calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 07:34 Życ mi się odechciewa. Jestem mężatką od 3 miesięcy. MIeszkamy z mężem na jednym podwórku z moimi rodzicami. Mamy dwa oddzielne domy. Przy czym ja z mężem mieszkamy z takiej letniej kuchni z pokojem które mieszczą się przy garażu w tzw byudynku gospodarczym. Mamy założone oddzielne liczniki naprąd i wode. Jedynie opał i cieplą wodę mamy razem bo ogrzewamy piecem węglowym. Robią to rodzice bo piec stoi u nich w kotlowni. Wczoraj odbyłam bardzo ciężką rozmowę z rodzicami, bo przecież oni nie rozmawiają z moim mężem i ze mną tylko ze mną. Sami namawiali nas żeby tu zamieszkać. Obiecywali złote góry. Zastanawiamy sie czy sie nie wyniesc, tylko gdzie( do teściowej???, tam sa 4 pokoje tesciowa i szwagier). Problem polega na tym że mój mąż nie umie nic zrobić w domu jako facet. Wywiercenie czegoś zamontowanie czegokolwiek jest dla niego problemem, tlumaczy ze nie zna sie na bubdowlance. Pozatym u niego w domu nikt nigdy nie troszczyl sie o wygody w domu i jakis styl. Poprostu nie sa pracowici. Moj tata jest zlota raczko. w domu umie wszystko. sam z nami(córki i zona) pobudowal dom. Jak teraz prosze go cos typy zeby mi wywietrznik zamontowal to mowi ze mam meza. Jest w tym troche prawdy. Ale jest druga strona medalu. Po slubie obmyl rece ze wszystkiego. Mecze sie w domu. NIe lubie tam wracac. Nie czyje sie jak u siebie. tylko jak intruz. ALe prseprowadzka laczy sie z tym ze trzebaby bylo zmienic prace. tu prace mam po znajomosci, maz normalnie zatrudniony. a jak sie wyniesiemy do warszawy to on znajdzie a ja bede miec problemy. na studiach szukalam i ciezko bylo. wlasciwie nikt sie do mnie nie odezwal. no i bedzie trzeba mieszkac z tesciowa ktora jest kompletnym leniem. a jak jestem nauczona ciezkiej pracy i porzadku, gotowania i wogole dbania o dom. boje sie ze zostane tam gosposia. bo nie wytrzyamm nerwowo balaganu i bede sprzatac. prytocze tylko jedno zdazenie ktore stalo sie za czasow narzeczenskich. MIeszkalam troszke u meza. Zrobilam w sobote kotlety mielone powiedzmy na 3 dni na obiady dla nas dwojga. Poczym po powrocie z uczelni w sobote dowiadujemy sie od mamusi(tesciowej) ktora wyszla zaspana z lozka ze niestety byla tak glodna ze zjadla je bo nie miala juz sily robic sobie nic do jedzienia po pracy a my zrobimy sobie co innego. Na wynajecie nas nie stac. wiec jest patowa sytuacja. co robic. przeplakalam cala noc. tata umywa rece od pomocy nam. tylko wymaga pewnych rzeczy bo zapuscimy mieszkanie inaczej( tu go rozumiem) maz nie ma ochoty tego robic bo mowi ze zle sie tu czuje ze nie u siebie jest. Zyc sie nie chce Sorki za literowki i brak polskich znakow ale musialam sie wygadac a pisze szybko bez polskich znakow a mysli plyna lawinowo.Dzis teraz w pracy siedze na srodkach uspokajajacych. bo ryczalam od rana. w pracy mam samych kolegow wiec nie mam z kim pogadac. brak mi wsparcia mamy i taty. a oni mowia ze daja mi wetke a nie rybe. pomocy Odpowiedz Link
gosiadzika Re: Doradzcie 05.12.06, 07:59 pytanie nr 1 : na czym polegała ta ciężka rozmowa z rodzicami? pyt. nr 2 dlaczego rodzice nie rozmawiają z twoim mężem? ppyt. nr 3 czy teściowa jak zeżarła ci te kotlety to co mieliście na obiad? Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 09:36 po pierwsze jak tesciowa zjadla kotlety to jedlismy cos na szybkiego puszki po drugie rodzice rozmawiajac ze mna moga krzyczec przeklinac i mowic wszystko co mysla, a przy mezu trzymaja pozory, bo wychodza z zalozenia ze to ja go wybralam wiec to co zle on robi to ja powinnam mu zwrocic uwage nie oni a po trzecie rozmowa byla na temat co dalej z tymi fantami, czy on amierza sie obudzic i dbac o dzialke.Czeka nas jeszcze wykanczanie gory domu bo to dostalismy tam gdzie teraz mieszkamy to tuylko chwilowe. tylko jak byla rozmowa przed slubem to tata mowil ze odda to nam pod meble tylko. A teraz sire tego wypiera czyli sami musimy powylewac betony i cala reszte wykonczeniowki Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 11:45 Calcia Ty sobie krople do oczu kup i przejrzyj wreszcie:) Nie pisze tego złośliwie, ale nie zauważasz najważniejszych rzeczy w tym wszystkich. Masz cudownych rodziców. Przygarnęli Was, dostaliście oddzielny "domek", abyście czuli się choć trochę jak u siebie. Nie chcą robić burzy z zięciem i dlatego rozmawiają z Tobą. Wierz mi, ale oni widzą dużo więcej niż Ty. Rodzice nigdy Cię nie opuszczą w potrzebie, bo jednak zatroszczyli się o mieszkanie dla Was. Ale oni mają rację. Masz męża i to on powinien być dla Ciebie wsparciem, a nie tato. Chcesz do końca życia mieć lenia na kanapie? Bo na razie go masz. Wiesz co, mąż jak nie umie to niech poprosi tatę o pomoc i spróbuje się nauczyć. A ręce ze wszystkiego to obmywa Twój mąż. Nie kłóć się z rodzicami tylko wymagaj więcej od męża. W przeciwnym razie wychodujesz lenia na własnej piersi. Powodzenia:) A o działkę to mąż powinien sam dbać. Trawę skosić to chyba umie co? Odpowiedz Link
an372 Re: Doradzcie 05.12.06, 12:28 magdusinska ma rację!! kobieto ja mieszkam z teściową w 2 pokojach iii... różnie bywa ty masz osobny domek i co najważniejsze tata daje ci górę domu do wykończenia a co do mężusia to wywal mu kawę na ławę że on jest głową rodziny i ma wkońcu jakieś obowiązki bo za parę latek przykro się rozczarujesz!! a co do rodziców to mają rację - co byś powiedziała jakby ojciec przychodził ci codziennie i coś reperował i wtrącał się gdzie pułkę piesić?? wtedey by było że się wtrąca i niemacie prywatności...... Odpowiedz Link
nikitka78 Re: Doradzcie 05.12.06, 13:05 100% racji. Jesteś między młotem a kowadłem i Twoi rodzice to widzą, dlatego rozmowy przeprowadzają z Tobą, bo Ty powinnaś wiedzieć jak rozmawiać ze swoim mężem. Dostaliście górę do wykończenia, więc zamiast marudzić, że trzeba ją wykończyć powinniście się cieszyć, że macie gdzie mieszkać. Mężowi trzeba z tyłka lenia wygonić i kazać mu zabrać się do roboty. Jak zobaczy efekty swojej ciężkiej pracy (nawet jeśli będzie to w domu Twoich rodziców) szybko poczuje, że jest u siebie. Zacznij wychowywać swojego męża (bo najwidoczniej wychowania potrzebuje:-) ) zanim zaczniesz żałować, że tego nie zrobiłaś. Spójrz na całą sytuację oczami Twoich rodziców zamiast bronić męża-lenia. Odpowiedz Link
caysee Re: Doradzcie 05.12.06, 20:21 Rodzice zapewnili wam dach nad glowa, a ty masz do nich pretensje, ze tata nie chce ci sluzyc za majstra. Wg mnie ma on racje, twoj maz powinien sie zajmowac domem, a nie ojciec. Jesli wywiercenie dziury w scianie jest dla niego problemem, to sorry, ale co to za facet. Jesli nie czuje sie pewnie w takich pracach, to powinien poprosic o pomoc czy rade twojego tate. Jestem przekonana ze bylby on bardzo zadowolony, bo nie dosc ze ziec by wykazal checi do majsterkowania, ktore jak piszesz maja dla twojego taty spora wartosc, to jeszcze tata moglby zablysnac przekazujac mu troche swojej wiedzy. A jak twoj maz upiera sie ze ma dwie lewe rece, to czemu ty sie za ten wywietrznik czy co tam nie wezmiesz? Piszesz, ze razem z tata budowalas dom, wiec chyba nie powinien byc to dla ciebie taki problem? W koncu co to za roznica, czy prace domowe bedzie wykonywala zona czy maz? Odpowiedz Link
panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:30 Calciu i Gosiadziko w jakim narzeczu są Wasze posty? Dlaczego rodzicom(ojcu) Calci tak zależy na tym, by zniszczyć jej małżeństwo? Dlaczego mąż Calci nie chce poprosić teścia o pomoc(wyrażając przy okazji chęć nauki)? CO zrobiła Calcia, gdy teściowa zjadła jej klopsy? Dlaczego Calcia nie pomyślała, by zaproponować teściowej, która wróciła zmęczona z pracy, kilku klopsów? Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:45 Calcia byla w szkole tzn na uczelni. i przyszla to byl tzn nic nie bylo w lodowce Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 12:45 Ano właśnie. Tato oddał Wam górę domu, a nie musiał, bo gdyby umył ręce to siedziałby sobie wygodnie w piętrówce i nie przejmował się dachem nad głową dla córki. Calcia a Ty naprawdę uważasz, że tato musi sam górę wyremontować, a mąż będzie w stołek pierdział. Rób tak dalej, kłóć się z rodzicami, usprawiedliwiaj męża, a niedługo napiszesz posta pt. mój mąż mnie nie szanuje, jest leniwy i nie dba o rodzinę. Skoro małżon Twój sam sobie nie poradzi z wylaniem betonu to niech zatrudni ekipę budowlaną. A jak mu się dupy ruszyć nie chce i nie czuje się jak u siebie to niech Wam mieszkanie kupi i będziecie u siebie. Ale nie on woli siedzieć jak pasożyt i żerować(?) na teściach. Dobrze Ci radzę. Przestań źle mówić o rodzicach i kłócić się z nimi, bo zostaniesz sama. Mąż za takie zachowanie na pewno Cię nie poszanuje. Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:50 ale problem polega na tym ze u nas wszystko robi tata, nie mozna wziasc ekipy budowlanej. ja od 10 roku zycia zyje na budowie. nie bylam na zadych wakacjach bo byla budowa. wiec robiac cs z moim mezem trzeba tak to zrobicj akby tata to sam zrobil. temat wcale niejest prosty. pasozytem moj maz tez nie jest. wcale nie cche siedziec z tesciami. chce sie wyniesc. ja sama nie czuje sie jak u siebie. bo wszystko trzeba robic pod dyktando rodzicow. tylko oni ci tego nie powiedza tylko czekaja ze sama wpadniesz na to ze trzeba to zrobic a potem jak to zrobic. np nie wiem ze potrzebny jest dodatkowy wywietrznik bo tata mieszkal w tym ,,domku,, 5 lat i jakos nie potrzebowal wtedy tego wywietrznika Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 13:06 Calcia a gdzie Twój małżonek chce się wyprowadzić? Do swojej mamusi, bo tak to zrozumiałam. Rzeczywiście ambitny plan. Zabrać żonę do mamusi i nic nie robić. A tata z tego co piszesz wcale nie chce robić wszystkiego, bo jakoś nie ma zamiaru remontować Wam domu. > ja sama nie czuje sie jak u siebie. bo wszystko trzeba robic pod dyktando > rodzicow.tylko oni ci tego nie powiedza tylko czekaja ze sama wpadniesz na to ze trzeba to zrobic a potem jak to zrobic.np nie wiem ze potrzebny jest dodatkowy wywietrznik bo tata mieszkal w tym ,,domku,, 5 lat i jakos nie potrzebowal wtedy tego wywietrznika. Skoro nie mówią co macie robić tzn. że się nie wtrącaja. A skoro teraz tato powiedział, że potrzebny jest wywietrznik to tylko się cieszyć. Dobrych rad nigdy za wiele. Wiesz co ja się dziwię, że rodzice Twoi jeszcze się powstrzymują i rozmawiają tylko z Tobą, a nie z zięciem. Zapewniam Cię, że moja mama taka cierpliwa by nie była. Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 13:15 I jeszcze jedno. Młody człowiek powinien sam dążyć do tego, aby umieć jak najwięcej. Po to, aby później nie musiał nikogo prosić o pomoc. Moja teściowa przywiozła nam kiedyś prosiaka. Całe pół świni nie pokrojonej w kawałki położyła na stole i zaczęła pić kawę. My stoimi z małżonem jak cielęta nad tym prosięciem, oczy jak talarki. No bo co teraz dalej, jak to pokroić? Ale ja nie czekałam z obrażona miną, aż teściowa zrobi to za mnie. Poszłam i poprosiłam, aby nam pomogła, bo my pojęcia nie mamy jak to rozebrać. I pomogła, a my już wiemy co z czym zjeść. Wiesz co, większym wstydem jest nie wiedzieć i nie pytać, niż przyznać się do niewiedzy i wyrazić chęć nauki. Odpowiedz Link
panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:14 Calciu, masz u mnie darmowe korepetycje z polskiego i z logiki. Nie wiem na jakiej uczelni studiujesz, ale wg mnie ktoś aspirujący do wyższego wykształcenia powinien umieć stosować zdania podrzędnie złożone. No i znać podstawowe zasady ortografii...Może ułatwiłoby to Tobie poszukiwanie pracy... Zapytaj tatę dlaczego ciągle Wam wymyśla jakieś prace. Może chce udowodnić, że jednak jest lepszy od Twojego męża, może to jakaś urażona ambicja, niemożność pogodzenia się z tym, że córka wybrała sobie na męża kogoś tak innego od niego... Mimo chaotycznego opisu domyśliłam się, że teściowa zjadła klopsy bez pozwolenia. Ale moje pytanie dotyczyło Twojego ludzkiego odruchu(a w zasadzie jego nieistnienia) w stosunku do osoby, która Cię gościła. Czy tak trudno zrozumieć, że można być nieprzytomnym po nocnej zmianie i nie mieć ochoty biec do sklepu po coś do zjedzenia? Dlaczego dzieci nie zadbały o to, by matka po powrocie do domu miała w co zęby wbić? Dlaczego nie załatwiłaś sprawy od razu ("niech mama mi odkupi te klopsy"), tylko karnie pobiegłaś przyrządzać coś innego? Takie trzymanie uraz jest naprawdę niezdrowe dla kontaktów międzyludzkich...Nie mówiąc o tym, że dla teściowej to mogło nie być nic niestosownego... Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:21 A co miałam zrobić?? Nauczuli mnie tak rodzice że dorosłym się nie podskakuje. A korepetycji nie potrzebuję, a jak byś czytała od początku to co dziś piszemy to byś wiedziała że pisałama iż przepraszam za błędy ale emocje biorą górę. Odpowiedz Link
panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:34 No to albo Cię nauczyli i nie podskakujesz(co znaczy, że nie wypominasz), albo rozwiązujesz sprawę. Rodzice też bywają omylni, Tobie jest niewygodnie z tą sytuacją...Wyżalenie się na forum i dalsze nakręcanie na teściową nie przyniosą ŻADNYCH efektów. Naprawdę. > A korepetycji nie potrzebuję, a jak byś czytała od początku to co dziś piszemy > > to byś wiedziała że pisałama iż przepraszam za błędy ale emocje biorą górę. Ależ przeczytałam. Przeprosiłaś po pierwszym poście. Za brak polskich znaków i literówki. Ortografy i pisanie bez ładu i składu są czymś zupełnie innym... Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:45 Nie życzę Ci takiej sytuacji jaką ja mam teraz. Przepłakanej nocy, załąmki i straty sensu życia. i Jeszcze siedzenia w pracy i zachowywania się tak jakby było wszystko w porządku. Odpowiedz Link
panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:57 Ja Tobie też nie życzę, dlatego proponuję w moim mniemaniu jak najlepsze rady. Tego co w tej chwili przeżywasz nie da się wymazać, ale możesz wyciągnąć wnioski na przyszłość. Odpowiedz Link
annubis74 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:03 Dlaczego nie załatwiłaś sprawy od razu ("niech mama mi odkupi te klopsy"), tylk > o > karnie pobiegłaś przyrządzać coś innego? prosze napisz ze zartujesz, bo niektóre zaczna wprowadzać te pomysły w życie i bedzie jazda Odpowiedz Link
panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:11 Nie żartuję. Albo potrafi zrozumieć, że ktoś był głodny i nie wypomina. Albo niech powie, że teraz ona nie ma nic do jedzenia i prosi o przygotowanie posiłku. Udawanie, że nic się nie stało i obgadywanie to hipokryzja. Rozumiem teściową, bo mam mamę, która gdy jest głodna zaczyna się trząść i wtedy nie ma żadnych świętości :) i nikt jej nie robi wymówek. Jeśli Calci coś przeszkadza, to po fakcie idzie do teściowej i ustala, że to, co jest w lodówce należy podzielić i jeśli komuś czegoś zabraknie w danej chwili, to może pożyczyć, ale tak, by nie utrudniać życia innym. Odpowiedz Link
annubis74 Re: Doradzcie 06.12.06, 13:16 ok zgadzam sie z Tobą - należy stawiać sprawy jasno ale jakoś nie umiem wyobrazić sobie, że odmawiam komuś poczestowania go obiadem bo ja ugotowałam na zapas na kilka dni i musi zostać Odpowiedz Link
annubis74 Re: Doradzcie 05.12.06, 13:58 Biedactwo dostałas od rodziców dom (to podłość z ich strony) pewnie jeszcze pracę załatwili (tę po znajomości) - a to już bezczelne ingerowanie w twoje życie i jeszcze wymagają, żebyś z mężem zaczeła w końcu myśleć sama o sobie tatuś nie chce bawić sie w budowlańca a teściowa zżera kotlety - fatalnie trafiłaś dziewczyno obudź sie wreszcie, weź do roboty i pogoń do niej także małzonka jeśli nia ma on akurat zdolności budowlanych zawsze można wynająć fachowca tylko po co skoro tatuś może zapieprzać za darmo Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:09 Po pierwsze pracy nie załątwili mi rodzice. Po drugie wcale nie chciałam tu mieszkać. Po trzecie mieli pomóc. A nie czekać na podknięcia. A po najważniejsze jestem obudzona. Myślę trzeźwo. A już mówiłam że fachowiec nie wchodzi w grę. I myślę sama osobie i o naszym życiu. Staramy sięjak najlepiej tylko że uważam że za dużo mój tata wymaga. Od osoby która nigdy nic nie robiła teraz nie można od razu wszystkiego wymagać. Powoli. Mój mąż sprząta, zmywa, wynosi śmieci bez żadnego przypominania. NIkt nas nie utrzymuje.Sami sobiegotujemy. Pomoagamy rodzicom i młodszej siostrze przy narawach ciągle psującego się komputera. Wiec jak my o coś prosimy to też mogliby pomóc. Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 14:28 calcia napisała: > Od osoby która nigdy nic nie robiła teraz nie można od razu wszystkiego wymagać Powoli. Mój mąż sprząta, zmywa, wynosi śmieci bez żadnego przypominania. Calcia ile Ty masz lat? Traktujesz męża jak dzieciaka. Co on ma 3 latka i uczy się sprzątać, zmywać i wynosić śmieci. Ja tego nawet nie zauważam jak mój mąż pozmywa. Oczekujesz, że tatuś zakasa rękawy i będzie zapir...ł za zięcia, bo on musi powolną edukację przejść. Sorry Calcia, ale jak Cię czytam to widzę przed oczami kobitkę, która ma super rodziców i sama pewnie też jest super. Ale wyszła za mąż i jest ślepo wpatrzona w męża nieudacznika i lenia. Nie matkuj chłopu!!!! My naprawdę chcemy Ci pomóc, bo właśnie przez takie zachowanie jak Twoje wiele żon dostało po dupie. Przemyśl nasze rady i nie daj się ogłupić. Odpowiedz Link
karla82 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:48 1.Porozmawiać z mężem i wziąć się za budowę lub wyprowadzić się jak wam tak źle do wynajętego mieszkania 2.Na pewno nie wprowadzać się do teściowej,bo tam z kolei ty się będziesz źle czuła 3. Jeżeli chcecie zostać to ustalcie z rodzicami co kto robi np. na ogrodzie my pielimy chwasty,wy kosicie trawę 4.Poprosić ojca o korepetycje dla męża w sprawach na których mąż się nie zna (albo najlepiej niech mąż zrobi to sam) Ciesz się,że rodzice mówią do Ciebie na męża,a nie bezpośrednio do niego lub do osób postronnych.Prawda jest taka,że to co wybaczą sobie rodzice z córką,nie wybaczą z zięciem. Odpowiedz Link
magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 14:59 calcia napisała: > to co ja mam zrobić? Teraz się uśmiechnij:) Potem ucałować i przeprosić rodziców. Razem z mężem porozmawiać z rodzicami co dalej. Od czego zacząć, jak z tym remontem, jak tato to widzi i na ile Wam pomoże. Zapytać w czym mąż może pomóc w tej budowie i poprosić o pomoc tatę. A potem wymagać od męża. Powiedzieć mu, aby np. skosił trawę, odśnieżył podjazd, pomalował bramę. To także Wasz dom i powinniście sami wychodzić z inicjatywą. Przecież łatwo zauważyć, że drzwi skrzypią, albo schody są brudne. Nie załamuj się i pamiętaj, cokolwiek rodzice nie zrobią lub powiedzą nigdy nie mów o nich źle do męża. Bo mówi się, że mąż to najważniejsze wsparcie, ale prawda jest zupełnie inna. Dziecko tak naprawdę w 100% może liczyć właśnie na rodziców. Zwłaszcza jak ma dobrych, rozsądnych i kochających rodziców, tak jak Ty. Odpowiedz Link
annubis74 Re: Doradzcie 06.12.06, 13:14 > Po trzecie mieli pomóc. A nie czekać na podknięcia. ONI mogą ci pomóc ale nie muszą poza tym sama ustawiasz sie w położeniu małej dziewczynki - ojciec nie chce wam pomóc, wy nie umiecie czegoś tam zrobić wzywacie fachowca i płacicie za niego - w przypadku fochów i dąsów mówisz tatusiowi, że taką decyzję podjęliście koniec i kropka BTW to mam ochotę ci poradzić żebyś na miesiąc czy dwa zamieszkała na kilku metrach kwadratowych z teściową - taki survival - po 2 miesiacach wrócisz i rodziców będziesz po piętach całować najlepsza terapia moim zdaniem Odpowiedz Link
karla82 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:12 A co robi Twój mąż gdy wraca z pracy?Może rodzice widzą coś czego Ty nie chcesz dostrzec? Odpowiedz Link
calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:25 Wlaśnie o to chodzi że nie widzą. Bo mieszkamy odzielnie. Więc nie wiedzą co robi.Smują jedynie domysły na naszą niekorzyść. Odpowiedz Link
panna_turkus Re: Doradzcie 05.12.06, 15:56 problemem nie sa twoi rodzice ani twoje z nimi kontakty. problem tkwi między tobą i mężem. on nie angażuje się w dom a ty mu na to pozwalasz (usprawiedliwiasz jego nieróbstwo tym, że pochodzi z leniwej rodziny). twoi rodzice i tak wiele dla was zrobili. nie mają obowiązku wyręczać was w pracach wykończeniowych... a umiejętności nie mają tu znaczenia. jesli twój maż nie potrafi, nie garnie się do nauki niech wynajmie specjalistę i zapłaci za wykończenie. podziękujcie rodzicom za dotychczasową pomoc. weźcie odpowiedzialność za dom (razem - ty i mąż), mówcie sobie o wątpliwościach obawach, mówcie o nich także rodzicom (dlaczego twój ojciec nie rozmawia z twoim mężem? może traktuje go jak intruza? może nie chce mu pomóc, żeby pokazać, że tylko on jest jedynym fachowcem? może chce swoją biernością zmusić twojego męża do zrobienia czegoś?). problem w tym ze twój mąż musi wziąc odpowiedzialność za wasz dom. zacznij wierzyć w męża, przestań oglądać się na rodziców. włącz go w sprawy domu - również rozmowy z rodzicami. zacznijcie samodzielnie formułowac jakies pomysły. bez tego nie będziecie czuć się jak u siebie. i jeszcze jedna rzecz. gdy ci się coś nie podoba to mów to głośno i jasno (mężowi, rodzicom, tesciowej). mów szczerze o tym co czujesz, czego sie obwaiasz i co by cie uszczęśliwiło. jeśli będziecie potrzebować rady to proście o nią (oboje), ale nie żądajcie i nie wymagajcie, że cokowiek zrobią w waszym domu. jeśli nie życzysz sobie żeby rodzice, tesciowa w jakiś sposób ingerowali w wasze sprawy (np. nzjadali klopsy) to mów o tym wyraźnie - od razu "mamo/tato, przeszkadza mi to gdy mama/tata... robi to i to, czuje się z tym źle" itp. szacunek do rodziców nie oznacza podporządkowania i przemilczania. Odpowiedz Link
panna_turkus Re: Doradzcie 05.12.06, 16:02 w pierwszym zdaniu chodziło mi o to, że problem tkwi w twoich realcajach z mężem i twojej roszczeniowej postawie względem ojca. głowa do góry! wszystko da się poukładać. pogadaj szczerze z mężem. zapytaj go jakie ma oczekiwania odnośnie waszej przyszłości w domu, jak to widzi. powiedz mu jak ty to widzisz i jakie są oczekiwania rodziców. to wasze życie - wasze mieszkanie. Odpowiedz Link
kiecha3 Re: Doradzcie 05.12.06, 17:17 jak tak czytam.. to dochodze do wniosku.. ze jestes rozpieszczoną na poły dorsłą(umysłowo) dziewczynką... czy ty jak sie urodziłas to umiałaś chodzić śpiewać pisać mówic i znałas 3 języki obce...?????? bo wyobraź sobie że czasem trzeba sie czegoś jednak nauczyc.. i nawet prosty budowlaniec tez kiedys nic nie umiał... masz chłopa lenia.. i masz dwa wyjścia.. 1) biadolić i użalac sie na rodziców i głaskac po głowie leniwca... 2) zaczac działać... a przede wszystkim pogadać.. najpierw z panem mezem.. ze on nie taka święta krowa i cos robić musi.. a potem z rodzicami.. ale wy (ty i mąż) jako całość.. i wziąc sie do roboty... poloży płytki krzywo.. trudno.. za 2,3,4 razem położy jak fachura... trzeba było pomyśleć i nie brac slubu jak nie mieliście gdzie mieszkac.. Odpowiedz Link
anniszka Re: Doradzcie 05.12.06, 17:34 "Cudownych rodziców masz", dziewczyno! Szanuj ich i - jak większosć szacownego grona pisze - goń chłopa do roboty. Słuchaj, skoro ty umiesz gotowac, sprzątać i wykonywać wszelkie od lat przypisane kobietom zadania (ba, nawet w budowie domu uczestniczyłaś!), to twoj małżonek MUSI umiec wykonywać prace typowo męskie, u diabła! W głowie mi się nie mieści, by facet nie umiał gwoździa wbić i jeszcze był za to usprawiedliwiony! Skoro twego nie potrafi, niech się za gotowanie, pranie, sprzątanie bierze. Niech napiecze ciast dla twojej rodziny, niech COŚ robi, by zaskarbić sobie przychylność teściów. Póki co oni widzą, że ich córka uskutecznia hodowlę nieroba. Są mężczyźni, którzy mają dwie lewe ręce, ale za to pomagają zonie w kuchni, mieszkanie posprzątają, obiad ugotują. Ale nie może tak być, że facet niczym się nie przejmuje i nie robi nic zupełnie. Jest głową rodziny, "odebrał" Cie od ojca i jego pomoc oraz opieka należy Ci sie jak psu miska. Odpowiedz Link
trawa_cytrynowa Re: Doradzcie 05.12.06, 19:07 Ale co Wy tak naskoczyłyście na dziewczynę, jeżeli jej mąż całe życie mieszkał w bloku i nigdy nie pracował na budowie to jak ma umieć wykończyć dom? Co Wy za głupoty wypisujecie, że musi umieć i już...rany takich bzdur dawno nie czytałam. Moim zdaniem powinien wynająć ekipe która skończy dom albo poprosić teścia o pomoc, jeżeli teść złota rączka to podpowie co i jak zrobić. A chłop nie leń tylko poprostu nie umie tego zrobić.Do autorki wątkiu: Skoro rodzice dali Wam ten dom to jest wasz, nie chcą pomóc wykończyć; wynająć ekipe która skończy i nie tłumaczyć sie ojcu czepialskiemu :-). Odpowiedz Link
azzure1 Tu się zgodzę 06.12.06, 02:23 co innego gonić kogoś do roboty, a co innego wymagać od niego cudów. Fakt, że mąż może i leniwy, ale skoro całe życie nic nie robił, to to, co robi w tej chwili jest pewnie dla niego rewolucją. Wiem coś o tym, bo mój mąż pierwszy raz w życiu umył kibel dopiero, kiedy zamieszkaliśmy razem po ślubie. Ponieważ u niego w domu WSZYSTKO robi mama, więc podejrzewam, że mógł nawet nie wiedzieć, że to to się myje, a nie tylko wodę spuszcza ;-) Na szczęście przyjął do wiadomości, że u nas w domu podział obowiązków będie wyglądać zupełnie inaczej. Gorzej, jeśli mężowi Calci podoba się takie nicnierobienie, a zakochana Calcia tego nie widzi. Tak czy siak, powinna porozmawiać i z nim, i z rodzicami, którym faktycznie powinna być wdzięczna z adotychczasowe wsparcie, a nie narzekać, że chcą jej pomóc się usamodzielnić. Odpowiedz Link
calcia Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 07:28 Jestem po dlugiej i ciezkiej rozmowie z mezem. NIe przyszla mi latwo. Pomogly mi wasze wypowiedzi niektóre (pokalazalm mu je wydrukowane na kartce) i po raz poerwszy przegadalam swojego męża. Jeszcze nikomu się to nigdy nie udało. Powiedziałam że znam wszystkie jego linie obrony. Przemyślał, siedział jak truśka. Po wszystkim stwierdzil ze musi przeprosić rodziców. Chociaż stwierdził że głupio jest mu chodzić i prosić tak cały czas. Wiec posłużyłam się wypowiedzią jednej z Was że glłupije żyć w niewiedzy niż pójść i poprosić o pomoc. Przeprosiliśmiy się też rodziców. Poszliśmy na rozmowę. Efekt był taki że wspólnie potem zrobiliśmy wywietrznik w pokoju. A dzis będziemy robić w kibelku. Pojedziemy tez z tatą (on ma samochód z przyczepą) do hurtowni po kleje i siatki i styropiany. i będziemy kończyć wspólnie zaczęty ganek. Tak więc bardzo dziękuje za rady.Bo juz chciałam iść znowu na ustępstwa i wynieść się moim kosztem. Ale wyjaśniłam mężowi że to tylko uciekanie od jego dorosłości. Przyznał mi rację i obiecał że bedzie sie starał Pozdrawiam Odpowiedz Link
karla82 Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 09:24 Gratuluje:)Taka postawa męża jest o wiele lepsza.Powodzenia w pracach remontowych:) Odpowiedz Link
kasia_kar Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 15:59 Wspaniale! Oby tak dalej! Życzę dużo pomyślności na przyszłość! Odpowiedz Link
caysee Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 17:35 No i super!!!:) Oby dalej wam sie dobrze wiodlo :) Odpowiedz Link
calcia grubo sie mylisz 06.12.06, 12:20 skonczylam studia tyle ci powiem na temat mojego wieku Odpowiedz Link