ze starzejemy sie wszyscysmileI my i ci z pierwszysch stron
              gazet:Taka Ally Mc Beal, przed nia tylko o Meg Ryan myslalam,ze ta to sie nigdy
              nie zestarzejesmileJedynie martwi mnie,ze facetom z wiekiem jakos wiecej uchodzi...
              serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,2384095.html
              • mammaja Re: 40+ - po ilu latach?:) 12.11.04, 21:40
                Ale my zyjemy dluzej smile)))
                • foxal Re: 40+ - po ilu latach?:) 12.11.04, 22:11
                  Nie chce byc nie poprawnie myslacy, ale mylicie sie Panstwo, ze archiwista nic
                  o nas nie bedzie mogl napisac, czytajac to forum. Jesli zabierzemy sie do pracy
                  nad takim tematem pt. "Co te(ci) 40+ i moze jeszcze kilka ++ myslaly w tym
                  czasie i dlaczego".

                  Otusz jesli wrocicie kilka miesiecy wstecz, a od tego taki badacz naszych
                  czasow musi rozpoczac, to sie dowie dosc duzo o nas wbrew naszym pozorowm
                  incognito. Kazdy gdzies tam napisal gdzie mieszka, czym sie zajmuje, jak
                  wybieral mieszkanie, gdzie jezdzil na urlop, jakie zakatki swiata juz zwiedzil
                  i co chcalby zwiedzic, jak wielkie sa nasze rodziny, jaki mamy dostep do
                  internetu, moze wyciagnac z innych zrodel srednie nasze zarobki itd,itp.

                  Po uszeregowaniu tego na rodzaje Z/M, moze dosc dokladnie opisac co robilismy,
                  o czym nie chetnie pisalismy i dlaczego. Napewno z tak malej gupy, ktora daje
                  sie zaszeregowac na ospowiedniej warstwie/polce spoleczenstwa polskiego i
                  zrobil by z tego prace doktorska na min. 1000 stron. A przy odrobinie fantazji,
                  nawet moze by sie to czytalo, jak historczno-obyczajowa powiesc.

                  Podsumowujac, nie jest tak zle z tymi badaczami i z nami, zeby niemoglio nas
                  cos ciekawego napisac, aczkolweik jestesmy tylko przypuszczalnie okolo 5%
                  gornej warstwy klasy sredniej, ktorej podobno w Polsce jeszcze nie ma.
                  • warum Re: 40+ - po ilu latach?:) 12.11.04, 23:11
                    Fx, masz slusznosc,ze ktos cierpliwy i z zacieciem - doszukalby sie wielu
                    ciekawych informacji o nas/40+/mysle,ze wielu prawdziwych. Ale wniosek
                    ostateczny mysle,ze bylby bardzo mylacy/ co do tej "klasy"smile)/ ,no chyba ze
                    ustalilibysmy jednoznaczne kryteria od-do i tabelke: posiada/nie, byl/nie,
                    widzial, zdobyl, dal, probowal itd. Wlasciwie to historia "zdobyczy
                    materialnych" dla przyszlego archiwisty w dobie komputerow i powszechnego
                    spisu GUS jest bez znaczenia / srednio /, ale co kazdy z 40+ uwaza za osobisty
                    sukces/porazke - i to nie ogolnikowo/ze udane zycie rodzinne,zdrowie/a
                    szczegolowo - to byloby dopiero ciekawe .Bo moze okazaloby sie,ze wcale nie
                    jestesmy az tak podobni. Tylko problem wlasnie w tym wieku,ze po przekroczeniu
                    magicznej 40-50ki patrzymy na wiekszosc spraw juz "z gory" i choc deklarujemy
                    otwarte umysly , zelazna kondycje i chec do walkismile kazda rozprawka pt "Znowu w
                    zyciu mi nie wyszlo..." w tym wieku nie nalezy do dobrego tonu i w dobrym
                    towarzystwie nie przystoi. A wlasciwie skad ten strach przed okazywaniem
                    emocji? A moze juz te emocje z wiekiem po prostu oklaply?
            • maryna04 Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:43
              Tom tam napisal, ze jakos daja sobie rade badacze z wiedza o czasach
              przeszlych, pozostaje jednak zawsze pytanie na ile jest to faktycznie oglad
              dawnych czasow, a na ile ludzka wyobraznia. Nawet w jednym przedziale
              czasowym, patrzac na to samo, czy czytajac to samo kazdy ma wlasna wizje. Ale
              to juz takie dzielenie wlosa na czworo, wole myslec, ze dawniej ludzie nie
              smierdzieli, mieli zeby, nie mieli robactwa w glowach i na ciele, nie chodzili
              w lachmanach, umieli czytac a czas mierzyli nie po polozeniu slonca. Co do
              futurologow, to oczywiscie tak samo im sie zgadza jak Nostradamusowi. Slynny
              Rzymski Klub to kompromitacja. Zywnosci jest w nadmiarze, jest niedobor
              dystrybucji, nie ma robotyzacji, za to jest internet, chociazby.
              • jowoj Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:52
                I za to wszystko jest internet?. Słaba to pociecha. Bo nie wiemy na przykład
                tego czy ludzie tamtych czasów nie byli szczęśliwsi. Żyli zgodnie z przyrodą,
                cyklami pór roku...
                • mammaja Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 21:58
                  I przymierali glodem na przednowku....
                  • jowoj Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 22:04
                    Teraz duża ich część umiera przez cały rok
                  • glodn_y Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 22:07
                    mammaja napisała:

                    > I przymierali glodem na przednowku....

                    Nie mam nic wspólnego z przymieraniem
              • tom_tam Re: 40+ - po trzystu latach 12.11.04, 22:02
                Maryno,
                fakt iz ktos "smierdzi" lub ma robactwo na glowie - razi nas bo "dzisiaj" jest
                wyjatkiem a nie norma.
                Sam "smierdzac" lub pokryty wrzodami ospy - zyjac w sredniowieczu nie uewazal
                bym tych dolegliwosci jako cos "nienormalnego.
                W srodowisku zakladow rehabilitacyjnych osob z niedowladem konczyn dolnych -
                poruszanie sie za pomoca wozka inwalickiego jest "norma" - wiec nikogo tam to
                nie razi.
                Niedoli chlopa panszczyznianego czy egipskiego fellacha albo rzymskiego
                niewolnika i tak nie umiemy sobie nawet wyobrazic - wiec hmmm.... .

                Czas - jako "dobro" i to cenne, tez jest problemem ostatnich generacji, epoki
                industrializacji i zycia w miastach.
                Nie bede Ci juz przypominal znanego kilkadziesiat lat temu powiedzenia:
                "G....chlopu a nie.. zegarek" smile
    • ord Re: 40+ - po trzystu latach 13.11.04, 05:13
      Autor: marialudwika
      Data: 12.11.2004 19:51

      Podoba mi sie ten temat,ale nielatwo bedzie mu sprostac.Sprawa polega na tym,ze
      malo kto pisze,co go naprawde boli,czym sie gryzie etc.Dotyczy to,mysle
      wszystkich!Nie raz sie okazalo,ze zbytnia szczerosc nie poplaca bo mozna potem
      dostac po nosie,zreszta nie wiemy kto nas czyta..Jesli ktos niezyczliwy,to
      zatrze rece i powie "dobrze babie tak"!!
      Nikt tez nie napisze o swoich wadach,bledach,swinstewkach ,jakie zrobil,jesli
      je zrobil,danych lapowkach,jesli je dawal.Kazdy tu dba,mysle o swoj
      wizerunek,stad nikt nie jest calkowicie szczery...
      To samo dotyczy problemow z "kasa",dziecmi,mezami,zonami...
      A przeciez "jestesmy ludzmi i nic co ludzkie...etc."
      ml



      Uwazam powyzsze, za najlepszy wpis nie tylko w tym temacie, ale tez za
      doskonale podsumowanie tego forum i przy okazji wytlumaczenie dlatego
      podziekowalem za jego prowadzenie. Zakladajac je (to forum) liczylem na rozmowe
      o zyciu, doswiadczeniach, ambicjach, marzeniach, tesknotach, potrzebach i...
      wlasnie... problemach dziesiejszych 40+. Niestety zrobilo sie zbyt duzo dbania
      kazdego o wlasny "image" i a za malo szczerosci. Pisalem o problemach z
      dorastajacym synem z nadzieja, ze ktos kto juz przez to przeszedl, pomoze rada.
      Niestety jedyne co sie dowiedzialem to to, ze moj syn to MENELE (czy jakostam).
      Pojawienie sie watkow na interesujacy temat (a jest ostatnio takich watkow
      wiele), kwitowane jest wrecz szablonowo-obojetnymi odpowiedziami, ktore jedynie
      mozna zrozumiec, jako zrobienie zalozycielce/owi tematu grzecznosci ze ktos
      odpowiada i nie zostal/a olany/a. Nie neguje tu potrzeb istnienia "dzisiajek"
      czy innych "hetbatek" - wrecz przeciwnie - nadaja forum specyficznej atmosfery,
      ale oprocz tego brakuje mu tej szczerosci o ktrorej pisze ML. Tak czy inaczej
      swietny wpis.

      PS. Dla zainteresowanych; moj syn jako perfekcyjnie trzyjezyczny (angielski,
      francuski i polski) bez problemu zostal "znaleziony" przez firme Microsoft.
      Pracuje tam od kilku miesiecy za pienadze, ktorych moze mu wielu doswiadczonych
      komputerowcow pozazdroscic. Sprawdza sie do tego stopnia, ze zaoferowano mu
      stypendium z zagwarantowana praca w czasie i po studiach, glupoty wywietrzaly
      mu z wiekiem z glowy i tyle by zostalo z tego MENELE... oh... przepraszam...
      tatuaz na ramieniu mu pozostal, ale dalej mu z nim "do twarzy" wink)
      • meg_s Re: 13.11.04, 07:22
        to zawsze optymistyczne - kiedy ze zbuntowanego młodego wyrasta odpowiedzialny
        dorosły smile
        gratulacje
        • ord Re: 13.11.04, 15:40
          Dzieki. Mysle, ze kuracja wstrzasowa pod tytulem wygnanie z biletem w jedna
          strone zrobila swoje wink)
    • ord Zyta 2003... 13.11.04, 05:20
      ... chyba troche sie nie doceniasz.

      Pozwole sie z Toba (i widze ze z wieloma) nie zgodzic w calej (no... prawie)
      rozciaglosci wink Zaczne jednak od punktu wspolnego; "wiele osob mieszka za
      granica i przy wiekszosci dyskusji wychodzi ten podzial". Tak i widac ten
      podzial zwlaszcza w podejsciu do, i nie rozumieniu tzw. problemow regionalnych
      (vide; foki w Kanadzie). Co do reszty to uwazam, ze grupa udzielajaca sie na
      forum, jest w duzym stopniu reprezentacja mieszczanskiej spolecznosci 40+.
      Uwazam tak, poniewaz w PRL generalnie kazdy zdobyl to jakiestam ponadpodstawowe
      wyksztalcenie i jakistam zawod, ktory po ilustam latach doswiadczenia przynosi
      jakistam dochod, ze stac na kupno jakiegostam domu i samochodu... nawet w
      kraju. Reszta zalezy od osobistych preferencji. Na wlasnym przykladzie powiem o
      co mi chodzi. Otoz jak wiadomo ostatnio przeprowadzilem sie do nowego domu. Ma
      on 150 metrow kwadratowych i uwazany jest za maly. Maly? Mam wykupione
      mieszkanie w Bytomiu o tej samej powierzchni i jest ono... najmniejsze w bloku!
      Samochod? Prosze; jezdze Volvo S70 rocznik 2000 a zonie na 20-ta rocznice slubu
      kupilem Mercedesa CL230 Kompressor... ok... troche extrawagancja, ale ja mam
      odwage kupic takie auto a nie kisic pieniadze na koncie w banku - moj punkt
      jest taki, ze w moim wieku powinienem miec zdecydowanie wiecej i wielu ludzi
      (niezaleznie od miejsca zamieszkania) ma. Czy uwazam sie z kogos z jakiejstam
      gornej polki? W zyciu. Zyjemy tak przecietnym zyciem jak kazdy, roznica moze
      polegac jedynie na uswiadomieniu sobie (a! to juz doswiadczenia osobiste), ze
      zycie nie trwa wiecznie i staramy sie "carpe diem", bo cholera wie co nas czeka
      jutro. Tak czy inaczej, uwazam sie za przecietnego przedstawiciela 40+, klasy
      sredniej, wioski pod tytulem "Ziemia".
      • tom_tam Re: Ord 2003... 13.11.04, 10:27
        300-letnia perspektywa czasowa badawcza dla kogos kto tego trudu sie podejmie w
        roku 2304 jest dla nas absolutnie nieprzewidywalna.
        My, nawet nie umiemy sobie wyobrazic faktycznych realiow zycia za lat 40-50,
        co staralem sie wyrazic na przykladzie naszych wyobrazen o roku 2000 z czasow
        naszego dziecinstwa.

        Problemy "komunikacyjne" stwarza juz perspektywa 10 lat, co najwyrazniej widac
        w poruszonym przez Ciebie przykladzie oceny zachowan i postepowania wlasnych
        dzieci ktore wiekowo dzieli wlasnie ten czasokres.
        40+ to rowniez Ci 41-letni jak i powyzej 50-tki doskonale pamietajacy
        dziecinstwo bez TV, nauke arytmetyki i algebry bez kieszonkowego kalkulatora,
        a w warunkach owczesnej Polski rowniez "wyjatkowosci" posiadania telefonu
        stacjonarnego i prywatnych samochodow oraz wakacyjnej normalnosci urlopow czy
        wakacji "zagranica".
        Stad pewnie roznica horyzontu i granic wyrozumialosci oraz tolerancji zachowan
        wlasnych dzieci za ktore moje pokolenie czulo sie absolutnie odpowiedzialne az
        do osiagniecia przez nie (dzieci) progu doroslosci i samowystarczalnosci
        materialnej.
        Nikt nie jest "menel" wylacznie z powodu posiadania tatuazy lub 10 przeklutych
        miejsc na ciele w celu umieszczenia w tych otworach "przepieknych" ozdob ale z
        perspektywy obserwacyjnej dzisiejszych 50-cio latkow wiecej jest (bylo) takich
        osobnikow wsrod grup marginesu spolecznego niz tzw. establishment´u.
        To tez jest moja subiektywna obserwacja i zapewnie (jak w wiekszosci
        przypadkow) - bledna.

        Zaliczam sie wsrod uczestnikow tego forum do skrajnej biedoty i pospolstwa.
        Nie mam wlasnego domu i... pewnie nie bede go mial - raczej z wyboru i faktu,
        ze nigdzie, do tej pory nie czulem sie naprawde "u siebie".
        Mieszkam w wynajmowanym i malutkim (ca 100 m) mieszkaniu, ale nie zauwazylem
        bysmy we dwoje z zona zyli w uciazliwej ciasnocie.
        Realnie i dla mnie, dom (czy mieszkanie) dopoki go nie splace, nalezy nie tyle
        do mnie - ile do Banku ktory finansowal jego budowe i uczynil zabezpieczajacy
        jego interesy wpis do jego (domu, mieszkania) hipoteki.
        Dlugow - zawsze sie "balem" i unikam jak moge.
        Naleze do osobnikow ktorych karta kredytowa jest mniej preferowanym srodkiem
        platniczym niz "gotowka".
        Mieszkanie w W-wie (malutkie) trzymamy wiecej z sentymentu niz rzeczywistej
        potrzeby a co do samochodow - hmmm... to juz lepiej nie bede sie wypowiadal smile
        Jezdze wygodnym bo "stary" juz jestem, a p.Malzonka tez dla Niej "odpowiednim"
        (obecnie Ford Ka) - bo sama sobie taki wybrala i Jej przejazdy to ca. 2-10 km
        dziennie oraz problem miejsca do parkowania czy manewrowania nim w ciasnocie
        podziemnych lub wielopietrowych parkingow.
        Zarobione srodki konsumujemy na biezaco nie zapominajac iz kiedys, gdy juz nie
        bedziemy mogli pracowac, tez z czegos trzeba bedzie zyc, a dzieki m.in. moim
        bledom wychowawczym - dorosle dziecko jest absolutnie niezalezne od nas
        materialnie i niczego "w spadku" od nas nie oczekuje.
        Postaramy sie by i Ono nie bylo obciazone problemem materialnej
        wspolodpowiedzialnosci za nasza (rodzicow) "starosc".

        Zgadzam sie w zupelnosci z Twoim stwierdzeniem iz wiekszosc naszych zyciowych
        sukcesow i porazek oraz sposobu ich realizacji zalezy od osobistych,
        indywidualnych preferencji, jednostkowej sklonnosci do zyciowego ryzyka czy
        wyboru, z perspektywy czasu oceniajac, - mniej lub bardziej sensownej drogi
        zyciowej.
        Zycze Ci wiele radosci z nowego domu, samochodow i innych dobr materialnych.
        Osobiscie nikomu i niczego nie zazdroszcze zarowno jesli chodzi o dobra
        materialne jak i "kariere zawodowa".
        Wiem z praktyki iz kazda strona medalu ma dobre i negatywne strony.
        Wyzsze stanowiska - wieksza odpowiedzialnosc (najczesciej) a kazda zasobnosc
        materialna jest zwiazana z wiekszym nakladem pracy i wysilku by moc tym
        wszystkim rozsadnie "administrowac".
        pozdrowienia,-
        tom
        • mammaja Re: Ord 2003... 13.11.04, 11:56
          Ciesze sie,ze znalazl sie watek, ktory zmobilizowal wiele osob do naprawde
          ciekawych wypowiedzi. Faktem jest ze nawet kilkuletnia roznica wieku stawia nas
          czesto w innej perspektywie patrzenia na sprawy,a forum naszczescie nie zaklada
          gornej granicy wieku smilePO ostatnich tygodniach przyznaje,ze jestem refleksyjna.
          Opiekuje sie troche domem i kotem naszej zmarlej niedawno przyjaciolki i
          widze,jak to ,w co wlozyla tak wiele staran zostaje opuszczone. Oczywiscie ma
          znaczna wartosc materialna,z ktorej predzej czy pozniej rodzina skorzysta - ale
          w sensie emocjonalnym jest w tym jakis dramat. Moze nie bede tego
          doprecyzowywac - wiadomo o co chodzi. Stabilizacja budowana latami okazala sie
          fikcja.Smutne, ale takie jest zycie tez.
          • kanoka Re: Mammaja 13.11.04, 12:03
            Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,

            Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;

            Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy,

            Próżno tu człowiek ma co mieć na pieczy.

            Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,

            Wszystko to minie jako polna trawa;

            Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,

            Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.
          • marialudwika Dom... 13.11.04, 12:53
            To nie tylko budynek.Dlaczego to pisze..Mialam niekonczace sie dyskusje z moja
            siostra/cioteczna,ale jedyna/ na ten temat.Chodzilo o dom naszych
            Dziadkow,nalezacy obecnie do wszystkich "wnuczat" /tak nas nazywali Dziadkowie/.
            W zasadzie dom powinno sie sprzedac,ale jedni sa za a inni przeciw.Siostra
            argumentuje,ze dom to Dziadkowie,ja zas uwazam,ze dom bez nich to juz nie to!!
            Oni nadawali mu ten niepowtarzalny urok,ktorego juz od dawna nie ma.Dom bez
            nich to tylko budynek...
            ml
        • ord Tom 2004... 13.11.04, 15:37
          Na dzien dzisiejszy w Ameryce Polnocnej pozyczka hipoteczna na piec lat jest
          dostepna w okolicach 3-4 procent a terenow budowlanych jest od cholery.
          Powoduje to, ze domy tutaj sa nie tylko latwo osiaglane, ale jest wrecz
          nierozsadnym go nie miec - w koncu czynsz to tez dlug a po szesnastu latach
          pracy, ten trzeci z kolei dom jest juz raczej kupowany bezhipotecznie. Nie
          majac obciazen finansowych zwiazanych z miejscem zamieszkania, mozna pozwolic
          juz calkowicie sobie na bezdlugowe zycie. Z reszta... nie mialem intencji
          chwalic sie czy licytowac, tym bardziej, ze pamietam przy rozmowie o myciu
          okien, ktoras z pan na forum - mieszkajaca w Polsce - zameldowala ze ma ich
          duzo bo dwa wlasne domy do "obskoczenia". Jak widac status materialny jest
          porownywalny niezaleznie od kraju w jakim mieszkamy a jak juz oboje
          podkreslilismy, sposob wykorzystania zarobkow jest zalezny od idywidualnych
          preferencji, gustow i potrzeb.

          Bedac w takim a nie innym wieku i na dokladke ksztaltowani przez wartosci
          spoleczne bardzo jednolite, czasami trudno nam sie oderwac od sposobu myslenia,
          ktory jednak nie zawsze odpowiada dzisiejszemu zyciu. Trudnosc tym wieksza, ze
          zamienilismy to jednolite i monokulturowe spoleczenstwo na kosmopolityczna
          mieszanke gdzies w swiecie, a jak dodamy do tego ten skok technologiczny o
          ktorym piszes, to juz w ogole jestesmy z innej planety. Sam jestem bardzo
          konserwatywny w sposobie myslenia i razi mnie bardzo wiele rzeczy, zwlaszcza u
          mlodziezy, ale czasami sie zastanawiam, czy to wlasnie nie ja jestem "dziwny" z
          tym swoim niedzisiejszym podejsciem do zycia? Hmmm.... innych problem - mnie
          jest tak dobrze, ale sie tez i staram rozumiec wink

          Tak czy inaczej zgadzam sie ze przyszlosc to niewyobrazalne mozliwosci, ale
          zakladajac ze ktos, kiedys poczyta sobie wpisy na tym forum, z pewnoscia
          dojdzie do wniosku, ze informacje nie stanowia zadnej wartosci historycznej,
          ale sa ciekawym obrazem naszych czasow oczami ludzi dojrzalych, mieszczanskiej
          klasy sredniej kultury zachodniej wychowanej w czyms co nazywalo sie panstwem
          pod tytulem Polska, majacymi swoje troski, klopoty i male sukcesy - inaczej
          mowiac; zgadzam sie z Jutka wink
          • dan8 za 300 lat... 14.11.04, 13:42
            Czy za trzysta lat bedzie jeszcze na Ziemi cywilizacja taka jaka znamy?
            Wedlug belgijskiego astrofizyka i autora ksiazki "Proroctwo Oriona na rok 2012"
            Patrick'a Geryl'a w dniu 21.12.2012 roku nastapi przebiegunowanie Ziemi.
            Fizycy zajmujacy sie teoria budowy slonca oraz geolodzy wiedza z prowadzonych
            badan,ze co 11,5 tysiaca lat wystepuje na sloncu superaktywnosc sloneczna w
            zwiazku z czym nastepuje zmiana pola megnetycznego slonca co z kolei pociaga za
            soba zmiane biegunow Ziemi.
            Na Ziemi zas bedzie epoka lodowcowa,geolodzy stwierdzili,ze epoki lodowcowe
            wystepuja cyklicznie co 11,5 - 12 tys lat.
            Jesli nastapi przebiegunowanie Ziemi,to zacznie sie ona krecic w druga
            strone,spowoduje to niewyobrazalne katastrofalne zmiany
            klimatu,kontynentow,wysokich na kilka km fal.
            Cywilizacja i czlowiek maja w takim przypadku male szanse przetrwania.
            Tak zwana "zakazana archeologia" wskazuje na fakt,ze cywilizacji na Ziemi bylo
            iles tam,ginely i odradzaly sie a nasza obecna jest ktoras tam.
            Ile czasu musi uplynac,zeby archiwista z nastepnej cywilizacji odczytal nasze
            zapiski na forum 40+?
            Prawdopodobnie nie bedzie tego w stanie uczynic,bo magnetyczny zapis ulegnie
            uszkodzeniu,chyba , ze przeniesiemy to na ceramiczne tabliczki?
            • maryna04 Re: za 300 lat... 15.11.04, 17:46
              przeczytalam pierwszy wpis Ord w tym watku. Zakladajac ten watek chcialam
              przede wszystkim zasygnalizowac moj niedosyt, ktory jak widac jest tez
              udzialem Ord-a. Wszyscy tu jestesmy, mili, uczciwi, spolecznicy, nie
              zadroscimy, do wartosci materialnych uwagi specjalnie nie przywiazujemy, mamy
              udane wakacje, podobnie udane dzieci, piekne swieta i wspomnienia z
              dziecinstwa, sytuacja polityczno- spoleczna w kraju jest w zasadzie tylko
              muskana, a problemy etyczne tylko wzniosle. Podobnie jak Ord myslalam, ze
              znajde tu mozliwosc porozmawiania chociaz troszeczke, bez epatowania jako to
              zem nieszczesliwa o sprawach bardziej prywatnych, co lezy mi kamieniem na
              sercu, albo wiecej na tematy wspolczesnego swiata. Teraz wiem, ze inny
              charakter ma to forum i tez nie mozna miec o to pretensji do nikogo, i w
              dalszym ciagu uwazam, ze jest ono sympatyczne. Nie zaglaskajmy sie jednak do
              konca.
              • marialudwika Re: za 300 lat... 15.11.04, 17:51
                Masz racje Maryno smile
                Osobiscie postaram sie byc bardziej otwarta,zwlaszcza,ze bulterier
                jest /podobno/ w kagancu i zlagodnial smile)).Uwierzylam zapewnieniom jego
                wlasciciela!!
                ml
                • jowoj Re: za 300 lat... 15.11.04, 18:15
                  Mam gryźć? wink)(bulgot-terier)
                  • mammaja Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:25
                    No coz Maryno, masz racje - ale do kogo miec tu pretensje? Wlasciwie nie wiem.
                    Nie odczuwam winy,jezeli mam wzglednie udane wakacje, a dzieci ktorym
                    poswiecilo sie niezmiernie duzo nie zeszly na zla droge. Idealami nie sa, ale
                    byloby smieszne tego od nich oczekiwac. Sprawy polityczne - sa zbyt trudne,
                    zeby o nich obszernie pisac. Sprawy pogladow na wiele spraw wywoluja
                    kontrowersje, mimo wszystko akurat w tym temacie staram sie pisac co mysle.
                    Narcystyczne opisywanie swoich nieustannych przezyc jest rzeczywiscie malo
                    ciekawe dla szerszego forum. To juz wole napisac co bylo na obiad.Moze ktos
                    skorzysta,jak ostatnio z klopsa. Marza mi sie ciekawe tematy, w ktorych
                    moglibysmy sie zaglebic, przedstawic swoje doswiadczenia. Ale o to trudno.
                    Wymieniamy, przyznam, uwagi z pewnymi zaprzyjaznionymi osobami i tez chcialoby
                    sie "poruszyc" ciekawe tematy,ale z drugiej strony kazdy sie obawia,ze zostanie
                    zlekcewazony, czy nawet lekko wysmiany. Dobrze ,ze ty przynajmniej wrzucasz co
                    jakis czas powazniejsza kwestie . Moze mi sie czasem tez uda.
                    • marialudwika Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:39
                      He,he,moje dzieci tez nie zeszly na zla droge!!Bogu dzieki i za to.
                      Sa jednak sprawy,nie z dziecmi,o ktorych moze bym napisala,ale nie pisze by
                      nie spotkac sie z wydziwianiami lub zlosliwosciami,albo nazywaniem mnie
                      dekadencka kura domowa..To tylko taki skromny przykladzik,ale
                      bylo,przeszlo,minelo..
                      Co do rozmow na tematy koscielno-polityczne to nie mam oporow i nie lekam sie
                      wyrazic moja opinie..
                      ml
                  • marialudwika Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:39
                    jowoj napisał:

                    > Mam gryźć? wink)(bulgot-terier)
                    Ty mozesz jedynie drapac Wojciechu smile))
                    ml
                    • jowoj Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:42
                      Dlaczego tylko drapać? ;-( Gryżć nie lzia?
                      • marialudwika Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:51
                        Przeciez masz koty!! smile)))
                        A nie bulteriera na lancuchu!
                        ml
                        • jowoj Re: za 300 lat... 15.11.04, 19:52
                          We mnie tkwi zbulgotany-terier wink)
                          • maryna04 Re: za 300 lat... 16.11.04, 01:29
                            Charakter naszego forum wynika z uwarunkowan kulturowych. Juz mlodzi Polacy
                            predzej, ale starsi nie bardzo umieja sie uzewnetrzniac. Pamietam sprzed laty
                            wywiad corki Agnieszki Osieckiej, w jakims czasie po smierci tej ostatniej. Jak
                            by to powiedziec... dosyc ostro "traktowala" w swoich wypowiedziach matke. To
                            skutki studiowania w Ameryce, gdzie tego rodzaju otwartosc jest czyms
                            naturalnym. Nie szkalowala matki, tylko mowila prawde, ktora nie zawsze byla
                            polukrowana. Amerykanie nie wstydza sie nieustajaco wplatywacc wspomnienia z
                            domu rodzinnego - dobrego czy zlego. Kiedys rozpoczelam watek o rodzenstwie,
                            tylko ja i a.erie ( a gdzie ona zniknela?) przyznalo sie do klopotow z
                            takowym, Poza tym pisali tylko ci, ktorzy kochaja sie z rodzenstwem i zyja z
                            nim w b. dobrych stosunkach, Ale ja tez wole napomknac o milych stronach
                            mojego zycia niz pisac o tym co mnie gnebi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka