07.08.06, 23:31
Na poczatek - przepraszam
bo watek "haki" zabawny bardzo i pogaduszki Byfa z Jutka też.
A mnie smutno.
Bo jak "haki" zobaczyłam i Zbyfa żarty o IPNie to sobie przypomniałam, ze np.
ojciec mego syna jest na liście Wildsteina.
I przypomniałam sobie jak go po qrewsku namawiali.
I jak pieknie sie wybronił.
I jak kolege naszego na styppendium British Museum puscic nie chcieli póki
sie nie zobowiąże (nie chciał).
I jak czekałam na przyszłego ojca mego dziecka nie wiedząc gdzie on, a on
właśnie ścieżkę zdrowia zaliczał, a potem celę.
I takie tam

I mi przykro, że ludzie tamci (sędziowie w sądach doraźnych, zomowcy co w
ścieżce zdrowia udział brali, SB- cy, donosiciele) zyją se ot tak.
A z drugiej strony - te akta teraz to o kant pupy obic. Bo spalili, bo w
ogóle...I polityka doraźna tera...

Wiem, że nie byłoby lat 80tych i wczesniej gdyby nie wielu, wielu, co CHCIELI
współpracowac...

sorki za minorowy nastrój, jakos nie chce mi się smiać. To młodość pewnie sie
przypomniała. Górna i chmurna.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: w lustrze 07.08.06, 23:43
      Gaudio, mam nadzieje, ze nie czujesz sie urazona?

      Wielu z nas mialo nieprzyjemne przezycia ze smutnymi panami...

      Moze to, ze potrafimy sie smiac, znaczy ze rany sie zablizniaja?

      Pozdrawiam smile
      • gaudia Re: w lustrze 07.08.06, 23:58
        jutka, no co Tysmile))))
        moje nastroje takie akurat

        qrcze, wiesz, to jest dla mnie sytuacja troche bez wyjscia - te lustra

        a wazne dla mnie, bo zahacza o fajny czas.

        Moja mama, co mnie późno urodzila bardzo, miala 17 lat jak wojna II sie
        zaczela. I pamietam jak mowic potrafila: "wojna to byly piekne czasy". I ja,
        choć smarkata - sie nie dziwiłam.
        • jutka1 Re: w lustrze 08.08.06, 00:03
          No bo dziecinstwo i mlodosc czesto sie wspomina po prostu jako "fajne czasy", nie?
          smile
    • gaudia Re: w lustrze 08.08.06, 00:00
      a ze Zbyfem i tak sie kiedys pokłócę i tak big_grin
      On chyba wie, że to go czekabig_grin
      • jutka1 Re: w lustrze 08.08.06, 00:02
        gaudia napisała:

        > a ze Zbyfem i tak sie kiedys pokłócę i tak big_grin
        > On chyba wie, że to go czekabig_grin
        ************
        Dobrze, ze juz zniknal, bo by sie cala noc bal i do pracy zaspal wink)))))
    • zbyfauch Re: w lustrze 08.08.06, 08:11
      gaudia napisała: (...)

      Przepraszać nie masz za co. Powiadają, że tylko debil wiecznie się uśmiecha.
      Szkoda tylko, że Cię ten nastrój akurat wczoraj dopadł.
      Tak się fajnie dyskusja o koniu rozwijała, że chciałem Cię wołać.

      P.S.
      Ciekaw jestem, o co masz się ze mną zamiar pokłócić.
      "Posiadam charakter spokojny i zrównoważony", co zaświadcza odpowiednia opinia
      z wojska. wink
      Chociaż niektórych właśnie spokój doprowadza do pasji. smile
      Pracowałem z taką jedną panią, która cierpiała straszliwie nie mogąc się
      pokłócić z mężem. Po prostu wychodził z domu a ona kipiała z wściekłości. smile))
      • jan.kran Re: w lustrze 08.08.06, 17:35
        Ja Cie Gaudia rozumiem.
        Ale pisac to chyba nie potrafie na ten temat.
        Moze powinnam zeby wypedzic demony. Moze powinnam.

        Pozdrawiam.
        Kran
        • mantra1 Re: w lustrze 08.08.06, 17:59
          To ja juz wole byc debilem i albo nie mowic nic, albo usmiechac sie "w tym
          temacie". Zreszta nie cierpie snuc wlasnej martyrologii. Jednak nigdy nie uznam,
          ze sa to wspomnienia z "fajnych czasow" i nie demony we mnie one budza, ale
          wscieklosc na sama siebie, ze z jednej strony to, iż wowczas lazlam tam, gdzie
          lezc nie powinnam summa summarum niewiele dalo, ze konsekwencje tego do dzis
          odbijaja mi sie czasami czkawka w zyciorysie, chociaz to juz niby calkiem inny
          kraj, a z drugiej strony, ze tyle nerwow i strachu mnie to wszystko kosztowalo,
          ze potrafilam sie nie dac, lecz nie umialam sie nie bac. Bo jednak sie balam
          tego kolosa na glinianych nogach jak cholera.
          • jan.kran Re: w lustrze 08.08.06, 18:24
            Mantra napisala:

            ... ze potrafilam sie nie dac, lecz nie umialam sie nie bac

            Tak bylo Mantra.
            Kran.
          • gaudia Re: w lustrze 08.08.06, 22:44
            mantra1 napisała:

            > To ja juz wole byc debilem i albo nie mowic nic, albo usmiechac sie "w tym
            > temacie". Zreszta nie cierpie snuc wlasnej martyrologii.

            nie mam "wlasnej martyrologii", serio - przepraszam, że mi sie tak zebrało


            Jednak nigdy nie uznam, ze sa to wspomnienia z "fajnych czasow"

            mantra, "fajne czasy" w sesie "młodość" - ot i tyle. Jak u mojej matki, która
            pewnie wtedy właśnie przeżywała pierwsze miłości i takie tam (nie wiem, ale się
            domyslam)


            i nie demony we mnie one budza, ale wscieklosc na sama siebie, ze z jednej
            strony to, iż wowczas lazlam tam, gdzie lezc nie powinnam summa summarum
            niewiele dalo, ze konsekwencje tego do dzis odbijaja mi sie czasami czkawka w
            zyciorysie, chociaz to juz niby calkiem inny kraj, a z drugiej strony, ze tyle
            nerwow i strachu mnie to wszystko kosztowalo, ze potrafilam sie nie dac, lecz
            nie umialam sie nie bac. Bo jednak sie balam tego kolosa na glinianych nogach
            jak cholera.


            też się bałam, byłam wściekła. Zwłaszcza po cynicznych opowieściach znajomego
            SBeka (nie mógł się kamuflować jako syn znanego bardzo generała).
            A teraz bywam jeszcze bardziej wsciekła (a może raczej - gorzko mi) jak mi sie
            zdarzy posłuchać niusów codziennych. Ale i tak ciesze się, że własnie tak WTEDY
            myślałam i robiłam. Miałam wiarę i nie byłam cyniczna.

            No właśnie - to mi przypomniało teksty skynewsa o Powstaniu (przepraszam za
            porównanie, chodzi mi podejście młodości do idei). Też mieli wiarę. I dali
            najwięcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka