maryska1978
14.02.06, 20:13
Byłam dzisiaj z mężusiem i naszymi synkami we włoskiej knajpce. Fajnie, miło.
Mamy dwóch synów Maciusia(7) i Krzysia(4). Zamówiliśmy jedzonko i do tego
czerwone wino. Pan przyniósł dania i wino. Maciuś bardzo chciał skosztować
tego dziwnego czerwonego napoju. Pomyśleliśmy, że mała ilość mu przecież nie
zaszkodzi. Maciuś wypił 2 małe łyczki, smakowało mu bardzo. Nagle podbiegła
do naszego stolika jakas kobieta (na oko 50 lat), zaczeła krzyczeć że
rozpijam dziecko, że bedzie wymiotować, że będę musiała chodzić z nim na
spotkania AA. Nie pozwoliła mi nic powiedzieć. Zepsuła nam taki romantyczny
dzień. Wyszliśmy chwilę po zdarzeniu.
Powiedzcie, czy zrobiłybyście tak jak ja czy jak ta kobieta?