Dodaj do ulubionych

Jezyki obce

23.05.05, 21:34
Jan Kran napisala w ktoryms watku - "cudzoziemcy przyjezdzaja do
Norwegii,ucza sie blyskawicznie jezyka i znajduja szybko prace".
Zaciekawilo mnie to - ucza sie blyskawicznie. Chcialabym znac metode tak
blyskawicznej nauki jezyka.
Mieszkam tu ladnych pare lat, zrobilam dwuletni kurs jezykowy ale nie moge
powiedziec ,ze potrafie dobrze i z latwoscia poslugiwac sie holenderskim.
Rozumiem co do mnie mowia,potrafie odpowiedziec w miare poprawnie ale w
daleko mi do plynnej konwersacji i to mnie martwi.
Pytanie do tych ,ktorzy znaja jezyki obce.
Jak szybko mozna nauczyc sie obcego zupelnie jezyka. Co jest podstawa,
mozolne uczenie sie slowek, rozmowa, talent?
Obserwuj wątek
    • omeri Re: Jezyki obce 23.05.05, 21:35
      Motywacja, motywacja, motywacja.
      • dado11 Re: Jezyki obce 23.05.05, 21:42
        Motywacja, trochę talentu i na pewno najlepszy sposób, brak alternatywysmile
        Ja mając szkolne podstawy, wylądowalam w Anglii i nie rozumiałam prawie nic.
        Po miesiącu mieszkania z angielską rodziną i codziennym półgodzinnym musztrowaniu w języku przez
        panią domu, mówiłam płynnie. Ale poza nimi nie miałam do kogo gęby otworzyć, i to było tosmile
        No i miałam 20 lat...
        D.
    • fedorczyk4 Re: Jezyki obce 23.05.05, 21:50
      Przyjeżdżając do Francji miałam dosyć blade pojecie o języku. Miałam francuski
      i w liceum i na lekcjach prywatnych, ale byłam leniwa i odporna na wiedzę. Za
      to w ramach miłosnych porywów świetnie mówiłam po rosyjsku. Wracając do
      francuskiego, można powiedziec że miałam jakieś podstawy, ale przede wszystkim
      znalazłam sie w tak ciężkiej sytuacji, że nie zbrakło mi motywacji. Na kursy
      ani pieniędzy ani czasu nie miałam, więc lektura, telewizor kupiony za pierwszą
      wypłatę i ciągłe słuchanie cudzych rozmów. Rezultaty dalo bardzo szybko, ale
      nie koniecznie takie jakich oczekiwałam. Pracowałam w fabryce na taśmie i
      intensywnie konwersowałam z towarzyszkami pracy. Pewnego dnia zostałam zabrana
      na prywatny wernisaż u jednej hrabiny i nie bardzo mogłam pojąć dlaczego
      wszyscy patrzą na mnie jak na UFO, a przyjaciel który mnie ze soba zabrał wije
      się z radości. Dopiero na schodach powiedział mi że kontrast pomiędzy
      osobą,zachowaniem, stylem i treścią a formą wypowiedzi był zabijajaący. Ponoć
      bardzo dystyngowanie posługiwałałam się najgorszym żargonem arabskich przemieść
      Paryża
      • verbena1 Re: Jezyki obce 23.05.05, 22:28
        Znaczy sie ,jestem za stara na uczenie sie czegokolwiek smile)))
        Moja australijska wnuczka ma 8 lat i zna trzy jezyki. Po polsku rozmawia tylko
        z mama i czasem brakuje jej slow. Podziwiam ja z jaka latwoscia bedac w
        Polsce zapamietuje nowe slowa.
        No ale ona ma jeszcze duzo wolnego miejsca na swoim "twardym dysku" a ja
        zapelniony zupelniesmile))
        • mammaja Re: Jezyki obce 23.05.05, 22:48
          Sprawa wieku jest nie bez znaczenia! Nie znaczy to, ze w "starszym" nie mozna
          nauczyc sie jezyka, ale te wbite w glowe w dziecinstwie i mlodosci znacznie
          lepiej sie jej trzymaja!Przez trzy lata studiowali ze mna koledzy z Francji a
          poniewaz jako - tako (prywatne lekcje, matura) mialam pojecie o tym jezyku -
          sila rzeczy gadali glownie ze mna. Byla to najlepsza szkola nauki jezyka -
          chociaz doprowadzila potem do sytuacji podobnej jak opisala Fed. - tyle,ze byl
          to "zargon studencki"!
          • ibiskus45 Re: Jezyki obce 23.05.05, 22:59
            ... my nie znamy obcych języków ...
            lecz obce języki znaja nas ... smile)
        • skrzydlate Re: Jezyki obce 25.05.05, 15:58
          wprawa czyni mistrza, dzieci nastawione sa na uczenie sie i maja w tym wprawę,
          Ty jesli bedziesz trenowala swoj umysl w tym kierunku tez opanujesz wiele
          umiejetnosci, wiecej niz Ci sie wydaje

          podobno opanowywanie pamieciowe roznych rzeczy to najlepsza profilaktyka na
          choroby podeszlego wieku zwiazne z pamiecia i tak dalej...
          • skrzydlate Re: Jezyki obce 25.05.05, 16:02
            wazne sa nie komorki w mozgu, a polaczenia miedzy nimi podobno, a te mozna
            tworzyc cale zycia
    • szfedka Re: Jezyki obce 23.05.05, 21:53
      Wez poprawke na to "blyskawicznie".
      Sa jednostki ktore ucza sie blyskawicznie ale to tylko jednostki. Z drugiej
      strony to moznaby bylo sie zapytac jak dobrze znaja jezyk po tej blyskawicznej
      nauce.
      Oczywiscie ze predyspozycje sa waznym elementem ale rowniez "przebywanie" z
      jezykiem na codzien, czytanie itd. Ale i w jakim wieku zaczeto sie uczyc.
      Niektorzy nigdy nie dojda do poziomu plynnej konwersacji.
      Ale...to raczej jest kilka lat albo i kilkanascie wink
      • skrzydlate Re: Jezyki obce 25.05.05, 16:01
        tak, duzo mowic, ja sie uczylam jako dziecko za granica, potem dlugo nic, i
        teraz kiedy jakis cudoziemiec zapyta mnie o cokolwiek na ulicy czy w sklepie,
        jestem w stanie sie dogadac, chociaz to juz ponad 30 lat minelo, slowek brak,
        ale bieglosc w obracaniu jezykiem nabyta kiedy mialam kilkanascie lat zostala
    • byfauch Re: Jezyki obce 23.05.05, 21:53
      Ja mieszkam od piętnastu lat w Niemczech i jeśli ktoś pyta się mnie skąd
      jestem, nie chodzi mu bynajmniej o region Niemiec.
      A powiem nieskromnie, że uważam się za zdolnego językowo.
      • rzepicha5 Re: Jezyki obce 23.05.05, 23:17
        sa chyba talenty. Moj ojciec mówi i pisze płynnie po niemiecku, którego nauczył
        się w czasie okupacji, doskonale radzi sobie we francuskim, którego uczył sie
        przez rok w szkole powszechnej, a gdy brakuje mu jakiegoś słówka pomaga sobie
        łaciną. Zawsze się dogaduje i co najwazniejsze, nie wstydzi sie i nie boi mówic.
        Francuskiego uczyłam się w liceum, wiec we Francji szybko opanowałam go na tyle,
        że uchodziłam tam za rodowita Francuske, zero akcentu.
        Za to angielski! pozal sie boze! i do tego z francuskim akcentem sad
    • jutka1 Re: Jezyki obce 23.05.05, 23:49
      ostatnim z 3 obcych, ktorych sie nauczylam, a ktorymi wladam, byl francuski
      po lektoracie na studiach umialam... hmmm... niewiele wink

      zaczelam od kursow
      plus otoczenie, sklepy etc.

      ale dopiero kiedy eks malzonek nie walnal piescia w stol i nie zapowiedzial, ze
      od teraz w domu mowimy TYLKO po francusku, zrobilam prawdziwe postepy
      (ps. pierwsze trzy dni nic sie nie odzywalam... smile))
      • kornikuno Re: Jezyki obce 25.05.05, 16:07
        Jutkasmile
        moj malzonek (Wloch) piescia nie walnal, ale tez powiedzial moze
        zaczniemy rozmawiac w j.francuskim (?) a ja mu na to: a moze
        tak po polsku sobie pogadamy????smile))))))))))
        I na tym sie skonczylo to francuskie gadanie ( z nim)!

        A tak powaznie to nie jest to latwy jezyk nawet na osobe znajaca wloski,
        pisownia to dokladnie koszmar (jak dla mnie), ale powoli powoli
        jakos to idzie....
        IzaBella
        • jutka1 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 17:14
          Korniczku, swinta prowda ortzam smile

          Bez bicia przyznaje, ze francuski jest jedna z trzech rzeczy, za ktore jestem
          eksowi dozgonnie wdzieczna. Druga jest fakt, ze stal sie eksem. Trzeciej nie
          zdradze, ale nie ma nic wspolnego z pieniedzmi, bo kazde zatrzymalo swoje bez
          klotni i bitew smile)))))

          Obawiam sie jednak, ze francuski nieuzywany zacznie zanikac ;-(
          Ogladam codziennie TV5 i Arte, i staram sie raz na pare miesiecy do Paryza
          sie wybrac.
          A teraz hit sezonu: 3 wsie dalej mieszka ... Francuz, paryzanin, emeryt, ktory
          za ekologia tu podobno przywedrowal. Jeszcze go nie poznalam, ale juz knuje wink
          • kornikuno Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 18:51
            Knuj, knujwink))))))))
            Gdyby nie MMZ i RaiUno via cavo, to tez bym knula z jakims
            Wlochemwink dla jezyka rzecz jasna!
            IzaBella
          • rzepicha5 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 19:12
            Bez bicia przyznaje, ze francuski jest jedna z trzech rzeczy, za ktore jestem
            > eksowi dozgonnie wdzieczna. Druga jest fakt, ze stal sie eksem. Trzeciej nie
            > zdradze, ale nie ma nic wspolnego z pieniedzmi, bo kazde zatrzymalo swoje bez
            > klotni i bitew smile)))))
            >
            no to widze Jutko, że mamy troche podobny życiorys smile
            • fedorczyk4 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 19:52
              A to ja niestety eksowi jedynie wrzod zoladka zawdzieczam, ale wielkiej
              milosci rosyjski, no a w domu uprawiam lektury po francusku i klotnie z le
              mezem,z dziecmi rozmawiam po naszemu.
              • kornikuno Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 19:59
                smile))))))))))
                Nad rozmowa o moim ex malzonku to raczej wole "stendere il velo pietoso".....
                pomimo okazyjnych telefonow - okazyjnych , bo ciagle czegos potrzebuje
                w zwiazku z praca ( dzialmy w tej samej branzy), ale temat exow to chyba na
                inne forumwink
                IzaBella
                • fedorczyk4 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 20:07
                  No cos Ty dlaczego, tylko moze nie ten watek, bo fakt ciut skrecamy
                  • jutka1 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 20:44
                    Zakladam niniejszym le Club: l'ex femme smile)))

                    Na razie mamy Fed. i Rzepiche oraz yours truly, a jako czlonkinie honorowa
                    Kornika - mimo, ze nie z Francuzem sie z-eksila wink), to mieszka tam teraz, a
                    to wystarczy smile))

                    Tylko chyba musialybysmy zalozyc osobny watek, coby tego nie skrecac smile)))))
                    • mantra1 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 21:22
                      Czy, zeby dostac karte wstepu trzeba sie z-eksic zagranicznie, czy wystarczy
                      ojczyscie? wink
                      Mantra - zywo zainteresowana
                      • fedorczyk4 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 22:04
                        Mam nadzieje ze tak, bo moj eksio jest calkiem ojczysty, i ojczyscie meczacy,
                        bo mamy wspolne dziecko, juz nie dziecko ale doroslego faceta.
                        • fedorczyk4 P.S; 25.05.05, 22:05
                          Ktora rzuca sie na glebiny i otwiera?
                • mantra1 Re: Jezyki obce -- Kornikuno 25.05.05, 20:28
                  W cyferkach sie gubie, nie jestem "zmyslowa do handlu", odrzuca mnie od
                  mrowczych prac badawczo-naukowych, nauki przyrodnicze, poza miloscia do zwierzat
                  i ulubieniem pieknych landszaftow tez raczej nie dla mnie, fizyka z chemia
                  zostaly programowo odrzucone juz dawno, na przekor rodzicom-fizykom...Tak wiec
                  talentow, z ktorych moglabym zyc Bozia mi chyba poskapila. No moze poza tym
                  jednym wlasnie - do jezykow obcych. To jedyna rzecz, ktora przychodzi mi z
                  latwoscia, ktora uwielbiam i w ktorej chyba jestem niezla. Dlatego tez slowem
                  obracam, slowem sie bawie i ze slowa zyje. Poza italskim, ktory daje mi chleb
                  powszedni, jestem w stanie swobodnie czytac i ogladac filmy po francusku i
                  tlumaczyc slowo pisane z i na ten jezyk. Gorzej z gadaniem - rozumiem, ale nie
                  wiem, czy jestem rozumiana, bo akcent mam pewnie taki, ze zeby bola. Za malo
                  kontaktow i za krotkie pobyty we Francji. Z angielskim sobie radze, chociaz
                  uczylam sie go tylko pare lat w podstawowce i teraz, niedawno u emerytowanego
                  oficera US Navy z Florydy, przez net. Facet nie znal ani slowa po polsku, wiec
                  stukalismy godzinami po angielsku i gadalismy na voice chat i bylo pieknie,
                  smiesznie i ciekawie. Pamietam, ze nawet o maoizmie sobie podyskutowalismy
                  kiedys. A jak mi sie potem trafila hamerykanska milosc - bylo jeszcze piekniej,
                  bo poznalam calkiem nowa terminologie i mialam wieksza motywacje.
                  Po rusku sie tez dogadam, a lacine mialam dopiero na studiach jako "musztarde po
                  obiedzie", kiedy juz wloski i francuski mialam dosc opanowane, tak wiec teraz,
                  jak musze, to tlumacze lacine przez wloski, a nie odwrotnie i malo pamietam,
                  poza ulubionymi sentencjami.
                  No to sie pochwalilam wink) Ale za to nie umiem szyc, prasowac meskich koszul i
                  nie odrozniam calki od rozniczki (chyba, ze z nazwy, po wlosku) tongue_out
                  • verbena1 Re: Jezyki obce -- Mantra 25.05.05, 22:14
                    Mantro, zazdroszcze Ci az mnie skreca smile)) Tez chcialabym mowic plynnie w tym
                    potwornie gulgoczacym holenderskim.
                    Maz robi blad nie poprawiajac mojej wymowy a ja mysle ,ze mowie zupelnie
                    dobrze. Dopiero w rozmowie z obcymi wychodza smieszne historie ,kiedy
                    zaakcentuje nie w tym miejscu lub wymawiam miekko to ich strrasznie chrapliwe g.
                    • mantra1 Re: Jezyki obce -- Mantra 25.05.05, 22:23
                      Rucaj sie, Fed, bo pomyslodawczynie chyba chwilowo wcielo wink
                      • fedorczyk4 Ex mezowie i ex zony co im zawdzieczamy? 25.05.05, 22:36
                        Tytul gladki, bo nie kazdy zionie do eksa, co mamy przeciw nim jest zazwyczaj
                        jasno sformulowane we wniosku rozwodowym, ale iles tam lat , miesiecy
                        spedzilismy z. I teraz moze juz potrafimy spojrzec na ten czas i jego
                        konsekwencje inaczej. A moze nie?
                        • fedorczyk4 Re: Ex mezowie i ex zony co im zawdzieczamy? 25.05.05, 22:38
                          No i zamist zaczac dokumentnie skrecilam a przeniesc nie umiem. Durnam dzisiaj
                          do spodu. Przepraszam, ciezki mialam dzien
    • skiela1 Re: Jezyki obce 23.05.05, 23:51
      Mieszkam w Kanadzie 23 lata i caly czas sie ucze....jezykasmile)
    • foxal Re: Jezyki obce 24.05.05, 01:30
      Dla mnie najwieksza pomoca byla lacina, ktorej uczylem sie w szkole sredniej, w
      ktorej rowniez uczylem sie francuskiego. Nastepnie koniecznosc mowienia po
      hiszpansku w pracy. Potrafilem szybko zapamietywac poszczegolne slowa i
      kojarzyc cale zdania, ktorych zrodloslowy sa z laciny. Najwazniejsze to odwaga
      mowienia, bez romiencow na twarzy. Wiekszosc ludzi obcych ale miejscowych
      naogol pomaga bez szydzenia z naszej zlej wymowy. Kiedy znalazlem sie W
      Kanadzie nie znalem ani jednego slowa. {pierwszej lekcji jezyka angielskiego
      udzielil mi lekarz w szpitalu, kiedy zmuszony bylem tam sie znalesc. Kiedy
      uslyszal, ze nic nie mowie po angielsku, wzial mnie za reke zaprowdzil do
      swojego gabinetu, wzial olowek do reki i powiedzial: this is a pensil -
      remember that, OK. Ja powtorzylem i powiedzialem OK. I tak zostalo do dzis.
      Lacina miala najwiekszy wplyw na jako pomoc osobista w znajomosci jezykow. W
      pewnym okresie mowilem 6 jezykami a pisac potrafilem w 4 - w tym oczywiscie
      polski.A teraz?? hmmm. W kazdym razie znajomosc jezykow zawsze poplaca i daje
      wielka satysfakcje.
    • jan.kran Re: Jezyki obce 24.05.05, 02:08
      Mówiąc o błyskawicznej nauce języka miałam na myśli konkretnie filipińskie
      pielęgniarki. Mi buty z nóg zdejmuje jak one po 3-4 miesiącach są w stanie bez
      problemu i poprawnie gramatycznie skomunikować sie po norwesku i to często w
      sprawach ważnych i trudnych. Biorąc pod uwagę różnicę między norweskim a
      filipińskim jest to naprawde imponujące.
      Choć i wśród nich widzę takie , ktore potrzebują więcej czasu, czyli zdolności
      językowe odgrywają rolę.

      Motywacja jest bardzo istotna. Ja jestem tego dobrym przykładem. Przez sześć lat
      pobytu w Norwegii udało mi sie prawie nie mowić w tym języku smile)))
      Ni czułam się tu dobrze, wszystko mnie irytowało ,telewizję ogladałam w każdym
      języku tylko nie po norwesku.
      W momencie jak poszłam do pracy poczułam się jak niemowa i dośc szybko mi ten
      norweski przyszedł do głowy , bo nie miałam innego wyjścia.

      Myślę jednak , że wiek odgrywa sporą rolę. Mi się po prostu już nie chce szarpać
      z norweskim i jak mogę to go unikam. Komórke mam ustawioną po niemiecku, nie
      czytam po norwesku ,nie mam norweskiej telewizji.
      Łacina na pewno bardzo mi pomogła. Jest to wielka podpora w nauce języków obcych.
      Kran.
    • no_no Re: Jezyki obce - Ha! 25.05.05, 17:56
      Jakich to ja jenzyków opcych się nie uczyłemsmile)?
      No, już nawet nie pamiętamsmile, bo mi jedynie łacina się
      z tych nauk ostałacrying( (to skutek uczestnictwa w mszachsmile),
      nooooo i trochę francuski w praktycesmile)( a to już skutek grzeszeniasmile)

      no_no - pali glota kuźwa od siedmiu boleścismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka