Dodaj do ulubionych

Problem prawie codzienny - niechciani sprzedawcy

30.11.05, 18:56
Właśnie zapukał do moich drzwi akwizytor,młody chłopak. Szybko wyrecytował
swoją mantrę (wink w sprawie informacji,że nowootwarta apteka,już niedługo,za
pół darmo...i na koniec zapytał:
- A w państwa rodzinie jest problem paradentozy?
Zatkało mnie na chwilę.
- Już nie - odpowiedziałam - mam sztuczną szczękę i czekam na promocję
corregatbs.
Z kolei jego zatkało, więc zamknęłam drzwi.
Tym razem poszło łatwo.

Czy mnie się wydaje czy powoli nie będzie już tematów, których publiczne
poruszanie jest ciut...wstydliwe?
Niedługo taki akwizytor zapyta:
- Czy w państwa rodzinie jest problem z hemoroidami?

Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 30.11.05, 20:14
      Nie tylko nie chciani sprzedawcy, ale jeszcze nachalne telefony!W dodatku biorą
      numery z książki i zwracaja sie prawie po imieniu! (panie np.Andrzeju). Dla mnie
      to jest oburzajace! Ostatnio na "Chcielismy panstwu w tej chwili zaoferowac.." -
      odpowiedzialam - "a ja w tej chwili maluje sobie paznokcie" i odlozylam
      sluchawke. W dodatku w naszej okolicy pojawiaja sie domokrazcy ofiarujacy:
      skorzana odziez, sztucce, dywany itp. Nie cierpie tego, odrywaja od pracy,
      usiluja wcisnac kit....
      • dado11 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 30.11.05, 20:23
        Ostatnio zgodziłam się na darmową degustację win, sic! Ostatecznie fajna sprawa... ale pan od próbek
        spóźnił się prawie godzinę, więc jak w końcu dotarł, zresztą w stanie wskazującym, to poprosiłam
        grzecznie, by był uprzejmy zostawić wizytówkę i pognałam na różę wiatrówsmile
        A w ogóle, to gnam wszystkich nachalnych, mniej lub bardziej uprzejmie, tam gdzie pieprz rośniesmile
        Oferty w necie też wywalam.
        Pozdr. D.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 30.11.05, 22:38
      U mnie glownie sa to telefony - zazwyczaj gdzy siadamy do obiadu a ostatnio
      nawet w soboty. Grzecznie przerywam dzwoniacemu i prosze, zeby skasowali moj
      numer z ich listy, bo nie przyjmuje telefonow marketingowych.
      Kolega odpowiadal dzwoniacym ze "osoba, ktorej szukaja wlasnie zmarla a on
      tylko porzadkuje papiery".

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • oktoberka Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 01.12.05, 09:06
        Uf, to mi ulżyło,bo co jakiś czas robi mi się głupio,że tak popędzam tych ludzi
        albo jestem po prostu niemiła... Ale czy faktycznie jestem niemiła, gdy po
        wyrecytowanym jednym tchem ple,ple,tra-la-la,taki akwizytor pyta :- Czy jest
        pani zainteresowana? lub - Czy mogę dać do wypełnienia? lub coś w tym rodzaju,
        a ja zgodnie z prawdą odpowiadam krótko "Nie"
        ..? Na początku oczywiście nie umiałam tak, ale mnogość tego typu ataków
        doprowadziła do desperacjiwink Zauważyłam też, że najlepsze są krótkie
        odpowiedzi i nie czekanie na ciąg dalszy bo zdażają się sprzedawcy przygotowani
        na taką sytuację!wink)
        Telefony też się zdarzają, a jakże, też już nauczyłam się przerywać to
        tokowanie mówiąc "Przepraszam,ale nie jestem zainteresowana". Przeważnie słyszę
        wtedy obrażone "Miłego dnia więc życzę.Do widzenia"
        wink)
        Nie przyjmuję też ulotek na ulicy.
        Ta agresywna sprzedaż momentami mnie mocno wk.... ale jednak mam wyrzuty
        sumienia, bo każdy chce żyć i łapie się pracy jakiejkolwiek...
        Ale nauczyłam się asertywności, oj nauczyłamsmile)
    • skrzydlate Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 01.12.05, 10:57
      zawsze idzie łątwo, tylko trzeba chcieć smile ja na przykład mówię: o nie, mąz mi
      nie pozwala wink zabiłby mnie za takie coś wink))
    • jutka1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 02.12.05, 10:46
      Musze przyznac, ze - odpukac - nie mam tutaj tego problemu. Ale pamietam, jak
      mnie to irytowalo - dzwonili o kazdej porze, piatek-swiatek, najczesciej z
      "ukrytych" numerow.
      • dutchman Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 04.12.05, 14:56
        Mialem kiedys taki tekst na kartce z roznymi pytaniami do tych co do nas
        dzwonia, ze w koncu role sie odwracaja i to my przepytujemy tego kto do nas
        dzwoni. Bawilem sie w to jakis czas, ale juz mi sie nie chce. Zazwyczaj zadaje
        kilka standardowych pytan:
        - skad pan/pani ma moj numer telefonu ?
        - jesli bede czegos potrzebowac to sam zadzwonie;
        - jeli pan/pani chce na mnie zarobic, to nie mam na to ochoty;
        - nie chce pan/pani na mnie zarobic ? to kto to wszystko finansuje?
        - macie za duzo pieniedzy, to prosze przelac je na moje konto. wink
        pozdrawiam w to zimowe popoludnie
        dutchman
        • skynews Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 04.12.05, 16:38

          Alez nie,
          dlaczego byc niemiłym, pełnym napięcia i wrogości dla innych - jak juz sie
          pofatygowali i sa, to mozna a nawet nalezy ich wykorzystac aby spotkanie
          nie bylo strata czasu - sprzedac im wszystko co niepotrzebne w domusmile
    • skiela1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 04.12.05, 17:37
      Grzecznie odpowiadam,ze nie jestem zainteresowana.
      Taka ich praca i trzeba to uszanowac.
      • mantra1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 04.12.05, 18:42
        Jesli ktos mnie irytuje, to raczej ci, ktorzy dzwonia do mnie np. z oferta
        ubezpieczenia sie w firmie X, czy zalozenia konta w banku Y, nie zadawszy sobie
        nawet trudu, zeby z bazy danych dowiedziec sie, ze juz jestem klientka tych
        firm. Takich tepie bez litosci i jak mam czas i humor to czasami mocno sie
        wyzlosliwiam wink)
        Rozczulilo mnie natomiast Volvo, ktore kiedys przyslalo mi zaadresowane do mnie
        imienie materialy reklamowe na temat najnowszego, super "wypasionego" modelu w
        cenie przekraczajacej wartosc calkiem przyzwoitego mieszkanka w Warszawie. Po
        paru tygodniach zadzwonila panienka z pytaniem, czy otrzymalam przesylke.
        - Owszem, otrzymalam.
        - Czy zainteresowala pania nasza oferta.
        - Nie, nie zainteresowala.
        - A czy moglaby pani podac CONAJMNIEJ TRZY przyczyny, dla ktorych nie
        zainteresowala?
        Wymieklam i zaczelam sie tak smiac, ze nawet tej jednej podstawowej nie podalam smile)
        Wszystkich jednak na glowe pobila obca baba, ktora kiedys zadzwonila do moich
        drzwi, nie oferujac absolutnie niczego, tylko obwieszczajac mi beztrosko, ze
        potrzeba jej pieniedzy. Nawet nie zadala sobie trudu by wymyslic jakis szczytny
        cel, typu choroba, operacja, glodne dzieci itp. Kasy jej zbraklo i tyle. Nie
        wygladala jak zebraczka, normalna, przyzwoicie ubrana i odzywiona baba, z blond
        fryzura i lakierem na paznokciach. Szczera do bolu, przynajmniej kitu nie
        wciskala i nie oferowala byle czego. I tu lezy przyszlosc marketingu ! smile)
        • verbena1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 04.12.05, 19:03
          Bywalam rowniez niemila dla ludzi,ktorzy dzwonili czesto w porze obiadu i
          zawracali mi glowe.
          Zmienilam zdanie, kiedy znajoma opowiedziala o swojej pracy w call centrum -
          centrali telefonicznej,gdzie ludzie pracuja jak robotnicy najemni.
          Komputer wybiera im numer telefonu,na monitorze maja zapisane pytania i
          okreslony czas dla jednego klienta. Musza byc uprzejmi i nie reagowac na
          wyzwiska. Nie moga zrobic przerwy bo komputer pracuje nieprzerwanie i podaje
          nastepne numery telefonu. Ich zarobek to prowizja od transakcji.
          Zdolnosc przekonywania, cierpliwosc i silna motywacja zarobku to wymagane
          zalety.
          Znajoma przepracowala tam tydzien, wiecej nie zdolala wytrzymac.
          Znajac wiec druga strone medalu odmawiam zawsze stanowczo ale uprzejmie.



          • luiza-w-ogrodzie Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 00:16
            verbena1 napisała:

            > Bywalam rowniez niemila dla ludzi,ktorzy dzwonili czesto w porze obiadu i
            > zawracali mi glowe.
            > Zmienilam zdanie, kiedy znajoma opowiedziala o swojej pracy w call centrum -
            > centrali telefonicznej,gdzie ludzie pracuja jak robotnicy najemni.
            > Komputer wybiera im numer telefonu,na monitorze maja zapisane pytania i
            > okreslony czas dla jednego klienta. Musza byc uprzejmi i nie reagowac na
            > wyzwiska. Nie moga zrobic przerwy bo komputer pracuje nieprzerwanie i podaje
            > nastepne numery telefonu. Ich zarobek to prowizja od transakcji.
            > Zdolnosc przekonywania, cierpliwosc i silna motywacja zarobku to wymagane
            > zalety.
            > Znajoma przepracowala tam tydzien, wiecej nie zdolala wytrzymac.
            > Znajac wiec druga strone medalu odmawiam zawsze stanowczo ale uprzejmie.

            Ano wlasnie. Tez znam ludzi w ten sposob zarabaiajacych - jest to praca tak
            ciezka i automatyczna, ze "call centre" stalo sie u nas synonimem pracy niemal
            niewolniczej. Nic dziwnego - przerwy na wyjscie do toalety sa zaprogramowane,
            nie ma zadnej mozliwosci pogadac z osoba siedzaco obok, sluchawki na uszy i
            rozmawianie z ludzmi wscieklymi na dzwoniacego to tresc tej pracy.
            Dlatego wspolczuje im i odpowiadajac dzwoniacym prosze tylko o skreslenie z
            listy.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • bodzio49 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 07:03
              Fajnie, że jest choć kilka osób króre potrafią okazać choć odrobinę
              bezinteresownej życzliwości blizniemu pomimo, że popełnił przestępstwo
              przeszkadzania w obiedzie. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz poruszany był ten
              temat na tym forum to niemal wszyscy zgodnie orzekali, że to skandal.
              Może to jakiś dobry znak.
              A swoją drogą to czas zacząć się przyzwyczajać do tego, że choroby to rzecz
              normalna. Nie ma się czego wstydzić.
              • mantra1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 10:59
                Mysle, ze z telemarketing to taka sama forma reklamy, jak kazda inna. Chyba nikt
                z nas nie lubi zawalania skrzynek pocztowych spamem i coraz wiecej ludzi zamawia
                na poczcie odpowiednie nalepki na skrzynki, by sie przed nim bronic.
                Przypuszczam, ze wiekszosc z nas broni sie rowniez przed nachalna, glosna
                reklama telewizyjna, przerywajaca film w najciekawszym momencie, wyciszajac
                odbiornik, albo przelaczajac na inny kanal. Nie sadze rowniez, aby kogokolwiek
                uszczesliwialo zasmiecanie klatek schodowych przez roznosicieli ulotek, czy
                nawiedzanie ich domow przez akwizytorow.
                A przeciez ci wszyscy ludzie tez wykonuja swoja prace. Czy w zwiazku z tym mam
                sie godzic, by ciagle przeszkadzali mi w mojej, albo naruszali moja prywatnosc,
                budzili o dowolnej porze, wyciagali z wanny, powodowali, ze przez nich przypalam
                obiad? Cala ta sprawa ma jeszcze drugie dno, bowiem wiekszosc tych dzialan
                bazuje na lamaniu prawa, a konkretnie ustawy o ochronie danych osobowych. Na
                nieprawdopodobna skale kwitnie handel bazami danych, ktorego to my jestesmy
                ofiarami. Nasze nazwiska i adresy sprzedawane sa za ciezka kase coraz to nowym
                firmom. Niewiele jest jeszcze w Polsce zcentralizowanych call centers, wiekszosc
                firm i koncernow ma wlasne, zatrudniajace glownie dorabiajacych sobie studentow
                na umowy-zlecenia. Firmy te prowadza rowniez infolinie, do ktorych kazdy
                zainteresowany klient moze sam zadzwonic, by zasiegnac informacji o produkcie.
                Nie wiem, o jakiej chorobie Bodziu piszesz, ale to fakt, ze caly ten proceder
                jest troche chory. Mozemy sie tylko pocieszyc, ze pod tym wzgledem nie odbiegamy
                od reszty swiata i, ze nie jest to nasza choroba narodowa wink)

                P.S. Wlasnie przed chwila zadzwonil telefon. Tylko, ze tym razem nie byl to zywy
                czlowiek, nad ktorego praca powinnam pochylic sie z troska, a nagrany glos,
                ktory kazal mi gdzies tam oddzwonic w ciagu godziny, bo cos tam podobno dla mnie
                wylosowano. Nowa forma reklamy na koszt klienta? Z bezinteresownej zyczliwosci
                jednak nie zadzwonie smile)
                • dutchman Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 14:43
                  Oczywiscie zdecydowanie nie jest to wina tych ktorzy dzwonia, zawsze zycze im
                  powodzenia i w ogole wszystkiego najlepszego. Jednakze ich mocodawcy to inna
                  para kaloszy.
                  • fedorczyk4 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 15:55
                    Kiedy dzwoni do mnie żywa istota jestem grzeczna,od razu pytam czy to ankieta
                    czy sprzedaż, bo jeśli ankieta to odpowiem, jeśli reklama to strata czasu, bo
                    nic nie kupię i nigdzie nie wybiorę się na pokaz tego i owego. Domokrążców nie
                    wpuszczam, mam nad tym kontrolę w postaci kamery przy wejściu (serdeczne dzięki
                    spółdzielni). Bardzo im współczuję, to jest okropna i marnie płatna praca, ale
                    niestety nic na to nie mogę poradzić. Kiedyś jedna moja koleżanka kupiła
                    potwornie drogi i na gwizdek jej potrzebny odkurzacz, tylko po to żeby się
                    faceta, który go prezentował dziko entuzjastycznie, wreszcie pozbyć z domu.
                    • ewelina10 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 18:13
                      fedorczyk4 napisała: Kiedyś jedna moja koleżanka kupiła potwornie drogi i na
                      gwizdek jej potrzebny odkurzacz /.../

                      Pewno chodzi o Rainbowa ... hy hy hy w naszej rodzinie przedmiot ten stał się
                      już "kultowy" a mimo to wciąż potrafi być (k)ością (niezgody) stoi smile
                • skiela1 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 17:53
                  Mozemy sie tylko pocieszyc, ze pod tym wzgledem nie odbiegam
                  > y
                  > od reszty swiata i, ze nie jest to nasza choroba narodowa wink)
                  >
                  Odbiegamy,odbiegamy.Reszcie swiata jakos telemarketing czy marketing nie
                  przeszkadza.
                  Tylko Polacy sa wyjatkowo nerwowi i niewyrozumiali,juz nie wspominajac o
                  niekonczacym sie narzekaniu na wszystko i pod kazdym wzgledem.A to juz mozemy
                  nazwac choroba narodowa.
                • bodzio49 Re: Problem prawie codzienny - niechciani sprzeda 05.12.05, 18:10
                  Do reklamy czy telemarketingu można mieć różne podejście i to rozumiem.
                  Reklamy w TV to jeszcze inna sprawa.
                  Mnie razi nieuprzejme traktowanie (gonienie)tych niechcianych sprzedawców. To
                  są ludzie i zazwyczaj bardzo uprzejmi. Jeśli już się otworzyło drzwi to
                  grzeczne "dziękuję, nie skorzystam" nie zajmuje więcej czasu niż wydziwianie.
                  Asertywność i grzeczność nie wykluczają się.
                  Jeśli ktoś ma wątpliwości co do legalności ich działalności to można bez
                  problemu zapytać o firmę i tam wyjaśniać. Nie mówiąc już jakie wspaniałe jest
                  pole do popisu jeśli dzwoni automat smile)
                  Jak może się coś na tym świecie na lepsze zmienić jesli nie zaczniemy od siebie?
                  Jeśli chodzi o chorobę to jest to paradontoza chyba bardzo wstydliwa bo pytanie
                  o nią tak zbulwersowało octoberkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka