Dodaj do ulubionych

Obraz Polski za granicą

29.12.03, 09:07
Ciekawe jak odbierają nas w Europie,a jak na innych kontynentach.Wielu z Was jezdzi i zwiedza,wielu mieszka POZA,chyba Wasza wiedza na ten temat jest pełniejsza niz moja,która pochodzi tylko z mediów.
dzis.dziennik.krakow.pl/?2003/12.29/Kraj/05/05.html
Obserwuj wątek
    • ewelina10 Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 09:53
      Nienajlepsze, a czasami opinia jest lekceważąca i taką uważam za najgorszą.
      Krążą kawały o Polakach jak u nas o policjantach. Zmienia się, ale jeszcze
      sporo czasu upłynie, ażeby tę opinię zmienić.
      Więcej może czas znajdę pomojej pracy - jestem teraz zajęta.
      Pozdrawiam - temat ciekawy.
      • marialudwika Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 11:10
        Nie spotkalam sie tutaj z jakims negatywnym opisem Polski.POlacy,ktorzy
        przyjezdzaja tutaj do prac sezonowych,niektorzy legalnie maja opinie dobrych
        pracownikow natomiast byl artykul potepiajacy wykorzystywanie ich przez
        holenderskich pracodawcow!!Informatycy z Polski przyjezdzaja tu na kilkuletnie
        kontrakty,m.in. dwie moje mlode znajome.Pozdrawiam
        ml
        • foxal Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 15:33
          Mnie sie wydaje, ze jest raczej obraz Polaka(ki) za granica, a nie Polski jako
          kraju. Ostanio znaja nas z tytulu pochodzenia ostatniego Papieza - Polaka.
          Inne opinie zwykle zaleza od srodowiska i jaki Polak w tym srodowisku sie
          obraca. Ogolnie to jest tak, jak w tym porzekadle: jak nas widza tak nas pisza.

          W USA jest duzo zlych dowcipow o Polakach i Polsce rozsiewanych przez ludzi
          pokrewnych nam w wierze, czyli przez przemysl Holocaustu i tego, ze Polacy
          zgotowali im ten Holocaust jako, ze Oswiecim to jest 'Niby" nasz, bo lezy w
          Polsce. czesto taka opinia przechodzi granice i podobne slyszy sie w kanadzie
          rowniez. Niektore nasze organizacje z tym walcza, ale zla wiesc szybciej sie
          rozchodzi miz dobra i jej obrona. Gazety np pisza paszkwile na pierwszej
          stronie, a ewentualne sprostowanie na 10 i to bardzo drobnym druczkiem, wiec
          skutki sa oczywiste.

          My ogolnie to nie potrafimy szerzyc dobrej opinii o sobie i jej bronic. To jest
          temat dla niektorych bardzo drazliwy - zwlaszcza dla tych co siedza na
          parkanie, przechylajac sie raz w jedna raz w druga strone. Brak zdecydowanego
          frontu jednosci obrony naszych wartosci jesli jeszcze jakies sa wynika z
          ogolnej postawy Polakow mieszkajacych w Kraju - to promieniuje, jak morowe
          powietrze.
          • rudakitka Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 17:15
            Poruszył Foxal bardzo ważna sprawę,czyli jak nasi "starsi bracia w wierze" przedstawiają nas w krajach swojego aktualnego pobytu,a zwłaszcza w USA.Temat jest baaaaaaaaaaardzo śliski i delikatny.I ludzie kulturalni omijaja go szerokim łukiem jakby wcale nie istniał.Wychowana zostałam w szacunku do Żydów i bardzo im współczułam.Ojciec mój uważał,ze to bardzo zdolni ludzie,a mama mieszkała z nimi na jednej ulicy,wielu z nich bardzo lubiła ,a z jedną(z niewielu którzy przeżyli)utrzymuje kontakty do dzisiaj.Każdy z nas przeżył pewno bardzo wizytę w Oświęcimiu i niektóre obrazy chyba do końca życia pozostana w naszej pamięci.Nigdy też przed rokiem 90-tym nie spotkałam osobiście nikogo mówiącego zle o Żydach,pamietamże nawet zakonnica ucząca mnie religii mówiła z uśmiechem,ze ONI czekaja nadal na Mesjasza,wiec niech sobie czekają.Moze akurat miałam szczęście przebywać wsród ludzi NORMALNYCH i dlatego tak było?Teraz jednak cos sie zmieniłoi wiem,ze ludzie troszke maja żal do Żydów,o to że wypominaja nam(pewnio tez zawinione wobec nich) grzechy ale jakoś CICHUTKO o tym,ze przeciez było im u nas lepiej niż w innych krajach Europy.O Niemcach mówia lepiej niż o nas(czyzby to tylko sprawa rekompensat finansowych),wielu tych którzy wrócili z USA mówią ,ze to właśnie Żydzi "przyprawiają nam gębę".Moze moje rozważania nie sa na temat i moze nie powinnam o tym pisać?Ale ja też czasami myslę o kimś"o Żyd" i chociaż staram się myśleć o nim pozytywnie,to przecież nie powinnam sie "starać"tylko po prostu myślec jak o bliznim,a jednak czasami.... .
            • alfredka1 Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 17:57
              Dziękuję
              • felinecaline Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 18:11
                Jaki jest obraz Polski i Polakow? w ciagu bez mala 20 lat mieszkajac poza
                krajem i zyjac glownie wsrod "autochtonow" (dlaczego? o tym potem) mialam
                okazje zaobserwowac, jak ten obraz sie zmienia rownolegle, choc z niejakim
                opoznieniem do zmian zachodzacych w Polsce i samych Polakach.
                Kiedy przyjechalam do Francji panowala "moda" na Polske w duchu martyrologii,
                tradycji Polaka biednego, ale zawsze gotowego do walki w imie idei (inna rzecz,
                ze nie zawsze swoich wlasnych i nie zawsze slusznych, a tu historia jak sie
                okazuje toczy sie kolem).
                Mnie osobiscie rzadko w towarzystwie brano za Polke - nie wskazywalo przeciez
                na to nazwisko, a ze jezyk znalam w stopniu znacznie przewyzszajacym jego
                znajomosc u "przecietnego" Francuza (to nie czcza przechwalka, ale opinia
                owych "przecietnych Francuzow). to i z tego, jak sie wygladam, jak sie "pisze"
                czy wyslawiam trudno im bylo dociec "moich korzeni". moze tym bardziej szczerze
                wyrazali sie wiec w mojej obecnosci o innych znanych im Polakach.
                A tak sie sklada, ze przedtem nim ja to "nastalam" jak i inni emigranci mniej
                lub bardziej "czystej wody solidarnosciowej" historia regionu znala dwie inne
                fale polskiej emigracji: jedna z lat 1918-23 i druga z lat 1939-45
                (przejsciowo, jak juz pisalam na www Angers bylo nawet przez krotki
                czas "stolica Polski" a w kazdym razie siedziba najwyzszych polskich wladz na
                wygnaniu.
                Znali wiec Francuzi tak Polakow - robotnikow najemnych, wiesniakow, jak i
                zolnierzy i dyplomatow.
                Znali tez, niestety, tradycyjny "leitmotif" Polaka skorego do wypitki i do
                bitki, nie zastanawiajac sie nawet, skad sie wzielo znane od czasow
                napoleonskich powiedzenie "ivre comme un Polonais".
                Polak byl tez jeszcze oczywiscie pobozny. Natomiast wbrew temu, co zapewne
                przypuszczacie malo slyszalam i coraz mniej slysze zachwytow Papiezem -
                Polakiem; entuzjazm do dosc niedawna rozbudzaly jeszcze tylko conieco jego
                wizytu we Francji.
                Byl jeszcze i jest ow standartowy Polak jeszcze pracowity (okoliczni hodowcy
                winorosli i wytworcy wina bardzo chetnie przyjmowali do pracy przy zbiorach
                winorosli przyjezdnych sezonowych robotnikow z Polski), acz ...nie zawsze
                uczciwy. Tu wslawili sie niestety niechlubnie ci "rodacy", ktorzy przyjezdzali
                do Francji na zakupy w hypermarketach i nie zawsze pamietali, ze droga do
                wyjscia prowadzi przez ...kase. Na takie "ewenementy" az nader lasa byla zawsze
                francuska prasa, nie omieszkajaca nigdy zamiescic wzmianki o procesie
                zlodziejaszkow z Polski.
                Od kilku lat obraz Polski i Polaka zmienia sie jednak, na szczescie, tak, jak
                zmienia sie sytuacja w Polsce i jak zmieniaja sie Polacy w kraju. Od lat jest
                zakaz przyjmowania robotnikow sezonowych, na szczescie przyjezdza coraz wiecej
                Polakow na staze kwalifikacyjne do przedsiebiorstw, ktore otworzyly swoje filie
                w Polsce (od nas chocby Bosch pod Wroclawiem, Thompson w Piasecznie i
                Warszawie, ze juz nie wspomne o Carrefourach czy innych Leroy-Merlinach.
                przyjezdzaja na staze nasi pracownicy naukowi, studenci w ramach
                programu "Socrates" czy "Erasmus", lub chocby tylko na wakacyjne praktyki inne
                niz dawniej typowe "fille au pair" z widokiem na zamescie.
                Coraz czesciej tez Francuzi jezdza do polski w celach innych niz standardowa
                wycieczka na trasie: Warszawa - Zelazowa Wola - Czestochowa. Jezdza do pracy w
                wyzej wspomnianych przedsiebiorstwach kooperanckich, na studia, w charakterze
                wykladowcow na polskie uczelnie. I przywoza obraz Polaka takiego jakim jest np
                kazdy z was z tego forum.
                A jeszcze kilka lat temu (jesienia 1997) jedna z wspoluczestniczek delegacji, z
                ktora jechalam na podpisanie umowy partnerskiej "miast blizniaczych" nie mogla
                sie nadziwic ze "tu jest zupeeeeeeelnie inaczej niz w Rumunii" (ktora widziala
                z pozycji uczestnika konwoju humanitarnego po upadku rezimu Caucescu....
                • marialudwika Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 18:21
                  Bylam wiele lat temu,jako mloda/bardzo/ dziewczyna w szoku,gdy moja
                  przyjaciolka Holenderka stwierdzila,ze Holocaust byl w duzej czesci wina
                  Polakow!!Przeczytala wlasnie owa slynna ksiazke.Stwierdzila,ze Polacy
                  denuncjowali Zydow i nie bez powodu w Polsce byla wiekszosc obozow
                  koncentracyjnych etc.Oczywiscie "odparowalam" te ataki,w mojej rodzinie
                  prechoawywaly sie dwie Zydowki,uciekinierki ze Lwowa.Zreszta to historia niemal
                  na scenariusz filmowy.Powiedzialam jej,ze w kazdym narodzie zdarzaja sie
                  jednostki podle etc.,etc.Moje owczesne wiadomosci wtedy byly niewielkie,ale
                  oburzenie owszem.Co do reszty ma racje Foxal..
                  Pozdrawiam
                  ml
                  • jej_maz Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 18:28
                    Poruszone sa tutaj dwie sprawy; nasz obraz poza granicami i stosunki Polsko-
                    Zydowskie. W pierwszym temacie, aby uzupelnic wypowiedz Foxala potwierdze,
                    ze... nie jest zle. Mamy opinie bardzo pracowitych, uczciwych grzecznych i
                    kulturalnych ludzi, ale wlasnie te cechy, ktore nota bene sa krancowo przeciwne
                    do mentalnosci amerykanow, powoduja, ze ci ostatni uwazaja nas za przegrancow
                    zyciowych i troche sie nabijaja. Tak; w dzisiejszych czasach grzecznosc jest
                    uwazana za slabosc. Niemniej jednak, generalizujac, polscy lekarze,
                    inzynierowie, mechanicy, sprzataczki td itp sa cenieni za lojalnosc, wiedze
                    i "caloksztalt". Nie zapomnijmy tez, ze w kazdym narodzie sa ludzie i ludziska.

                    Drugi temat jest drazliwy - tu moim zdaniem - z jednego powodu; kazde slowo za
                    lub przeciw, nawet powiedziane w najlepszej wierze i intencji, jest
                    interpretowane jako objaw ekstremalnego stanowiska. Cos w rodzaju; komentarz ze
                    czarne buty nie bardzo pasuja do brazowego ubrania odbierany jest jako rasizm
                    przeciw ludnosci afro-amerykanskiej. Moim zdaniem wielu - i to po obu stronach -
                    zapomina, ze jest sie traktowany tak jak sie traktuje innych, a uwaga Foxala o
                    tym sporostowaniu na dziesiatej stronie malym drukiem jest niezwykle trafna.
                    • mammaja Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 19:25
                      A jednak - no obozie mlodziezowym ,na ktorym bylam z grupa rowiesnikow mojej
                      corki jakies 10 lat temu w Niemczech,zdazyl sie taki incydent: na ognisko kazda
                      grupa przygotywywala instenizacje - jeden z punktow programu byl o przyjazni
                      miedzy dziecmi roznych narodow i okazalo sie ze "dziewczynka z Polski" w
                      instenizacji niemieckich dzieci byla bosa (sic),w jakiejs marnej
                      sukienczynie,chusteczce i przybrudzona na buzi.Szok dla moich dzieciakow byl
                      straszny. Niektore dziewczynki z placzem polecialy do namiotu i chcialy
                      wyjezdzac,tak poczuly sie dotkniete. Tlumaczenia - ze przeciez my tak nie
                      wygladamy - mamy takie same dzinsy ,adidasy itd - (dzieci dzieciom tak
                      tlumaczyly) nie do konca przekonaly - no bo wy jestescie z Warszawy ,a gdzies
                      na wsi...Nie bardzo wierzyly,ze na wsi w Polsce dzieci tez nie chodza boso i
                      ubrudzone.Byl to "maly incydent" ,ale dal wiele do myslenia...
                      Natomiast o "rozczarowaniach na plus" w Polsce tez mozna by wiele
                      napisac.Mysle,ze ten obraz zmienia sie z roku na rok na korzysc.
                      • bodzio49 Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 19:45
                        Prawdopodobnie osoby chcące zobrazować Polskę czy Polaków na takich i podobnych
                        przedstawieniach świadomie pokazują skrajności żeby jakoś wyróżnić od
                        pozostałych. Często na zasadzie : niemiec z kuflem piwa, francuz z żabim
                        udkiem, amerykanin z koltem itd. Wśród ludzi wykształconych, podróżujących juz
                        chyba takie stereotypy nie funkcjonują.
                        • omeri Re: Obraz Polski za granicą 29.12.03, 23:30
                          Obraz jest taki, jakie kto ma z nami badz z Polska doświadczenia. A jak
                          obiektywne są informacje w mediach to sami wiecie.
                    • kalifornian Re: Obraz Polski za granicą 30.12.03, 02:12
                      Nie zgodze sie z Toba tak do konca ze Amerykanie uwazaja nas za przegrancow itp.
                      Ten obraz powoli sie zmienia. Widze to mieszkajac od kilku lat w Kalifornii.
                      Czesto gdy ludzie sie dowiaduja ze jestem Polakiem przypominaja sobie swoje
                      wlasne korzenie wywodzace sie z Polski. I o dziwo jest ich calkiem sporo. Drugie
                      o dziwo mowia o tym z duma. Czesto rowniez wspominaja ze to wlasnie Polska jako
                      pierwsza zrzucila jarzmo komunizmu.
                      Rowniez nie uwazam zeby grzecznosc byla uwazana za slabosc. Amerykanie sa bardzo
                      grzeczni czego o Polakach bym nie powiedzial...

                      Kiedys gdy mieszkalem w Kanadzie rozmawialem z Kanadyjczykiem, superintendentem
                      w wielkim bloku. Bardzo dobrze wyrazal sie o Polakach ktorzy sa czysci, dbajacy
                      o wyglad itp. Byl zaskoczony ze Polacy pierwsze co robia to remontuja mieszkania
                      a potem utrzymuja je w czystosci. Kiedys inny Kanadyjczyk powiedzial mi ze
                      najlepiej bawi sie na polskich imprezach.
                      Obraz Polaka tak w Kanadzie jak i USA sie zmienia na lepsze.
                      • lablafox Re: Dywizjon 303 03.01.04, 14:41
                        POLACY W BITWIE O ANGLIĘ


                        Wiedza, która łagodzi wstyd



                        Nowa angielska książka na temat Dywizjonu 303 pokazuje nadzwyczajną odwagę i
                        profesjonalizm polskich lotników. Dzięki takim publikacjom możemy oddać choć
                        drobną przysługę narodowi, który zdradziliśmy w czasie wojny - pisze brytyjski
                        recenzent Montagu Curzon.


                        MONTAGU CURZON


                        6.12.2003


                        R E K L A M A czytaj dalej








                        Polska znów jest ważnym sojusznikiem Zachodu, członkiem NATO; ma tysiące
                        żołnierzy w Iraku, po przejęciu z wielką pompą od Amerykanów pokojowej
                        kontroli nad sporą częścią tego kraju.

                        To zaskakujący obrót spraw dla pokolenia, któremu polskie wojsko kojarzy się z
                        oschłym generałem w ciemnych okularach, trzymającym w karbach ów niezbyt
                        słoneczny kraj, z dowódcą czołgu produkcji radzieckiej, gniewnie spoglądającym
                        ze swej wieżyczki, gnębiącym własny naród, a w konsekwencji również nas. To
                        oblicza Układu Warszawskiego, które niegdyś budziły strach, a których dzisiaj
                        nikt nie wspomina z żalem.

                        Gorzka pigułka

                        Ta jakże mile widziana odmiana sprawia, że znakomicie napisana książka "For
                        Your Freedom and Ours: The Kościuszko Squadron: Forgotten Heroes of World War
                        Two" (Za wolność waszą i naszą: Dywizjon Kościuszkowski: Zapomniani
                        bohaterowie II wojny światowej), pióra Lynne Olson i Stanleya Clouda, ukazuje
                        się jak najbardziej na czasie, przypomina bowiem wielki angielsko-polski
                        sojusz z czasów drugiej wojny światowej. Książka jest również hołdem
                        dla "zapomnianych bohaterów", o których mówi w tytule - dzielnych uczestników
                        Bitwy o Anglię, zdobywców Monte Cassino, powstańców broniących Warszawy jak
                        Sparty i ofiar ponurej Realpolitik okresu powojennego - i których my, ich
                        sojusznicy, potraktowaliśmy tak nikczemnie, choć zrobili tak wiele, by nas
                        ocalić.

                        Lektura książki, w której Wielka Brytania przedstawiona jest jako zdrajca i
                        tchórz, może być bulwersująca, ale warto przełknąć tę gorzką pigułkę, ponieważ
                        jest to fascynująca historia, świetnie opowiedziana. A jeśli przeniesiemy się
                        do roku 2003, to zakończenie okaże się mniej przykre niż w bolesnych dniach
                        1946 roku.
                        cd za chwilę. Wklejam ten artykuł bo będzie tylko do 16.01 możliwy do
                        odczytania.
                        W dzieciństwie czytałam z zapartym tychem wszystkie książki z serii Tygrys
                        związane z II wojna światowa , a lotnikami szczególnie . Cztałam i "Dywizjon
                        303" i" L jak Lucy " i "Żąłdo Genowefy " Kto z Was je pamięta?




                        • lablafox Re: Dywizjon 303cd 03.01.04, 14:42
                          MONTAGU CURZON


                          6.12.2003



                          ... ciąg dalszy

                          W Bitwie o Anglię Dywizjon Kościuszkowski (303) miał na swoim koncie najwięcej
                          zestrzelonych niemieckich samolotów, a kompetentni oficerowie RAF-u uważali,
                          że to właśnie ta jednostka, wraz z innym polskim dywizjonem, prawdopodobnie
                          przechyliła ostatecznie szalę zwycięstwa. Patronem Dywizjonu 303 był XVIII-
                          wieczny polski patriota, który swój bój o niepodległość stoczył u boku
                          amerykańskich kolonistów przeciwko Brytyjczykom. Pamięć o nim zainspirowała
                          amerykańskich lotników, którzy jako ochotnicy wzięli udział w wojnie polsko-
                          radzieckiej w latach 1919-1920. Właśnie wtedy powstał Dywizjon Kościuszkowski,
                          który znacząco przyczynił się do polskiego zwycięstwa; był też ważnym
                          elementem jakże groźnego, choć żałośnie wyposażonego polskiego lotnictwa w
                          1939 roku. Polacy wcale nie dokonywali absurdalnych szarży kawaleryjskich na
                          czołgi - jak przedstawiała to nazistowska propaganda, której uwierzyły
                          zachodnie media - lecz walczyli jak lwy; ich lotnicy zestrzelili 126
                          niemieckich samolotów i nie pogodzili się z nieuniknioną klęską. Chwytając się
                          różnych desperackich sposobów, przedostawali się do Francji (która nie dała im
                          żadnej nadziei) i do Anglii (gdzie potraktowano ich z pogardą), aby ponownie
                          wznieść się w przestworza.

                          W końcu RAF przekonał się, że są znakomitymi lotnikami, mają cenne
                          doświadczenie bojowe, fenomenalny wzrok i wszelkie powody, by szukać zemsty na
                          Luftwaffe.

                          Irytował ich język angielski, denerwowały regulaminy oraz dźwignia
                          przepustnicy w naszych maszynach, która w przeciwieństwie do polskich trzeba
                          było pchnąć w przód, a nie pociągnąć w tył, by zwiększyć siłę ciągu. Anglicy z
                          zaciśniętymi zębami znosili polską porywczość, niestaranność w ubiorze i
                          skłonność do oddalania się w powietrzu od szyku, jeśli nadarzała się okazja do
                          strącenia wroga. Ale wraz z poważnym nasileniem walk przyszło wzajemne
                          zrozumienie i dwie strony połączyła głęboka, silna więź, prawdziwe braterstwo
                          broni.
                          • lablafox Re: Dywizjon 303cd 03.01.04, 14:43

                            POLACY W BITWIE O ANGLIĘ


                            Wiedza, która łagodzi wstyd



                            Nowa angielska książka na temat Dywizjonu 303 pokazuje nadzwyczajną odwagę i
                            profesjonalizm polskich lotników. Dzięki takim publikacjom możemy oddać choć
                            drobną przysługę narodowi, który zdradziliśmy w czasie wojny - pisze brytyjski
                            recenzent Montagu Curzon.


                            MONTAGU CURZON


                            6.12.2003


                            R E K L A M A czytaj dalej









                            ... ciąg dalszy

                            Szarmancki jak Polak

                            Polacy atakowali Niemców z taką furią, że niektóre załogi niemieckich
                            bombowców, zorientowawszy się, że zbliżają się do nich polscy lotnicy,
                            wyskakiwały na spadochronach, zanim ich samoloty zostały trafione. Później
                            formacje amerykańskich bombowców domagały się eskorty Polaków - tak agresywna
                            była ich obrona i tak troskliwa opieka. Na ziemi też robili duże wrażenie
                            swoim zapałem do zabawy i legendarnym wręcz powodzeniem u kobiet. Ze swoimi
                            pocałunkami w dłoń i kwiatami, którymi obsypywali wybranki, stanowili miłą
                            odmianę na tle sztywnych Anglików - do tego stopnia, że pewien pilot RAF-u
                            udawał Polaka, żeby zwiększyć swoje szanse, a amerykańska dziennikarka Martha
                            Gellhorn, autorytet w tej dziedzinie, "poświęcała całą swą uwagę kilku polskim
                            lotnikom".

                            Historię dywizjonu na pewno warto włączyć do annałów 1940 roku, ale w książce
                            potraktowano ją jako pretekst do przedstawienia szerszej opowieści o walczącej
                            Polsce. Autorzy śledzą najpierw losy pięciu najwspanialszych lotników, a
                            następnie opisują dzieje 150 tysięcy Polaków w brytyjskiej armii, w większości
                            uchodźców z Rosji, którzy po wydostaniu się z niedoli zostali przeszkoleni na
                            Bliskim Wschodzie. Piszą o polskim rządzie na uchodźstwie w Londynie i o Armii
                            Krajowej w Polsce. Była ona najskuteczniejszym i najlepiej zorganizowanym
                            ruchem oporu w państwach pod niemiecką okupacją, mimo bezwzględnego
                            okrucieństwa Niemców.

                            Churchill złożył Polakom płynące z głębi serca obietnice. Znał dobrze ich
                            historię, cierpienia i walkę o wolność. Roosevelt składał wzniosłe deklaracje,
                            bo przywiązywał pewną wagę do głosów siedmiu milionów amerykańskich wyborców
                            polskiego pochodzenia, ale tak naprawdę troszczył się jedynie o swoje osobiste
                            kontakty ze Stalinem, co do których żywił złudne przekonanie, że opierają się
                            na wzajemnym zrozumieniu.

                            Coraz bardziej pogłębiał się dylemat Wielkiej Brytanii, która wprawdzie
                            przystąpiła do wojny jako sojusznik gwarantujący bezpieczeństwo Polski, ale
                            była całkowicie związana z Ameryką. Ta zaś miała to wszystko w nosie i nie
                            potrzebowała już brytyjskich rad. W książce wymownie przedstawione są męki
                            Churchilla, gdy jego honor został wystawiony na próbę.


                            • lablafox Re: Dywizjon 303cd 03.01.04, 14:45
                              ... ciąg dalszy

                              W imię honoru

                              Od pokrętnych porozumień w Teheranie w listopadzie 1943 roku po jawną zdradę w
                              Jałcie dwa lata później coraz bardziej bladły złożone kiedyś obietnice i
                              pogłębiała się rozpacz Polaków. Doszło do tego, że generał Anders poprosił, by
                              jego II Korpus został wyłączony ze składu brytyjskiej 8. Armii, a piloci
                              zaczęli kwestionować sens lotów bojowych. Widzieli, jak powstanie warszawskie
                              zostało skazane na zagładę - pomoc aliantów była śmiechu warta, a Stalin
                              powstrzymał swoją ofensywę i czekał, zadowolony, że dzięki SS zaoszczędzi
                              nieco pocisków. Polską Brygadę Spadochronową, która głośno domagała się
                              desantu na Polskę - po to ją zresztą utworzono - zrzucono nad Arnhem, gdzie
                              została zdziesiątkowana.

                              Pomimo to Anders i jego piloci kontynuowali walkę w imię honoru. Ale kiedy
                              wojna się skończyła, i tak ich wykpiono: rząd premiera Attlee nie pozwolił im
                              wziąć udziału w Paradzie Zwycięstwa, obawiając się, że mogłoby to zdenerwować
                              Rosjan. Zostali potraktowani jak kłopotliwy balast, który zmusza zbankrutowane
                              państwo brytyjskie do dodatkowych wydatków. Nie pomyślano wówczas, że gdyby
                              nie Polacy w swoich myśliwcach, gdyby nie polscy kryptolodzy, którzy złamali
                              kod Enigmy, to Paradę Zwycięstwa odbierałby Hitler.

                              Oczywiście autorzy książki są stronniczy, a swą książkę pisali z 50-letniej
                              perspektywy. Dzisiaj komunizm i Armia Czerwona straszą tylko jak zapomniany
                              koszmar. Ale w tamtym czasie w powietrzu wisiała groźba jeszcze okropniejsza
                              niż horror nazizmu. Nikt nie mógł przewidzieć, co się zdarzy w Europie:
                              Amerykanie nie chcieli w niej pozostać, Brytyjczycy byli bez grosza, a Stalin,
                              kontrolujący potężną Francuską Partię Komunistyczną, mógł zaprowadzić we
                              Francji komunizm. Podobny los mógł spotkać Włochy i Grecję.

                              Heroiczni i romantyczni Polacy ucierpieli, jak to zwykle bywa, kiedy uczucia
                              ścierają się z polityką. Ich wersja wydarzeń zasługuje na jak najszersze
                              rozpropagowanie, ponieważ - podobnie jak w wypadku Holocaustu - tylko wiedza
                              przyswojona sobie przez w miarę uczciwych ludzi może pomóc wymazać wstyd,
                              który pozostaje po wyrządzonych wielkich historycznych krzywdach.

                              © The Spectator

                              Artykuł dostępny w sieci do 16.01.2004
                        • omeri Re: Dywizjon 303 03.01.04, 15:04
                          Pamiętam, pamiętam. A film "Bitwa o Anglię"?
                          • lablafox Re: Dywizjon 303 03.01.04, 15:09
                            Dobrze ,ze po tylu latach , wreszcie , uznano zasługi polskich pilotów. Szkoda
                            jednak ,ze tak pózno, że wielu z nich zmarło mając w duszy żal.
                            Lx
                            • marialudwika Re: Dywizjon 303 03.01.04, 15:25
                              Lepiej pozno niz wcale,hm.Ksiazki naturalnie czytalam i widzialam film/dopiero
                              po zamieszkaniu w Holandii/
                              Pozdro
                              ml
    • rudakitka Re: Obraz Polski za granicą 05.01.04, 10:16
      http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=4724302&ticket=4140270925156171%2FQIpAcTzlYgAdk%2BvLaXSzDh5HRwqHiKBo%2FlOJDb9hcHFNdJ%2FuYbY6TwBDDuVAXsh2CkkWduq8AU7cNQgNSzCjzHoCkGUigNC1kOIszRYADnpuJ34afJ4%2B2ZK0x0Gafnk
      Mam nadzieję ,ze uda mi sie wkleić.To chyba właśnie na ten temat.
    • rudakitka Teraz chyba udało się 05.01.04, 10:17
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=4724302
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka