small-moon
04.08.04, 18:42
zawsze mnie to fascynuje w kryminałach... osoba która umiera mówi kilka
pozornie bezsensownych słów, a detektyw - czy to Poirot czy jakis amator,
który jednorazowo rozwiązuje zagadke - na tych słowach buduje rozwiążanie
zagadki.... Pamietacie takie fajne??? Bo ja nie moge sobie jakoś przypomnieć.
Pamiętam tylko pytanie "Dlaczego nie Evans?" ktore bylo tez tytulem...
szczerze powiedziawszy nie zwrocilalabym uwagi na taki drobiazg (ci co
czytali to wiedza) i nazwisko z "wielkiej czwórki" czy było cos jeszcze, czy
juz pisze o głupotech??