Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 299 - czerwcowo - letnie i burzowe

09.06.09, 23:38
Wołanie Dado dotarlo do mnie na poludnie od Krakowa, gdzie z przyjaciolmi
biesiaduje pijac wasze zdrowie - otwieram wiec przepiekne dzisiejki na
laptopie coreczki - czekajac na rewelacje czerwcowe!
Obserwuj wątek
    • foxie777 Re: Dzisiejki 299 - czerwcowo - letnie i burzowe 10.06.09, 00:08
      Jak fajnie,Krakow taki piekny.
      Tez bym chciala,ale jak jestem w Polsce to siedze w Warszawie,jakos
      tak sie uklada.
      Dzisiaj troche lepiej z ulewami,ale nie wiem co zrobie jak
      mi pogoda nawali na 20.Ma byc ogrodowe party na 14 osob.
      Wolalabym uniknac tego w domu,trzymajcie kciuki.
      Co do obrazow Verbeny tez bym chciala zobaczyc,"japonski" bardzo mi
      sie podobal.
      Juz nawet nie ma co wspominac jaka mam nieslychana frajde
      z Katania i Zbygiem.Bajka.
      pozdrawiam tropikalnie
    • luiza-w-ogrodzie Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 02:11
      No dobra, ze sniegiem przesadzilam, akurat u mnie nie pada, ale w
      okolicy Sydney (Gory Blekitne i plaskowyz za nimi) i w stolicy
      pokazalo sie troche bieli zas sezon narciarski w Gorach Snieznych
      zostal tradycyjnie otwarty w zeszly weekend. Jest zimno, wietrznie,
      slonecznie i sucho. Wieczorami rozpalamy kominek i raczymy sie
      zimowym jedzeniem: przedczoraj barszcz z uszkami, wczoraj curry,
      dzis gesta zupa dyniowa z tajskimi przyprawami.

      A poza tym na ogrodkach nic nowego sie nie dzialo, czego wszystkim
      zycze
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 07:59
        Tak padal snieg u nas....
        media.smh.com.au/national/breaking-news/snow-falls-across-nsw-overnight-563430.html

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • fedorczyk4 Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 10:26
          No faktycznie padał u Was śniegsmileZima panie Hawraneczku, zima. U
          nas ciągle trochę słońca, więcej deszczu. Czy ktoś może wytłumaczyć
          mi dlaczego rozwar który sobie u mnie radośnie rosnie od dwóch lat,
          w tym roku postanowił zostać krzaczorem? Kwiatków, ani widu, a
          rośnie i róśnie. A poza tym nic na działkach się nie dzieje.
          • monia.i Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:08
            Chyba jednak dużo się dzieje, bo cisza, jak makiem...smile
            U nas, szczęśliwie, śnieg nie padał, jedynie pokropiło, ale to już
            chyba norma, niemal jak w mojej podróży poślubnej, której hasło
            przewodnie brzmiało :"Dzień bez deszczu dniem straconym".
            Najbardziej wkurzają mnie nieschnące ręczniki.
            Poza tym mile i leniwie. Ale celebracja kolejnego długiego weekendu
            mnie nie dotyczy bo w piątek do roboty trza. No cóż - cieszę się, że
            mam do czego, więc nie margam smile
            Foxie - w tamtym wątku nie zdążyłam więc w tym muszę: młode kocie
            absolutnie cudowne smile Ależ musisz mieć radochę z podglądactwa smile
            Pozdrowionka dla wszystkich - Dado, przy tak regularnym podlewaniu
            traweczka migiem porośnie pole operacyjne smile
            Mammaju - fajnie, że udało Ci się na trochę wyskoczyć, baw się
            dobrze smile
          • dado11 Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:16
            Za nami krótki tydzień pracy, a przed nami wesoły dłuuuugi weekendsmile
            Foxie, gratuluję rozrośniętej kociej gromadki, to już prawie stado!
            u nas spokój i cisza, dziecko się wyniosło do ukochanego, praca się zrobiła,
            roboty w ogrodzie pod korek, ale ile można z siebie strząsać opadające krople
            deszczu? z tą pogodą to zdecydowanie jest coś nie tak... leje i pada, pada i
            leje, a zielone rośnie jak wściekłe...
            poza tym nastrój w taką pogodę jest z tych bardziej pod psem, więc trzeba się
            zmuszać do jakiejkolwiek aktywności... choć, jak popatrzyłam na to białe,
            spadające z nieba u Luizy, to zaraz mi się nasze zielone wydało piękniejszesmile
            jutro błogie nieróbstwo, w piątek wesoło towarzysko, w sobotę może wyskoczymy do
            stolicy pomachać tęczowymi chorągiewkami, a w niedzielę rodzicielka. Plan prosty
            i mało rewolucyjny, ale takie też są fajnesmile
            pozdrawiam milczące forum, D.
            • dado11 Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:18
              ooo, witaj Moniusmile
              bardzo ci współczuję tej pracy w piątek, ale fakt, dobrze, że jestsmile
              • monia.i Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:28
                Spoko wodza, nie ma co współczuć, zwłaszcza, że nie planowalismy
                żadnych wyjazdów i innych extra rozrywek..A w piątek czeka mnie
                luxusowy przejazd przez wyludnioną, luźną (mam nadzieję) Stolicę,
                bez korków. Mam tylko nadzieję, że w piątkowy poranek nie będzie
                padało, bo w taką pogodę świetnie mi się śpi - i wtedy, faktycznie,
                mogę być troszkę zirytowana niemożnością. Tyle, że będzie to bądź co
                bądź piątek - więc irytacja szybko mi przejdzie smile
                Normalnie druga Polyanna się ze mnie robi smile))
                • dado11 Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:43
                  patrząc na ostatnie dni, jest szansa, że w piątek o poranku przywita cię jasne
                  słoneczko, a po południu pożegna deszcz... jakoś ten scenariusz trzyma się już
                  całkiem długo...
                  a sądząc po tym ile nas dziś pojazdów minęło, wyjeżdżających z miasta, to
                  spokojnie, 0 korkówsmile
              • mammaja Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 10.06.09, 23:33
                Wrocilam z przygodami, glowna bylo gradobicie, ktore dopadlo nas tuz za
                Krakowem. Udalo sie zjechac na stacje benzynowa, bo nagle caly swiat zniknal,
                znalazlysmy sie w oparach mgly i dudnieniu potwornym o dach auta. Nie do
                opisania. Na szczescie nic sie na stalo, tylko troche najadlysmy sie strachu -
                pioruny walily, psy zamilkly przerazone i zasnuwaly szyby para od srodka. Kiedy
                dalo sie juz jechac droga plynela rwaca rzeczka. Z trudem dojechalysmy do domu
                znajomych - ludzie wyszli ogladac szkody na pola - niestety bardzo duze. Po paru
                godzinach ruszylysmy dalej na Olkusz i szose katowicka, gdzie panowala sloneczna
                lagodna pogoda - jakby w ogole nie bylo tego tragicznego impetu pogodowegu.
                Tylko gdzieniegdzie na poboczach lezaly zaspy z gradu, zgarnietego przez
                mieszkancow.
                A teraz padam ze zmeczenia, pozdrawiam i do jutra!
                • monia.i Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 11.06.09, 00:02
                  To mieliście emocje w podróży, cieszę się, że cało dojechałaś
                  Mammajko, psiny musiały też mieć sporego stracha..
                  W ogóle pogoda szaleje, przeczytałam, że burza znów zebrała
                  śmiertelne żniwo a piorun trafił sad Coraz częściej tworzą się jakieś
                  wiry i trąby, czy to przejaw zmieniania się klimatu? Zawsze lubiłam
                  nasz, umiarkowany, teraz to umiarkowanie przechodzi łatwo w żywioł,
                  który niszczy i zabija..
                  • foxie777 Re: Sroda czerwcowo - zimowo i snieznie 11.06.09, 00:16
                    No tak,to juz male stadko,dzisiaj po raz pierwszy zrobilam
                    oficjalne zapoznanie kociat z Foxie i Bulletem.Wyszlo calkiem niezle.
                    Foxie jest wspanialym kotem,dumnym ,niezaleznym od razu bylo widac
                    kto rzadzi w tym domu.Bullet troche poprychala,ale ogolnie poznanie
                    bylo ok.Czarusi jako ze jest agresywnana na razie nie przedstawiam.
                    Dzisiaj u mnie slonecznie no i jest nadzieja ,ze pogoda sie troche
                    poprawi.
                    Za chwile jade do Tesciowej robic obiadek.Steki i salata no i
                    oczywiscie butelka czerwonego winka.
                    Zycze super pogody
                    pozdrawiam tropikalnie

    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy szron tej zimy 11.06.09, 00:53
      Wyszlam poziewujac rano do ogrodu zeby nakarmic kury, ziewanie
      wyprodukowalo strasznie duze obloki pary i cos mnie tknelo zeby
      sprawdzic najzimniejszy kawalek trawnika, ktory okazal sie pokryty
      lekkim szronem! W sypialni 12 stopni, nic dziwnego, ze mi sie tak
      dobrze spalo. Zatem mamy lipcowa pogode w czerwcu - a ja jeszcze nie
      okrylam franzypanow przed mrozem, oby ich szlag nie trafil! Weather
      zome www.weatherzone.com.au/ mowi cos o "Big Chill"
      siegajacym az pod tropikalny Queensland.

      U Was zaspy gradu, u mnie szron...czyzbysmy byli w tej samej strefie
      klimatycznej? ;o)

      Pozdrawiam zyczac Wam milego dlugiego weekendu
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • verbena1 Czwarteczek pracujacy 11.06.09, 08:04
        Czy to dzis macie w Polsce wolny dzien? Stracilam juz orientacje.
        U nas trzeba pracowac, za oknem strugi deszczu, wybieralam sie
        rowerem do pracy a tu masz babo placek. Ja dobrze ,ze mam wybor i
        Muminkasmile
        Tydzien jakis zakrecony, romantyczne rozmowy, obiecujaca znajomosc,
        oj, znow sie w cos wpakuje, ale nic to, trzeba cieszyc sie kazdym
        dniem a nie myslec co bedzie. Jestem juz duza dziewczynkasmile)

        Milego nicnierobieniasmile
        • jutka1 Poranna kawa z Mammajką :-))) 11.06.09, 08:34
          Siedzę sobie, pijąc poranną kawę, w tle leci TV Polonia, zerkam i oczom nie
          wierzę! - a tu nasza Mammajka! smile))))))))
          Towarzyszyłaś mi dziś, Mammaju big_grin
          • mammaja Re: Poranna kawa z Mammajką :-))) 11.06.09, 10:51
            No nie do wiary, nie wiem jakie starocie wyciagneli, bo nie mialam ostatnio
            kontaktow z TV - Jutko, jak ci sie bedzie chcialo napisz mi na @ o czym to bylo smile
            Rano zrobilam obchod ogrodka, trzy dni mnie nie bylo i juz roznica - slimaki
            nadal zzeraja cynie, na poludniu Polski juz duzo wiecej rozkwitlych kwiatow i
            krzewow. W ogole tak bardz sie zmienia oblicze polskiej wsi - juz zniknely
            ukwiecone wszelkimi kwaiatkami ogrodki - ustepujac miejsca iglakom i
            trawniczkom, ale jakie to zadbane - az milo. Rownoczesnie - kilkanascie minut
            gradu i jakie straty! Znajomym wytluklo 20 ha pszenicy, a oni - ze dobrze, ze
            rzepaku nie wytluklo bo maja z 50 ha. Takie to teraz niektore gospodarstwa.
            Pozdrawiam siwatecznie !
            • mammaja Re: Poranna kawa z Mammajką :-))) 11.06.09, 10:52
              Oczywiscie mialo byc swiatecznie!
              • mammaja Re: Poranna kawa z Mammajką :-))) 11.06.09, 23:24
                Czy mnie sie komputer popsul, czy naprawde tu nikogo nie bylo ?????
    • luiza-w-ogrodzie Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 00:47
      Lubie piatkowe poranki, szczegolnie gdy w pracy nie ma duzych
      obciazen. Weekend wyglada zza wegla, do tego jest pieknie i
      slonecznie (no dobra, przyznaje ze rano znow byl szron!), jutro
      imprezka, dziecko wrocilo z wyjazdu z tatusiem (i jak zawsze
      wymagalo psychoterapii), znalazlam zlota raczke, ktora zrobi
      porzadny dach i zamek do krolikarni, wszystkie klocki ukladaja sie
      na swoje miejsca bez protestu...

      Pozdrawiam zimowo
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 09:03
        Mm, uczciwie przyznaję sie. Jak poszłam spać w środę wczesnym
        wieczorem, to właśnie sie obudziłam. Wczoraj wstałam tylko żeby
        podlać roślinnośc i nakarmić le Męża:
        http://images8.fotosik.pl/43/55795c4b6174ae52.jpg
        http://images8.fotosik.pl/43/bd31e322e32b467a.jpg
        http://images8.fotosik.pl/43/20dabb2392f59158.jpg
        • mammaja Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 09:56
          Fed, roślinnośc przepiekna , le maz zapewne tez zadowolony!
          Ide do kosmetyczki w ramach programu minimum smile
          • verbena1 Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 15:41
            Fed, no to sobie pospalas, czyzbys byla chora?
            Lato nie sprzyja siedzeniu przed komputerem ,nawet takie rozmoczone
            i zimne.
            Dzis podejmuje obiadowo zaproszonego goscia (!) i wlasnie miotam sie
            miedzy kuchnia i pokojem. Zobaczymy czy da sie olsnic moim popisowym
            daniemsmile
            • mammaja Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 15:45
              Czuje sie wspaniale z buzia wyczyszczona i wymasowana. Gdybyz tak co tydzien !
              Verbeno, napewno gosc wyjdzie najedzony po dziurki.
              pogoda znowu nie wiadomo jaka, narazie przynajmniej nie pada! Pedze na
              spotkanie spoleczno - sluzbowe!
              • joujou Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 17:43
                Verbeno,ja sądzę,że gość będzie olśniony przede wszystkim
                Twoją osobą smile) Cieszę się,że masz lepszy nastrój i trzymam
                kciuki!

                Fed,ślicznie masz na tarasie smile

                Dado, zamczysko bardzo okazałe-fajnie,że chociaż
                w taki sposób możemy poznawać mniej znane okolice,bo
                nigdy nie wiadomo,gdzie nas jeszcze drogi zaprowadzą smile

                W tym tygodniu święto i wolny weekend mnie nie dotyczą,taka
                praca,ale specjalnie nie narzekam,bo jest luzacko,a do
                końca miesiąca raczej już się nie przepracuję.

                We wtorek dotarła do mnie kolejna zła wiadomość-zmarła moja
                kuzynka,która od kilku m-cy walczyła z rakiem.Niby się z
                tym liczyliśmy,ale śmierć zawsze przychodzi nie w porę.
                Ciśnienie mi walnęło na tę wiadomość i od kombinacji,żeby
                jednak uczestniczyć w jej ostatniej drodze,ale ze względu
                na święto i inne okoliczności pogrzeb był już następnego dnia
                więc nie było szans załatwić sobie wolnego,a to aż w
                okol. Zamościa. Posłałam więc wiązankę przez pocztę kwiatową.
                Dobrze,że są już takie możliwości.Mam nadzieję,że w innym
                terminie uda się osobiście zapalić znicz na jej grobie.
                Oby na tym się skończyło,bo od lutego to już trzeci pogrzeb,a
                dłuższy czas był spokój.

                Teraz czekam na wieści od mojego brata i bratowej,którzy
                dzisiaj powinni przywitać Statuę Wolności-ciekawa jestem
                jak braciszek zniósł lot na tak długiej trasie,bo on bardzo
                niechętnie wsiada do samolotu,a po ostatniej katastrofie
                i kolejnych awariach był jeszcze bardziej wystraszony.
                Przed podróżą donieśli mi,że ich starzy syn,a mój chrześniak
                właśnie się zaręczył i tak jak to w życiu,złe wiadomości
                mieszają się z dobrymi.
                To tyle,pozdrawiam serdecznie!
                • dado11 Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 20:27
                  Witaj Joujousmile
                  przykro mi z powodu twojej kuzynki... niestety jesteśmy już na takiej półce, z
                  której powoli zaczynają pobierać, że nie wspomnę o poprzednim pokoleniu...sad
                  za nami odchodzący w niepamięć leniwy piątek, wietrzny i dosyć chłodny, ale w
                  porównaniu z zapowiadaną na jutro sobotą, chyba był po prostu piękny...
                  zamiast gościć gości, poszliśmy do kina na "Anioły i demony", goście się odwołali...
                  chcieliśmy jutro na Paradę Równości, ale przy zapowiadanych 12 stopniach,
                  smagającym deszczu i wietrze, jeszcze raz przemyślimy...
                  no i tyle, luziksmile
                  miłego wypoczynku, D.
                  • foxie777 Re: Obietnica piatkowego poranka 12.06.09, 21:02
                    12C w czerwcu,az sie wierzyc nie chce,gdzie jest global warming?
                    Fed,slicznie masz w ogrodku.Verbeno co zrobilas na kolacje?
                    U mnie juz upaly i mam zamiar wybrac sie na plaze,jesli nie bedzie
                    padac.Teraz woda jest jak w wannie.
                    Mammajo,nie wiedzialam ze mam "przyjemnosc" z gwiazda telewizyjna.
                    Joujou,przykre z kuzynka,Dado ma racje ze wchodzimy w wiek w ktorym
                    smierc nie jest juz takim wstrzasem,ale smutno.
                    Wczoraj kupilam sobie sliczne sandalki,to moja terapia,
                    oczywiscie kocia sa najlepsze, ale buty tez.
                    pozdrawiam tropikalnie
                    • mammaja Piatkowy wieczor 12.06.09, 21:38
                      No i wreszcie troche wiadomosci - tych smutnych i tych pogodnych. Tylko pogoda
                      beznadziejna, ja juz tez mam dosyc. O jakim zamku mowa, czyzbym cos przeoczyla?
                      Foxie, zadna tam ze mnie gwiazda tv, zapamietaj to sobie. Ale sie ciesze, ze
                      Jutka obejrzala akurat ten film, nigdy nie wiadomo co kiedy powinno sie wlaczyc sad
                      Jestem po burzliwym posiedzeniu zarzadu UTW, zadna z nas nie ma ochoty na
                      nastepna kadencje, a rownoczesnie nie ma chetnych na zastepstwo i w dodatku z
                      jakiemis umiejetnosciami dzialania. I badz tu madra - tak bym chciala, zeby ktos
                      to pociagnal i nie spieprzyl.
                      No zobaczymy. Jutro dzielna grupa 55+ udaje sie na splyw kajakowy Wkra do
                      Pomiechowka. Napewno byloby wspaniale, gdyby bylo cieplej.
                      Ciekawa jestem relacji z ich swplywania smile Zapisalam sie na wycieczke do Berlina
                      i Poczdamu w sierpniu. Nie widzialam Berlina po zburzeniu muru. Pozdrawiam
                      chlodno, ale serdecznie smile
                      • verbena1 Sloneczna sobota 13.06.09, 10:16
                        Slonce ,slonce i cieplo. Buzia smieje mi sie juz od rana na ten
                        widok.
                        Zaraz wyruszam na rowerowa wycieczke w milym towarzystwie, wreszcie
                        rozruszam troche kosci. Wieczorem mile spotkanie. Czego chciec
                        wiecej.
                        Slonecznego wekendu zyczesmile
                        • en.ej Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 10:25
                          Deszcz, szaro, zimno sad
                          Gdyby nie telefon to bym nie wyściubiła nosa spod pierzynki. Może kawa pozwoli
                          inaczej spojrzeć na zaokienne widoki smile
                        • mammaja Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 11:33
                          Verbeno - dobrze, ze slonce jest u ciebie - przynajmniej gdzies jest!
                          Do znudzenia pisac o tym zimnym czerwcu - ale jest wprost fatalnie zimno 10 C.
                          Juz sobie wyobrazam ten splyw kajakowy smile Na zadna manife sie nie wybieram, ani
                          nigdzie. Pewno napale w kominku.
                          • monia.i Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 12:09
                            Pogoda paskudna sad A wczoraj rano było bardzo śmiesznie - wstałam
                            przed siódmą, herbatkę wypiłam, umyłam, ubrałam, włos ułożyłam,
                            zaczęłam torebkę do pracy pakować i na wyświetlaczu zobaczyłam nie
                            odebranego esemesa - to szef późną, wieczorową porą dnia
                            poprzedniego informował mnie, że w piątek mogę się w pracy nie
                            pojawiać..A tak mi się wstać nie chciało, była tak cudownie brzydka
                            pogoda idealna do spania - no ale w ciągu godzinnego plątania się po
                            chałupie śpik mnie całkiem odszedł. Smok kajał się straszliwie, że o
                            esemesie nie poinformował, jak się okazało - on słyszał, ja się
                            kąpałam no i mu umkło. Nie wiedziałam, czy bardziej jestem zła, czy
                            może raczej rozbawiona. Chyba raczej to drugie..no i miałam przez
                            poranną pobudkę bardzo długi dzień wczoraj..Ale żeby nie było za
                            pięknie, to gardło mnie wczoraj rozbolało i dziś też nie daje
                            spokoju sad Jak wyglądam przez okno, to specjalnie się nie dziwię sad
                            Brrr..Powinnam do sklepu wyskoczyć, ale straszliwie mi się nie chce -
                            zaczekam jeszcze jedną herbatę - może choć padać przestanie.
                            Pozdrowionka dla wszystkich!
                            • foxie777 Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 20:58
                              Mammajo,nie rozumiem dlaczego mam to sobie jakos specjalnie
                              zapamietac.Czy to cos zlego?.
                              Moniu zycze zdrowka i gdyby mozna bylo to bym Ci przeslala duzo
                              slonca.Mam nadzieje , ze pogoda sie utrzyma na moje party.
                              Zrobie bufetowo i musze tez kupic kilka swiec przeciwkomarowych.
                              Ja nigdy nie mam problemu nawet w lecie,ale czesc osob w tym moj
                              Maz narzeka ze go jakies meszki atakuja w ogrodzie.
                              Wczoraj Foxie przemycila pod nieuwaznym okiem mojego Malzonka
                              polzywa mysz i mialam "akcje ' w domu.
                              Zawsze mu mowie,ze musi patrzec jej w "buzie" przed wpuszczeniem do
                              domu.
                              Sprawa skonczyla sie tragicznie dla myszy.Swoja droga nawet sie
                              dziwie tym gryzoniom ,ze czujac tyle kotow w domu nie uciekaja
                              gdzie pieprz rosnie.
                              Pozdrawiam tropikalnie
                              • mammaja Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 21:16
                                Foxie, pewno nic zlego, ale nie jestem - wiec wyjasniam smile
                                Z mysza to pol biedy, ostatno jakies koty zlapaly sroke i
                                podejrzenie padlo takze na Kocika. A on takie niewinny ornitolog smile
                                A dzien mi minal miedzy kuchnia a biurkiem (a po co ja wczoraj
                                kupilam te truskawki ?) - teraz tylko wieczorem wpadlam do Mlodej na
                                pogaduchy. W tle leci ,cos z Opola jakas mloda cos wygrala.
                                Moniu, ja bym tak latwo nie wybaczyla tej pobudki w wolny dzien! No
                                ale panowie tak maja, studnia informacji - wpada i przepada.
                                • foxie777 Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 23:22
                                  Mammajo, no problem. Co do pobudki w wolny dzien tez by mnie cholera
                                  wziela.Czasami szokujaca jest ludzka obojetnosc lub glupota .
                                  Przeciez powinno sie myslec takze o drugim czlowieku,a nie tylko
                                  Ja ,Ja ,Ja.
                                  Ja jestem nocny marek i jak mam wolny dzien, to lubie sobie
                                  pospac czy sie to komus podoba czy nie.
                                  Nawet moje Kocia nie wrzeszcza po drzwiami jak "mama "spi.
                                  pozdrawiam tropikalnie
                                  • mammaja Re: Sloneczna sobota 13.06.09, 23:27
                                    Gdzies nam sie dziewczyny zapodzialy, mam nadzieje ze nie na manifie !
                                    A czekalam na relacje Fed smile Dobranoc Foxie, poslij nam troche ciepla,
                                    pliz !!!
                                    • fedorczyk4 Zapluta niedziela 14.06.09, 08:19
                                      Niczego byś się ode mnie nie dowiedziała Mamajko, bo po strasznej
                                      awanturze z le Mężem resztę dnia spędziłam z nosem naprzemiennie w
                                      ekranie i w słowniku naukowo technicznymsad
                                      Jestem wściekła na cały świat i na siebie.
                                      Ale na pociechę, w piatek udało mi sie rzutem na taśmę kupić
                                      ostatnie trzy bilety na Koncert dla małych Melomanów. Teraz suszę
                                      się z kawą, potem zmoknę z psem, następnie pojadę po Synusiową i
                                      Wnuczę i do Filharmonii. Strasznie jestem ciekawa jak mu się spodoba
                                      i czy. Jeśli tak, to wykupie abonament na przyszły sezon. Później
                                      odwiazę ich do Konstancina, spotkam się z Synem Podstawowym i
                                      Dziecinką która twardo zaiwania ucząc się porządnego kelnerowania.
                                      Miłego dnia życzę wszystkim.
                                      • verbena1 Refleksyjna niedziela 14.06.09, 08:48
                                        Nie mam na co narzekac, dziwnie jakos, az boje sie cieszycsmile
                                        Wczoraj byl jeden z tych dni , ktore sie zapamietuje.
                                        Pojechalismy na dluga wycieczke rowerowa, zatrzymalismy sie nad
                                        malym jeziorkiem w miejscu piknikowym, gdzie wystawilam zachlannie
                                        buzie do slonca i bylo niebiansko. Potem w drodze powrotnej
                                        traflismy na malenka restauracyjke, gdzie w ogrodzie byly wystawione
                                        stoliki, pachniala swiezo skoszona trawa i mozna bylo przyprawic
                                        sobie zupe bazylia zerwana prosto z grzadki.
                                        Wiem ,ze skrecacie sie z zazdrosci ale nic na to nie poradze, tak
                                        bylosmile
                                        O wieczorze wole juz nie mowic ,bo bylby kicz zupelnysmile
                                        Dzis ,spojrzawszy w lustro odkrylam ,ze opalilam sobie dokladnie pol
                                        twarzy, trzeba bedzie zrobic riplay i ustawic sie dzisiaj druga
                                        strona ale ... zeby za dobrze nie bylo, dzisiaj jest pochmurno.

                                        Zazdroszcze Wam sezonu truskawkowego, tutaj niezmienna cena 6 euro
                                        za kg nie pozwala sie opychac do oporu.
                                        Mammajko ,co slychac u Franka, dawno nie bylo wiesci i zdjecsmile
                                        • mammaja Re: Refleksyjna niedziela 14.06.09, 10:07
                                          Nie skrecam sie z zazdrosci, tylko z wielka przyjemnoscia czytam!
                                          Przy panujacej u nas aurze mozna sie co najwyzej upic! Prognoza
                                          dlugoterminowa tez nas nie rozpieszcza.
                                          Fed, swietny pomysl z filharmonia dla malucha - no i w ogole masz
                                          fajny dzien. Pozdrawiam z pozycji fustrata - metereopaty!
                                          Verbeno - Franek jest ogromny i poswiece mu osobny post w
                                          najblizszym czasiesmile
                                          • foxie777 Re: Refleksyjna niedziela 14.06.09, 18:49
                                            Fed, zycze teczy po burzy na malzenskim firmamencie.
                                            Oczywiscie jak to w kazdym dobrym ukladzie takie awantury sa
                                            konieczne.
                                            Kiedys mialam kolezanke, ktora zawsze podkreslala,ze NIGDY sie nie
                                            kloci z mezem.Musze dodac, ze juz dawno po rozwodzie.
                                            U nas pieknie,oby tak do soboty na moje party.
                                            Objadam sie mango,ktore w tym roku obrodzilo fantastycznie.
                                            To jest chyba moj najulubienszy owoc.
                                            Na moim drzewie tez juz niedlugo beda dojrzale.Mam wspanialy gatunek.
                                            Soczysty,slodki, niebo w gebie.
                                            Przesylam duzo slonca i pozdrawiam jak zawsze
                                            tropikalnie.
                                            • mammaja Re: Refleksyjna niedziela 14.06.09, 19:30
                                              Foxie, u nas popoludniu wreszcie wyjrzalo slonce. mam dzisiaj pod opieka jedna
                                              sunie, poszlysmy na spacer, ale ona zdecydowanie chciala wracac do domu - jakby
                                              w obawie ze tymczasem jej pani wroci i nie zastanie podopiecznej smile Wszystkie
                                              dzieci wyniosly sie na caly dzionek, w domu cisza, a ja zajmuje sie niczym
                                              oprocz zasilenia kwiatow florowitem. Szkoda, mozna bylo tez gdzies pojechac, ale
                                              przedpoludniowe zimno nie zachecalo.
                                              • dado11 Re: Refleksyjna niedziela 14.06.09, 23:11
                                                oj, śliczna, nowa Verbeno, aż słyszę te srebrne motylki, latające dźwięcznie pod
                                                sercemsmile
                                                fajnie, baw się dobrze!
                                                za nami długi weekend, dosyć ponury, bo pogoda, ale dziś już całkiem całkiem, od
                                                południa było ciepło, słonecznie, mama wygrzała się na słońcu, odetchnęła
                                                świeżym powietrzem, zrobiłam obiad dla niby-odchudzaczy, skosiłam w końcu
                                                trawnik, i przejechałam się po całkiem jeszcze pustym mieście. Zmienia się
                                                nieludzko szybko...
                                                od jutra wraca normalny kieracik, ale to i dobrze, jakoś tak dziwnie, tak długo
                                                nic nie robić.
                                                pozdrawiam, D.



                                                Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...smile
    • luiza-w-ogrodzie Biurowy poniedzialek 15.06.09, 04:04
      Odpoczywam w biurze po dobrze spedzonym weekendzie. W sobote
      imprezka z przyjaciolmi, smialismy sie tak, ze az nas boki bolaly.
      Umowilismy sie ze wrocimy do zeszlorocznego zwyczaju wspolnych
      kolacji w czwartki (u przyjaciolki-malarki) i w piatki (u mnie).
      Zamowiono na ten piatek kasze gryczana z sosem grzybowym i
      grochowke ;o) A w niedziele pracowalam w ogrodzie. Najpierw z
      Buszmenem i z kurami przeorganizowalismy szopki z drewnem, okazalo
      sie ze cale suche drewno zmiesci sie w jednej z nich a druga
      opustoszala i wyczyszczona przez kury z termitow i pajakow czeka na
      zaladowanie swiezym drewnem jakie przyda sie do palenia w piecykach
      w przyszlym roku. Po poludniu widlami podziurkowalam caly trawnik
      frontowy, na jutro zamowilam poltorej tony piasku, ktorego wiekszosc
      rozrzuce po trawniku zeby wypelnil dziurki co pomoze w zatrzymywaniu
      w gliniastej glebie wody i nawozow.

      Jak widac, zadnych refleksji nad zyciem i smiercia, zadnych nowych
      romansow ani pracy spolecznej, oddaje sie sybarytycznym
      przyjemnosciom ogrodu i stolu... z rozkosza, czego i Wam zycze.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • jutka1 Re: Biurowy poniedzialek 15.06.09, 08:04
        Ditto, też biurowo. Tydzień dość ciężki, ale przynajmniej jutro mam wolne.
        Pogoda kiepska - z wczorajszych 30 stopni zrobiło się 18-21 C, i te ciągłe skoki
        temperatury zaczynają już być męczące. sad

        Poza tym nic takiego się nie dzieję.
        Miłego dnia smile
        • fedorczyk4 Re: Biurowy poniedzialek 15.06.09, 08:45
          Ano, przede mną kontynuacja tłumaczeniasad
          Wnucze zabrane do wczoraj do filharmonii staneło na wysokości
          zadania i zachwyciło się. Synusiowa była tak przejęta całokształtem,
          że wreszcie wydarła z siebie do mnie : mamo!!!!! Cud i przełom w
          bulwie. Cieszę się bo mam z nia naprawdę coraz lepsze kontakty. Ona
          bardzo pozytywnie sie zmienia (a mnie na starość może poprawia się
          charakter). Wręcz można powiedzieć że rozkwita w atmosferze
          akceptacji.
          Dziecinki prawie nie widuję. Z etapu mamusinej córuni, na etap "sam
          (ale z Kijankiem) sobie sterem, kapitanem, okrętem..." przeszła
          tygrysim skokiem. Głównie pracuje, a jak nie pracuje to...wolę nawet
          nie myśleć. Zakochana jest po same uszysmile To bardzo ładny widok.
          Przy ostatniej jej wizycie w domu, strasznie sie pożarłyśmy.
          Wrzeszczałyśmy, syczały i prychały. W końcu ja zadałam ostateczny
          cios i oddaliłam sie godnie do siebie. A ona za mną dogadała, w tył
          zwrot i do swojego pokoju, no to ja za nią dołożyłam i odeszłam, no
          to ona za mną, swoje powiedziała, zawineła się i... Po szóstym
          (chyba) "ostatnim" słowie, kiedy wpadłam do niej na skrzydłach
          oburzenia i słusznego gniewu, spojrzałyśmy na siebie i rykneły takim
          śmiechem, że przez pół godziny nie mogłyśmy sie uspokoić. Wyobraźnia
          obu nam podsuneła wizje nieskończoności "ostatnich" słów. Znając
          nasz upór mogłyśmy ciągnąć tę zabawę ze trzy dobysmile
          • mammaja Przedpoludnie w ogrodzie 15.06.09, 12:25
            ..spedzilam na wyrywaniu chwastow z Krasnoludka i paleniu galezi z zywoplotu,
            itd. Ten malutki kawalek ziemi ma swoje wymogi, jakby chodzilo o jakas plantacje
            a nie pare kwiatkow. A zaraz trzeba jechac w miasto!
            Fed, zycze Ci zyby mlodej wszystko ukladalo sie wspaniale - milosc jednakze to
            trudna sprawa! dla rodziny tez smile
            Tym w biurach i tym w biegu - milego tygodnia!
            • jutka1 Re: Przedpoludnie w ogrodzie 15.06.09, 13:14
              W pierwszej chwili myslalam, ze masz w ogrodzie jakiegos krasnoludka, ktory
              zarosl chwastami smile)))))))))
              • mammaja Re: Przedpoludnie w ogrodzie 15.06.09, 20:36
                Jeszcze nie mam krasnali w ogrodzie, ale moze to jakis pomysl smile
                zabawilam dzisiaj w dawno nie odwiedzanej dzielnicy Praga Połnoc.
                Jezusicku, co za zmiany! Niektorych miejsc w ogole nie
                rzopoznawalam, do zamierzonego sklepu nie dotarlam, bo na calej
                dlugiej ulicy nie bylo szpary na zaparkowanie, ze wszystkich stron
                nacieraly na mnie setki rozpedzonych aut, wreszcie przebilam sie
                przez Targowa i ucieklam na Saska Kepe. Na drugi raz wybiore sie
                chyba bez auta, bo juz nie idzie wytrzymac - kiedy nie ma sie
                zanjomyh i sprawdzonych miejsc parkingowych !
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek na werandzie 16.06.09, 02:10
      Pracuje na werandzie czujac plecy po wczorajszym wiszeniu na linie
      do gory nogami, czyli po wieczorze na sesji jogi u Buszmenowego
      jogina. Prowadzi zajecia jogi silowej, gdzie stosuje sie glownie
      pozy wzmacniajace, jak pozycja wrony (cierpliwego zurawia) albo warianty pozycji wojownika.

      Kazda pozycje utrzymuje sie minutami, bez zmiany z rytmem oddechu
      jak w hatha joga czy vinyasa. Jogin jest wesoly i niesamowicie
      sprawny, troche sie popisujacy. Chlopaki rywalizuja, Buszmen usiluje
      mu dorownac i steka straszliwie, zamiast zrelaksowac miesnie - nic
      dziwnego ze go potem tak wszystko boli... Usmialam sie jak norka no
      i nacwiczylam tez, ale mam mieszane uczucia, bo wydaje mi sie ze
      prowadzacy powinien wiecej mowic o tym, jak prawidlowo wejsc w
      pozycje i jak ja utrzymac, ze nie wspomne o uprzedzaniu cwiczacych
      jakie pozycje moga byc niedobre dla ludzi z kontuzjami czy bolacymi
      plecami. On tego nie robi. Mnie nie zaszkodzi, bo wiem, co robie,
      ale co z innymi?

      Pisanie przerwala mi dostawa poltorej tony piasku na trawnik, ide
      jej przypilnowac.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Wtorek na werandzie 16.06.09, 07:25
        Chyba bym najpierw umarła ze śmiechu, a potem padła z wrażenia na
        takim treningusmile
        A w Warszawie dla odmiany leje jak z cebra.
        Mnie tez bolą plecy, ale nie od ćwiczeń. Wyniosłam na moje oko
        (plecy) ze 150/200 litrów gleby ze starego klombu, co mi go Maćma
        sprezentowała była w zeszłym roku z trzydziestoletnim gąszczem
        hortejsji w środku. Przyjechał do mnie na wózku w towarzystwie 4
        osób. Niestety przpięknym kwiatkom nie spodobała się zima u mnie i
        zdechły prawie wszystkie. Dwie które przezyły trzeba było
        przesadzić, a starą ziemię usunąć. Tyle że ja nie dysponuję siłą
        najemną, więc usunełam osobiście. Wywoziłam, wynosiłam, wywlekałam,
        przez całe popołudnie, korzystając z tego że ciut przeschła i
        zrobiła się lżejsza. Mała Czarna stwierdziła ze to jest kolejna
        wersja prania chodniczka. Na pewno opisałam Wam moja akcję sprzed
        lat, kiedy to w rozpaczy i proteście przeciwko cenom usługi w
        pralniach chemicznych, 12 metrów bieżących chodnika biało
        błekitnego, wyprałam w wannie czyszcząc pasek po pasku szczoteczka
        do paznokci.
        Idę z suka wziąć kąpiel w deszczówce, potem do szkoły na rosyjski,
        potem do banku zapłacic za kolejna pare butów nabytych na Allegro,
        mój stan posiadania powiększył sie o 7 par od czasu kiedy ostatnio o
        butach pisałam, potem wymienię książki w bibliotece. Plan dnia
        fascynujący. I może jeszcze pojade do mojego ulubionego sklepu
        ogrodniczego żeby kupić zastępstwo za wywalony po dwóch latach boju
        z grzybem, rózanecznik.
        • mammaja Re: Wtorek na werandzie 16.06.09, 11:01
          Och, Fed - jaki ciekawy dzien przed toba smile Musze pojechac z mloda na
          poszukiwanie jakichs badz kreacji na nadchodzaca uroczystosc rodzinna, mdli mnie
          na sama mysl. nie cierpie tego - moze chociaz dla niej cos kupimy. Leje na
          okraglo, znowu zimno, petunie wystawione wczoraj spod daszka wygladaja jak male,
          mokre sciereczki, moj nastroj wyglada podobnie!
          • verbena1 Re: Wtorek na werandzie 16.06.09, 19:27
            Fed w charakterze silaczki, kobieta wielofunkcyjna, Twoj maz
            powinien nosic Cie na rekachsmile Czy jest cos ,czego nie potrafisz?
            Obejrzalam zdjecia Twojej werandy i nie widze miejsca na cokolwiek
            dodatkowego. Moze pietrowo?
            Mammajko, co z tym deszczem, a moze tylko nad Toba zawisla jakas
            szara chmura ,przepedz ja szybkosmile
            Dla pocieszenia opowiem co robilam w niedziele. Pojechalam do
            Zaczarowanego Ogrodu. Wiem ,ze to nudne ,ciagle o ogrodach ale ten
            jest niezwykly bo mieszka w nim para cudownych ludzi, dla ktorych
            jezdze tam co rok.
            Obydwoje po 70tce, zakreceni na punkcie piekna i przyrody. Nigdny
            nigdzie nie wyjezdzaja, mowiac ,ze u siebie maja wszystko co
            potrzebne im do szczescia. On robi piekne zdjecia makro, owady,
            mikroskopijne zyjatka wygladaja jak grozne smoki. Kiedy opowiada ile
            czasu spedza ustawiajac sie z kamera wczesnie rano ,czekajac kiedy
            owad sie obudzi ,osuszy skrzydla i wzbije sie w powietrze, kiedy
            widze jego roziskrzone oczy i przejecie z jakim to mowi, to plakac
            mi sie chce ze wzruszenia. Kocham takich ludzi, pasjonatow ,zyjacych
            w swoim swiecie.
            Jego zona maluje portrety zwierzat. Na wszystkim,
            pudeleczkach ,talerzykach, deskach do krojenia,papierze ,kartonie
            itd. W duzej stodole maja wystawe swoich prac. Wchodzi sie tam i
            trudno wyjsc, tyle tych cudownosci.
            Naladowalam sie pozytywnie i teraz nawet deszcz mi niegroznysmile
            • mammaja Re: Wtorek na werandzie 16.06.09, 19:53
              Verbeno, podziwiam takich ludzi. Zwlaszcza to, ze sie tak dobrali i
              dziela swoje upodobania - troche inn, ale bliskie. Wymarzone na
              emeryture smile
              Wylazilam sie z mloda po Promenadzie, kupilysmy jej kiecke w Zarze -
              bardzo ladna i przeceniona, wiec przelknelam propozycje
              sfinansowania. Sobie narazie znalazlam piekna powiewna spodnice,
              zobacze co bedzie dalej, Wrocilam padnieta totalnie i spalam trzy
              godziny smile
              Martwi mnie znowu brak aktywnosci naszych starych forumowiczek -
              juz sie znudzilo nasze stare forum ?
              • foxie777 Re: Wtorek na werandzie 17.06.09, 00:15
                Moj komputer padl i musze zaplacic 300 stowy za naprawe,nawet
                myslalam czy nie kupic nowego,ale na razie mam inne wydatki.Zawsze
                cos sie musi spieprzyc
                Pogoda upalna i niestety leje od czasu do czasu.Oby tylko w sobote
                bylo ladnie.
                Wczoraj narobilam sie w ogrodzie 4 godziny nonstop.Chyba za duzo bo
                potem poczulam sie jakos niewyraznie.Za goraco,ale pieknie teraz.
                Fed z tymi butami to mamy szajbe,ale nic na to nie moge poradzic.
                Kocia cudowne,zupelnie inne charaktery zupelnie jak ludzie.
                Dziecko przyjezdza podszkolic mnie w komputerze.Kazda lekcja to dla
                mnie rarytas.
                pozdrawiam tropikalnie
                • verbena1 Sroda ,dalej slonecznie 17.06.09, 07:58
                  Zostalam obudzona milym sms, slonce swieci jak szalone. Siedze wiec
                  na chmurce i sie bujamsmile Wiem, wiem, trzymam sie dobrzesmile
                  Milego dnia
                • fedorczyk4 Czy nam środa dzeszczu doda? 17.06.09, 08:02
                  Oto co w temacie cudownej pogoda ma do powiedzenie mój "ulubiony"
                  pogodoodporny pn Zubilewicz:

                  www.rp.pl/artykul/2,320853_Na_urlop_w_sierpniu_.html
                  Szkoda że lipiec ma być w większości swej trwałości, paskudny. Ale w
                  sumie nie powinnam jojczyć skoro i tak nigdzie sie nie wybieram,
                  więc niewiele tracę.
                  Idę z psią nad Wisłę napatrzyć sie na jej dzikość zanim zaczna mi to
                  niszczyć. Wiem ze nie da sie i nie powinno pewnie nawet, zachowywać
                  brzegów rzeki aż takim odłogiem, ale co ja na to poradzę że takie je
                  kocham?
                  • mammaja Re: Czy nam środa dzeszczu doda? 17.06.09, 11:38
                    Po niebie plynal biale obloczki. Przynajmniej nie pada. Rozumiem Fed, wiadomo ze
                    miasti musi sie rozrastac - z drugiej strony te "enklawy przyrody" sa tak bardzo
                    cenne! Bezsilnie osrwuje jak ktos niszczy sosny, oblupujac kore, powodujac
                    usychanie, przygotowujac lesna polane pod przyszla zabudowa. Po co ma placic za
                    pozwolenie na wyciecie drzew, jezli moze je najpierw doprowadzic do wyschniecia.
                    Zwlaszcza, ze nie dostalby pozwolenia na wieloletnie sosny! I tak drzewa
                    umieraja stojac - jak w tytule niegdysiejszej sztuki.
                    jednak jeszcze wykonam pare telefonow w tej sprawie, chociaz nie wierze w ich
                    skutecznosc!
                    Milego dnia smile
                    • jutka1 Re: Czy nam środa dzeszczu doda? 17.06.09, 11:54
                      mammaja napisała:

                      > Bezsilnie osrwuje
                      ***********
                      Bezcenne! smile)))))))))))
                      • mammaja Re: Czy nam środa dzeszczu doda? 17.06.09, 21:21
                        Przynajmniej wiem, ze ktos przeczytal smile
                        • dado11 Re: Czy nam środa dzeszczu doda? 17.06.09, 22:22
                          Za nami pracowity dzień, dopiero schodzimy ze stanowiska...
                          a miałam dziś pójść do doktora...sad
                          niemniej praca na szczytny cel, więc generalnie ok.
                          mokrość i zimność tego lata jest po prostu nieprzyzwoita, już jak myśliwy,
                          poluję na każdy cieplejszy promyk słoneczka...
                          jutro gnam do fryzjera, więc znowu będę miała jakąś niespodziankę na głowie,
                          ale, prawdę mówiąc, lubię to bardzowink to niewyjęte trzy godziny totalnego
                          relaksu i czas na poczytanie zaległej literatury.
                          Poza tym szykuje nam się fajny weekend, z super koncertem w Łodzi, już nie mogę
                          się doczekać, ale to dopiero w niedzielę...
                          pozdrawiam, D.
                          • fedorczyk4 Czwartek słoneczny porannie 18.06.09, 08:08
                            A co dalej to się okaże. Leceę na rosyjski. Dzisiaj mamy o godzinę
                            dłużej bo to już ostatnia lekcja przd egzaminem, więc powtórka. Psa
                            wyprowadzona, koty nakarmione, dzisiajki wczorajsze przetane. Mm,
                            też sie zachwyciłamsmileChociaż ja z moimi literówkami i błędami
                            powinnam siedzieć cichosza.
                            jakby sie tak pogoda w ciągu dnia utrzymała, to bym posiedziała na
                            tarasie z książkami.
                            • verbena1 Re: Czwartek słoneczny porannie 18.06.09, 13:52
                              Biegalam po miescie za obrusem na stol. Sa tylko prostokatne a ja
                              musze okragly lub owalny. No i co teraz? Gdybym miala maszyne do
                              szycia to zrobilabym sama ale zapomnialam zabrac w czasie przenosin.

                              Z frustracji kupilam szare, legginsowe spodnie i kilo czeresnismile
                              • en.ej Re: Czwartek słoneczny porannie 18.06.09, 15:34
                                Verbenko, na allegro poszukaj. Są różniste.

                                Smacznego smile
                                • verbena1 Re: Czwartek słoneczny porannie 18.06.09, 15:53
                                  Enejko, dzieki za pomoc ale to za duzo zachodu. Bez obrusa tez chyba
                                  przezyje, tutaj goscie malo zwracaja uwagi na takie rzeczy.
                                  W sobote jade na zakupy do Niemiec ,moze tam jeszcze dostane.
                                  Nie wiem wlasciwie po co mi sie tego obrusa zachcialo, stol jest z
                                  jasnego ,grubego drewna, wystarczy serwetki polozyc i juz.
                                  • mammaja Re: Czwartek słoneczny porannie 18.06.09, 20:32
                                    Ale mialam dzien bogaty! Raniutko pojechalam z synowa i Frankiem do
                                    odleglego o 60 km folwarku w bardzo waznej sprawie. Jest tam
                                    niebywale pieknie - sielski pejzaz, stawy, piekne budynki. ledwo
                                    zdazylam wrocic na zebranie sprawozdawczo - wyborcze. No i jednak
                                    dalysmy sie znowu wybrac, niestety nie bylo mozliwosci rejterady.
                                    Sprawa zwyciezyla osobiste lenistwo. Pozdrawiam i ide odpoczac!
                                    Verbeno - chetnie sprezentowalabym ci owalny obrus! moze jeszcze
                                    bedzie okazja!
    • luiza-w-ogrodzie Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 01:11
      Duzo spraw sie spietrzylo w tym tygodniu. W pracy jakies
      nieprzytomnie wielkie raporty, do tego spodziewam sie
      przeorganizowania calego naszego swiatowego zespolu
      - chyba rozbija nas na regiony, co oznacza koniec nocnych
      telekonferencji z Ameryka czy Europa, jupiiii! Obaczym, co bedzie.

      Poza tym kupilam zmywarke do naczyn (przywioza ja we wtorek), nowego
      krolika (a raczej kroliczke), rozrzucilam pol tony piasku na
      frontowym trawniku (jeszcze mi zostala z 1/4 trawnika do
      obskoczenia), odbylam z corka rutynowa wizyte u dentysty, zalatwilam
      zlota raczke do budowy dachu i wzmocnienia krolikarni (chyba dzisiaj
      skonczy) i przyszpililam wreszcie renowatora mebli, ktory przyparty
      do sciany zabierze w niedziele nasza 160-letnia szyfoniere do
      remontu. Dla relaksu na dzisiejsze popoludnie w ramach wznawiania
      piatkowych obiadkow zaprosilam kilkoro przyjaciol na grochowke i
      kasze gryczana z sosem grzybowym.

      Teraz lece pozarobkowac, dobrze sie to dzis robi, bo po kilku dniach
      deszczow i ulew wyszlo slonce i rozjasnia werande. No i jest piatek,
      czego i Wam zycze ;o)

      PS Mammaju, gratulacje i zycze powodzenia w kolejnej rundzie pracy
      spolecznej!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • mammaja Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 10:13
        O Luizo, ilez spraw w jednym dniu! masz pare czyli sily, czego nie moge o sobie
        powiedziec. Z przerazeniem mysle o nadchodzacym tygodniu, kiedy zwali sie
        mnostwo gosci, niektorych trzeba bedzie przenocowac i chociaz sa bardzo mili i
        wspolpracujacy czeka mnie mnostwo pracy. Dobrze, ze dodatkowe zajecia narazie
        zakonczone.
        Cieplo, slonecznie, ale juz od poludniowego zachodu ciemne chmury.
        Musze isc do szkoly z ktora wiele lat wspolpracowalam na pozegnanie odchodzacej
        na emeryture dyrektorki. niestety nie ogrniczyla sie do zaproszenia pisemnego -
        jeszcze zatelefonowala, czy bede. Wiec bede.
        bardzo pozdrwaiam. Czekam na widomosci od Fed - jak tam zaliczyla swoj rosyjski smile
        • mammaja Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 10:14
          Znowu, cholerka, dwie literowki !
          • verbena1 Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 13:28
            Mammajko, dzialaj, udzielaj sie , organizuj bo widze ,ze to lubisz.
            Poza tym masz tak sympatycznych ludzi wokol i dajesz innym tyle
            radosci ,ze nic juz dodac. Kobieta z pasja i blyskiem w okusmile
            Domyslam sie jaka uroczystosc Cie czeka, zycze powodzenia.

            Dzis piatek czyli koniec znojow, czas na przyjemnosci, ktore mam
            zamiar sobie zaserwowac w nadchodzacy wekend. Plany zaleza od pogody
            bo albo opalanie albo siedzenie przy kominkusmile Zobaczymy.

            Stali bywalcy forum siedza gdzies w ukryciu, dawno juz nie bylo
            Eweliny, pewnie zegluje gdzies po morzach. Odezwijcie sie dobrzy
            ludziesmile
            • ewelina10 Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 17:21
              Czytając niektórych chciało by się powiedzieć ach czemu, ach czemu matka natura zakończyła miły dla mnie dar niesienia dobra dla społeczności w szkole średniej. Zostało coś jeszcze z tego dla rodziny, ale nie wiedzieć czemu czuję się często rolowana. Boszesz ty mój, co to za słowo wink

              Verbenko, nie po morzach tylko po jednym, a właściwie po zatoce gdańskiej i puckiej będziemy sobie pływać. Ale zaczniemy chyba od Ostródy bo chcemy część ubiegłorocznego szlaku powtórzyć.

              Jeśli uda się wszystko dopiąć (o pogodzie nie wspomnę) szykujemy transport łódki na poniedziałek. Od miesiąca mam urwanie głowy. Na zmęczenie "dobra rada" często zaleca wyjazd, a ja przeżywam traumę.
              Potem może już nie będzie wolnej chwilki, dlatego teraz się urlopowo żegnam z Wami. Nie wiem ile będę, kiedy wrócę i jak częste w tym roku będą moje wypady. Łódka do jesieni ma stać w porcie ... nad morzem. Może uda się pobyć non stop miesiąc, później planujemy już tylko 3-4 dniowe wypady z domu, dopóki śniegi i deszcze ... smile

              Sciskam was wszystkich cieplutko
              • verbena1 Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 17:49
                Ewelino ,jak sie ciesze ,ze sie odezwalassmile
                Dlaczego przezywasz traume, przygotowania Cie tak mecza? Zycze Tobie
                duzo slonca i zapomnienia o wszystkich meczacych codziennych
                sprawach. Skrobnij od czasu do czasu choc pare slow.
                • mammaja Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 18:43
                  Ja tez pozdrawiam, Ewelino, zyczac stopy wody pod kilem i pomyslnych wiatrow!
                  Domagam sie wiadomosci z rejsu, koniecznie z fotkami!
                  Rozpadalo sie na amen, a bylam zaproszaona na sympatycznego grila wieczorem -
                  taka aura nie zmobilizuje do wyjscia. Po wielodniowych poszukiwaniach znalazlam
                  dzisiaj suknie jaka moze mnie usatysfakcjonowac blisko domu. W malym butiku z
                  odrzutami z wiekszych serii. Pierwszy raz w zyciu tam zajrzalam i niespodzianka.
                  Oczywiscie nie kupie jej bez konsultacji z mloda, ale po relacji telefonicznej
                  uznala ze jest OK. nie cierpie takich zakupow, wiadomo dlaczego. Kiedys
                  wszystko wygladalo na czlowieku dobrze - teraz trzeba sie naszukac, zeby
                  "odpowiadal" fason, kolor itd. No ale moze bedzie na rozmaite "uroczyste okazje".
                  Takie sa problemy wieku - poznej mlodosci czyli mlodosci dojrzalej.
                  Verbeno - ciesze sie, ze planujesz mily week -end, odpoczywaj i ciesz sie zyciem!
                  • ewelina10 Re: Piatek rosisty i sloneczny 19.06.09, 19:24
                    Wcięło mi post, może i dobrze, bo jeszcze Mammajkę "zobaczyłam".

                    O zawrót głowy przyprawia mnie mężowe szkutnictwo, trauma ogarnia, bo męczą mnie wizje nocne, że stoimy na morzu i nie możemy odpalić silnika, a prom tuż, tuż za nami. Przeraża ilość prowiantu, bo jest miejsce nie tylko do spania ale i do warzenia. Dom też nie będzie przecież stał pusty, trza zapełnić lodówkę, o zwierzaku pomyśleć i o 2-ch towarzyszących na ten okres, wysprzątać dom aby wszystko lśniło, dzieciom przekazać to, owo, na wypadek gdyby wizje okazały się nie tylko nocne tfu tfu ale nic poradzić nie mogę bo myśli się kołaczą w głowie ...

                    Ale ciągnie do tych wyjazdów mimo że mam teraz łokcie uchetane.


                    Jeszcze raz życzę wszystkim słońca i tym wyjeżdżającym i tym pozostającym bo przecież i tak jest fajnie gdy świeci.
                  • ewelina10 Mammajko 19.06.09, 19:25
                    Nie życz mi wiatrów, bo łódka jest bez żagli smile
                    • mammaja Re: Mammajko 19.06.09, 20:57
                      To przeciez symboliczne zyczenie, a pagaje macie? smile
                      • dado11 Re: Mammajko 19.06.09, 23:35
                        Ewelino! stopy wody pod kilem i pięknego wypoczynku ci życzę!
                        Mammaju, gratuluję nabytku, czasem jak się okazuje takie małe sklepiki najlepiej
                        się sprawdzająsmile
                        za nami zupełnie zwykły piątek, ale zakończony kinem, pogoda jakby się już
                        ustaliła, mokro, mokro, deszcz...
                        Znalazłam krawcową, która mi uszyje zestaw na ślub i wesele jedynaczki, teraz
                        tylko buciki i torebka i problem z głowysmile
                        poza tym na działkach spokój i cisza, jutro wizyta u dochtora, potem może wypad
                        do miasta na rozrywki, a potem spokojny wieczór, bo mżonek wybywa na imprezkęsmile
                        a do mnie może kuzyneczka zawita?...smile zobaczymy.
                        pozdrawiam ciepło przedweekendowo, D.
                        • fedorczyk4 Re: Mammajko 20.06.09, 08:47
                          Dołączam sie do życzeń dla Ew i gratulacji dla Verbeny. Ja mam jakąś
                          straszna niechęć ostatnio do pisania o mojej codzienności. Owszem
                          jak zwykle i nieustajaco mnie śmieszy niezwykle, ale jej
                          przwidywalność i trywialności, na dłuższą metę i zwłaszcza po
                          przepuszczeniu przez klawiaturę, wydalje mi sie całkowicie
                          nieinteresująca dla osób "trzecich", zreszta czwartych piatych i
                          szóstych też. Gdybyż to jeszcze działo sie na antypodach......
                          • en.ej Re: Fed 20.06.09, 10:07
                            Pani, ty się nie migaj tylko pisz jak było na rosyjskim smile
                            Wszystkim ulubionej aury na weekendzie, urlopie i w każdy dzień smile
                            Miałam jechać na Kongres i doupa sad
                            Nie wiem jak ja spałam, ale tak pięknie odgniotłam szramę przez cały policzek i
                            czoło, że wstyd się pokazać.
                            • mammaja Re: Fed 20.06.09, 11:09
                              No wlasnie - Fed dotknela "sedna rzeczy" - wlasna codziennosc moze sie wydac
                              nie ciekawa i dlatego "sie nie pisze", a dla innych jest fascynujaca smile No i
                              troszke sie trzeba wysilic na opis krotki a tresciwysmile Fed - ze swoim poczucien
                              humoru - prezentuje codziennosc o ktorej czytajac mozna czestokroc popluc sie ze
                              smiechu!
                              A wiec - do klawiatur!
                              Wybieram sie niebawem na recital zaprzyjaznionej spiewaczki, ktora postanowila
                              swoj dom zamienic w klub kultury - po dramatycznym rozwodzie kolejna dziewczyna
                              "ktora sie nie daje". Bardzo ja wspieram, a spiewa jak aniol - czego nie miala
                              wielu okazji zaprezentowac w czasie trwania zwiazku z artysta - satrapa.
                              Dziewczyny, wspierajmy sie! Oczywiscie wspieram tez facetow, jezeli nie sa
                              toksyczni smile
                              • verbena1 Re: Fed 20.06.09, 15:47
                                Piszcie dziewczyny jak najwiecej ,Wasza codziennosc jest
                                niecodzienna i poprawia mi nastrojsmile
                                A propos wspierania sie.
                                Wczoraj wpadlam w sklepie na dawna nie widziana znajoma. Och,
                                dobrze ,ze cie widze, slyszalam ,ze sie rozwiodlas i zmienilas
                                mieszkanie, chcialam do ciebie zadzwonic bo Doroty szwagier wlasnie
                                szuka zony i pomyslalysmy o tobie, porzadne chlopisko ,z domkiem i
                                dobra emerytura......Probowalam protestowac , ze ja wlasnie....ale
                                ona zakonczyla - my kobiety musimy sie przeciez wspierac.
                                No widzicie, a ja sie juz martwilam smile

                                Dzis bylam na zakupach w sasiednim kraju i wreszcie kupilam
                                prawdziwe, slodkie , ubrudzone piachem truskawki. Mmmm, co za
                                pychotkasmile
                                • foxie777 Re: Fed 20.06.09, 16:19
                                  Wczoraj napisalam i moj post zaginal.Nie mam pojecia dlaczego.
                                  Oczywiscie nie wspomne, ze odebralam komputer od naprawy.
                                  Pogubiona jestem mimo, ze bym Syn i poustawial.
                                  Cholery mozna dostac.
                                  Dzisiaj mam party wiec modle sie o pogode.Wczoraj byla przeplatanka
                                  i goraco,jeszcze kilka dni i imprezy ogrodowe musza zaczekac
                                  az do listopada.
                                  Co do wspierania sie kobiet, to ja zawsze to robie bo trzymac
                                  sie musimy w tym nadal meskim swiecie.Niestety wiele kobiet
                                  lubi wbijac noze.Zupelnie nie rozumiem dlaczego.Oczywiscie
                                  jak sa jakiej duze powody np kiedys moja "kolezanka" zaczela
                                  robic slodkie oczy do mojego meza.On nawet tego nie widzial.
                                  Obylo sie bez nozy.PO prostu zerwalam stosunki .
                                  Po dzis dzien zastanawiam sie dlaczego to zrobila Bylam naprawde
                                  dla niej zyczliwa i pomoglam w wielu tarapatach.
                                  Nawet sobie nie moge wyobrazic aby cos podobnego zrobic.
                                  Jest to sprawa lojalnosci bardzo wazna dla mnie.
                                  No dosyc gaworzenia, robota czeka.Trzymajcie kciuki.
                                  pozdrawiam tropikalnie
                                  • mammaja Re: Fed 20.06.09, 18:04
                                    Foxie, trzymam kciuki za pogode, napewno party sie uda - rozumiem, ze to ma byc
                                    garden - party, napisz potem jak bylo smile Co do kolezanki - to moze poprostu twoj
                                    maz baaardzo jej sie podobal. I to przewazylo smile
                                    Verbeno, sa osoby ktore uwazaja, ze nie mozna byc szczesliwej bez chlopa, stad
                                    "zyczliwa" juz cie swata!
                                    Impreza kulturalna polaczone z otwarciem salonu fryzjerskiego byla supper,
                                    piekne spiewy, konkursy, domowe ciasta przyjaciolek, a posesja wielka i piekna.
                                    Hitem byl wystep corki domu, ktora chyba polaczyla piekne brzmienie glosu mamy
                                    z potega wokalna taty, no glos ma jak Whitney Houston, a ma 15 lat. Byle nie
                                    zmarnowala tego talentu. Mam nadzieje, ze o niej uslyszymy smile
                                    Pogoda ustabilizowala sie jako pochmurna smile
                                    • alutka2000 Re: Fed 20.06.09, 20:28
                                      Kopę lat was nie czytałam ,ale czas ograniczony
                                      mam maksymalnie .Wicie,rozumicie - wnuki ,córka ,pies ,praca .
                                      Choroby i problemy przeplatają się wzajemnie sad
                                      Ale się nie dajemy i walczymy smilesmile
                                      Miłego wieczorku smile
                                      • fedorczyk4 Fed do raportu:-) 20.06.09, 21:14
                                        Hej Alutka, wracaj, bądź przystąp do nassmile)))
                                        Foxie czekam z drżeniem serca na opis party.
                                        Kochanieńkie, egzaminy to ja mam we wtorek i czwartek nadchodzącego
                                        tygodnia. Pewne jest jedno, żebym nie wiem jak się starała, to nie
                                        uda mi się ich nie zdać. Tyle że mnie późny (przekwitający?)ambit
                                        dopadł, pewnie zamiast klimakterium. Chcę je zdac na maksymalna
                                        ilość punktów. Oczywiście sama dla siebie. Na dyplomie
                                        państwowo/europejskim, nie będzie napisane czy zdałam jako lizus,
                                        prymus, czy autsajderkasmile
                                        Verbeno, generalnie tak jest, że pewne kręgi zamężne mogą uznać we
                                        własnym kole jedynie mężate. Więc (nigdy nie zaczyna się zdania
                                        od "więc"} żeby nie wykluczyć Ciebie z grona, starają sie swatać.
                                        Co przypomina mi wczesne lata mojego fracuskiego zycia. Moje dobrze
                                        urodzone i dobrze zamężne przyjaciółki, przyjmowały mnie u siebie
                                        jedynie "wciągudnia", w wieczory nieobecości męża, lub bywały u
                                        mnie. Nie zdarzyło się zebym została zaproszona na raut, li kolację
                                        w większym gronie. Jakiś czas to potrwało zanim zorientowałam sie że
                                        podlegam pewnej formie towarzyskiego ostracyzmu. Ale ja zawsze byłam
                                        durnasmile)))
                                      • monia.i Re: Fed 20.06.09, 23:13
                                        To i ja się zamelduję smile
                                        Od zeszłego piątku coś się we mnie złowrogiego kluło, gardło
                                        pobolewało, ale tak nieśmiało - byłam pewna, że rozejdzie się po
                                        kościach. Ale nie. Od poniedziałkowego poranka przeziębienie
                                        rozkwitło na całego. Tak koszmarnie zasmarkana już dawno nie byłam,
                                        dołączył się kaszel, no, wszystko..szczęśliwie - albo nie, jak kto
                                        woli - bez gorączki. Na szczęście całość kole czwartku zaczęła się
                                        wyciszać i wczoraj niemal całkiem zdrowa mogłam opić naszą kolejną
                                        rocznicę ślubu. W skromnym (bo kryzysowa sytuacja i cały czas nie
                                        wiemy, na czym stoimy) ale zacnym gronie. Jejku jej, jak ten czas
                                        leci..Wspomnieliśmy naszą podróż poślubną - o której pisałam w wątku
                                        wakacyjnym ostatnio - bo pogoda wówczas była chyba dokładnie taka,
                                        jaka jest teraz, tyle że teraz pod dachem jesteśmy i z ciepłą wodą w
                                        kranie i z szafą pełną suchych ciuchów pod ręką - a wtedy
                                        spędziliśmy trzy tygodnie na łódce. Ambitnie tak, niby że pogoda nam
                                        nie straszna..
                                        Dzień dziś leniwy, okołodomoworoboczy - ale w wersji soft, bom
                                        jeszcze troszkę wypluta.
                                        Żeby się wzmocnić, znów kupiłam kilo bobu - uwielbiam! Drogi jest,
                                        skubany, ale sezon jest krótki, nie kupuję czereśni, truskawki przy
                                        tych deszczach jakoś mnie nie nęcą - więc uległam, po raz kolejny w
                                        ciągu tygodnia. Rekonwalescencja, wzmacnianie, te rzeczy...
                                        Ach - i dostałam nowy telefon. Troszkę mnie przerażają możliwości
                                        współczesnych aparatów - pewnie dlatego od pięciu lat chodziłam z
                                        tym samym, miłym, małym i prostym, bez radyj, foto-złoto i innych
                                        wodotrysków. Ale zbiesił się, no i trzeba było się pożegnać. Do
                                        Nowego podchodzę nieco nieufnie, acz z podziwem. Pewnie z czasem się
                                        polubimy ale trochę to potrwa...
                                        No i tyle.
                                        Foxie - mam nadzieję, że impreza się uda, rzekniesz słówko, jak
                                        było?smile
                                        Verbenko - hmmmm...brzmisz mni bardzo uśmiechnięcie w swoich postach
                                        i trochę tajemniczo - tak trzymać smile
                                        Ewelino - fajnego pływania Ci życzę - myślę, że po powrocie, jak
                                        zwykle, podrzucisz trochę ciekawych zdjęć smile Miłych przygód i
                                        spokojnych wód życzę smile
                                        No a wszystkim - wesołego weekendu smile
                                        • fedorczyk4 Niedziela 21.06.09, 09:51
                                          Moniu, nareszciesmile Dobrze że wydobrzałaś, a z okzji rocznicy:
                                          Pucio, pucio. Nasza była wczoraj. Dwudziestadruga.
                                        • jutka1 Re: Fed 21.06.09, 10:11
                                          Też się melduję, że wróciłam między żywych, po ponad czterech tygodniach harówy
                                          z piekła rodem. Wczoraj dogorywałam, dziś wreszcie dochodzę do siebie. No i
                                          najważniejsze, że w zeszłym tygodniu zaczęłam nowy rytm pracy, bo pracodawca
                                          zgodził się, żebym pracowała 4 dni w tygodniu i oddała proporcjonalnie część
                                          obowiązków (oddałam te najmniej lubiane big_grin). Będę więc przez lato żyć inaczej,
                                          troszkę wolniej, trzydniowe weekendy, te rzeczy smile))

                                          Miłej niedzieli smile))
                                          • mammaja Re: Fed 21.06.09, 10:28
                                            Fed, gratulacje - to mamy rocznice w tym samym dniu smile Tylko ja o pare lub
                                            parenascie
                                            lat wczesniej podjelam ten szalony krok smile Moniu, tobie tez oczywiscie!
                                            Jutko,, mam nadzieje. ze przy zmniejszonych obowiazkach wiecej bedziesz pisac
                                            na forum. Przeciez "zycie paryskie"
                                            napewno niesie mnostwo ciekawych zdarzen.
                                            Dzisiaj ogarnia mnie melancholia, ale sie jej pozbede. Mam na opiece jedna
                                            sunie, druga ma w niedziele "szkolenie". Milego dnia, hej!
                                            • verbena1 Niedzielnie 21.06.09, 12:35
                                              Dziewczyny ,gratuluje rocznic pozycia, kochajcie sie i wspierajcie
                                              jak najdluzejsmile
                                              Jutko, jak dobrze ,ze bedziesz miala wiecej czasu dla
                                              siebie ,przeciez Paryz, lato i slonce to tyle okazji do roznych
                                              przyjemnych doznan. Foxie, udanego przyjecia ogrodowego.
                                              Moniu nie choruj juz wiecej, chcialam dodac - wyjdz na slonce - ale
                                              sie w jezyk ugryzlam, musialabys chyba do Hiszpani sie udacsmile

                                              Z mojego opalania dzis nic nie wyjdzie, no trudno.
                                              Przedpoludnie pizamowe, rozmamlane i leniwe. Jak fajnie mieszkac
                                              samej i wygladac jak czupiradlo ,kiedy nikt nie widzismile Pare rozmow
                                              na gg, kawa ,muzyka w tle ,relaks zupelny po dosyc szalonym tygodniu.

                                              Fed, ciekawy temat do rozpoczecia ,single ,zazdrosc, wiernosc
                                              malzenska itd.
                                              Milego dniasmile
                                              • foxie777 Re: Niedzielnie 21.06.09, 21:18
                                                Party sie udalo fenomenalnie,burzy nie bylo i nie padalo.
                                                Zarcie wszystkim smakowalo,i trunki.Skonczylo sie o 2 rano.
                                                Bylam bardzo zadowolona bo to jednak jest duzo roboty.
                                                Dzisiaj rano malzonek wszystko posprzatal i ogrod wrocil do
                                                normy.
                                                Mammajo mam nadzieje,ze nie usprawiedliwiasz tej osoby bo jej
                                                sie moj Maz podobal.To powinno byc tabu tzn moj maz dla niej
                                                Fed nie byla zapraszana ,bo niektore samotne i nie tylko
                                                kobiety sa bezczelne i olewaja.Jeszcze moge zrozumiec jak
                                                sa to obce osoby,ale w moim przypadku to byla moja dobra,jak
                                                wtedy sadzilam kolezanka.I ja glupia zapraszalam ja na party ,
                                                spotkania bo chcialam aby miala good time.
                                                U nas tez jak Fed pisze jest swoisty ostracyzm i samotne kobiety
                                                nie sa z reguly zapraszane.
                                                Ja w dalszym ciagu mam kilka kumpelek samotnych i zapraszam na
                                                moje rozne spotkania.
                                                Pamietam kiedys maz mojej dobrej przyjaciolki.wyznal mi w tancu ze
                                                mu sie zawsze bardzo podobalam.Na to odpowiedzialm mu z usmiechem
                                                ze go bardzo lubie,ale jego zone jeszcze bardziej.
                                                To bylo 20 lat temu,przyjaznimy sie do dzis,ale nigdy nie
                                                wspomnialam o tym mojej kolezance.
                                                Verbeno, masz racje to ciekawy temat i na pewno kazda z Nas
                                                ma rozne doswiadczenia.
                                                Teraz vegetuje i odpoczywam .
                                                pozdrawiam tropikalnie
                                              • lablenka_x Niedzielnie, po pierwszej letniej burzy 21.06.09, 21:34
                                                Mąż ogląda jakiś bardzo ważny mecz.
                                                Ja mam wolny wieczór i trochę czasu na to By poczytac i pogadac z
                                                Wami.Co prawda trudno tak bo cokolwiek odpisze komukolweik to juz
                                                musztarda po obiedzie,ale .. spróbuje i zobacze na ile pamięcia
                                                siegam wpisów.
                                                Zacznę od życzeń dla Pań i ich rocznic ,Mammajko ,Moniu i Fed
                                                dalszych wspólnych w zdrowiu , miłości i dobrej pogodzie.

                                                Fed , onegdaj , w ubiegłym wieku tez wodziłam swoje dziatki do
                                                filharmonii( abonament na 4 osoby), byłoby co opowiadac,teraz nie
                                                stac nas nawet na abonament dla 2 osób.Jak egzamin?

                                                Foxi - ruda kociczka podbiła moje sercesmile
                                                Z verbeną gadam na gg wiec tu juz dodam tylko ,ze podoba mi sie i
                                                lekko zazdroszcze tych doznań.

                                                Luizo zmywarka to fajna rzecz i ekologiczna i oszczędna,zreszta co
                                                ja Ci bede tłumaczyć.

                                                Wczorajsze popołudnie spędziliśmy w Poznaniu z początku XX wieku-
                                                wygrzebalismy stare gazety i książki o tamtych poznanskich czasach
                                                no i zaczytywalismy się tekstami-bo na dworze zimno i pada.
                                                dziś od rana słonecznie , ale nadal chłodno a po południu burza i
                                                ulewa ogromna.
                                                Przyznam ,ze juz mam dosyć kurtek , długich rekawów a moje kosci
                                                dosyc wigloci w powietrzu.

                                                Poznań ostatnio zaskakuje mnie coraz bardziej - mam nadzieje ,ze nie
                                                nudze moimi wywodami - plaża na Placu Wolności i rozgrywki w piłkę
                                                plażowa. Po miescie łażą kolorowe słonie, a w parkach zaszyły się
                                                stada żubrów.
                                                Przyznam,ze jeden to mnie tak przestraszył,że aż mi sece do gardła
                                                podeszło. Pędziłam,zeby przejechac skrzyzowanie jeszcze na
                                                zilono/żóltym świetle a tu za krzyzówką, na Alei Niepodległosci zza
                                                drzew jaies wielki zwierze mi się wyłania , przez chwile
                                                myslałam ,ze to prawdziwy żubr i że go rozjade , albo on mnie.potem
                                                katem oka zauwazyłam ich całe stado.
                                                • monia.i Re: Niedzielnie, po pierwszej letniej burzy 22.06.09, 00:00
                                                  Dzięki za wszystkie życzenia smile
                                                  Leniwa niedziela za mną, jutro znów do kieratu, ciekawa jestem, czy
                                                  po ruchu miejskim będzie można poznać, że już wakacje.
                                                  Już czuję, że to będzie kłopotliwe lato. Z racji sytuacji w tym roku
                                                  wakacji wyjazdowych nie planujemy, kasy i nastroju brak, no i jest
                                                  jak jest. Ja pewnie jakiś urlop pobiorę, no bo sie należy a poza
                                                  tym - trzeba odpocząć. Mami już zakrzyknęła "Na działkę", ja się z
                                                  letka wzdrygnęłam, no ale przystałam - tak, na tydzień pojadę. Na
                                                  więcej nie - nie ma mowy. Mamunia - no tak, nie można się dla starej
                                                  matki poświęcić, żeby miała wakacje. Ja - można, ten tydzień to jest
                                                  właśnie to, co mogę poświęcić, więcej nie. Szczęśliwie odpuściła i
                                                  nie pociągnęła tematu. Pewnie byłaby przeszczęśliwa gdybym
                                                  stwierdziła, że spędzę tam ze trzy tygodnie, ja wiem, że to byłby
                                                  żaden odpoczynek. Trochę mnie to szarpie i biję się z myślami - czy
                                                  nie myślę nadmiernie egoistycznie? Ona tam faktycznie nie może być
                                                  całkiem sama, zwłaszcza, że w pobliżu nie ma żadnego sklepu. Ja po
                                                  tygodniu czuję się znużona, szczególnie, że warunki są traperskie -
                                                  brak bieżącej wody, wygódka na zewnętrzu. Mamci tam bosko,
                                                  aczkolwiek nawet tam zdrowie jej szwankuje i narzeka. Jeśli tam
                                                  pojedziemy, to jednak w weekend powinien dobić ktoś z samochodem,
                                                  żeby zakupy zrobić. Smok smęci, bo w weekendy trenuje. Bratu
                                                  wypadają dyżury. Gdy rodzice kupowali działkę, spędzali tam wakacje
                                                  i mozliwe weekendy - frajda wielka ale na własne życzenie. Mamcia
                                                  tak sobie planowała, że na emeryturze to działki użyje, ile chcieć.
                                                  A tu psińco - mąż umarł, dzieci mają inne priorytety..no i jest
                                                  sfrustrowana. I nie pojmuje, czemu, gdy przychodzi piątek, nie
                                                  rzucamy wszystkiego i nie ciągniemy w lesne knieje.
                                                  Przepraszam - musiałam się wygadać smile
                                                  • dado11 Łódź, Manufaktura, Nigel, Kroke... 22.06.09, 01:04
                                                    ale było super!!!
                                                    po pierwsze Manufaktura i nowy, niesamowity hotel w tym kompleksie, niesamowity
                                                    andel's hotel, umieszczony w starej fabryce, odrestaurowanej z dbałością o każdy
                                                    szczegół, potworny wór kasy... ale efekt, fantastyczny!
                                                    Manufaktura to wyspa z innej planety w porównaniu do reszty tego smutnego,
                                                    zaniedbanego i szarego miasta... straszne twarze na Piotrkowskiej, opuchnięte od
                                                    alkoholu, bez wyrazu, smutek... i te bramy, brudne, śmierdzące, oklejone
                                                    resztkami czegoś od lat, koszmar...
                                                    i myślę, że ten obraz raczej nie będzie już lepszy, Manufaktura zabrała
                                                    Piotrkowskiej życie...
                                                    koncert był fantastyczny, Nigel Kennedy + Kroke, grali jak natchnieni, tłum
                                                    ludzi słuchał, tęsknił, lekko dygotał, obrobię zdjęcia to wyślę link...smile
                                                    deszcz poczekał do trzeciego bisu, potem lunęło jak z cebra, więc do samochodu
                                                    dotarliśmy przemoczeni do suchej nitki...
                                                    teraz chwila oddechu i lulu, pozdrawiam D.
                                                    cześć Lx, dawno Cię nie było...smile
                                                  • verbena1 Re: Niedzielnie, po pierwszej letniej burzy 22.06.09, 17:15
                                                    Moniu, znajac Ciebie przypuszczam ,ze Twoja mama jest jeszcze w sile
                                                    wieku. Moze zaproponujesz jej inne sposoby spedzania wolnego czasu,
                                                    jakies kluby, wycieczki, spotkania z ludzimi.
                                                    To przykre ,ze czujesz sie ciagle winna a mama opuszczona przez
                                                    wszystkich. Znam ten bol, moja mamcia ciagle nas ,dzieci oskarza o
                                                    egoizm i brak zainteresowania ale juz sie uodpornilam.
                                                    Nie daj soba manipulowac i nie mysl ,ze jestes egoistka, masz
                                                    przeciez swoja rodzine. Tydzien dla mamy i reszta dla Ciebie.
                                                • ewelina10 deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 10:23
                                                  Trzytonowa łódka stoi już na lawecie, mogę papatkować. Mój ignor dla pogody.

                                                  Liczę na miesiąc pobytu, potem korzystać będą dorosłe dzieciaki i chcą pomieszkać w porcie ze dwa tygodnie, potem my, potem pozostałe duże dzieciaki, potem my i itd.

                                                  Uściski.
                                                  • jutka1 Re: deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 10:52
                                                    Pa, Ew. smile Bawcie sie dobrze! smile
                                                  • mammaja Re: deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 13:55
                                                    Ale zrobilo sie ciekawie! Koncert Nigela to piekna rzeczsmile
                                                    Ewelino - jeszcze raz udanego plywania. Mam nadzieje na fotki!
                                                    Moniu, tak to jest z dzialkami - kiedys byl boom na kupowanie dzialek w Wildze
                                                    - teraz duzo jest do sprzedania. No bo atrakcje typu "lasek, piasek," - to juz
                                                    nie dla pokolenia, ktore moze podrozowac gdzie chce.
                                                    Tydzien to i tak dlugo - troche zdrowego egoizmu i juz!
                                                    Poznan LX bardzo ciekawy, skad te zubry?
                                                    Wczoaraj sprawdzalam po trochu swoje mozliwosci picia wina u przyjaciol. Wyszlo
                                                    niestety slabo. Padlam jak norka z zoladkiem pod gardlem. Ale co sie ubawilam to
                                                    moje. Dzisiaj znowu beznadziejny deszcz i sprzatanie z Krasnoludka, niestety
                                                    niezbedne!
                                                  • fedorczyk4 Re: deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 17:18
                                                    Beznadziejny czy nie, ale poniedziałek. Jutro mam egzamin, ale
                                                    postanowiłam ze dzisiaj nie będę się uczyła. Dzisiaj wstepuje na
                                                    barykady i szaleje po forach. Moze głownie dlatego że nie mam nic do
                                                    powiedzeniasadCzuję sie pusta i wyzuta ze wszelkiej iskry
                                                  • fedorczyk4 Re: deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 17:58
                                                    Moniu, Verbena ma absolutną rację. Przed Rodzicami, Dziećmi i resztą
                                                    świata, normalne jednostki musza i powinny się bronić. Nasze
                                                    otoczenie najchętniej, z tej wielkiej do nas miłości,
                                                    przekształciłoby nas w wypustki własnego ciała, czyli zeżarło.
                                                    Kocham nieprzytomna miłąścią Maćmę, Taćmę, Synusiów, Wnusia i
                                                    Dziecinkę. Niemniej co najmniej 1/3 tygodnia spedzam na samoobronie
                                                    przed nimismile
                                                  • verbena1 Re: deszczowy poniedziałek, ale nie beznadziejny 22.06.09, 18:14
                                                    Fed, jesli sie nudzisz zacznij jakis nowy temat i nie mysl o
                                                    egzaminie ,napewno bedziesz nr.1smile Moze temat - single jako
                                                    zagrozenie i zaraza malzenska, obydwie mamy spore w tym
                                                    doswiadczenie i moze rozruszamy spiacych. Teraz ide sie tez uczyc,
                                                    wieczorny kurs holenderskiego, dla wlasnej przyjemnosci ino.
    • luiza-w-ogrodzie Za nami najkrotszy dzien roku 22.06.09, 10:23
      Teraz bedzie tylko jasniej! W Sydney zimowe przesilenie bylo
      wczoraj, w niedziele 21 czerwca o 15:46. W najkrotszy dzien roku
      slonce zaszlo o 16:54. Niechze to slonce wreszcie wroci po calym
      tygodniu deszczu, dobrze ze sie dzis przejasnilo, bo ogrod stoi caly
      mokry i mlaskajacy pod stopa a kury po jeszcze kilku dniach tej
      wilgoci moglyby samoistnie zamienic sie w rosol.

      Poza tym w piatek byla sympatyczna imprezka, w sobote zas corka
      zachorowala i od tego czasu zle sie czuje, boli ja gardlo i ma
      goraczke. Bylysmy dzis u lekarki i na pobraniu krwi, wyniki testow
      beda jutro. Szkole ma z glowy na co najmniej tydzien, bo do wyboru
      sa: grypa, angina i mononukleoza ("glandular fever"). Wszystkie
      zarazliwe (ciekawe, kiedy bede miala podobne objawy) i niemile. W
      tym tygodniu nie ide zatem do biura (hurra!) ale bede czekac na
      wystapienie objawow (bleh...) Moze sie nie doczekam?

      Jutro przywoza zmywarke do naczyn i chyba skocze na basen bo ile
      mozna gnic w domu. Tym bardziej ze ma byc ladna pogoda.

      Pozdrawiam wieczornie
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • foxie777 Re: Za nami najkrotszy dzien roku 22.06.09, 21:38
        Ja dalam poczatek do tego tematu,mowie o sprawach malzenskich,ale
        jakos nikt tego nie podjal.Dla mnie jest to zjawisko psychologicznie
        ciekawe.
        Moniu,tez uwazam ze Rodzice czasami maja zagrania nie z tej ziemi.
        Moja Mama kiedys wyskoczyla po wizycie u mnie,ze za rzadko byla na
        plazy.zabieralam ja 4, 5 razy w tygodniu i byla traktowana jak
        krolowa.Myslalam ze mnie krew zaleje, ale na szczescie mamy
        'normalne" stosunki wiec ostro opieprzylam .
        Nie znosze podtekstow i zaklamania,szczegolnie w tak bliskich
        stosunkach.Od razu wale prosto z mostu.
        U nas upal i deszczowo.
        pozdrawiam tropikalnie
      • lablenka_x Re: Za nami najkrotszy dzien roku 22.06.09, 22:50
        Luizo w twoim Sydney zupełnie jak w moim Poznaniu.
        Pada, mokro grząsko,zimno.Na nowych dziesiajkach napisałam o zalaniu
        w centrum miasta.
        Jako ciekawostkę powiem,ze w te deszczowe dni usech na trawniku
        przed moim domem krzew, który posadziłam, piękna różowa
        tawuła.Suchy, jak w najlepsza suszę.
        Skąd podejrzenia o monoukleoze u corki? Mam nadzieje,ze to będzie
        tylko zwykłe przeziębienie z bólem gardła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka