04.12.04, 17:23
Jestem w sytuacji jak z taniego i prymitywnego romansu. Rzeczniestety dotyczy
mnie... Oto kilka danych- związek bardzo długi, pierwszy i jedyny partner,
dzieci, oczywiście problemy były. W tym jednak momencie wola obu stron
naprawy i plany na przyszłość. Nagle wyjazd z prostytutką na kilka dni, ponoć
pierwszy raz. Trauma, ból, ból...i rozpacz. Kazałam się spakować, ale co
robić dalej? Nie mogę pozbierać się, całkowita huśtawka emocjonalna....
Obserwuj wątek
    • kanoka Re: zdrada 04.12.04, 17:48
      Może znowu daję się wpuścić w maliny, ale jak ktoś pyta - odpowiadam, zgodnie ze
      swoim przekonaniem...
      Dla mnie to problem teoretyczny, ale zawsze mi się wydawało, że bardziej boli
      zdrada psychiczna, od fizycznej...
      Ja bym pewnie wybaczyła, bo...dzieci, wiele wspólnych lat, wola naprawy ...
      Dałabym drugą szansę.
      Pomyśl, co z dziećmi - jak to odbiorą(w jakim są wieku?)
      Usiądź i zastanów się, dlaczego Twoj mąż tak postąpił. Może chciał Ci coś w ten
      sposób powiedzieć? Może chciał Cię celowo zranić - dlaczego?
      Pomyśl też, co zrywajac z nim tracisz, a co zyskujesz, i ...czy warto?
      Pozdrawiam
      knk
      • instant Re: zdrada 04.12.04, 18:06
        Zaraz...napisalas, ze zdradzil Cie z prostytutka. Czy mam to rozumiec
        doslownie? Znaczy z taka "pocieszycielka", ktora robi to za pieniadze, zawodowo?
        Bo wg. mnie to troche zmienia postac rzeczy.
        • sally12 Re: zdrada 04.12.04, 18:28
          Tak, była to dziewczyna z agencji. Ale nie jeden szybki numerek. Tylko na
          całego -wyjazd na 4 dni. Nie możemy z dziećmi pozbierać się, płaczemy. Czujemy
          się oszukane, okłamane i odrzucone...
          • instant Re: zdrada 04.12.04, 18:48
            Kiedys zastanawialam sie, czy taki wlasnie "jeden szybki numerek" z
            profesjonalistka potraktowalabym jako zdrade...moze i nie, w przypadku jakiejs
            bardzo dlugiej rozlaki na przyklad. Chyba wolalabym, zeby potraktowal to jako
            jednorazowy zabieg higieniczny, bo skokow w bok, jak juz pisalam w watku
            ponizej nie toleruje. Ale w waszym przypadku, niestety nie jestem w stanie
            zrozumiec jego motywacji, bo to ani dla higieny, ani nie po to, by dac Ci do
            zrozumienia, ze cos miedzy wami nie gra w tej sferze, ani dlatego, ze sie
            zadurzyl, czy, ze wiaze z panienka jakiekolwiek plany na przyszlosc. Wiec po co?
            Bezmyslne to, okrutne, krancowo samolubne i nieuczciwe wobec Ciebie, ze nie
            wspomne o dzieciach, dla ktorych musial to byc ogromny szok.
            Ja bym czegos takiego nie przelknela, chyba nawet dla dobra dzieci nie
            chcialabym z kkims takicm zostac. Zreszta jakie to dla nich doro, skoro o tym
            wiedza i beda pewnie zawsze pamietac? No, ale ja to ja, a Ty musisz dokonac
            wlasnego wyboru, w ktorym mozemy Cie tylko wspierac duchowo. Zycze Ci, zeby byl
            on jak najlepszy dla Ciebie.
            • nokata Re: zdrada 04.12.04, 19:03
              Moim skromnym zdaniem, trudno mi tu cokolwiek tu powiedziec, i to nie dlatego, ze nie chce, albo nie wiem... Za duzo rzeczy jest niewiadomych, a nawet jezeli zapytam o to Sally, to sa one zbyt osoboiste, zeby Sally powiedziala. To jedna strona, a druga - nie znamy stanowiska jego... I to nie mowie dlatego, zeby kogokolwiek usprawiedliwiac, ale nie mozna na podstawie jednego punktu widzenia ocenic relacji pomiedzy dwojgiem. Zawsze to nawet przy 100% dobrej woli bedzie stronnicze. Problem Sally nie jest problemem tylko Sally. Nie wiadomo dlaczego on zdecydowal sie na taki krok. Dla zabawy? A moze tez jest zalamany, a jako mezczyzna inaczej to odreagowuje. Byly niesnaski - nie wiem dlaczego. Dlaczego zdaniem Sally, dlaczego znaniem jego.
              Boje sie dawac rady. Za malo o Was i Waszych problemach wiem... A gotowej recepty na wszystkie przypadki nie ma.
              Wybacz...
              Ale zycze Ci cala swoja osoba, zebyscie nie mieli takich tragedii domowych.
      • sally12 Re: zdrada 04.12.04, 18:25
        Dzięki za odpowiedź, nie dałaś wpuścić się w maliny. Sprawa jest prawdziwa, tak
        bardzo, że nie mogę oddychać. Dzieci dorosłe, ale niesamodzielne. Nie moge się
        nadziwić jak optyka widzenie zmienia siędoświadczając na własnej skórze, nie
        wiem co robić. Nie wiem czy chcę już być z nim...Jest tyle emocji ,że
        chciałabym zapaść się i móc nic nie czuć....
        • tom_tam Re: zdrada 04.12.04, 19:15
          Wybaczcie mile Panie ale czegos tutaj jako mezczyzna nie rozumiem!

          Sally z mezem mja dorosle dzieci wiec malzenstwo zapewne tez ma spora historie
          czasowa za soba, wiec i jakies powody takiego postepowania p.malzonka byc
          musialy.
          Nie pojmuje tylko jednego i mysle, ze sa wylacznie 2-ie alternatywy.
          Rozumiem iz wyjechal z profesjonalna osoba towarzyszaca ale skad Sally o tym
          wie?
          a) p.Malzonek CHCIAL by sie o tym Sally dowiedziala
          b) On sam jest taka "gapa" i zorganizowal to tak nieudolnie, ze wszystko i ze
          szczegolami sie wydalo! smile

          W tym drugim przypadku nawet nie wspolczuje bo czego?, ze brak Jemu samooceny
          wlasnych talentow organizacyjnych i jest "gapa" - no to niech teraz "cierpi"! smile

          Czego absolutnie nie moge zrozumiec to kwestia co z ta sprawa maja wspolnego
          dzieci?.
          Jezeli nawet fakt zaistnial to jest to sprawa miedzy malzonkami a napewno nie
          miedzy ojcem a dziecmi!.
          Podejrzewam iz to Sally "wtajemniczyla" (wciagnela) w ta sprawe dzieci bo to
          juz typowo kobieca metoda "zalatwienia sprawy".
          Miast szczerze porozmawiac z Partnerem i omowic przyczyny zaistnialego faktu
          uwazasz Sally iz wciagniecie w ta afere dzieci rozwiaze Wasze malzenskie
          problemy?.
          Szczerze mowiac - watpie.

          pozdrawiam,-
          tom
        • kanoka Re: zdrada 04.12.04, 20:06
          Miałam taką książkę: "Małżeńskie katastrofy - czyli jak ratować małżeństwo"
          Miroslava Plzaka, czechosłowackiego psychologa, specjalisty od problemów
          małżeńskich. Pisałam już kiedyś na tym forum, że interesują mnie poradniki "do
          obsługi życia" i jako młoda mężatka, na wszelki wypadek , coś takiego kiedyś
          kupiłam.
          Książka gdzieś mi z latami zaginęła, ale przedtem skrupulatnie ją przeczytałam.
          Zapamiętałam jedno - w sytuacji katastrofy, nie podejmować decyzji, odseparować
          się od mężą/żony i przemyśleć całą sytuację. Człowiek zraniony, skrzywdzony, nie
          myśli logicznie,często również rani małżonka, bo został zraniony okrutnie, ale
          czy o to chodzi? Im poważniejsza katastrofa, tym dłuższa wzajemna
          separacja.....Może coś w tym jest?
          Dzieci jak piszesz, są dorosłe, więc to ułatwia wiele spraw, ale pamiętaj, to
          jest sprawa między Tobą a mężem, waszej wzajemnej relacji dzisiaj i tak lub nie
          w przyszłości.
          Moja rada jest taka - bez względu na to, jaka będzie Twoja decyzja - nie
          podejmuj jej pod wpływem emocji, kierowana słusznym(!) poczuciem krzywdy.
          Pozdrawiam
          kanoka
          • jes3 Re: zdrada 04.12.04, 22:03
            To jest sprawa między Toba a mężem. Ochłoń, odczekaj, pozbieraj się.
            Słuchaj bez emocji tego, co teraz bedzie miał do powiedzenia.
            Nie ufaj samym deklaracjom, spytaj, czy ma jakąś konstruktywną propozycję
            jak z tym dalej zyć.
            Dorosłe dzieci powinny budować z ojcem swoje oddzielne relacje.
            • sally12 Re: zdrada 04.12.04, 22:54
              Dzięki wszystkim za posty. Dzieci nie wtajemniczyłam "z zemsty" jak to określił
              Tom, po prostu życie dopisało scenariusz. To raczej z mojej inicjatywy pragnę
              odseparowania ich od tej sytuacji podkreślając, że to są nasze relacje.
              Oczywiście miałam nie wiedzieć o niczym, ale nieudolność i przypadek zrobił
              swoje. Chce wrócić do domu i budować związek. Miała to być rozrywka z
              korzeniami złej(?)sytuacji w naszym związku. Tylko, że mieliśmy bardzo
              konkretne plany jego naprawy jeszcze na trzy dni przed jego wyjazdem
              rozrywkowym. Teraz nic nie wiem i nie jestem pewna niczego. Jeszcze raz
              dziękujęza miłe słowa.
              • tom_tam Re: zdrada 04.12.04, 23:29
                Z calego serca zycze Wam obojgu byscie potrafili rzeczowo i w miare spokojnie
                rozwiazac Wasze malzenskie problemy.
                Zawsze uwazam iz stojacy z zewnatrz a nawet najblizsi (rodzice czy dzieci) nie
                powinni ingerowac w wewnetrzne sprawy zwiazku dwojga doroslych ludzi.
                Nikt, nawet specjalista nie znajacy szczegolow, konfliktow i okolicznosci nie
                bedzie dobrym i obiektywnym doradca:
                Dobra wola, proba zrozumienia i wyrozumialosci z obydwu stron sa najlepszym
                lekarstwem.
                Lepienie dziur w ruinie napewno nie ma sensu ale trwajace lata czy
                dziesieciolecia malzenskie zwiazki - warto na spokojnie i bez subiektywnych
                emocji przeanalizowac i probowac, nawet przelykajac gorzka pigulke partnerskich
                niedoskonalosci i bledow - ratowac.
                Przeciez nie wszystko przez dziesieciolecia musialo byc w takim malzenstwie zle!
                Warto sie nad tym we dwoje zastanowic.
                Powodzenia Sally i oby sie Wam "udalo" - trzymam kciuki! smile
                tom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka