28.08.07, 17:19
Kilka dni temu byłem we Lwowie. To już któryś raz, zatem nie mam
zamiaru nudzic o zabytkach, Polskości, Łyczakowie i tym
podobnymi.Chcę zwrócic uwagę na różnice pomiędzy Lwowiakami a
Krakowiakami (sam nim jestem więc najprosciej o porównanie).
Przepastną różnicę można zaobserwowac już na granicy (samochodowe
przejście w Szegini). Polska odprawa krótka, sprawna, normalna, z
odruchami ludzkiej sympatii. Potem zona niczyja i wjeżdżamy na
Ukrainę.Pogranicznik-szeregowiec daje kartkę-obiegówkę i deklarację
w której kompletne głupoty trzeba wypisywac. Kontrola paszportowa
wykonywana przez ukrainska funkcjonariuszkę o kamiennej twarzy
wprowadziła nas w stan niepokoju i nerwowości. Potem celnik. Każdy z
nich "najważniejszy", każdemu trzeba opowiadac to samo, gdzie, do
kogo, po co, na jak długo....Każdy ma twarz jak z wosku, martwą,
zaciętą. Każdy podbija obiegówkę a na końcu inny szeregowy
pogranicznik wyrzuca ją do kosza.
Wreszcie jedziemy do lwowa. To kilkadziesiąt kilometrów dziwnej
szutrowo asfaltowej nawierzchni z mini znakami drogowymi bez poboczy
i bez białych lini na drodze.Mijamy dziwne wechikuły a czasem inne
nas wyprzedzają z szaloną prędkością, atmosfera napięcia nie mija.
Dojeżdżamy do miasta,kierujemy się do samego centrum, do hotelu
Lwów.Nieopodal opery. Hotel moloch prowadzony w komunistycznym stylu
wraz z atrakcjami typu 60letnie etażowe w fartuszkach jak w
przedszkolu, w grochy, w kwiaty...Sprzątające Panie ,jedna od
poręczy a druga od schodów przy tych poręczach, stary ubek-
ochroniarz który osiem razy dziennie mnie sprawdzał czy mam kartkę z
numerem pokoju. Bez kartki "leżę"!!
Rankiem wstaliśmy i w "gorad". Zaraz po wyjściu z budynku uderzył
chuk, tumult,jazgot gazowanych silników samochodowych, ryk
klaksonów. Najwięcej czadu dają taksówkarze i mini busy, dla nich
przepisów nie ma a piesi nie istnieją. Pieszy wogóle wyjęty jest
spod prawa. Troszczy się o życie sam. Osobnym survivalem jest
przechodzenie przez ulice!! Czerwone i zielone światło to tylko
luzna forma do interpretacji a samochody z piskiem opon zatrzymują
się na centymetry od nóg pieszego. Natychmiast zaczyna się kłótnia.
Robi się korek,klaksony... i tak do następnego razu który zdarzy się
już po 20stu sekundach.
Niedaleko opery jest placyk na którym handluje się pamiątkami,
obrazami i starociami. Panuje tam antyhandlowa zasada "jak nie
kupujesz to nie nudz i spadaj"... Jak cos kupujesz to po nogach
całują, ale czuc fałsz. Wszyscy jacyś naburmuszeni i kłótliwi między
sobą. To samo na Krakowskim Targu, tam tłumy się roztrącają,
przepychają, wyklinają.....
Pierwszy raz we Lwowie byłem z 15 lat temu, potem co kilka lat. Z
tych obserwacji wyniosłem pewne wnioski. Otóż, dzięki temu że od
wielu lat jezdzimy po swiecie, podpatrujemy inne kultury, poszlismy
daleko do przodu z relacjami wzajemnymi czy to na drodze, czy to w
sklepach. Ten komunistyczny zgiełk i "łokcie" u nas już minęły.
Klaksony i pisk opon też.Więcej jest uśmiechu i uprzejmości do
siebie nawzajem. Tam, we Lwowie, jest odwrotnie i to jest
dramatycznie widoczne na każdym kroku.
Powiecie że to nie Rosja i co to ma do rzeczy? .... Fakt, nie Rosja
ale wszyscy mówią po rosyjsku a przynajmniej umieją.
Ciekawią mnie wasze spostrzeżenia pod tym kątem.Czy też
zaobserwowaliscie fakt że na wschodzie to już "dziki kraj"?
Dodam tylko że odetchnąłem ze spokojem kiedy dotarłem w drodze
powrotnej do naszych służb na granicysmile)



















Obserwuj wątek
    • janeczka1000 Re: Lwów 30.08.07, 16:42
      O bożesztymój...to pewnie Szczepcia i Tońcia widział!!
      • cepob Re: Lwów 02.09.07, 09:07
        Po "szczepciach i tońciach", kresowym folklorze ni śladu. Tylko
        smród, brud i ubóstwo.... tak naprawdę, niestety.
        Myślę że kiedy Niemcy przyjeżdżają do Wrocławia milej im się włóczy
        po mieście zadbanym, kolorowym i w pełnym rozwoju.(to taka analogia)
        A swoją drogą łatwiej o "szczepcia i tońcia" właśnie we Wrocławiu
        niż we Lwowiesmile.
      • cepob Re: Lwów 02.09.07, 09:17

        Aby byc sprawiedliwym dodam kilka plusów, nie tylko lwowskich ale i
        ogólnoukraińskich.
        Oto te plusy:
        paczka Malrboro light -1,50 zł
        1/2 l. wodki Stolicznaja 8 zł
        przejazd tramwajem 50 gr.
        litr benzyny 95/bez Pb 2,50 zł
        solidny hot dog 1 zł
        gariaczie(hariaczie)u baby na ulicy 50 gr.
        piwo o 2 w nocy u etażowej w hotelu(zimne Lwowskie o,5 litra)1,60zł

        Niezłe jaja, co?smile))
        • demka Re: Lwów 02.09.07, 21:19
          Czad, zaiste!! smile)
          A jak się przedstawia sytuacja z noclegami? Trzeba wcześniej
          rezerwować, znać jakieś mety? Można znaleźć o każdej porze dnia i
          nocy? No i jakie są warunki? Przyzwoite? Mam na myśli standard.
          • cepob Re: Lwów 03.09.07, 12:47
            Pewnie że trzeba wcześniej rezerwować, zawsze to bezpieczniej i bezstresowo. Ja
            ostatnio byłem "w ciemno", przyjechałem w nocy i bez problemu dostałem dbl za
            1300 hrywien czyli jakieś osiemdziesiąt złotych. Hotel Lwów w samym centrum. Z
            łazienką, TV... standard niski.Za to parking hotelowy, strzeżony 24 h kosztuje 5
            złotychsmile)), jak pisałem piwo u etażowej w środku nocy 1,60zł, Lwowskie z
            lodówki... Tak że wszystko razem się pięknie kompensujesmile)
            Znam też parę adresów prywatnych gdzie łóżko kosztuje równowartość 5 USD a jak
            ktoś chce na własną rękę to pod kolejowym Dworcem głównym stoją ludzie z
            tabliczkami informacyjnymi o wynajmowanych pokojach.
            Ostatnio w nowo wyremontowanym Dworcu (w jego lewym skrzydle na piętrze oddano
            do użytku hotel o przyzwoitym standardzie i za nieduże pieniądze, dodatkową
            atrakcją jest to że hotel znajduje się przy peronie pierwszym gdzie odchodzą te
            międzykontynentalne "pojezdy". Taki odjazd robi niepowtarzalną atmosferę
            (prowadnice, kolejarze, pasażyry w dresach, zapach charakterystyczny,
            aprowizacja, ruch przedwyjazdowy, różne rasy ludzi)!!smile)
            • demka Re: Lwów 03.09.07, 13:53
              No dobra - rezerwować. Ale co? kto? gdzie? kiedy? Dawaj adresy,
              telefony, linki czy cuś, a nie tylko o tym piwie i etażowej smile)
              • natalia_sankowska1 Re: Lwów 04.09.07, 17:51
                Z w miarę tanich hoteli jest tuż przy lotnisku. Wart uwagi tez
                jest "Hetman". Adresy i telefony gdzieś mam, muszę poszukać. Ale
                warto poszukać w necie, bo rezerwacja hotelowa przez sieć teraz jest
                rozpowszechniona.
                Aha, jest też niezły (podobno) prywatny hotel koło Wyścigów konnych.
                NAzywa się chyba "Dżokej".
                Z drogich, natomiast w ścisłym sródmieściu, jest "Ukraina"
                (przedwojenna "Polonia", jakby ktoś się pytał).
                "Lwowa" nie polecam: był budowany w okresie turystyczno-handlowego
                prosperity (Polacy karawanami jechali do Bułgarii i koniecznie przez
                Lwów: nie tyle z sentymentu, ile na handel, który kwitł tuż na Placu
                Starym i Rzeźnickim). Był to typowy gmach należący do "Inturistu".
                Ponieważ firma ta na Ukrainie już nie istnieje, nie ma dobrego
                gospodarza. A i nie był ten budynek lubiany (tak samo jak nowe
                budynki Politechniki), bo wklejono go w otoczeniu budynków z XIX
                wieku jak taka wielką szarą żabę. Ale przemieszkać się da.
                A propos ruchu w mieście. Że pieszy nigdy nie miał praw, było już w
                moim dość odległym dzieciństwie. Chodziło się na chybił trafił. Ale
                ruch był mniejszy, więc nie było takiego ryzyka.
                Chamstwo się rozpleniło (a się rozpleniło, nie da się ukryć; swego
                czasu akurat Lwów był grzeczny i gościnny, chyba że powiedziało się
                coś głośno na ulicy po rosyjsku) stopniowo. Psuć się zaczęło za
                Gorbaczowa, a teraz Lwowa nie da się poznać.
                A jazda na Ukrainie WSZĘDZIE jest byla jaka. Drogi i ulice są źle
                oznakowane. No i władze miejskie szukają sposobu na zarobek: kasują
                wszelkie miejsca postojowe, mimo że wcześniej w tym miejscu były,
                wywożą samochody poza miasto i każą sobie słono płacić za ich zwrot.
                Szczególnie gustują w samochodach z obcą rejestracją. Te na
                miejscowych numerach będą nadal stały! Więc proszę uważać.
                Natalia.
          • hajota Re: Lwów - do Demki 04.09.07, 19:14
            Sięgnęłam do przywiezionych wtedy prospektów i znalazłam coś takiego:
            Biuro usług turystycznych wydawnictwa "Centrum Europy"
            Lwów 79000, ul. Kościuszki 18
            e-mail centrevr@is.lviv.ua
            tel/fax (380-322) 723566, 727671
            Oferują m.in. "tanie bazy noclegowe".
            Noclegi poza Lwowem u miejscowych Polaków były, o ile wiem, organizowane za
            pośrednictwem lokalnych parafii katolickich. Bardzo sympatyczną bazę noclegową
            mają siostry niepokalanki w Jazłowcu. Zaznaczam, że wycieczka miała charakter
            jak najbardziej świecki, tylko po prostu przez księży najłatwiej trafić do
            polskich skupisk. A wiele rodzin dorabia sobie przyjmowaniem turystów na noclegi.
    • hajota Re: Lwów 04.09.07, 19:00
      Byłam we Lwowie latem zeszłego roku, po raz pierwszy w życiu, więc nie mam
      porównania, jak było wcześniej. Dodam, że nie mam żadnych rodzinnych "zaszłości"
      kresowych, sentymentów, ani nic z tych rzeczy. Może byłam za krótko (we Lwowie w
      sumie 3 dni), może miałam wyjątkowe szczęście, ale nie zetknęłam się z
      chamstwem, a do hałasu jestem przyzwyczajona, bo mieszkam w ścisłym śródmieściu
      W-wy. Prawdę mówiąc byłam "pozytywnie rozczarowana", bo słyszałam przedtem od
      kogoś, że śródmieście jest "w strasznym stanie". Jak znajdę trochę czasu, to
      wrzucę na Picasę zdjęcia z Ukrainy. Przejście przez granicę w te i nazad odbyło
      się bezboleśnie, bo jechaliśmy autokarem turystycznym.
      Też mieszkałam w hotelu Lwów, który traktowałam jak czystą egzotykę z czasów
      minionych. Przygnębiające wrażenie zrobiła na mnie winda ze śladami dawnej
      świetności. Nie wiem, czy ukończono już remont, w każdym razie większość naszej
      wycieczki mieszkała w jeszcze niewyremontowanych pokojach, gdzie np. wanny były
      starte do szarości, rury na ścianie, zapach papierosów wżarty w boazerie,
      wykładziny i portiery, i w ogóle rozpiździajstwo, ale te 3 noce dało się
      przespać. Paru osobom trafił się losowo odremontowany apartament, podobno
      rewelacyjny. Pan u wejścia (o wyglądzie byka z ochrony bandyckiego awtoritieta)
      nie żądał od nas okazywania kart - może wiedział, że jesteśmy z wycieczki, czy co?
      Przykre wrażenie robili nachalni żebracy, zwłaszcza pod kościołami. Głównie
      Cyganki i Cyganięta.
      W innych miejscowościach (to była objazdówka po Zachodniej Ukrainie)
      mieszkaliśmy na kwaterach prywatnych u miejscowych Polaków. Czyściutko,
      gościnnie, serdecznie, wspaniale karmili. Z odwiedzanych miast najbardziej
      spodobały mi się Czerniowce, a największym rozczarowaniem był Truskawiec -
      wszędzie pod górkę, smutny i brudny deptak, brak "małej gastronomii", gdzie
      można by coś przekąsić.
    • malgorzata-bez-mistrza Re: Lwów 05.09.07, 12:38
      A ja się z tobą nie zgodzę. Przejazd przez granicę może i do
      najprzyjemniejszych czynności nie należy, celnicy są mało
      sympatyczni ale to tyle. Wypełnianie karteczek- może i głupi
      przepis, ale co mają do tego celnicy- oni tego prawa nie wymyślili.
      Poza tym- chwalisz polskich celników- ale oni zachowują się
      identycznie w stosunku do Ukraińców przekraczających granicę, jak
      ukraińscy celnicy w stosunku do ciebie. Może nawet gorzej-
      upokarzające wydawały mi się pytania polskich celników do Ukraińców:
      ile dolarów wiozą, na co wydadzą, itd.
      Drogi- owszem nienajlepsze, ale pojeździj trochę po Polsce (nie
      tylko okolice większych miast- Kraków czy Wawa) i zobacz w jakim
      stanie są nasze drogi. Też wiele pozostawiają do życzenia.
      W hotelu Lviv nie nocowałam więc nie mam zdania na ten temat, hałas
      i ruch samochodowy- jak w każdym większym mieście. Fakt- z
      przepisami Ukraińcy nie liczą się za bardzo i tu przyznaję ci racje.
      Jeśli o targ chodzi- ja miałam zupełnie odmienne wrażenie- że
      wszyscy byli właśnie życzliwi, mimo że przyszłam się tylko
      poprzyglądać.
      Dodam od siebie, że we Lwowie spotkałam się właśnie z bezinteresowną
      życzliwością, czego w Polsce chyba nie da się uświadczyć.
      Ludzie wciąż biedni, ale mimo to uśmiechnięci i gotowi pomóc.
      Większość jeździ cyt 'wehikułami'- może na nic lepszego po prostu
      ich nie stać. Ale przypomnij sobie, że te same wehikuły królowały na
      naszych drogach jeszcze 15 lat temu.
      Wogóle Lwów (i podejrzewam, że cała część zachodnia Ukrainy)to nic
      innego jak Polska zaraz po komunie. Najważniejsze jest to, że
      wszystko zaczyna się rozwijać.
      A miasto Lwów mimo swych wad (a może niektóre z wymienionych to
      zalety) jest miejscem czarującym. To tyle ode mnie. Pozdrawiam i
      życzę milszego spojrzenia na to miasto następnym razem wink
      • hajota Re: Lwów 05.09.07, 16:51
        To ja jeszcze dodam, że po ostatniej wycieczce do Rosji (gdzie też, o dziwo, nie
        zetknęłam się z chamstwem - wyjąwszy grupę pijanych w drebiezgi młodzieńców w
        piwnym ogródku przy dworcu w Kiemi, kliniczny przykład "szpany") długo się chyba
        nie zdecyduję na wyjazd zbiorowy w tamte okolice. Niestety, wielu ludzi, nawet
        takich, co cały świat objeździli, traktuje to jako okazję do swoistego
        dowartościowania się - "my, panie, Europa, a tu dzicz", "patrzcie, he, he, ale
        syf". Poza tym działa mechanizm projekcji, np. nasz przewodnik, skądinąd bardzo
        sensowny chłopak, uprzedził nas, że w muzeum miejskim w Miedwieżegorsku, gdzie
        jest spora ekspozycja poświęcona łagrom i budowie Kanału Białomorskiego (był tam
        z poprzednią grupą), oprowadzający grupy kierownik muzeum opowiada o tych
        strasznych czasach "bez należytej skruchy" i "za mało potępiając". Otóż
        znalazłszy się na miejscu, gdzie oprowadzał nas ten właśnie pan, wcale takiego
        wrażenia nie odniosłam - kierownik był rzeczowy, spokojny, ale naprawdę dało się
        wyczuć, że jest poruszony i że ma do tej przeszłości odpowiednio negatywny
        stosunek. Nie wiem, może dla satysfakcji naszego kolegi powinien na kolana padać
        i głowę sobie popiołem posypywać.
        Zauważyłam jeszcze jedno - choć to oczywiście wycinkowe spostrzeżenie i nie
        zawsze się musi sprawdzać - nieprzystępne i odpychające na pierwszy rzut oka
        ekspedientki, bufetowe czy bileterki w muzeach, jak się z nimi zamieni parę
        słów, uśmiechnie się itd., dają się obłaskawić, a niektóre robią się wręcz czułe
        i wylewne.
      • cepob Re: Lwów 06.09.07, 15:02
        Ależ ja nie napawam się tym że obiektywnie Lwów i jego obecne cechy dowodzą że
        tam nic się nie zmieniło od 15 lat. To była moja teza. Porównałem do Krakowa
        (chyba słusznie to miasto wybrałem?)który jest właśnie od 15 lat w permanentnym
        rozwoju, społeczeństwo też. Potencjały tych miast podobne a jednak różnica się z
        roku na rok pogłębia.Myślisz że nie chciałbym aby można było sobie jechac na
        Ukrainę tak jak wszędzie gdzie indziej? Że nie chciałbym aby miasto było piękne
        i odremontowane..... Tam chyba nie ma koninktury. Na lwowskim rynku jest pełno
        pustostanów a nieliczne lokale handlowe zajmują rzemieślnicy typu zegarmistrz
        lub szewc. W Krakowie, w pierwszoligowym miejscu jakim jest Rynek czynsze są tak
        wysokie że tylko renomowane firmy lub wysokodochodowa gastronomia są w stanie to
        udźwignąć.Tabor miejskiej komunikacji we Lwowie też wygląda jak z jakiegoś
        demobilu. W Krakowie jest nowy tabor. To są namacalne różnice.
        Granicę zaś przekraczałem z przypadkowo zabranymi Rosjanami, jechali do Soczi a
        wracali z Pragi. Polak odprawił ich dokładnie tak szybko jak nas (coś tam w
        kompie sprawdzał na ich temat)a Ukraińcy maglowali i nas i Ruskich.
    • hajota Zdjęcia z Ukrainy 05.09.07, 23:54
      Zawzięłam się i nareszcie sporą część wrzuciłam.
      picasaweb.google.pl/hanna.jankowska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka