Dodaj do ulubionych

Czuk i Hek

09.08.10, 11:01
Głuchowskiego prawie nikt nie czyta, to może z Gajdarem będzie lepiej.
"Czuk i Hek" to była moja pierwsza w życiu książka przeczytana po polsku.
Dostałem ją na zakończenie pierwszej klasy za "wzorowego ucznia". Byłem dumny,
że przeczytałem już całą książkę, chociaż niedużą. Koledzy mieli z tym
problemy jeszcze przez kilka lat.
Trochę mnie zastanowiła wrogość w stosunku do Lachów, bo wydawało mi się, że
chodzi o Polaków. Ale wytłumaczyłem sobie, że pewnie w ZSRR są jakieś inne Lachy.
Teraz przeczytałem to opowiadanie w oryginale i wydało mi się trochę nudne. Te
dzieci jakieś z ADHD. I te dziwne imiona - nierosyjskie, chociaż na
ilustracjach i w treści są Słowianami.
"Timur i jego komanda" też jakoś mało ciekawi. Przebija propaganda. Ale po
polsku dawno temu też mi się nie podobali. Polecam za to "Sudbę
barabanszczika" Gajdara. Jest świeżo napisane, narracja z pozycji chłopcai
niespodziewane, przynajmniej dla mnie, zakończenie.
Obserwuj wątek
    • sedona Re: Czuk i Hek 09.08.10, 14:53
      Ja czytalam z zapartym tchem "Kysz i ja na Krymie" Juza
      Aleszkowskiego.
      Podobalo mi sie wszystko - opisy, akcja, Kysz, jego pan. Od tamtej
      pory marzy mi sie zobaczyc Krym.
      Jedno mi tylko przeszkadzalo; nie wiedzialam wtedy dlaczego raz do
      Puszkina mowia Puszkin, a raz Aleksandrze Sergiejewiczu.
      • ruska-swolocz Re: Czuk i Hek 13.08.10, 13:54
        A Mu-mu, który nie muczy, ale szczeka?
    • demka Re: Czuk i Hek 09.08.10, 20:10
      A Дядя Степа to co? smile
      To dopiero potęga literacka!! Moja pierwsza, samodzielnie
      przeczytana po rosyjsku książka. Miałam lat 5 i wypieki na twarzy.
      Tak sobie już wtedy kalkulowałam, że taki Дядя Степа to idealny
      kandydat na mężasmile
      Egzemplarz owej książki posiadam do dziś, w stanie doskonałym,
      pieczołowicie przechowywany. Wyjątkiem są jakieś moje dodatkowe
      bazgroły a w zasadzie małe poprawki w grafice. Przy każdym jego
      wizerunku dorysowana ja + na okładce wołami wykaligrafowane pierwsze
      rosyjskie literki układające się w napisy: волк,заяц,лифчик
      smile
      • ruska-swolocz Re: Czuk i Hek 13.08.10, 14:00
        5 lat - no to byłaś cudownym dzieckiem.
        A pamiętasz swoją pierwszą książkę po polsku? Bo ja swojej pierwszej po rosyjsku
        nie pamiętam. Wstyd przyznać, ale chyba było to dopiero na studiach.
        Ja swojego pierwszego "Czuka i Heka" też mam do tej pory.
        • demka Re: Czuk i Hek 17.08.10, 19:12
          A tam zaraz cudownym wink
          Tak jakoś wyszło, że się szybko nauczyłam czytać, bo wnerwiało mnie,
          że trzeba prosić starszyznę o czytanie. A że w domu dwa języki
          występowały to czemu nie czytać w obu jednocześnie? smile
          W zasadzie moja pierwsza polska książka to było Mam 6 lat-podręcznik
          dla uczniów zerówki,za pomocą którego zgłębiłam samodzielnie arkana
          czytania.Ale to się nie liczy, bo tam nawet czytanek nie było tylko
          jakieś zlepki sylab.Pierwsze coś z sensem to był "Dom pod
          kasztanami" Heleny Bechlerowej.Bałam się ale czytałam, bo tam cuda
          na kiju były,czary,ogrody,koty itd.Niestety egzemplarza nie posiadam.
      • airam.as Re: Czuk i Hek 14.08.10, 11:13
        demka napisała:

        > A Дядя Степа to co? smile

        Hehehe Дядя Степа, to jest to. Zazdrościłam mu tych dwoch metrów wzrostusmile

        >na okładce wołami wykaligrafowane pierwsze
        > rosyjskie literki układające się w napisy: волк,з
        > аяц,лифчик
        > smile

        A to dobre big_grin

        ps. a lifczik był bardziej w kontekście wilka czy zająca? ;P
        • demka Re: Czuk i Hek 17.08.10, 19:20
          > ps. a lifczik był bardziej w kontekście wilka czy zająca? ;P
          Zabij-nie wiem smile

          Chciałam jeszcze dodać, że dorysowywana ja występuję obowiązkowo w
          krynolinie i w koronie smile Czyż nie piękny zestaw?
          Królewna+dwumetrowy milicjant smile
    • rybak Re: Czuk i Hek 11.08.10, 15:12
      Gajdar - ciekawy okaz. Poczytałem sobie o nim szerzej. Brrrr.... Tłumił
      powstanie w guberni tambowskiej na przykład. Brał udział w masowych
      egzekucjach... Już jako 16-latek pacyfikował pół guberni na czele 2000 luda... Z
      gwiazdkami na czapkach.
      A z drugiej - alkoholik, pensjonariusz zakładu dla psychicznie chorych w latach
      30. I potem... autor książek dla dzieci...
      Ale jak się na to popatrzy z innego punktu widzenia - te książki to też przecież
      była ostra walka, element większej całości sterowanego centralnie frontu ideolo.
      Ot - w "Timurze" - w roku 1940 ruszają czołgi na front. Z kim jadą walczyć ci
      oficerowie, których rodzinami opiekuje się Timur? Jak myslicie?
      Więc tak mi się wpisał w ogólnopropagandowy nurt ten autor dziecięcych lektur.
      Rewolucjonista i ludobójca przy okazji.
      No i zginął w 1941 też ciekawie, jako korespondent wojenny w oddziale
      partyzanckim...
      Nie o takiej wojnie pisał w "Timurze", nie o takiej...
      • natalia_sankowska1 @ rybak 12.08.10, 01:38
        A propos czołgów: jadą do Finlandii akurat, nie do Polski.

        Co zaś do Gajdara (Golikowa), powszechnie wiadomo, że jako 16-latek
        dowodził pułkiem. Wojna obywatelska, wiadomo, nie była robiona w
        białych rękawiczkach. W tak wczesnym wieku mało czyja psychika
        wytrzymuje, młodzieńca zwolniono z wojska z powodu
        zbytniego "entuzjazmu" i żarliwości, co w owych czasach oznaczało,
        że (przypominam, nastolatek, a więc najwyraźniej "romantyk
        rewolucji") był zbyt brutalny. Najwyraźniej odniósł traumę
        psychiczną. Stąd później zamiłowanie do trunków itp. skutki.

        A w "Timurze" o wojnie nie pisał... (jest tam jedynie o tym, że
        ojciec Żeni jest oficerem i przyjeżdża na parę godzin). Pisał o czym
        innym - o chęci niesienia pomocy, o tym, że nawet ktoś mały,
        niepozorny jest w stanie przeciwstawić się silniejszemu. Że dorośli
        zwykle są nieufni, posługują się stereotypami i nawet gdy te zostają
        obalone, nie chcą się zdobyć na przeprosiny. Jednym słowem, dzieci
        często są odpowiedzialniejsze, samodzielniejsze i odważniejsze od
        zadufanych dorosłych. No i jeszcze jedno: dzieci mają prawo do
        tajemnicy, zaś dorośli nie maja porawa z góry zakładać zepsucia i
        złych zamiarów ani u dzieci, ani u dorosłych.
        Poza tym Gajdar "przemycił" (pierwszy!) wzmiankę o represjach.
        Proszę zgadnąć, gdzie?
        Śmierć pisarza jest dość tajemnicza: nikt go martwym nie widział.
        Już na wiosnę 1942r. niby widziano go ( jest kilka świadectw, w tym
        osób, które go przed tym widziały niejednokrotnie) na wsi w obw.
        Połtawskim. Jest leśny grób, lecz ekshumacja niczego w nim, oprócz
        starych łachów, nie wykryła. Pytania pozostały.
        • rybak Re: @ rybak 12.08.10, 11:17
          Ciekawe te te wojenne (IIWŚ) losy Gajdara...

          Co do Timura - tam wojna jest cały czas obecna. Cytuję poniżej, za jedną ze
          stron... Ale proszę mnie nie trzymać w niepewności... Gdzie napisał o represjach?
          Pozdrawiam serdecznie
          rybak



          "Timur i jego druzyna" - przez ponad 40 lat była to lektura obowiązkowa. Prosta
          historia, która miała kształtować właściwe postawy wśród młodzieży. Treść
          książeczki jest nieskomplikowana: trwa wojna. Do podmoskiewskiej wioski
          przyjeżdża na wakacje mała dziewczynka. We wsi nie ma dorosłych mężczyzn - są na
          froncie. Miejscowi chłopcy podzieleni są na dwie rywalizujące grupy - drużynę
          Timura i bandę Kwakina. Drużyna Timura jest szlachetna i pomaga samotnym kobietom.

          "Dowódcy dywizji pancernej, pułkownika Aleksandrowa, już od trzech miesięcy nie
          było w domu. Prawdopodobnie przebywał na froncie. (*)
          W połowie lata przysłał telegram, w którym zaproponował swoim córkom, Oldze i
          Żeni, aby resztę wakacji spędziły pod Moskwą, na letnisku

          (*) Istnieje tłumaczenie zaczynające się od słów "Dowódcy pociągu pancernego.."
          (cytownie przez Sołonina - w książce "22 czerca 1941". Dodatkowo w opowiadniu
          "Timur.." jest scena gdy pułkownik wsiada do pociagu pancernego)

          Narada "drużyny Timura":
          - W Krzywym Zaułku, w sadzie przy domu numer trzydzieści cztery, jakieś typy
          otrząsły wszystkie jabłka z jabłoni - oznajmił Kola Kołokolczykow. - Złamali
          dwie gałęzie i podeptali klomby.
          - Czyj to dom? - Timur zerknął do zeszytu w ceratowej okładce. - Czerwonoarmisty
          Kriukowa. Kto tu był dawniej specem od cudzych jabłek.
          - Ja - rozległ się czyjś zawstydzony głos.
          - Czyja to może być robota?
          - Miszki Kwakina i jego pomocnika, tego, co go nazywają Figura. To jabłoń
          pierwsza klasa, krzyżówka miczurinowska, słodkosoczyste, oni się na tym znają.
          - Znowu ten Kwakin! - Timur zamyślił się. - Gejka, rozmawiałes z nim?
          - Aha.
          - I co?
          - Dosunąłem mu parę razy.
          - A on?
          - Też mi dołożył.
          - Ty to zawsze na jedno kopyto. "dosunąłem", "dołożył"... A pożytek z tego
          żaden. No, dobra! Do Kwakina jeszcze wrócimy. Kto ma coś jeszcze?
          - Pod dwudziestym piątym syna starej mleczarki wzięli na wojnę. Do kawalerii.
          - Ale nowina! Już od trzech dni jest tam znak nasz na furtce. Kołokolczykow, to
          ty go malowałeś?
          - Ja...
          - To dlaczego jedno z górnych ramion gwiazdy jest krzywe jak pijawka? Jak już
          coś robisz, to rób po ludzku. Ludzie będą się śmiali. Co dalej? Sima Simakow
          zerwał się i wypalił jednym tchem:
          - Na Puszkarowej pod pięćdziesiątym czwartym zginęła koza. Idę i widzę, że na
          podwórku starucha leje rózgą dziewczynę. Więc wołam: "Psze pani, dzieci się nie
          bije, dzieci się okłamuje!" A ona mi na to: "Koza mi zginęła, niech Ją wszyscy
          diabli!" "Gdzie zginęła?". "Ano tam, w wąwozie, za lasem! Przegryzła sznur i
          tyle ją widziałam! Może ją wilki żeżarły?"
          - Czekaj, kto tam mieszka?
          - Czerwonoarmista Paweł Guriew. Dziewczyna to jego córka. Niurka jej na imię.
          Biła ją babka, nie wiem, jak się nazywa. A koza nazywa się Mańka. Szara, z
          czarnym grzbietem.
          - Znaleźć tę kozę! - skomenderował Timur. Pójdzie czterech. Ty, ty, ty... i ty!
          To wszystko, chłopaki?
          - Pod dwudziestym czwartym płacze dziewczynka - oznajmił niechętnie Gejka.
          - Dlaczego?
          - Pytałem, nie chce powiedzieć.
          - Trzeba było lepiej pytać. Może ktoś ją uderzył albo jej dokuczył?
          - Pytałem, nie chce powiedzieć.
          - Duża ta dziewczynka?
          - Ze cztery lata.
          - To pech! Zeby była większa, ale cztery lata! Czekajcie, czyj to dom?
          - Lejtnanta Pawłowa. Tego, co niedawno zginął na granicy.
          - "Pytałem, nie chce powiedzieć!" - chmurnie powtórzył za Gejką Timur. Zasępił
          się i przez chwilę rozmyślał w skupieniu. - No, dobra. Sam to załatwię.

          Timur pewną ręką wyrównał ramiona gwiazdy.
          - Po co to wszystko?
        • rybak Choiciaż chyba jednak możemy wyrokować... 12.08.10, 11:22
          Ojciec bohaterki wyjeźdźa na jakiś hipotetyczny front POD KONIEC LATA.
          Czyli wtedy, kiedy ZSRR szykował się na Polskę.
          A wojna z Finlandią zaczęła się późną JESIENIĄ...

          Jak uczy sztuka operacyjna, koncentracja sił operacyjnych (a front to jednostka
          operacyjna)musi następować BEZPOŚREDNIO PRZED rozpoczęciem działań operacyjnych
          i w ich trakcie.
          Czyli jednak... Polska?
          • qubraq Re: Choiciaż chyba jednak możemy wyrokować... 12.08.10, 17:48
            Chyba tak...
        • ruska-swolocz Re: @ rybak 13.08.10, 14:08
          Gajdar nadal żyje, tak jak Elvis.
      • ruska-swolocz Re: Czuk i Hek 13.08.10, 14:03
        Gajdar książkami starał się odpokutować za grzechy młodości. W moim mieście w
        parafii jest taki podstarzały ministrant-ale nie kościelny, który w młodości
        łajdaczył się, strasznie pił itp. Teraz walczy na emeryturze o raj dla siebie.
        Przy okazji co ten Gajdar tak lubił te dzieci, czyżby ukryty pedofil?
        • natalia_sankowska1 Re: Czuk i Hek 17.08.10, 09:52
          www.pseudology.org/people/Gaydar_Arkady.htm
          www.peskarlib.ru/lib.php?id_sec=2
          Kilka słów jeszcze nt.

          "Судьба барабанщика": właśnie tu los ojca jest wątkiem represji. Dla
          osłony w kilku miejscach podano pretekst aresztu - manko. Ale
          szczegóły wskazuja na inna przyczynę...
          Zakończenie nie jest zaskakujące: różnie bywało.

          "Czuk i Hek" (muszę powiedzieć, nie ma żadnej przyczyny by to drugie
          imię po polsku podawać przez "H"). Czyżby nikt nie spotkał się z
          tzw. imionami domowymi? Żaden Jakub nie był Kubikiem? Nikt dla mamy
          nie był Kocią, Busiem itp.? I o jakich "Lachach" wzwiązku z tym
          opowiadaniem szło? Nie ma tam nic takiego (i słowa też). A
          zachowanie małych braci z punktu widzenia psychologii ich wieku jest
          opisane doskonale!

          "Timur...".
          Rzecz się dzieje w połowie lata, i ojciec od 3 miesięcy jest na
          froncie. Jest to lato (lipiec) gdy obchodzono rocznicę wydarzeń na
          Chasanie. A więc lato 1939.

          I.S.Turgieniew, "Mumu".
          Zart sie nie powiódł, natomiast wydało się, że opowiadanie nie
          zostało przeczytane (nawet jego początek). Bo na samym początku
          wiadomo, że bohater opowiadania jest NIEMY i jako niemowa nie jest w
          stanie wołać kogokolwiek wydając jakieś wyraźne dźwięki. Dlatego
          pieska-znajdę wołał w sposób jedyny możliwy, co brzmiało jak "mu-mu".
          Klasyków trzeba czytać.

          Co zaś do obraźliwego pytania o Arkadije Gajdara, proszę poczytać
          jego utwory (drugi link) i nie mówić głupstw. Natomiast całkiem
          uzasadnione jest badanie przewijającego się wątku "dzieci-
          morderców", lub inaczej - "morderstwa dokonanego przez dziecko".
          ____
          "Oszołomy i szowiniści nie mają narodowości, oni mają fobie"
          by igor_UK

          "Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie
          jest tylu idiotów" by Stanisław Lem
          • rybak Re: Czuk i Hek 17.08.10, 10:37
            Sęk w tym że starcia z Japończykami toczyły się w terenie niespecjalnie
            nadającym się dla pociągów pancernych (powód jeden, za to zasadniczy - brak
            torów kolejowych, transsibu nie liczymysmile)
            • natalia_sankowska1 Re: Czuk i Hek 18.08.10, 07:39
              Mimo to, jak mówią Rosjanie, "z faktami się nie spiera". A jeżeli
              używamy literatiry pieknej jako argumentu politycznego, należy ją
              czytać bardzo dokładnie i uwzględniać wszystkie szczegóły. "Вот уже
              три месяца, как командир БРОНЕДИВИЗИОНА полковник Александров не был
              дома, вероятно, он был на фронте./ В середине лета он прислал
              телеграмму...". "В честь годовщины победы красных под Хасаном
              комсомольцы посёлка устроили в парке карнавал...".
              Co zaś dotego, że w książce pisze się cały czas o wojnie... Nie
              wiem, jak się ją czytało - chyba pod wpływem z góry założonej tezy.
              A to najgorsze co można zrobić przy czytaniu (czegokolwiek),
              naprawdę.
              • rybak Re: Czuk i Hek 18.08.10, 13:17
                No to się nie spieram z faktamismile))
                Rocznica bitwy pod Chasanem przypada na lato 1939 roku. Bo bitwa pod Chasanem
                (dowodził Blucher) była w roku 1938.Dokładniej - 29 lipca - 11 sierpnia. I
                właśnie 11 sierpnia było to wiekopomne zwycięstwo (tak na marginesie - wtedy
                jeszcze gra była nierozegrana tak naprawdę - obie strony przypisywały sobie
                wygraną, dopiero rok pózniej ACz. dała Japońcom naprawdę popalićwink.

                Rok potem były walki nad rzeką Chałchyn Goł (z Żukowem jako dowódcą) - dokładnie
                między 2 lipca a 31 sierpnia, kiedy to Japońce zostali doszczetnie rozbici, po
                okrażeniu ich przez ACz.

                No dobra, przyjmijmy, że na front pociągiem pancernym nad Chałchyn Goł podażył
                nasz dzielny pułkownik w połowie lata, czyli - na początku sierpnia 1939 r. A
                dokładniej - PO rzeczonym 11 sierpnia
                No cóż, walki pod Chałchyn Goł już wtedy trwały. I rzeczywiscie kilka miesięcy,
                wliczając drobne potyczki z maja/czerwca 1939.

                Przypominam - że autor pisze - "wierojatno on był na frontie" - czyli - na
                pewno, zapewne...

                A gdy przejeźdźał przez Moskwę z transportem - to była noc... sierpniowa, czyli
                kilka dni po 11 VIII.

                No dobra. Dajmy na to że jednak BYŁA koncentracja sił przed Chałchyn Goł.
                To tłumaczy konie (hołoble) w transporcie Garajewa.wink
                Ale nadal nie tłumaczy POCIĄGU PANCERNEGO (no chyba że użyto go do ochrony
                szlaków kolejowych ZSRR na Syberii - do czego takie cuda techniki wtedy głównie
                używano).
                No i na mobilizację przed 20 VIII (kiedy Żukow, a raczej jego zastepcawink
                rozpoczął zwycięską ofensywę nad Chałchyn Goł) ZDECYDOWANIE za późno. Ile dni
                jedzie pociąg PANCERNY do Mongolii? Cztery? Siedem? WIĘCEJ! Kiedy Rosjanie
                szykowali się na Japońców w 1945, transporty z europejskiej cześci ZSRR szły już
                w LIPCU. To nie Czerwona Strzała - taki pociąg pancernysmile)
                Czyli - na Japońców - chyba jednak za późno!
                I nawet jeśli na Polskę - ZA WcZEŚNIE - to nic nie zmieni faktu, że książka o
                Timurze oddaje w pełni militarystyczne i agresywne nastawienie ZSRR w tym
                czasie. Nastawienie kraju, który szykował się do ataku na cały świat. Żeby...
                hmmm... definitywnie rozerwać jak to pięknie Lenin mówił - kapitalistyczne
                okrążenie.
                Przypominam, że w 1939, a tym bardziej w 1940 - budowa Pałacu Sowietów w
                Moskwie, tego gmachu, w którym decyzją Zjazdu Sowietów miano przyjąć w poczet
                ZSRR ostatnią republikę (Australię?wink szła PEŁNĄ PARĄ. Stał już cześciowo
                szkielet budowli.
                Ot, ciekawostka taka. Podsobnie jak piosenki śpiewane przez bohatertów książki.
                Pełne tego... zwycięskiego ducha komunizmuwink))
                No i najważniejsze co do Chalchyn Goł:
                Siły Żukowa (wymienione przez historyków CO DO SAMOCHODU pancernego:
                " ACz. również wzmocniła swoje siły, przekształcając dotychczasowe wojska i
                posiłki w 1 Grupę Armijną pod dotychczasowym dowództwem Żukowa (od 31.07
                komkor.). Osiągnięto liczebność 57 tys. ludzi, 542 dział i moździerzy, 498
                czołgów, 385 sam.panc. i 515 samolotów.

                Pociągi pancerne - w walkach nad Chałchyn Goł nie brały udziału, o ile wiem,
                (brak szyn w pobliżuwink)

                Natomiast w ataku na Polskę 17 IX - i owszem. I to kilka.

                No i jezcze jedno: koncentracja dwóch frontów radzieckich nastepowała
                po 23 sierpnia 1939. Bo atak miał nastapić zaledwie dzeiń-dwa po ataku Hitlera
                (a że nastapił 17 IX - to inna sprawa - Stalin nie był głupi, po co - bedąc
                agresorem - mieć łatkę agresora?

                I tu masz chyba rację - kluczowe byłaby tu odpowiedź - KTÓREGO dnia sierpnia
                dowódca - ojciec bohaterki - przejeżdżał swym pociągiem pancernym przez Moskwę.
                Po 23 sierpnia czy przed.
                Ale tego chyba się nie dowiemy.


                • natalia_sankowska1 CZytając "Timura..." 18.08.10, 16:35
                  Czytając literaturę piękną, owszem, można zaobserwować przy okazji
                  sporo szczegółów z zupełnie innych dziedzin.
                  Ale mam wrażenie, że Ci (przepraszam za porównanie, ale zauważyłam
                  to nie jedynie ja) - jak w starym żołnierskim dowcipie, "wszystko
                  się z jednym kojarzy".
                  To, że ojciec dziewczyn jest wojskowym, nie stanowi żadnego
                  istotnego trzonu narracji. Jest to po prostu wytłumaczenie dlaczego
                  jedna bardzo młoda osoba z drugą, która jest jeszcze dzieckiem, są
                  same, bez opieki dorosłych. No i podstawą dramatycznej historii
                  jazdy Żeni do Moskwy, "kradzieży" motoru przez Timura - i złożonej
                  oceny jego postępowania. Tyle
                  Natomiast pisarz, wiadomo, najlepiej osadza swych bohaterów w
                  znanych mu realiach. Co do szczególnej figury w opowieści, to należy
                  wiedzieć, że przed wojną o tym, że wojskowy udaje się na front walk,
                  a tym bardziej o tym, gdzie, na jakim kierunku, nie mówiło się -
                  nawet w rodzinach. Nie było przyjęte. Stąd taki passus u Gajdara.
                  Co do dat: na Daleki Wschód on jedzie, na Daleki
                  Wschód... "Broniediwizion" - to, jak wiadomo, nie to samo
                  co "broniepojezd". Ojciec dziewczyn dowodzi właśnie
                  broniedywizjonem. A "liter" wiozący technikę dojeżdżał z Moskwy do
                  Czity w 7 dni. Do tego nikt w okoliczch 11 sierpnia nie mógł
                  wiedzieć (chyba tylko Wolf Messing), że zwycięstwo na Chałchyn Gole
                  nastąpi 31 sierpnia wink

                  A wracając do piosenki: po I WŚ podobnych piosenek powstawało sporo -
                  i to wszędzie. Teraz możemy się śmiać, mówić, że tramtadracja i
                  takie tam (bardzo udane polskie słówko, jak obecne "oszołom" -
                  powiesz, i wszystko jasne!). Ale to były takie czasy - w Polsce też.
                  Powtarzam: czytanie tylko "pod tezę" wypacza nie jedynie sens
                  lektury, lecz także umysł czytającego. Wyniki podobnego podejścia do
                  rzeczywistości objawiły się w skrajnej formie pod Pałacem. Nie warto
                  iść tą drogą.
                  • natalia_sankowska1 Re: CZytając "Timura..." 18.08.10, 16:39
                    /www.kalender-365.de/kalendar.php?yy=1939

                    Niedziele w sierpniu - 6, 13, 20, 27. Obstawiam 13.
                    • rybak Re: CZytając "Timura..." 19.08.10, 10:23
                      No pewnie, że mi się wszystko z jednym kojarzy
                      big_grin
                      big_grin

                      A propos Messinga. Od czasu lektury "Wyboru" Suworowa (też fajna beletrystyka) -
                      czytam wszystko co tylko można o tym ... no właśnie... Jasnowidzu Stalina? Jego
                      kumplu? Wróżu? Paranormalnym?
                      Pasjonująca postać w kontekście epoki...
                      • natalia_sankowska1 Wolf Messing 20.08.10, 22:31
                        Kurczę, człowieku, naprawdę Ci się wszystko kojarzy... JAki tam
                        wróz (a tym bardziej kumpel) Stalina! TAk samo można powiedzieć, że
                        był jasnowidzem Hitlera! Toż trzeba umieć: sporo przeczytać i nic
                        nie zrozumieć! Wolf Messing był jasnowidzem, fenomenalnym
                        jasnowidzem - a nie żadnym tam nadwornym...

                        Co do czytania "Suworowa"... Cóż, można czytać różne rzeczy, nawet
                        napisy na parkanach. Jak ktoś chce, może tego "pisarza"
                        też.
                        • mis_w_sieci.by Opoka! 23.08.10, 15:56
                          Był człowiek jakiś czas w „rodzinnej Europie” – a tu nic się nie zmienia!
                          Wybielanie ZSRS – nawet gdy się nie da, albo nie warto, pouczanie wszystkich na
                          około i rażąca nieznajomość języka polskiego – u osoby wytykającej ignorancję w
                          każdej sprawie wszystkim na około!... I nieudolne dyskredytowanie wszystkiego i
                          wszystkich, kto niedostatecznie kocha państwo i partię sowiecką. Dobrze, że jest
                          coś stałego na tym, jakże nietrwałym świecie! wink

                          „Wojna obywatelska, wiadomo, nie była robiona w białych rękawiczkach.”
                          ##Możliwe, że chodzi o jakieś czekoladki – albo jeszcze prawdopodobniej napój
                          alkoholowy – bo to one miewają takie dziwaczne, pseudopoetyczne nazwy. Gdyż
                          każdy średnio obeznany z j.polskim rosyjskomowny wie, że rosyjskie określenie
                          „гражданская война”- na język polski tłumaczy się jako „wojna domowa” – ale jak
                          się tłumaczy z rosyjskiego na polski tłumaczem komputerowym to wychodzą takie
                          „perełki”…

                          I jeszcze pytanie do Rybaka: Czy naprawdę uważasz, że gdyby wzmiankowany
                          czerwony dowódca walczył przeciw Finlandii, a nie Polsce – to było by to mniej
                          naganne i paskudne?...
                          Po prostu w zupełnie niewojennym utworze literackim, są liczne odniesienia do
                          arcymilitarystycznego ducha jaki panował wówczas w tym "miłującym pokój"
                          państwie. I ja się zgodzę z carycą, że książka zupełnie nie jest o wojnie -
                          tyle, że partia i naród cały czas tylko swoimi wojnami wówczas żyły!
                          • natalia_sankowska1 Re: Opoka! 24.08.10, 01:19
                            Cóż, tak to bywa, gdy ktoś chory na umyśle wtrynia się do rozmowy.
                            Wstydu sobie narobił, a nie rozumie, że niedługo nie tylko ludzie i
                            niedźwiedzie, ale i inna zwiarzyna będzie się śmiała z
                            jego "mądrości" do rozpuku.
                            Świadomie napisałam "wojna obywatelska" wkładając do tego
                            określone znaczenie. Owszem, był to okres historyczny wojny
                            domowej
                            na terenie b.Imperium Rosyjskiego. Ale innych wojen,
                            wojenek i scysji gdzie obywatele tego samego kraju walczą ze sobą
                            nie brakowało (w innych krajach też). I O TO WŁAŚNIE CHODZIŁO. A nie
                            każda, choć nieraz krwawa, scysja "dorastała rangi" wojny domowej.
                            No, ale zacietrzewiony mądrala zawsze wie najlepiej.
                            Co do "partii sowieckiej" - mamy nowe odkrycie! HEj, politolodzy, do
                            dzieła! MAmy nowe pojęcie, więc macie teraz pole do popisu (i
                            opisu). A czy wiesz, że żyjesz w kraju rad? Masz rady gminne (gdzie
                            niegdzie dzielnicowe), powiatowe... Zawalcz z "reliktem"! A przy
                            okazji wznieć rewolucję zmiatającą rady w innych panstwach! Bo to
                            wszystko członkowie "partii sowieckiej": przecież "sowiet" po
                            rosyjsku to "rada" (w wielu innych językach słowiańskich).
                            No nie, na tyle to ty żadnego języka nie znasz. Ani polskiego, ani
                            jakiegokolwiek innego. A w rosyjskim nie pomógł nawet popularny
                            słownik Ożegowa (polecam także Uszakowa) i obcowanie z mieszkańcami
                            miasta Perm.

                            Co zaś do tego, jaki naród czym żył...
                            Przedwojenny wyraz "tramtadracja" o niczym ci nie mówi?
                            "Чем кумушек считать трудиться,
                            Не лучше ль на себя, кума, оборотиться?".
                            • natalia_sankowska1 Re: Opoka! - uzupełnienie 24.08.10, 01:24
                              Przed wojną Polska była jedynym krajem w Europie mającym pretensje i
                              roszczenia terenowe w stosunku do wszystkich swoich sąsiadów, nawet
                              Łotwy.
                              Niektóre udało się ziścić "największym miłośnikom pokoju wewnątrz i
                              nazewnątrz". Prawda, na krótko, ale to już inna bajka...
                • mis_w_sieci.by Re: Czuk i Hek 23.08.10, 15:59
                  Pięknie żeś napisał! Cieszy, że w skwarne lato, ktoś dyżurował na forum nie
                  dając zwyciężyć w "wąskich kręgach" jedynie słusznej linii tow.carycy.
                  Należy Ci się za to półwysep rybacki wink))
                  • qubraq Re: Czuk i Hek 23.08.10, 17:12
                    Przypomnij mi proszę: kiedyś czytałem dość cienka książkę pt: "Siedem
                    dusz czystych"; autor nazywał sie jakos na B... było to o obronie w
                    1941 r. Półwyspu Rybackiego przed Niemcami, ktorzy tamtedy od strony
                    norweskiej zaatakowali ZSRR i obrońcami byli głownie pensjonariusze
                    bardzo licznych tam "Ośrodków wypoczynkowych" ... możesz?
                    • mis_w_sieci.by Re: Czuk i Hek 23.08.10, 21:09
                      Jeśli chodzi o mnie - to nie znam wzmiankowanego przez Ciebie dzieła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka