ruska-swolocz
09.08.10, 11:01
Głuchowskiego prawie nikt nie czyta, to może z Gajdarem będzie lepiej.
"Czuk i Hek" to była moja pierwsza w życiu książka przeczytana po polsku.
Dostałem ją na zakończenie pierwszej klasy za "wzorowego ucznia". Byłem dumny,
że przeczytałem już całą książkę, chociaż niedużą. Koledzy mieli z tym
problemy jeszcze przez kilka lat.
Trochę mnie zastanowiła wrogość w stosunku do Lachów, bo wydawało mi się, że
chodzi o Polaków. Ale wytłumaczyłem sobie, że pewnie w ZSRR są jakieś inne Lachy.
Teraz przeczytałem to opowiadanie w oryginale i wydało mi się trochę nudne. Te
dzieci jakieś z ADHD. I te dziwne imiona - nierosyjskie, chociaż na
ilustracjach i w treści są Słowianami.
"Timur i jego komanda" też jakoś mało ciekawi. Przebija propaganda. Ale po
polsku dawno temu też mi się nie podobali. Polecam za to "Sudbę
barabanszczika" Gajdara. Jest świeżo napisane, narracja z pozycji chłopcai
niespodziewane, przynajmniej dla mnie, zakończenie.