Dodaj do ulubionych

Nasze zwierzaki cz. XI

07.02.06, 10:24
Nie chciało mi się szukać starych więc założylem nowy wątek. Może komuś,
gdzieś tam będzie miło poczytać.
Wytrzymałem rok bez pieska. Ale to już przeszłość. Mamy w domu nowego
przyjaciela. Byliśmy na wsi dwa dni temu i pod drzwiami kolegi trząsl się
mały przybłęda,kudłaty piesek jasno beżowy. Kolega dał mu jeść ale do domu
nie wpuscił. Kazałem pilnować samochodu a on jakby zrozumiał. Usiadł i
czekał. Kiedy wyjeżdżaliśmy otworzyłem drzwi samochodu i pokazałem żeby
wsiadał. On wskoczył bez wahania i tak juz został. Zaraz wkleję do albumu
zdjęcia.
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 10:28
      Bodziu, winszuję nabytku. A jaka miła jest jego historiasmileOkropnie lubię
      zwierzęce historie z happy endem. Nie jest ich niestety dużo. Napisz o nim
      więcej.
    • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 10:32
      Dzięki Bodziu za ten wątek - cały czas o nim myślałam , ale nie miałam odwagi
      go reaktywować.
      Cieszę sie z wami , psiarze ,że macie już psa.
      My nadal jesteśmy bez.Ciężko nam obojgu i dopieszczamy się psami w rodzinie i u
      przyjaciół .Mąż się uparł ,że nie , ja to szanuję , bo to on przede wszystkim
      wychodziłby z nim na spacerek.
      Wygląda mi na to ,że to będzie taki madrala jak Reksio.Jak go nazwaliście?
      Idziemy z mężem go obejrzeć w albumie .
      • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 10:44
        Napisałam juz w albumie - serce mi stanęło na jego widok - bo to nasz nieżyjący
        Dżekuś.
        • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 10:51
          Jest uroczy i wygląda na duuużą inteligencjęsmile))
        • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 10:57
          Kiedy pytaliśmy się jak się nazywa to nikt dokładnie nie wiedział. Jerry czy
          Terry więc żeby nie ogłupiać pieska nazwaliśmy go Berry. Ma chyba około 5 lat i
          lekko kuleje na łapke. Albo skręcona albo reumatyzm. Pozniej przeswietlimy i
          zbadamy. Na razie odkarmiamy i czekamy by się zaaklimatyzował. Pomału nabiera
          zaufania do ludzi.
          Pozdrawiam wszystkich psiarzy.
          • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 11:23
            Bodziu, obejrzalam pieska, jest przemily! Ciesze sie tak bardzo, ze znalazl dom i
            napewno da wam duzo radosci !
            Moja Balbina calkiem zdezorientowana nieobecnoscia "pana" w domu. Wczoraj
            obwachala dokladnie jego kurtke, ktora przywiozlam i powiesilam w przedpokoju.
            Teraz nie opuszcza mnie, przymila sie, spi kolo mnie na fotelu - chociaz ma
            "swoj" u meza w pokoju. Widocznie czuje sie samotna i boi ze ja tez znikne smile
    • dado11 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 12:03
      To piękny początek wspaniałej przyjaźni, Bodziusmile Gratuluję decyzji i urody nowego członka rodzinysmile
      Poza tym dobrze mu z oczy patrzy!
      Pozdr. D
      • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 13:07
        Bodziu , jak milo jest uslyszec,ze psiunia znalazl dobry dom .
        Z pewnoscia w domu zrobilo sie weselej.
        Obejrzalam fotke w albumie,Berry ma ladny pyszczek i takie madre oczy,mam
        nadzieje,ze umiescisz wiecej zdjec ze spacerow z Berrym.
        Moj psiunia jutro po raz pierwszy idzie do psiego klubu na takie specjalne
        lekcje-szkolenie .Polegaja one na nauczeniu psa zwinnosci w pokonywaniu roznych
        przeszkod,pies ma dobra zabawe a wlasciciel duzo ruchu.
        Na szczescie dzisiaj nareszcie ochlodzilo sie,po 41 C upalach,temperatura 30C
        wydaje sie niewielka,wiec psiuni nie bedzie za goraco jak przed wieczorem
        bedzie cwiczyc.
    • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 14:04
      >a jak wnusia się ucieszy smile
    • ewelina10 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 07.02.06, 14:57
      Fajna psica i znalazła sobie dobre miejsce smile
      • kornikuno Re: Nasze zwierzaki cz. XI do Bodzio 07.02.06, 19:52
        Oj, jak milo czytac takie wiesci!
        Gratulacje!
        Tez bym chciala psa, ale MMZ jest przeciwny zwierzetom w mieszkaniu...coz
        troche ma racje bo jak nie ma ogrodu to....
        Ech! w kraju mialam owczarka niemieckiego ( w mieszkaniu) i bylo to dla mnie
        zupelnie normalne...No, coz zobaczymy...
        Pozdrawiam serdecznie i podrap Berry za uchemsmile
        IzaBella
        • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI do Bodzio 07.02.06, 22:13
          Bodziu - cieszę się, że znów macie czterołapa w domu smile
    • skrzydlate Re: Nasze zwierzaki cz. XI 09.02.06, 23:07
      tak to bywa
      pamietam jak szukalam suczki dla mojej córeczki.. dostałam namiary z TOZ ze w
      schronisku czeka na mnie cos akuratnego, podobno coś takiego czego szukałam od
      dłuzszego czasu - malutka, młoda suczka..... upierali sie ze to pekińczyk nie
      wiadomo czemu... ale pojechalam, pani weszla z takim słodkim, przepieknym,
      zawiniętym wokół siebie samej tricolorkiem na rękach nijak do pekinczyka
      niepodobnym... ludzie to mają pomysły...... wypuściła to to na podłogę .. no i
      mała księzniczka podeszła do mnie, położyła główkę na mojej ręce tak, jakby
      dokładnie wiedziała, o co chodzi... niestety ... to nie ja zdecydowałam.. i tak
      juz pozostało do dzisiaj... mają z córka bardzo podobne charaktery wink)
      • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 10.02.06, 12:09
        Podobnie bylo z moim psiunia,on wybral nas.Jego rodzenstwo smacznie spalo w
        kojcu a on zorientowal sie,ze cos nowego dzieje sie i przybiegl do nas.Gdy
        wzielam jego na rece dlugo wpatrywal sie we mnie a potem moja broda,ucho i
        policzki zostaly wylizane.Za kilka dni moj psiuna skonczy dwa lata.
        • annabellee1 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 10.02.06, 18:36
          Ja dwa lata temu chcialam sobie kupic psa.I przyznam sie,ze po glowie chodzil
          mi mops albo buldozek francuski Takie mialam fanaberyje.Pojechalam raz na gielde
          - nie ma.Drugi raz - nie ma.Pochodzilam i zobaczylam cos co przypominalo
          szczotke do klozetu: szare dlugie dziwne i smieszne.Kosztowalo 50zl i ani minuty
          sie nie wahalam- kupilam.Ale to cos -mieszanka podobno shi tsu i jamnika
          szorstkowlosego mialo brata.Czarnego, z wada zgryzu wiec caly czas usmiechnietego..
          Ale dwa? Za duzo.Poszlam z nowym pieskiem do Lazienek gdzie bylam umowiona za
          godzine.Chodzilam chodzilam i tak mi tego brata bylo szkoda,ze wrocilam i kupilam.
          Sa cudne.Tylko jak blizniaki autystyczne.Lataja bawia sie,sa same dla
          siebie.Dadzą sie popiescic i ruszaja w swiat za swoimi sprawami.Zyja u mnie ale
          to nie sa moi wychowankowie czy cos Oni sa swoi wlasni.Tu maja nocleg i
          stolowke.A gdzies swoje sprawy ktorych nie znam.Mysle,ze gdzies sie tez zywia,bo
          strasznie malo jedza.Tylko lepsze rzeczy Zarcie z puszki lezy dzien caly w misce.
          • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 10:48
            Jak Wam sie podoba postawa hierarchii Zakonu Wizytek, ktora usunela koty
            ksiedza Twardowskiego? Matka Przelozona powiedziala ze bedzie sie za nie
            modlila zeby szybko znalazly domy. Mozg staje na tyle milosierdziasad(((
            • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 11:07
              Masz racje z tym mozgiem.
              • annabellee1 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 11:43
                To okropne ale sa w tym cale zakonnice.Ja chodzilam 2 lata do szkoly zakonnej i
                jedno moge powiedziec z pewnoscia- nie sa one czulostkowe,uzalajace sie i
                wspolczujace.To twarde baby,czesto bez serca.Sa oczywiscie i inne.Ale te wysoko
                w hierarchii sa wlasnie takie.A gdzie tą inf. znalazlas?Przeciez koty ks
                Twardowskiego momentalnie by znalazly dom..
                • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 13:09
                  W Gazecie Wyborczej. Kotów o ile się nie mylę jest osiem, albo siedem i
                  niestety tylko kilka znalazło domy, pozostałe są w klinice weterynaryjnek w
                  klatkach. Może od chwili publikacji artykułu juz znalazły dom. Nie wiem.
                  • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 13:28
                    Myślę że już wszystkie są "zaaopiekowane", bo trzy poszły zaraz po publikacjach
                    (była też w Życiu. Do dzisiaj pewnie pozostałe też. Cieszę się bo
                    podobno "dobre ręce" były bardzo starannie wybrane i sprawdzone.
    • terem Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 16:34
      Bodziu!
      Gratuluję Tobie i pieskowi.
      Znowu potwierdza się zasada, że to pies wybiera sobie pana, a nie na odwrót...
      Myślę, że zdarzyło się wam coś bardzo dobrego.Masz inteligentnego, spragnionego
      dobrych uczuć psa. A pies znalazł właściwego pana.Życzę powodzenia!
      • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 11.02.06, 23:26
        Dzięki. Piesek ma się dobrze i coraz mniej kuleje. Bylismy też u weterynarza i
        ma książeczkę zdrowia. Dzisiaj znajoma poprosiła nas o podwiezienie 30 km od
        miasta do schroniska zwierzaków, którym się opiekuje. Zawozi tam co może i
        pomaga. Teraz sama nie może bo potłukła się na lodzie. Przygarniają tam psy i
        koty. Przeważnie stare i chore. Ale niektóre od szczeniaczków. Leczą, karmią i
        opiekują się wydając na to własne emerytury czy renty. W albumie są zdjęcia
        tych smutnych mordek i komentarz. Może komuś wpadnie któreś w oko.
    • bacik06 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.09.06, 19:45
      Witam wszystkich. Na początek kilka słów wyjaśnienia. Pisałam tutaj bardzo
      krótko pod nickiem bacik6, poszłam sobie w jakimś przypływie podłego humoru
      i...więcej nie wróciłam. Dzisiaj chcę zająć tylko chwilkę, a ponieważ tamto
      konto usunęłam, nie mogłam się więc zalogować po staremu. Nick bacik06 też jest
      jednorazowy. Zdecydowałam się napisać, ponieważ kiedyś przesłałam zdjęcie do
      albumu swojej ukochanej suni. Może już go tam nie ma, nie ważne. Poczułam, że
      muszę, po prostu, wam o tym opowiedzieć.

      Nie ma już nami naszej Doneczki. Chorowała nam długo, leczyliśmy ją z uporem i
      nadzieją na poprawę. Niestety, z misiąca na miesiąc było gorzej. Krótkotrwałe
      poprawy po wprowadzeniu nowych leków i znowu gorzej. W chwili, gdy bardzo duże
      dawki leków, które naprawdę źle znosiła, nie przynosiły naszej kochanej psince
      nawet chwilowej ulgi, zrozumieliśmy, że stoimy przed tą ostatnią,
      najtrudniejszą decyzją. Brakuje mi słów, by opisać, co wówczas wszyscy
      czuliśmy. To była najtrudniejsza decyzja. Nie mogłam się z tym pogodzić,
      pojechałam nawet 180km do weterynarza, o którym słyszałam od znajomych, że jest
      naprawdę bardzo dobry. Jednak jego diagnoza była taka sama.
      Poprosiliśmy lekarza, który przez długie miesiące bardzo troskliwie opiekował
      się naszym psiakiem, aby przyjechał do nas do domu. Misia usnęła sobie
      spokojnie na ulubinym kocyku, na ulubionym miejscu na "swojej" kanapie, wtulona
      w moje ręce i zasłuchana w uspokajające słowa, które szeptałam jej do uszka. To
      było dla nas bardzo ważne, aby zaoszczędzić kochanemu stworzeniu, które dało
      nam przez kilkanaście lat tak bardzo dużo radości swoją obecnością, dodatkowego
      stresu.
      Jeśli napisałam to trochę bezładnie, to wybaczcie, wszystkie emocje wróciły,
      choć myślałam, że już mi lżej.
      Pozdrawiam - Bacik.
      • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.09.06, 20:00
        Baciku , rozumiem Cebie bardzo , przeżywałam to 2 razy z psem , raz kotką.
        Do dziś podchodzę do tych ostatnich wspólnych chwil bardzo emocjonalnie.
        Trzymaj się Kochanie , to trudne i bardzo bolesne , ale nieodzowne .
        Zostan z nami na dłuzej, co?
        Myślałam o Tobie nie tak dawno .
        Ps. My do tej pory, a to już 4 rok leci, nie możemy się zdecydować na kolejnego
        psa .
      • terem Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.09.06, 20:20
        Bacik, rozumiem Twoje emocje, choć nie było mi dane ( na szczęście, na razie)
        takich doświadczyć. Mogę sobie je tylko wyobrazić; a wyobrazam je sobie przy
        kazdej chorobie , czy niedyspozycji naszego psa- staruszka. Póki co; to tylko
        wyobrażnia. Ale nie wiem, jak postąpiłabym w takiej sytuacji: z jednej strony
        ukochany zwierzak, przyjaciel, domownik, którego jak najdłuzej chciałabym
        utrzymać przy życiu, a z drugiej strony: cierpienie i ból, któremu chciałoby
        się położyć kres...
        Nie wiem, jak postąpię, jeśli zostanę postawiona przed takim wyborem.
        Pewnie tak, jak Ty...
        I też mi będzie niewyobrażalnie ciężko...
        Pozdrawiam Cię, t.
        • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 19.09.06, 04:22
          Bacik,trzy lata temu przechodzilam przez to.
          To sa bardzo trudne emocjonalnie chwile.
          Mam juz drugiego,bardzo kochanego psa.
          Jego obecnosc zlagodzila powstala pustke ale na wspomnienie o tym,ktory odszedl
          oczy robia sie mokre.
          • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 20.09.06, 12:46
            Kiedy nasz kochany Sony mial niewyleczalny nowotwor i jego zycie bylo
            cierpieniem tez postapilismy tak samo - w domu, na naszych rekach, usnal
            spokojnie. To jedyne wyjscie w takiej sytuacji.... Baciku, rozumiem cie
            dobrze...
    • bafra Re: Nasze zwierzaki cz. XI 20.09.06, 20:40
      bodzio49 napisał:

      > Nie chciało mi się szukać starych więc założylem nowy wątek. Może komuś,
      > gdzieś tam będzie miło poczytać.
      > Wytrzymałem rok bez pieska. Ale to już przeszłość. Mamy w domu nowego
      > przyjaciela.
      Witam Was! Był kiedyś taki wątek.Byłam tam częstym "czytaczem" ,a to ze
      względu na ML,która opisywała tam swoją sforkę.W domu musi być pies,człowiek
      powinien mieć psa.Bodziu,masz w domu przyjaciela i zobaczysz jakiego
      przyjaciela,ten psiak nigdy nie zapomni tego dnia,kiedy spotkał Ciebie,a Ty nie
      zapomnisz chwili,kiedy go zobaczyłeś!Wzruszyły mnie historie Waszych
      piesów,odżyły moje wspomnienia z rozstań ze moimi psiakami.Teraz mam od 8 lat w
      domu Mikuśkę,to dzięki niej poznałam Marię Ludwikę,to dzięki niej mam
      przyjacioł na naszym cockerkowym forum.Jest najmilszym,najukochańszym ,dobrym
      duchem naszego domu.Nasze psy "forumowe" sprawiły,że ludzie organizują sobie
      spotkania,jeździmy po kilkaset kilometrów,żeby się poznac i pogadac....o
      psach smile).Zawsze wspominamy wtedy Terenię,myśle,że cieszy się, że tak nas
      zespoliła ze sobą na wiele lat.Wpadałam do Was na chwilę,chyba podświadomie
      wyczułam ten wątek...a może to ML,"kazała" mi tu wpaśc? smile) Pozdrawiam
      Wszystkich i może jeżeli pozwolicie będę tu wpadac cześciej. bf
      • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 20.09.06, 22:12
        Wpadaj, bafro, koniecznie. Ja tez wspominam czesto ML i ogladam sobie jej
        urocze zdjecia. I tez uwazam, ze czlowiek powinien miec psa.Albo dwa.....
    • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 22.11.06, 23:39
      Podrzucone na zaprzyjaźnionym forum. smile))

      Ratler sprzedam.

      Ratler to szpetne zwierze o podłym usposobieniu i nikczemnej posturze.
      Obrzydliwa powierzchowność zwierzęcia nie jest jednak dziełem złośliwej (jak
      mogłoby się wydawać) matki natury. Jest zasługą samego zwierzęcia.

      Wg systematyki Linneusza ratler wywodzi się od sarny a odróżnia go od niej
      głównie wielkość, podły charakter,, walcowaty tułów, cienkie, koślawe odnóża
      oraz pysk przystosowany do szybkiego spożywania cudzego – zazwyczaj skradzionego
      pokarmu. Naturalny ogon ratlera jest tak brzydki, że właściciele wolą go obcinać.

      Ratler większość życia spędza kradnąc żywność ze sklepów i straganów. Ludowe
      rysunki z XVI-XVII wiecznych terenów wschodniego Pojezierza Beskidzkiego
      przedstawiają najczęściej ratlera pod straganem z żywnością, trzymającego w
      pysku kartofel lub nawet główkę kapusty. Z kolei na wielu płótnach tkanych w
      XVI. na Równinie Karpackiej ratler wręcz wyjada jadło z miski biesiadującego
      gospodarza. Ludowe źródła podają, że zwierzę kopie specjalne nory, do których
      uparcie znosi skradziony pokarm. Łup zawsze spożywany jest w samotności,
      przeważnie w nocy.

      Nocne funkcjonowanie w warunkach stresowych spowodowało silny, charakterystyczny
      wytrzeszcz oczu u zwierzęcia oraz konwulsyjne – niezależne od temperatury
      otoczenia drgawki.

      Nieprawdą jest jakoby zwierze ratler posiadało inteligencję. Jedynie ignoranci i
      zadufani w swych szpetnych pociechach hodowcy przypisują swym paskudztwom tak
      obcą ratlerom cechę , jaką jest inteligencja. W tym przypadku – rzecz jasna –
      mamy do czynienia z myleniem pojęć. Mówiąc o inteligencji mają na myśli
      charakterystyczny dlań „instynkt złodzieja”

      Ratler to bardzo nietowarzyskie zwierze. Psów nie lubi, kotów się boi, przed
      szczurami natomiast chyżo ucieka. Często kąsa rękę, która go karmi. Skarcony
      głośno ujada.

      Jak wieść gminna głosi ratler przyjaźni się wyłącznie z lisem, z którym dzieli
      na pół skradziony pokarm.
      Rozmnaża się niechętnie i bardzo niechlujnie, dobrze wiedząc, że zwiększenie
      stada zmniejsza racje żywnościowe, które ratler woli zachować dla siebie.

      Nie polecam. Zastrzegam możliwość rezygnacji z aukcji,

      allegro.pl/show_item.php?item=144302873#photo
      • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 23.11.06, 00:13
        NO ale dlaczego Rownina Karpacka (w orginale) zmienila sie nagle w \pojezierze
        Beskidzkie????
        • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 24.11.06, 01:48
          Pisałem kiedyś, że dokarmiam półdzikie koty żyjące w okolicy mojego garażu
          około 200m od domu. Obserwuję je czasem. Jest to około 6cio osobowa rodzinka i
          zawsze kilka z nich się pojawia jak spod ziemi. Niektóre pozwalają mi się
          głaskać i odprowadza mnie często jeden aż pod dom. Wcześniej była to taka szara
          kocica a teraz czarna jak smoła o wspaniałym gęstym i lśniącym futerku. Dalej
          uważam że pies jest bardziej oddanym i lojalnym przyjacielem ale cenię koty za
          ich niezależność i doskonale potrafią też okazać wdzięczność.
          • kruszynka415 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 13.02.07, 11:19
            A ja jestem włascicielka bialo -szarego kotka dachowca o zielonych oczach i
            rozowo-czarnym noskusmilePsotnik ale i ulubieniec domownikow.
            • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 13.02.07, 13:51
              Fajnie ze podnioslas ten watek.Pozdrawiam kota smile
              • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 13.02.07, 14:01
                W imieniu psa - Krowisi i kotów- Ducha i Tuli, pozdrawiam kota rozrabiakę-
                ulubieńca
                • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 13.02.07, 19:47
                  A obok mojego garażu zamieszkuje cała kocia rodzinka. 6 sztuk dachowców. Chyba
                  już o tym pisałem. Witają się ze mną za każdym razem kiedy wyprowadzam i
                  wprowadzam samochód do garażu. Obowiązkowe głaskanie no i dokarmiam je,
                  szczególnie w zimie. Bezbłednie słyszą odgłos otwieranych drzwi i pojawiają się
                  nie wiadomo skąd. A jedna taka czarna to nawet odprowadza mnie czasem do samego
                  domu smile
                  • bodzio49 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 13.02.07, 19:49
                    Widzę, że kawałek wyżej pisałem ale dosyć dawno. Nic się nie zmieniło smile
                    • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 14.02.07, 14:43
                      Moja przyjaciółka wzięła psa ze schroniska.Przyszłam sie z nim przywitac - stał
                      na sztywnych nogach i dał sie pogłaskac .Potem ,ilekroc u niej byłam , na takie
                      czułości sie nie odważył.Wchodził pod stół i łypał na mnie tylko i czasami
                      ruszał uchem , co znaczyło ,ze notuje te wszystkie moje wdzieczenia sie do
                      niego.
                      W ubiegłym tygodniu spotkał mnie zaszczyt nie lada , a i niesamowita
                      radość .Przyszłam , powiedziałam część Bosik i pies do mnie podeszedł , dał sie
                      pogłaskac , podrapac po szczęce ,gdy skonczyłam ,zeby nie być zbyt nachalną ,
                      trącił mnie domagając sie dalszych pieszczot .
                      Potem wywalił sie na plecy i dał sie wypieścic po brzuchu.4 miesiące czekałam
                      na te chwile.
                      Nadeszła .
                      Wczoraj wpuscił mnie do domu , mimo,że pani nie było , podał łape i znów sie
                      wypieściliśmy ile wlazło.
                      I tak ma być ,az do końca.
                      • kruszynka415 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 09:30
                        Bedziesz miec dozgonnego przyjaciela lablafox

                        Wczoraj moja kolezanka wziela do domu jamniczka,ktorego ktos przywiazal przed
                        sklepem rano a wieczorem piesek jeszcze z nadzieja i zarazem rozpacza w oczach
                        czekal na wlasciciela.Rozkleila ogloszenia,ale moim zdaniem po pieska nikt sie
                        nie zglosi.

                        A nasz rozrabiaka koci,dzis cala noc spal przytulony do mnie i wyciagal ze mnie
                        chorobe-jestem przeziebiona okropnie.
    • dha_tomciaj Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 09:37
      Ciężkie jest życie psa,którego wszystkie suczki-sąsiadki mają cieczkę!!!
      Wczoraj było święto zakochanych,a on tylko mógł smętnie zawodzić na
      balkoniewink)).
      • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 12:55
        dawno nie bylo tu mojego Kocika, wiec przedstawiam go na stanowisku
        ornitologicznym smile
        aycu09.webshots.com/image/8568/2001507841791984336_rs.jpg
        • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 13:11
          Mammaju - Kocik jest piękny smile
          • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 15:02
            Mammaju powtórzę za Monią-piękny smile)
            • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 23:03
              Dzieki, Kocik jest piekny, madry i dobry, tylko straszny gadula! Ale kocham go
              niewyobrazalnie smilePoprostu gozinami moglabym o nim opowiadac, wiec sobie daruje smile
              • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI 15.02.07, 23:06
                O - dlaczego?smile Chętnie poczytałabym trochę takich "okołozwierzęcych"
                opowieści o Waszych pupilach smile
                • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 03:11
                  Mamajko,ja dolaczam sie do Moni.
                  Takie kocie opowiastki nigdy nie nudza.
                  W ogrodzie mamy duza klatke z papugami.Papugami,ktore same do nas trafily i nie
                  mialyby szansy przezycia na wolnosci.Przewaznie byly to piskleta znalezione na
                  spacerze z psem.Piskleta,ktore mialy problem ze skrzydlami,lapkami itp.
                  Najpierw przebywaly z nami w mieszkaniu,poniewaz trzeba je bylo karmic co pare
                  godzin a jak podrastaly to przenosilismy je do duzej klatki w ogrodzie.
                  Pewnego wieczoru zblizala sie burza i maz bardzo spieszyl sie ze sprzataniem
                  klatki w ogrodzie,dlatego nie wlozyl do klatki, duzej galezi eukaliptusa,ktora
                  ptaki uwielbiaja obgryzac.Poprosil,zebym rano wlazyla ta galaz.
                  Rano jak weszlam do klatki uslyszalam ,ze nasz kot miauczy jakims takim
                  przestraszonym glosem.Okazalo sie,ze cala noc spedzil w klatce z ptakami i z
                  tego powodu byl bardzo wystraszony.Ptaki jego nie atakowaly,raczej
                  ignorowaly.Byly przyzwyczajone do niego,poniewaz lubil wygrzewac sie na gorze
                  klatki a kot wychowany przy ptakach nie myslal o ich lapaniu.
                  Chcial jak najszybciej wydostac sie z klatki.
                  Fluffy jest taki "cichociemny",potrafi przeslizgiwac sie prawie niezauwazalnie
                  a duza papuge kakadu lubi lizac po dziobie lub wedrowac za nia po ogrodzie.
                  • kruszynka415 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 09:14
                    Mamaju Twoj Kocik sliczny,musze tez pokazac Wam swojego przy okazji ,iczekamy
                    na opowiesci o kociku.
                    dano,ale kotek mial przezycie.
                    • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 09:17
                      Też jestem za. Uwielbiam historie o zwierzakach. Dan, Twój przeżył coś zupełnie
                      jak z komediismile)))Opowiadajcie bardzo proszę!
                      • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 17.02.07, 14:09
                        Też uwielbiam te Wasze opowieści o zwierzakach.Sama
                        obecnie żadnego nie posiadam więc tym bardziej lubię,gdy
                        o nich piszecie.
                    • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 10:08
                      Kruszynko - a Ty jakiego masz kocika? Pręgowanego, w łatki - a może eleganckiego
                      bez wzorków smile
                  • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 10:05
                    Dan - cudowna opowieść smile Ależ kocinek miał przeżycie smile)) To musiała być dla
                    niego długa noc smile
                    Moja nieodżałowanej pamięci Kora w czasach, gdy jeszcze pomieszkiwała z panem na
                    działce, miała zaprzyjaźnioną kurę. Kochały się miłością wielką. Kora uwielbiała
                    przynosić kurę (bardzo delikatnie chwytała ją u nasady skrzydła) do pana. Kurka
                    ufnie wtulała się w psa i podwijała łapki, coby nie ciągnęły się po ziemi. Kura
                    była bardziej bezczelna - siadała ba brzegu psiej miski i raz dziobała w ziarnko
                    kaszy - a raz w psi nos. Lekko, oczywiście. A Korunia odpłacała się jej
                    szczypasem zębami w kurzy kuper. Czasem, po powrocie z zakupowej wyprawy do
                    pobliskiego miasteczka, zastawaliśmy obie dziewczyny leżące na dużym fotelu na
                    werandzie. Suka, oczywiście, chętnie powitała by państwo po swojemu, energicznie
                    i entuzjastycznie, no ale przecież nie mogła przerywać kurzynie drzemki, którą
                    ta ucięła była sobie między przednimi, długimi łapami dropiatej kumpeli. Więc
                    kumpela pufała przepraszająco, radośnie machając krótkim ogonkiem. Obie były
                    urocze smile))
    • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 12:28
      Zatłukłem wczoraj tłustą muchę.
      • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 12:46
        Zbychu-Na obiad???

        Znalazłam stary wątek z naszymi opowiesciami o zwierzętach

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=7992705&a=7992705
        • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 13:24
          lablafox napisała:
          > Zbychu-Na obiad???

          Naśmierć. smile
          • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.02.07, 18:09
            zbyfauch napisał:

            > lablafox napisała:
            > > Zbychu-Na obiad???
            >
            > Naśmierć. smile


            No Zbychu , zakładam ,ze naśmierc, bo żywcem takiej tłustej bys nie
            połknął.Buczenie i trzepotanie skrzydeł w przełyku i to samo w żołądku, a cóz
            by było gdyby ta mucha bardzo żywotna była...Więc lepiej ,ze na smierć.
        • ewelina10 Lbx ... 16.02.07, 13:58
          ... nawet nie masz pojęcia, jak tym linkiem się wzruszyłam
          • lablafox Re: Lbx ... 16.02.07, 18:07
            Przyznam sie ,ze też.
            • dan8 Re: Lbx ... 17.02.07, 03:30
              Ten link wyciagniety z archiwum uswiadamia jak szybko przemija czas.
              Moniu , wspaniala ta Twoja opowiesc o Korze i kurze.
              Podziwiam Kore,bo o ile dobrze pamietam ona nalezala do rasy psow mysliwskich.
    • kruszynka415 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.02.07, 12:50
      Moj kotek jest bialo szary.dachowiec...tu mzoecie sobie go obejrzec
      www.fhatti.webd.pl/galeria/galeria.php?start=0&kategoria=4
      • lablafox Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.02.07, 13:04
        Co za elegant - białe rękawiczki do łokcia, nonono.
      • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 18.02.07, 19:21
        Ładniutki i nawet w misce jakoś tak elegancko wygląda smile
        • natkaa66 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 26.02.07, 10:56
          Proszę poradźcie,czy kupno średniego yorka to dobry pomysł??
          Ponoć to rasa dla "snobów"-co myślicie???
          • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 26.02.07, 11:06
            Osobiscie nic nie mysle, nie znam sie ani na rasach, ani na modach. W zyciu nie
            kupilam zwierza. Wszystko mi samo przylazi, ale jesli lubisz takie a nie inne
            Natko, to co Cie obchodzi co inni powiedza. Kupuj i sie nim cieszsmile))
            • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 16.03.07, 15:59
              W drodze powrotnej z pracy staliśmy się świadkami
              makabrycznej sceny,która chyba na długo zostanie w mej
              pamięci.Facet jadący przed nami musiał przypadkowo potrącić
              podwórzowego kota.Nie wiem nawet czy był tego świadom,bo my też
              tego momentu nie zauważyliśmy.Kot nagle pojawił się na środku jezdni,
              rzucało nim tak,jakby miał silny atak padaczki(wysoko nad
              szosą),wykręcało,trzepało nim o asfalt.Staliśmy bezradnie patrząc na to
              wszystko i nie bardzo rozumiejąc co się dzieje aż do momentu,gdy pojawiła
              się krew.Mimo,że nie raz na drodze napotyka się rozjechane zwierzęta i
              nie jest to miły widok,ale ta dzisiejsza scena była przerażająca sad(
              • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 17.03.07, 01:04
                Na pocieche zalaczam przyjemnego linka:
                www.clipfish.de/player.php?lastvideoid=MjA3NDR8NjY4&plid=103226
                • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 26.03.07, 15:55
                  Verbeno,jedne koty jedza mniej inne wiecej i nie ma na to reguly.Moj duzy kot
                  zjada dwa posilki dziennie i dostaje dwie lyzki stolowe mielonego miesa lub
                  pokarmu z puszki.
                  Czy u Ciebie koty i psy maja wszczepiane chip'y?
                  Jesli tak,to wystarczy pojsc do weta ,ktory sprawdzi czy kot ma chip,jesli
                  bedzie miec to latwo bedzie znalezc wlasciciela.

                  • verbena1 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 26.03.07, 23:25
                    Dan,dzieki za porady. Nie mam pojecia czy koty maja tutaj jakies chipy,niektore
                    maja obrozki ,ten nasz nie ma.
                    Dzis rano ,maz postanowil zostawic kota w mieszkaniu podczas naszej
                    nieobecnosci. Bylam temu przeciwna ale nie mialam ochoty na dyskusje i kot
                    zostal.Pracuje krotko, wiec po 12 bylam juz w domu.
                    Na srodku pokoju zobaczylam duza,rozlewajaca sie kupe !
                    Na szczescie nie mamy dywanow tylko latwo zmywalny laminat. Wscieklam sie i
                    postanowilam nie sprzatac kupy.
                    Wyszlam z domu na lekcje malowania a kupa czekala na madrego pana meza.
                    Wycieral bez slowa.
                    Postanowilismy, ze kot nie bedzie przebywal w domu podczas naszej nieobecnosci
                    i jutro napiszemy ogloszenia.
                    Nie chce miec kota w domu ale ten jest tak mily i dajacy sie lubic ,ze sama juz
                    nie wiemsmile
                    • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 01:12
                      Verbeno, kuweta ze specjalnym zwirkiem dla kotow rozwiazuje sprawe. Poza tym
                      jezeli kupa byla rozlewajaca sie tzn. ze biedak dostal sraczki - moze za duzo
                      zjadl. Moj kot nigdy nie zalatwia sie w domu, ale nie kazdy jest taki idealny.
                      Nie mniej zatrzymaj go koniecznie!
                      • dan8 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 04:47
                        Koty sa zwierzatkami utrzymujacymi czystosc.Jesli maja kuwete ze zwirkiem to
                        korzystaja z niej.
                        Koty z powodu laktozy zawartej w mleku zle go toleruja,takze najlepiej jesli
                        kot pije wode.
                        Moj kot mieszka w domu i ogrodzie.W ogrodzie przebywa w ciagu dnia,ma na
                        werandzie swoje ulubione miejsce a w nocy przebywa w domu.Zreszta takie sa
                        przepisy,ze w nocy koty nalezy trzymac w domu.
                        Odkad dorosl to kuwety nie trzymam w domu,jak potrzebuje wyjsc to potrafi
                        obudzic nas dotykajac lapka twarzy .
                        • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 11:55
                          Dan ma racje, dorosle ssaki nie powinny dostawac mleka. A porcje jakie wet
                          uznal za stosowne,to nie wile wieksze gabarytowo niz paczka zapalek. Nasz zjada
                          cos pomiedzy paczka zapalek a paczka papierosow smile (Tylko nie myslcie, ze je
                          papierosy!) to moj do bolu precyzyjny mzonek tak ustalal z wetem jakie powinny
                          byc porcje. Zreszta jak je sucha karme, to moze nic nasypane na miseczke i
                          pojadac. Moj nie je.
                          • gaudia Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 23:26
                            fajowe te wątki o zwierzynie

                            to się dołożę ze swoimi w sytuacji szczególnej:

                            kiedy kot jest chory znajduje sobie lecznicze łóżko
                            • fedorczyk4 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 23:28
                              Cudoooo, czy to Twoje Gaudia?
                              • gaudia Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 23:42
                                fedorczyk4 napisała:

                                > Cudoooo, czy to Twoje Gaudia?

                                Tak jest. One są moje, a ja ich.

                                ps. Kot tak przespał 3 tygodnie. Jak wyzdrowiał znów zadarł nos do góry.
                                • gaudia Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 23:53
                                  jak kot jest zdrowy to oczywiście ciężko pracuje
                            • mammaja Re: Nasze zwierzaki cz. XI 27.03.07, 23:36
                              Super fotka! Jutro dodam swoja smile
                            • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 28.03.07, 00:18
                              gaudia napisała:
                              > kiedy kot jest chory (...)

                              To nie świeci?
                              • gaudia Re: Nasze zwierzaki cz. XI 28.03.07, 00:42
                                zbyfauch napisał:

                                > gaudia napisała:
                                > > kiedy kot jest chory (...)
                                >
                                > To nie świeci?


                                znaczy wg Ciebie mój kot przypomina żarówkę?
                                Mnie przypomina z twarzy Hitlera.
                                • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 28.03.07, 00:44
                                  gaudia napisała:
                                  > znaczy wg Ciebie mój kot przypomina żarówkę?

                                  Nie, lampę z kloszem.
                                  Może to lampart?
                            • monia.i Re: Nasze zwierzaki cz. XI 28.03.07, 23:10
                              gaudia napisała:

                              > fajowe te wątki o zwierzynie
                              >
                              > to się dołożę ze swoimi w sytuacji szczególnej:
                              >
                              > kiedy kot jest chory znajduje sobie lecznicze łóżko

                              Gaudio - przeurocze zdjęcie smile Głaski dla obu futrzaczków przesyłam smile
    • zbyfauch Re: Nasze zwierzaki cz. XI 28.03.07, 14:58
      Poniżej sklep z pluszowymi misiami. Nie zabawkarski, to specjalny sklep misiowy.

      img88.imageshack.us/img88/8900/imageel5.jpg
    • kruszynka415 Re: Nasze zwierzaki cz. XI 29.03.07, 11:14
      Nas zkotek poczul wiosne,zrobil sie marudny,czesto przeciagle miauczy,ale i
      wskauje na kolana,tuli sie bardzo duzo,co przedtem zdarzalo mu sie nie za
      czesto.
    • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 01.04.07, 21:11
      Gaudio Twój kot jest niesamowity smile)
      Dzisiaj widziałam rodzinkę,która spacerowała po trawce
      z tchórzofretką na smyczy big_grin Fretki kojarzą się bardziej z
      pięknym futrem,a to takie sympatyczne i zabawne zwierzątka
      www.zwierzak.com/index.php?s=vjufile&grkat=gryzonie_i_zajeczaki&artplik=02_tchorzofretka.html
    • joujou Re: Nasze zwierzaki cz. XI 02.04.07, 22:55
      W sprawie fretki próbujemy z synusiem urobić tatusia,ale
      on jak na razie udaje,że jest głuchy sad
      • verbena1 Historii kota ciag dalszy 06.04.07, 16:29
        Pamietacie pewnie kota ,ktry nas sobie zaadoptowal?
        Wczoraj powiesilam w sklepie osiedlowym oglosznie o znalezieniu kota. Po paru
        godzinach dzwonek do drzwi. Mloda pani z dwojgiem dzieci i moim ogloszeniem w
        reku.Powiedziala, ze kot zaginal dwa tygodnie temu i szuka go wszedzie.
        Kot akurat wylegiwal sie na swoim ulubionym miejscu czyli na fotelu i byl
        wyraznie niezadowolny ,ze ktos go budzi.
        Okazalo sie,ze rodzina dostala kota od ciotki, nie zdazyl sie jeszcze
        przyzwyczaic do nowego miejsca i pewnie nie mogl trafic do domu.
        Szczesliwa rodzinka wziela kota pod pache i udala sie do domu (dwie ulice
        dalej).
        Pol godziny pozniej przyszedl synek z ogromnym nareczem roz ,w podziekowaniu za
        troske i opieke. Bardzo mily gest,roz jest chyba za 40 i ozdabiaja pieknie stol.

        Bylo nam troche markotno wieczorem,jednak przyzwyczailismy sie do kotka. No
        coz,dobrze ,ze znalazl swoje miejsce.

        epilog:
        Wrocilam dzis z zakupami do domu,otworzylam drzwi i wnosilam torby. Po
        nastepnym nawrocie patrze, cos kreci mi sie pod nogami. Nasz kot! Caly
        szczesliwy ,miauczacy,ocierajacy sie o nogi. No i co teraz? Probowalam
        wytlumaczyc mu ,ze musi przeciez wrocic bo nie moge go nielegalnie
        przetrzymywac wiedzac gdzie mieszka. Pewnie nie zrozumialsmile)

        Po jakims czasie przyszedl chlopak,wlasciciel, z pytaniem czy kot jest u mnie.
        Wskazalam palcem bez slowa - wyszli razem.
        Mysle ,ze sie jeszcze z kotem zobaczymysmile)
        • lablafox Re: Historii kota ciag dalszy 06.04.07, 19:42
          W sumie masz sytuację wymarzoną - kot ma swoich właścieli,a Wy macie swojego
          kota.Niby nie wasz , a jednak wasz.
          Obowiązki prawie zadne - a przyjemność została.
          • mammaja Re: Historii kota ciag dalszy 06.04.07, 21:51
            Ha,ha - proponuje odniesc przynajmniej polowe roz, to sprawa bedzie czysta smile
            • verbena1 Re: Historii kota ciag dalszy 07.04.07, 11:13
              Dzis rano kot stal pod drzwiami miauczac rozdzierajacosmile
              Co mialam robic,wpuscilam, glodnego nakarmilam. Co za inteligentna bestia.
              Chcial wskoczyc na kanape ale wystarczylo tylko powiedziec ,nie wolno i wskazac
              mu jego fotel aby poslusznie tam powedrowal.
              Potem przyszedl jego maly wlasciciel i zasiegnelam troche informacji o
              zwierzaku. Okazalo sie ,ze to jest prawdziwy wloczykij, ciagle ucieka z domu i
              wchodzi obcym ludziom do mieszkan. Niektorzy nie zycza sobie tego i strasza
              wlascicieli ,ze wysla kota do schroniska.
              Mysmy obiecali ,ze kot moze miec u nas drugi dom i nie bedziemy robic problemow.
              Zyskalismy przy tym nowa znajomosc w postaci malego,rudego i piegowatego
              facetasmile))
              • dan8 Re: Historii kota ciag dalszy 07.04.07, 15:05
                Kotka naszej sasiadki obrazila sie na nia jak przyniosla do domu malego kociaka.
                Kotce nie przeszkadzal nasz pies i kot i postanowila zamieszkac u nas i
                mieszkala prawie przez 10 lat.Jak sasiadka przychodzila do nas,to kotka
                uciekala i nie dawala sie poglaskac.
                • mammaja Re: Historii kota ciag dalszy 07.04.07, 22:02
                  Ten kot chyba woli dom Verbeny, a chlopczyk najwyzej bedzie przychodzil sie
                  pobawic smile Kotka Dan tez wybrala dom. Ot, koci indywidualisci smile
                  • emzeta77 Re: Historii kota ciag dalszy 08.04.07, 21:48
                    Witajcie! Dziś trafiłam na Wasze forum, z ponieważ i wiek i zwierzakomania
                    upoważniają mnie do zabrania głosu - dorzucam swoją opowieść. Na początek o
                    naszym kocie Kubie ( w kontekście wybierania sobie i posiadania kilku domów).
                    Nasz niepowtarzalny i już niestety nieżyjący kocur w bardzo sprytny sposób
                    utrzymywał przez kilka lat w przekonaniu conajmniej kilka rodzin, że jest ich
                    kotem! My byliśmy jego pierwszą rodzinąm ale po latach okazało się, że nie
                    jedyną.Zaczęło się od znikania na noce ( niby normalne- kocur) potem na kilka
                    dni. Zawsze zimy spędzał u nas i wtedy był pięknym czarno-białym dachowcem,
                    wypasionym i lśniącym, Gorzej było od wiosny: przychodził`nawet raz na tydzień
                    z licznymi śladami walk, nie zawsze chętny do jedzenia, tak jakby tylko z
                    wizytą. Kiedyś w przypadkowej rozmowie z sąsiadem z dzielnicy okazało się że to
                    jest ich kot... a nie nasz!A poza tym wielokrotnie różne starsze Panie
                    przychodziły ze smakołykami do Kuby, bo go znaLy z okolicy. A
                    najśmiesznieszniejsze jest to, że na"grób" Kuby w naszym ogrodzie zaczęła
                    przychodzić bardzo dzika kotka czarna, którą nazwaliśmy Czarną Wdową. Była
                    niezwykle płocha, a z drugiej strony jakoś tak coraz bardziej "wpychająca się"
                    do domu.Ponieważ w domu królowała już małoletnia Mila sytuacja była trudna.
                    Końcem końców przed zimą obie już szalały w domu. Mimo niechęci mojego męża do
                    kotów, czyli żałobie po Kubie - jedynym kocie tolerowanym a wręcz ulubionym za
                    waleczność i charakter przez męża.
                    Dalszy ciąg tej opowieści jest jeszcze ciekawszy, bo dotyczy prób przekonania
                    rodziny, że po śmierci psa i haseł męża ( niestety i pies i kot po kilkunastu
                    latach w jednym czasie nas opuściły)m że nie będzie żadnego innego zwierzęcia
                    ktoś się jednak pojawił!
                    Czytając te Wasze wzruszające wspomnienia odważyłam się dołączyć swoje. Jak
                    pozwolicie jutro wrzucę historię o Maksie- psie ze schroniska, który trafił do
                    nas dzięki opisaniu jego historii na internetowym forum.Przełamał żałobę po
                    poprzeniku i potrafił dopraowadzić do symbiotycznej egzystencji dwóch
                    niezależnych kotek i psa w jednym małym domku.
                    Pozdrawiam świątecznie.
                    MZ
                    • zbyfauch Re: Historii kota ciag dalszy 08.04.07, 22:09
                      emzeta77 napisała: (...)

                      Czy trafiłaś na forum dzięki linkowi na głównej stronie portalu?
                      • mammaja Re: Historii kota ciag dalszy 08.04.07, 22:47
                        Emzeto, bardzo mi sie podoba twoja opowiesc i chetnie poslucham nastepnej,
                        poniewaz o zwierzakach moge nieskonczenie smile
                        • joujou Re: Historii kota ciag dalszy 08.04.07, 23:52
                          Witaj Emzeto i opowiadaj smile
                          • emzeta77 Pozdrowienia z Wrocławia od Emzety! 09.04.07, 12:24
                            Qitajcie w świąteczny poniedziałek!
                            Odpowiem chętnie wszystkim trzem przedmówcom razem. Trafiłam na forum dzięki
                            info ze str. głównej i bardzo mnie to cieszy, bo bardzo sympatyczni tu ludzie,
                            A historie o zwierzakach cudne. Oczywiście +40 też mi bardzo pasuje!
                            Za chwilę postaram się wkleić główną moją historię o Maksie -psie ze schroniska
                            i dwóch szalonych kotkach!
                            Jak mi się uda to również zdjęcia. Mam nadzieję, że zerkniecie w wolnej chwili.
                            Pozdr. serdecznie.
                            Mam Was w "wlubionych" więc już nie uciekniecie mismile
                            MZ
                            • mammaja O psach 10.04.07, 01:03
                              Podziwiam determinacje z jaka moja corka zajmuje sie chorym pieskim. Jezdzi
                              kilometrami po lecznicach (akurat w swieta nie ma najlepszego weta), placi
                              krocie, ratuje biedaczke, ktorej nie potrafia jakos postawic djagnozy. Znowu
                              dostala kroplowke (sunia, nie corka!). Jeszcze przyslala mi wiersz, ktorym sie
                              dziele, bo bardzo piekny smile

                              Autoportret z psem
                              Kaczmarski Jacek

                              Mój pies nie lubi psów
                              A ja nie lubię ludzi
                              Woń zadów, jazgot stów
                              Obu nas szczerze nudzi


                              Czasami ktoś się zbliży
                              Upewnić się czym pachnę
                              I pies mój go poliże
                              I ja ogonem machnę.
                              A ów w słabiznę mi
                              Swój nos bezczelnie wtyka
                              I tylko po to, by
                              Z pogardą się odsikać.
                              Więc odchodzimy w dal
                              Nie dbając o ogładę
                              Brodząc połyskiem fal
                              Za swoim własnym śladem.


                              Mój pies nie lubi psów
                              A ja nie lubię ludzi
                              Woń zadów, jazgot stów
                              Obu nas szczerze nudzi


                              Czasem, jak pomylony
                              Pędzi za którąś z suczek -
                              Ja miałem już dwie żony
                              I starczy nam nauczek.
                              Więc go do wody - buch!
                              Wrzucam wśród fal rozprysków,
                              Wprawiamy łapy w ruch
                              I radość bije z pysków.
                              Potem w słonecznym śnie
                              Sierść nam paruje słono,
                              Więc otrząsamy się
                              Od nosów do ogonów.


                              Mój pies nie lubi psów
                              A ja nie lubię ludzi
                              Woń zadów, jazgot stów
                              Obu nas szczerze nudzi


                              Siadamy na krawędzi
                              Wpatrzeni w morski majak,
                              Ja drapię się - gdzie swędzi,
                              On liże się po jajach.
                              Mieszamy tak dzień w dzień
                              Te piesko-ludzkie światy,
                              Wdychamy przestrzeń lśnień
                              Rzucamy sobie patyk.
                              Mną szczęsny skowyt łka:
                              Jak pięknie bez człowieka!
                              Jak pięknie jest bez psa!
                              Zgodnie mój pies zaszczeka.


                              I aż nas zmierzch ostudzi
                              Siedzimy tak we dwóch -
                              Bo on nie lubi ludzi,
                              A ja-nie lubię psów...
                              • dan8 Re: O psach 10.04.07, 05:29
                                Piekne slowa , dzieki Mamajko za ich przypomnienie.

                                Czy piesek mial robione badnie krwi i przeswietlenie?
                                Prosze pisz o nim i jego zdrowiu.
                                Nalezy miec nadzieje ,ze po swietach trafi do dobrego weta,ktory postawi
                                wlasciwa diagnoze.
                                • mammaja Re: O psach 10.04.07, 14:09
                                  Badanie krwi miala juz dwa razy, roentgena wczoraj nie potrafili
                                  zinterpretowac, teraz czekam na relacje, o 9 tej mial byc jakis super specjalista.
                                  • mammaja Re: O psach cd. 11.04.07, 22:55
                                    No i mozna powiedziec smialo, ze corka uratowala zycie swojej suni. Okazuje
                                    sie, ze z zapalenia trzustki raczej psy nie wychodza calo. Problem w diagnozie,
                                    ktora jest bardzo trudna. Kiedy trzustka jest tak powiekszona, ze wiadomo o co
                                    chodzi juz jest czesto za pozno. Nie mialam o tym pojecia. Upor mlodej w
                                    jezdzeniu w pierwszy i drugi dzien swiat na kroplowki, kolejne badania,
                                    spowodowaly ze wyniki powoli poprawiaja sie. Jeszcze trzy dni calkowita
                                    glodowka i dwa razy dziennie kilkugodzinne odzywianie kroplowka. Dzisiaj rano 5
                                    godzin, po poludniu dwie godz. Siedzi ta moje corka na ziemi kolo psa i czeka az
                                    kropla po kropli splynie tyle ile trzeba. Jutro popoludniu juz dostanie
                                    kroplowke do domu - co za radosc, nie bedzie jechac 2 razy. Troche nam sie zycie
                                    wywrocilo, ja zajmuje sie Truszka, ktora spedza u nas cale dnie.(Ale ona jest
                                    super, bardzo grzeczna). Urgun wyglada jak szkielet, ale bedzie dobrze, mamy
                                    nadzieje smile
                                    • dan8 Re: O psach cd. 12.04.07, 05:37
                                      Trzeba miec nadzieje ,ze wszystko bedzie dobrze.
                                      Przesylam wraz z moim psiunia duzo glaskow dla Urgun.
                                      Naczytalam sie duzo o problemach z trzustka u psow , poniewaz dwa miesiace temu
                                      moj psiunia przestal jesc, jadl tylko trawe co powodowalo wymioty.
                                      Badanie krwi wskazywalo,ze moze to byc trzustka.Najpierw byla glodowka (pil
                                      tylko wode ),potem antybiotyk i gotowany kurczak z ryzem.
                                      Po dwoch tygodniach wrocil do zdrowia z tym ,ze wet zalecil ,zeby unikac
                                      podawania tlustego pokarmu.
                                      • fedorczyk4 Re: O psach cd. 12.04.07, 07:01
                                        Dzielne jesteście. Wszystkie Trzy. Ty Mm, Córcia i psica. Szybkiej
                                        rekonwakescencji Urgusi życzymy. Krowisia, Koty i ja.
                                        • mammaja Re: O psach cd. 12.04.07, 10:44
                                          Kochane jestescie, dzieki za wsparcie. Fed, pamietam jak walczylas o Krowisie i
                                          wszystko dobrze sie skonczylo smile A kto otworzy nowy watek?
                                          • dan8 Re: O psach cd. 13.04.07, 05:07
                                            Na otwarcie nowego watku wypada poczekac na Bodzia.
                                            Mamajko czy kazdy dzien przynosi mala poprawe w stanie zdrowia Urgun?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka