Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe

21.11.07, 18:35
Moze bedzie o wrozbach i czarach ???
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 21.11.07, 18:55
      Juz napisalam ze mna tyrpia "kichy" niewiadomego pochodzenia, wiec
      nazarlam sie antyhistaminikow i pewnie zaraz padne. Zakupy przy
      okazji ktorych zostalam zklasyfikowana jako opoj robilam w sklepiku
      przydomowym. Ten sklepik to jest istne cudo, wlascicielami od lat 50
      jest malzenstwo przywarszawskie, sprzedaja "dziewczyny" z bloku i
      wlascicielka. Nie "paniuja" i nie "panuja" nikomu. Zwracaja sie w
      trzeciej osobie i szalenie spoufalaja, a jak sie kto obrazi to
      przestaja obslugiwac i tyle, jak kogos polubia to moze zamowic sobie
      skumbirie w tomacie, li ostrygi wedzone i tez dostanie. Towar maja
      zawsze prima sort i po najnizszych mozliwych cenach. Kocham robic u
      nich zakupy. Wchodze i juz w drzwaich slysze komentarz dnia: A co
      taka zmarnowana, albo co sie tak sie wypindrzyla z rana. Jak red.
      Stefan Bratkowski robi cichcem zabronione zkupy slodkosci,
      to "dziewczyny" mowia: Ale ichniej zonie mamy nie mowic? etc...
      Wiedza wszystko o wszystkich mieszkancach dzielnicy. Sa po prostu
      nie do wyjecia!I do tego zyczliwe, i doskonale grzeczne wobec
      staruszkow dzielnicowych, ktorzy kupuja 50 Dk szynki raz na 10 dni.
      Poswiecaja im tyle samo czasu co notablom z apartamentowcow. Czasem
      chodze do nich po jedna bulke tylko po to zeby sobie postac w
      kolejce i posluchac.
      • ypsilon123 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 21.11.07, 19:56
        Fed, bardzo milo ten sklepik wyglada smile
        Troszke w podobnym stylu jest moj ulubiony kiosk, a wlasciwie maly
        sklepik z papierosami, slodyczami, pocztowkami, losami na loterie i
        lotto oraz z duzym dzialem alkoholowym. Ulubiony nie ze wzgledu na
        ten ostatni rodzaj asortymentu smile)) Ale jest najblizej, i najdluzej
        otwarty, a mojej lewitujacej naturze zdarza sie w ostatniej chwili
        odkryc, ze akurat koncza mi sie papierosy smile
        Panie kioskarki tez sa bardzo mile i znaja wiekszosc swoich
        klientow. Tyle, ze, po skandynawsku, sa rzecz jasna duzo bardziej
        powsciagliwe wink I zachowuja wiekszy dystans wobec prywatnej sfery
        zycia klientow wink
        A tak poza tym, to jak juz pisalam wczesniej, padam na nos od
        ciemnosci i niskiego cisnienia. Wiec tez sie pewnie niedlugo udam
        na pokoje sypialne smile
    • dado11 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 21.11.07, 22:03
      Witam wieczorową porąsmile
      Artur ogląda mecz, ja po dzisiejszym pracowitym, ale wspaniale
      udanym dniu wreszcie sobie klapnę i poczytam i popiszęsmile
      Zawodowo dzień bez jednego zgrzytu, na dworze piękna pogoda, i
      jeszcze nadgonione zaległości smile super!
      Po blisko pół roku dojrzała moja domowa cytryna, zawiązała owocek na
      wiosnę i dziś złamał się patyk podtrzymujący owoc, obcięłam i muszę
      się wam pochwalić:
      img104.imageshack.us/img104/9595/cytrynaaarj2.jpg
      img104.imageshack.us/img104/595/70dkgxi8.jpg
      a że pogoda była przecudnej urody (jak na tę porę roku) to i
      przydybałam przy okazji naszych ulubieńców przy karmniku. Artur tak
      lubi im dogadzać, a potem je obserwować, że od pierwszych
      przymrozków dostają swoje przysmakismile
      img104.imageshack.us/img104/2899/mazureklj7.jpg
      img104.imageshack.us/img104/2315/sikorawr4.jpg
      A tak a propos osiedlowych sklepików, my mamy podobną atmosferę na
      targu, który odbywa się dwa razy w tygodniu i przyjeżdżają tacy
      odleciani rolnicy, że po prostu bajkasmile rozpoznają swoich stałych
      klientów, trzymają dla nich najlepszy towar, zawsze wskażą dobrych
      producentów, a plotkują przy tym... uwielbiam wypady na targ, a
      potem ta wyżerka, mmmmniammmwink))
      Jutro dzień wolniejszy i ma być ciepło, więc może w końcu posadzimy
      cebulki, bo jak na razie leżą i wypuszczają kiełki...sad
      pozdrawiam, D.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartkowa sauna w ogrodzie 21.11.07, 22:55
      Jest szaro i bardzo wilgotno, sytuacje ratuje tylko chlodny wiatr.
      Patrze za okno na kroliki, ktore wesolo gonia sie w zagrodzie - ze
      tez im sie chce biegac w futrach w taka pogode! Strzelilam im pare
      zdjec w nowych apartamentach, jak bede miala troche czasu dzisiaj,
      to wszystko przeformatuje i zladuje. Zostawilismy je pierwszy raz na
      noc w nowej zagrodzie i nie uciekly, ale pan krolik wykopal taka
      dziure pod sciana oporowa z drewnanych belek ze boje sie ze w koncu
      cos mu sie na leb zawali.

      Zupelnie zapomnialam o Andrzejkach i czarach, i takich innych, moze
      zrobimy sobie jakies wrozby ze znajomymi w przyszly piatek. Na razie
      przed nami weekend ze znajomymi w domku na plazy, jutro zaladowujemy
      terenowke i spadamy do Pearl Beach. A w poniedzialek, w Katarzynki,
      po powrocie z basenu zaczynie ciasto na swiateczny piernik i
      choinkowe pierniczki. Musze pamietac zeby dzisiaj kupic krupczatke.
      I siatke przeciwko ptakom. Pewnie podjade do sklepow w czasie lunchu.

      Skoro jestem przy zakupach, czytam w Dzisiejkach o Waszych
      sklepikarzach i jestem zachwycona sklepem Fed i targowiskiem Dado.
      Sama czegos takiego nie mam w okolicy. Mialam znajome delikatesy
      (szwarc, mydlo i powidlo, prowadzone przez Latynosow), gdzie sie
      plotkowalo, ale niestety przeniesli sie dwa tygodnie temu do innej
      dzielnicy. Centrum sklepowe w ktorym wynajmowali sklep powoli
      podupada, od lat sa plotki ze je wyburza i postawia nowe. Oby tak
      sie stalo, bo wyglada ohydnie.

      Zabieram sie do pracy, jak sie troche uspokoi to wezme sie za
      zdjecia.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Czwartkowy szron w ogrodzie 22.11.07, 08:35
        Wstalam dzis wczesnie (wczesnie jak na mnie, czyli o 6:30), i ogrod byl zupelnie
        bialy od szronu. Ladnie. Swieci slonce, jest zimno, ale do zniesienia (jak
        niewiele czlowiekowi do szczescia potrzeba: troche slonca, ciepla, dach nad
        glowa i bulka z pasztetem wink )

        W domu teraz buszuje pan od regulacji piecow olejowych: czysci, sprawdza,
        przeprogramowywuje. Potem przychodzi Pani Krasnoludka, tak wiec dom pelen ludzi
        przez caly dzien.
        Jak samochod nieco odtaje wink pojade poplacic rachunki i zrobic male zakupy,
        chce sie szybko uwinac, zeby nie przechlodzic prawego schabu. smile))

        Oprocz "dnia czytelniczego" mam na tapecie negocjacje telefoniczne duzego
        projektu, ktory mi sie wczoraj pojawil na horyzoncie. Jak to w takich
        negocjacjach: glowne tematy to stawka (moze byc spora) i termin skonczenia.
        Nie ciesz sie Luizo, bo jesli wezme ten projekt, to - mimo zarobienia sporej
        kasy - bede upupiona przez nastepne 3 miesiace. A`termin planowanej Australii
        jest za dwa miesiace, czyli de blada. Jesli ta robota wypali, to przeniesiemy OZ
        na czerwiec czycus.

        Poza tym nic sie w ogrodkach dzialkowych specjalnego nie dzieje.

        Milego dnia smile
        • mammaja Czwartkowe slonce 22.11.07, 10:30
          Swieci w okno, jakby to bylo nie w listopadzie. Odrazu weselej ale
          i kurze wszystkie widac na monitorze, zaraz sie wezme
          za "czyszczenie" kompa smile
          Targ mamy jak u Dado - wersja codzienna - stali sprzedawcy i wersja
          sobotnia - ogromny tlum przyjezdnych. Ci stali znaja oczywiscie
          wszystkich mieszkancow, niektorzy wrecz mowia do mnie "pani mammjko",
          wsrod przyjezdnych tez mamy przyjaciol - kobiete z ziarnami dla
          ptakow, pana Janka od wspanialych pomidorow, pana od pasieki,
          itd.itp. To wszystko wzbogacone wielokulturowym handlem wszystkim,
          od chinskich tekstyliow po "starocie". Narodowosci sprzedajacych
          nawet nie probuje zidentyfikowac - z dalekiego kraju sa w kazdym
          razie smile Koczuja juz od piatku popoludniu i raczej wtedy robie
          zakupy, bo w sobote nie sposob zaparkowac blisko bazaru.
          Co do Andrzejkow - syn urzadza swoje imeniny w pobliskiej, mozna
          powiedziec "osiedlowej" restauracji, taka teraz moda i bardzo dobrze,
          tez jestesmy zaproszeni smile Zreszta nie zamierzam balowac, bo w
          sobote wczesnym rankiem wyjezdzam na szkolenie. Milego, pogodnego
          dnia, Jutce poprawy rwy, Dado ptaki przeslicznie sfotografowalas!

          • fedorczyk4 Re: Czwartkowe slonce 22.11.07, 10:42
            Mammajko, Jutce nalezy zyczyc poprwy, a nie poprawy rwysmile Fakt
            pogoda jak drut. Istne cudo. Jakos nigdy nie uprawialam tradycyjnych
            Andrzejek. W zeszlym roku bylam na ambasadorskim karaoke z tej
            okazji, w tym "kompinuje" jak by tu sie wykrecic od balu na temat,
            na ktory powinnam pojsc z powodow zawodowych.
            • jutka1 Re: Czwartkowe slonce 22.11.07, 10:59
              Wlasnie, troche sie zaniepokoilam, ze Mammajka tak dobrze mojej rwie zyczy wink))))))
              • mammaja Re: Czwartkowe slonce 22.11.07, 16:20
                Urzekla mnie gra slowek, a zycze oczywiscie poprawy zdowia smile))))
                • ypsilon123 Czwartkowy wieczor 22.11.07, 22:51
                  Mi dzien minal jak z bicza trzasl, w swej nieposkromionej
                  efektywnosci smile
                  I poproszono mnie o zastepstwo w sobote. Zgodzilam sie, no bo ktos
                  musi wink Czyli kolejny 6-dniowy tydzien pracy...
                  Ale powod zastepstwa jest dosc komiczny: mianowicie kolega, ktorego
                  bede zastepowac mial zabieg usuniecia czyraka. Co samo w sobie nie
                  jest smieszne wink, ale czyrak umiejscowil mu sie w okolicach
                  siedzeniowych smile, wiec po zabiegu biedak nie bardzo moze przez
                  kilka dni siedziec smile)) Ani lezec na... plecach wink, czyli sobie
                  biedak na zwolnieniu duzo nie odpocznie smile
                  • monia.i Re: Czwartkowy wieczor 22.11.07, 23:09
                    Uuuu - bolesna przypadłość. Smokowi się trafiła w czasach
                    narzeczeńskiego jeszcze pływania po Mazurach. Miała cudne wprost
                    warunki - biedak tkwiący za sterem godzinami z tyłkiem na laminacie -
                    i się rozwinęła. Moment krytyczny wypadł podczas przechodzenia pod
                    mostem kole Sztynortu - miąż przysiadł był pół...tym, no..gębkiem na
                    knadze. W ferworze walki poprzestał na krótkiej i zwięzłej
                    wypowiedzi nie do zacytowania - a po przycumowaniu się dziwował
                    krwawym śladom na pokładzie. Na szczęście na zaprzyjaźnionej łódce
                    pływała medyczna siła pod postacią miłej pani stomatolog, która w
                    wolnej chwili dokonała oględzin oraz opatrzenia pod moim czujnym
                    okiem smile
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 22.11.07, 08:15
      Mój mąż to Andrzej.Uwielbiany przez kobiety, bo z niego taki ciepły
      misiek (powinien być chyba jasiek,bo to bardziej pasuje do "ciepły).
      Będzie impreza za tydzień.Już stoję w blokach...
    • luiza-w-ogrodzie Juz piatek! 22.11.07, 22:55
      Znowu szaro, wilgotno i chlodno, ale co tam, jeszcze sie wygrzejemy
      az bedziem skwierczec! Taka pogoda ma byc do srody-czwartku, wiec
      pewnie w weekend nie bedziemy sie kapac w oceanie. Znowu pracuje z
      domu, dalam znac w pracy, ze wyjezdzamy za Sydney i chce jak
      najszybciej wyjechac zanim zacznie sie weekendowy ruch.

      Wczoraj pojechalam na zakupy, kupilam siatke przeciw ptakom, ale
      krupczatki nie dostalam, bo sklep przeniesli (kolejny zakniety w
      naszym centrum sklepowym) a w innym nie mieli. Za to poszlam do
      sklepu z przecenionymi designerskimi ciuchami i ustrzelilam dluga
      jedwabna powiewna sukienke (bedzie na Christmas parties),
      przezroczysta mini z bialego jedwabiu (musze do niej uszyc jedwabna
      halke) - obie projektu George Spyrou. Do tego dwie lniane bluzki do
      pracy i jedwabna w lamparci wzor (znowu George). Wisza w szafie i
      sie im przygladam. Tak to jest; poslac mnie po krupczatke a wroce z
      suknia wieczorowa :o)

      Kroliki buszuja po zagrodzie, zasypalam im wykopana dziure wlozywszy
      przedtem do niej kilka grud cementu, ale na razie nie rozpoczely
      kopania na nowo. Nakarmilam zywine (tzn kroliki i robaki) i
      przelatuje fora zanim nabiore rozpedu do pracy. W przyszlym tygodniu
      pewnie dowiem sie kto bedzie moja nowa managerka (podobno jest to
      kobieta z Sydney). A teraz zaczynam piatek, sam dzwiek tego slowa
      przynosi przemile dreszcze
      ...czego i Wam zycze
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • dado11 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 22.11.07, 23:27
      Cześć Luizo "dogórynogami", witaj zapracowana Ypsi, cześć Moniusmile
      mój czwartek, dzięki intensywnym zabiegom z poprzednich dni
      tygodnia, był prawie wolny zawodowo więc korzystając z cudnej pogody
      (mgliste słoneczko, +5 st, 0 opadów) wygrabiłam resztę liści i
      skosiłam trawnik w całym ogrodzie i nagle ogród wygląda tak jakby
      juto miał być pierwszy dzień wiosny....smile Artur posadził ok. 70
      cebulek tulipanów i oby wzeszły... to was zasypię fotkami na
      wiosnęwink)) ale, ale... zostało jeszcze do posadzenia ok. 130 szt...
      ale jutro będzie też ciepło, tak mówią wróżesmile
      jutro rano wysłuchamy expose naszego premiera, pojedziemy na targ,
      potem robota, a po południu przyjdzie Mr Ed i ... zaczynamy
      remont... jak zwykle, przed Bożym Narodzeniem... co mnie
      podkusiło...?
      • mammaja Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 22.11.07, 23:50
        Ypsi - przypomnial mi sie stary dowcip - "brzydka żona jest jak
        czyrak na siedzeniu - ani samemu spjrzec, ani drugiemu pokazac " smile
        Moze kolega z pracy lubi lezec na brzuszku ???
        Bylam na znakomitym wykladzie - Historia Francji w pigulce.
        Wydawaloby sie niemozliwe opowiedziec w ciagu godziny, a jednak
        znakomity pasjonat Ma byc piekna pogoda, tez mam jeszcze cebulki,
        ale nie tyle smileI chyba roze trzeba okryc, chociaz jeszcze troche
        kwitna . Dobranoc!
    • luiza-w-ogrodzie Piatkowe popoludnie 23.11.07, 07:11
      Wlasnie sie zbieramy do wyjazdu. Pogoda jest chlodna i szara, ale i
      tak bedzie fajnie przesiedziec weekend w domku nad oceanem. Zycze
      Wam pieknej pogody i ciepla w domu a sama oddalam sie do kuchni.
      Do uslyszenia po weekendzie!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Piatkowe przedpoludnie 23.11.07, 10:34
        Sloneczny dzien, prawie 7C, w taka pogode i energii czlowiek ma wiecej. smile

        Dzisiaj dzien domowego wygrzewania prawego schabu wink, przygotowan do kolacji, i
        czytania. Pelen luzik, czego i Wam zycze.

        Milego piatku smile
        • mammaja Re: Piatkowe przedpoludnie 23.11.07, 14:08
          Nie wysluchalam przemowienia premiera, bo mnie nie bylo w domu, ale
          obejrze sobie "obszerne fragmenty'. Cuekawe czy ktos ogladal i jakie
          wrazenia? Olbrychskiemu "podobalo sie" smile))0
          • dado11 Piatkowe popoludnie 23.11.07, 17:06
            Ja wysłuchałam ok. 1,5 godziny, a potem trzeba bylo już lecieć, więc
            jeszcze jakieś fragmenty z TOK FM po drodze. W sumie (co muszę
            przyznać) przydługa opowieść, jednak pełna pozytywnych akcentów,
            czasem brzmiąca jak "wishful thinking", czasem umiejętnie i
            kulturalnie punktująca beznadzieję poprzedniego rządu, ale
            zawierająca szalenie ważne przesłanie: dosyć małostkowości, dosyć
            bizantyjskich zapędów urzędasów, dosyć uznaniowości i strachu przed
            podejmowaniem pozytywnych decyzji. Czas na kreatywne tworzenie
            przyszłości, na bazie wzajemnego zaufania, wykorzystywania (w sensie
            pozytywnym) narodowej potrzeby podnoszenia standardu życia, na
            podnoszenie poziomu wykształcenia młodzieży i w ogóle - do przodusmile
            Po powrocie do domu miałam też nieszczęście wysłuchać, częściowo,
            tzw. antyexpose Kaczyńskiego... i tak się zdenerwowałam, że mnie
            prawie szlag trafił. Ta paskudna kulka nienawiści pluła inwektywami,
            oszczerstwami i wręcz bzdurami. Wciąż nie mogę się nadziwić, że
            naród pozwolił temu żałosnemu człowieczkowi tak długo sobą
            pomiatać...sad i że wciąż jest jakaś grupa, która wierzy w te
            głupoty, które ten facet opowiada.
            • mammaja Re: Piatkowe popoludnie 23.11.07, 22:59
              Popoludnie spedzilam na udzielaniu "wywiadu rzeki" smile)) Znajoma
              pisze jakis obszerny tekst o naszym osiedlu i zmusila mnie do
              wysilania pamieci w bardzo rozmaitych aspektach smile Ale tak jak Dado
              powyzej, rowniez byla skrajnie wkurzona wypowiedzia Jaroslawa K.,
              dobrze, ze bylo mi to oszczedzone. Jak dobrze, ze dobrnelismy do
              piatkowego wieczoru i jutro bede robic tylko to co bede chciala.
              Czego i wam zycze !
            • monia.i Re: Piatkowy wieczór 23.11.07, 23:06
              Nie oglądałam - podczytywałam fragmenty w necie. No, faktycznie -
              długo premier przemawiał - mógłby być nieco zwięźlejszy. Ale
              pozostaję w nastroju powyborczo-optymistycznym smile No i w końcu "Po
              owocach ich poznacie" - a nie po deklaracjach smile
              Piątek minął w miarę spokojnie - ale Smok zakatarzony, aż
              żal...Spędzi chyba weekend pod kocem, otoczony kubkami z herbatą,
              pastylkami, chusteczkami - i z pilotem w garści. Ów pilot ma chyba
              jakieś działanie terapeutyczne..smile))
              No to niech się leczy chłopina - ponadrabiam w spokoju forumowe
              zaległości smile
              • dan8 Re: Juz sobota 24.11.07, 03:42
                Dzien wstal pochmurny , co rusz przechodzi deszczyk,jest cieplutko i
                pieknie , poniewaz kazda kropla deszczu cieszy w tym naszym
                dotknietym susza kraju.
                Dzisiaj mamy dzien wyborow , dzien emocji ,ktora partia zwyciezy.
                Liberalowie czy partia pracy.Liberalowie rzadzili juz 11-scie lat i
                wielu wyborcow uwaza ,ze czas na zmiane , ze czas na rzad bardziej
                przychylny dla przecietnego wyborcy a nie dla wielkiego biznesu.
                Tematami istotnymi dla wyborcow sa zmiany klimatyczne , gospodarka
                slodkimi zasobami wody , prawa pracownicze , opieka zdrowotna i
                edukacja.
                • ypsilon123 Re: Juz sobota 24.11.07, 08:10
                  U nas dzis poki co bezwietrznie. Na popoludnie meteorolodzy
                  obiecali dosc silne wiatry. Czyli - poki co delektuje sie
                  bezwietrznoscia, bo te dunskie lodowate wiatry i jesienno-zimowe
                  sztormy potrafia byc meczace. I jak wynika z prognozy, nie unikne
                  ich dzisiaj i tak.
                  A delektuje sie krotko, bo za niedlugo znow do kopalni, na
                  zastepstwo kolegi wykastrowanego z czyraka na siedzeniu smile
                  Btw dowcip o czyraku w tym watku byl bardzo fajny! smile
                  Dzieki takze za pozdrowienia dla dunskiego ludu pracujacego miast i
                  wsi smile
                  I zostawiam jedynie znak, ze mnie fedrowanie jeszcze tak calkiem
                  nie wykonczylo. Chociaz wczoraj mialam wrazenie, ze padne po
                  przyjsciu do domu. Tym bardziej, ze po pracy poszlam jeszcze na
                  silownie smile Ale - mocny sen potrafi uczynic cuda smile, wiec pelna
                  nowej energii lece na kolejna szychte smile
                  Milego weekendu wszystkim!
                  PS. Dan, w Danii niedawno byly wybory. I duzo sie nie zmienilo,
                  poza kilkoma nazwiskami w gabinecie ministro wink
                  • fedorczyk4 Re: Juz sobota 24.11.07, 09:15
                    Pogoda za oknem zapluta. Zaraz jade do Malej Czarnej, ktora Ukochana
                    Przyjaciolka uszczesliwila kredensem z lat 50 kupionym na Allegro. I
                    Mala Czarna dostala szalu. Wlascicielka mieszkania jest UP
                    zmieszkujaca na stale za granica. Lokatorka Mala Czarna. UP dostala
                    jakiejs manii nabywania mebli do warszawskiego mieszkania. Tyle ze
                    ono ma 47 m i duzo sie nie zmiesci. Nic, bedziemy kombinowac co z
                    tym fantem zrobic. Przydalby mi sie Woland i piaty wymiar.
                    • jutka1 Re: Juz sobota 24.11.07, 09:25
                      U nas tez szaruga, 5 C.
                      Dzien na pewno spokojniejszy od ypsiowego czy fedowego. Masaz, czytanie, spokoj.

                      Milej soboty smile
                      • mammaja Re: Juz sobota 24.11.07, 11:03
                        Pogoda zgnila i wilgotna. Wczoraj napisalam, ze bede robic tylko to
                        co bede chciala. Alez co za pomysl! I co za optymizm ! Juz zaraz
                        jade "do psow", bo okazalo sie corka caly dzien na szkoleniu,
                        przedtem musze podwiezc mzonka do blacharza ( nie wiem po co, jezeli
                        dzwonil, ze auto bedzie w poniedzialek!), ale wytlumacz chlopu jak
                        sie uprze, potem zakupy - bo mzonek nie bedzie "nosil w rekach" i
                        tak dobrniemy do popoludnia.
                        Fed, gratuluje lodowki! Milej soboty wszystkim smile
                        • ewelina10 Re: Juz sobota 24.11.07, 11:51
                          Dzień jakiś taki szary, a z mgły "kapuśniaczek" się sączy. Tak czy
                          siak moja psica bez względu na pogodę wyciągnie mnie na spacer z
                          domowych pieleszy.
                          • fedorczyk4 Re: Juz sobota 24.11.07, 13:27
                            Nie jest tak zle z ta pogoda. Owszem bura, ale temperatura zupelnie
                            przyzwoita. Tyle ze Krowisie prawie rownie dlugo wycieralam co
                            wychadzalam. Znowu posialam okulary. Szukalam ich przez polgodziny.
                            Oczywiscie jak na pierwsza balaganiare rzeczpospolitej przystalo do
                            lba mi nie przyszlo, zeby sprawdzic w etui grzecznie lezacym na
                            biurku. Oczywiscie byly w srodku. Mebel u Malej Czarnej bardzo mi
                            sie podoba. Wymaga przmeblowania mieszkania i przemeblowania w
                            glowie Malej Czarnej, ale chyba troche ja przywrocilam do pionu i
                            pozytywu. Mammajko nic sie nie martw, na popoludnie tez cos Ci sie
                            znajdziesmile)A ja wymyslilam prezenty dla calej rodziny, ktore
                            wykonam wlasnorecznie. Mam na to miesiac, a do wykonania sztuk 10 i
                            kazda inna i inna technika, wiec juz dzisiaj zaczne. Jak zrobie to
                            pokaze w albumie. Wyjdzie mi tanio, ale pracochlonnie, co wlasciwie
                            lubie, lubiac rekodzielo.
                            • mammaja Re: Juz sobota 24.11.07, 13:36
                              No tak, ale bloto i troche pada. Wycieranie osmiu lap tez zajelo
                              troche czasu. Ewelinko, co u ciebie? Zajecia popoludniowe
                              gwarantowane - musze przegrac troche plytek, pouczyc sie
                              angielskiego, a jeszcze marza mi sie pierogi z miesem na jutro.
                              Fed, masz racje jak zwykle smile)))
                              • dado11 Re: Juz sobota 24.11.07, 15:59
                                Nasze jamniory i pies zewnętrzny też już po długim spacerku,
                                wytytłane w błocie po uszy, ale są nauczone, zaraz po powrocie
                                dostają ręcznik na podłogę i wycierają się zawzięcie i siedzą na nim
                                aż prawie wyschną. Choć czasem ręcznik myli się im z dywanikiem...
                                trudno, jak się ma długowłose przegubowce to i błocka w domu nie
                                brakuje... Mr Ed właśnie rozkłada się z robotą, na pierwszy ogień
                                idzie sufit, który nad kominkiem ma barwę coś jakby brązową, a
                                powinien być biały...
                                Potem zabierzemy się za studio i się zrobi prawdziwa rozpierduchasmile
                                Na razie, jak tylko się uda zwiejemy do kina na "Zgon na pogrzebie"
                                (idiotyczny tytuł). Jak wrócimy to opiszęsmile
                                Miłego wieczoru, D.
                                • fedorczyk4 Niedziela, jesienna 25.11.07, 08:40
                                  Cicho wszedzie, glucho wszedzie. Pewnie odbywaliscie szalenstwa
                                  sobotnie. A ja mialam cudownie spokojny wieczor ktory bardzo mi sie
                                  przedluzyl,az do teraz, bo sie zaczytalam po uszy. W "Arthur &
                                  George" Juliana Barnes. Na pewno nie jest to ksiazka ktora zmieni
                                  czyjes zycie, ale czyta sie jednym tchem. Tytulowy Arthur, to sir
                                  Conan Doyle. George to nieslusznie oskarzony prawnik. Ksiazke
                                  pozyczyla mi wczoraj rano Mala Czarna i az do konca. Nie umiem
                                  dozowac przyjemnosci. I znowu nie mam co czytac. Chyba pojde
                                  pobuszowac u Macmy, bo na biurku Taty cos widzialam co mnie
                                  zainteresowalo.
                                  Milej niedzieli zycze
                                  P.S. Jak chodzi o ksiazki ktore cos w zyciu moga zmienic, to
                                  polecam "Zycie na trzy psy" Abigail Thomas. Poruszajace, wzruszajace
                                  i bardzo madre.
                                  • jutka1 Re: Niedziela, jesienna 25.11.07, 08:46
                                    Pisalysmy rownolegle smile))
                                    • fedorczyk4 Re: Niedziela, jesienna 25.11.07, 09:28
                                      Wielkie umysly..... etcwink)))
                                      • joujou Re: Niedziela, jesienna 25.11.07, 10:27
                                        Dzieńdobrybardzo smile)
                                        Mój wewnętrzny budzik,jak to zazwyczaj w niedzielny poranek
                                        bywa wyrzucił mnie z łóżka tuż po g.5 Przy porannej kawie i
                                        prasówce kombinowałam,jak tu namówić mżonka na mały wypad
                                        za miasto,gdy się tylko trochę rozwidni.On jest jednak wpływowy
                                        i mimo,że najpierw trochę mruczy pod nosem,dość szybko
                                        ulega moim wariactwom smile)
                                        Tak więc jestem już po wycieczce,pranko właśnie się wyprało,
                                        faszerowana karkóweczka piecze się w piekarniku,a ja cała
                                        w skowronkach(czyt.nie zupełnie zdrowa na umyśle) dopijam
                                        drugą kawkę i patrzę jak za oknem zaczyna pruszyć śnieg.
                                        Dla wszystkich,którzy się jeszcze nie dobudzili z życzeniami
                                        dnia wspaniałego:

                                        radziejo.wrzuta.pl/audio/tEEaRwADr1/stare_dobre_malzenstwo_-_bo_nowy_dzien_wstaje
                                        resztę opiszę póżniej na 'Leśnych wędrówkach'.
                                        • fedorczyk4 Re: Niedziela, jesienna 25.11.07, 10:29
                                          Jou Jou, to Twoj maz jest swiety czlowieksmile)
                                          • fedorczyk4 Jak tu nie kochac mojej dzielnicy, 25.11.07, 10:41
                                            Wracam z Krowisia ze spaceru. Ulica nadchodzi znajoma menelka. Bol
                                            istnienia na twarzy wstrzasajacy. I nie dziwota, widuje ja prawie
                                            codziennie od 4 lat i ani razu nie widzialam w innej fazie niz kac,
                                            lub upolenie. Ale na moj widok usmiecha sie bezzebnie od ucha do
                                            ucha i pyta: Jak samopoczucie? Mowie ze jak widac, swietne, a ona na
                                            to: no i widzi, jak jest dobrze na tym swieciesmile))
                                            • joujou Re: Jak tu nie kochac mojej dzielnicy, 25.11.07, 10:49
                                              >Kilka dni temu pomyślałam tak samo.Nooo może nie
                                              na widok menelki,ale gdy sąsiad z naprzeciwka,starszy pan
                                              z promienistym uśmiechem unosząc przy powitaniu kapelusz
                                              zagadał mnie podobnie,a mama znajomych wyściskała mnie
                                              serdecznie.To wszystko zależy od naszego nastawienia na
                                              życie w danym momencie i oby tych chwil było jak najwięcej.
                                              • fedorczyk4 Re: Jak tu nie kochac mojej dzielnicy, 25.11.07, 11:21
                                                Historia z menelka to jest tylko taki "ciag dalszy" moich zachwytow
                                                nad miejscem zamieszkaniasmilePo prostu mieszkam w dzielnicy Warszawy
                                                ktora zachowala, troche jak Praga, swoja dusze. Pomimo nowych
                                                apartamentowcow i naplywajacego bogactwa jej twarz jest ciagle
                                                twarza "chlopaka z Czerniakowa", paniusi ze scierka na lokowkach,
                                                stojacej w kolejce po swieze buleczki, nawolujacych sie kumpli od
                                                piwa i prowadzonych pod warzywniakiem dyskusji. Zyczliwowci i
                                                poblazania wobec "naplywowych". Do ktorych ja sie nie zaliczam bo
                                                jak sie szczyce i lubie przypominac: tu mieszkali moi pradzadkowie,
                                                z tad moj Tata z Babcia wychodzili po Powstaniu, tu mieszkali
                                                rodzice, tu sie urodzilam, chodzilam do szkol, mieszkalam przed i po
                                                Francji i tu kupilam wymarzone "definitywne" mieszkanie.
                                                • fedorczyk4 PS. Szczyce sie oczywiscie z przymruzeniem oka!!!! 25.11.07, 11:26

                                          • joujou Re: Niedziela, jesienna 25.11.07, 10:41
                                            Czasami,Fed...czasami smile)

                                            Wiesz,że chłopa nie można za bardzo głaskać he,he..
                              • ewelina10 Re: Juz sobota 25.11.07, 12:09
                                Mammajka: Ewelinko, co u ciebie?

                                Mmko właściwie "bez zmian" smile Mój dzień mniej obfituje w atrakcje w
                                odniesieniu do twojego, i nie ma o czym pisać. Niemniej, tej
                                jesieni polubiłam dobrodziejstwa domowego zapiecka i wyrwać się nie
                                mogę od miłego czytania smile Nie wiem, czy tak jak u Fed, lektura
                                może jeszcze w jakimś stopniu na mnie oddziaływać. Jestem w trakcie
                                czytania biografii Krzywickiej. Przez ponad pół wiecze tak niewiele
                                się zmieniło w sprawie świadomego macierzyństwa i kobiet. Ale
                                poruszyło mnie bardziej, że przy niezależnych relacjach i braku
                                miłości można też mieć szczęśliwe małżeństwo.

                                I popisałoby mi się teraz więcej, ale mam dzwonek ...

                                Mammajko, jestem pełna podziwu z tym angielskim smile
                                • mammaja Re: Juz sobota 25.11.07, 13:27
                                  Ew, teraz taka pora riku, ze chetnie siedzi sie w domu smile Niemniej
                                  szkoda, ze w zeszlym tygodniu nie bylas na spotkaniu smile
                                  Angielski mnie wkurza, bo duzo czytam, duzo rozumiem a z mowieniem
                                  kuleje. Wiec jak mamy te kilkusosobowe grupy z odplatnoscia 5 zet za
                                  1,5 godz. ( he, he - sama pisalam o to dofinansowanie smile to chociaz
                                  troszeczke probuje sie doksztalcic.
                                  Joujou - dzieki za piosenke smile
                                  Z pierogow jednak zrezygnowalam, bedzie sztuka miesa w sosie
                                  chrzanowym smile
    • jutka1 Niedziela 25.11.07, 08:44
      Wczorajszy wieczor mialam dosc slaby - efekty uboczne terapii
      czaszkowo-krzyzowej, ktora mialam po poludniu. Ale dzis rano jest juz OK. smile

      Za oknem szaroburo, 4.5C, typowy jesienny dzien. Jeden z ostatnich dni
      "wolnosci", bo od wtorku zaczynam pierwsza faze duzego projektu i do 10 grudnia
      bede "wyjeta z obiegu".

      Milej niedzieli smile
      • ypsilon123 Re: Niedziela 25.11.07, 14:39
        Jutka, najwazniejsze, zes sie rwie wyrwala smile
        A ja melduje sie szybko miedzy szychtami, bo jutro znow na
        fedrunek wink
        I tylko na chwilke, bo po naleznym mi wypoczynku smile wybieram sie do
        znajomych. Nie bardzo mi sie chce, nie dlatego, ze znajomi cos nie
        teges smile, ale wietrzysko jest lodowate za oknem. I jakos ujutnosc
        mojej ypsilonowej chudoby wydaje mi sie w tej chwili bardziej
        atrakcyjna niz walka z wiatrem wink Tyle, ze mam pilna sprawe, wiec
        niejako musze *dzis* wyskoczyc.
        Zajrze na forum wieczorkiem, o ile mnie wiatry jakies nie porwa po
        drodze smile
        Milego popoludnia wszystkim! A przede wszystkim -
        bezwietrzyskowego smile)
        • lablafox Re: Niedziela 25.11.07, 15:15
          Wczoraj zawiozłam mżonka do sanatorium , do Inowrocławia.
          Skierownie na rehabilitację z ZUS-u.
          Okzauje się ,że "zusowcom " w sanatorium niewiele się należy, bo to
          bida chyba jakowas.
          Tak więc pokoj 3-osobowy - mąz użył wdzięku - pani obiecała ,że
          dokoptuje tylko 1 pana.
          Potem doszedl dokoptowany i też powiedzial ,ze mu pani obiecala.
          Zastanawiam sie,czy zeby ugruntowac to postanowienie jakiejś kawy
          nie powinni , oprocz swoich wdzieków, podrzucić.
          Pokój 3-osobowy z 2 szafami, 2 fotelami , 2 nocnymi szafkami.Gdzie
          ten 3 bidulek bsię podzieje - nie wiem.
          Rozmowa z lekarzem - "zusowcom" "nalezy się" rowerek, który mąż ma w
          domu i 2 razy w tygodniu mierzenie ciśnienia.
          Podburzam mżonka zeby zaprotestował.
          Bo w sumie oprócz posiłków 7:20,12:20 i 17:20 podstawionych pod
          nos ,i obcego współokatora to pobyt w domu rózni się tylko tym ,że
          mąz moze odpocząc ode mnie i tyle .Aha no i jakies sercowe laski
          podrywac moze oraz reumatyczne ( jedna ma w domu, to mu chyba
          starczy)
          Droga brzydka - ślisko , mokro - samochód uświniony po pachy taką
          czarna lepka mazią.Tablice musialam czyścic ,żeby policja mi sie nie
          doczepiła.
          Dziś pierwszy dzien samotności.Upajam się nim , bo stan zdrowia
          mżonka i w związku z nim zachowanie z lekka mnie umęczyły.
          Obiadu nie robię .Jak na razie doooooooooooobrze mi tak.
          • mammaja Re: Niedziela 25.11.07, 17:28
            Faktycznie slabę to leczenie smile)) Ale wystarczajace, zeby docenic
            wlasny domek i malzonke ( po powrocie smile) Naogol moze dokupic
            zabiegi.
            • malpa-w-czerwonym1 Re: Niedziela 25.11.07, 18:13
              Podczytuję dzisiaj Wasze newsy i dochodzę do wniosku,że ja jakaś
              nienormalna jestem. Biali ludzie mają niedzielę, czytają ksiązki,
              siedzą w ciepełku i może nawet winko piją, a ja - dwa dni po
              kilkanaście godzin w drugiej pracy!I nic mi się już nie chce i chyba
              się oflaguję! Precz z preczem!
              • malpa-w-czerwonym1 Re: Niedziela 25.11.07, 18:20
                Zapomniałam napisać Fedo o ZUS-owskim sanatorium w Kołobrzegu, w
                którym był mój mąż. Klimaty bardzo podobne jak w Inowrocławiu, ale
                najbardziej rozwalił mnie czajnik elektryczny na korytarzu. Taki już
                nowoczesny, "plastykowy". Jak go podniosłam to sie okazało,że
                podstawa ( ta z kablem) jest po chamsku przykręcona wielką śrubą do
                stołu. Umarłam! Jak w komedii ( nie pamiętam jakiej! W "Misiu"?)
                gdzie zagrały cynowe łyżki połączone łańcuchem... A poza tym pokój
                mojego prawie 2- metrowego męża i jego towarzysza niedoli( też
                wielkiego niedźwiedzia) był mniejszy od budy psa księcia pana.
                I się chłopisko nie wyrehabilitowało, bo w basenie był zakaz (!!)
                pływania.
                • dado11 Re: Niedziela 25.11.07, 20:59
                  Zupełnie się nie znam na sanatoriach i mam nadzieję, że będę omijać
                  tę wątpliwą (jak wynika z waszych opisów) przyjemność... Moja
                  teściowa była raz na leczeniu problemów z kręgosłupem, tyle że
                  częściowo odpłatnym i choć wróciła zadowolona, to powiedziała, że
                  więcej nie pojedzie...
                  U nas leniwa niedziela okraszona wizytą na obiedzie u naszych nowych
                  sąsiadów, a przyjaciół od 15 lat, z której to wizyty wyszliśmy
                  obładowani jak wielbłądy żarciem, które z kolei im przytaszczyli
                  rodzice... nie wiem kto to zje, ale oni wyjeżdżają na kilka dni,
                  więc będą mieli mniejsze wyrzuty na sumieniu...
                  Wczoraj Mr Ed uwijał się jak fryga i zanim zwialiśmy z domu, cały
                  sufit lśnił świeżą farbą. Kino było niezłe (zob. odp. wątek),
                  kolacja miła i miłe gadanie. Lubię takie weekendysmile
                  Pozdr. D.
                  -
                  • mammaja Re: Niedziela 25.11.07, 23:29
                    obejrzalysmy z corka ( sama bym pewno nie wytrzymala) final tanca z
                    gwiazdami. Glownie ze wzgledu na przepieknie tanczaca i wygladajaca
                    Steczkowska. No i co ? Wygrala glosami publicznosci Hela, widocznie
                    popularna po serialu, no i wyglada jak kazdy. Gdzie tu
                    sprawiedliwosc?
    • jutka1 Poniedzialek 26.11.07, 08:47
      Pada snieg.
      Nie lubie poniedzialkow. uncertain
      Dzien wypelniony po brzegi, procz 2 godzin dla siebie poznym popoludniem.
      Wieczorem mala wizyta u znajomych, a od jutra kierat totalny (o ile materialy
      dotra do mnie dzisiaj).

      Mam nadzieje, ze Was nie zasypie (ani mnie) smile

      Milego dnia smile
      • fedorczyk4 Re: Poniedzialek 26.11.07, 08:53
        Nic nie mam do poniedzialkow w ogole, ale w szczegole to ten mi nie
        lerzy. Robota rowno przez caly dzien do poznego wieczoru i to miedzy
        ludzmi w duzej mierze. Wiec znowu wyszczerz na twarzy i zakwasy z
        tego na wtorek pewne. Humor pod psem.
        Milego dnia
        • ewelina10 Re: Poniedzialek 26.11.07, 11:50
          Za wczorajszym dzwonkiem "Tuptuś" się krył i jak się można
          domyślić, do wieczora pławiłam się w miłości babcinej i zapewnieniu
          dziecku licznych atrakcji smile

          A dzisiaj, rzeczywiście pogoda po psem, ale niewiele mam czasu żeby
          się nad tym rozwodzić. Tydzień zaczął się pracowicie, ale nic mnie
          tak nie niepokoi jak dzisiejsza rozmowa, zapowiadająca się na dosyć
          trudną, z inwestorem.

          Ale za to koniec tygodnia zapowiada się na wesoło bo bedę szykowała
          u siebie andrzejki.

          No znikam. W jakimś sensie chyba swój plan "forumowy" wykonałam smile

          Miłej i bezstresowej pracy życzę.
          • ypsilon123 Re: Poniedzialek popoludnie 26.11.07, 17:44
            Zostawiam i ja krotkie sprawozdanie smile
            Dzien mi w kopalni minal jak z bicza strzelil. I w dodatku bardzo
            milo, bo zaczelismy taki maly sympatyczny projekt. Dosc
            krotkoterminowy, bo na sobote ma byc gotowe. Ale z fajnym
            zagadnieniem. Wiec Ypsi zamiast lewitowac gdzies na innych
            orbitach wink, furkotala dzis efektywnie i z przyjemnoscia w
            dodatku smile Tak sie zainteresowalam, ze az mi sie nie chcialo do
            domu isc! smile /no, to juz calkiem nienormalne, w poniedzialkowe
            popoludnie i po dwukrotnym 6- dniowy dniu pracy! smile)))/
            Tym bardziej, ze akurat mi sie kreatywnosc wlaczyla, wiec mialam
            pare niezlych pomyslow. Ktore spodobaly sie szefowej i nawet mnie
            pochwalila smile Co jest tym bardziej cenne, ze ona raczej z tych, co
            predzej skrytykuja niz pochwala. A w dodatku przez dlugi czas nasze
            wzajemne stosunki przypominaly troche walke sw. Jerzego ze
            smokiem wink
            Tak wiec jestem zadowolona, ale i zrozumiale padnieta. Wiec sie ide
            relaksowac, a wszystkim zycze milego wieczoru smile
            • malpa-w-czerwonym1 Re: Poniedzialek popoludnie 26.11.07, 17:58
              No mam nadzieje Ypsi,ze w tej potyczce robisz za Sw.Jerzego!
              • mammaja Re: Poniedzialek popoludnie 26.11.07, 18:54
                Moj syn dzisiaj nieoczekiwanie wyladowal w szpitalu, wiec
                oczywiscie dzien wywrocony do gory nogami. Dwa razy jezdzilam tamze,
                corka przestawiala jego samochod na parking firmy, musialysmy
                pojechac do jego mieszkania po rozmaite drobiazgi ( oczywiscie
                laptotp, bo jakze mozna sie obejsc bez laptopa w szpitalu !). No i
                zobaczymy co dalej, narazie pozlezy pare dni na badaniach, ale
                humor mi sie troche popsul. Mam nadzieje, ze nic powaznego. Poprostu
                nagle zaslabl - taki byk, prawie dwa metry wzrostu smile
                • ypsilon123 Re: Poniedzialek popoludnie 26.11.07, 19:13
                  Mammaja, zrozumiale, ze sie denerwujesz... ale bedzie wszystko
                  dobrze, zobaczysz smile
                  A juz samo to, ze syn sobie laptopa zazyczyl do szpitala, potraktuj
                  jako symptom zdrowia smile
              • ypsilon123 Re: Poniedzialek popoludnie 26.11.07, 19:10
                Malpo, jasne, ze to ja jestem sw. Jerzym smile)) Znasz te
                klimaty: ''lance w dlon!'' i ''my kulturnyj narod, i vsegda
                vperiod, vperiod'' wink
            • ypsilon123 Re: Poniedzialek popoludnie - errata 26.11.07, 19:17
              Zamiast: ''smile /no, to juz calkiem nienormalne, w poniedzialkowe
              popoludnie i po dwukrotnym 6- dniowy dniu pracy! smile)))/'' ma byc:
              ''smile /no, to juz calkiem nienormalne, w poniedzialkowe popoludnie
              i po dwukrotnym 6- dniowyM TYGOdniu pracy! smile)))/

              Co to zmeczenie potrafi zrobic z literkami smile)
              Czas relaksu pilnie mi potrzebny smile
              • ewelina10 Re: Poniedzialek popoludnie - errata 26.11.07, 20:15
                Też bym się niepokoiła. Mammajko, będzie dobrze. Trzeba mieć
                nadzieję, że to chwilowe zasłabnięcie.

                Testuję teraz "Expressivo", syntetyzator mowy, który mi wczoraj
                synek zainstalował w komputerze. Jest niesamowity, można odsłuchać
                każdy tekst z książki, gazety, regulować nawet tempo czytania.
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowy wtorek - wspomnienie weekendu 26.11.07, 23:19
      W nocy zaczelo padac i pada rowno, drobno i gesto, gdy wychodzilam
      do pracy w wodomierzu bylo ponad 20 mm deszczu. Znowu mi sie upieklo
      podlewanie. Siedze za biurkiem i wspominam weekend.

      Przyjechalismy do Pearl Beach w piatek wieczorem i mielismy
      wieczorna medytacje pod pochmurnym niebem na plazy. W sobote nikt
      nawet nie probowal mnie obudzic na piata rano ;o) tym bardziej ze
      bylo szaro i siapilo, ale okolo poludnia medytowalismy w arboretum
      na wzgorzach. Po poludniu poszlam z corka na spacer po plazy i
      wiosce Pearl Beach. Niegdys mala wioszczyna gdzie w skleconych z
      plyt wiorowych i eternitu domkach mieszkala biedota lowiaca ryby,
      teraz jest to nadal mala wioszczyna ale z pieknie zaprojektowanymi,
      luksusowymi daczami (czyli "jak bogacz zatrudniajacy dobrego
      architekta wyobraza sobie weekendowy domek na plazy"). Ceny dacz - 1-
      5 mln. Miedzy nimi tkwi kilka starych domkow z plyt, ale ze smiercia
      wlascicieli pewnie znikna.
      Wszystko to sobie obejrzalysmy, po czym dziecko wskoczylo w fale i
      dalo sie im wyszargac. Po wieczornych medytacjach na plazy pod
      pelnia Ksiezyca przeswitujaca przez chmury padlam spac, jednym uchem
      podchwyciwszy informacje, ze wybory wygrala partia pracy, czyli
      Labor.

      W niedziele znowu odpuscilam sobie medytacje o swicie a po sniadaniu
      poszlam z corka do wody. Po poltorej godzinie walki z falami bylam
      dokladnie wymasowana i powykrecana na wszystkie strony. Medytacja
      mnie nie postawila na nogi, wrecz przeciwnie, bo w polowie padlam na
      podloge i zasnelam. Po poludniu zebralismy sie do domu, po drodze
      zajrzawszy na punkt widokowy na Mt Ettalong, skad bylo widac cale
      Pearl Beach i widok naokoliczne klify, wysepki i zatoki. Zdjecia w
      obrobce :o)

      Czuje sie jak po wakacjach a to byl tylko jeden weekend. Co do
      letnich wakacji zdecydowalam sie wziac 5 tygodni wolnego - od 22
      grudnia do 28 stycznia. Bede sie lenic w ogrodzie, jezdzic na plaze,
      pewnie pojade na tydzien do Jervis Bay na nurkowanie (jesli
      pomyslnie zalicze grudniowy kurs) i moze skocze z Buszmenem na
      Tasmanie, jesli zorganizujemy opieke dla corki.

      No i tyle u mnie. Wracam do biurka i deszczu za oknem (kto to
      widzial zeby pod koniec listopada nosic dlugi rekaw!)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • malpa-w-czerwonym1 Re: Deszczowy wtorek - wspomnienie weekendu 26.11.07, 23:22
        Jak kto? Kto widzial? Cala Polska widziala!
        • fedorczyk4 Deszczowosniegowaty wtorek 27.11.07, 13:22
          Czlowiek sie rozmarzyl czytajac Luize i ogladajac zdjecia jej i Dan,
          a tu kurcze za oknem fuj calkowity. Rutyna i nuda taka ze az nie
          chce sie pisac, bo i co?
          • verbena1 Re: Deszczowosniegowaty wtorek 27.11.07, 18:22
            Jeszcze pare dni i po listopadzie. W grudniu swiat bedzie jasniejszy
            od lampek i swieczeksmile
            Nie bylo mnie jakis czas bo troche sie dzialo. Urodziny meza,
            wizyty, pozegnania, samo zycie. Jestem jednak na biezaco z forum,
            przelatuje blyskawicznie watki aby wiedziec co u Was.
            Zaraz jade na babski wieczor jak co wtorek. Pozwolono mi wziac
            samochod! Mam cykora ,nie jezdze wieczorami ale kiedys trzeba
            zaczac, biore ze soba kolezanke, bedziemy bac sie razemsmile
            Wlacze dlugie swiatla i droga wolnasmile

            Mammajko, trzymam kciuki za wyzdrowienie syneczka.
            • fedorczyk4 Re: Deszczowosniegowaty wtorek 27.11.07, 18:35
              Jazda na babski wieczorek samochodem, oznacza pozostanie o "suchym
              pysku"! Dzielna jestes. Osobiscie pomimo ze generalnie pasjami lubie
              prowadzic i jezdze energicznie, to po zmroku robie sie mala i
              niesmiala, bo mam problemy z widzeniem. tabuny mi sie dziej rzeczy
              na obrzzach pola widzenia i woadam w panike co kilometr. W zwiazku z
              tym moj le Maz ktory z zalozenia jezdi zachowawczo, zima nagle daje
              mi nawet prowadzic swoje ukochane auto, bo wie ze nic, nawet amiana
              pasa, mu nie grozi. Odwagi Verbeno i baw sie dobrze!
    • dado11 paskudny wtorek 27.11.07, 19:32
      Cały dzień z nieba leci biało-szare i zimne, silne podmuchy wiatru
      wyrywały ludziom parasole na przystankach, a na ulicach rozwiewały,
      wyskakujące spod kół pędzących samochodów, fontanny błota...brrrr...
      Miałam dziś wątpliwą przyjemność przemieszczać się po stolycy, i tak
      dobrze, że za dnia, bo teraz wszystko powolutku przymarza i będzie
      niezła ślizgawkasad
      Verbeno, jedź ostrożnie i miłej zabawysmile ja też nie lubię jazdy po
      ciemku...
      Ostatnie dwa dni spędziłam wisząc na telefonie i próbując pomóc
      mojej przyjaciółce (nazywam ją na swój użytek "skrzynką na
      nieszczęścia"), która na własne życzenie i za własne pieniądze
      wlazła w takie g..no, że lepiej nie mówić. Mam nadzieję, że
      dzisiejsze ruchy strategiczne zatrzymają całkiem prawdopodobną
      katastrofę. I wciąż nie mogę się nadziwić, że w ludziach istnieją aż
      takie pokłady ... no, niefrasobliwości...sad
      Przy okazji przeszłam błyskawiczny kurs wiedzy o prawie spadkowym.
      Łeb mi pęka.
      Niemniej pozdrawiam ciepłosmile D.
      ---
      Jeśli w drugiej części rozmowy ukazuje się ogon osoby, z którą
      rozmawiasz, wiedz, że taka rozmowa do niczego nie prowadzi.
      Winnie-the-Pooh.
      • ypsilon123 Re: paskudny wtorek 27.11.07, 20:33
        Dado, z tytulem sie zgadzam. Bo u nas malo tego, ze wieje /niby
        normalka, ale ja sie nie moge przyzwyczaic! buuuu!/, to wieje
        LODOWATO. Jakby zjednoczone sily wszystkich Boreaszow z zimnego
        bieguna uparly sie, zeby wszystkie jednoczesnie dmuchaly wink

        Odkrecanie cudzych spraw tez bywa paskudne, z tym sie tez zgadzam.

        A ja sama padam od intensywnosci mojego fedrowania. Chociaz robie
        to, tzn. fedrowanie, nie padanie! wink z wielka przyjemnoscia. Ale
        zauwazam, ze sily juz nie te, co kiedys. Bo duch by chcial, a cialo
        chce po prostu sie czasem wyspac smile No, ale jeszcze kilka dni
        wytrzymam, bo potem powinno byc troche wiecej luzu. A potem dlugo
        wyczekiwana i zasluzona - przerwa urlopowo-swiateczna smile
        • fedorczyk4 Re: paskudny wtorek 27.11.07, 20:44
          Kuzynko Najmilejsza, niefrasobliwosc czesto wynika z naiwnosci, a
          Twoja "Skrzynka" chyba celuje w tym.
          Ypsi znam ten bol, umysl zywy ale cialo mdle. Tez mam zwyczaj
          mierzenia zamiarow na moje onegdajsze mozliwosci.
          A ja w ciszy pokoju komputerowego jestem w trzkcie upijania sie z
          radosci posiadania nowej lodowki. Kosztowala mnie stowke za wywoz
          starej, a piekna jest taka, ze juz sie martwie ze jej nie widac.
          Kaprysy mojej Maci czasami sa dla mnie nad wyraz oplacalne. Zer nie
          wspomne o drobnym szczegule, w przeciwienstwie do mojej starej, ta
          dziala bezblednie!
          • fedorczyk4 Szczegol psia kosc, oczywiscie 27.11.07, 20:46
            mialo byc. ta pieronska ortografia mnie kiedys wykonczysad
          • skynews Re: paskudny wtorek ? 27.11.07, 22:43
            ...dlaczego zaraz paskudny ?
            Każdy dzień może być piękny... a nawet każdy następny piękniejszy od poprzedniego - zależy przede wszystkim od nas samych...

            Jak gdzieś np. "wieje lodowato" i komuś to nie pasuje to... w samolocik i już jesteśmy tam gdzie przyjemniejsmile

            Jest tyle uroczych miejsc i to całkiem niedaleko...
            Port Grimaud

            i tyle ciekawego może się wydarzyć np. na urodzinach koleżanki
            E&S

            Enjoy it !
            • ypsilon123 Re: paskudny wtorek ? 27.11.07, 23:26
              skynews napisał:

              > ...dlaczego zaraz paskudny ?
              > Jak gdzieś np. "wieje lodowato" i komuś to nie pasuje to... w
              samolocik i już jesteśmy tam gdzie przyjemniejsmile
              --------------
              Skynews, teoretycznie brzmi to bardzo ladnie smile Ale sa tez tzw.
              realia, proza zycia itd. Z ktorych mam nadzieje, zdajesz sobie
              sprawe rownie dobrze, jak i ja.
              Wiec za pomysl dziekuje, tez sama o tym wiele razy myslalam.
              Niestety, poki co nierealne...
              • skynews Re: paskudny wtorek ? 27.11.07, 23:47

                Masz racje...
                ale te tzw. "realia, proza zycia itd." to najczęściej...niezdolność do oderwania
                tyłka od miejsca, na którym się siedzi.
                Przyczyny mogą być rożne ale nie oszukujmy się - "chciałabym ale nie chce mi
                się" - wybacz...przy dzisiejszych możliwościach i cenach...


                Enjoy it !
                • mammaja Re: paskudny wtorek ? 28.11.07, 00:46
                  caly wieczor robilam w laptopie prezentacje na weekendowy wyjazd,
                  jak juz prawie zrobilam, to niechcacy zamknelam sad No ale juz drugi
                  raz poszlo szbciej i zapisywalam co chwwile.
                  Syn czuje sie dobrze, planuje imieninowa impreze, przy okazji
                  dowiedzialam sie o "malym rejsie po Baltyku" niebawem, ale to
                  wszystko mnie nie uspokaja, trzeba jeszcze zrobic tomografie mozgu,
                  bo jednak walnal glowa o kamienna podloge, na brodzie ma 7 pieknych
                  szwow, limo tez podbite. Narazie diagnozuja. Wymarzlam sie dzisiaj
                  bo w samochodzie psow ogrzewanie wlacza sie efektywnie po dluzszym
                  czasie jazdy a my z corka jezdzilysmy malymi odcinkami, kapie woda
                  z szyberdachu na glowe i w ogole swietnie sie jezdi w lecie. Moje ma
                  instalowany zderzak, ktorym przywalilam w Plocku i byl pekniety.
                  Tak, ze nie mialam czasu na forum, a widze ze sporo napisaliscie.
                  Jutro to odrobie!Pozdrawiam!
                  • luiza-w-ogrodzie Re: paskudny wtorek ? 28.11.07, 01:33
                    Mammaju, faktycznie paskudny wtorek w szpitalu i cieknacym
                    samochodzie, ale przynajmniej synowi nic takiego nie jest :o)
                    Zapewniam Ciebie ze siedem szwow to betka, przynajmniej u Buszmena.
                    Wygrzej sie po tych zimowych jazdach!
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                    Australia-uzyteczne linki
                • ypsilon123 Re: paskudny wtorek ? Skynews 28.11.07, 08:20
                  Skynews, zachowaj swoje kieszonkowe filozofijki dla kogos innego i
                  na inne okazje.
                  Nic o mnie nie wiesz, nie znasz mojej sytuacji, a szafujesz
                  osadami, o ktore cie w dodatku nikt nie prosil.
                  Przyjmij do wiadomosci, ze jestem juz duza dziewczynka, w dodatku
                  potrafiaca realnie ocenic sytuacje.
                  I z pewnoscia potrafie sama zadbac o wlasne interesy (nie tylko
                  finansowe), wiec na przyszlosc dziekuje z gory za twoje rady.
                  Bedace w rzeczywistosci wydawaniem sadow na moj temat.
                  To wszystko z mojej strony.
                  • fedorczyk4 A na niebie tylko ksiezyc i zadnej chmurki 28.11.07, 09:12
                    Pogoda jak z marzen sennych. Poprzenosilam dobro jadalne z tarasu do
                    nowej lodowki i zamrazalnika. Jak to dobrze miec lodowke. Na reszte
                    dnia robota, ale spokojnie, wiec i tak nie jest zle. Wieczorem
                    oblewanie nowej lodowki u Maci. Wkorzystamy inauguracyjnie kostkare
                    do lodu. Mac ma ciut gorzej bo musi czekac 24 godziny na
                    uruchomienie swojego nabytku. Ja moglam juz po 2, ale jeszcze musze
                    przetlumaczyc dla niej instrukcje obslugi.
                    Ypsi, bardzo ladnie odpowiedzialas Skajowi, ale obawiam sie ze jak
                    zwykle splynie po nim jak woda po gesi. Ten model tak ma ze nie
                    wiele do niego dociera, poza dzwiekiem wlasnego glosu.
                    • skynews Re: A na niebie tylko ksiezyc i zadnej chmurki 28.11.07, 11:29
                      Dlaczego nie dociera...
                      Ma racje ta skandynawska Lady ze jej nie znam.
                      Czytam wiec te jej blogi miedzy jednym a drugim upload'em.

                      Jest prawdopodobne socjologiem ale bez praktyki - styl pisania, wywody,
                      wyciaganie wnioskow, powolywanie sie b. czesto na Festinger'a
                      i jego dysonans poznawczy jak rowniez Bourdieu czy Goffmann'a.

                      Znam te teorie z kursow marketingowych z ta roznica ze definicje naukowe w
                      znakomity sposob "zmodyfikowano" do zastosowan praktycznych:
                      "wszystko mozna sprzedac, nawet powietrze" - taki specyficzny rodzaj
                      placebo - "kupilem i nie jestem pewny czy dobrze zrobilem ale jak bym nie kupil
                      to bym byl jeszcze bardziej targany wewnetrznymi sprzecznosciami bo... inni to
                      kupili"


                      Moglem wczesniej poczytac te blogi to najprawdopodobniej nie doszlo by do
                      naruszenia jej terytorium z moimi "kieszonkowymi filozofijkami", pomijajac to ze
                      tak jak wiekszosc socjologow ma ta "duza dziewczynka",realne trudnosci z
                      uporaniem sie z wlasnymi sprawamismile))

                      Napisala np. o "realiach i prozie zycia" oraz "...tez sama o tym wiele razy
                      myslalam. Niestety, poki co nierealne..."
                      i jakis czas pozniej "I z pewnoscia potrafie sama zadbac o wlasne interesy (nie
                      tylko finansowe).

                      Rozumiem ze sie wscieklas ale jak ktos potrafi zadbac o swoje interesy to i
                      raczej wszystko staje sie bardzo, bardzo...realne.

                      Wiec jak ?


                      Ten ksiezyc byl cudny ostatniej niedzielnej nocy, jakby nie dzialaly zadne sily
                      przyciagania:
                      img529.imageshack.us/img529/2967/45109684gx5.jpg
                      Enjoy it !
                      • mammaja Re: A na niebie tylko ksiezyc i zadnej chmurki 28.11.07, 12:53
                        Nie odniose sie do powyzszej wypowiedzi, bo mi sie smutno zrobilo.
                        Ale jest jak jest. Zastanawiam sie tylko w ktorym momencie ludzie
                        nabieraja pewnosci, ze moga sobie - ot tak - oceniac inna osobe.
                        czy to te kursy marketingowe tak "pompuja" ego?
                        Cudowna pogoda, wreszcie slonecznie i nie musze nigdzie jechac. mam
                        tyle rzeczy do zrobienia i najmilej w domku. Mzonek i jego corka
                        dyzuruja dzis "przy chorym". Mlody reguluje "ruchem kobiet"
                        odwiedzjacych - wczoraj bylo ich piec liczac mnie i mloda. To niech
                        troche poreguluje.
                        Fed, zycze dobrej whisky do tych kostek lodu! Luizo, syn musi
                        troche zmieniec tryb zycia, bo zeby "wyskawiwac " na rejsy w miedzy
                        czasie pracuje bezustannie. Troche za mlody na takie sensacje
                        zdrowotne. Zycze milej srody!
                        • ypsilon123 Re: A na niebie tylko ksiezyc i zadnej chmurki 28.11.07, 21:20
                          Mammajo, mysle, ze nie tylko ''kursy'' tak pompuja. Marketingowcy
                          czesto ''jada'' na srodkach pobudzajacych. A to tez zaburza ocene
                          swiata oraz samoocene.
                          A przede wszystkim - niezaleznie od wykonywanego zawodu czy
                          zrobionych ''kursow'' to po prostu taki typ osobowosci. Im bardziej
                          czuje sie nieszczesliwy z samym soba i sfrustrowany swoim wlasnym,
                          nieudanym zyciem, tym bardziej zgrywa twardziela, chojraka i
                          gieroja. Im bardziej jemu dowalaja w realu, tym bardziej on potem
                          dowala innym. W tzw. wirtualu najlatwiej, bo dzieli bezpieczna
                          odleglosc i monitor wink I ciekawe, ze jest to staly element kazdego
                          forum, ktore podczytywalam, a bylo ich sporo. Zawsze pojawi sie
                          tam, ociekajacy frustracja i wynikajaca z niej agresja, ujadajacy
                          wykastrowany ratlerek, udajacy rotweilera wink Najczesciej atakujacy
                          kobiety, ktore albo uwaza za latwiejszy obiekt do ataku albo ma do
                          nich zlosc, pretensje i zale przeniesione ze zlych kontaktow z
                          wlasna matka.

                          A wracajac do tematu watku, czyli dzisiejek: ponownie napisze smile,
                          ze padam po kolowrocie pracowym. Chociaz jest to takie przyjemne
                          zmeczenie, bo projekt idzie znakomicie, a nawet im blizej terminu,
                          tym lepiej smile
                          Milego wieczoru! smile
                      • ypsilon123 Re: A na niebie tylko ksiezyc i zadnej chmurki 28.11.07, 12:56
                        Ale analize walnales, Sky.
                        Tyle, ze odwagi zabraklo, zeby to bezposrednio *do mnie* napisac,
                        co? wink
                        A jednak cie moj blog zainteresowal, skoro go czytasz, i to tak
                        doglebnie. Zamiast poswiecic ten czas na poglebianie twojej wiedzy
                        marketingowej wink Takze w oparciu o jej teoretyczne podstawy.
                        Ale to tak na marginesie.
                        Bo moja krotka info do ciebie, sky, jest taka: szukasz zaczepki -
                        szukaj jej gdzie indziej.
                        Chcesz podyskutowac - znajdz temat interesujacy *obie* strony w
                        dyskusji. A przede wszystkim zrezygnuj z tego swojego napastliwego
                        i upierdliwego tonu.
                        A juz z pewnoscia nie musze ci wyjasniac mojej filozofii zyciowej.
                        Tyle z mojej strony. End of topic. End of discussion.
                        • fedorczyk4 Cholera, 28.11.07, 19:40
                          cholera i jeszcze raz cholera. Po moim parku błąka się od niedzieli
                          psina. Dawno nie polowałam na bezpańskiego psa. I w dodatku jeśli
                          nawet uda mi się go upolować, to do naszego schroniska nie mogę go
                          zawieźć. Będę musiała na Palucha, a nienawidzę tego miejsca. Chyba
                          został niedawno "zgubiony" bo strasznie jest zestresowany i
                          zagubiony, nie podchodzi ani do ludzi, ani do psów tylko kręci się
                          jak g.. w przeręblu. Dzisiaj podniósł leb i zawył dwa razy. Serce mi
                          się rozpadło, bo chyba nigdy w życiu nie słyszałam tak wstrząsająco
                          smutnego. CHOLERA.
                  • luiza-w-ogrodzie Ypsi 28.11.07, 23:11
                    Ypsi, Skynews tak ma, znamy go na forum od lat. Nalezy ignorowac
                    jego "zlote rady" i besserwisserstwo w polaczniu z zawoalowanym
                    chamstwem. Mam praktyke bo moj byly maz jest wlasnie taki (i do
                    dzisiaj daje mi "dobre rady"). 110% ego i zadnego wyczucia co do
                    ludzi.
                    Nie przejmuj sie.
                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                    Australia-uzyteczne linki
                    • fedorczyk4 Re: Ypsi 28.11.07, 23:17
                      Świnte słowa Pani Dobrodziejko, świnte słowa.
                      • luiza-w-ogrodzie Re: Ypsi 28.11.07, 23:23
                        fedorczyk4 napisała:

                        > Świnte słowa Pani Dobrodziejko, świnte słowa.

                        No co Ty Fed, znowu problemy z ortografia??? Pisze sie
                        przeciez "Świynte słowa" :o[+]

                        Luiza-w-Ogrodzie
                        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                        Australia-uzyteczne linki
                      • ypsilon123 Re: Ypsi 29.11.07, 11:42
                        Luiza i Fed: a kim sie tutaj przejmowac? wink smile
                        Gdyby byl mlodszy, nabazgralby kulfonami na scianie, lawce czy
                        gdziekolwiek: "Ypsi jezd gópja".
                        A jakby sie przejmowac kazdym popaprancem chodzacym po ziemi, to
                        juz by czasu nie starczylo na cokolwiek innego wink Bo niestety
                        zawsze jest urodzaj na zalosne figury, traktujace innych jako
                        odgromnik dla swoich wlasnych frustracji wink
    • malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 27.11.07, 22:53
      Wy tu sobie gadu-gadu, a ja jeszcze nie mam dla mojego Andrew
      prezentu...Jakis pomysl? Moze?
      • jutka1 Re: Dzisiejki 246 - przed Andrzejkowe 27.11.07, 23:24
        Tylko sie przywitam i pozegnam.

        Praca i nie tylko mnie absorbuja.
        • luiza-w-ogrodzie Spij dobrze, Jutko 27.11.07, 23:25
          jutka1 napisała:

          > Tylko sie przywitam i pozegnam.
          >
          > Praca i nie tylko mnie absorbuja.

          Mam na dzieje ze owo "nie tylko" jest przynajmniej czyms przyjemnym,
          a nie jakims klopotem.
          Spij dobrze, Jutko.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Juz sroda - za dwa dni pierwszy dzien lata! 27.11.07, 23:19
      Koniec listopada, czuje na plecach oddech lata, chociaz pogoda jest
      wyjatkowo mokra i chlodna jak na te pore roku. Wczoraj popadywalo
      przez caly dzien, wiekszosc nocy tez, ale rano wyszlo slonce i
      uroczyscie zjadlam sniadanie na tarasie (przerywajac kontemplacje
      ogrodowe znad talerza na sciganie krolikow, ktore wymknely sie corce
      z zagrody gdy zanssila im jedzenie).

      Wodomierz pokazuje 35 mm opadow w ciagu 2 dni. Buszmen wyszedl dzis
      rano do ogrodu i az jeknal; trawa urosla a on dopiero co skosil
      wielki trawnik na gornym tarasie - jakies dziesiec dni temu!
      Wszystkie trzy dynie dziko rzucily sie do bicia rekordow wzrostu,
      trzeba im uszczknac czubki, zeby wyrosly boczne pedy (na nich
      zawiazuja sie owoce). Pieknie rosna posadzone przeze mnie drzewa i
      krzewy, jeszcze zadnego nie stracilam. Passiflora dosiegnela
      podtrzymujacego rusztowania i zaczela sie po nim wspinac.

      A poza tym dzien jak co dzien. Piec dni w tyodniu praca, jakby
      troche jej wiecej, bo nadchodza roczne podsumowania i planowanie
      przyszlego roku. W weekendy za to beda imprezy a potem kurs
      nurkowania. I pieciotygodniowe wakacje - takich dlugich nie mialam
      od 1996 roku.

      Zakwitly pierwsze franzypany - bardzo wczesnie, podobnie jak
      agapanty. Tak, lato jest juz blisko.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Sroda 28.11.07, 06:38
      Bezsnieznie, -1 C.
      Plany na dzis proste i nieskomplikowane: praca. Czekam na materialy do nowego
      projektu, ktorych poczta polska nijak nie chce wypluc ze swych przepastnych
      trzewi, mam nadzieje, ze dzisiaj dotra.

      Milego dnia smile
      • skynews Re: Sroda 28.11.07, 08:16

        Mroźny ale cudny poranek, żadnej chmurki na niebiesmile

        Półgodzinny bieg przez park przed śniadaniem robi całkiem nieźle - można
        przystąpić skoncentrowanym do zadań dzisiejszego dniasmile


        Enjoy it !
    • dado11 środa, się kończy... 28.11.07, 21:24
      witam miłe grono,
      nasz dzień upłynął pod znakiem niespiesznej roboty (zawsze pod
      koniec roku klienci liczą resztki i planują następny sezon, więc i
      roboty mniej), skorzystałam więc z okazji i zrobiłam prezentowe
      zakupy (andrzejki 2x, Mikołaj, Basie, Adasie, Gwiazdka... chyba
      splajtuję...sad ), ale tylko te zamówione... wciąż więc mam kłopot z
      tymi, co to nie wiem, co by tam zrobiło przyjemność...
      poza tym wykorzystałam resztę kiszonej kapuchy i zrobiłam wstęp do
      świątecznego bigosu. Ale żeby był taki jak trzeba, musiałam upiec
      kawał mięcha, a że dostałam piękne i niedrogie uda indycze to i je
      upiekłam, no qurcze, chyba mam świra...ups....no, kulinarnegosmile
      bigos zamrożę, uda wsuniemy jutro na obiad i jakoś to będziesmile
      pogoda jest nadal paskudna...
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek jak zwykle z widokiem na ogrod 28.11.07, 22:39
      Strasznie mi sie nie chcialo wstac po wyjatkowo meczacej wczorajszej
      sesji jogi i dwoch poprzednich dniach spedzonych na basenie na
      probach powrotu do poprzedniej kondycji. W dobry humor wprawia mnie
      to ze jest juz czwartek, pracuje z domu, za oknem ogrod wilgotny po
      ostatnch deszczach a na domowym komputerze laduje sie 211 zdjec z
      Pearl Beach (kazde co najmniej 10MB). Jest duszno, pochmurno i
      wszystko rosnie jak szalone. Tak wspanialej wiosny i poczatku lata
      jeszcze nie widzialam w Sydney. To byl idealny rok do obsadzania
      ogrodu.

      Dzien zapowiada sie wypelniony po brzegi - mam duzo pracy, potem
      corke zaraz po powrocie ze szkoly zabieram na badania lekarskie
      wymagane przed kursem nurkowania a po nich wioze ja na lekcje
      trabki. Pewnie zladujemy w domu przed osma. Cale szczescie ze
      pracuje w domu - w czwartki odwalam duzo domowych robot, tak ze
      piatek i weekend zastaje mnie w czystym domu i ze sznurami pelnymi
      suchego prania ;o)

      Musimy z corka powkuwac przed kursem (ktory zaczyna sie egzaminem z
      teorii); ja juz dostalam swoj podrecznik ale corka go skonfiskowala
      i czytala do poduszki. Z podrecznikiem dostalam DVD i log w ktory
      wpisuje sie zrobione nurkowania; sa tam ciekawe rzeczy: nawigacja
      pod woda, nurkowanie noca, z lodki, w pradzie morskim, we wrakach...

      Rozmarzylam sie plywacko, a tu pisanie przerwal mi kurier, ktory
      przydzwigal duza paczke z Amazon zaadresowana do Buszmena. Hm, co to
      moze byc? Mam nadzieje, ze nie kolejne obiektywy do aparatu :o)

      Ide polatac po watkach a potem zabieram sie do pracy.
      Niech Wasz czwartek tez sie dobrze uklada
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • verbena1 Re: Czwartek jak zwykle z widokiem na ogrod 28.11.07, 22:55
        Luizo, podziwiam nieustajaco Twoja kondycje i sposob planowania
        wszystkich zajec. Co za organizacja i tempo.
        Przy Tobie jestem leniem do kwadratu.
        Ostatnio bylam w pobliskim klubie sportowym dowiedziec sie czy sa
        zajecia pilates. Sa, mozna chodzic raz w tygodniu ale....no wlasnie.
        Trzeba wykupic roczny abonament na wszystkie zajecia. Nie ma czasu
        probnego, szansy na przekonanie sie czy to mi odpowiada.
        Zrezygnowalam bo nie lubie byc do czegos zmuszana wbrew woli.
        Szkoda, juz bylam gotowa na takie poswieceniesmile)
        • luiza-w-ogrodzie Verbeno 28.11.07, 23:22
          verbena1 napisała:

          > Luizo, podziwiam nieustajaco Twoja kondycje i sposob planowania
          > wszystkich zajec. Co za organizacja i tempo.

          Zawsze mnie zenuja takie pochwaly, bo osobiscie uwazam, ze jestem
          leniem do kwadratu. Robie tyle rzeczy, bo je lubie. Prawda jest tez
          to, ze jestem typowa Panna i jako taka jestem dobrze zorganizowana
          (co pomaga szybko i efektywnie odwalic konieczne rzeczy, ktorych nie
          cierpie i pozostawia duzo czasu na hobies albo nicnierobienie).

          > Ostatnio bylam w pobliskim klubie sportowym dowiedziec sie czy sa
          > zajecia pilates. Sa, mozna chodzic raz w tygodniu ale....no
          wlasnie.
          > Trzeba wykupic roczny abonament na wszystkie zajecia. Nie ma czasu
          > probnego, szansy na przekonanie sie czy to mi odpowiada.
          > Zrezygnowalam bo nie lubie byc do czegos zmuszana wbrew woli.
          > Szkoda, juz bylam gotowa na takie poswieceniesmile)

          Tez nie lubie takich ukladow, ale gdy chodzilam na Pilates dwa razy
          w tygodniu to dzieki rocznemu abonamentowi placilam mniej
          (przestalam chodzic gdy moja instruktorka, przeurocza drobna
          dziewczyna, zginela w wypadku). Poza tym roczne zobowiazanie pomaga
          przelamac lenistwo i regularnie chodzic. Sprobuj pilates w jakims
          klubie ktory ma proby albo wejsciowki "casual" a potem sie
          zdecydujesz, czy chcesz to robic regularnie. Osobiscie uwazam ze
          kazdy powinien robic joge albo pilates. U nas sa dostepne nie tylko
          w klubach sportowych ale i w tzw "community colleges", gdzie placi
          sie za dziesieciotygodniowe kursy - od szycia po taniec brzucha.
          Moze znajdziesz cos podobnego u siebie?

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • verbena1 Re: Luizo 28.11.07, 23:41
            Popytam jeszcze w innym klubie, musze sie troche ruszac bo obrosne
            przez zime sadlem.
            Najbardziej zdenerwowala mnie informacja ,ze jesli chcialabym zerwac
            roczny kontrakt to musialabym jeszcze przez 8 miesiecy placic
            abonament. Co za wariackie przepisy!
            • luiza-w-ogrodzie Re: Luizo 28.11.07, 23:55
              verbena1 napisała:

              > Popytam jeszcze w innym klubie, musze sie troche ruszac bo obrosne
              > przez zime sadlem.
              > Najbardziej zdenerwowala mnie informacja ,ze jesli chcialabym
              zerwac
              > roczny kontrakt to musialabym jeszcze przez 8 miesiecy placic
              > abonament. Co za wariackie przepisy!

              U nas organizacje konsumenckie wziely sie za te kontrakty z "fitness
              clubs" i troche sie poprawilo, ale nadal sa nie takie, jak powinny
              byc. Wole moj basen albo wloczegiw buszu - zadnych kontraktow,
              koszty "sprzetu" (kostium, gogle, deska, buty turystyczne".
              Chodzenie tez jest znakomite.
            • mammaja Re: 28.11.07, 23:58
              Przepisy rzeczywiscie malo eleganckie, Verbeno. Moze znajdziesz
              inny klub. Mnie tak strasznie brakuje czasu, ze nawet na spacery z
              kijkami go nie wystarcza. Teraz jade na te dwa dni do Wilgi,
              przewidujemy oprocz szkolenia spacery, ale jak bedzie deszcz to
              slaba szansa. Przerza mnie ze juz jutro czwartek, a wlasciwie za
              dwie minuty!
              • mammaja Re: 29.11.07, 00:11
                Mam nadzieje, ze ktos tu dopisze setny post, a ja sobie otworze
                nowe smile
                • luiza-w-ogrodzie Dopisuje setny post na zyczenie :o) 29.11.07, 00:35
                  mammaja napisała:

                  > Mam nadzieje, ze ktos tu dopisze setny post, a ja sobie otworze
                  > nowe smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka