Dodaj do ulubionych

Anegdoty rodzinne

30.07.03, 11:57
W każdej rodzinie wydarzyło się coś zabawnego.

Opowiadajcie !
Obserwuj wątek
    • rzepicha Re:telewizor 30.07.03, 12:04
      Kupiłam telewizor. Porządny (hmmm),drogi (hmmm).
      Któregoś dnia.....telewizor nie zipie.
      Nalbliższy serwis ....jakieś 100 km. Dzwonię...przyjadą za tydzień.Przyjechali
      za dwa i mówią "Zabieramy go do producenta. Do Francji.Wróci za dwa tygodnie."
      Wrócił za cztery z diagnozą.... telewizor sprawny, uszkodzony kabel łączący go
      z gniazdkiem elektrycznym.

      Co się okazało ? Pies przegryzł kabel a kabel takowy jest do kupienia w każdym
      sklepie elektrycznym.
      • popaye o paniach -:) 11.08.03, 19:03
      • popaye o znajomych paniach -:) 11.08.03, 19:25
        Siedze na tarasie barku w mazurskim Porcie-Marinie.
        80% miejsc postojowych w tym porcie jest wykupionych od "zawsze" przez
        prywatnych wlascicieli jachtow - znam Ich i rodziny od lat.....

        Wiec,- siedze, godziny popoludniowwe, pije kawe i czytam gazete -smile
        Przechodza dwie znajome Panie - zony kolegow - sasiadow z tego samego pomostu:
        Hej, hej - mozemy sie przysiasc? - jasne! - zamowic kawe?, moze lody? -
        normalka "towarzyskiej" przystaniowej bla-bla,- obydwie Panie - "od zawsze"
        tzw: "slusznej budowy", w wieku hmmm... PRZYNAJA sie do 40-tu , dzieci maja ca:
        28-30, znam Je odkad sa zamezne -smile)))).
        Rozmowa sie specjalnie nie klei - ja jednym okiem "w gazecie" (wiem brzydko! -
        ale jestesmy w tak przyjacielskich stosunkach, ze jak w rodzinie).
        W pewnym momencie obok tarasu przechodzi corka jednego z zeglarzy - panienka ca
        20 lat, niesamowicie zgrabna i niespotykanie szczupla (marzenie 99% mlodziezy
        zeglarskiej - spory biust w talii NIC! -smile) )
        Popatrz Majka - Znajoma do kolezanki to jest corka pna W. - zobacz jaka Ona
        jest niesamowicie szczupla!
        Phi - mowi Majka - mysmy w jej wieku TEZ TAKIE BYLY!! - ale po dzieciach i.....

        Dobrze, ze mialem gazete i mialem czym zaslonic twarz....
        Dzieki temu jeszcze rozmawiaja ze mna -smile
    • ewa977 Re: Anegdoty rodzinne 30.07.03, 17:24
      Pierwsza, jaka przychodzi mi do głowy, dotyczy śpiewania. Otóż nasi synkowie,
      gdy mieli po kilka lat, bardzo chętnie śpiewali nam w samochodzie. Pewnego razu
      wracaliśmy z rodzinnego biesiadowania wink i nagle oboje z mężem słyszymy
      chóralne: "Gorzałka zawsze dobra jest". Osłupieliśmy. Ja oczywiście wygłosiłam
      tekst, że to mogą śpiewać tylko dorośli i lepiej byłoby, aby nie chwalili się
      nikomu, że to znają. I co? No oczywiście! Następnego dnia wychowawczyni mojego
      smyka pyta: A wie pani, co mi dzisiaj synek zaśpiewał?
    • glodn-y Re: Anegdoty rodzinne 30.07.03, 20:58
      mam ale czarną ,mam wątoliwości
    • marialudwika Re: Anegdoty rodzinne 30.07.03, 21:05
      Wstyd sie przyznac,mam nawet pewne opory,ale niech tam.Moja wnuczka dosc pozno
      zaczela mowic.Ale jak zaczela to bardzo ,no prawie bardzo wyraznie a do tego
      donosnie-powiedziala:kulwa!
      ml
    • glodn-y Re: Anegdoty rodzinne 30.07.03, 21:31
      czarojesz ????/
      wnuki w twim ...????
      a tak nawiasem nie moge się doczekac
    • rzepicha Re: Anegdoty rodzinne 31.07.03, 12:10
      O tym co potrafią powiedzieć dzieci : (przepraszam za słówko)

      Małżeństwo z dzieckiem ..lat 4 czy 5 zasiedziało się "w gościach". Wracają
      pieszo do domu. Mały drepce i nagle mówi "Ciemno.Wszystkie dzieci śpią a ja się
      jeszcze pierdolę".
    • mammaja Re: Anegdoty rodzinne 01.08.03, 22:20
      Anegdota rodzinna,przekazywana pokoleniowo.Prababcia zajeta robotka,u jej stop
      figlowal maly kotek .Tak sie zamotal w wloczke ze kazdy nastepny ruch grozil
      uduszeniem.Prababcia wola do sluzacej:Agnisiu,daj predko noza.Agnisia wpada z
      kuchni z nozem i wrzeszczy:"Rany Boskie!starsza pani bedzie kota zarzynac!
      Autentyczne!
      • ypsilon Anegdoty rodzinne 11.08.03, 12:13
        Wracałam z córką (4 lata) z przedszkola. Stoimy w sklepie w kolejce, a moje
        dziewczę bardzo i głośno wyraźnie pyta: mamusiu, kto to jest kurwa?

        Młoda chodziła do domu kultury na zajęcia. W holu czekało sie na dzieci, panie
        z reguły miały w rękach jakieś robótki ręczne. Cisza i spokój, niemal sennie.
        Ja natomiast spotykałam się z koleżanką (którą osobiście namówiłam na jazdę
        konno). Pewnego razu relacjonowała mi wrażenia z jazdy, oczywiście szeptem. Ale
        w końcu emocje więły górę i głośno zaczęła opowiadac, jak to musiała dać
        Facetowi (imię konia) batem po zadzie, żeby się wziął do roboty tzn. galopu. Ja
        siedziałam przodem do sali i zobaczyłam wpatrzone w nas olbrzymie oczy, otwarte
        usta i wypieki. Ubaw z tego mamy do dziś.
        • mammaja Re: Anegdoty rodzinne 11.08.03, 16:18
          MOj brat jechal winda z sasiadem przyprowadzjacym synka (4 l.)z
          przedszkola.Nagle malec zaczyna zanosic sie placzem i mowi ze wiecej nie
          pojdzie do przedszkola,bo w przedszkolu kradna kupy.Co sie
          okazalo.Po "lezakowaniu" pani sadza maluchy na nocniki i maja siedziec az do
          skutku.Tego dnia powiedzmy Wojtus uwinal sie szybko i zadowolony ,ze moze juz
          wstac poszedl zawolac pania.Gdy wrocil ,jego nocnik byl pusty.Ktores z dzieci
          ukradlo rzeczona kupke i przenioslo do swojego nocnika.
          • ewelina10 Re: Anegdoty rodzinne - znak Q dla mammai 12.08.03, 10:14
            mammaja napisała:


            > poszedl zawolac pania.Gdy wrocil ,jego nocnik byl pusty.Ktores z dzieci
            > ukradlo rzeczona kupke i przenioslo do swojego nocnika.


            To jest kapitalne. Śmiałam się i Śmiałam siedząc za biurkiem.
            W skali ocen od 1 - do 10 punktów dostajesz 10.
            • mammaja Re: Anegdoty rodzinne - znak Q dla mammai 12.08.03, 14:13
              Dzieki,Ewelinko,
    • transza Re: 4latek o burakach 29.08.03, 10:37
      Mój trzmyaniec wychowuje się na wsi - jest prawdziwym gospodarskim synem i
      asystuje rodzicom i starszem rodzeństwu w polowych zadaniach. Sąsiad przez
      miedzę ma na nazwisko Ćwikła - to ważne.
      Pewnego dnia Piotruś zastaje swojego brata przy robocie, której jeszcze nie
      zna i pyta: "co robisz?" Brat: "Hakuję ćwikłowe buraki". Piotruś: "a dlaczego
      ćwikłowe buraki na naszym polu rosną?"

      ---
      nie rób gestów, gdy Ci nieba zręcznych rączek poskąpiły (Owidiusz)
    • transza Re: Anegdoty rodzinne 29.08.03, 10:42
      I jeszcze jedno - to z kolei opowieść mojej koleżanki.
      Wraca z imprezy dzicięcej pociągiem, ze swoim trzyletnim synkiem, z Krakowa do
      Warszawy. Maly napił się jakichś gazowanych świnstw i strasznie mu się
      odbijalo: bekał i "popuszczał" niemiłosiernie, ale za każdym razem grzecznie
      przepraszal. Moja koleżanka, przewrażliwiona na punkcie dobrego wychowania
      swojego syna płonęla ze wstydu (moim zdaniem niesłusznie, maly ostatecznie
      wiedział, ze robi nieładnie i przepraszał.)
      Jednak gwóźdź do trumny padł pod koniec poodróży - mały wyjrzał przez okno,
      zobaczył most na Wiśle i powiedział:
      DOBRZE, ŻE JUŻ WARSZAWA, KURWA MAĆ!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka