Dodaj do ulubionych

Przedslubna niespodzianka:(((

05.01.05, 12:06
Poznalismy sie prawie rok temu. Myslalam ze to wielka milosc. Moj chlopak
nawet mi sie oswiadczyl. Bylam taka szczesliwa....nic nie zapowiadalo ze
swiat zawali mi sie na glowe...... Ale jednak... Moj chlopak powiedzial mi
ostatnio ze ma pewna niechlubna przeszlosc na koncie. Ma nieslubne dziecko.
Konkretnie 10 miesiecznego syna. Mowi ze mnie kocha ale musial w koncu to z
siebie wyrzucic. I ze zrozumie jesli odejde.... Po prostu nawet nie probowal
nic wyjasniac tlumaczyc. Poddal sie. Stwierdzenie ze zrozumie jesli odejde to
dla mnie najgorsze bo to dowod na to ze mnie kocha, skoro moze beze mnie zyc.
Juz spuszcze zaslone milczenia na fakt ze dziecko urodzilo sie mniej wiecej
wtedy kiedy sie poznalismy. To bardzo boli. Nie wiem co robic bo taki problem
mmnie przerasta. czy jesli sie pobierzemy to ten fakt nie stanie miedzy nami
jak osc w gardle??
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 13:33
      na razie na pierwszy plan wychodzą zranione uczucia, nadszarpnięte zaufanie i
      takie tam.

      Tyle, że to dopiero preludium. Twój chłopak - jesli jest odpowiedzialny -
      będzie płacił alimenty, będzie się z dzieckiem widywał.

      Czy jesteś przygotowana na to, że resztę zycia spędzicie poniekąd w trójkącie?
      bo chcesz czy nie - jego przeszłość będzie dotyczyć także ciebie - częśc jego
      zarobków będzie trafiała do innej rodziny, część jego czasu będzie dedykowana
      tamtemu dziecku....
      • laurka-1 Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 13:42
        boniu dziewczyny co wy macie po 15 lat??? a w czym jest winne maleństwo ??/
        kochasz faceta to kochasz to wszystko co on ma kim jest i takie tam , mam
        nadzieję że facet przejży na oczy i wróci do matki dziecka bo pomyśl z drugiej
        strony że tak samo moze zostawić ciebie , niezłe ziółko z gościa i po drugie
        jaki nieodpowiedzialny
        • kocio-kocio Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 13:46
          a skąd założenie, że matka dziecka go chce?
        • capa_negra Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 17:45
          A ja jak ciebie czytam moja droga to odnosze wrażenie, że masz góra 10
          skoro my 15.
          Tym bardzej, że trafnośc opinii, zasób słow i znajomośc ortografii masz mniej
          wiecej na tym poziomie.
          • gosza26 Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 18:27
            Co prawda to prawda..
    • carolynn Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 13:54
      Moj chlopak nigdy nie byl z ta dziewczyna zwiazany. Ona nawet nie chciala zeby
      dziecko nosilo jego nazwisko. Poinformowal mnie o tym fakcie ale nie mowil nic
      ze chce byc dla niego ojcem i je wychowywac, zreszta kontaktow z dzieckiem nie
      zyczyla sobie jego matka. To jedna z tych wyzwolonych kobiet ktora chce miec
      dziecko ale bez tatusia. Zreszta ona jest od niego kilka lat starsza i mieszka
      w innym miescie. Niemniej ten fakt bardzo mnie boli. Bo co bedzie jak ja nie
      bede mogla miec wlasnych???
      • kocio-kocio Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 14:03
        Dlaczego od razu takie fatalne założenie?
        Na pewno nie będziesz miała problemów z posiadaniem dzidziusia :o)
        Wydaje mi się, że musisz po prostu dokładnie przemyśleć co jest dla Ciebie
        ważniejsze: Twój związek z Nim, czy to, że został "dawcą nasienia" dla jakiejś
        kobiety.
        Jeśli go kochasz nie powinnaś mieć problemów ze znalezieniem odpowiedzi.
        • miedzymorze Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 16:10
          To czy ten fakt stanie między Wami zalezy tylko i wyłącznie od Was. W moich oczach chłopak ma to na plus, że sam ci o tym powiedział, a nie że dowiedziałaś się o tym od "życzliwych" osób. Być może faktycznie został wrobiony w ojcostwo, tutaj biologia stoi po stronie kobiet ;) Na Twoim miejscu nie robiłabym żadnych nagłych ruchów pod wpływem emocji, ochłoń trochę, porozmawiaj z nim, czy planuje próby nawiązywania kontaktów z dzieckiem. Aczkolwiek z tego co piszesz, to w świetle prawa dziecko nie jest jego i przy tak niechętnej postawie matki może być to wręcz niemożliwe. Nie wiem czemu zakładasz, że nie będziesz mogła mieć dzieci - trochę więcej wiary w siebie ;D
          pozdr,
          mi
    • amelia791 Re: Przedslubna niespodzianka:((( 05.01.05, 17:38
      Radzę Ci żebyś weszła na forum "macochy" i tam dziewczyny dla których jest na
      porządku dziennym że ich partner ma dzieci z innego związku, doradzą Ci
      najlepiej.
      • gosza26 Re: amelia791 mam pytanie w związku z twoja 05.01.05, 17:44
        odpowiedzią

        amelia791 napisała:

        > Radzę Ci żebyś weszła na forum "macochy" i tam dziewczyny dla których jest na
        > porządku dziennym że ich partner ma dzieci z innego związku, doradzą Ci
        > najlepiej.
        -------------------------------------------------------------------------
        a to dobrze czy źle???
        • amelia791 Do gosza26 05.01.05, 18:12
          Co dobrze czy źle ???
          Jeśli ma się jakiś problem to najlepiej doradzą osoby które miały lub mają w
          swoim życiu podobne doświadczenia a na forum "macochy" takie doświadczenie mają
          w przeciwieństwie do mnie dlatego nie zabieram głosu w tej sprawie, a chcę żeby
          dziewczyna poradziła się osób które z własnego doświadczenia jej doradzą
          najlepiej, dlatego tylko w ten sposób umiem pomóc-podając jej namiary na forum.
          • gosza26 Re: Do gosza26 05.01.05, 18:25
            jesil tak to chylę czoła. Ja poprostu byłam ciekawa czy masz to tego jakiś
            osobisty stosunek. Wystarczyłoby przecież podać link, bo tak się robi na
            porządku dziennym.
    • capa_negra carollyn 05.01.05, 17:59
      Po pierwsze twoje złożenie ze cie nie kocha jest błedne - twierdzenie twojego
      chłopaka
      "ze zrozumie jesli odejde to dla mnie najgorsze bo to dowod na to ze mnie
      kocha, skoro moze beze mnie zyc"
      to dowód na to, ze cie kocha \ szanuje twoje uczucia i rozumie , że możesz nie
      chciec z nim być.
      Druga sprawa - przyznał sie przed slubem to oznacza, że nie chciał cię
      okłamywać i chce zacząć życie z czysta kartą ( na ile to mozliwe oczywiście)
      I zdawał sobie sprawe, że nawet możesz go rzucic, ale zaryzykował

      Co zrobisz - zalezy od ciebie.
      Jeśli matka dziecka faktycznie uzyła twojego faceta tylko i wyłacznie
      jako "środka", żeby miec dziecko i nie zyczy sobie kontaktów z ojcem dziecka
      to nic na siłe nie zrobicie , poniekąd pewnie taka sytuacja byłaby dla ciebie
      z różnych wzgledów lepsza.
      Natomiast jeśli kiedys sie odezwie to nie tylko ojciec dziecka, ale i ty
      poniesiesz takie czy inne konsekwencje.
      Facet zachował sie w stosunku do ciebie uczciwie - powiedział ci co i jak
      przed slubem - dał ci wybór czy go chcesz z taką przeszlością czy nie...
      A czy chcesz to musisz sama sobie na to pytanie odpowiedzieć
    • gosza26 Re: carolynn 05.01.05, 18:15
      carolynn może będę się czepiac słów, które użyłaś ale tylko na ich podstawie
      mogę wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Aspektów tej danej sytuacji jest kilka:
      , a skądinąd bliskie mi są takie rozważania ponieważ byłam w podbnej sytuacji :

      1),,ze ma pewna niechlubna przeszlosc na koncie,,-bywają
      gorsze ,,przestepstwa,,. A tak na poważnie :co dla ciebie jest niechlubną
      przeszłościa, dziecko? czy kobieta z która ma on to dziecko?

      2) ,,Juz spuszcze zaslone milczenia na fakt ze dziecko urodzilo sie mniej
      wiecej wtedy kiedy sie poznalismy,,- a to już potrzeba troche matematyki, bo
      piszesz że poznaliście sie ok 12 miesięcy , a na oko licząc 9 miesięcy ciży +
      10 miesięczne dziecko=19 miesiecy , czyli jednak znajomość narzeczonego z matka
      dziecko była wcześniej niż z tobą

      3)i teraz najważniejsze jeśli sie kochacie i czy mu ufasz ??, Jeśli tak to daj
      sobie czas, bo to Ty musisz nauczyć sie żyć z tą myślą, m. in.że pierwsza nie
      dasz mu dziecka(a nie wogóle, skąd ta myśl?!!)-a wymieniłam tą akurat sprawę bo
      wiem ,że dla młodej dziewczyny wchodzącej w zycie to jest bardzo ważne,

      4)jeśli matka wykluczyła narzeczonego jako ojca to życie w trójke nie wchodzi w
      grę, bo na jakiej podstawie,

      5)piszesz że ,,świat zawalił Ci się na głowie,,.... Jak sobie odpowiesz na
      pytanie kto i co jest dla CIebie najważniejszy świat wróci na swoje miejsce.

      Trzymam kciuki bo o miłość warto walczyć, a póki co, to przeciez ten odsetek
      rozwodów ciągle rosnący to w dużej mierze zasługa kawalerów i panien, którzy
      pobrali się bez obciążeń.
      • anula36 no fajnie... 05.01.05, 18:27
        Trzymam kciuki bo o miłość warto walczyć, a póki co, to przeciez ten odsetek
        > rozwodów ciągle rosnący to w dużej mierze zasługa kawalerów i panien, którzy
        > pobrali się bez obciążeń.

        Zaraz sie dowiem ze pozamalzenskie dzieci sprzyjaja trwalosci zwiazku:)
        • capa_negra Re: no fajnie... 05.01.05, 18:35
          aj anula :-))
          gosza miała na myśli, że częściej rozpadaja sie pierwsze małzęństwa czyli
          związki kawalerow i panien ( którzy z czałym szacunkiem :-) ale niejednokrotnie
          nie maja pojęcia do jakich numerów jest życie zdolne... bo miłościa samą
          zyją ) niz drugie gdzie wiążą sie ludzie z "odzysku" z jakims bagażem
          doświadczeń i nie do końca wierzący, ze milość wszystko zwycięzy:-), a raczej
          wiedzący , że do trawałego związku oprócz miłości potrzebne jest jeszcze
          zrozumienie, tolerancja, a czasami i wybaczenie
          • anula36 Re: no fajnie... 05.01.05, 18:48
            po pierwsze:
            gdzie i kto stwierdzil ze malzenstwa zawarte przez rozwiedzionych sa bardziej
            trwale niz przez kawalerow/panny?
            JA takich badan nie znam jako zywo. A sledze tendencje wspolczesnej socjologii
            z czysto zawodowej ciekawosci.
            Ludzie z odzysklu przewaznie sa po prostu starsi i dojrzalsi i w tym ich atut
            tkwi, co nie znaczy ze nie zdaza im sie przenosic bledow z poprzedniego zwiazku
            do nastepnego.
            tu wyglada w ogole ze tego porzedniego zwiazku faceta nie bylo, albo ze nei byl
            zbyt intensywny skoro dal sie pogonic ciezarnej eks:)
            • capa_negra Re: no fajnie... 05.01.05, 19:03
              I mi o ta dojrzałość chodzi,a nie o statystyki czy badania socjologiczne.
              Zresztą ( popraw mnie jeśli sie mylę) czy i ty tu czasami ( w pisanych przez
              siebie postach) nie załamujesz rąk na co niektórymi "problemami" często
              wynikającymi właśnie z niedojrzałości
              • anula36 Re: no fajnie... 05.01.05, 19:07
                zalamuje, owszem.
                nad wlasna glupota tez czasami:)
                powiem szczerze - nie sadze zebym chiala byc z facetem ktoremu nie chcialo sie,
                czy nie potrafil zawalczyc o wlasne dziecko, jesli o matke tego dziecka sie nie
                udalo.
                • gosza26 Re: no fajnie... 05.01.05, 19:25
                  Tok myślenia godny pani Środy, czyli wyciąganie wniosków tak dlaekoidących,że
                  zachaczających o absurd. A skąd wiesz czy on nie walczył o dziecko?? Nie wiesz
                  jakie jest w Polsce prawo?? Od matki dziecka zależ kto będzie figurował w
                  rubryce ojciec, i póki co ona musi wyrazić zgodę na wizyty i badania
                  genetyczne. Jeśli krótko utnie NIE to facet może jedynie zacząć nocować na
                  wycieraczce, żeby być bliżej dziecka.
                  • anula36 Re: no fajnie... 05.01.05, 19:27
                    swojej obecnej pannie tez sie nadmiernie nie naprzykrzal i stwierdzil ze moze
                    odejsc.
                    Jakos sie chlopak nie przemecza.
                    • gosza26 Re: no fajnie... 05.01.05, 20:00
                      A to ciekawe bo dla mnie swierdzenie, że ,,choc bardzo cie kocham ale czekam
                      na Twoja decyzję ,,jest wyrazem szacunku dla mojej wolności wyboru i wogóle
                      szacunku dla mnie.
                      • anula36 Re: no fajnie... 05.01.05, 20:11
                        z tego co pinizej wysnulam cos na ksztalt wniosku.
                        Glebiej sie nei wglebialam.
                        "Mowi ze mnie kocha ale musial w koncu to z
                        siebie wyrzucic. I ze zrozumie jesli odejde.... Po prostu nawet nie probowal
                        nic wyjasniac tlumaczyc. Poddal sie. Stwierdzenie ze zrozumie jesli odejde to
                        dla mnie najgorsze bo to dowod na to ze mnie kocha, skoro moze beze mnie zyc"
          • gosza26 Re: no fajnie... 05.01.05, 18:49
            Dokładnie tak miało być odebrane stwierdzenie o kawalerach i pannach , przy
            całym szacunju dla nich, no bo w końcu prawnie jestem jedną z nich:)

            ola pozdrawiam
            • angieblue26 Re: no fajnie... 06.01.05, 12:29
              Odwolalabym slub.
    • mucio2 a może nauczka na całe zycie?????? 06.01.05, 12:49
      cześc!
      Od wczoraj przygladam się dyskusji na ten temat!
      Cóż moge Ci powiedzieć że znalazłam się w podobnej sytuacji tylko z happy end-
      em????!.
      Moj obecnie juz mąż oznajmił mi ze ma dziecko!!!!!!!! - hm zbaraniałam??, byłam
      wściekła??? cięzko powiedziec co czułam! On taki dobrze ułożony, grzeczny, a
      jednak! Wysłuchałam go, ciągnełam z niego po troszku i wiem jedno że był głupi,
      naiwny i honorowy. Obydwoje wiemy ze nie jest to jego dziecko (ciąża trwająca
      11 miesiący???), ale alimenty płaci co miesiąc i tak od 14 lat! Ja słyszałam to
      samo ze zrozumie jeśli odejde ale jednak zostałam. To nie chodzi o to ze skoro
      pozwala odejśc to Cię nie kocha! Wręcz odwrotnie za bardzo cie kocha żeby Cie
      unieszczęśliwic! Przemyśl wszytko jeszcze wierze że podejmiesz własciwą dla
      siebie decyzje!
      A codzienne życie z człowiekiem którego sie kocha sprawia ze nie mysli sie o
      tym ze ukochany ma dzieko z inna kobieta!
      Pozdrawiam
      Szczęśliwa:)))))
      • burza4 Re: a może nauczka na całe zycie?????? 06.01.05, 14:13
        > A codzienne życie z człowiekiem którego sie kocha sprawia ze nie mysli sie o
        > tym ze ukochany ma dzieko z inna kobieta!

        tiaaa - pod warunkiem, że alimenty nie są solą w oku i że dziecko to nie
        uczestniczy aktywnie w życiu ojca (albo vice versa). Zupełnie inaczej wygląda
        sytuacja, kiedy ze względu na alimenty "druga" rodzina nie może sobie na wiele
        rzeczy pozwolić (z własnym dzieckiem włącznie), albo kiedy ojciec utrzymuje
        kontakty z dzieckiem, i pojawiają się kwestie: jego dziecko/nasze, czas dla
        pierwszego/czas dla nas, na pierwsze płaci x zł alimentów/ja jem suchy chleb
        itd. Do tego dochodzi jeszcze czynnik ludzki - czasem nie ma tarć, ale czasem
        dziecko funkcjonuje w zyciu ojca w ścisłym powiązaniu z mamusią, która jątrzy,
        utrudnia jak może. I tak bywa.

        to, że TERAZ owa mamusia nie życzy sobie kontaktów ani nie domaga się
        alimentów, nie znaczy, że tak będzie zawsze - za rok może stracić pracę i
        zażądać wysokich alimentów. Wszystko może się zdarzyć - łącznie z sytuacją
        opisaną na e-mamie, kiedy żona musiała się niespodziewanie zająć córką męża:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=19054173
    • carolynn Re: Przedslubna niespodzianka:((( 06.01.05, 20:34
      Dzieki dziewczyny, nie moglam uczestniczyc w dyskusji bo od wczoraj mielismy
      zdechly serwer. Ciagle bije sie z myslami co zrobic. Bardzo zabolalo mnie to
      stwierdzenie ze on zrozumie gdy odejde. Dlaczego zrozumie??? ja bym nie
      zrozumiala. Moj chlopak sam fakt splodzenia potomka nazwal niechlubna
      przeszloscia, bo jak twierdzil moglam to odebrac tak ze dziecko jego nie
      interesuja a to przeciez nieprawda, i ze tego moglabym si eobawiac w stosunku
      do naszych dzieci. Ze nie bedzie nimi zainteresowany. Ciagle o tym wszytskim
      mysle i juz nie mam prawie sily:((( ide otworzyc wino. pozdrawiam. Karolina
      • kocio-kocio Re: Przedslubna niespodzianka:((( 07.01.05, 11:17
        Jeśli się kogoś kocha, to czasami można poświęcić swoje szczęście, dla
        szczęścia tej osoby.
        W ten sposób rozumiem "rozumiem jeśli odejdziesz".
        Jeśli oczywiście to szczerze było.
    • zzzytkaaa Re: Przedslubna niespodzianka:((( 07.01.05, 10:21
      ja bym bała się wyjść za faceta z dzieckiem. nie chcę Cię zniechęcać, ale to
      może bardzo utrudnić wam życie:
      wakacje-przydziałraz mama raz tata-trzeba dostosować urlop
      alimenty
      wizyty
      nagłe wypadki
      problemy wychowawcze...itd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka