Dodaj do ulubionych

uczyć się na własnych błędach...

28.12.03, 20:39
...można ponoć wtedy, gdy się wie, że to są błędy wink

Jak sobie radzicie ze swoimi "młodymi gniewnymi"?
Pozwalacie popełniać błędy "w celach naukowych", czy raczej dajecie przykłady
ze swojego doświadczenia na dowód, że trzeba inaczej?
Ostrzegacie przed sparzeniem (zabraniacie?) - czy staracie się przygotowywać
zawczasu zimne okłady? A może używacie wszelkich sposobów, żeby zlikwidować
(gdy możliwe) "źródło ognia"?

Czy zdarzyło się Wam żałować, że interweniowaliście/nie interweniowaliście?

B.
Obserwuj wątek
    • warum Re: uczyć się na własnych błędach... 28.12.03, 20:47
      Juz Jej_maz kiedys wspominal o dzieciach, ja dodam w temacie praktycznym, ze
      pozwolilam synowi zepsuc telewizor i aparat fotograficzny - DOBRE! bo chcial
      sprawdzic jak to dziala. Ale moja swiadomosc,ze spisuje to na straty na
      poczatku - zniweczyla bol,ze mogl poszukac gdzies na smietnisku stary i
      zepsuty. Nauczyl sie, zostaly mu czesci na zewnatrz i oczywiscie juz nie
      dzialalo. Ale... on wie,ze lepiej ze mna "po dobroci" niz z zaskoczeniasmile A w
      sprawach seksu itp waznych mowie, mowilam nawet ja nie pytali/ corka malolata
      bardziej otwarta/, a teraz... chyba wie co robi. Swoich bledow, nie uwazam do
      tej pory za bledy tylko.... skutek jakiegos wyboru. Wiec niech inni sie
      pochwala. Duze bledy dopiero przede mna.
      • bepeef przepraszam 28.12.03, 21:00
        warum napisała:

        > Juz Jej_maz kiedys wspominal o dzieciach,

        I dziękuję - postaram się uważniej szukać i czytać zanim coś napiszę smile

        B.
        • warum Re: przepraszam 28.12.03, 21:03
          Nie przepraszaj, bo nie ma za cosmile)temat zyciowy wiec ciekawy, moze sama napisz
          cos wiecej?smile
    • jej_maz Re: uczyć się na własnych błędach... 28.12.03, 21:18
      Ta nauka trwa cale zycie. Problem polega jednak na tym, ze ci "mlodzi gniewni"
      maja nas, rodzicow, aby pomoc w wyborze. Mam mlodego i bardzo wink gniewnego.
      Cudowny chlopak. Jestem niezwykle z niego dumny (i z siebie tez to w koncu moja
      szkola wink))) Zauwazylem, ze pomimo iz chce wszystko sam, to jednak robi tak jak
      ja bym sam zareagowal. Mysle, ze procentuje czas jaki mu zawsze poswiecalem, te
      wszystkie lata wspolych zabaw, prac a najwazniejsze rozmow. Dzieci sa niczy
      innym tylko obrazem naszego do nich stosunku a bledy... no coz... popelniamy je
      sami, nawet juz jako dorosli wink) Pozwol mu/jej troche pobladzic wink

      PS. Nie szykaj starych tematow - one byly czyjes i dotyczyly pytan innych, ten
      jest Twoj smile
      • foxal Re: uczyć się na własnych błędach... 29.12.03, 16:03
        > wszystkie lata wspolych zabaw, prac a najwazniejsze rozmow. Dzieci sa niczy
        > innym tylko obrazem naszego do nich stosunku a bledy... no coz... popelniamy
        je sami, nawet juz jako dorosli wink) Pozwol mu/jej troche pobladzic wink<jej_maz

        To co napisales to jest pewnie "prawda" w jakims procencie, bo natura ludzka
        jest taka, ze kazde pokolenie chce "urzadzac" siebie i swiat wedlug "wlasnych
        recept". Wobec tego, ten pociag do sluchania rodzicow jednym uchem a
        wypuszczania drugim jest tak silny, jako genetycznie wbudowany przez nature, ze
        jest wprost niemozliwe do wyekzekwowania tego co sie im mowi/radzi ich wlasny
        rodzic. Pewien procent tych rozmow/dobrych porad zostaje, ale dopiero juz w
        pozniejszym doroslym wieku, mozna je zaobserwowac.

        Glownym problemem jest to, ze mlodzi ludie nie chca przyjac do wiadomosci, ze
        oni robia cos nie tak jak powinni. Jeden z dosc popularnych amerykanskich
        autorytetow psychoterapeutystow powiada, ze: jesli nie przyjmiesz do
        wiadomosci, ze zrobiles zle i nie wezmiesz tego na siebie, jako twoja wlasnosc
        to tego nigdy nie naprawisz. Czlowiek nie lubi naprawiac cudzych rzeczy, m.in.
        wlasnych bledow. Potrafimy znalesc wiele osob winnych za swoje (nasze)bledy,
        ale nie przyznamy sie do tego, ze to my jestesmy odpowiedzialni za ich skutki.
        My jako jednostka decydujemy o naszych poczynaniach, ale nie chcemy przyjac na
        wlasnosc ich skutkow i tu lezy glowny problem naszego uczenia sie na wlasnych
        bledach. Najgorsze jest to, ze takie zwalanie bledow na innych tkwi w nas przez
        wiele lat, czasmi do poznej dojrzaloasci i my w dalszym ciagu dzialamy wedlug
        tej podswiadomosci, nie zdajac sobie sprawy, choc skutkami obciazamy innych np.
        zone, meza, dzieci,swiat, system w jakim zyjemy. Polska i Polacy jako narod
        jest doskonalym tego przykladem.

        Kazdy traktuje przyznanie sie do bledow jako osobista porazke i w ten sposob
        brniemy coraz dalej i dalej, az popadamy w slepy zaulek bez wysjcia i
        przewaznie taka sprawa konczy sie jakas tam depresja. Dzieci, jako ze nie maja
        doswiadczenia, tym bardziej tkwia w swoim blednym uporze a jak sie zorientuja
        to czesto jest juz za pozno, bo rodzice albo machna reka, ze jest sytuacja
        beznadziejna, albo dzieci nie przyjda do rodzicow o "pomoc i porade" a zwykle
        chca, zeby ich za-akceptowac takimi jakimi sa z tymi bledami i historia, a to
        jest czesto nie do przyjecia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka