mammaja 01.07.08, 00:05 Lipy rzeczywiscie zaczynaja pieknie kwitnac, meteorolodzy zapowiadaja upaly, jezeli jeszcze troche popada to naprawde bedzie urocze lato. Nawet w miescie ))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
foxie777 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 00:41 Ach te lipy, co za boski zapach.Ostatnim razem bedac w Kraju wlasnie byly i pachnialy.Siadywalismy sobie w parku pod lipa i mistrz Kochanowski sie przypominal. Jednak wielu rzeczy mi tu brakuje ,a rozmawiajac na forum zdaje sobie z tego sprawe.Lista jest dluga. Tak sobie czytam,ze u Was teraz okres grylowania, i spacerow i po prostu przebywania na lonie przyrody, trudno sie dziwic bo jednak dlugo macie ziab i deszcze.U mnie odwrotnie, lato to duchota, upal i tropikalne burze. Zdjecia ptaszkow super. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 01:31 W Waszyngtonie lipy juz daaawno przekwitly, i wcale nie pachna tu tak jak w Polsce. A moze tam i pachna, ale ten subtelny, miodowy aromat przegrywa z bardziej agresywnymi - kapryfolium na przyklad, ktore pleni sie tutaj wszedzie jak chwast. Zapach lip jest kojacy i teskno mi za nim, tak jak mi teskno do zapachu maciejki, czeremchy, kopru na dzialkach i lopianu w gorach... Tesknie tez za zapachem ognisk wczesna jesienia Tu na ogol pacnnie wyziewami z sasiedzkich suszarek - przyjemnie i swiezo, ale kudy praniu do maciejki i nasturcjii.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Posadz sobie zapachy 01.07.08, 01:39 jakotakot napisała: > Zapach lip jest kojacy i teskno mi za nim, tak jak mi teskno do zapachu maciejki, czeremchy, kopru na dzialkach i lopianu w gorach... Posadz w te rosliny w ogrodzie albona balkonie i zapachy dziecinstwa wroca do Ciebie ;o) Tesknie tez za zapachem ognisk wczesna jesienia A fuj, astmatycy by sie z Toba nie zgodzili, ze o Greenies nie wspomne. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Re: Posadz sobie zapachy 01.07.08, 02:29 Teraz to raczej zapach grilowy niz ogniskowy. Juz nie ma jesiennych ognisk, bo i krow nikt nie pasie indywidualnie i nie piecze sobie przy tym ziemniakow. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Posadz sobie zapachy 01.07.08, 14:08 Maciejke kiedys tam sialam, ale klimat chyba za goracy, albo gleba nie taka, bo nie chce jucha rosnac... a nasturcje zjedli mi robacy. A wogole to zaniedbalam ogrod okropnie, nawet mi moje ulubione sky- pencils padochly, chwast sie panoszy - zgroza ogolna... Chyba zaasfaltuje caly i z glowy hehe... Jeszcze tylko poczekam az mi niedobitki tymianku i werbeny brazylijskiej padna. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nowy Rok! ....finansowy 01.07.08, 01:11 Pierwszego lipca zaczyna sie u nas nowy rok finansowy. Do konca pazdziernika trzeba zaplacic podatki za poprzedni. Generalnie ten rok finansowy zapowiada sie dobrze: obnizono nam podatki (ekstra, bo wlasnie dostalam nagrode i bedzie nizej opodatkowana), podniesiono becikowe i doplate do kosztow zlobkow i przedszkoli oraz wprowadzono mozliwosc odpisania do 750$ rocznie za wydatki poniesione na ucznia szkoly sredniej. Za to wzrosna niektore oplaty stanowe (np za paszporty), cena wody, podatek za luksusowe samochody no i wprowadzono dodatkowa oplate na koszty odsalarni wody morskiej budowanej w sydnejskiej dzielnicu Kurnell. Ale co tam, ogolny bilans wychodzi na plus. Pogoda podtrzymuje moj dobry nastroj: w nocy nie wiadomo dlaczego pokropilo, za to od rana jest znowu blyszczace slonce; minelo dziesiec dni od przesilenia zimowego i zaczynam czuc ze dzien sie wydluza. W ogrodzie zakwitly rosliny srodka zimy: pnacza hardenbergii i zlota akacja (Acacia baileyana), grevillee roznych ksztaltow i kolorow. Na kwitnace drzewa banksii i kalistemonow przylatuja co rano papuzki lori zeby jesc slodki nektar kwiatowy. Indygofera jest juz metrowym krzakiem i ma pionowo sterczace paczki - a dopiero pol roku temu sadzilam w ziemie maly patyk z kilkoma listkami. Zapowiada sie przepiekna, wyjatkowo ukwiecona wiosna. Na basenie jeszcze czuje sie zime - malo ludzi plywa; jak tylko zrobi sie cieplej, znowu bedzie po 5 osob w jednym pasie :o( Biore sie za raporty i porzadkowanie biurka, bo od przeprowadzki wszystko mam zwalone na bezladne stosy :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Day from hell 01.07.08, 15:09 Rano obudzilam sie z bolacym barkiem, com go w Warszawie w marcu skrzywdzila. Weszlam do matra, i przy zmianie linii na Etoile okazalo sie, ze jest strajk RERu A, wiec zrobila sie rzeznia. Pod ziemia utknelam z tlumem na 40 minut, zanim moglam wejsc do wagonu, potem w wagonie byl taki scisk i duchota, ze malo nie zemdlalam, cos potwornego. W pracy prawie nikogo nie ma, bo dowiedzieli sie, ze strajk i nie przyjechali. Chyba wyjde wczesniej. Milej reszty dnia zycze Odpowiedz Link
lablenka_x Dokładnie połowa roku 2008 01.07.08, 19:21 Dziś jest 183 dzien tego roku czyli dokładnie połowa, bo rok ten "przestępczym" jest ,jak mowi moja wnuczka. Faktycznie lipy kwitna i pachną odurzajaco. Dziś jak zwykle jazda poznań-leszno - pola złocą się od suchego i minimalnej wielkości zboża.Już zaczeto je zbierac , normalnie dopiero na początku sierpnia, tak ,że płowe rżyska zostają . Mammajko - ten kochaś to przystojny Pan Perliczek.Zdjecie pawia cudne. Na razie tyle bo po prawie całym dniu za kołkiem , gdyż i Gemylarnia odwiedzona była - głowa mnie boli okropnie.Trzymajcie sie.Od jutra ponoć zwrotnikowe upały u nas będa. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dokładnie połowa roku 2008 01.07.08, 22:16 Robie sobie troche wakacji, czytam i opiekuje chora, ktora czuje sie lepiej. A i tak dzien mija blyskawicznie. Teraz musze koniecznie zobaczyc na TVP1 film Smierc studenta - finski z 1977r. Zmlodzieza mam nieustajace dyskusje o sprawie Maleszki i ubecji w ogole. Oni probuja cos wiecej zrozumiec. No nie mozna unikac tematow trudnych - chociaz mnie to meczy. Przyjde pozniej Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 01.07.08, 22:38 U nas też lipy zakwitły, i to właściwie już po raz drugi, bo 10 dni temu kwitła odmiana wielkolistna, a teraz ta właściwa-miodna tego się dowiedziałam od zaprzyjaźnionego pszczelarza z targu... wieczorem pachnie jak szalone, bo i u nas kilka młodych drzew, a u sąsiada takie wielkie kilkudziesięcioletnie. Dziś mieliśmy pobudkę o 4 rano, bo koty postanowiły wyżreć naszym nowym kosom dzieci, prawdopdobnie wspięły się do gniazda i maluchy wysypały się jak dojrzałe jabłuszka z koszyczka... rodzice tak przeraźliwie krzyczeli, że w gaciach, z rozwianym włosem popędziliśmy na dół, przepędziliśmy wredne kociska, a maluchy wyzbieraliśmy z ulicy do ogrodu... po południu cała trójka siedziała grzecznie ukryta w rogu ogrodu, a tata im śpiewał słodkie kołysanki zatem dzień zaczęliśmy dobrym uczynkiem, ale teraz gęby nam się drą i oczy kleją ze zmęczenia... jutro samochód na pierwszy przegląd, ale dostaniemy samochód zastępczy i planuję pojechać do Faktory, zobaczymy co słychać w outletach szczególnie, że dziecię za dwa dni ma urodzinki! poza tym cisza i spokój, praca się ślimaczy, bo klienci już duchem na urlopach, jest fajnie ps. Jutuś, coś ta wielkomiejska cywilizacja strasznie się po tobie przetacza.. ściskam i trzymaj się dzielnie!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 13:04 Brawo Dado, obronczyni kosiat. Ja nie naleze do romantycznych milosniczek lipy. Sto lat temu "StaraStarej", czyli Babcie le Meza, osoba skapa tak ze bardziej nie mozna, postanowila zrobic nam prezent i miec spokoj do konca zycia!!!! Bylo to sto tysiecy workow z suszonym kwiatem lipy z jej ogrodu. Ruszylismy do Paryza samochodem szczelnie wypelnionym lipa i jaj zapachem. A ja akurat bylam w ciazy, ktora nienajlepiej znosilam i zreszta nie donosilam. Po pol godzinie jazdy dostalam dzikich womitow, migreny i tym podobnych. Oczywiscie prezent wykopalam z auta i wsiadlam dopiero po godzinnym wietrzeniu. I w ten sposob nie zachowalam jedynego prezentu ktory "StaraStarej" kiedykolwiek nam, lub naszym dzieciom, zrobila. Niesamowita byla z tym sknerstwem. Raz sie prawie przez to przekrecila, bo pomimo ciezkij anginy postanowila ze w domu ma byc 13 stopni i nie wiecej. A zima byla jak na Francje dosc ostra. Dodam ze wszystkie rachunki placila moja Tesciowa, pomimo ze "StaraStarej" miala bardzo przyzwiota emeryture i w zasadzie nic nie wydawala. Jadla to co sobie w ogrodzie wychodowala i co kupila i zamrozila Tesciowa, na siusiu chadzala do ogrodu zeby nie wydawac na wode, ciuchy sama sobie szyla lub nicowala. Swoja droga krawcowa byla fenomenalna, z prawdziwym darem wyobrazni i szyku. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 14:13 Wczorajszy dzien bardzo udany. Natura podarowala mi w prezencie cudna pogode w zwiazku z tym siedzielismy z goscmi do poznej nocy w ogrodzie. Goscie - cztery polskie dziewczyny trajkotaly i chichotaly, swieczki w latarenkach przydawaly nastroju, mozna bylo tak do rana ale dzis musialam isc do pracy i impreza skonczyla sie o dwunastej. Przed chwila otrzymalam paczuszke od dziecka, piekna ksiazke o malarstwie, kremy na odmlodzenie i kozie mleko do kapieli Szkoda, ze nie osle bo bylabym po nim piekna jak Kleopatra. Zobaczymy jaki bedzie efekt Dzis wieczorem przyjdzie pare osob ,tym razem Holendrzy. Nie musze wiec szykowac nic szczegolnego bo oni przychodza juz najedzeni. Kawa ,ciasto, wino i jakies zakaski. Poza tym lato w pelni, temperatura podzwrotnikowa az strach wychodzic na zewnatrz. Milego slonecznego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 21:09 Verbenko, ciesze sie,ze mialas mile imieniny- napewno jedne i drugie! Polazilam troche po miescie - nieco opustoszalym, potem spacer z psami, podlewanie ogrodu, a na obiad wspanile pierogiz jagodami (oczywiscie kupione!), jednym slowem prawdziwie letni dzien. Wcale sieie dziwie,ze na forum cisza, za goraco na siedzenie przy kompie. Chyba ze ktos musi ))) Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:23 W ciągu dnia za gorąco i ciągle coś się dzieje - ale wieczorkiem lubię zajrzeć, żeby zobaczyć, co słychać tu i ówdzie W pracy pracowicie - całkiem nie po wakacyjnemu, po pracy wizyta z mamcią mą u okulisty - kontrolna wizyta - nie jest gorzej, co też jest sukcesem. Ale mama ma zdołowana, bo od kilku dni jest zmuszana do diety w związku z kiepskimi wynikami - ma podwyższony cukier i coś tam jeszcze...A że nigdy żadnych diet nie stosowała - więc tę pierwszą w życiu bardzo źle przyjmuje...Zdanie "Umarłabym - i mielibyście święty spokój" działa frustrująco na dzieci. Już sama nie wiem - pocieszać czy potrząsać. Jedno i drugie nie działa. Eh. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:31 Ignorowac z usmiechem Moniu i kochac bardzo, bo tak szybko odchodza... Odpowiedz Link
jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:41 Wizyta u lekarza nieprzyjemna... oleisty flirciarz klapiacy komplementy, ze "wyglada na 10 lat mlodsza" - a kto go sie do k.. nedzy pyta ? niech bada i koniec ! brrrr... Jeszcze zeby przystojny jakis - a to zaczesane spod pachy - ech... Ale za to ukradlam jeden dzien laby, bo wizyta w srodku dnia - ani przed, ani po sie nie dalo )))) Mam klopoty z tarczyca, jest tam jakas jeszcze poczernobylowana ? Podobno jest epidemia u kobiet w naszym wieku. Tu tez cos klapia, ze fluor w wodzie powoduje podobne skutki uboczne. Chodze cala zdupiesiala, mimo ze niby biore ten hormon tarczycowy regularnie. Podobno bardzo trudno go dobrze "ustawic". Macie jakies doswiadczenia w temacie ? Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:56 Witaj Jakocie ja od młodzieńczości mam "zimne guzki" i nawet zwiałam z jakiś badań izotopowych w nastolactwie, a po Czernobylu, łyknęłam płyn Lugola i wszelkie dolegliwości związane z posiadaniem (lub nie posiadaniem) tarczycy odpłynęły w niepamięć... więć można powiedzieć, że doświadczeń w tej materiii niet... ale to dobrze! dla mnie niemniej arcywyraz "zdupiesiała" wpiszę sobie do dzienniczka, ku pamięci, oczywista)) siedzę tu i teraz przed kwadratowym świecącym szkiełkiem, bo nie mogę się wykopać do sypialni, znów ganiałam dziś o 4 rano po ulicy i robiłam za obrońcę braci mniejszych, pogięło mnie czy cóś???? poza tym wszyscy zdrowi, jutro moje dziecko skończy 24 lata... uffff, jaka ja jezdem stara... (ale nie wyglądam)))) buziaki... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:59 Może to jest jakieś podrzucone dziecko, Dado, w wieku lat 11 na ten przykład. Bo - sorry - ale nie mogę uwierzyć.. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:04 Dzięki Moniu))) podobne do Artura, jak 2 krople H2O... a więc i moje... też mi jakoś nie idzie z tą wiarą.... niemniej prezenty są, kwiatki też będą, i rano buziaki z kanapkami do pracy... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:11 Daj buziaka więcej od cioci Moni Co nie zmienia faktu, że dalej nie pojmuję. To musiało być jakieś wielkie przestępstwo na bardzo nieletniej. Serio. Tylko dlatego gadam tak głośno, bo się przyznałaś. Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:19 Moniuuuu... nie można mówić o 26-letniej babie jako o nieletniej!!! to letnia to kiedy???? ))) ok. spadywam, bo trzeba zadek podnieść z pieleszy o 7.30... snów pachnących aromatycznie, sennych śpiąco i lirycznie, paaa.... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 02.07.08, 23:52 Ależ kocham bardzo, Kocie - tylko próbuję wyczuć, jak kochać lepiej - łagodnie czy strofująco. Oba systemy niestety nie działają...A ignorować się nie da - to nie ten typ Maci.Generalnie tak jest, że mać zdołowana, bo czuje się samotna jak palec w ...tym, no....ładniej będzie, że w nosie. No to w nosie. Ma wszystkie możliwe choroby (no, faktycznie - ma sporo), jest samotna (dzieci mieszkają osobno), emerytura dziadowska (faktycznie, mała). Pomagamy, jak możemy, ale myślę, że wszystko się sprowadza do tego, że powinnam mamę zabrać do siebie. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Dzisijki 267 - lipcowe, pachnace miodem lip. 03.07.08, 00:47 Dadziku - ciesze sie bardzo, ze lyknales i nie ma problema Ja nie lykalam, to tera mam ! Moniu - wyglada na to, ze Babcia ma letkom depresyjkem... Jak masz warunki i energie do wspolnego zamieszkiwania, to kto wie ? Moze Babcie nabierze jakiegos piatego wiatru w zagle i przezyje pare cieplych lat jeszcze, a i moze sie przyda piekac ciasta i takie tam, co Babciom bardzo dobrze robi na dusze, a rodzinie zle na biodra hehe. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 01:50 Kolejny zimowy dzien taki, jak powinien byc - suchy i rozpromieniony. Prognoza zapowiada ze ma pokropic jutro i pojutrze. Siedze na werandzie, rozpalony piecyk szumi, nic sie nie dzieje. Koniec raportu :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 02:38 Jaka Ty masz te werande Luizo - otwarta na swiat, oszklona ? czy jak ? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 04:04 jakotakot napisała: > Jaka Ty masz te werande Luizo - otwarta na swiat, oszklona ? czy jak ? Oryginalnie byla otwarta, z kafelkowana podloga (w czasach przed klimatyzacja w Sydney w gorace dni spalo sie na werandach, z siatkami zalozonymi w otworach okiennych zamiast szyb). Dom stoi na stoku i od frontu ma dwie kondygnacje (garaz i pomieszczenia gospodarcze na dole, czesc mieszkalna z owa weranda na gorze) wiec latem jest tu przewiew a zima bylo lodowato. Zalozylismy na werandzie piec okien, drewniana podloge, izolacje pod daszkiem i piecyk drzewny, i teraz mamy dodatkowy pokoj, ktorego mozemy uzywac przez caly rok; mamy tu domowe biuro i kanapke, ktora chce zastapic rozkladanym tapczanem w razie nalotu gosci. Chyba wstawilam kiedys zdjecia do albumu. No wiec siedze teraz na werandzie, patrzac na oswietlony sloncem park w dolinie i widze czubki drapaczy chmur w City na horyzoncie i macham do Ciebie :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sloneczny zimowy czwartek 03.07.08, 04:13 Jesli chodzi o sprawe tarczycy to najlepiej udac sie do dobrego endokrynologa.Podstawa leczenia jest wlasciwa kuracja. Ja jestem w szczesliwej sytuacji, ze tu mam kontakty wspaniale. Szkoda, ze nie mam tego w Polsce. W moim przypadku zabranie Mamy i Brata do mnie nie wchodzi w rachube, bo Oni Tam maja swoje zycie i do mnie to na wakacje. Z drugiej strony ,nie ma chyba nic gorszego niz samotnosc jak czlowiek jest stary.Oczywiscie mozna miec dzieci i byc samotnym, ale to juz zupelnie inna sprawa. pozdr Odpowiedz Link
mammaja Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 12:04 ...i bardzo goracy! podlewam troche strone polnocna domu (teraz w cieniu), co nie podlane usycha. czwartkowa komisja w miescie- ale dopiero o 16 tej. Z tarczyca bywaja niespodzianki - moje bratowa dowiedziala sie przy okazji badan, ze w ogole tarczyca jej zanikla. Teraz bierze stale jakies subsydia i ma sie dobrze. Mame dobrze miec w poblizu - tak mysmy sie urzadzily w swoim czasie.Mama wynajela swoje mieszkanie a kolo mnie znalazlysmy pol malego blizniaka. To bylo idealne rozwiazanie. Przychodzila kiedy chciala - ale miala tez mozliwosc samotnosci i goszczenia przyjezdnych przyjaciolek. Ale nie zawsze tak sie udaje. No i kiedy zlamala noge to juz zamieszkala u mnie. Nigdy nie przewidzi sie do konca jak bedzie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 14:26 Mialam kilka ciezkawych dni, utrata 2 kart kredytowych, blokowanie, jezdzenie do banku, zemglenie w dzikim tlumie w metrze podczas strajku. Mam nadzieje, ze juz ta czarna seria sie skonczyla. Pozdrawiam nieustajaco, milego dnia zycze Odpowiedz Link
jakotakot Re: Sloneczny letni czwartek 03.07.08, 14:42 Luiza napisala:No wiec siedze teraz na werandzie, patrzac na oswietlony sloncem park w dolinie i widze czubki drapaczy chmur w City na horyzoncie i macham do Ciebie :o) No to siedze na moim tarasie zlopiac kawe i Ci odmachuje ))) Weranda brzmi fantastycznie ! A o Mamach potrzebujacych pomocy, to nawet mi sie nie chce myslec... Ja jestem jedynaczka na innym kontynencie - strach pomyslec co sie bedzie dzialo.... Judys - trzymaj sie - mocno, obiema lapkami ! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciemna czwartkowa noc 03.07.08, 14:52 Nadal siedze na werandzie (telekonferencja z zespolem z UK i Kanady), w City migaja neony. Jakotakotku, macham do Ciebie, nieco juz sennie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
gaudia Re: Ciemna czwartkowa noc 03.07.08, 16:40 czesc dziewczyny goronc taki że nie zdzierżyłam i wystawiłam gołą pupę do słońca na balkonie i zaległam ze świetną książką Epsteina na pół godziny surrealistyczne przezycie, dołem ludzie łażą poza tym praca Moniu, to bardzo delikatna relacja, ale się osmielę napisać, że: jeśli jesteście gotowi mieszkać z mamą to może być lekarstwo dla niej. Jeśli nie - pozostaje pomoc w znalezieniu jej nowych celów (trudne, ale wykonalne czasem). Współczuję bardzo problemu i trzymam kciuki za dobre decyzje. Gdy mam znajdzie nową radość, choćby niedużą, poczuje się potrzebna, to i połowa chorób pewnie zniknie... Czasem najtrudniej jest pomóc bliskim kurcze blade. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ciemna czwartkowa noc 04.07.08, 02:00 gaudia napisała: > Moniu, to bardzo delikatna relacja, ale się osmielę napisać, że: jeśli jesteście gotowi mieszkać z mamą to może być lekarstwo dla niej. Jeśli nie - pozostaje pomoc w znalezieniu jej nowych celów (trudne, ale wykonalne czasem). Współczuję bardzo problemu i trzymam kciuki za dobre decyzje. Gdy mam znajdzie nową radość choćby niedużą, poczuje się potrzebna, to i połowa chorób pewnie zniknie... Mojej Mamie pomoglo uprawianie dzialki. Teraz jedzi tam na kilka dni, grzebie w ziemi, pogada z ludzmi, posiedzi na swiezym powietrzu. Brzmi o wiele bardziej optymistycznie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
mammaja Upalny piatek 04.07.08, 11:35 Maja podobno przyjsc burze, ale ranek wstal z zapowiedzia upalu, totez od rana zabralam sie do drobnych prac ogrodniczych: w mojej"altanie" z winogradu na tarasie wycielam okna - zarosla calkiem, a "okna" daja widok na ogrod i przewiew. Poscinalam i pozrywalam mnostwo przekwitlych kwiatostanow, dajac szanse dalszemu kwitnieniu. Podlalam polnocne rosliny, biedne z powodu braku wody. Teraz w planie generalne porzadki w plytkach ze zdjeciami, opisanie na indeksuie itd. RMF clasic przygrywa mi i nie jest zle. Milego weekendu! Odpowiedz Link
mammaja Re: Upalny piatek 04.07.08, 13:22 no i pokusilo mnie zrobic pare fotek do mojego "lata 2008" Wyciete dzisiaj "okno" na ogrod www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=9e1736d281e454e8 kliwie kwitna jak szalone www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bd61a903382e360f na tarasie pod pergola www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=b0504c6ab0cb62e5 moze ktos wpanie na kawe ????? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 01:57 Od kilku tygodni nic sie u mnie nie dzieje. Trwa zima, na razie lagodna jak na moja dzielnice. Jadac do pracy co rano przygladam sie boisku polozonemu w zaglebieniu ktore jest najzimniejszym miejscem w mojej okolicy i w tym roku jeszcze nie widzialam tam szronu. Jak zawsze o tej porze murawa jest radosnie wydeptana przez pilkarzy do golej ziemi ale sezon pilkarski skonczy sie w sierpniu i wtedy trawa bedzie miala czas sie odnowic. Grupka starszych Chinczykow cwiczacych tai-chi o siodmej rano pojawia sie tam niezaleznie od pogody; stoja kolo polnocnej bramki boiska i plynnie poruszaja sie jakby chodzac i skaczac w zwolnionym tempie. Wyglada to jak moje zycie w tej chwili; trwa stan spokojnego zawieszenia i nic sie nie wydarza, dni przeplywaja spokojna jasna smuga. Jesli komus potrzebna jest sila spokoju, chetnie sie podziele. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 13:48 Luizo - kradne szczypte no i ide na ta, no... drabine. Niecierpie tej fazy projektu. Juz wszystko wymyslone, prawie skonczone, ale jeszcze jakies duperele trzeba dopracowac, a one okoniem staja i przedluzaja agonie. Wszystko boli - nogi i rece i reszta - potykam sie o bajzel, ktory nieodmiennie kreuje w procesie tforczym hehe, a ktory teraz ztrzeba bedzie jakos zgarnac, mimo, ze na oko to on sie nijak nie zmiesci nawet do autobusu... Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 14:12 Deszczu trzeba,oj trzeba. Dziś ,po wczorajszym żarze lejącym się z nieba (o 22:00 na termometrze od zachodzniej strony +36),niebo zasnuło się chmurami.Upał jest nadal , ale czuje się tez tchnienie wiatru "niewiadmoskądś",bo drzewa stoja ciche i przywiędłe. Dziś pojechaliśmy kupić nowa lodówkę,klasy A+,juz kiedyś wybraną.No i stało sie, obok niej pojawiły się tej samej klasy i prawie takich samych parametrów 2 inne.Zaczęłam więc oglądac porównywac , myślec i kombinowac jak z 3 zrobić jedną - bo pasowałby mi wystrój wnętrza od Amicki, zewnętrzna część od Inensitu(chyba tak sie pisze,ale nie jestem pewna, a Polar właściwie przepadł po któryms zaglądaniu. W sumie wybrałam Amickę i nie wiem czy dobrze zrobiłam.Pażywiom , uwidim jak mówią Rosjanie.W poniedziałek przywóz i zabiora starą.Ciekaw jestem o ile mi sie zmniejsza faktury za prąd. Mammaju chętnie skocze z mojego balkonu na Twój cudowny taras ,zabiorę swoję filiżankę ,bo widzę,że na stole stoi też tylko 1.Fotkę mojego balkonu wrzuce przy czasie. Luizo , tez szczypię szczyptę Twojej stagnacji i spokoju, jakze ona jest potrzebna dla równowagi psychicznej. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 14:17 Po zupelnie zwariowanych upalach dzis grzmi ,blyska i pada. Na niebie rozne odcienie szarosci, granatu i fioletu ukladajace sie warstwowo, pieekny widok. Piatek wolny, leniwy i bez planow. Mammajko, piekna zielen w Twoim tajemniczym ogrodzie i ten przytulny kacik. Czuje sie zaproszona na kawe Koncem sierpnia i poczatkiem wrzesnia bede w Polsce. Wszystko juz zaklepane,bilet wykupiony i juz moge przygotowywac sie i cieszyc. Nie planuje dokladnie gdzie bede, u mamy na pewno a potem... Moze Poznan i stolica? Chcialabym bardzo. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 16:11 To ja Ci Verbeno zazdroszcze, bo tez bym chciala, ale niestety musze poczekac do kwietnia.W moim przypadku podroz jest jednak dluga, i musi byc zaplanowana dokladnie. Dochodzi rowniez fakt, ze wybieram okres chlodny, bo na tym mi bardzo zalezy. Jak dlugo bedziesz w Polsce?. pozdr Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 17:18 Idzie burza - slychac grzmoty, widac ciemna sciane chmur. poskladalam parasol ogrodowy, Lx - filizanek ci u mnie mnostwo, a i obrus bardziej reprezentacyjny dla ciebie przygotuje! ostatnio duzosiedze sama, jakos mi z tym dobrze, ale mili goscie oczekiwani zawsze! mam nadzieje, ze Verbena wreszcie odwiedzi stolyce, ale bedzie bal! Co do malowania na drabinie to i ja mam spory urobek w tej dziedzinie. Teraz juz bym nie miala sily, chociaz jak sie zastanowie, to za duze pieniadze jeszcze by sie i sily znalazly! mam nadzieje, Jakoto, ze masz odpowiedni ekwiwalent za swoje trudy! Odpowiedz Link
dado11 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 18:41 Właśnie przeleciała nad nami, w tempie expresowym, burza z krótkim, orzeźwiającym deszczem, świat zapachniał cudownym latem... kanikuły ciąg dalszy w robocie, choć trzeba było skoczyć na miłą wizytę w Urzędzie Skarbowym (miłą, bo jak się okazało, pomyliłam się na swoją niekorzyść, i urząd będzie mi oddawał więcej niż myślałam poza tym nic się nie dzieje, podobnie jak i u Luizy, ale taki stan, na jakiś czas jest boski))) jutro młodzieżowa impreza, na kilkanaście osób, mojej coraz starszej córeczki, właśnie upiekłam 3 keksy (w/g Fed), a jutro zrobię dipy do świeżych jarzyn i sałatkę z młodych ziemniaków. Wieczorem wybywamy z domu, zabieramy czworonogi (są zdecydowanie niskopodłogowe, łatwe do nadepnięcia..), ale wracamy w nocy, żeby towarzycho za bardzo się nie rozbisurmaniło. I tyle, miłego weekendu Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 19:40 U nas polalobardzo solidnie, oczywiscie na zle utwardzonych ulicach juz kaluze po ośki, a teraz nastal, jak u Dado, przepiekny wieczor z chmurkami na bladoniebieskim niebiei sloncem jeszcze dosyc wysokim. Chwilo, trwaj! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piatek - czego wiecej trzeba? 04.07.08, 19:48 Obawiam sie ze jesli o mnie chodzi to, to jaka jest pogoda zauwaze po 15 lipca. A do, roboty mam po pioropusz. I to tyle jak chodzi o mnie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 07:40 Sama sobie takie pasjonujace rzeczy opowiadam. Robie i caly lykend bede robila I caly tydzien tez. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 09:52 Tutaj tez pochmurnawo, ma byc 22C, ale im nie wierze - wczoraj tez tak mowili, a bylo 28C i slonecznie. Weekend przeprowadzkowy podwojnie - dzisiaj jade do zaroztoczonej okropnosci wziac reszte rzeczy, a jutro juz z calym majdanem zjezdzam do mieszkania docelowego. Jipppi. Mam nadzieje, ze tam nie jest az tak roztoczowo, tfu, na psa urok. Od jutra do 17 lipca bede odcieta od netu - chyba ze ktos w kamienicy ma wifi, pod ktory laptokiem bede mogla sie niesmialo podpiac. No ale potem bede juz miec i domowy telefon z nieograniczonymi rozmowami do 45 krajow, i kablowke, i internet, wszystko w jednym pakiecie. Yesssssss........ Pozdrawiam sobotnio, i milego dnia zycze Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 12:21 Brawo Jutko, zycze ci zebys juz wyladowala "na swoim", to i u nas bedzie cie wiecej Wczoraj mnie wzielo na siedzenie do 3.30, blady swit i swiergot budzacych ptaszyn zagnal mnie dopiero w posciel! Milo, ale troche jestem zwolniona, po bardzo krotkiej nocce. Pogoda sie robi! (wiem, wiem, ze pogoda jest zawsze ))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 20:44 Czekam na sprawozdanie Jutki z miejsca docelowego. Co tam sie u Ciebie Mammajko poprawialo w sprawie? U nas lunelo jak z cebra i polalo czas jakis solidnie. Teraz zapada pogodny wieczor. Dziecinka w pracy na Wyscigach, le Maz trawi kolacje. Na mnie czeka pierwsza czesc czterotomowej nordyckiej sagi kryminalnej, na wszelki wypadek w jezyku bla-bla. No to mam pyche na wieczor. Jutro od rana arbait. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 21:01 Milego czytania Fed Ponioslo mnie dzis w swiat, niedaleki wprawdzie ale z dala od domu. Porwalam kolezanke i pojechalysmy do starego fortu polazic, posiedziec na tarasie kawiarenki na lodach i popatrzec na ludzi. Ja bylam kierowca, zbyt malo jezdze wiec przy okazji troche sie douczylam. To jest ten fort www.homepages.hetnet.nl/~armeagle/ www.bourtange.nl/site/index.php?option=com_google_maps&category=19&Itemid=107 chyba sie nie otworzy, nie wiem dlaczego, no trudno. Teraz musze cos zjesc bo caly dzien na jednym ciasteczku i kawie Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, pochmurnawa 05.07.08, 21:12 Otworzyl sie, wyglada imponujaco! napewno ciekawa wycieczka! tesknie za jakas dluzsza podroza, chcoiaz w koncu troche sie juz przewietrzylam, ale takie cztero - piecio dniowe wyjazdy to nie to co dlugi wyjazd. No ale nie bedzie i trudno Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota, pochmurnawa 06.07.08, 07:43 Nie wypowiadaj tego slowa przy mnie Mammajko. Od czterech lat nie ruszam sie z Warszawy Juz nie pamietam jak wyglada inne niebo niz to ktore widze z okna za ekranem komputera. Juz nawet nie robie planow, bo wiem ze nie mam jak i juz. Wymiennie, fundusze, robota i Krowisia skutecznie mnie uziemiaja. Verbeno, dzieki Tobie chociaz sobie popatrzylam. U mnie tez sie otworzyl i szczeka pewnie by mi opadla gdybym tak na nia nie musiala na nia uwazac Za czem przystepuje do roboty. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pochmurnawa 06.07.08, 08:06 Halo halo! A na Dolnym Slasku kto byl u mnie 2+ lata temu, he? ))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela gwoli scislosci. 06.07.08, 08:12 Byl, ale tylko 3 dni. To wypad a nie podroz. Ale szkoda ze teraz do Ciebie dalej Jak Ci idzie przeprowadzanko? Wrzucilabys do albumu jakies zdjecia z Paryza! Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 06.07.08, 08:16 No to mam D-Day. Przeprowadzka do docelowego. Pakowanie drugiej walizki. Skupianie sie "zeby nie zapomniec". Myslowe przygotowywanie sie na brak internetu, TV i telefonu w domu. Do 17 lipca. Przez te wszystkie moje przygody mam rozregulowany organizm, pod kazdym wzgledem. Czekam wiec na umoszczenie sie w docelowym mieszkaniu, ustalenie rytmu zycia, torow, sciezek, godzin. Trzymajcie za mnie kciuki Milej niedzieli Odpowiedz Link
mammaja Re: Trzymam wszystkie cztery nt 06.07.08, 13:12 Ja tez trzymam, Jutko! Zapowiedziana wizyta brata z zona zostala odwolana z powodu awrii samochodowej w pol drogi. Niby mogli rzyzykowac, ale poniewaz ona ma wieczorem jakies zdjecia, woleli nie . No i zostalam z garem golabkow, ale nie ma obawy, zeby zostaly! Za tydzien zrobienowe. Pogoda sloneczna, synek zanocowal i odplynal, ot i taka niedziela. Odpowiedz Link
lablenka_x Niedziela z super niespodzianką 06.07.08, 21:16 Tez Jutencjo trzymam. Słuchajcie dziewczyny - Kasia robi samodzielnie kilka kroków i potrafi trzymając sie stołu czy krzeseł lub scian, przemieszczac sie chodząc.Chodzi tez coraz piękniej przy Verbenowym chodziku.Na chwile zostałyśmy same , wyściskałam ją i pochwaliłam ze tak walczy, a ona z trudem ,ale coraz wyraźniej powiedziała mi "bo chcę chodzic i jeździć na rowoerze i hulajnodze".Kochane waleczne dziecko.To wielki postęp .2 tygodnie temu była raczej zrezygnowana. U nas nie spadła kropla deszczu,mimo ,że się chmurzy od 2 dni. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Niedziela z super niespodzianką 07.07.08, 00:41 Czy mozna poprosic o wyjasnienie.Czasami czytam i nie bardzo wiem o co chodzi.Nie chce byc bron Boze wscibska, po prostu interesuja mnie sytuacje Forumowiczow, i sama opisuje wlasne personalne sprawy. Domyslam sie, ze dziecko jest po wypadku czy chorobie i walczy aby wrocic do "normy" czego ja zycze z calego serca. piozdr Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela z super niespodzianką 07.07.08, 08:27 Lx, to cudowne wiesci, zawsze wierzylam w Kasiny upor i wole walki. Coz to jest za dzielna dziewczynka!!!! Foxy, wlasciwie to Lx, a nie ja powinna Cie objasnic, ale zrobie to za nia. W telegraficznym skrocie. Kasia, wnusia Lx, stawia pierwsze samodzielne kroki po wypadku ktoremu ulegla w czasie pozaru. Rokowania byly nie najlepsze, ale to dziecko odznacza sie niebywala wola zycia i hartem ducha. Jesli chcesz wiedziec wiecej wyszukaj sobie na naszym forum watek "Kasia dzielna dziewuszka". Eee tam wscibska, jest wielka roznica pomiedzy zainteresowaniem a wscibstwem)) Odpowiedz Link
jutka1 Dzieki za kciuki :-))) 07.07.08, 06:37 Dziendobrybardzo Kciuki pomogly. Patrze i sie dziwuje, bo w lewym dolnym rogu lozka zlapalam internet. Siec jest "security-enabled" czyli trzeba dawac haslo, a mnie wpuscilo bez hasla. Malo tego, siec nazywa sie tak samo, jak moj sp. przyjaciel francuski malarz, minus jedna litera ale wymawia sie tak samo. Cuda? Poza tym nie ma tu koldry, wiec spalam pod kocem; przyzwyczajam sie ciagle do dzwiekow kamienicy; zamiast do salonu ciagle usiluje wejsc do szafy, i takie tam. )) Jest dobrze. Milego dnia Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzieki za kciuki :-))) 07.07.08, 08:28 No ja mysle. Nawet spalam w skarpetkach zeby mi sie te dolne nie rozplataly przez sen. Odpowiedz Link
mammaja Poniedzialek 07.07.08, 10:33 LX, gdzies zniknal moj wczorajszy wpis -ale powtarzam - wzruszylam sie walka Kasi o powrot do sprawnosci. I napewno tak bedzie! Poniedzialek pochmurny, dobry dopracy. Kocik ochrypl totalnie, jego donosne zazwyczj miauczenie przepomina cichy skrzek sroki. Poniewaz nic sie nie poprawia pojedziemy do weta. Dostalam maila, ze czesc amerykanskiej rodziny przyjezdza w przyszlym tygodniu na chwile. Bardzo ich lubie, takze milo bedzie sie zobaczyc. No i do roboty, kochani! Odpowiedz Link
gaudia Re: Poniedzialek 07.07.08, 14:02 Fedo dzieki za przyblizenie Kasi Lx - gratuluje i ciesze sie niemozebnie. Takie kilka krokow...rany to znacznie więcej niz ten koles na Ksiezycu kiedys a widzialyscie jakie dzis ladne Google som? www.google.pl/ slucham w przerwie pracy Ciechowskiego Wiedźmina i sobie bębnię Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialek 07.07.08, 16:13 Google sliczne, szagalowskie W dodatku do TP "ksiazki" recenzja z nowowydanej biografii Chagala. Musze zamowic, ciekawskie bardzo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela z super niespodzianką 08.07.08, 01:12 lablenka_x napisała: > Słuchajcie dziewczyny - Kasia robi samodzielnie kilka kroków i > potrafi trzymając sie stołu czy krzeseł lub scian, przemieszczac sie chodząc.Chodzi tez coraz piękniej przy Verbenowym chodziku.Na chwile zostałyśmy same , wyściskałam ją i pochwaliłam ze tak walczy, a ona z trudem ,ale coraz wyraźniej powiedziała mi "bo chcę chodzic i jeździć na rowoerze i hulajnodze".Kochane waleczne dziecko.To wielki postęp .2 tygodnie temu była raczej zrezygnowana. Wspaniala wiadomosc, LX, bardzo sie z Toba ciesze. Czy jest cos co ja moze bardziej zmotywowac do poruszania sie? Czy Kasia ma rower albo hulajnoge? Albo dodatkowe kolka do roweru (bo przeciez nie zacznie jezdzic na dwoch)? Wiesz, cos co moze dotknac, popatrzec i starac sie zeby moc uzywac... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 02:37 Nie gotowalam obiadu w piatek, sobote ani w niedziele - jakos zakumulowaly sie rozne zaproszenia. A poza tym byla piekna sloneczna pogoda, czyli ogrod, przerzucanie kilometrow w basenie i gapienie sie w plomienie :o) Pozdrawiam zimowo Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 17:30 Niech Kasia chodzi i tanczy, pilke goni i kota ! Trzymam kciuki. Kasia mnie dzisiaj zainspirowala, bo wszyscy sie czasami uczymy chodzic po roznych metaforycznych pozarach. Trzaskajac marudzeniem w kat ide na drabine. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 20:08 Fedorczyku ,fajnie,ze za mnie w tak pięknym skrócie powiedziałas co z Kasią. Masz rację Jakoto,często tak bywa. Luizo coś ostatnio małomówna się zrobiłas ,a ja z wielką przyjemnoscią czytam Twoje australijskie opowieści.I co?Skazujesz mnie na głód.Jutencjo jak mozesz włazić do szafy,czyżby drzwiowopodobna?? Potwierdzam ,ze wycieczkę Verbena odbyła w naderurokliwe miejsce , nawet w deszczu.Slicznie tam.Właśnie zdałam sobie sprawe jak czas szybko leci- to już rok od naszego pobytu minął. Cóż u nas ? Czekamy na deszcz.Podobno w kamforowej stronie Poznania ,czyli na wschód od Warty padało i to mocno.U nas chłodno, powiedziałabym,ze nawet zimno.Pokropiło ,jak mówi nasz znajomy rolnik "jak ksiądz kropitkiem" i to wszystko. Poniedziałek miałam od wczesnego poranka bardzo pracowity ,bo mąz wyłączył przed wyjściem do pracy starą lodówkę,a ja po nocy przespanej kawałkami( wrażenia po kasinym chodzeniu i jakas granda wrzeszcząca za oknem)zasnełam nad ranem snem sprawiedliwego.Obudziłam się o 8,a kuchnia pływa ,więc ścierki w dłoń i ratowanie .Udało mi się zebrac to paskudztwo po prawie półtorej godzinie(powolna jestem, a i co chwile woda wypływała spod szafek) .Teraz własnie włączylismy nowa.Zobaczymy, zobaczymy... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 20:18 Lx, z sypialni do salonu jest w prawo, ale miedzy drzwiami jest zabudowana szafa, o ktorej ciagle zapominam, wiec skrecam w prawo do szafy )))))))) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Lipcowy poniedzialek, mlody ksiezyc 07.07.08, 22:21 Fajne wiesci o Kasiuni, jeszcze ja widze taka biedniutka w szpitalu,kiedy potrafila sie tylko z trudem usmiechnac. Mam nadzieje ,ze uda nam sie w tym roku znow spotkac i zobaczyc postepy. Wczoraj spedzilam mily dzionek. Bylismy u bratanka, biednego studenta,ktory musi cale wakacje sleczec na uczelni piszac prace doktorska. Przyjechal z Niemiec do Holandii ,poniewaz tutaj ma lepsze warunki w laboratorium. Mieszka 50 km od nas, niedaleko a w dodatku mial wczoraj urodziny, trzeba bylo zlozyc mu osobiscie zyczenia. Zaprosilismy go do restauracji, byl szczesliwy ze wreszcie mogl zjesc porzadny posilek bo na gotowanie nie ma specjalnie czasu. Siedzielismy sobie na tarasie, slonko przygrzewalo, gapilismy sie na ludzi i kawalkady motorzystow na swoich dziwnych wehikulach. Jakub rozmarzyl sie, ze juz ma takie cudenko i czul prawie wiatr we wlosach Dzis dla odmiany pochmurno i szaro tylko kosy nie przejmuja sie deszczem i wyspiewuja na szczycie dachu przenikliwe trele. Jeden u nas a drugi na dachu u sasiadow. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Naprawde nie mam nic do zaraportowania 08.07.08, 02:14 lablenka_x napisała: > Luizo coś ostatnio małomówna się zrobiłas ,a ja z wielką > przyjemnoscią czytam Twoje australijskie opowieści.I co?Skazujesz > mnie na głód. LX, naprawde nie mam nic do zaraportowania, nawet pierdol. Tu trwa typowa sloneczna sydnejska zima, powoli i z przyjemnoscia przerabiam ogrod na swoj rodzaj i podobienstwo - ale ile mozna o tym pisac?. Nabylam droga czesciowego kupna booooski komplet sztuccow na osiem osob za 1/4 normalnej ceny. Przerzucam kilometry wody 4-5 razy w tygodniu dopoki jest zima i nie ma tlumow na otwartym basenie. U przyjaciolki wyczailam fajna stara damke i bede ja namawiac do pozbycia sie owej. Obiadow nie gotowalam od czwartku do poniedzialku, bo bylismy trzy razy pod rzad zaproszeni na zarlo. Zycie ameby: jesc co pod macki wpadnie i dawac sie unosic wodzie. Zero ambicji, duzo miesni, gapienie sie w ogien. Prosze nie oczekiwac ode mnie zadnych tekstow ani zrozumienia tego co piszecie, bo powoli zamieniam sie w bezmozgiego miesniaka-dresiarza, hy, hy, hy. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia roku 08.07.08, 01:41 Wedlug meteorologow weszlismy wlasnie w najzimniejszy tydzien roku. Od dzisiaj zapowiadane sa lodowate, silne wiatry z zachodu, suche sloneczne dni i opady sniegu na wysokosci od 900m w gore (czyli rowniez w pobliskich Gorach Blekitnych). W Gorach Snieznych prognoza mowi o 30-40 cm sniegu, wiec narciarze sie ciesza. A ja rozpalilam w piecyku na werandzie, patrze na drobne chmury za oknem i mam nadzieje ze do poludnia wyjdzie slonce i pojde wtedy na basen. Po kilku wyjsciach na plywanie w poludnie mam juz wyrazna opalenizne. W nocy nietoperze szalaly na drzewie banksii i przelatywaly z lopotem skrzydel "wah-wah-wah-wah" za oknami sypialni, bombardujac fioletowa furtke ciemnymi owocowymi odchodami. Na szczescie nie dobieraja sie do cytrusow, sa dla nich za kwasne... Wracam do drobnych zajec. Jutro pewnie bede siedziec cicho, bo moj laptop sie zawirusowal i techniczne chlopaki beda go testowac i przerabiac. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 03:18 Jak Boga kocham, ze sie do tej Australii wybiore zanim zczezne Ona plywa w najzimniejszym miesiacu w roku, a nietoperze - wprawdzie jej na furtkie srajo - ale cytrusow ne tykajo. Siedze w mroku i napawam sie niesmialymi podmuchami po upalnym dniu. Z czystego nieba cos kapie - jakim cudem ? Ale niech kapie, bo to tez chlodzi. Popijam prawie zamrozone torrontes i drapie z rozkosza bable komarowe. Jest blogo - moze po czesci dlatego, ze zostawilam w pracy komorke i nikt do mnie nie dzwoni, ani nie sms-uje . Wczesniej przechodzac obok moich rozmarynow az mi sie w glowie zakrecilo od olejkow eterycznych, i uderzyla mnie fala wspomnien. O czasach kiedy te rozmaryny pielegnowalam, skubalam swieze galazki do potraw pichconych w kuchni - teraz opuszczonej pod pretekstem nie posiadania sprawnego pieca. Jakims takim wyrzutem zapachnial ten rozmaryn . Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 03:32 jakotakot napisała: > Jak Boga kocham, ze sie do tej Australii wybiore zanim zczezne Wybieraj sie, wybieraj, po to bedzie kanapka na werandzie: dla przyblakanych z zimnych krajow gosci :o) > Ona plywa w najzimniejszym miesiacu w roku, a nietoperze - wprawdzie jej na furtkie srajo - ale cytrusow ne tykajo. Ale o sssooo chozzzi? Takie sa realia, zero fantazji :o) Czy wiesz, ze o tej porze roku mozesz w okolicach Canberry rano pojezdzic na nartach a po poludniu byc na plazy i surfowac? >Siedze w mroku i > napawam sie niesmialymi podmuchami po upalnym dniu. Szczesciara, u nas po upalnym dniu cykady gwizdza az leb urywa. Pozdrawiam z werandy Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 04:22 Narty i plaza cuzamen do kupy to jest ponad moje sily... U nas prawdziwe cykady wylegaja sie co kilka lat, a te mniej prawdziwe zaczynaja sie drzec ( a raczej trzec ) w sierpniu. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 10:03 Lepiej sie Was czyta niz slucha tego palanta Cejrowskiego))Cudna wymiana! A ja zaspalam. Bosko jest zaspac. Tylko teraz wszystko musze zrobic z poswistem. Wczoraj zawiozlam Dziecinke do Factry w Ursusie, celem wydania zarobionych przez nia pieniedzy. Ona dla siebie nie znalazla niczego, ja kupilam sobie w Solarze dziwny sweterek, nie sweterek. Ale co jest najwazniejsze w historii to, to, ze spotkalam tam moja prawie sasiadke, przyjaciela jeszcze od przedszkola, matke. Mala chuda jak sztyl od szczotki 79 latka, ubrana ze sportowym szykiem i sznytem, pojechala na zakupy z wnuczka. Autobusem!!! Warszawianki docenia wyprawe babuni. Oczywiscie powrotna droge odbyly z nami samochodem, ale ona byla godowa popylac dalej komunikacja publiczna. Niesamowita jest, zlosliwa do spodu, inteligentna niezwykle, emerytowany lektor rosyjskiego na UW, ciagle uczaca i tlumaczaca prywatnie. Cala rodzine trzyma zelazna reka. Dobrze jednak ze nie dalam sie jej wydac 100 lat temu za maz, za jej syna. Dzieki temu nadal sie wszyscy przyjaznimy. Oni sa tak jak i my, czerniakowska rodzina i wszyscy jestesmy w sieci mojego puebla. Wiatr wieje, Krowisia skuczy, praca warczy na mnie. Ide zajac sie tym wszystkim. Zwlaszcza wiatrem. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Wtorek, poczatek najzimniejszego tygodnia rok 08.07.08, 12:29 Fed, moi rodzice maja taka sasiadke. 90 na karku, a jest przytomniejsza i sprawniejsza od niejednego stetryczalego 40-latka. Fantastyczne sa takie kobity Ona twierdzi, ze to dlatego, ze ja za mlodu po rosie rannej boso przeganiali hehe. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciemne chmury sniegowe 08.07.08, 10:36 Wrocilam z basenu o drugiej, wtedy wial juz zimny wiatr ale niebo bylo w miare czyste i znowu sie opalilam. O czwartej podnioslam wzrok zza biurka i popatrzalam za okno a tam szly od zachodu ciemne chmury sniegowe... Meteorolodzy zapowiadaja snieg w okolicach Sydney: w Gorach Blekitnych i w Southern Highlands na wysokosciach powyzej 900m. W Gorach Snieznych ma spasc 30-40 cm sniegu, narciarze sie ciesza. Rozpalilam w obydwoch piecykach, bo od samego patrzenia robi mi sie zimno, rozlozylam sie na sofie i czytam "Twoj Styl" wlasnie doslany mi z Polski. Na sobote i niedziele oficjalnie zapowiadaja zero stopni. Natomiast wczesnie kwitnace krzewy w moim ogrodzie tudziez obfite magnolie u sasiadow mowia mi ze zima bedzie krotka i lagodna. Byle do wiosny... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Melduje sie 08.07.08, 11:33 Ekipa przyjechala, wtargala rzeczy, czesc rozpakowala, i poszli. Teraz jestem na 60 m2 z 50 pudlami roznej wielkosci, i powoli bede odgruzowywac. Biurko z lat 20 XXw. doszlo z ulamanym rogiem. Bede zadac zwrotu piniondzow od ubezpieczenia, oczywiscie. Czekam na Pana Krasnoludka mojego ukochanego, ktory niedlugo przyjdzie ze swoja szwagierka i bedziemy mnie rozpakowywac i moscic. Ale najpierw dam im pierwsze instrukcje, i pojde cos zjesc, i do banku. Niestety, sa tu roztocza, znow mialam nad ranem atak. /// Zmienie dzis posciel na moja, antyroztoczowa, poprosze Pana Krasnoludka, zeby hiper-dokladnie wyczyscil cale lozko, odkurzyl materac i pozbyl sie kurzu z najmniejszych szczelinek wokol, moze pomoze? Jesli nie to nowy materac/nowe lozko/ekipa do wybicia gadziny, nie wiem. (( To by bylo na razie tyle, ide rozpakowywac ciuchy. Milego dnia Odpowiedz Link
jakotakot Re: Melduje sie 08.07.08, 12:34 Fatalna sprawa z tymi roztoczami - bo toto nawet za male, zeby z zemsty nadepnac ! Moze krsnoludek z czasem zaprowadzi taki porzadek, ze sie roztocza wyprowadza na zasadzie "there goes the neighborhood" ? Odpowiedz Link
dado11 Re: Melduje sie 08.07.08, 22:02 Jutku, trzymaj się zdrowo i z daleka od roztoczy!!! może generalne sprzątanie pomoże? Ja mam za sobą ciężki dzień, wypełniony administracją i działaniami logistycznym... mam nadzieję, że wszystko dopięłam na ostatni guzik. Wynajęliśmy duży dostawczy samochód, zaopatrzyliśmy się w koce i liny, i jutro wyruszamy po nowo nabyty kredens z przyległościami w te i spowrotem ok. 600 km. Żeby było weselej, wszystkie formalności załatwiałam z firmą we Wrocławiu, samochód odbieramy w W-wie, a jedziemy do Zawiercia. Niezły galimatias geograficzny, a w Zawierciu nigdy nie byłam, więc biorę aparat, może coś ciekawego będzie po drodze. Poza tym dzień był piękny, na noc zapowiadają burze, trawnik już tęsknie wzdycha z tęsknoty za kosiarką, a wiśnie czekają na zerwanie. No nic może w weekend, bo w piątek jadę za Augustów, a po drodze zobaczę kawałek Puszczy Biebrzańskiej. Oby tylko pogoda dopisała Jednym słowem, nie nudzę się wcale! Pozdrawiam, D. Odpowiedz Link
mammaja Re: Melduje sie i ja 08.07.08, 22:20 Dado, dzielni jestescie! Zycze pomyslnych podrozy! Wlasnie wrocilam z rozwiazywania Jolki u przyjaciol, bardzo mile sa te wtorkowe spotkania, tylko bardzo szybko dzisiaj nam poszlo Z zabawnych zdarzen - mzonek uparl sie ze pojedzie sam do Popowa do rodzinki na wilegiaturze. Zawsze ja prowadzilam, kiedy tam jezdzilismy. Starannie mu tlumaczylam jak znalezc ten dom, sluchal jednym uchem, no i oczywiscie w popowie pojechal zupelnie nie tam gdzie trzeba i szukanie dobrze znanegodomuzajelo mu przeszlo godzine! Poza tym jest piekne lato i mam wakacje Pozdrawiam! Odpowiedz Link
monia.i Re: Melduje sie i ja 08.07.08, 23:49 Też się melduję Weekend spędziłam na kibicowaniu Smokowi - dałam się namówić na wyjazd dwudniowy -sobotę spędziłam w Ostródzie a niedzielę - w Olsztynie. Walczyli dzielnie, nawet jakieś medale pozdobywali, pogoda dopisała, nastawiłam się na zapowiedziane ochłodzenie i opady a lampiło z nieba przez dwa dni bez przerwy i w ogóle było świetnie. Aż się nie chciało wracać...ale wróciliśmy, bo urlop w sierpniu dopiero. Poza tym - normalka - praca-dom. I takie inne. Pozdrowionka Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda bez komputera 08.07.08, 23:56 Zaraz oddaje laptoka chlopakom z dzialu technicznego, zeby go odwirusili i przeczyscili a sama bede przewalac papiery, chodzic na joge i obijac sie. Zatem nie bedzie mnie na forum przez czasokres jakis :o) Pozdrawiam nadal zimowo (ale na razie obylo sie bez szronu) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Sroda bez komputera 09.07.08, 00:41 Wzielam mojego wampira na Wall-e - nowa kreacje Pixar-a. Mamusia zachwycona, wampir mniej - okreslil film jako "dziecinny".... Moze mamusia juz dziecinnieje ? Upal straszny (stad to kino - dobrze klimatyzowane ), i obezwladniajacy. Syn sasiadow w samo poludnie przerzucal taczki gleby z ich ogrodka do mojego, bo sobie powiekszaja patio, i wypelniaja mi przy okazji dziure w terenie. Obserwujac go zlanego potem, ale bardzo dziarskiego, ja z kolei zalalam sie zazdroscia o energie 20-sto latka )) To se ne wrati... Ale za to - co on wie o zyciu... hehe Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sroda bez komputera 09.07.08, 04:36 Dzieki Fedorczyk, za wyjasnienia o Kasi.Zycze temu walecznemu dziecku calkowitej rehabilitacji.Dlaczego los potrafi byc tak okrutny dla niektorych?.Oczywiscie pytanie retoryczne. U mnie tez kolowrotek, i czekam na zime.Upaly straszne, nawet ziolka w ogrodku sie zbuntowaly.Musze poczekac do listopada. Tak fajnie miec "roslinki" jadalne w ogrodku. Niestety moje dwa drzewa avocado i mango zostaly zniszczone podczas ostatniego huraganu.Malzonek ocalil mango, ale nie wiadomo czy i kiedy beda owoce, a byly pyszne. Pozdrawiam wszystkich. PS Jak sie czuje kocio Mammajo?. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sroda 09.07.08, 06:26 Na googlowej stronce meteo zapowiadaja dla Warszawy chmury i deszcze, a za okonem bezchmurne niebo. Cuda, czy jak? Foxy, do uslug Tyle sie u Was dzieje ze az mi zazdrosc. Ja niec tylko siedze nad kompem i papierami. I tlumacze az furczy. A najgorsze, ze w zasadzie mamy przekonanie ze guzik z tego bedzie, bo kurs Euro jest tak fatalny, albo jak kto woli Zlotowka jest taka mocna, ze niestety jestesmy, jako kraj a nie my jako my, za drodzy, wiec niestety oferty nie sa konkurencyjne. Ech cholera, przydalby mi sie maly malutki cudzik ze strony "wladzy odgornej", bo zawodowo nie jest dobrze, a nawet calkiem zle. Nic to. Slonce swieci pojde z Krowisia posmecic nad Wisla. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 09.07.08, 06:58 Pobudka byla godzine pozniej, niz wczoraj, bo o 5:45, ale tez kaszlaca. Hmmmm. Chyba do lekarza pojde czycus. Pierwszy dzien pracujacy z tego mieszkania. Obliczylam, ze na dojezdzie zaoszczedze co najmniej 20 minut w kazda strone. Yeessssss..... Dzis, jutro i w piatek mam zawalone, i zawodowo, i towarzysko. Ale bede sie meldowac, o ile internet latajacy w powietrzu pozwoli. )) Milego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda 09.07.08, 11:30 Witam w srode! najpierw odpowiadam Foxie, wzruszona pytaniem : Otoz Kocik juz kilka godzin po zastrzyku odzyskal w pelni glos, znakiem czego przybiegl do mnie w nocy "na sygnale" - czyli donosnie miauczac na caly dom! teraz rozkoszuje sie jego donosnoscia, wrzeszczac przy kazdej okazji. Juz zastanawiam sie czy nie bylo lepiej, kiedy cichutko skrzeczal ))) Zapowiedziane ulewy nadeszly, juz kilka przeszlo nad nami, w dodatku jakisczas nie bylo swiatla. nadal udaje, ze mam wakacje, co nie zwalnia niestety od poplacenia lipcowych rachunkow ((( Moniu, tez bym chciala kibicowac takim zawodom!!!!! Jutce zycze pozbycia sie wszelkich roztoczy, dopiero sie zaczal tydzien - a tu Jutka planuje weekend - ja sie zabije, co z tym czasem ???? Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sroda 09.07.08, 17:22 Ciesze sie Mammajo , ze kocio jest ok,bo i pomoc byla szybka.Wiem cos o tym.{mam przeciez 3 kocia}. Jutka, pisalam juz do Ciebie, ze sa roznego rodzaje lekarstwa pomagajace na twoje alergie.Nie znam dokladnie sytuacji,ale z tego co piszesz problem jest dosc duzy.Domyslam sie, ze bylas z tym u lekarza, ale napisz dokladniej jesli mozesz..Tez uwazam, ze powinnas udac sie do lekarza we Francji.Nie mozesz przeciez ciagle sie meczyc , a to jest bardzo uciazliwe i moze byc niebezpieczne. Fedorczyk, takie spacery z piesiem sa cudowne, jak zyly moje pieski to mimo ze mialy ogrod do dyspozycji wymagaly spaceru i to to nawet agresywnie.{glosne szczekanie}Teraz musze chodzi sama. Malzonek sie opiera, no a kocia sie do tego nie nadaja.Zreszta teraz to nawet za goraco na spacery. pozdr Odpowiedz Link
monia.i Re: Sroda 09.07.08, 23:00 Może wakacjują? Ja jednym okiem podglądałam "Piratów z Karaibów" a drugim - podczytywałam. Odpowiedz Link
dado11 Re: Sroda 10.07.08, 00:20 melduję, że: mój małżonek jest nadzwyczaj dzielny i przejechał 600 km bez kłopotu wielkim, dostawczym samochodem nabyłam drogą kupna ogromny kredens + gratisy (serwantkę i okrągły rozkladany stół) i gdyby nie ten wielki samochód, to by się pewnie toto nie zmieściło... Wszystko jest w dobrym stanie, mimo podeszłego wieku (ok. 60 lat) i kosztowało RAZEM 750 zł!!! Jutro trzeba odwieźć ciężarówkę i jak nie będzie kłopotów, to z czystym sumieniem będę mogła polecić firmę od wynajmowania, bo niedrogo, uprzejmie i bez problemu a teraz zmykam spać, bo ledwie żyjemy, pozdr. D. ps. Lx, w tym zamieszaniu nie zdążyłam wyrazić radości z postępów Kasi!!! Bardzo, bardzo się cieszę! (no i tak po cichutku powiem: a nie mówiłam! gratuluję i trzymam kciuki za dalsze postępy)))) Odpowiedz Link
mammaja Re: Sroda 10.07.08, 00:40 Gratuluje, Dado! A jakie prawko trzeba miec na taki samachod? Normalne kat A wystarczy? Bardzo lubie takie meble iu bolewam, ze czesciowo w swoim czasie musialam oddac, bo nie bylo gdzie postawic Odpowiedz Link
mammaja Juz czwartek ! 10.07.08, 13:39 melduje, ze pogoda sloneczna z przelotnymi chmurkami, chlodniej, ale milo. Nie bawem rusze na swoje czwartkowe obowiazki, ale moze jeszcze domkna sie dzisiejki jak nie, to poczekacie do wieczora na nowe Odpowiedz Link
verbena1 Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 20:53 Dado, gratuluje udanego zakupu i prosze o fotki,kiedy szafa bedzie juz na swoim miejscu. Trzeba miec duza doze szalenstwa ,zeby przejechac pol Polski za szafa, ale taka juz jest Dado i za to ja lubie Lato,kanikula, miasto jakies wyludnione. Dzis rano jechalam cztery kilometry sciezka rowerowa i spotkalam tylko jednego czlowieka! Normalnie ruch jak na autostradzie ale teraz dzieciarnia ma wakacje. Poza tym siapi nieprzerwanie co mnie martwi. W sobote i niedziele mam kiermasze ,gdzie bede stala z obrazami tylko pod malutkim daszkiem. Niedobrze. Trzeba prosic bozie o zmilowanie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 21:34 No to sie prosze w imieniu Verbena, o kiermaszowa pogode)) Odpowiedz Link
monia.i Re: Juz czwartek ! 10.07.08, 22:38 Też będę trzymała kciuki za pomyślną pogodę nad verbenowymi obrazkami Warszawa średnio wyludniona - korki gdzie zawsze były - tam są. A myślałam, że latem będzie luźniej. Może i jest...troszeczkę. A w sklepach tłoczno, bo trwa wyprzedażowe szaleństwo...Wyprzedaże fajna sprawa tyle że umiarkowanie korzystam - nie potrafię funkcjonować w tłumie no i nigdy nie chce mi się stać w długaśnej kolejce do przymierzalni. Najlepiej byłoby przelecieć przez sklepy kole południa. Innymi słowy jedna ja powinna udać się na zakupy a druga ja - do pracy Tyldziu - życzę powodzenia w walce z roztoczami. No i pomyślnego oswajania nowej rzeczywistości Odpowiedz Link
monia.i Re: Sroda 10.07.08, 22:53 Foxie - będąc posiadaczką niekontrolowanej wyobraźni, natentychmiast wyobraziłam sobie Ciebie, jak zakładasz Małżonkowi obrożę oraz przypinasz smycz (hmmm - a co z kagańcem???), zachęcając czule:"No, chodź na spacerek, skarbie" a on się zapiera wszystkimi kończynami )) Faktycznie - gdy żar się z nieba leje, trudno wykrzesać w sobie chęć do spacerowania..Ale w ogóle takie łażenie bez konkretnego powodu trzeba po prostu lubić. Są osoby, które potrzebują jakiegoś celu lub uzasadnienia. Mnie się najlepiej łazi jesienią, po lesie, szukając grzybów. Mogę godzinami..)) Ale gdy psina nasza jeszcze żyła, to lubiłam chadzanie z nią na spacery. No, chyba że wyjątkowa plucha była.. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sroda 10.07.08, 23:58 Ha, widok meza ciagnionego na smyczy pobudzil i moja wyobraznie. Moj le Maz chadza przez dziesiec minut dziennie. Z Krowisia na wieczorne spacery, on nie lubi, a ona boi sie ciemnosci. Moniu przestan bronic sie przed nowa zywina. Twoja dusza wyraznie teskini. Ja spacerow jako takich niecierpie. Zawsze tak kombinuje zeby miec cel. A to do szewca, a to do weterynarza po drugiej stronie Wisly, a to na reportarz, a to po prostu zeby sprawdzic stan wody na Wisle pod laskiem Bielanskim. Patrze sobie na psiemamy i psietaty, ktore odwalaja marsze na kopiec Kosciuszki dookola parku i wlos mi sie jezy na karku. Kiedys tez tak bede, ale mam nadzieje ze po najdluzszym zyciu. Moj pies zbyt dlugich spacerow nie lubi. Chora jest przewlekle i meczliwa. Czasami leze kajsi sama, pod byle pretekstem. Zwlaszcza jak mam cos do przemyslenia. Musi mam jakies prymitywne lacze pomiedzy lydkami i mozgiem, bo tylko wtedy jasno mi sie mysli W zadne grzyby nie wierze! Odpowiedz Link