Chciałam wyjechać gdzieś nad morze na południu Europy. Obojętnie: Grecja, Włochy, Hiszpania, byle na przełomie lipca i sierpnia i w przyzwoitym hotelu, nie superokazje po 699 zł. Niestety, jedyne oferty, jakie mi przedstawiono, kosztowały po 6 tys. zł od osoby. Jadę więc do Tunezji za 3700 zł, choć ten kierunek początkowo wykluczałam - opowiada pani Katarzyna.
Czytajac ten artykul dochodze do wniosku z tzw. "nabijanie klienta w butelke"
lub "przeciaganie go przez biorko" ma w naszym kraju ciegle jeszcze wziecie
i jest powszechnie praktykowane.
W zeszlym roku za dwa tygodnie na Korsyce na przelomie sierpien/wrzesien
za apartament z klimatyzacja w hotelu *** (znacznie wyzszy standard od polskich trzech gwiazdek) zaplacilem 302 euro (trzysta dwa) plus 100 euro
za prom Livorno - Bastia w obydwu kierunkach.
W hotelu tym spotkalem rodakow z Warszawy.
Za to samo zaplacili 75 euro za dobe i osobe plus bilet na prom za 200 euro
w jedna strone!!!
To byla "promocja" jednego z renomowanych warszawskich bior podrozy!
Dopoki mnie nie spotkali byli zadowoleni bo hotel ten kosztowal na miejscu
95 euro za dobe i osobe!!!
Wydawalo im sie rowniez ze bilet na prom bedzie najtanszy bezposrednio
w porcie - bez posrednikow jak mowili.
Nic bardziej blednego.
Korzystam od lat z niemieckich bior podrozy.
Nigdy nie bylo zadnych problemow.
Maja najbardziej atrakcyjne promocje i zawsze troszcza sie o klienta
w momencie ewentualnych reklamacji.
Sa profesjonalnie zorganizowani.
Po zaplaceniu za urlop przelewem lub karta kredytowa (szczegolnie polecane
z powodu darmowych ubezpieczen na czas urlopu) otrzymujemy po kilku dniach
wszystkie dokumenty podrozy lacznie z voucherami i mapkami dojazdowymi a niekiedy nawet przewodnikami turystycznymi dotyczacymi miejsca pobytu.
I najwazniejsze:
niemieckie biura podrozy sa obowiazkowo ubezpieczone przed plajta tzn.
nic nam nie grozi w przypadku bankructwa biura.
Jak to sie konczy w przypadku plajty polskich bior podrozy mozna sie bylo
dowiedziec w ostatnich tygodniach z doniesien medialnych:
w niektorych hotelach turysci byli chyba nawet zatrzymani i zwolnieni dopiero
po ponownym uiszczeniu wszystkich oplat za pobyt

(((
O straconym urlopie, stresie i hanbie posadzenia o zlodziejstwo nawet nie wspominam.