Dodaj do ulubionych

sama w domu, mąż sie bawi

16.09.06, 21:38
po krótce:

jesteśmy małżeństwem od 2 lat. razem od 3,5. mamy synka.
oboje lubimy imprezy i poza snowboardem jest to nasze główne "hobby" - spotkania ze znajomymi, wizyty w klubach.. itd. znajomi bezdzietni, częśc młodsza (dziewczyny). mamy jednak możliwośc zostawienia naszego dzieciaczkaz moimi rodzicami (mieszkają blisko) lub poproszenia mojego rodzeństwa o babysitting. wychodzimy prawie co tydzień. a dziś...
okazało się, że nie da rady. rodzeństwo out. rodzice mają własna imprezke i bezczelonością byłoby obarczanie ich wnukiem. ja nie mam z tym problemu. mysle:"o! szansa na romantyczną kolację, butelkę wina, seks..."
a mąż .. cierpi. bo on "tyra cały tydzień i chciałby sie zrelaksowac i pogadac z ludzmi nie tylko z pracy". przykro mi, że relaks ze mną to nie relaks. ale ponieważ na nic mi smutas w domu - wypuszczam. przeszczęśliwy rusza. ja zostaję. z kolacją i butelką wina. jest mi smutno, ale nie chciałabym żeby tu był. potrafię cieszyc się czasem spędzonym wyłącznie z kompem/tv/winem. i nawet nie mam żalu, nie jestem zła. trochę zawiedziona.
tylko czy to nie oznacza czegoś złego..? jak w ogóle widzicie taką sytuację...? nawiniak ze mnie?

sama jestem w domu - chetnie podyskutuję :)
Obserwuj wątek
    • kmiecin Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 21:46
      Oj ja bym chyba sie nie zgodziła na to żeby poszedł. Wiem jestem wredna ale
      wolny wieczór chciałabym spędzic z nim a on idzie sam oj napewno bym sie nie
      zgodziła. Może i by miał nerwy ale szybko bym to załagodziła - wino.....
      • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 21:52
        a ja nie potrafię powiedziec "nie!". no bo co z tego, że zostanie skoro będzie zły. może masz rację, że wino by załagodziło sytaucję, ale ja wolę miec satysfakcję, że pozwoliłam i świadomośc, że on jest zadowolony. myślę wtedy że go uszczęśliwiam. a ja nie cierpię. mnie dobrze samej. jakoś dziwnie nie potrzebuję jego towarzystwa...


        właśnie wysłał smsa: "Jesteś najukochańszą i najlepszą żoną na świecie!"
        • kmiecin Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 21:58
          tak która sama siedzi w domu a on w najlepsze sie bawi- mój mąż by tak nie
          zrobił. No ale jak ty jestes zadowolona to ok. Tylko żeby co tydzień sam nie
          wychodził. A tak na marginesie mój jest bardzo daleko stąd w pracy i dopiero
          zobaczymy się za miesiąc. pozdrowienia
          • annawoj Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 22:09
            moj maz tez by tak nie zrobil, bo jest domatorem tak jak ja:)) Czasami wychodzi
            na piwo z kolegami z pracy (raz na miesiac) i zawsze to goraco popieram. Poza
            tym uwiebia jazdy na rowerze i tez musze go czasem wypychac, bo sie waha, czy
            chce byc sama:) Tak wiec to inny typ:)Ale na drugi raz moze zorganizuj tak
            wieczor, zebyscie spedzili go we dwoje tak jak piszesz, a maluszek spal za
            sciana:)Nie proponowalas tego?
            • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 22:19
              tylko widzisz może błąd popełniam licząc na to, że on się w to organizowanie zaangażuje. a nie wpadnie na gotowe. i jeszcze mnie bzyknie po kolacji. nie o to mi chodzi ;)
          • eriga Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 17:29
            Mój mąż by tak nie postąpił. (Przynajmniej na razie). Trzymamy się zasady ze
            wszystko robimy wspólnie.
    • obserwatorka7 Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 22:05
      to niedobrze, że w ogóle wolał relaks z obcymi niż z Tobą. przecież to właśnie
      Ty powinnaś być najważniejsza. Ty na pierwszym miejscu. Nie piszę tego ze
      złośliwości - ale zastanów się, co to może znaczyć, że on woli wieczór z kimś
      innym niż z Tobą.
      • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 22:12
        no to oczywisty sygnał "wolę byc z innymi niż z tobą, lepiej się zrelaksuję". ja to widzę. i właśnie dlatego piszę.
        nie należe do idealistek. juz nie wierzę w wieczne zakochanie, dwie połówki jabłka, i teksty typu "w następnym zyciu odnajdę cię pierwsza i nie będę marnowac czasu na innych" ;DDDD małżeństwo to nie je-bajka ;) dlatego jeśli on czuje się szczęśliwy, a mnie to nie szkodzi - pozwalam..
        tylko problem polega na tym, że on tak nie potrafi. jeśli mam wyjśc sama jest pół dnia obrażony...
        • obserwatorka7 Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 22:34
          być może to zazdrość do której on nie chce się przyznać. (a może się do niej
          przyznaje? )

          u nas jest inaczej. tez jesteśmy małżeństwem od 2 lat. mamy po dwadzieścia parę
          lat, ale nie mamy dziecka. u nas jest zazdrość obustronna, wiele rzeczy robimy
          razem. w każdym razie nie ma oddzielnych imprez. ale skoro obojgu nam to pasuje
          to jest ok.
          gorzej jest w związkach, gdy jedna osoba chce wychodzić sama, ale nie podoba
          się jej, że ta druga też chce sama wyjść. wówczas trzeba chyba sobie pewne
          rzeczy wyjaśnić - wytłumacz mu to, podaj przykłady. jeśli nie zrozumie może
          pokuś się o przykład - i też zachowaj się choć raz tak jak on - może wtedy
          zrozumie.
          wiem z doświadczenia, że pokazanie partnerowi jak to jest, często otwiera oczy.
          na pewno to nie skutkuje w każdym przypadku, ale wydaje mi się, że umiejętnie
          przeprowadzone - dość często.
          • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 23:17
            nigdy nie chodziliśmy na imprezy oddzielnie. byliśym zakochani - to wydawało się nie do pomyslenia...
            ale odkąd mamy jesteśmy rodziną takich sytuacji było wiele. on ma taka pracę, że często musi jechac np na targi czy zawody gdzie wieczorami odbywaja się dzikie melanże skate i snowboarderów. wyjazd w delegacje często wiąże się z imprezą. i na szczęście nie jestemz zadrosna. ani o inne kobiety (nie dał mi powodu), ani o to, że ja siedzę w domu, a on się bawi. najpierw byłam w ciązy, potem karmiąca, teraz czasami po prostu nie ma z kim zostawic chłopca naszego malutkiego.. i mnie dziwi/martwi, że on nie może tego przebolec. cierpi bo nie może się pobawic. ja tez tak miałam.. jeszcze niedawno. ale chyba dojrzałam i nie przeszkadza mi taka opcja.

            > i też zachowaj się choć raz tak jak on - może wtedy
            > zrozumie.

            nie zrozumie. tydzień temu wyszłam z siostrą. nie umiał nie byc zły kiedy wychodziłam. potem było ok, ale chce sprawic zebym czuła się winna. ja tak nie robię.

            a w ogóle to czasami zastanawiam się czy czegoś mi nie brakuje.. ale to temat na inny post ;)
            • obserwatorka7 Re: sama w domu, mąż sie bawi 16.09.06, 23:49
              rozmumiem. w każdym związku jest inaczej, a wszystko zależy od charakteru. i od
              tego, jaki partnerzy mają pogląd na bycie razem i co im przeszkadza.

              dawaj ten drugi post, chętnie podyskutuje na inny temat :)
              • an20 Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 00:14
                Rozumiem ze potrzebne jest odreagowanie po pracy, kazdy tego potrzebuje. Jeden
                czyta ksiazki, drugi chodzi na imprezki. Tylko ... wlasnie to tylko, ze zapomina
                Twoj Maz ze tworzycie rodzine, nie jest sam wolny jak ptak i bywaja sytuacje w
                ktorych trzeba inaczej zaplanowac wieczor. Jezeli wychodzicie razem to tez
                powinien pomyslec o Tobie i kolacja we dwoje bylaby tu super. Mysle ze Twoj Maz
                jeszcze nei poczul ze jestescie rodzina, moze za malo spedzacie ze soba czas
                razem z dzieckiem, wekeendy za miasto w trojke itd. Pewnie mysli ze bedzie tak
                zawsze, czyli On i jego tylko potrzeby na pierwszym miejscu - Ty z dzieckiem,
                jak starczy jemu czasu.
                JA bym proponowala czestsze wyjazdy razem z dzieckiem, zeby w koncu poczul ze
                jest tata i dojrzal do ojcostwa.
                • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 00:59
                  masz rację - rzadko bywamy gdziekolwiek we troje. raczej ja+synek, albo on+synek. nie wiem dlaczego tak jest. kilka razy wybraliśmy się na spacer, ale szczerze mówiąc nie pamiętam żeby wyszło fajnie... no może jak byliśmy kiedyś w zoo. ale może rzeczywiście za rzadko spędzamy w ten sposób czas.
                  tylko wiesz... tak głupio zmuszac męża do rodzinnego spaceru. a zwykle kiedy ja mam czas, siłę i ochote to on korzysta i zajmuje sie swoimi sprawami. i na odwrót. no jedzie do teścia z małym, ja czytam, oglądam serial, siedzę na forum... źle to orgazniujemy. tylko jak to zmienic..? no nic. trzeva sie postarac.
              • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 01:06
                > dawaj ten drugi post, chętnie podyskutuje na inny temat :)

                heh.. pasja. namiętnośc. tego mi brak. lubie go, szanuję, kocham...? jeśli kocham=chcę by był szczęśliwy to tak. dobrze nam razem (pomimo wypadów beze mnie hehe). rozumiemy się, lubimy robic te same rzeczy. nie kłócimy się. nie mamy większych problemów. on troszczy się o rodzinę (jak na faceta przystało - dba o hajs), ja troszczę się o dom (cleaning cleaning!) i dziecko (pracuję niewiele godzin i do 16 zawsze jestem z synkiem).

                tylko chyba za mało troszczymy się TYLKO O SIEBIE.
                przeczytałam już milion artykułów i postów na temat dbania o związek. tylko że bez odpowiedniego nastroju te "wspólne kapiele w wannie" będą sztuczne, nie? a ja tego nastroju nie mam... a on mówi, że wanna jest za mała ;) no nie ma co ściemniac - małżeństwo to nie jest chodzenie za rączkę i crazy love. przynajmniej w naszym wydaniu...

                a on twierdzi, że mnie bardzo kocha. i mówi mi to. i ja mu wierzę.

                nie wspomniałam o problemach z moim libido bo to nie to forum ;) ale to też poważna kwestia między nami..

                dobra czuję się obnażona ;) idę spac. dzięki za komentarze :)
                • obserwatorka7 Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 02:17
                  różnice w pasji i namiętności, jak to napisałaś, to "problem" w wielu
                  związkach. a może po prostu powinnam napisać, że to gości w wielu. w wielu
                  artykułach "mądrzy ludzie" (he he), głoszą, że trzeba dopasować się w kwestii
                  seksu, czyli namiętność, libido, potrzeby itp. bzdura. w tych sprawach bardzo
                  ciężko się dopasawać. a jeśli już, to prawdziwe poznanie drugiego człowieka, na
                  tyle, by naprawdę wiedzieć, czy w tych sprawach się do siebie pasuje, nie trwa
                  ani parę miesięcy ani rok, lecz dłużej. czyli jednym słowem - głupoty pisane
                  przez ludzi którzy gówno wiedzą dla ludzi niedoświadczonych, którzy są tak
                  zagubieni, że wierzą w to, ze takie sprawy mozna szybko wyczaić.
                  ale chyba schodzę z tematu.

                  w każdym razie, wiesz, mi też "czegoś" brakuje. libido u mnie ok, chodzimy za
                  rączkę ;], mąż mówi mi przynajmniej 5 razy dziennie, że mnie bardzo kocha i mi
                  to okazuje w każdej sytuacji. ale mi czasem czegoś brakuje - może właśnie crazy
                  sex, crazy desire. pożądania i namiętności, która przysłoni mi resztę (a czegoś
                  takiego dawno dawno nie czułam). czegoś, co zmrozi mi krew w żyłach.
                  a może wymagamy zbyt dużo? może takie mrożenie może istnieć tylko na początku a
                  potem wszystko powszednieje? nie lecą już iskry..
                  sama nie wiem.

                  ja też lecę spać, za dużo tych przemyśleń ;)
                  odezwij się jeszcze :)
                  • missfatbooty Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 10:52
                    > może właśnie crazy
                    > sex, crazy desire. pożądania i namiętności, która przysłoni mi resztę

                    o to to to! dokładnie!

                    > a może wymagamy zbyt dużo? może takie mrożenie może istnieć tylko na początku > a potem wszystko powszednieje? nie lecą już iskry..

                    no właśnie. i ja się zastanawiam - tak ma byc? na tym to polega? to norma?
                    i też sama nie wiem :)

                    a teraz idziemy we troje do zoo :) rodzinny spacer :)
                    • obserwatorka7 Re: sama w domu, mąż sie bawi 17.09.06, 13:16
                      dobrze, tak trzymajcie :)

                      > no właśnie. i ja się zastanawiam - tak ma byc? na tym to polega? to norma?
                      > i też sama nie wiem :)
                      wydaje mi się jednak że to chyba jest niestety norma. stąd też się biorą
                      kochanki i kochankowie, bo człowiekowi czegoś brak i w końcu postanawia tego
                      poszukać gdzieś indziej. choć to smutne.. mam nadzieję, że mój brak "czegoś"
                      nigdy nie skłoni mnie do takich kroków.
                      pozdrawiam
                      • missfatbooty obserwatorko7! 18.09.06, 14:17
                        widzę, że mamy podobne przemyślenia :) fajnie, że można się z kimś podzielic swoimi rozterkami i ten ktoś wie o co chodzi :) zkoleżankami raczej trudno - albo są tuż przed ślubem albo w polrocznym związku zakochane po uszy, albo samotne. czasem rozmawiam z mamą - ona ma w końcu duże doświadczenie - 33 lata jest z moim tatą :) nie bez przygód.

                        w każdym razie - jeśli tu zajrzysz i będziesz miała chęc pogadac to podeślij maila na priv :) pozdrawiam!
    • bonasforza Re: sama w domu, mąż sie bawi 21.09.06, 17:04
      Niech wychodzi. On tyra, ma prawo do rozrywki.
      Ty - równiez. To Wasi wspolni znajomi, wspolne imprezy. A Ty tyrsz przy
      dzeicku - i jak rozumiem, tez bys chciala miec okazje porozmawiac z kims innym
      niz noworodek.
      Proste?
      Za tydzien - on z dzieckiem zzostaje, Ty idziesz sie rozerwac.
      Rozumiem, ze on tez chce Cie uszczesliwic i byc najlepszy mezem na swiecie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka