skrzydlate
15.05.06, 21:26
słuchajcie, to normalny horror, jedna cały dzień przed maturą pisemną spędziła
u psychologa, poza tym proszki uspakajające i jakieś drgawki, i zesłabnięcia z
nerwów, druga omdlenia ma... tez prochy jakies zaczeła ćpać, co się dzieje? I
to nie są koniecznie jakies ścigajace sie szczurzyce, ta od psychologa moze
tak, ale ta druga to normalna dziewoja.. Mówie im, ze to niewazne, mają cale
zycie na zdawanie tej matury... Ale co poradzic. Te nerwy rozdygotane maja
koleżanki mojej córki, te ktore zdaja właśnie. Przypominam sobie jak ja
zdawałam, fakt - stopnie wystawaili nam nauczyciele - ci, ktorzy nas uczyli, a
ja byłam nienajgorszą uczennicą. Pamietam.... mama wziela mnie do kina na
"Milion Lat Przed Naszą Erą", do dzisiaj pamietam. Powiedziała, ze nie ma
sensu się uczyc tuz przed egzaminem, bo i tak mi nic nie wejdzie do glowy.
Powiedziala, zebym sie nie przejmowala bo napewno sobie jakos dam rade i
poszla ze mna do kina.
widzialam dzisiaj jedną mlodą.. przyszla do mojej z wizytą na chwilkę, jest
przed jakimś ustnym i wyglada jak strach na wroble, wymęczony pyszczek i
oczka... jak ja im współczuje i jak tu poradzic zeby sie mniej przejmowali....?