Dodaj do ulubionych

Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip...

01.07.08, 00:05
Lipy rzeczywiscie zaczynaja pieknie kwitnac, meteorolodzy
zapowiadaja upaly, jezeli jeszcze troche popada to naprawde bedzie
urocze lato. Nawet w miescie smile)))
Obserwuj wątek
    • foxie777 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 00:41
      Ach te lipy, co za boski zapach.Ostatnim razem bedac w Kraju
      wlasnie byly i pachnialy.Siadywalismy sobie w parku pod lipa i
      mistrz Kochanowski sie przypominal.
      Jednak wielu rzeczy mi tu brakuje ,a rozmawiajac na forum
      zdaje sobie z tego sprawe.Lista jest dluga.
      Tak sobie czytam,ze u Was teraz okres grylowania, i spacerow
      i po prostu przebywania na lonie przyrody, trudno sie dziwic
      bo jednak dlugo macie ziab i deszcze.U mnie odwrotnie, lato
      to duchota, upal i tropikalne burze.
      Zdjecia ptaszkow super.
      • jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 01:31
        W Waszyngtonie lipy juz daaawno przekwitly, i wcale nie pachna tu
        tak jak w Polsce. A moze tam i pachna, ale ten subtelny, miodowy
        aromat przegrywa z bardziej agresywnymi - kapryfolium na przyklad,
        ktore pleni sie tutaj wszedzie jak chwast. Zapach lip jest kojacy i
        teskno mi za nim, tak jak mi teskno do zapachu maciejki, czeremchy,
        kopru na dzialkach smile i lopianu w gorach... Tesknie tez za zapachem
        ognisk wczesna jesienia smileTu na ogol pacnnie wyziewami z sasiedzkich
        suszarek - przyjemnie i swiezo, ale kudy praniu do maciejki i
        nasturcjii....

        • luiza-w-ogrodzie Posadz sobie zapachy 01.07.08, 01:39
          jakotakot napisała:

          > Zapach lip jest kojacy i teskno mi za nim, tak jak mi teskno do
          zapachu maciejki, czeremchy, kopru na dzialkach smile i lopianu w
          gorach...

          Posadz w te rosliny w ogrodzie albona balkonie i zapachy dziecinstwa
          wroca do Ciebie ;o)

          Tesknie tez za zapachem ognisk wczesna jesienia smile

          A fuj, astmatycy by sie z Toba nie zgodzili, ze o Greenies nie
          wspomne.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • mammaja Re: Posadz sobie zapachy 01.07.08, 02:29
            Teraz to raczej zapach grilowy niz ogniskowy. Juz nie ma jesiennych
            ognisk, bo i krow nikt nie pasie indywidualnie i nie piecze sobie
            przy tym ziemniakow.
            • jakotakot Re: Posadz sobie zapachy 01.07.08, 14:08
              Maciejke kiedys tam sialam, ale klimat chyba za goracy, albo gleba nie
              taka, bo nie chce jucha rosnac... sad a nasturcje zjedli mi robacy. A
              wogole to zaniedbalam ogrod okropnie, nawet mi moje ulubione sky-
              pencils padochly, chwast sie panoszy - zgroza ogolna... Chyba
              zaasfaltuje caly i z glowy hehe... Jeszcze tylko poczekam az mi
              niedobitki tymianku i werbeny brazylijskiej padna.
    • luiza-w-ogrodzie Nowy Rok! ....finansowy 01.07.08, 01:11
      Pierwszego lipca zaczyna sie u nas nowy rok finansowy. Do konca
      pazdziernika trzeba zaplacic podatki za poprzedni. Generalnie ten
      rok finansowy zapowiada sie dobrze: obnizono nam podatki (ekstra, bo
      wlasnie dostalam nagrode i bedzie nizej opodatkowana), podniesiono
      becikowe i doplate do kosztow zlobkow i przedszkoli oraz wprowadzono
      mozliwosc odpisania do 750$ rocznie za wydatki poniesione na ucznia
      szkoly sredniej. Za to wzrosna niektore oplaty stanowe (np za
      paszporty), cena wody, podatek za luksusowe samochody no i
      wprowadzono dodatkowa oplate na koszty odsalarni wody morskiej
      budowanej w sydnejskiej dzielnicu Kurnell.

      Ale co tam, ogolny bilans wychodzi na plus. Pogoda podtrzymuje moj
      dobry nastroj: w nocy nie wiadomo dlaczego pokropilo, za to od rana
      jest znowu blyszczace slonce; minelo dziesiec dni od przesilenia
      zimowego i zaczynam czuc ze dzien sie wydluza. W ogrodzie zakwitly
      rosliny srodka zimy: pnacza hardenbergii i zlota akacja (Acacia
      baileyana), grevillee roznych ksztaltow i kolorow. Na kwitnace
      drzewa banksii i kalistemonow przylatuja co rano papuzki lori zeby
      jesc slodki nektar kwiatowy. Indygofera jest juz metrowym krzakiem i
      ma pionowo sterczace paczki - a dopiero pol roku temu sadzilam w
      ziemie maly patyk z kilkoma listkami. Zapowiada sie przepiekna,
      wyjatkowo ukwiecona wiosna.

      Na basenie jeszcze czuje sie zime - malo ludzi plywa; jak tylko
      zrobi sie cieplej, znowu bedzie po 5 osob w jednym pasie :o(
      Biore sie za raporty i porzadkowanie biurka, bo od przeprowadzki
      wszystko mam zwalone na bezladne stosy :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Day from hell 01.07.08, 15:09
        Rano obudzilam sie z bolacym barkiem, com go w Warszawie w marcu
        skrzywdzila.
        Weszlam do matra, i przy zmianie linii na Etoile okazalo sie, ze
        jest strajk RERu A, wiec zrobila sie rzeznia. Pod ziemia utknelam z
        tlumem na 40 minut, zanim moglam wejsc do wagonu, potem w wagonie
        byl taki scisk i duchota, ze malo nie zemdlalam, cos potwornego.
        W pracy prawie nikogo nie ma, bo dowiedzieli sie, ze strajk i nie
        przyjechali.
        Chyba wyjde wczesniej.

        Milej reszty dnia zycze smile
        • lablenka_x Dokładnie połowa roku 2008 01.07.08, 19:21
          Dziś jest 183 dzien tego roku czyli dokładnie połowa, bo rok
          ten "przestępczym" jest ,jak mowi moja wnuczka.
          Faktycznie lipy kwitna i pachną odurzajaco.
          Dziś jak zwykle jazda poznań-leszno - pola złocą się od suchego i
          minimalnej wielkości zboża.Już zaczeto je zbierac , normalnie
          dopiero na początku sierpnia, tak ,że płowe rżyska zostają .

          Mammajko - ten kochaś to przystojny Pan Perliczek.Zdjecie pawia
          cudne.
          Na razie tyle bo po prawie całym dniu za kołkiem , gdyż i Gemylarnia
          odwiedzona była - głowa mnie boli okropnie.Trzymajcie sie.Od jutra
          ponoć zwrotnikowe upały u nas będa.
          • mammaja Re: Dokładnie połowa roku 2008 01.07.08, 22:16
            Robie sobie troche wakacji, czytam i opiekuje chora, ktora czuje
            sie lepiej. A i tak dzien mija blyskawicznie. Teraz musze koniecznie
            zobaczyc na TVP1 film Smierc studenta - finski z 1977r. Zmlodzieza
            mam nieustajace dyskusje o sprawie Maleszki i ubecji w ogole. Oni
            probuja cos wiecej zrozumiec. No nie mozna unikac tematow trudnych -
            chociaz mnie to meczy. Przyjde pozniej smile
    • dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 22:38
      U nas też lipy zakwitły, i to właściwie już po raz drugi, bo 10 dni
      temu kwitła odmiana wielkolistna, a teraz ta właściwa-miodnasmile tego
      się dowiedziałam od zaprzyjaźnionego pszczelarza z targu...
      wieczorem pachnie jak szalone, bo i u nas kilka młodych drzew, a u
      sąsiada takie wielkie kilkudziesięcioletnie.
      Dziś mieliśmy pobudkę o 4 rano, bo koty postanowiły wyżreć naszym
      nowym kosom dzieci, prawdopdobnie wspięły się do gniazda i maluchy
      wysypały się jak dojrzałe jabłuszka z koszyczka... rodzice tak
      przeraźliwie krzyczeli, że w gaciach, z rozwianym włosem
      popędziliśmy na dół, przepędziliśmy wredne kociska, a maluchy
      wyzbieraliśmy z ulicy do ogrodu... po południu cała trójka siedziała
      grzecznie ukryta w rogu ogrodu, a tata im śpiewał słodkie
      kołysankismile zatem dzień zaczęliśmy dobrym uczynkiem, ale teraz gęby
      nam się drą i oczy kleją ze zmęczenia...
      jutro samochód na pierwszy przegląd, ale dostaniemy samochód
      zastępczy i planuję pojechać do Faktory, zobaczymy co słychać w
      outletachwink szczególnie, że dziecię za dwa dni ma urodzinki!
      poza tym cisza i spokój, praca się ślimaczy, bo klienci już duchem
      na urlopach, jest fajniesmile
      ps. Jutuś, coś ta wielkomiejska cywilizacja strasznie się po tobie
      przetacza..sad ściskam i trzymaj się dzielnie!!!
      • fedorczyk4 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 13:04
        Brawo Dado, obronczyni kosiat.
        Ja nie naleze do romantycznych milosniczek lipy. Sto lat
        temu "StaraStarej", czyli Babcie le Meza, osoba skapa tak ze
        bardziej nie mozna, postanowila zrobic nam prezent i miec spokoj do
        konca zycia!!!! Bylo to sto tysiecy workow z suszonym kwiatem lipy z
        jej ogrodu. Ruszylismy do Paryza samochodem szczelnie wypelnionym
        lipa i jaj zapachem. A ja akurat bylam w ciazy, ktora nienajlepiej
        znosilam i zreszta nie donosilam. Po pol godzinie jazdy dostalam
        dzikich womitow, migreny i tym podobnych. Oczywiscie prezent
        wykopalam z auta i wsiadlam dopiero po godzinnym wietrzeniu. I w ten
        sposob nie zachowalam jedynego prezentu ktory "StaraStarej"
        kiedykolwiek nam, lub naszym dzieciom, zrobila. Niesamowita byla z
        tym sknerstwem. Raz sie prawie przez to przekrecila, bo pomimo
        ciezkij anginy postanowila ze w domu ma byc 13 stopni i nie wiecej.
        A zima byla jak na Francje dosc ostra. Dodam ze wszystkie rachunki
        placila moja Tesciowa, pomimo ze "StaraStarej" miala bardzo
        przyzwiota emeryture i w zasadzie nic nie wydawala. Jadla to co
        sobie w ogrodzie wychodowala i co kupila i zamrozila Tesciowa, na
        siusiu chadzala do ogrodu zeby nie wydawac na wode, ciuchy sama
        sobie szyla lub nicowala. Swoja droga krawcowa byla fenomenalna, z
        prawdziwym darem wyobrazni i szyku.
        • verbena1 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 14:13
          Wczorajszy dzien bardzo udany. Natura podarowala mi w prezencie
          cudna pogode w zwiazku z tym siedzielismy z goscmi do poznej nocy w
          ogrodzie. Goscie - cztery polskie dziewczyny trajkotaly i
          chichotaly, swieczki w latarenkach przydawaly nastroju, mozna bylo
          tak do rana ale dzis musialam isc do pracy i impreza skonczyla sie o
          dwunastej.
          Przed chwila otrzymalam paczuszke od dziecka, piekna ksiazke o
          malarstwie, kremy na odmlodzenie i kozie mleko do kapielismile Szkoda,
          ze nie osle bo bylabym po nim piekna jak Kleopatra. Zobaczymy jaki
          bedzie efektsmile
          Dzis wieczorem przyjdzie pare osob ,tym razem Holendrzy. Nie musze
          wiec szykowac nic szczegolnego bo oni przychodza juz najedzeni.
          Kawa ,ciasto, wino i jakies zakaski.
          Poza tym lato w pelni, temperatura podzwrotnikowa az strach
          wychodzic na zewnatrz.
          Milego slonecznego dniasmile
          • mammaja Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 21:09
            Verbenko, ciesze sie,ze mialas mile imieniny- napewno jedne i drugie!
            Polazilam troche po miescie - nieco opustoszalym, potem spacer z
            psami, podlewanie ogrodu, a na obiad wspanile pierogiz jagodami
            (oczywiscie kupione!), jednym slowem prawdziwie letni dzien. Wcale
            sieie dziwie,ze na forum cisza, za goraco na siedzenie przy kompie.
            Chyba ze ktos musi smile)))
            • monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:23
              W ciągu dnia za gorąco i ciągle coś się dzieje - ale wieczorkiem
              lubię zajrzeć, żeby zobaczyć, co słychać tu i ówdzie smile
              W pracy pracowicie - całkiem nie po wakacyjnemu, po pracy wizyta z
              mamcią mą u okulisty - kontrolna wizyta - nie jest gorzej, co też
              jest sukcesem. Ale mama ma zdołowana, bo od kilku dni jest zmuszana
              do diety w związku z kiepskimi wynikami - ma podwyższony cukier i
              coś tam jeszcze...A że nigdy żadnych diet nie stosowała - więc tę
              pierwszą w życiu bardzo źle przyjmuje...Zdanie "Umarłabym - i
              mielibyście święty spokój" działa frustrująco na dzieci. Już sama
              nie wiem - pocieszać czy potrząsać. Jedno i drugie nie działa. Eh.
              • jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:31
                Ignorowac z usmiechem Moniu i kochac bardzo, bo tak szybko odchodza...
                smile
                • jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:41
                  Wizyta u lekarza nieprzyjemna... oleisty flirciarz klapiacy
                  komplementy, ze "wyglada na 10 lat mlodsza" - a kto go sie do k..
                  nedzy pyta ? niech bada i koniec ! brrrr... Jeszcze zeby przystojny
                  jakis - a to zaczesane spod pachy - ech... Ale za to ukradlam jeden
                  dzien laby, bo wizyta w srodku dnia - ani przed, ani po sie nie dalo
                  smile)))) Mam klopoty z tarczyca, jest tam jakas jeszcze
                  poczernobylowana smile ? Podobno jest epidemia u kobiet w naszym wieku.
                  Tu tez cos klapia, ze fluor w wodzie powoduje podobne skutki
                  uboczne. Chodze cala zdupiesiala, mimo ze niby biore ten hormon
                  tarczycowy regularnie. Podobno bardzo trudno go dobrze "ustawic".
                  Macie jakies doswiadczenia w temacie ?
                  • dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:56
                    Witaj Jakociesmile
                    ja od młodzieńczości mam "zimne guzki" i nawet zwiałam z jakiś badań
                    izotopowych w nastolactwie, a po Czernobylu, łyknęłam płyn Lugola i
                    wszelkie dolegliwości związane z posiadaniem (lub nie posiadaniem)
                    tarczycy odpłynęły w niepamięć... więć można powiedzieć, że
                    doświadczeń w tej materiii niet... ale to dobrze! dla mniesmile
                    niemniej arcywyraz "zdupiesiała" wpiszę sobie do dzienniczka, ku
                    pamięci, oczywistasmile)) siedzę tu i teraz przed kwadratowym
                    świecącym szkiełkiem, bo nie mogę się wykopać do sypialni, znów
                    ganiałam dziś o 4 rano po ulicy i robiłam za obrońcę braci
                    mniejszych, pogięło mnie czy cóś????
                    poza tym wszyscy zdrowi, jutro moje dziecko skończy 24 lata...
                    uffff, jaka ja jezdem stara... (ale nie wyglądamwink))))
                    buziaki...
                    • monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:59
                      Może to jest jakieś podrzucone dziecko, Dado, w wieku lat 11 na ten
                      przykład. Bo - sorry - ale nie mogę uwierzyć..
                      • dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:04
                        Dzięki Moniusmile)))
                        podobne do Artura, jak 2 krople H2O... a więc i moje...
                        też mi jakoś nie idzie z tą wiarą....
                        niemniej prezenty są, kwiatki też będą, i rano buziaki z kanapkami do
                        pracy...
                        • monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:11
                          Daj buziaka więcej od cioci Moni smile
                          Co nie zmienia faktu, że dalej nie pojmuję. To musiało być jakieś
                          wielkie przestępstwo na bardzo nieletniej. Serio. Tylko dlatego
                          gadam tak głośno, bo się przyznałaś.
                          • dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:19
                            Moniuuuu... nie można mówić o 26-letniej babie jako o nieletniej!!!
                            to letnia to kiedy???? wink)))
                            ok. spadywam, bo trzeba zadek podnieść z pieleszy o 7.30...
                            snów pachnących aromatycznie, sennych śpiąco i lirycznie, paaa....
                • monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:52
                  Ależ kocham bardzo, Kocie - tylko próbuję wyczuć, jak kochać lepiej -
                  łagodnie czy strofująco. Oba systemy niestety nie działają...A
                  ignorować się nie da - to nie ten typ Maci.Generalnie tak jest, że
                  mać zdołowana, bo czuje się samotna jak palec w ...tym,
                  no....ładniej będzie, że w nosie. No to w nosie. Ma wszystkie
                  możliwe choroby (no, faktycznie - ma sporo), jest samotna (dzieci
                  mieszkają osobno), emerytura dziadowska (faktycznie, mała).
                  Pomagamy, jak możemy, ale myślę, że wszystko się sprowadza do tego,
                  że powinnam mamę zabrać do siebie.
                  • jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:47
                    Dadziku - ciesze sie bardzo, ze lyknales i nie ma problema smile Ja nie
                    lykalam, to tera mam !
                    Moniu - wyglada na to, ze Babcia ma letkom depresyjkem... Jak masz
                    warunki i energie do wspolnego zamieszkiwania, to kto wie ? Moze
                    Babcie nabierze jakiegos piatego wiatru w zagle i przezyje pare
                    cieplych lat jeszcze, a i moze sie przyda piekac ciasta i takie tam,
                    co Babciom bardzo dobrze robi na dusze, a rodzinie zle na biodra hehe.
    • luiza-w-ogrodzie Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 01:50
      Kolejny zimowy dzien taki, jak powinien byc - suchy i
      rozpromieniony. Prognoza zapowiada ze ma pokropic jutro i pojutrze.
      Siedze na werandzie, rozpalony piecyk szumi, nic sie nie dzieje.
      Koniec raportu :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 02:38
        Jaka Ty masz te werande Luizo - otwarta na swiat, oszklona ? czy jak ?

        • luiza-w-ogrodzie Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 04:04
          jakotakot napisała:

          > Jaka Ty masz te werande Luizo - otwarta na swiat, oszklona ? czy
          jak ?

          Oryginalnie byla otwarta, z kafelkowana podloga (w czasach przed
          klimatyzacja w Sydney w gorace dni spalo sie na werandach, z
          siatkami zalozonymi w otworach okiennych zamiast szyb). Dom stoi na
          stoku i od frontu ma dwie kondygnacje (garaz i pomieszczenia
          gospodarcze na dole, czesc mieszkalna z owa weranda na gorze) wiec
          latem jest tu przewiew a zima bylo lodowato. Zalozylismy na
          werandzie piec okien, drewniana podloge, izolacje pod daszkiem i
          piecyk drzewny, i teraz mamy dodatkowy pokoj, ktorego mozemy uzywac
          przez caly rok; mamy tu domowe biuro i kanapke, ktora chce zastapic
          rozkladanym tapczanem w razie nalotu gosci. Chyba wstawilam kiedys
          zdjecia do albumu.

          No wiec siedze teraz na werandzie, patrzac na oswietlony sloncem
          park w dolinie i widze czubki drapaczy chmur w City na horyzoncie i
          macham do Ciebie :o)

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
        • foxie777 Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 04:13
          Jesli chodzi o sprawe tarczycy to najlepiej udac sie do
          dobrego endokrynologa.Podstawa leczenia jest wlasciwa kuracja.
          Ja jestem w szczesliwej sytuacji, ze tu mam kontakty wspaniale.
          Szkoda, ze nie mam tego w Polsce.
          W moim przypadku zabranie Mamy i Brata do mnie nie wchodzi
          w rachube, bo Oni Tam maja swoje zycie i do mnie to na wakacje.
          Z drugiej strony ,nie ma chyba nic gorszego niz samotnosc
          jak czlowiek jest stary.Oczywiscie mozna miec dzieci i byc
          samotnym, ale to juz zupelnie inna sprawa.

          pozdr
          • mammaja Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 12:04
            ...i bardzo goracy! podlewam troche strone polnocna domu (teraz w
            cieniu), co nie podlane usycha. czwartkowa komisja w miescie- ale
            dopiero o 16 tej. Z tarczyca bywaja niespodzianki - moje bratowa
            dowiedziala sie przy okazji badan, ze w ogole tarczyca jej zanikla.
            Teraz bierze stale jakies subsydia i ma sie dobrze. Mame dobrze
            miec w poblizu - tak mysmy sie urzadzily w swoim czasie.Mama
            wynajela swoje mieszkanie a kolo mnie znalazlysmy pol malego
            blizniaka. To bylo idealne rozwiazanie. Przychodzila kiedy chciala -
            ale miala tez mozliwosc samotnosci i goszczenia przyjezdnych
            przyjaciolek. Ale nie zawsze tak sie udaje.
            No i kiedy zlamala noge to juz zamieszkala u mnie. Nigdy nie
            przewidzi sie do konca jak bedzie sad
            • jutka1 Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 14:26
              Mialam kilka ciezkawych dni, utrata 2 kart kredytowych, blokowanie,
              jezdzenie do banku, zemglenie w dzikim tlumie w metrze podczas
              strajku. Mam nadzieje, ze juz ta czarna seria sie skonczyla.

              Pozdrawiam nieustajaco, milego dnia zycze smile
              • jakotakot Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 14:42
                Luiza napisala:No wiec siedze teraz na werandzie, patrzac na
                oswietlony sloncem
                park w dolinie i widze czubki drapaczy chmur w City na horyzoncie i
                macham do Ciebie :o)
                No to siedze na moim tarasie zlopiac kawe i Ci odmachuje smile)))
                Weranda brzmi fantastycznie ! smile
                A o Mamach potrzebujacych pomocy, to nawet mi sie nie chce myslec...
                Ja jestem jedynaczka na innym kontynencie - strach pomyslec co sie
                bedzie dzialo....
                Judys - trzymaj sie - mocno, obiema lapkami !
                • luiza-w-ogrodzie Ciemna czwartkowa noc 03.07.08, 14:52
                  Nadal siedze na werandzie (telekonferencja z zespolem z UK i
                  Kanady), w City migaja neony. Jakotakotku, macham do Ciebie, nieco
                  juz sennie.

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  Australia-uzyteczne linki
                  • gaudia Re: Ciemna czwartkowa noc 03.07.08, 16:40
                    czesc dziewczyny

                    goronc taki że nie zdzierżyłam i wystawiłam gołą pupę do słońca na balkonie i
                    zaległam ze świetną książką Epsteina na pół godziny
                    surrealistyczne przezycie, dołem ludzie łażą big_grin

                    poza tym pracasad

                    Moniu, to bardzo delikatna relacja, ale się osmielę napisać, że: jeśli jesteście
                    gotowi mieszkać z mamą to może być lekarstwo dla niej. Jeśli nie - pozostaje
                    pomoc w znalezieniu jej nowych celów (trudne, ale wykonalne czasem). Współczuję
                    bardzo problemu i trzymam kciuki za dobre decyzje. Gdy mam znajdzie nową radość,
                    choćby niedużą, poczuje się potrzebna, to i połowa chorób pewnie zniknie...
                    Czasem najtrudniej jest pomóc bliskim kurcze blade.
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Ciemna czwartkowa noc 04.07.08, 02:00
                      gaudia napisała:

                      > Moniu, to bardzo delikatna relacja, ale się osmielę napisać, że:
                      jeśli jesteście gotowi mieszkać z mamą to może być lekarstwo dla
                      niej. Jeśli nie - pozostaje pomoc w znalezieniu jej nowych celów
                      (trudne, ale wykonalne czasem). Współczuję bardzo problemu i trzymam
                      kciuki za dobre decyzje. Gdy mam znajdzie nową radość choćby
                      niedużą, poczuje się potrzebna, to i połowa chorób pewnie zniknie...

                      Mojej Mamie pomoglo uprawianie dzialki. Teraz jedzi tam na kilka
                      dni, grzebie w ziemi, pogada z ludzmi, posiedzi na swiezym
                      powietrzu. Brzmi o wiele bardziej optymistycznie.

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      Australia-uzyteczne linki
                      • mammaja Upalny piatek 04.07.08, 11:35
                        Maja podobno przyjsc burze, ale ranek wstal z zapowiedzia upalu,
                        totez od rana zabralam sie do drobnych prac ogrodniczych: w
                        mojej"altanie" z winogradu na tarasie wycielam okna - zarosla
                        calkiem, a "okna" daja widok na ogrod i przewiew. Poscinalam i
                        pozrywalam mnostwo przekwitlych kwiatostanow, dajac szanse dalszemu
                        kwitnieniu. Podlalam polnocne rosliny, biedne z powodu braku wody.
                        Teraz w planie generalne porzadki w plytkach ze zdjeciami, opisanie
                        na indeksuie itd. RMF clasic przygrywa mi i nie jest zle. Milego
                        weekendu!
                        • mammaja Re: Upalny piatek 04.07.08, 13:22
                          no i pokusilo mnie zrobic pare fotek do mojego "lata 2008" smile

                          Wyciete dzisiaj "okno" na ogrod
                          www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9e1736d281e454e8
                          kliwie kwitna jak szalone smile

                          www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bd61a903382e360f
                          na tarasie pod pergola
                          www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=b0504c6ab0cb62e5

                          moze ktos wpanie na kawe ?????
    • luiza-w-ogrodzie Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 01:57
      Od kilku tygodni nic sie u mnie nie dzieje. Trwa zima, na razie
      lagodna jak na moja dzielnice. Jadac do pracy co rano przygladam sie
      boisku polozonemu w zaglebieniu ktore jest najzimniejszym miejscem w
      mojej okolicy i w tym roku jeszcze nie widzialam tam szronu. Jak
      zawsze o tej porze murawa jest radosnie wydeptana przez pilkarzy do
      golej ziemi ale sezon pilkarski skonczy sie w sierpniu i wtedy trawa
      bedzie miala czas sie odnowic. Grupka starszych Chinczykow
      cwiczacych tai-chi o siodmej rano pojawia sie tam niezaleznie od
      pogody; stoja kolo polnocnej bramki boiska i plynnie poruszaja sie
      jakby chodzac i skaczac w zwolnionym tempie. Wyglada to jak moje
      zycie w tej chwili; trwa stan spokojnego zawieszenia i nic sie nie
      wydarza, dni przeplywaja spokojna jasna smuga. Jesli komus potrzebna
      jest sila spokoju, chetnie sie podziele.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 13:48
        Luizo - kradne szczypte smile no i ide na ta, no... drabine. Niecierpie
        tej fazy projektu. Juz wszystko wymyslone, prawie skonczone, ale
        jeszcze jakies duperele trzeba dopracowac, a one okoniem staja i
        przedluzaja agonie. Wszystko boli - nogi i rece i reszta - potykam sie
        o bajzel, ktory nieodmiennie kreuje w procesie tforczym hehe, a ktory
        teraz ztrzeba bedzie jakos zgarnac, mimo, ze na oko to on sie nijak
        nie zmiesci nawet do autobusu...

        • lablenka_x Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 14:12
          Deszczu trzeba,oj trzeba.
          Dziś ,po wczorajszym żarze lejącym się z nieba (o 22:00 na
          termometrze od zachodzniej strony +36),niebo zasnuło się
          chmurami.Upał jest nadal , ale czuje się tez tchnienie
          wiatru "niewiadmoskądś",bo drzewa stoja ciche i przywiędłe.
          Dziś pojechaliśmy kupić nowa lodówkę,klasy A+,juz kiedyś wybraną.No
          i stało sie, obok niej pojawiły się tej samej klasy i prawie takich
          samych parametrów 2 inne.Zaczęłam więc oglądac porównywac , myślec i
          kombinowac jak z 3 zrobić jedną - bo pasowałby mi wystrój wnętrza od
          Amicki, zewnętrzna część od Inensitu(chyba tak sie pisze,ale nie
          jestem pewna, a Polar właściwie przepadł po któryms zaglądaniu. W
          sumie wybrałam Amickę i nie wiem czy dobrze zrobiłam.Pażywiom ,
          uwidim jak mówią Rosjanie.W poniedziałek przywóz i zabiora
          starą.Ciekaw jestem o ile mi sie zmniejsza faktury za prąd.

          Mammaju chętnie skocze z mojego balkonu na Twój cudowny
          taras ,zabiorę swoję filiżankę ,bo widzę,że na stole stoi też tylko
          1.Fotkę mojego balkonu wrzuce przy czasie.
          Luizo , tez szczypię szczyptę Twojej stagnacji i spokoju, jakze ona
          jest potrzebna dla równowagi psychicznej.
        • verbena1 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 14:17
          Po zupelnie zwariowanych upalach dzis grzmi ,blyska i pada. Na
          niebie rozne odcienie szarosci, granatu i fioletu ukladajace sie
          warstwowo, pieekny widok.
          Piatek wolny, leniwy i bez planow.
          Mammajko, piekna zielen w Twoim tajemniczym ogrodzie i ten przytulny
          kacik. Czuje sie zaproszona na kawesmile
          Koncem sierpnia i poczatkiem wrzesnia bede w Polsce. Wszystko juz
          zaklepane,bilet wykupiony i juz moge przygotowywac sie i cieszyc.
          Nie planuje dokladnie gdzie bede, u mamy na pewno a potem... Moze
          Poznan i stolica? Chcialabym bardzo.
          • foxie777 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 16:11
            To ja Ci Verbeno zazdroszcze, bo tez bym chciala, ale niestety
            musze poczekac do kwietnia.W moim przypadku podroz
            jest jednak dluga, i musi byc zaplanowana dokladnie.
            Dochodzi rowniez fakt, ze wybieram okres chlodny, bo na tym
            mi bardzo zalezy.
            Jak dlugo bedziesz w Polsce?.

            pozdr
        • mammaja Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 17:18
          Idzie burza - slychac grzmoty, widac ciemna sciane chmur.
          poskladalam parasol ogrodowy, Lx - filizanek ci u mnie mnostwo, a i
          obrus bardziej reprezentacyjny dla ciebie przygotuje! ostatnio
          duzosiedze sama, jakos mi z tym dobrze, ale mili goscie oczekiwani
          zawsze! mam nadzieje, ze Verbena wreszcie odwiedzi stolyce, ale
          bedzie bal!
          Co do malowania na drabinie to i ja mam spory urobek w tej
          dziedzinie. Teraz juz bym nie miala sily, chociaz jak sie
          zastanowie, to za duze pieniadze jeszcze by sie i sily znalazly!
          mam nadzieje, Jakoto, ze masz odpowiedni ekwiwalent za swoje trudy!
          • dado11 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 18:41
            Właśnie przeleciała nad nami, w tempie expresowym, burza z krótkim,
            orzeźwiającym deszczem, świat zapachniał cudownym latem...
            kanikuły ciąg dalszy w robocie, choć trzeba było skoczyć na miłą
            wizytę w Urzędzie Skarbowym (miłą, bo jak się okazało, pomyliłam
            się na swoją niekorzyść, i urząd będzie mi oddawał więcej niż
            myślałamsmile poza tym nic się nie dzieje, podobnie jak i u Luizy, ale
            taki stan, na jakiś czas jest boskismile)))
            jutro młodzieżowa impreza, na kilkanaście osób, mojej coraz starszej
            córeczki, właśnie upiekłam 3 keksy (w/g Fed), a jutro zrobię dipy do
            świeżych jarzyn i sałatkę z młodych ziemniaków. Wieczorem wybywamy z
            domu, zabieramy czworonogi (są zdecydowanie niskopodłogowe, łatwe do
            nadepnięcia..), ale wracamy w nocy, żeby towarzycho za bardzo się
            nie rozbisurmaniło. I tyle, miłego weekendusmile
            Pozdrawiam, D.
            • mammaja Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 19:40
              U nas polalobardzo solidnie, oczywiscie na zle utwardzonych ulicach
              juz kaluze po ośki, a teraz nastal, jak u Dado, przepiekny wieczor z
              chmurkami na bladoniebieskim niebiei sloncem jeszcze dosyc wysokim.
              Chwilo, trwaj!
              • fedorczyk4 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 19:48
                Obawiam sie ze jesli o mnie chodzi to, to jaka jest pogoda zauwaze
                po 15 lipca. A do, roboty mam po pioropusz. I to tyle jak chodzi o
                mnie.
                • fedorczyk4 Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 07:40
                  Sama sobie takie pasjonujace rzeczy opowiadamwink. Robie i caly
                  lykend bede robilasad I caly tydzien tez.
                  • jutka1 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 09:52
                    Tutaj tez pochmurnawo, ma byc 22C, ale im nie wierze - wczoraj tez tak mowili, a
                    bylo 28C i slonecznie. smile

                    Weekend przeprowadzkowy podwojnie - dzisiaj jade do zaroztoczonej okropnosci
                    wziac reszte rzeczy, a jutro juz z calym majdanem zjezdzam do mieszkania
                    docelowego. Jipppi. Mam nadzieje, ze tam nie jest az tak roztoczowo, tfu, na psa
                    urok. smile

                    Od jutra do 17 lipca bede odcieta od netu - chyba ze ktos w kamienicy ma wifi,
                    pod ktory laptokiem bede mogla sie niesmialo podpiac. smile
                    No ale potem bede juz miec i domowy telefon z nieograniczonymi rozmowami do 45
                    krajow, i kablowke, i internet, wszystko w jednym pakiecie. Yesssssss........

                    Pozdrawiam sobotnio, i milego dnia zycze smile
                    • mammaja Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 12:21
                      Brawo Jutko, zycze ci zebys juz wyladowala "na swoim", to i u nas
                      bedzie cie wiecej smile
                      Wczoraj mnie wzielo na siedzenie do 3.30, blady swit i swiergot
                      budzacych ptaszyn zagnal mnie dopiero w posciel! Milo, ale troche
                      jestem zwolniona, po bardzo krotkiej nocce. Pogoda sie robi! (wiem,
                      wiem, ze pogoda jest zawsze smile)))
                      • fedorczyk4 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 20:44
                        Czekam na sprawozdanie Jutki z miejsca docelowego. Co tam sie u
                        Ciebie Mammajko poprawialo w sprawie? U nas lunelo jak z cebra i
                        polalo czas jakis solidnie. Teraz zapada pogodny wieczor. Dziecinka
                        w pracy na Wyscigach, le Maz trawi kolacje. Na mnie czeka pierwsza
                        czesc czterotomowej nordyckiej sagi kryminalnej, na wszelki wypadek
                        w jezyku bla-bla. No to mam pyche na wieczor. Jutro od rana arbait.
                        • verbena1 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 21:01
                          Milego czytania Fedsmile
                          Ponioslo mnie dzis w swiat, niedaleki wprawdzie ale z dala od domu.
                          Porwalam kolezanke i pojechalysmy do starego fortu polazic,
                          posiedziec na tarasie kawiarenki na lodach i popatrzec na ludzi.
                          Ja bylam kierowca, zbyt malo jezdze wiec przy okazji troche sie
                          douczylam.
                          To jest ten fort
                          www.homepages.hetnet.nl/~armeagle/
                          www.bourtange.nl/site/index.php?option=com_google_maps&category=19&Itemid=107
                          chyba sie nie otworzy, nie wiem dlaczego, no trudno.
                          Teraz musze cos zjesc bo caly dzien na jednym ciasteczku i kawiesmile
                          • mammaja Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 21:12
                            Otworzyl sie, wyglada imponujaco! napewno ciekawa wycieczka!
                            tesknie za jakas dluzsza podroza, chcoiaz w koncu troche sie juz
                            przewietrzylam, ale takie cztero - piecio dniowe wyjazdy to nie to
                            co dlugi wyjazd. No ale nie bedzie i trudno smile
                            • fedorczyk4 Re: Sobota, pochmurnawa 06.07.08, 07:43
                              Nie wypowiadaj tego slowa przy mnie Mammajko. Od czterech lat nie
                              ruszam sie z Warszawysad Juz nie pamietam jak wyglada inne niebo niz
                              to ktore widze z okna za ekranem komputera. Juz nawet nie robie
                              planow, bo wiem ze nie mam jak i juz. Wymiennie, fundusze, robota i
                              Krowisia skutecznie mnie uziemiaja.
                              Verbeno, dzieki Tobie chociaz sobie popatrzylam. U mnie tez sie
                              otworzyl i szczeka pewnie by mi opadla gdybym tak na nia nie musiala
                              na nia uwazacsmile
                              Za czem przystepuje do roboty.
                              • jutka1 Re: Sobota, pochmurnawa 06.07.08, 08:06
                                Halo halo!
                                A na Dolnym Slasku kto byl u mnie 2+ lata temu, he? smile)))
                                • fedorczyk4 Niedziela gwoli scislosci. 06.07.08, 08:12
                                  Byl, ale tylko 3 dni. To wypad a nie podroz. Ale szkoda ze teraz do
                                  Ciebie dalejsmile Jak Ci idzie przeprowadzanko? Wrzucilabys do albumu
                                  jakies zdjecia z Paryza!
    • jutka1 Niedziela 06.07.08, 08:16
      No to mam D-Day.
      Przeprowadzka do docelowego.
      Pakowanie drugiej walizki.
      Skupianie sie "zeby nie zapomniec".

      Myslowe przygotowywanie sie na brak internetu, TV i telefonu w domu. Do 17 lipca.

      Przez te wszystkie moje przygody mam rozregulowany organizm, pod kazdym
      wzgledem. Czekam wiec na umoszczenie sie w docelowym mieszkaniu, ustalenie rytmu
      zycia, torow, sciezek, godzin.

      Trzymajcie za mnie kciuki smile

      Milej niedzieli smile
      • fedorczyk4 Trzymam wszystkie cztery nt 06.07.08, 08:25

        • mammaja Re: Trzymam wszystkie cztery nt 06.07.08, 13:12
          Ja tez trzymam, Jutko!
          Zapowiedziana wizyta brata z zona zostala odwolana z powodu awrii
          samochodowej w pol drogi. Niby mogli rzyzykowac, ale poniewaz ona ma
          wieczorem jakies zdjecia, woleli nie . No i zostalam z garem
          golabkow, ale nie ma obawy, zeby zostaly! Za tydzien zrobienowe.
          Pogoda sloneczna, synek zanocowal i odplynal, ot i taka niedziela.
          • lablenka_x Niedziela z super niespodzianką 06.07.08, 21:16
            Tez Jutencjo trzymam.
            Słuchajcie dziewczyny - Kasia robi samodzielnie kilka kroków i
            potrafi trzymając sie stołu czy krzeseł lub scian, przemieszczac sie
            chodząc.Chodzi tez coraz piękniej przy Verbenowym chodziku.Na chwile
            zostałyśmy same , wyściskałam ją i pochwaliłam ze tak walczy, a ona
            z trudem ,ale coraz wyraźniej powiedziała mi "bo chcę chodzic i
            jeździć na rowoerze i hulajnodze".Kochane waleczne dziecko.To wielki
            postęp .2 tygodnie temu była raczej zrezygnowana.

            U nas nie spadła kropla deszczu,mimo ,że się chmurzy od 2 dni.
            • foxie777 Re: Niedziela z super niespodzianką 07.07.08, 00:41
              Czy mozna poprosic o wyjasnienie.Czasami czytam i nie bardzo wiem o
              co chodzi.Nie chce byc bron Boze wscibska, po prostu interesuja mnie
              sytuacje Forumowiczow, i sama opisuje wlasne personalne sprawy.
              Domyslam sie, ze dziecko jest po wypadku czy chorobie i
              walczy aby wrocic do "normy" czego ja zycze z calego serca.

              piozdr
              • fedorczyk4 Re: Niedziela z super niespodzianką 07.07.08, 08:27
                Lx, to cudowne wiesci, zawsze wierzylam w Kasiny upor i wole walki.
                Coz to jest za dzielna dziewczynka!!!!
                Foxy, wlasciwie to Lx, a nie ja powinna Cie objasnic, ale zrobie to
                za nia. W telegraficznym skrocie. Kasia, wnusia Lx, stawia pierwsze
                samodzielne kroki po wypadku ktoremu ulegla w czasie pozaru.
                Rokowania byly nie najlepsze, ale to dziecko odznacza sie niebywala
                wola zycia i hartem ducha. Jesli chcesz wiedziec wiecej wyszukaj
                sobie na naszym forum watek "Kasia dzielna dziewuszka".

                Eee tam wscibska, jest wielka roznica pomiedzy zainteresowaniem a
                wscibstwemsmile))
            • jutka1 Dzieki za kciuki :-))) 07.07.08, 06:37
              Dziendobrybardzo smile

              Kciuki pomogly. Patrze i sie dziwuje, bo w lewym dolnym rogu lozka zlapalam
              internet. Siec jest "security-enabled" czyli trzeba dawac haslo, a mnie wpuscilo
              bez hasla. Malo tego, siec nazywa sie tak samo, jak moj sp. przyjaciel francuski
              malarz, minus jedna litera ale wymawia sie tak samo. Cuda?

              Poza tym nie ma tu koldry, wiec spalam pod kocem; przyzwyczajam sie ciagle do
              dzwiekow kamienicy; zamiast do salonu ciagle usiluje wejsc do szafy, i takie tam.
              smile))

              Jest dobrze.
              smile

              Milego dnia smile
              • fedorczyk4 Re: Dzieki za kciuki :-))) 07.07.08, 08:28
                No ja mysle. Nawet spalam w skarpetkach zeby mi sie te dolne nie
                rozplataly przez sen.
                • mammaja Poniedzialek 07.07.08, 10:33
                  LX, gdzies zniknal moj wczorajszy wpis -ale powtarzam - wzruszylam
                  sie walka Kasi o powrot do sprawnosci. I napewno tak bedzie!
                  Poniedzialek pochmurny, dobry dopracy. Kocik ochrypl totalnie, jego
                  donosne zazwyczj miauczenie przepomina cichy skrzek sroki. Poniewaz
                  nic sie nie poprawia pojedziemy do weta. Dostalam maila, ze czesc
                  amerykanskiej rodziny przyjezdza w przyszlym tygodniu na chwile.
                  Bardzo ich lubie, takze milo bedzie sie zobaczyc. No i do roboty,
                  kochani!
                  • gaudia Re: Poniedzialek 07.07.08, 14:02
                    Fedo dzieki za przyblizenie Kasi
                    Lx - gratuluje i ciesze sie niemozebnie. Takie kilka krokow...rany to znacznie
                    więcej niz ten koles na Ksiezycu kiedys

                    a widzialyscie jakie dzis ladne Google som? www.google.pl/

                    slucham w przerwie pracy Ciechowskiego Wiedźmina i sobie bębnię
                    • mammaja Re: Poniedzialek 07.07.08, 16:13
                      Google sliczne, szagalowskie smile W dodatku do TP "ksiazki" recenzja
                      z nowowydanej biografii Chagala. Musze zamowic, ciekawskie bardzo smile
            • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela z super niespodzianką 08.07.08, 01:12
              lablenka_x napisała:

              > Słuchajcie dziewczyny - Kasia robi samodzielnie kilka kroków i
              > potrafi trzymając sie stołu czy krzeseł lub scian, przemieszczac
              sie chodząc.Chodzi tez coraz piękniej przy Verbenowym chodziku.Na
              chwile zostałyśmy same , wyściskałam ją i pochwaliłam ze tak walczy,
              a ona z trudem ,ale coraz wyraźniej powiedziała mi "bo chcę chodzic
              i jeździć na rowoerze i hulajnodze".Kochane waleczne dziecko.To
              wielki postęp .2 tygodnie temu była raczej zrezygnowana.

              Wspaniala wiadomosc, LX, bardzo sie z Toba ciesze. Czy jest cos co
              ja moze bardziej zmotywowac do poruszania sie? Czy Kasia ma rower
              albo hulajnoge? Albo dodatkowe kolka do roweru (bo przeciez nie
              zacznie jezdzic na dwoch)? Wiesz, cos co moze dotknac, popatrzec i
              starac sie zeby moc uzywac...
    • luiza-w-ogrodzie Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 02:37
      Nie gotowalam obiadu w piatek, sobote ani w niedziele - jakos
      zakumulowaly sie rozne zaproszenia. A poza tym byla piekna sloneczna
      pogoda, czyli ogrod, przerzucanie kilometrow w basenie i gapienie
      sie w plomienie :o)
      Pozdrawiam zimowo
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 17:30
        Niech Kasia chodzi i tanczy, pilke goni i kota ! Trzymam kciuki.
        Kasia mnie dzisiaj zainspirowala, bo wszyscy sie czasami uczymy
        chodzic po roznych metaforycznych pozarach. Trzaskajac marudzeniem w
        kat ide na drabine.
        • lablenka_x Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 20:08
          Fedorczyku ,fajnie,ze za mnie w tak pięknym skrócie powiedziałas co
          z Kasią.
          Masz rację Jakoto,często tak bywa.
          Luizo coś ostatnio małomówna się zrobiłas ,a ja z wielką
          przyjemnoscią czytam Twoje australijskie opowieści.I co?Skazujesz
          mnie na głód.Jutencjo jak mozesz włazić do szafy,czyżby
          drzwiowopodobna??
          Potwierdzam ,ze wycieczkę Verbena odbyła w naderurokliwe miejsce ,
          nawet w deszczu.Slicznie tam.Właśnie zdałam sobie sprawe jak czas
          szybko leci- to już rok od naszego pobytu minął.
          Cóż u nas ? Czekamy na deszcz.Podobno w kamforowej stronie
          Poznania ,czyli na wschód od Warty padało i to mocno.U nas chłodno,
          powiedziałabym,ze nawet zimno.Pokropiło ,jak mówi nasz znajomy
          rolnik "jak ksiądz kropitkiem" i to wszystko.
          Poniedziałek miałam od wczesnego poranka bardzo pracowity ,bo mąz
          wyłączył przed wyjściem do pracy starą lodówkę,a ja po nocy
          przespanej kawałkami( wrażenia po kasinym chodzeniu i jakas granda
          wrzeszcząca za oknem)zasnełam nad ranem snem
          sprawiedliwego.Obudziłam się o 8,a kuchnia pływa ,więc ścierki w
          dłoń i ratowanie .Udało mi się zebrac to paskudztwo po prawie
          półtorej godzinie(powolna jestem, a i co chwile woda wypływała spod
          szafek) .Teraz własnie włączylismy nowa.Zobaczymy, zobaczymy...
          • jutka1 Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 20:18
            Lx, z sypialni do salonu jest w prawo, ale miedzy drzwiami jest zabudowana
            szafa, o ktorej ciagle zapominam, wiec skrecam w prawo do szafy smile))))))))
            • verbena1 Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 22:21
              Fajne wiesci o Kasiuni, jeszcze ja widze taka biedniutka w
              szpitalu,kiedy potrafila sie tylko z trudem usmiechnac. Mam
              nadzieje ,ze uda nam sie w tym roku znow spotkac i zobaczyc postepy.

              Wczoraj spedzilam mily dzionek. Bylismy u bratanka, biednego
              studenta,ktory musi cale wakacje sleczec na uczelni piszac prace
              doktorska. Przyjechal z Niemiec do Holandii ,poniewaz tutaj ma
              lepsze warunki w laboratorium. Mieszka 50 km od nas, niedaleko a w
              dodatku mial wczoraj urodziny, trzeba bylo zlozyc mu osobiscie
              zyczenia.
              Zaprosilismy go do restauracji, byl szczesliwy ze wreszcie mogl
              zjesc porzadny posilek bo na gotowanie nie ma specjalnie czasu.
              Siedzielismy sobie na tarasie, slonko przygrzewalo, gapilismy sie na
              ludzi i kawalkady motorzystow na swoich dziwnych wehikulach. Jakub
              rozmarzyl sie, ze juz ma takie cudenko i czul prawie wiatr we
              wlosachsmile
              Dzis dla odmiany pochmurno i szaro tylko kosy nie przejmuja sie
              deszczem i wyspiewuja na szczycie dachu przenikliwe trele. Jeden u
              nas a drugi na dachu u sasiadow.
          • luiza-w-ogrodzie Naprawde nie mam nic do zaraportowania 08.07.08, 02:14
            lablenka_x napisała:

            > Luizo coś ostatnio małomówna się zrobiłas ,a ja z wielką
            > przyjemnoscią czytam Twoje australijskie opowieści.I co?Skazujesz
            > mnie na głód.

            LX, naprawde nie mam nic do zaraportowania, nawet pierdol. Tu trwa
            typowa sloneczna sydnejska zima, powoli i z przyjemnoscia przerabiam
            ogrod na swoj rodzaj i podobienstwo - ale ile mozna o tym pisac?.
            Nabylam droga czesciowego kupna booooski komplet sztuccow na osiem
            osob za 1/4 normalnej ceny. Przerzucam kilometry wody 4-5 razy w
            tygodniu dopoki jest zima i nie ma tlumow na otwartym basenie. U
            przyjaciolki wyczailam fajna stara damke i bede ja namawiac do
            pozbycia sie owej. Obiadow nie gotowalam od czwartku do
            poniedzialku, bo bylismy trzy razy pod rzad zaproszeni na zarlo.
            Zycie ameby: jesc co pod macki wpadnie i dawac sie unosic wodzie.
            Zero ambicji, duzo miesni, gapienie sie w ogien. Prosze nie
            oczekiwac ode mnie zadnych tekstow ani zrozumienia tego co piszecie,
            bo powoli zamieniam sie w bezmozgiego miesniaka-dresiarza, hy, hy,
            hy.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia roku 08.07.08, 01:41
      Wedlug meteorologow weszlismy wlasnie w najzimniejszy tydzien roku.
      Od dzisiaj zapowiadane sa lodowate, silne wiatry z zachodu, suche
      sloneczne dni i opady sniegu na wysokosci od 900m w gore (czyli
      rowniez w pobliskich Gorach Blekitnych). W Gorach Snieznych prognoza
      mowi o 30-40 cm sniegu, wiec narciarze sie ciesza. A ja rozpalilam w
      piecyku na werandzie, patrze na drobne chmury za oknem i mam
      nadzieje ze do poludnia wyjdzie slonce i pojde wtedy na basen. Po
      kilku wyjsciach na plywanie w poludnie mam juz wyrazna opalenizne.
      W nocy nietoperze szalaly na drzewie banksii i przelatywaly z
      lopotem skrzydel "wah-wah-wah-wah" za oknami sypialni, bombardujac
      fioletowa furtke ciemnymi owocowymi odchodami. Na szczescie nie
      dobieraja sie do cytrusow, sa dla nich za kwasne...

      Wracam do drobnych zajec. Jutro pewnie bede siedziec cicho, bo moj
      laptop sie zawirusowal i techniczne chlopaki beda go testowac i
      przerabiac.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 03:18
        Jak Boga kocham, ze sie do tej Australii wybiore zanim zczezne smile
        Ona plywa w najzimniejszym miesiacu w roku, a nietoperze - wprawdzie
        jej na furtkie srajo - ale cytrusow ne tykajo. Siedze w mroku i
        napawam sie niesmialymi podmuchami po upalnym dniu. Z czystego nieba
        cos kapie - jakim cudem ? Ale niech kapie, bo to tez chlodzi.
        Popijam prawie zamrozone torrontes i drapie z rozkosza bable
        komarowe. Jest blogo - moze po czesci dlatego, ze zostawilam w pracy
        komorke i nikt do mnie nie dzwoni, ani nie sms-uje smile. Wczesniej
        przechodzac obok moich rozmarynow az mi sie w glowie zakrecilo od
        olejkow eterycznych, i uderzyla mnie fala wspomnien. O czasach kiedy
        te rozmaryny pielegnowalam, skubalam swieze galazki do potraw
        pichconych w kuchni - teraz opuszczonej pod pretekstem nie
        posiadania sprawnego pieca. Jakims takim wyrzutem zapachnial ten
        rozmaryn smile.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 03:32
          jakotakot napisała:

          > Jak Boga kocham, ze sie do tej Australii wybiore zanim zczezne smile

          Wybieraj sie, wybieraj, po to bedzie kanapka na werandzie: dla
          przyblakanych z zimnych krajow gosci :o)

          > Ona plywa w najzimniejszym miesiacu w roku, a nietoperze -
          wprawdzie jej na furtkie srajo - ale cytrusow ne tykajo.

          Ale o sssooo chozzzi? Takie sa realia, zero fantazji :o) Czy wiesz,
          ze o tej porze roku mozesz w okolicach Canberry rano pojezdzic na
          nartach a po poludniu byc na plazy i surfowac?

          >Siedze w mroku i
          > napawam sie niesmialymi podmuchami po upalnym dniu.

          Szczesciara, u nas po upalnym dniu cykady gwizdza az leb urywa.

          Pozdrawiam z werandy
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 04:22
            Narty i plaza cuzamen do kupy to jest ponad moje sily... smile U nas
            prawdziwe cykady wylegaja sie co kilka lat, a te mniej prawdziwe
            zaczynaja sie drzec ( a raczej trzec ) w sierpniu.
            • fedorczyk4 Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 10:03
              Lepiej sie Was czyta niz slucha tego palanta Cejrowskiegosmile))Cudna
              wymiana!
              A ja zaspalam. Bosko jest zaspac. Tylko teraz wszystko musze zrobic
              z poswistem.
              Wczoraj zawiozlam Dziecinke do Factry w Ursusie, celem wydania
              zarobionych przez nia pieniedzy. Ona dla siebie nie znalazla
              niczego, ja kupilam sobie w Solarze dziwny sweterek, nie sweterek.
              Ale co jest najwazniejsze w historii to, to, ze spotkalam tam moja
              prawie sasiadke, przyjaciela jeszcze od przedszkola, matke. Mala
              chuda jak sztyl od szczotki 79 latka, ubrana ze sportowym szykiem i
              sznytem, pojechala na zakupy z wnuczka. Autobusem!!! Warszawianki
              docenia wyprawe babuni. Oczywiscie powrotna droge odbyly z nami
              samochodem, ale ona byla godowa popylac dalej komunikacja publiczna.
              Niesamowita jest, zlosliwa do spodu, inteligentna niezwykle,
              emerytowany lektor rosyjskiego na UW, ciagle uczaca i tlumaczaca
              prywatnie. Cala rodzine trzyma zelazna reka. Dobrze jednak ze nie
              dalam sie jej wydac 100 lat temu za maz, za jej syna. Dzieki temu
              nadal sie wszyscy przyjaznimy. Oni sa tak jak i my, czerniakowska
              rodzina i wszyscy jestesmy w sieci mojego puebla.
              Wiatr wieje, Krowisia skuczy, praca warczy na mnie. Ide zajac sie
              tym wszystkim. Zwlaszcza wiatrem.
              • jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 12:29
                Fed, moi rodzice maja taka sasiadke. 90 na karku, a jest
                przytomniejsza i sprawniejsza od niejednego stetryczalego 40-latka.
                Fantastyczne sa takie kobity smile Ona twierdzi, ze to dlatego, ze ja za
                mlodu po rosie rannej boso przeganiali hehe.
      • luiza-w-ogrodzie Ciemne chmury sniegowe 08.07.08, 10:36
        Wrocilam z basenu o drugiej, wtedy wial juz zimny wiatr ale
        niebo bylo w miare czyste i znowu sie opalilam. O czwartej
        podnioslam wzrok zza biurka i popatrzalam za okno a tam szly od
        zachodu ciemne chmury sniegowe... Meteorolodzy zapowiadaja snieg w
        okolicach Sydney: w Gorach Blekitnych i w Southern Highlands na
        wysokosciach powyzej 900m. W Gorach Snieznych ma spasc 30-40 cm
        sniegu, narciarze sie ciesza. Rozpalilam w obydwoch piecykach, bo od
        samego patrzenia robi mi sie zimno, rozlozylam sie na sofie i
        czytam "Twoj Styl" wlasnie doslany mi z Polski. Na sobote i
        niedziele oficjalnie zapowiadaja zero stopni. Natomiast wczesnie
        kwitnace krzewy w moim ogrodzie tudziez obfite magnolie u sasiadow
        mowia mi ze zima bedzie krotka i lagodna. Byle do wiosny...

        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • jutka1 Melduje sie 08.07.08, 11:33
          Ekipa przyjechala, wtargala rzeczy, czesc rozpakowala, i poszli. Teraz jestem na
          60 m2 z 50 pudlami roznej wielkosci, i powoli bede odgruzowywac.
          Biurko z lat 20 XXw. doszlo z ulamanym rogiem. sad
          Bede zadac zwrotu piniondzow od ubezpieczenia, oczywiscie.
          Czekam na Pana Krasnoludka mojego ukochanego, ktory niedlugo przyjdzie ze swoja
          szwagierka i bedziemy mnie rozpakowywac i moscic. Ale najpierw dam im pierwsze
          instrukcje, i pojde cos zjesc, i do banku.

          Niestety, sa tu roztocza, znow mialam nad ranem atak. uncertain///
          Zmienie dzis posciel na moja, antyroztoczowa, poprosze Pana Krasnoludka, zeby
          hiper-dokladnie wyczyscil cale lozko, odkurzyl materac i pozbyl sie kurzu z
          najmniejszych szczelinek wokol, moze pomoze?
          Jesli nie to nowy materac/nowe lozko/ekipa do wybicia gadziny, nie wiem.
          sad((

          To by bylo na razie tyle, ide rozpakowywac ciuchy.

          Milego dnia smile
          • jakotakot Re: Melduje sie 08.07.08, 12:34
            Fatalna sprawa z tymi roztoczami sad - bo toto nawet za male, zeby z
            zemsty nadepnac ! Moze krsnoludek z czasem zaprowadzi taki porzadek,
            ze sie roztocza wyprowadza na zasadzie "there goes the neighborhood" ?
            • dado11 Re: Melduje sie 08.07.08, 22:02
              Jutku, trzymaj się zdrowo i z daleka od roztoczy!!! może generalne
              sprzątanie pomoże?
              Ja mam za sobą ciężki dzień, wypełniony administracją i działaniami
              logistycznym... mam nadzieję, że wszystko dopięłam na ostatni guzik.
              Wynajęliśmy duży dostawczy samochód, zaopatrzyliśmy się w koce i
              liny, i jutro wyruszamy po nowo nabyty kredens z przyległościamismile
              w te i spowrotem ok. 600 km. Żeby było weselej, wszystkie
              formalności załatwiałam z firmą we Wrocławiu, samochód odbieramy w
              W-wie, a jedziemy do Zawiercia. Niezły galimatias geograficzny, a w
              Zawierciu nigdy nie byłam, więc biorę aparat, może coś ciekawego
              będzie po drodze. Poza tym dzień był piękny, na noc zapowiadają
              burze, trawnik już tęsknie wzdycha z tęsknoty za kosiarką, a wiśnie
              czekają na zerwanie. No nic może w weekend, bo w piątek jadę za
              Augustów, a po drodze zobaczę kawałek Puszczy Biebrzańskiej. Oby
              tylko pogoda dopisałasmile
              Jednym słowem, nie nudzę się wcale! Pozdrawiam, D.
              • mammaja Re: Melduje sie i ja 08.07.08, 22:20
                Dado, dzielni jestescie! Zycze pomyslnych podrozy!
                Wlasnie wrocilam z rozwiazywania Jolki u przyjaciol, bardzo mile sa
                te wtorkowe spotkania, tylko bardzo szybko dzisiaj nam poszlo smile
                Z zabawnych zdarzen - mzonek uparl sie ze pojedzie sam do Popowa do
                rodzinki na wilegiaturze. Zawsze ja prowadzilam, kiedy tam
                jezdzilismy. Starannie mu tlumaczylam jak znalezc ten dom, sluchal
                jednym uchem, no i oczywiscie w popowie pojechal zupelnie nie tam
                gdzie trzeba i szukanie dobrze znanegodomuzajelo mu przeszlo godzine!
                Poza tym jest piekne lato i mam wakacjesmile Pozdrawiam!
                • monia.i Re: Melduje sie i ja 08.07.08, 23:49
                  Też się melduję smile
                  Weekend spędziłam na kibicowaniu Smokowi - dałam się namówić na
                  wyjazd dwudniowy -sobotę spędziłam w Ostródzie a niedzielę - w
                  Olsztynie. Walczyli dzielnie, nawet jakieś medale pozdobywali,
                  pogoda dopisała, nastawiłam się na zapowiedziane ochłodzenie i opady
                  a lampiło z nieba przez dwa dni bez przerwy i w ogóle było świetnie.
                  Aż się nie chciało wracać...ale wróciliśmy, bo urlop w sierpniu
                  dopiero.
                  Poza tym - normalka - praca-dom. I takie inne.
                  Pozdrowionka
    • luiza-w-ogrodzie Sroda bez komputera 08.07.08, 23:56
      Zaraz oddaje laptoka chlopakom z dzialu technicznego, zeby go
      odwirusili i przeczyscili a sama bede przewalac papiery, chodzic na
      joge i obijac sie. Zatem nie bedzie mnie na forum przez czasokres
      jakis :o)
      Pozdrawiam nadal zimowo (ale na razie obylo sie bez szronu)
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Sroda bez komputera 09.07.08, 00:41
        Wzielam mojego wampira na Wall-e - nowa kreacje Pixar-a. Mamusia
        zachwycona, wampir mniej - okreslil film jako "dziecinny".... Moze
        mamusia juz dziecinnieje ?
        Upal straszny (stad to kino - dobrze klimatyzowane smile ), i
        obezwladniajacy. Syn sasiadow w samo poludnie przerzucal taczki
        gleby z ich ogrodka do mojego, bo sobie powiekszaja patio, i
        wypelniaja mi przy okazji dziure w terenie. Obserwujac go zlanego
        potem, ale bardzo dziarskiego, ja z kolei zalalam sie zazdroscia o
        energie 20-sto latka smile)) To se ne wrati... Ale za to - co on wie o
        zyciu... hehe
        • foxie777 Re: Sroda bez komputera 09.07.08, 04:36
          Dzieki Fedorczyk, za wyjasnienia o Kasi.Zycze temu walecznemu
          dziecku calkowitej rehabilitacji.Dlaczego los potrafi byc
          tak okrutny dla niektorych?.Oczywiscie pytanie retoryczne.
          U mnie tez kolowrotek, i czekam na zime.Upaly straszne, nawet
          ziolka w ogrodku sie zbuntowaly.Musze poczekac do listopada.
          Tak fajnie miec "roslinki" jadalne w ogrodku.
          Niestety moje dwa drzewa avocado i mango zostaly zniszczone
          podczas ostatniego huraganu.Malzonek ocalil mango, ale nie
          wiadomo czy i kiedy beda owoce, a byly pyszne.
          Pozdrawiam wszystkich.
          PS Jak sie czuje kocio Mammajo?.
          • fedorczyk4 Sroda 09.07.08, 06:26
            Na googlowej stronce meteo zapowiadaja dla Warszawy chmury i
            deszcze, a za okonem bezchmurne niebo. Cuda, czy jak?
            Foxy, do uslugsmile
            Tyle sie u Was dzieje ze az mi zazdrosc. Ja niec tylko siedze nad
            kompem i papierami. I tlumacze az furczy. A najgorsze, ze w zasadzie
            mamy przekonanie ze guzik z tego bedzie, bo kurs Euro jest tak
            fatalny, albo jak kto woli Zlotowka jest taka mocna, ze niestety
            jestesmy, jako kraj a nie my jako my, za drodzy, wiec niestety
            oferty nie sa konkurencyjne. Ech cholera, przydalby mi sie maly
            malutki cudzik ze strony "wladzy odgornej", bo zawodowo nie jest
            dobrze, a nawet calkiem zle. Nic to. Slonce swieci pojde z Krowisia
            posmecic nad Wisla.
            • jutka1 Re: Sroda 09.07.08, 06:58
              Pobudka byla godzine pozniej, niz wczoraj, bo o 5:45, ale tez kaszlaca. Hmmmm.
              Chyba do lekarza pojde czycus.

              Pierwszy dzien pracujacy z tego mieszkania. Obliczylam, ze na dojezdzie
              zaoszczedze co najmniej 20 minut w kazda strone. Yeessssss.....

              Dzis, jutro i w piatek mam zawalone, i zawodowo, i towarzysko. Ale bede sie
              meldowac, o ile internet latajacy w powietrzu pozwoli. smile))

              Milego dnia smile
              • mammaja Re: Sroda 09.07.08, 11:30
                Witam w srode!
                najpierw odpowiadam Foxie, wzruszona pytaniem :
                Otoz Kocik juz kilka godzin po zastrzyku odzyskal w pelni glos,
                znakiem czego przybiegl do mnie w nocy "na sygnale" - czyli donosnie
                miauczac na caly dom! teraz rozkoszuje sie jego donosnoscia,
                wrzeszczac przy kazdej okazji. Juz zastanawiam sie czy nie bylo
                lepiej, kiedy cichutko skrzeczal smile))) Zapowiedziane ulewy nadeszly,
                juz kilka przeszlo nad nami, w dodatku jakisczas nie bylo swiatla.
                nadal udaje, ze mam wakacje, co nie zwalnia niestety od poplacenia
                lipcowych rachunkow sad(((
                Moniu, tez bym chciala kibicowac takim zawodom!!!!!
                Jutce zycze pozbycia sie wszelkich roztoczy, dopiero sie zaczal
                tydzien - a tu Jutka planuje weekend - ja sie zabije, co z tym
                czasem ????
                • foxie777 Re: Sroda 09.07.08, 17:22
                  Ciesze sie Mammajo , ze kocio jest ok,bo i pomoc byla szybka.Wiem cos
                  o tym.{mam przeciez 3 kocia}.
                  Jutka, pisalam juz do Ciebie, ze sa roznego rodzaje lekarstwa
                  pomagajace na twoje alergie.Nie znam dokladnie sytuacji,ale z tego
                  co piszesz problem jest dosc duzy.Domyslam sie, ze bylas z tym u
                  lekarza, ale napisz dokladniej jesli mozesz..Tez uwazam, ze powinnas
                  udac sie do lekarza we Francji.Nie mozesz przeciez ciagle sie
                  meczyc , a to jest
                  bardzo uciazliwe i moze byc niebezpieczne.
                  Fedorczyk, takie spacery z piesiem sa cudowne, jak zyly moje
                  pieski to mimo ze mialy ogrod do dyspozycji wymagaly spaceru i
                  to to nawet agresywnie.{glosne szczekanie}Teraz musze chodzi sama.
                  Malzonek sie opiera, no a kocia sie do tego nie nadaja.Zreszta teraz
                  to nawet za goraco na spacery.

                  pozdr


                  • mammaja Re: Sroda 09.07.08, 22:17
                    Gdzie wszystkich wynioslo ????
                    • monia.i Re: Sroda 09.07.08, 23:00
                      Może wakacjują?smile
                      Ja jednym okiem podglądałam "Piratów z Karaibów" a drugim -
                      podczytywałam.
                      • dado11 Re: Sroda 10.07.08, 00:20
                        melduję, że:
                        mój małżonek jest nadzwyczaj dzielny i przejechał 600 km bez kłopotu
                        wielkim, dostawczym samochodemsmile nabyłam drogą kupna ogromny
                        kredens + gratisy (serwantkę i okrągły rozkladany stół) i gdyby nie
                        ten wielki samochód, to by się pewnie toto nie zmieściło... Wszystko
                        jest w dobrym stanie, mimo podeszłego wieku (ok. 60 lat) i
                        kosztowało RAZEM 750 zł!!! Jutro trzeba odwieźć ciężarówkę i jak nie
                        będzie kłopotów, to z czystym sumieniem będę mogła polecić firmę od
                        wynajmowania, bo niedrogo, uprzejmie i bez problemusmile
                        a teraz zmykam spać, bo ledwie żyjemy, pozdr. D.
                        ps. Lx, w tym zamieszaniu nie zdążyłam wyrazić radości z postępów
                        Kasi!!! Bardzo, bardzo się cieszę! (no i tak po cichutku powiem: a
                        nie mówiłam! gratuluję i trzymam kciuki za dalsze postępywink))))
                        • mammaja Re: Sroda 10.07.08, 00:40
                          Gratuluje, Dado! A jakie prawko trzeba miec na taki samachod?
                          Normalne kat A wystarczy? Bardzo lubie takie meble iu bolewam, ze
                          czesciowo w swoim czasie musialam oddac, bo nie bylo gdzie postawicsad
                          • mammaja Juz czwartek ! 10.07.08, 13:39

                            melduje, ze pogoda sloneczna z przelotnymi chmurkami, chlodniej,
                            ale milo. Nie bawem rusze na swoje czwartkowe obowiazki, ale moze
                            jeszcze domkna sie dzisiejki smile jak nie, to poczekacie do wieczora
                            na nowe smile
                            • verbena1 Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 20:53
                              Dado, gratuluje udanego zakupu i prosze o fotki,kiedy szafa bedzie
                              juz na swoim miejscu. Trzeba miec duza doze szalenstwa ,zeby
                              przejechac pol Polski za szafa, ale taka juz jest Dado i za to ja
                              lubiesmile

                              Lato,kanikula, miasto jakies wyludnione.
                              Dzis rano jechalam cztery kilometry sciezka rowerowa i spotkalam
                              tylko jednego czlowieka! Normalnie ruch jak na autostradzie ale
                              teraz dzieciarnia ma wakacje.
                              Poza tym siapi nieprzerwanie co mnie martwi. W sobote i niedziele
                              mam kiermasze ,gdzie bede stala z obrazami tylko pod malutkim
                              daszkiem. Niedobrze. Trzeba prosic bozie o zmilowaniesmile
                              • fedorczyk4 Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 21:34
                                No to sie prosze w imieniu Verbena, o kiermaszowa pogodesmile))
                                • monia.i Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 22:38
                                  Też będę trzymała kciuki za pomyślną pogodę nad verbenowymi
                                  obrazkami smile
                                  Warszawa średnio wyludniona - korki gdzie zawsze były - tam są. A
                                  myślałam, że latem będzie luźniej. Może i jest...troszeczkę. A w
                                  sklepach tłoczno, bo trwa wyprzedażowe szaleństwo...Wyprzedaże fajna
                                  sprawa tyle że umiarkowanie korzystam - nie potrafię funkcjonować w
                                  tłumie no i nigdy nie chce mi się stać w długaśnej kolejce do
                                  przymierzalni. Najlepiej byłoby przelecieć przez sklepy kole
                                  południa. Innymi słowy jedna ja powinna udać się na zakupy a druga
                                  ja - do pracy smile
                                  Tyldziu - życzę powodzenia w walce z roztoczami. No i pomyślnego
                                  oswajania nowej rzeczywistości smile
                  • monia.i Re: Sroda 10.07.08, 22:53
                    Foxie - będąc posiadaczką niekontrolowanej wyobraźni, natentychmiast
                    wyobraziłam sobie Ciebie, jak zakładasz Małżonkowi obrożę oraz
                    przypinasz smycz (hmmm - a co z kagańcem???), zachęcając czule:"No,
                    chodź na spacerek, skarbie" a on się zapiera wszystkimi
                    kończynami smile))
                    Faktycznie - gdy żar się z nieba leje, trudno wykrzesać w sobie chęć
                    do spacerowania..Ale w ogóle takie łażenie bez konkretnego powodu
                    trzeba po prostu lubić. Są osoby, które potrzebują jakiegoś celu lub
                    uzasadnienia.
                    Mnie się najlepiej łazi jesienią, po lesie, szukając grzybów. Mogę
                    godzinami..smile))
                    Ale gdy psina nasza jeszcze żyła, to lubiłam chadzanie z nią na
                    spacery. No, chyba że wyjątkowa plucha była..
                    • fedorczyk4 Re: Sroda 10.07.08, 23:58
                      Ha, widok meza ciagnionego na smyczy pobudzil i moja wyobraznie. Moj
                      le Maz chadza przez dziesiec minut dziennie. Z Krowisia na wieczorne
                      spacery, on nie lubi, a ona boi sie ciemnosci.
                      Moniu przestan bronic sie przed nowa zywina. Twoja dusza wyraznie
                      teskini.
                      Ja spacerow jako takich niecierpie. Zawsze tak kombinuje zeby miec
                      cel. A to do szewca, a to do weterynarza po drugiej stronie Wisly, a
                      to na reportarz, a to po prostu zeby sprawdzic stan wody na Wisle
                      pod laskiem Bielanskim. Patrze sobie na psiemamy i psietaty, ktore
                      odwalaja marsze na kopiec Kosciuszki dookola parku i wlos mi sie
                      jezy na karku. Kiedys tez tak bede, ale mam nadzieje ze po
                      najdluzszym zyciu. Moj pies zbyt dlugich spacerow nie lubi. Chora
                      jest przewlekle i meczliwa. Czasami leze kajsi sama, pod byle
                      pretekstem. Zwlaszcza jak mam cos do przemyslenia. Musi mam jakies
                      prymitywne lacze pomiedzy lydkami i mozgiem, bo tylko wtedy jasno mi
                      sie myslismile
                      W zadne grzyby nie wierze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka