Dodaj do ulubionych

TEŚCIOWA - raz jeszcze

03.06.04, 15:15
Wiem, że o tym juz było mnóstwo, ale naprawdę muszę się dziś wyżalić...

Bierzemy ślub za trzy miesiące, od dwóch lat mieszkamy razem, ja w calosci
utrzymuje sie ze stypendium i alimentow od ojca, lubemu do stypendium
dokladaja rodzice, bierzemy tez dorywcze prace. do tej pory teściowa miała
różne małe wyskoki, ale ogólnie było ok, ewentualne spięcia jedynie na temat
mojej szwagierki, ktora ma wiele za uszami, ale mama tego nie widzi, wprost
przeciwnie. ale uznalam ze to nie moja sprawa, nie wtracalam sie.

ostatnio byl spokoj, tesciowa wyjechala na saksy, tesknilismy za nia (!),
pisalismy do niej i naprawde mialam szczere zamiary wysciskac ja po powrocie.
i co?
myslalam ze wczoraj z krzesla spadne, jak dowiedzialam sie o czym rozmawia z
lubym na gg i jak to komentuje

ale od poczatku: mieszkamy sobie w starej rozlatujacej sie kamienicy, zeby
bylo taniej - zimno, wilgotno itp. Przez te dwa lata moja mama dazyla do tego
bysmy sie wyprowadzili, ale tesciowie zawsze stawali murem za pozostaniem tu,
bo gdzie indziej bedzie ZA DROGO itp. Kiedy zima okazalo sie ze za szafka
mamy ogromna plesn i wlasciwie pol mieszkania jest zagrzybione, wyprowadzka
byla niemal postanowiona, ale tesciowie omal nie pocieli sie zebysmy tu
zostali, dali nam 5 litrow plynu na grzyby i ...zostalismy. Ale ostatnio
szwagierka zdala mature i wybiera sie na studia, miala zamieszkac z nami
(nawet na to sie zgodzilam). Jednak kiedy ostatnio tu przyjechala
stwierdzila, ze nasze mieszkanie jej nie służy, bo wychodza jej pryszcze. I
co? Oczywiscie mamy sie w trybie natychmiastowym wyprowadzać (!!!). Kiedy
zapytalismy, skad na to sie nagle znalazly pieniadze zapanowala mala
konsternacja, po czym wyplynal wniosek, ze MOJA MAMA ma nam kupic mieszkanie
(!). Gwoli wyjasnienia, mama sprzedala ostatnio po rozwodzie z ojcem
mieszkanie i teraz szuka nowego dla siebie, bo w koncu ile mozna wynajmowac z
pensja duzo ponizej sredniej krajowej?
Gdy moj luby zaprotestowal, ze chyba cos tu nie gra, posypaly sie urocze
komentarze w stylu jacy to nie jestesmy (ja i moja mama) cwani ludzie, jak go
na pewno wyrolujemy itp. itd.
W zyciu nie slyszalam wiekszego steku bzdur i chyba nikt nie zrobil mi
wiekszej przykrosci. Nawet nie chce myslec jak poczula by sie moja mama,
gdyby sie o tym dowiedziala.
Prawda jest taka, ze trzy czwarte z tego co mamy w domu dostalismy od mojej
rodziny, jak wracamy z weekendu w domu ja wioze torby jedzenia, w ktorych
dominuje miesko "dla zięcia", a ktore moja mama robi, choc wie dobrze ze ja
go nie zjem. Moj luby najczesciej nie dostaje nic poza odpowiedzia w
stylu "mama nie miala czasu, byla zmeczona" - ok, ale moja mama pracuje
dziesiec godzin dziennie, a tesciowa nie robi nic(!). Wiem ,ze dla kogos kto
to czyta to sa pierdoly, ale na nasze studenckie standardy ma to jakies
znaczenie.
Dodatkowo sprawa rozbija sie o szwagierke - boli nas zupelnie jawne
faworyzowanie tej dziewczyny, choc w porownaniu z narzeczonym wypada ona co
najmniej blado. My siedzimy jak dwa osły, uczymy sie, żyłujemy średnią na
stypendium, latamy za kazda robota jaka sie nawinie i jeszcze zdarza mi sie
slyszec od lubego ,ze czuje sie jak pasozyt proszac rodzicow o pieniadze. A
mamy ich naprawde malo, na zadne wyjscia czy nawet ciuchy nie starcza
(donaszamy po szwagierce, serio, to co jej sie znudzi). A ona? Dzieli zycie
miedzy czat a dyskoteki, zdajac mature urzadzila lubemu wielka awanture ze
nie mial czasu opracowac jej pytan (!), studia wybrala od razu w prywatnej
szkole bez egzaminow (czesne:500 zl, dwa razy tyle ile dostaje na miesiac od
rodzicow moj narzeczony, a do konca zycia nie zapomne jaka toczylismy w
klasie maturalnej wojne o to, by mogl w ogole isc na studia, bo troche dziwne
ze piatkowy laureat olimpiady informatycznej konczy w policealnym studium w
naszym miasteczku, nieprawdaz?), a tesciowie wzieli kredyt na leczenie jej
pryszczy (choc wierzcie mi ze sama mam wieksze). No i oczywiscie glowna
pozycja w budzecie to jej ubrania. Brrr, szkoda slow.

Nie wiem sama co o tym wszystkim myslec. Tesciowa i szwagierka sa mega
obrazalskie, boje sie z nimi rozmawiac na jakikolwiek temat, bo narzeczony
zawsze mi potem doniesie, ze powiedzialam cos nie tak.
Naprawde, moge to wszystko olac, ale w momencie, w ktorym doczepiaja sie
pieniedzy mojej mamy, to krew mnie zalewa. co to ich obchodzi? tak samo jak
komentuja kazdy jej zakup itp. (znaja sie dobrze, wiec duzo o sobie wiedza).

Moj narzeczony jest dla mnie oparciem, nie da mnie skrzywdzic, a ja wcale nie
chce by mial w domu wojne. Ale nie wiem jak dlugo tak wytrzymam.

Po prostu mi smutno...
Obserwuj wątek
    • an_ni Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 17:41
      musicie sie od nich jakos odciac, skoro niewiele wam daja to tez nie sa
      niezbedni tak?
      poza tym chyba jednak twoj narzeczony powinien byc bardziej asertywny wobec
      swojej matki ! i wymagajacy ! w koncu skoro maja kase na corke???
      musicie sie bronic ! wiesz ze cudze pieniadze latwiej sie wydaje ale skoro nie
      konczy sie na gadaniu to trzeba sie temu oprzec!!

    • aleksandraantek Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 17:50
      Bardzo, bardzo, bardzo Ci współczuję takiej sytuacji!!!
      Moja jest podobna! Główną rzeczą która kłuje w oczy moją teściową są pieniądze!
      Ostatnio powiedziała mojemu mężowi że za dobrze się czuje w mojej rodzinie - no
      ja w jego fatalnie! Jesteśmy prawie 2 lata po ślubie i mamy 4 m-nego syna! Po
      porodzie przyjechała teściowa i zrobiła mi awanturę (dostałam histerii,
      straciłam pokarm) - powiedziałam jej że nie chce jej widywać i nie wolno jej
      przyjeżdżać ani dzwonić do nas jak ja jestem w domu! I wreszcie odetchnełam -
      mam spokój! Napsuła mi dużo krwi i jej nie cierpię!
      Mam nadzieję że u Was nie będzie tak źle! Jedno tylko Ci powiem - nie daj sobie
      wejść na głowę! "Nie można mówić że pada deszcz jak ktoś na ciebie pluje!"
      Trzymaj się i głowa do góry!
      Pozdrawiam ola
      • gazetki Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 18:29
        no i zapomnialam dopisac, ze oficjalnie to wszystko jest cacy, jak ktos juz na
        tym forum to nazwal "serce na dloni", przeciez oni chca dobrze, a "joasia jest
        taka chora" (pryszcze, bo to nawet nie jet tradzik, i tak brzmi to niepowaznie)
        i wszystko jej sie nalezy (a joasia cwana jest i nic nie przepusci). Ale
        najgorsze jest ze wszelkie proby oporu z naszej strony koncza sie wypominaniem
        na zasadzie "zyly sobie wypruwamy" itp.

        I jeszcze musze oddac sprawiedliwosc tesciowi, bo to dobry czlowiek i haruje
        jak wol na ten caly cyrk, w dodatku wierzcie mi gdyby kazdy mezczyzna byl tak
        lojalny wobec swojej zony jak on, nie byloby rozwodow. ale w sumie nie ma nic
        do powiedzenia, tesciowa wmowi mu wszystko. zal mi go czasem...
        • gazetki Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 18:30
          dla wyjasnienia to moj drugi login :)

          zdrowazocha
        • ma6769 Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 04.06.04, 16:32
          moj tesc jest taki sam. dobry czlowiek i madry ale musi sie sluchac zony bo
          inaczej nici z malzenstwa. nie jest mi go wcale zal, bo dla zony potrafi sie
          odwrocic nie tylko ode mnie, nie tylko od swojego rodzenstwa ale takze od
          wlasnych dzieci. jak tesciowa nakazuje mu zadzwonic do syna i nagadac
          przykrosci to on to poslusznie robi. Taki juz jest pantoflarz.
          pozdrawiam
          ma6769
    • aleksandraantek Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 20:08
      Jak to jest że to teściowa jest beeee a teść jest ok!
      U mnie jest problem bo teść zmarł i teściowa może się nie powstrzymywać bo do
      tej pory on ją hamował! Ale i tak za każdym razem mówi nam "ojciec to się w
      grobie przewraca" - i racja! Przewraca się jak widzi jak ona traktuje jednego z
      synów (drugi ma jak w niebie - niestety mój mąż był synem tatusia)!!!
      Pozdrawiam i wytrzymałości
    • antifog Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 03.06.04, 20:16
      Nie badz glupia i nie godz sie na zamieszkanie z wami jego siostry.skonczy sie
      to tragedia,bedzie wam strasznie prywatnosci brakowac.A co do faworyzowania to
      juz tak chyba musi byc.Tak to jest ze niektorzy rodzice jedno ze swoich dzieci
      faworyzuje.A to drugie musi robic wszystko dla tego faworyzowanego.Moge ci
      tylko poradzic nie przejmuj sie ,szkoda zdrowia.Kosztem cotygodniowej migreny i
      wrzodow na zoladku nie musze juz odwiedzac tesciowej.

      3mam kciuki za ciebie i pozdrawiam
    • millka26 Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 04.06.04, 09:46
      Wiem co czujesz, bo moja tesciowa wcale nie jest lepsza. Pod płaszczykiem
      milej, tolerancyjnej Pan, kryje się prawdziwa wiedzma. To co mowi za moimi
      plecami jest bardzo krzywdzace i niesprawiedliwe. Jeszcze rok temu, gdy
      dowiedzialam sie co mowila, bardzo to przezywalam, plakalam i mialam
      wszystkiego dosc, ale teraz ... fakt jestem wkurzona (tak jak teraz) ale mam to
      w nosie. Ostatnio - w dzien dziecka - powiedziala nam prosto w oczy, ze nam sie
      za dobrze powodzi, ze za dobrze jemy, pijemy i sie ubieramy. Pewnie chcialaby
      zeby jej wlasny syn spal na materacu i jadl ziemniaki popijajac maslanka Miała
      nadzieje, że jej synek bedzie nieszczesliwy ze mna i calymi dniami bedzie
      tesknil za domkiem i mamusia. Jej rozgoryczenie, ze tak sie nie dzieje,
      siegnelo zenitu gdy wspomnielismy, ze wybieramy sie do Tunezji. Dodam tylko, ze
      tesciowa nie jest biedna kobieta, ma wlasna firme, domek i pieniedzy jej nie
      brakuje. Coreczka mamusi ma wszystko na zawolanie, nawet szczegolnie nie musi
      sie starac, tupnie noga i ma czego zapragnie. Choc ostatnio byla obiektywna na
      zarzuty matki i stanela po naszej stronie, to i tak nie zgodzilabym sie zeby z
      nami zamieszkala, zwiazek potrzebuje swobody i prywatnego terytorium zeby
      zdrowo sie rozwijac :)). Pomysl o tym. Tesciowej nie zmienisz, ale musisz jasno
      i wyraznie okreslic granice. Ja balam sie tego przez 4 lata i bylam
      poniewierana, rok temu wyraznie powiedzialam jej co mysle i przynajmniej i ja i
      ona wiemy na czym stoimy. Teraz nie zalezy mi na jej akceptacji, nie przejmuje
      sie za bardzo tym co mowi i robi, ale gdyby cokolwiek powiedzialaby na moja
      rodzine uslyszalaby ode mnie ostre slowa. Nie poddawaj sie i powiedz im co
      myslisz, choc uwaznie dobieraj slowa, bo moga obrocic sie przeciwko Tobie.
      Powodzenia i nie smuc sie.
      • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 07.06.04, 16:27
        wlasnie wrocilam z weekendowego wypadku do domu i tesciow...

        jestesmy z narzeczonym zestresowani jak nigdy (rozmowa o organizacji slubu),
        szkoda gadac:

        - najpierw teksty ze zamiast obiadu w palacu, oni by woleli cale wesele w
        jakies lokalnej spelunie, bo taniej (!), a potem stwierdzili ze w takim razie
        oni nikogo nie chca zapraszac, bo im sie to nie oplaca (mieli placic za swoich
        gosci,max kilkaset zlotych) - z tego chyba moge sie cieszyc, bedzie mniej
        gosci...
        - potem rozmowa zeszla na swiadkow, dawno juz ustalilismy ze zaprosimy
        przyjaciol, moja swiadkowa juz otrzymala zaproszenie i nie wyobrazam sobie by
        druhna byl ktos inny - moja tesciowa oczywiscie o tym wiedziala, ale nie
        omieszkala zagaic, ze swiadkowa powinna byc Joasia, odpowiedzielismy ze joasia
        bedzie chrzestna naszego dziecka (jesli bedziemy je miec), na co ona "albo
        chrzestna i swiadkowa, albo wcale" - zamurowalo mnie.
        przepraszam bardzo, ale co to jest za postawienie sprawy? czy ona mi łaske
        zrobi jesli zostanie chrzestna (choc wolalabym kogokolwiek innego)? i czy my
        jestesmy od tego zeby spelniac kazda zachcianke joasi, lacznie z tym jak ma
        wygladac nasz slub??? a moj luby ocywiscie sie zestresowal, zalapal poczucie
        winy i juz kombinowali jak to bedzie z dwoma swiadkowymi, ale na razie stanelo
        na jego przyjacielu (chyba sie w pore zorientowal, ze moja swiadkowa jest
        sliczna dziewczyna, a joasia niezbyt i chyba by nas pogryzla z zawisci)
        - potem jeszcze wymyslila ze ona sie poswieci i wezmie po obiedzie do siebie
        mojego ojca, zeby mu przykro nie bylo... co bylo po pierwsze nie na miejscu,a
        po drugie ewidentnym wtracaniem sie nie w swoje sprawy (rodzice sa po
        rozwodzie, normalnie ze soba rozmawiaja i jak ojciec nie bedzie chcial od razu
        wracac do siebie wpadnie raczej do mojej mamy)
        - i na deser: luby wychodzi na pociag, ma ze soba nieduzy plecak i mala
        reklamowke. moja tesciowa:"dasz rade?" i do mnie "a moze bys mu poniosla cos
        jak jutro pojedziesz?"

        maaaaaaaaaatkooooooooooooooooooo!
        • kjuik Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 07.06.04, 18:50
          aaaaaaaaaaaaaaaaa! boże, ty widzisz i nie grzmisz!?
          Zosiu, wyrazy współczucia przed wszystkim ;((
          absolutnie nie pozwól żeby ktokolwiek postronny decydował o tym, jak ma
          wyglądać TWÓJ ślub, TWOJE wesele i... TWOJE ZYCIE!
          oczywiście, że poproś kolezankę na świadka, tym bardziej jesli ona juz wie o
          Twoich zamiarach, a owej Joasi nie proś ani na świadka, ani tym bardziej na
          chrzestną! bo to przeciez bardziej odpowiedzialan funkcja niż świadek - ta
          osoba ma dbać o Wasze przyszłe dziecko, ma to byc ktos, kogo lubicie, a nie z
          kim drzecie koty!
          naprawdę nie zazdroszczę ;(
          ale... jest jedno ale - co powiedział Twój Luby na tekst mamusi, abyś to TY
          poniosła plecak/torbę???
          bo on chyba tez jest nie bez winy... TObie głupio kłócić się z obcymi bądź co
          bądź ludźmi, ale ON SWOJEJ WŁASNEJ matce chyba może zwrócić uwagę?!
          • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 07.06.04, 19:41
            luby ustawil odpowiednio mamusie, wskazujac na absurdalnosc tych slow ;P

            ale czy do niej dotarlo???
    • von_trupka Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 04.06.04, 18:53
      przed wszystkim - nie zgadzaj sie na zamieszkanie siostry męża razem z Wami.
      skoro rodzice pakuja w nią tyle kasy, to co im szkodzi wpakować jeszcze trochę
      na wynajęcie mieszkania.
      a swojego faceta zdopinguj do tego, żeby zaczłą upominać się o to, co mu sie
      należy - albo też nic nie chcijcie opd teściów i wtedy ze spokojnym sumieniem
      możesz im powiedzieć, żeby odczepili sie od twojego zycia!
      • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 07.06.04, 16:38
        i zapomnialam dodac ze to wszystko w konwencji słodkiej jak cukier...

        brrr
        • rianon Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 08.06.04, 11:12
          Nie daj się teściowej w końcu to wasze życie i wasz ślub. "Kochanej"
          siostrzyczki lepiej pozbyć się od razu (broń boże mieszkać razem). Chyba, że
          chcesz się pozbawić prywatności i ciuchów w szafie, a zamiast tego znaleźć w
          mieszkaniu liczne grono jej znajomych. Kto będzie świadkiem i chrzestną to też
          nie jej decyzja (jak będzie wychodzić za mąż to wtedy będzie decydować), a jak
          nie chce być w przyszłosci chrzestną to przecież jej sprawa.
          Wersję z przyjęciem ślubnym jak najbardziej popieram (też tak miałam). Goście
          bawili się dobrze, my nie byliśmy wypompowani po całonocnej imprezie.
          Organizacyjnie pomogła moja rodzina (ostateczne rozliczenie, rozwiezienie
          gosci) zrzuciłam na mojego brata więc tym bardziej był to dla nas spokojny i
          miły wieczór.
          Znalazłam w innym wątku informację, że mieszkasz w tej chwili w Poznaniu, w
          związku z tym jakbyś potrzebowała porad/pomocy to chętnie pomogę (jestem z
          Poznania), a ślub był niecałe pół roku temu (jeszcze mam suknię w szafie bo
          sprzedać trudno).
          Powodzenia w "walce" z teściową
          • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 15.06.04, 18:03
            grrr... kolejna odslona:

            szwagierka zakomunikowala nam ze przyjezdza do nas na weekend... SZUKAC PRACY.
            W sobote i niedziele???
            (jasne jak slonce, ze umowila sie na dyskoteke)

            Nie bardzo nam sie to spodobalo, bo oboje mamy egzaminy w przyszlym tygodniu i
            chcemy ciszy, spokoju i warunkow do nauki, a nie zeby nam o ktores w nocy
            dziewcze wracalo z imprezy.

            Reakcja na nasza jeszcze bardzo delikatna sugestie, ze moze nie teraz i chyba
            nie szuka sie pracy w dni wolne:

            - musicie kochac joasie
            - joasia dzis plakala bo nie chce zebyscie sie klocili [my??? a czemu???]
            - joasia sie nawet boi u was cwiczyc joge, bo wam pobrudzi [ :D ]
            - joasia bedzie musiala zaplacic znajomym za nocleg
            itd.
            ale najlepsze ze jak odpowiedzielismy, ze nie ma w nas wzbudzac poczucia winy
            itp., bo juz to na nas nie dziala -> zero reakcji! joasia to, joasia tamto...juz
            sama nie wiem smiac sie czy plakac???
            • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 23.06.04, 01:09
              to znowu ja:)
              nie wiem czy jeszcze ktokolwiek to czyta, wazne ze ja mam sie gdzie wygadac (a
              musze bo juz mna trzesie!)

              relacja z pobytu joasi u nas ( pozwolilismy jej przyjechac, zeby nie bylo znowu,
              ze joasia PRZEZ NAS nie znalazla pracy - wlasciwie luby stwierdzil, ze dajmy
              jej ostatnia szanse, zreszta potem zapraszamy na tydzien zanjomych, wiec
              tesciowie zupelnie by juz sie czepiali):

              piatek rano:

              - joasia przyjezdza i stwierdza, ze dzis juz sie pracy nie oplaca szukac; reszta
              dnia mija jej na malowaniu paznokci i innych kobiecych sprawkach; do lubego
              przychodzi przyjaciel - asia lazi dookola w niskich biodrowkach z wystajacymi
              stringami... :D

              sobota: nie bylo nas, nie komentuje :)

              niedziela: asia wstaje w poludnie, do godziny siedemmnastej maluje paznokcie (z
              zegarkiem w reku, kilka warstw lakieru, esy floresy + brokat), potem idzie do
              sklepu po pizze, wieczorkiem gdzies znika na godzinke;

              poniedzialek: asia idzie szukac pracy i mieszkania (jestesmy z lubym na etapie
              uswiadamiania rodzicom ze juz na pewno nie chcemy z nia mieszkac)z kolezanka,
              ktora specjalnie po to przyjechala;
              wraca wieczorem: i opisuje nam swoj dzien, ile to ona nie przeszla itp.
              i taki dialog:
              "luby: i co widzialyscie to mieszkanie?
              joasia: nie chcialo nam sie"
              ale to pikus, wiecie ile cv rozniosla asia przez te wszystkie dni? Cztery.

              reszte typu walajace sie po mieszkaniu stringi, laskawie przemilcze :)

              Moze mi ktos zarzucic, ze usiadlam na tej biednej asi i sie czepiam, ale
              naprawde sa granice tolerancji, zwlaszcza jak ktos ma ochote miec jakis wplyw na
              moje zycie. Moglabym jeszcze napisac wiele, ale musze isc spac, dodam tylko,ze
              ostatnio pobeczalam sie jak wol na ulicy, bo przypadkiem wyciagnelam od lubego
              kolejny "zarzut" wobec mnie:
              no wiec jakis czas temu asia wpadla do nas na jeden dzien, widzialysmy sie
              doslownie piec minut, akurat wychodzila, wiec pogadalm z nia chwile, postalam
              przy drzwiach, pelna kultura. wiecie co ona opowiedziala mamusi??? ze caly czas
              patrzylam jej na rece, sledzilam ja i takie tam, jaka to nie jestem wredna.
              zatkalo mnie - mialam udawac ze jej nie ma i sie z nia nawet kurtuazyjnie nie
              pozegnac, to jest grzeczne?
              a pobeczalam sie, bo przykro mi bylo cholernie. cokolwiek sobie o niej mysle, to
              zawsze bylam dla niej mila, nie lubie sie klocic, pisalam do szkoly
              wypracowania, odwozilam na dworzec itp.
              teraz juz tego nie robie, ograniczyla kontakty do minimum, bo po co dawac komus
              okazje do glupich komentarzy i jakis obrazalskich zagrywek.

              dobra, koncze te moje blubry:) plusem calej sytuacji jest to, ze teraz luby stoi
              juz za mna murem, siostra sama go przekonala ;>
              • anuteczek Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 26.06.04, 00:49
                Kochana,
                Ty za żadne skarby nie zgadzaj się na mieszkanie ze szwagierką. Będziesz
                służącą, pomywaczką i śmieciem. Moja ostatnio zaczęła się panoszyć w moim
                mieszkaniu (piszę moim, bo rodzice kupili mi je przed ślubem). Bywa u nas raz w
                tygodniu, robi przegląd, podział majątku (ostatnio się trochę pożarłam z M. a
                ta wredna dziewucha zaczęła wyliczać - to my weźmiemy pralkę, parowar,
                mikrofalę i..., w końcu muszę dbać o brata). Na siłę mąci, miesza międy nami.
                Knuje intrygi, jej zachowania na ślubie i weselu nie skomentuję (najpierw
                pojechała i sprawdzała restaurację, potem zrobiła awanturę u fryzjera, kiedy
                okazało się ,że ja za nią płacić nie będę, potem odstawiała szopki przed
                kościołem, razem z hm, narzeczonym usiedli na naszych miejscach i obrazili się,
                gdy obsługa ich pogoniła, panoszyła się jak zaraza i latała jak kot z
                pęcherzem, aż goście dziwili sie kto to jest) krytykowała wszystko, by na
                koniec stwierdzić, że przez ten nasz cały ślub to ona musi przenieść się na
                zaoczne (tak serio to wylali ją z dziennych). W rzeczywistości za większość
                rzeczy płacili moi rodzice, resztę dołożył mój mąż.
                Po ślubie sprowadzała tabuny koleżanek z akademika do naszego domu, zawsze w
                porze obiadowej. Brała m na stronę i domagała się pieniędzy. Teraz cały czas
                knuje.
                Ostatnio, przeszła samą siebie. Wyjechałam do rodziców na kilka dni, ona w tym
                czasie miała mieć obronę. oczywiście zatrzymała się u nas. Wróciłam wcześniej,
                niż planowałam, ona wyskoczyła z tekstem "Ciebie miało tu nie być", oj
                zagotowałam się zdrowo, kazałam jej się wytnosić, akurat m. nie było w domu,
                wiecie co mi odpowiedziała, że to mieszkanie jej brata i ona ma prawo tu być...
                Zocha, jak chcesz mieć spokój, to ustaw szwagierke zawczasu. Ja byłam za dobra
                i teraz żałuję, że takie g... mąci mi w życiorysie
                andzia
    • weronikarb Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 23.06.04, 10:32
      Wiesz co delikatnocią tu nic nie zdziałacie. Walcie prosto z mostu i w NICZYM
      juz nie pomagajcie typu mieszkanie u was itp. sprawy niech sie przekonaja jak
      jest bez was. A tak traktuja was jak kogos gorszego od sluzby. Nie
      wytrzymalabym jestescie naprawde spokojni. Nie powiem bo tez mam szwagierke i
      widze ze z twoja moglyby podac sobie rece, ale ona mnie sie boi (dlaczego
      niewiem), a meza to juz nie wspomne :-) - to jego brata zona.Renata
      • mazi27 Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 25.06.04, 22:00
        Wiesz co jak teraz sie nie postawisz i twoj narzeczony tez to potem bedzie
        tylko gorzej. Nie pozwol sobie w kasze dmuchac. Ja przed slubem bylam potulna i
        mila, po slubie przeprowadzilam sie 300 km do meza i zaczela sie jazda. jako
        tako dobrze o mnie powiedziala kiedy jej przytakiwalam i pozwalalam mieszkac z
        blotem rodzine i siebie. Ale to pare razy w ciagu 5 lat. Tak normalnie slusze
        ze jestem obca, glupia, brzydka, mam glupich rodzicow, pozbwiona gustu, itp.
        Przypalacilam ta sytuacje nerwica. Bez przerwy "wieszala i wiesza psy" na mnie.
        Niema osoby ktorej by nie powiedziala jak mnie nie znosi. Za co? Za to ze nie
        nienawidze rodzenstwa tescia, ze moj maz jezdzi ze mna do moich rodzicow, ze
        gotuje jak mnie nauczyla mama, ze ubieram sie jak chce - po prostu za to jaka
        jestem, za to ze chce byc soba i po swojemu. Obelgi jakie rozpowiada (a ludzie
        mi powtarzaja) ponizyly mnie do tego stopnia ze niedawno wreszcie powiedzialam
        stop. Teraz trwa regularna wojna. Buntuje przeciw mnie kogo moze i robi
        wszystko zeby jej syn sie zemna rozwiodl. Fakt on jest zbyt slaby w stosunku do
        matki (bo w koncu to matka) ale na jej nieszczescie uklada nam sie pomimo jej
        knucia dobrze. Nie wiem jak sie skonczy to, ale dluzej nie pozwole soba
        pomiatac. A winna jestem sobie sama, bo na poczatku bylam grzeczna, slowem sie
        nie przeciwstawialam i balam sie mowic wlasne zdanie. Nie pozwol na to bo ta
        kobieta cie zniszczy psychicznie.
    • bagarmosen Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 26.06.04, 07:11
      zastanów się dobrze w kwestii poślubienia tego lubego!Z biegiem czasu ,to co
      teraz mówisz może stac orężem przeciwko tobie.Następnie w chwili obecnej nie
      ukrywaj swojego zdania przed przyszłą teściową -gwoli jasności .Nie licz "że
      jakoś się ułoży"Mam dwóch synów , pewnie też zostane teściową , przychodzą
      dziewczyny ale lubię z nimi dyskutować , spierać się , szanuję gdy mają własne
      zdanie i umieją go obronić argumentami a nie chowanie głowy w piasek.Także
      głowa do góry bądż sobą i nie pozwól aby stłamszono ciebie,lepiej być nie
      lubianą ale szanowaną!!!
      • zdrowazocha Re: TEŚCIOWA - raz jeszcze 26.06.04, 15:43
        musze to lubemu przyznac ze ostatnio zrobil sie wobec nich baaardzo stanowczy i
        walczy o nasze jak lew... wiec jestem dobrej mysli. a poza tym to naprawde DOBRY
        czlowiek, w pelnym znaczeniu tego slowa. Wiem co mowie, napatrzylam sie jak
        traktowal moja mame moj ojciec, jak faceci/mezowie traktuja moje kolezanki i
        naprawde widze roznice. Juz wole boje z tesciowa i siostrzyczka, niz mialabym
        zostawic TAKIEGO faceta ;D
        pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka