glodn-y 20.07.03, 18:18 Jak dorosłe dzieci siedzą na karku, i jest im dobrze. a my z mamuską mamy troszkę dość Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jej_maz Re: Co robić 20.07.03, 18:28 Przyznam, ze jest to pytanie ze sam z niecierpliwoscia bede oczekiwal na odpowiedz. Nie ze mam ten problem (jeszcze nie) ale widzac po niektorych moich znajomych moze to byc przyczyna szybszego starzenia sie Glodn-y - skad nadajesz? Myslez ze taka sytacja bedzie inaczej rozpatrywana w kraju w porownaniu z zagranica. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 21.07.03, 20:02 Troche mnie to zastanawia; moj nie marzy o niczym innym niz o wprowadzeniu sie. Ma dosyc gadania mamy (to i mnie sie juz tez przelewa – ta ma zdrowie! ) , dosyc restrykcji kiedy ma byc w domu, kiedy moze wyjsc, jesc (i co) itd. itp. Wiem ze zrobil rozeznanie i doszedl do wniosku ze go nie stac. Jeszcze jedno potwierdzenie ze chciec to nie zawsze moc. Ciekaw jestem w ktorym momencie dzieciaki dochodza do wniosku ze stac ale u starych taniej. Pytam, bo nie chce tego momentu przegapic i lekko moje popchnac... Odpowiedz Link
glodn-y Re: Co robić 21.07.03, 21:05 jej_maz napisał: > Troche mnie to zastanawia; moj nie marzy o niczym innym niz o wprowadzeniu sie. > > Ma dosyc gadania mamy (to i mnie sie juz tez przelewa – ta ma zdrowie! > ) , > dosyc restrykcji kiedy ma byc w domu, kiedy moze wyjsc, jesc (i co) itd. itp. > Wiem ze zrobil rozeznanie i doszedl do wniosku ze go nie stac. Jeszcze jedno > potwierdzenie ze chciec to nie zawsze moc. Ciekaw jestem w ktorym momencie > dzieciaki dochodza do wniosku ze stac ale u starych taniej. Pytam, bo nie chce > tego momentu przegapic i lekko moje popchnac... Nadaje z kraju naszego ukochanego. a teraz meritum. Nasz tez 5 lat temu miał dość gadania Mamy teraz mu przeszło je ,co Mamuśka mu poda ,jak nie poda to nie jest głodny nawet skarpetki pierze!!! konczy drugi fakultet na PW 1 naUW a jak zaproponowaliśmy z mamuśką ,że dołożymy do mieszkanka to Wiesz co odpowiedział? kto czynsz będzie płcic I szarp sie całe życie dla dzieci Chyba taki jest los kochających rodziców. Ale mam nadzieje ,że jak bedzie mieć dzieci to mu odpłaca Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 21.07.03, 22:24 Eh, moje toto, wlasnie w czerwcu skonczylo tutejszy ogolniak. Tlumaczylem ze najlepsze univerki sa w Vancouver i Halifax (nie prawda, ale za to sa oddalone od Toronto, gdzie mieszkam, o kilka tysiecy kilometrow )) to zostalem przez malzonke uznany za wroga publicznego numer jeden! Psia cholera z ta babska logika! Ma teraz co chciala i tez skarpetki pierze... Odpowiedz Link
kloosia Re: Co robić 22.07.03, 06:40 Jeszcze chwilę, i usłyszę, jaka to szkoda, że zasadnicza służba wojskowa nie jest już obowiązkowa ) Odpowiedz Link
rzepicha Re: Co robić 22.07.03, 20:27 Zaraz po maturze ...to jest ten wiek gdy trzeba "wypchnąć" dziecko z domu... ..a więc studia w innym mieście.To jest najlepsze rozwiązanie... choć wiadomo, że życie układa różne scenariusze. A skarpetki należy przestać prać dużo wcześniej.Jeżeli Wasze żony piorą skarpetki dorosłym synom to jest to tylko ich (żon) wina ....i współczuję żonom synów. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 22.07.03, 23:06 Piora, piora, a ile sie przy tym nagadaja to glowa boli... i dalej piora ) Co do studow w innym miscie to wydaje sie to logiczne, ale chyba kosztowne. Czy juz nie lepiej zywic, niz placic za wyzywienie i mieszkanie i .... Odpowiedz Link
rzepicha Re: Co robić 23.07.03, 10:54 jej_maz napisał: . Czy > juz nie lepiej zywic, niz placic za wyzywienie i mieszkanie i .... To jest za trudne pytanie.Odpowiedziałam Ci "kiedy najlepiej" ale nie wiem "co" lepiej. Mogę tylko napisać jak było u mnie. W moim przypadku nie było wyboru. W mieście gdzie mieszkam nie ma (a raczej nie było wówczas... bo teraz są jakieś filie) wyższych uczelni.A zresztą nawet gdyby były to namawiałabym dzieci do studiowania w innym mieście. Pamiętam jeszcze jak sama szybko wydoroślałam gdy w wieku 18 lat musiałam zacząć sama sobą rządzić. Odpowiedz Link
glodn-y Re: Co robić 23.07.03, 21:40 wszystko pieknie ale co robić? wygonić wystawić walizke czy zażyczyć doplaty do czynszu w tkiej wysokosci że... Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 23.07.03, 21:56 Sprawa wyglada na prosta przy rozpoczeciu studiow w innym miescie, ale jezeli nie to klapa. Kloosia, co do sluzby wojskowej, to ta z wielu gamoni zrobila mezczyzn, a juz pomijam, ze przez rok bedac zolnierzem, bylem w formie mojego zycia! ) Odpowiedz Link
glodn-y Re: Co robić 23.07.03, 23:07 jej_maz napisał: > Sprawa wyglada na prosta przy rozpoczeciu studiow w innym miescie, ale jezeli > nie to klapa. Kloosia, co do sluzby wojskowej, to ta z wielu gamoni zrobila > mezczyzn, a juz pomijam, ze przez rok bedac zolnierzem, bylem w formie mojego > zycia! ) hi! zaciągnij się będzie forma ha ha Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 23.07.03, 23:12 glodn-y napisał: > hi! zaciągnij się będzie forma ha ha ha! czasami msle ze nie byloby zle, jakby jakis stary kapral z LWP zalozyl cos w rodzaju obozu traningowego i dal popalic przez np, szesc tygodni jak za dawnych czasow bylo przed przysiega. Mysle ze milaby duzo chetnych na taka kuracje odchudzajaca ) Odpowiedz Link
kloosia Re: Co robić 29.07.03, 08:58 Nie dość, że wojsko nieobowiązkowe, to już nie ma nawet specjalnych obozów dla żołnierzy rezerwy? Kto w takim razie będzie nas bronił? Tylko mi tu nie mówcie, że NATO ) Odpowiedz Link
rzepicha Re: Co robić 25.07.03, 11:11 glodn-y napisał: > wszystko pieknie ale co robić? > wygonić > wystawić walizke > czy zażyczyć doplaty do czynszu w tkiej wysokosci że... A ile syn ma lat ? Jeżeli .....powiedzmy.. do 25 i nadal się uczy ...pierze skarpetki i w ogóle stara się , łapie jakieś drobne prace by mieć pieniądze na swoje przyjemności - jakoś bym to trawiła (takie czasy ...trudno o pracę ).....jeżeli więcej to.......nie wiem co bym zrobiła. Może zastanowiłabym się nad sobą....kiedy popełniłam błąd ? Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Co robić 25.07.03, 13:25 Mój dom jest po to żebym ja sie dobrze w nim czuła a nie dorosłe dziecko. Zawsze są dwa wyjścia albo sie przystosuje do moich wymagań, albo zostaną otworzone drzwi. Jak do tej pory nie ma problemów. Od chwili otrzymania dowodu ma swój pokój, co w nim robi jej(go) sprawa, ale na naszym metrażu jest gościem i stosuje się do tego. Nie interesuje mnie pranie, prasowanie, gotowanie ani inne czynności, które z przyzwyczajenia wykonuje większość rodziców. Wystarczyło jasno postawić sprawę. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Co robić 25.07.03, 18:38 wywrot53 napisała: > ma swój pokój, co w nim robi jej(go) sprawa, ale na naszym metrażu jest > gościem i stosuje się do tego. Trudno mi wyobrazić sobie możliwość zupełnej izolacji w jednym mieszkaniu przy zamieszkiwaniu nawet w odrębnych pokojach ??? Odrębność "boksów" wskazuje tylko, gdzie są poszczególne rewiry. A co z akustycznością ścian? A wspólne rewiry - kuchnia, łazienka itd... Pozostaje jeszcze sprawa "delikatna" - kto płaci za to wszystko ? Dzieci, które dorosną, tworzą nową komórkę rodzinną, obojętnie - czy weszli z kimś w związek. Zamieszkiwanie wspólne, a takim jest jedno mieszkanie - zawsze niesie konflikty. Najbardziej komfortową sytuacją jest wyprowadzka dorastającej młodzieży. Cóż warunki są jakie są, a okres samodzielności coraz bardziej się oddala. Gdzieś tam we Włoszech sąd zasądził alimenty na rzecz syna 30-kulkuletniego od rodziców. Powód - syn był osobą bezrobotną a oferty pracy jakie mu przedstawiano - nie odpowiadały mu. Odpowiedz Link
rzepicha Re: Co robić 25.07.03, 19:51 Dorosłe dzieci powinny mieszkać z dala od rodziców. Żadne tam "osobne pokoje-wspólne mieszkanie". Są dorośli......odpowiadają za siebie. Ale...... jak już mówiłam.....życie układa wiele scenariuszy.Sytuacja naszego państwa.... co tu gadać....syfffff!!!! Mnie się udało...szybko się usamodzielniłam...no i moje dzieci radzą sobie w innym mieście.. bez mojej kurateli... nieźle. Ale to może tylko......szczęśliwy traf ???? ....Pozdrawiam. Rzepicha A skarpetek nie prałam od podstawówki (która klasa nie pamiętam ale nie ostatnia) Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Co robić 26.07.03, 01:21 Ewelino daje słowo, że można wszystko załatwić pod warunkiem, że dziecko nie jest dyktatorem a my tetrykami, którym wszystko przeszkadza Przy warunkach ekonomicznych jakie reprezentuje większość rodzin konieczne jest niestety przebywanie z dorosłymi dziećmi. Osobne rewiry są właśnie po to żeby czuć sie swobodnie, nie krępować jedno drugiego. Każdy musi mieć swój świat. We wspólnych dajemy sobie radę bez problemu. Przecież dziecko to nie wróg i chwile z nimi wspólnie spędzane to przyjemność, pod warunkiem, że mogę w każdej chwili wyjść do siebie, gdzie kto jak kto, ale dziecko nie ma wstępu. Dzięki wspólnym uzgodnieniom nie mam problemów z głośną muzyką, odwiedzinami koleżanek czy kolegów, późnymi powrotami do domu. Kto płaci? oczywiście że starzy o ile ich stać i tylko dopóki dziecko się uczy. Z chwilą ukończenia szkoły, praca i dokładanie do domowego budżetu albo wyjazd. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Co robić 26.07.03, 17:53 wywrot53 napisała: > Z chwilą ukończenia > szkoły, praca i dokładanie do domowego budżetu albo wyjazd. Wyjazd albo dokładanie do domowego budżetu )))))))) W tym tkwi problem, tzn., że to są tylko słowa, słowa, słowa. Dlaczego ? Dawniej "wypad" był prostszy. Nie uczysz się, to do pracy. Co zrobisz, jeśli nie masz zastrzeżeń do własnego dziecka, które dziś jest już dorosłą osobą, 3 m-ce temu skończył studia i obronił pracę magisterską i .... Wiadomo, zasilił grupę bezrobotnych absolwentów. Myślisz, że ONO z przyjemności mieszka ze "starymi". O jakim "wypadzie" my mówimy ? A jak to się przedstawia z prawnego punktu widzenia?. Będąc młodą dziewczyną marzyłam o oddzielnym mieszkaniu. Dziś ? A dokąd mają ONI pójść. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Co robić 28.07.03, 15:06 Ewelino, pisząc posty staram się przekazywać swoje doświadczenia a nie teorię MOje dziecko równcześnie chodziło do studium języków obcych i zaocznie na UW. W czerwcu studium się skończyło, pozostało 2 lata studiów, ale że są zaoczne to już pracuje. Nie interesuje mnie, że nie ma pracy zgodnej z wykształceniem. Przyjęła to co było. W międzyczasie niech szuka czegoś lepszego. Tylko jak piszę, to wszystko zależy od nas - rodziców - jak nasze pociechy urządzą swoje życie. Czy jesteśmy konsekwentni w swoich postanowieniach. Nie raz, nawet rodzina określała mnie wredną matką, ale z perspektywy czasu twierdzę, że warto było. Dzięki temu moje dziecko wie, czego się może spodziewać. Wie, że na mnie może zawsze liczyć w każdej sutuacji pod warunkiem, że nie przekroczy wytyczonych granic. W takim wypadku nie ma zmiłuj się. I wbrew pozorom jesteśmy bardzo dobrymi kompelami Odpowiedz Link
ewa977 Re: Cieszyć się! Przewrotnie? 29.07.03, 08:05 Mam dwóch dorosłych synów (jeden dopiero po maturze) i cierpię, że ich nie ma w domu - praca sezonowa poza miejscem zamieszkania. Wpadają na chwilę (wyprać co nieco, a propos - skarpetki pierze pralka) i znikają. Nawet na rozmowy tel. nie mają czasu - trafiam na niewłaściwy moment. Siedzę więc sama (mąż w delegacji) i nawet obiadu nie chce mi się dla siebie gotować. Jakie szczęście, że jest internet! Odpowiedz Link
rzepicha Re: Cieszyć się! Przewrotnie? do Ewy 29.07.03, 08:58 U mnie to samo .....ostatnie lata to pusty dom i dużo wolnego czasu..ale taka jest kolej rzeczy. Pisklęta powinny opuścić dom, usamodzielnić się, żyć na własny rachunek. Wolny czas można zagospodarować i nim się cieszyć. To jest to co w pewnym wieku jest nam potrzebne ....a nie codzienne pranie , prasowanie i podsuwanie smakołyków dorosłym dzieciom. PS No i jaaaaaka radość gdy przyjadą !!!!! Odpowiedz Link
ewa977 Re: Cieszyć się! Przewrotnie? do rzepichy 29.07.03, 10:51 Jeszcze nie umiem sobie zagospodarować tego czasu, w ogóle jestem strasznie rozbita. Ale dziękuję za odpowiedź. Odpowiedz Link
rzepicha Re: Cieszyć się! Przewrotnie? do rzepichy 29.07.03, 16:44 Przyzwyczaisz się. Mnie też na początku płakać się chciało ile razy popatrzyłam na puste pokoje a teraz .....jestem z tego stanu rzeczy zadowolona. Tak musiało być. Odpowiedz Link
marialudwika Re: Cieszyć się! Przewrotnie? do rzepichy 30.07.03, 12:13 Rozumiem Ewe..poniewaz moj syn mieszka ponad 100km ode mnie.Jest calkowicie dorosly,w wieku dojrzewania nie raz i nie dwa "zalazl mi za skore" a jednak tesknie za nim bardzo.Widujemy sie pare razy w roku,czesto telefonujemy,rozmawiamy na gg,ale brak mi go nadal!Jak wyjezdza to lza mi sie w oku kreci!Moze to dlatego,ze mieszkalismy razem 24 lata.. Pozdrawiam ml Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 26.07.03, 18:05 Jestem w stanie wyobrazic sobie uklady o ktorych piszesz, z tym ze nie jestem do konca przekonany w pelni o ich skutecznosci na dluzsza mete. Mam problem z tym "zostana otworzone drzwi". Czy na prawde bylabys gotowa wyrzucic wlasne dziecko na bruk? U nas, to pomijajac coraz czestrze klutnie miedzy mna a zona na temat syna (ja go bronie), najwiekszym, a dla mnie osobiscie chyba jedynym problemem jest zwykle zmeczenie spowodowane nocnymi oczekowaniami na "wspollokatora". Zdarza mu sie zapomniec zadzwonic (wiem, wiem, ale prosze; miejcie litosc i nie komentujcie tego ( i najnormalniej w swiecie czekamy i sie denerujemy. W ogole ubiegajacy tydzien byl straszny; w poniedzialek pierwszy raz syn przyjechal do domu pod eskorta policji. Z grupa kolegow srobili cos tak durnego, ze nie powiem bo mi po prostu wstyd. Policjant stwiredzil ze widac ze to dobry chlopak i nawet pogratulowal nam (na prawde) dobrej roboty w jego wychowaniu, komentujac ze widocznie poddal sie presji grupy. Przepraszam, ale nie naleze do tych rodzicow, ktorzy szukaja winy w innych a moje sa anioly - dowalil jak cholera i myslalem ze szlag mnie trafi. W czwartek skonczyl prace (dorabia w restauracji po kilka godzin w tygodniu) o jedenastej a przyszedl do domu o 3:30 (nad ranem). Czekalem, a w biurze padalem ze zmaczenia. Nie sa to sytuacje na porzadku dziennym i ja na prawde moge machnac reka, ale widze ze malzonaka ma bardziej radykalne podejscie. Tu np; ma pretensje do mnie ze... syn sie mnie, nikogo i niczego nie boi, bo jakby sie bal to by tak nie robil. Tutaj zadzialal tez komentarz policjanta, ktory stwierdzil, ze Iggy ewidentnie mial radoche z calej tej ofery aresztowania. Ja zas tlumacze, ze ja sie ojca balem i wcale mile nie wspominam tego uczucia. Odnosze wrazenie ze kobiety sa czasami nadopiekuncze i w imie falszywie pojetej protekcji lapia sie srodkow ekstremalnych jak... wlasnie atmosfery strachu. Zona powiedziala ze sie mamy oboje wynosic (( Tak czy inaczej rzucilem idée przeniesienia sie na uczelnie w innym miescie i... zapanowalo ciekawe milczenie ) Widac ze wszystkie strony intensywnie rozpatruja takie rozwiazanie, ja zas za glowe sie lapie liczac ewentualne koszty ) PS. uff alez sie rozpisalem, ale mam jeszcze jedna uwage na marginesie. Prosze mi wybaczyc jak trafia mi sie bledy ortograficzne czy stylistyczne. Przez kilkanascie lat nie pisalem po polsku i troche rzeczy mi wywietrzalo Odpowiedz Link
mammaja Re: Co robić 28.07.03, 11:59 Ten temat i mnie dotyczy ,kochani rodzice.Blad,ktory popelnilismy przed laty to budowa duzego domu.I to kosztem ogromnych staran i wyrzeczen.(ach,te zalatwiania mat.budowlanych!Jezdzenia do Sokolki po okna,do Bialegostoku po klinkier,ta ciagnaca sie latami rozbudowa....Wreszcie doszlismy do finalu i wreszcie kazde z trojga dzieci mialo swoj pokoj,my swoje i jeszcze pokoj babci na parterze,nie mowiac o kilkudziesiecia metrach powierzchni tzwn.wspolnej.Efekt :syn po studiach ,pracujacy,majacy do dyspozycji mieszkanie w Srodmiesciu mniejwiecej 2/3 czasu mieszka z nami.Naszczescie partycypuje w kosztach utrzymania ,ale mam wrazenie ze nie do konca...Corka konczy studia,ma mieszkanie odziedziczone po babci,obecnie wynajetE.Tez nie widzi narazie mozliwosci utrzymania sie sama.A za rok,jak skonczy studia?Ma chlopaka ale czy zdecyduja sie na "rozpoczecie odpowiedzialnego zycia"?Oczywiscie trzeba ten duzy dom sprzedac.Ale wiecie jaka to trudna decyzja,po latach przyzwyczjenia.A ogrod,w ktory wlozylo sie lata pracy?Niestety wiem ze to ja musze podjac te decyzje,poniewaz maz pozostawil mi ja laskawie.A moze rozebrac jedno pietro?)))Natomiast nie rozumiem juz problemu poznych powrotow i oczekiwania (moja zmora kiedy mialam nastolatkow)Przeciaz teraz wszyscy maja telefony komorkowe.Absolutnie egzekwuje informacje o planowanch powrotach,chociaz to sa dorosli ludzie.Przeciez ja tez informuje rodzine kiedy mam jakas zmiane planow i wracam pozniej. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 28.07.03, 17:10 ...inaczej mowiac; stworzenie godziwych warunkow dla rodziny, zostalo odebrane zbyt doslownie? Odpowiedz Link
glodn-y Re: Co robić 28.07.03, 20:47 Sprzedać "Twoją krwawicę" i CO? kase podzielic ,dać dzieciom,a Ty co? jeszcze raz co robić? Jak zmusić dzieci dorosłe do samodzielnego życia ,do zycia na własny rachunek(a nie tata pożycz na kmórke) oddam?????? Aby nie było 2/3 tu a tam to może kiedyś U mnie było tak Studja dzienne super nawet stypendjum naukowe brał, na 3 roku doszedl do wniosku , ze to malo więc drugie na innej uczelni,ale wieczorowe to płatne. Pierwsze skoniczone drugie jeszcze rok (też super} całt czas płacimy (nie tak mało) Teraz przebąkiwanie o doktoranckich Co robic? Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 29.07.03, 06:08 Hmmm... w Twoim przypadku mozesz zadac sobie pytanie ile kosztuje duma z dziecka Odpowiedz Link
mammaja Re: Co robić 29.07.03, 14:38 Dziekuje za dobre slowo!Wlasnie tu toczy sie walka wewnetrzna ,na ile i dokad mamy pomagac doroslym dzieciom,ale reguly nie ma ,wiem o tym...Pozdro. Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Co robić 29.07.03, 11:07 "Mam problem z tym "zostana otworzone drzwi". Czy na prawde bylabys gotowa wyrzucic wlasne dziecko na bruk? " Tak, zdecydowanie tak. Raz w życiu czekaliśmy z mężem na telefon od córki. Kiedy była na studniówce a on obiecał, że ją przywiezie do domu kiedy poczuje się zmęczona. Zdaje sobie sprawę, że matka na punkcie punktualności ma hopla )) Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 30.07.03, 01:45 wywrot53 napisała: > "Mam problem z tym "zostana otworzone drzwi". Czy na prawde bylabys gotowa > wyrzucic wlasne dziecko na bruk? " > Tak, zdecydowanie tak. Ostro, nawet bardzo ostro, chociaz kto wie; moze wszystko przedemna.... Odpowiedz Link
rzepicha Re: Co robić 30.07.03, 10:51 wywrot53 napisała: > "Mam problem z > tym "zostana otworzone drzwi". Czy na prawde bylabys gotowa > wyrzucic wlasne > dziecko na bruk? " > Tak, zdecydowanie tak. NIE WIERZĘ CI !!!!! Własnemu dziecku wybacza się wszystko, wszystko, wszystko !!!! Odpowiedz Link
marialudwika Re: Co robić 30.07.03, 12:15 Popieram Rzepiche!Co zle zapomina sie szybko a wybacza sie wszystko ml Odpowiedz Link
wywrot53 Re: Co robić 30.07.03, 15:27 Niestety nie jestem w stanie przekonać, bo niby jak? Skoro moje słowo nie wystarcza? Jedno mogę powiedzieć. Osoby mnie znające wiedzą, że jestem konsekwentna, ZAWSZE dotrzymuję danego słowa. Nie jest Nie a Tak zawsze Tak. Znają moje zdanie, tak jak je zna moje dziecko. JA NIE WYBACZAM szczególnie, jeśli są łamane wcześniej ustalone normy, decydujące o wzajemnym poszanowaniu, współżyciu. wiem Jestem ZOŁZA w pełnym tego słowa znaczeniu ))))))))) Odpowiedz Link
kar_los Re: Co robić 03.08.03, 10:33 "Jeszcze chwilę, i usłyszę, jaka to szkoda, że zasadnicza służba wojskowa nie jest już obowiązkowa )" Moje slowa!!! Odpowiedz Link
jej_maz Re: Co robić 04.08.03, 21:20 kar_los napisała: > "Jeszcze chwilę, i usłyszę, jaka to szkoda, że zasadnicza służba wojskowa nie > jest już obowiązkowa )" > > > Moje slowa!!! Czyli nie jestem jednak sam Odpowiedz Link
mammaja Re: Co robić 04.08.03, 22:31 glodn-y napisał: > Niestety ! W Polsce cały czas jest! No wiec wcale nie jest tak latwo dostac sie do wojska.Tych,co nie chca,z wyksztalceniem,chetnie biora.Natomiast chlopaczkowie ktorzy nie skonczyli nawet podstawowki i chetnie by juz w tym wojsku przezyli pare lat zamiast na bezrobociu,wcale nie sa juz przyjmowani. Odpowiedz Link
glodn-y Re: Co robić 04.08.03, 22:36 mammaja napisała: > glodn-y napisał: > > > Niestety ! W Polsce cały czas jest! > No wiec wcale nie jest tak latwo dostac sie do wojska.Tych,co nie chca,z > wyksztalceniem,chetnie biora.Natomiast chlopaczkowie ktorzy nie skonczyli nawet > > podstawowki i chetnie by juz w tym wojsku przezyli pare lat zamiast na > bezrobociu,wcale nie sa juz przyjmowani. Mamijko pisałem o teorji, praktyka to inne kalosze przecież u nas tak ze wszystkim Odpowiedz Link
jej_maz PS 04.08.03, 21:34 ...tu oczywiscie udaje, ze nie wyczuwam ironii... poza tym mam wrazenie ze to mamusia Kar_los boi sie aby synus za bardzo nie zmeznial w wojsku i jest nawet gotowa na kompromis z tym tatuazem "love dad" zamiast "love mam" byle miec go przy sobie )) Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Co robić do glodnego 20.09.03, 21:27 glodn-y napisał: > Jak dorosłe dzieci siedzą na karku, i jest im dobrze. > a my z mamuską mamy troszkę dość Ostatnio zrobiłam się sentymentalna. A może początek forum jak to początek, tematy jakby ciekawsze Czy dzieci się wyprowadziły i zeszły z tego karku na swoje nogi ? Odpowiedz Link