Dodaj do ulubionych

Prochy nasze.......

22.11.05, 16:55
Bedzie o smierci , zaznaczam od razu.
Bylam uczestnikiem rozmowy z pracownica krematorium. Starsza pani uzgadniala
sposob postepowania z jej prochami po smierci. Szokujace? Tutaj to formalnosc.

Ubezpieczenie na wypadek pochowku trzeba tu placic prywatnie, im szbciej sie
zacznie tym miesieczne oplaty sa mniejsze. Pani ta juz dawno zatroszczyla sie
o swoje spalenie i myslala ,ze moze spac spokojnie. Dopiero pytanie - co z
prochami - zburzylo jej spokoj.
O co chodzi?
Ubezpieczenie obejmuje tylko trumne i kremacje, poniewaz pochowek jest sprawa
zupelnie indywidualna.
Spytalam urzedniczki - co robi wiekszosc Holedrow z prochami babci lub meza?
Odpowiedz zaszokowala mnie nieco - coraz wiecej ludzi z powodu kosztow
decyduje sie rozsypac prochy. Tak po prostu rozsypac.
Jest wiele mozliwosci, z samolotu , ze statku na morzu lub - najtaniej - na
terenie krematorium. Holedrzy sa bardzo oszczedni i poza tym sa zdania -
umarles czyli cie nie ma, nie bedziemy ponosic juz zadnych kosztow.

Pomyslalam natychmiast o sobie - pewnie tez bede rozsypana jako nawoz na lace.
W rodzinie meza nie bylo tradycyjnych grobow, po smierci jego matki
wywalczylam po prostu grob z urna. On mnie rozsypie, jestem pewna.
Smutno mi sie zrobilo.

Urzedniczka pocieszyla mnie mowiac ,ze jest mozliwosc wlozenia odrobiny
prochow do medalionu lub malego puzderka. Wtedy, byc moze, stalabym sobie na
poleczce gdzies w Australii i delektowala sloncemsmile))

Dlaczego o tym pisze? Bo jestem Polka z gleboko tkwiacymi tradycjami pochowku
i chcialabym miec tez swoj kawalek miejsca.
Moze pozniej, za pare lat nie bedzie juz to tak istotne? Nie wiem.

Ciekaw jestem ilu z nas mysli o ostatnim miejscu pobytu.
Temat smetny ale jak najbardziej "zyciowy".
Obserwuj wątek
    • joujou Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 17:54
      >Ja jeszcze o tym staram się nie myśleć,
      ale jest dla mnie ważne to,co stanie się
      ze mną po śmierci.Zdecydowanie wolę tradycyjny
      pochówek,może dlatego,że moi rodzice od lat już
      nie żyją i często bywam na ich grobie,sama o niego
      dbam.Pamiętam,jak moja mama w pełni zdrowia i sił
      będąc ze mną na cmentarzu wspomniała,że nigdy nie
      chciałaby,żeby pochowano ją gdzieś pod płotem cmentarza.
      Nie lubiłam,gdy rodzice wspominali o śmierci,nie chciałam
      tego słuchać.Mama zmarła dość nagle,w lutym.Ziemia była
      zmarznięta,a grabarz miał przygotowane miejsce pod płotem.
      Stanęliśmy "na rzęsach",by do tego nie dopuścić.Z ojcem
      była podobna historia,niemal w ostatniej chwili przypomniałam
      sobie jego uwagi dotyczące ubioru i też nastąpiły pewne zmiany.
      W takich momentach przypominamy sobie wszystko,z czego wcześniej
      nieco kpiliśmy i staje się to bardzo ważne.
      • bodzio49 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 18:17
        Zdaje się, że nasze prawo zobowiązuje do napisania zgody na zkremowanie za
        życia. Inaczej nie mogą. Spisz Verbeno "ostatnią wolę" i na pewno nie odważą
        się rozsypać Ciebie. Ja zgodnie z małżonką chcemy być właśnie spaleni i
        rozrzuceni gdzieś w Bieszczadach. Bieszczady to pomysł żony. Blisko na Ukrainę
        do której ma wielki sentyment i rodzinne powiązania. Ja zupełnie nie czuję
        potrzeby własnego kawałka ziemi. Wolę całą smile
    • oktoberka Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 19:30
      Masz rację,też obserwuję,że w polskiej tradycji bez grobu ani rusz;tak jakby
      bez tego świadectwa ziemskiego żywota wymazywało się czyjeś istnienie. Też chcę
      być skremowana,ale malutki grobik pewno będziewink
      Może jednak zapisz to wyraźnie,że ten kawałek ma się wygrzewać w słońcu i już!wink
      Byle z dala od kangurów.
      Pewno to zaskoczenie tak zadziałało,jak obrócisz tą sprawę kilka razy w
      myślach - przyzwyczaisz się, a i dobrych stron można poszukać...Tak czy tak
      przecież trafiamy do ogólnego łańcucha pokarmowego, więc może lepiej że jakaś
      ładna holenderka czy rybka się pożywi,nie jakiś obrzydliwy robalwink Brrr!!!
      Jednak jakieś małe ciarki po krzyżu przechodzą,też muszę poobrać tą myśl w
      głowie!wink)
      Dla jasności - tekst powyżej ma mieć wydźwięk optymistycznysmile)
      • ania1958 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 21:26
        kiedys mi sie wydawalo, ze w ogole nie boje sie smierci, a teraz - nie wiem;
        pewnie im to blizej, tym wiekszy strach; moja mama mowi o tym bardzo spokojnie,
        a stroj do trumny miala juz gotowy chyba ze dwadziescia lat temu; zrobila
        b.ladny grob po smierci taty, tak jakos podejrzewam, ze troche z mysla o sobie;
        mnie przywialo na drugi koniec swiata, chyba wole byc skremowana, czasem sobie
        mysle, ze moze rodzinka postawi mnie na jakims kominku?
        w kazdym razie, tak na powaznie, to rozmawialam juz z mezem na ten temat i o
        tym, ze gdyby ktoremus z nas cos sie stalo, ze mielibysmy byc "roslina", to
        wolimy umrzec niz czekac w takim stanie na cud, ale wydaje mi sie, ze
        powinnismy to jeszcze napisac, tak na wszelki wypadek
    • dado11 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 22:12
      Cześć Verbenosmile widzę, że nastrój masz minorowysad Nie martw się - przejdzie!
      Ja właśnie wczoraj akceptowałam nową płytę na grobie rodzinnym, którym mi
      przyszło, w pewnym sensie, zarządzać. Kilka lat temu pochowałam ojca, który,
      jako człowiek światły i świadomy sytuacji, wszystkie sprawy związane z
      pochówkiem zaplanował. Ja idąc w jego ślady, przekazałam wszystkie instrukcje
      rodzinie, bo wiem czego sobie życzyć (jestem z wykształcenia archeologiem i nie
      jeden grób przyszło mi rozkopać). Nawet wiem, jaką chcę mieć urnę i co do niej
      ma być włożonesmile To szalenie ułatwia decyzje rodzinie, a poza tym jeszcze wiele
      razy można zmienić zdaniesmile
      Pozdrawiam i uśmiechnij się, mimo takiego tematusmile D.
      • oktoberka Re: Prochy nasze.......Dado powiedz 23.11.05, 08:31
        dado11 napisała:

        > Ja idąc w jego ślady, przekazałam wszystkie instrukcje
        > rodzinie, bo wiem czego sobie życzyć (jestem z wykształcenia archeologiem i
        nie
        >
        > jeden grób przyszło mi rozkopać). Nawet wiem, jaką chcę mieć urnę i co do
        niej
        > ma być włożonesmile


        Zaintrygowałaś mnie...Dado, jako praktyk zdradź tajemnicę CZEGO SOBIE ŻYCZYĆ i
        co włożyć do urny?? Zaskoczyło mnie to - nie myślałam o wkładaniu tam
        czegokolwiek!
        wink)
        • dado11 Re: Prochy nasze.......Dado powiedz 23.11.05, 23:19
          Ok. Ja wymyśliłam sobie popielnicę (urnę) podobną do tych, jakie wytwarzała
          kultura wschodnio-pomorska w okresie halsztackim epoki żelaza (tereny
          dzisiejszych Kaszub, okres 700-400 p.n.e.), czyli tzw. urnę twarzową.
          Pewnie niedługo zaprojektuję i zamówię u podkieleckich garncarzy.
          Natomiast do urny, poproszę aby włożono, zatopiony w plexi mini CD z zapisem
          wizerunku, głosu, niektórymi przemyśleniami, oraz fragment materiału
          genetycznego (to jeszcze do rozstrzygnięcia, co przetrwa najdłużej). W ten
          sposób, po nawet kilkuset latach nie będę tylko kupką popiołu, ale istotąsmile
          Swoją drogą jest to pomysł na niezły interes (ewidentna nisza rynkowa!smile
          bardziej do realizacji w zachodnich społeczeństwach niż u nas...
          Pozdr. D.
          • ania1958 Re: Prochy nasze.......Dado powiedz 23.11.05, 23:23
            ja juz Twoj pomysl kupilam
          • oktoberka Re: Prochy nasze.......Dado powiedz 24.11.05, 08:32
            No zatkało mnie z podziwu! Taki pomysł! Faktycznie skasuj ten post jak
            najszybciej bo to jest biznes!wink)
            Muszę poszukać tych urn i urn w ogóle, bo masz rację,że pewno te "do kupienia"
            teraz to jakieś plastikowo-złoto-ohydne koszmarki, a w końcu takie naczynie
            powinno mieć swój stylwink)
    • luiza-w-ogrodzie Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 22:19
      Nie zastanawialam sie serio nad wlasnym pochowkiem. Chyba chcialabym miec jakis
      kawalek ziemi - gdzie bylabym rozsypana albo i grob. Nie wiem. Sadze ze po
      smierci bedzie mi to obojetne, a istnienie grobu tez nie jest gwarancja ze
      czlonkowie rodziny beda go odwiedzac, szczegolnie jesli beda mieszkac daleko.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • ania1958 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:03
        wlasnie dlatego podoba mi sie wizja urny i prochow, zeby rodzinka mogla mnie
        wszedzie ze soba zabierac i stawiac na kominku (zartuje troche)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:05
          ania1958 napisała:

          > wlasnie dlatego podoba mi sie wizja urny i prochow, zeby rodzinka mogla mnie
          > wszedzie ze soba zabierac i stawiac na kominku (zartuje troche)

          A jak sie pokloca u kogo ma stac? I podziela na kilka naczyn?
          :oD

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • felinecaline Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:16
            " U mnie" jest jeszcze mozliwosc oddania swojego ciala nauce, czyli na cele
            szkolenia studentow medycyny i lekarzy, glownie zabiegowcow. Zawiera sie umowe
            z dowolnym Wydzialem Medycznym, ktory po smierci takiej osoby zabiera zwloki,
            balsamuje a potem po ich PRZEPRASZAM calkowitym zamortyzowaniu urzadza pochowek.
            Dawniej bylo to bezplatne i wielu ubozszym osobom pozwalalo uniknac kosztow
            pogrzebu, teraz darczynca oplaca je "z gory" 'ciotka Marianna jest dosc biedna
            i skapa jesli chodzi o wydatki na nauke).
            Chyle czla przed takimi ludzmi, w pewnym sensie dzieki nim jestem kim jestem...
            • ania1958 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:18
              no ja nie wiem, czy studenci chceliby taka stara babe jak ja?
          • ania1958 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:16
            no wlasciwie, to czemu nie? ale malo prawdopodobne, bo mam jedno dziecko; no
            chyba, ze z m beda dyskutowac - to ja juz im powiem, ze mnie maja podzielic na
            ROWNE kawalki
            • verbena1 Re: Prochy nasze....... 22.11.05, 23:24
              No wlasnie, dlaczego tak przejmujemy sie swoimi szczatkami, trzymamy sie
              kurczowo zycia po smierci.
              Wazniejsza jest chyba pamiec po nas, jesli choc jedna osoba bedzie nas pamietac
              to mozemy spokojnie spac snem wiecznym.
              Lub patrzec z niebasmile)
              • skir.dhu Re: Prochy nasze....... 23.11.05, 14:49
                U mnie nieco odwrotnie - moj maz jest z tradycyjnej rzymsko-katolickiej rodziny
                wiec w mojej ostatniej woli jest napisane, ze prosze mnie oddac po smierci
                studentom pewnej instytucji a resztki spalic i zutylizowac tak zeby sladu na
                ziemi nie zostalo. Poniewaz byl czas, gdy smierc byla blisko, rozmawialam o tym
                wielokrotnie z corka i mezem, wyrazilam zgode by po mojej smierci cos tam
                zasadzili w okreslonym miejscu jako symbol, bo Im to chyba potrzebne. Moj maz
                ma w swojej ostatniej woli zapisane, ze zyczy sobie kremacji i pochowania
                prochow w rodzinnym grobowcu.
                Skir Dhu
    • anna_be Re: Prochy nasze....... 23.11.05, 18:49
      Witam wszystkich serdecznie. Temat jest dość frapujący, więc piszę.

      Spacerując w tym roku po cmentarzu w piękny, ciepły, słoneczny dzień Święta
      Zmarłych, po raz pierwszy pomyślałam o tym, co będzie kiedyś z moimi szczątkami.
      Nie lubię ciemności, wilgoci, głuchej ciszy. Jesienią popadam w psychiczny
      niebyt. Kocham słońce, światło, głosy ptaków. Nie chcę być pochowana w ciemnym,
      zimnym, wilgotnym dole. Chcę być skremowana. W moim mieście, na jednym z
      cmentarzy jest krematorium i bardzo ładne, słoneczne pole urnowe. Dookoła rosną
      drzewa, śpiewają ptaki, świeci słońce, spacerują ludzie. Tego wlaśnie pragnę.
      • mammaja Re: Prochy nasze....... 23.11.05, 23:02
        Ja tez potwornie boje sie zamkniec, mam klaustrofobie, ciesze sie ze jest
        mozliwosc kremacji, ale wcale nie chce byc rozsypana, tylko byc kolo prochow
        mojej mamy i zeby dzieci kiedys przyszly i zapalily mi swiatelko. Pamiec o nas -
        to jakbysmy troche zyli smile
    • skrzydlate Re: Prochy nasze....... 24.11.05, 21:57
      ja jestem Polką, ktora chcialaby byc rozsypana w Tatrach... bo kocham Tatry i
      duzo po nich chodzilam... mnie z kolei porażają rosnące rozmiary cmentarzy, to
      jak miasto w mieście.. niebotyczne wprost.. a nie można by mniej miejsca
      zajmowac po śmierci?
      • skrzydlate Re: Prochy nasze....... 24.11.05, 22:06
        niedawno chowalam mame, koszt pogrzebu ponad 8000, to bylo skromne bardzo,
        minimum wręcz.. nie bede mowila o tym co trzeba bylo polozyc NA ... bo daleko i
        trawke strzyc dla mnie to za duzy wysilek ... eeeeeh... obrzędy finansowe
        zwiazane z mszą i takie tam.. wstrętne kasowanie pieniedzy od ludzi ktorzy nie
        mają wyboru sad
        • mammaja Re: Prochy nasze....... 24.11.05, 22:22
          Skrzydlate, wlasnie kremowanie i pochowek w urnach znakomicie oszczedzaja
          miejsca. A co do kosztow - chowalam dalszego krewnego, samotnego i wlasciciwie
          koszty pogrzedu pokrylo ubezpiecznie (przy istniejacym grobie). Wiec nie wiem na
          co az takie wydatki ?
      • no_no Re: Prochy nasze....Mój testament:) 24.11.05, 22:42
        Powiem szczerze, że gdy pomyślę, że miałbym smażyć się w ogniu, to ciarkismile
        mnie przechodzą i oblewam się potemsmile A więc? Tylko matka gleba mi zostaje.
        Życzenia mam dwa.
        1. Moje boskiesmile ciałko ma być złożone w ziemi, na której urodziłem się.
        Tam gdzie postawiłem pierwszy krok, postawię i ostatni. Amensmile
        2. Żadnych szamanów i innych "świętych", zero lamentówsmile, tylko muzyka przyrody
        w połączeniu z Pink Floydsmile Może być "Shine on you crazy diamond".

        A tak poza tym, boicie się śmierci? Nie peniajciesmile
        Ona nie istnieje.

        no_no - jakby cowink), to do zobaczenia po drugiej stronie tęczysmile
        • bodzio49 Re: Prochy nasze....Mój testament:) 24.11.05, 22:59
          Też myślę, że gdzieś, kiedyś, jakoś tam się spotkamy smile
          Podobno z wiekiem zaczyna się bać śmierci. Jakoś z moją mamą nie sprawdza się
          to. Powiedziała właśnie, że chciałaby już odejść. Nie może już sama chodzić,
          jeść. Bardzo cierpi i fizycznie i psychicznie. Ech, mówić się nie chce.
          A śmierci też się nie boję.
          Chciałbym być dobrze wspominany ale nie wydaje mi się żeby najlepszą drogą do
          tego celu były grobowce czy piękne i mobilne urny.
        • monia.i Re: Prochy nasze....Mój testament:) 24.11.05, 23:01
          Nie boję się śmierci...tak mi sie wydaje. Boję się tych chwil przed odejściem,
          tego żalu, że nie poznam, nie dowiem się, nie przeżyję...Że nikt mnie nie
          zapyta, czy chcę odchodzić - tylko będę zmuszona zebrać swe manatki i zabrac
          się z tej rzeczywistości - w niewiadomą. Boję się świadomego odchodzenia wbrew
          chęci trwania.
          • meg_s Re: Prochy nasze....Mój testament:) 25.11.05, 06:53
            opiekuję się starym cmentarzem, na nowy zaglądam do bliskich - widząc ogólne
            zdziczenie obyczaju i to jak bezczeszczone są groby i ludzkie szczątki
            utwierdziłam się tylko w decyzji, a rodzina już na pamięć wie gdzie mnie
            rozsypać
            a o pamięć materialną po sobie staram się tworząc z zapałem "dzieła" wink - może
            cokolwiek z nich przetrwa........
            • oktoberka Re: Prochy nasze....Nasz zdjęcia? 25.11.05, 12:59
              A co myślicie na temat zdjęć nagrobnych? Mnie jakoś ten pomysł nie za bardzo
              odpowiada...wink) Trochę te sepie przerażają,choć może dla kogoś bliskiego to
              jest tylko obraz kochanej osoby...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka