• calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 07:34
      Życ mi się odechciewa. Jestem mężatką od 3 miesięcy. MIeszkamy z mężem na
      jednym podwórku z moimi rodzicami. Mamy dwa oddzielne domy. Przy czym ja z
      mężem mieszkamy z takiej letniej kuchni z pokojem które mieszczą się przy
      garażu w tzw byudynku gospodarczym. Mamy założone oddzielne liczniki naprąd i
      wode. Jedynie opał i cieplą wodę mamy razem bo ogrzewamy piecem węglowym. Robią
      to rodzice bo piec stoi u nich w kotlowni.
      Wczoraj odbyłam bardzo ciężką rozmowę z rodzicami, bo przecież oni nie
      rozmawiają z moim mężem i ze mną tylko ze mną. Sami namawiali nas żeby tu
      zamieszkać. Obiecywali złote góry.
      Zastanawiamy sie czy sie nie wyniesc, tylko gdzie( do teściowej???, tam sa 4
      pokoje tesciowa i szwagier).
      Problem polega na tym że mój mąż nie umie nic zrobić w domu jako facet.
      Wywiercenie czegoś zamontowanie czegokolwiek jest dla niego problemem, tlumaczy
      ze nie zna sie na bubdowlance. Pozatym u niego w domu nikt nigdy nie troszczyl
      sie o wygody w domu i jakis styl. Poprostu nie sa pracowici. Moj tata jest
      zlota raczko. w domu umie wszystko. sam z nami(córki i zona) pobudowal dom. Jak
      teraz prosze go cos typy zeby mi wywietrznik zamontowal to mowi ze mam meza.
      Jest w tym troche prawdy. Ale jest druga strona medalu. Po slubie obmyl rece ze
      wszystkiego.
      Mecze sie w domu. NIe lubie tam wracac. Nie czyje sie jak u siebie. tylko jak
      intruz.
      ALe prseprowadzka laczy sie z tym ze trzebaby bylo zmienic prace. tu prace mam
      po znajomosci, maz normalnie zatrudniony.
      a jak sie wyniesiemy do warszawy to on znajdzie a ja bede miec problemy. na
      studiach szukalam i ciezko bylo. wlasciwie nikt sie do mnie nie odezwal. no i
      bedzie trzeba mieszkac z tesciowa ktora jest kompletnym leniem. a jak jestem
      nauczona ciezkiej pracy i porzadku, gotowania i wogole dbania o dom. boje sie
      ze zostane tam gosposia. bo nie wytrzyamm nerwowo balaganu i bede sprzatac.
      prytocze tylko jedno zdazenie ktore stalo sie za czasow narzeczenskich.
      MIeszkalam troszke u meza. Zrobilam w sobote kotlety mielone powiedzmy na 3 dni
      na obiady dla nas dwojga. Poczym po powrocie z uczelni w sobote dowiadujemy sie
      od mamusi(tesciowej) ktora wyszla zaspana z lozka ze niestety byla tak glodna
      ze zjadla je bo nie miala juz sily robic sobie nic do jedzienia po pracy a my
      zrobimy sobie co innego.
      Na wynajecie nas nie stac. wiec jest patowa sytuacja. co robic. przeplakalam
      cala noc.
      tata umywa rece od pomocy nam. tylko wymaga pewnych rzeczy bo zapuscimy
      mieszkanie inaczej( tu go rozumiem) maz nie ma ochoty tego robic bo mowi ze zle
      sie tu czuje ze nie u siebie jest.
      Zyc sie nie chce
      Sorki za literowki i brak polskich znakow ale musialam sie wygadac a pisze
      szybko bez polskich znakow a mysli plyna lawinowo.Dzis teraz w pracy siedze na
      srodkach uspokajajacych. bo ryczalam od rana. w pracy mam samych kolegow wiec
      nie mam z kim pogadac. brak mi wsparcia mamy i taty. a oni mowia ze daja mi
      wetke a nie rybe.
      pomocy
      • gosiadzika Re: Doradzcie 05.12.06, 07:59
        pytanie nr 1 : na czym polegała ta ciężka rozmowa z rodzicami?
        pyt. nr 2 dlaczego rodzice nie rozmawiają z twoim mężem?
        ppyt. nr 3 czy teściowa jak zeżarła ci te kotlety to co mieliście na obiad?
        • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 09:36
          po pierwsze jak tesciowa zjadla kotlety to jedlismy cos na szybkiego puszki
          po drugie rodzice rozmawiajac ze mna moga krzyczec przeklinac i mowic wszystko
          co mysla, a przy mezu trzymaja pozory, bo wychodza z zalozenia ze to ja go
          wybralam wiec to co zle on robi to ja powinnam mu zwrocic uwage nie oni
          a po trzecie rozmowa byla na temat co dalej z tymi fantami, czy on amierza sie
          obudzic i dbac o dzialke.Czeka nas jeszcze wykanczanie gory domu bo to
          dostalismy tam gdzie teraz mieszkamy to tuylko chwilowe. tylko jak byla rozmowa
          przed slubem to tata mowil ze odda to nam pod meble tylko. A teraz sire tego
          wypiera czyli sami musimy powylewac betony i cala reszte wykonczeniowki
      • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 11:45
        Calcia Ty sobie krople do oczu kup i przejrzyj wreszcie:) Nie pisze tego
        złośliwie, ale nie zauważasz najważniejszych rzeczy w tym wszystkich. Masz
        cudownych rodziców. Przygarnęli Was, dostaliście oddzielny "domek", abyście
        czuli się choć trochę jak u siebie. Nie chcą robić burzy z zięciem i dlatego
        rozmawiają z Tobą. Wierz mi, ale oni widzą dużo więcej niż Ty. Rodzice nigdy
        Cię nie opuszczą w potrzebie, bo jednak zatroszczyli się o mieszkanie dla Was.
        Ale oni mają rację. Masz męża i to on powinien być dla Ciebie wsparciem, a nie
        tato. Chcesz do końca życia mieć lenia na kanapie? Bo na razie go masz. Wiesz
        co, mąż jak nie umie to niech poprosi tatę o pomoc i spróbuje się nauczyć. A
        ręce ze wszystkiego to obmywa Twój mąż.
        Nie kłóć się z rodzicami tylko wymagaj więcej od męża. W przeciwnym razie
        wychodujesz lenia na własnej piersi. Powodzenia:) A o działkę to mąż powinien
        sam dbać. Trawę skosić to chyba umie co?
        • an372 Re: Doradzcie 05.12.06, 12:28
          magdusinska ma rację!!
          kobieto ja mieszkam z teściową w 2 pokojach iii... różnie bywa
          ty masz osobny domek i co najważniejsze tata daje ci górę domu do wykończenia
          a co do mężusia to wywal mu kawę na ławę że on jest głową rodziny i ma wkońcu
          jakieś obowiązki bo za parę latek przykro się rozczarujesz!!

          a co do rodziców to mają rację - co byś powiedziała jakby ojciec przychodził ci
          codziennie i coś reperował i wtrącał się gdzie pułkę piesić??
          wtedey by było że się wtrąca i niemacie prywatności......
        • nikitka78 Re: Doradzcie 05.12.06, 13:05
          100% racji. Jesteś między młotem a kowadłem i Twoi rodzice to widzą, dlatego
          rozmowy przeprowadzają z Tobą, bo Ty powinnaś wiedzieć jak rozmawiać ze swoim
          mężem.
          Dostaliście górę do wykończenia, więc zamiast marudzić, że trzeba ją wykończyć
          powinniście się cieszyć, że macie gdzie mieszkać. Mężowi trzeba z tyłka lenia
          wygonić i kazać mu zabrać się do roboty. Jak zobaczy efekty swojej ciężkiej
          pracy (nawet jeśli będzie to w domu Twoich rodziców) szybko poczuje, że jest u
          siebie. Zacznij wychowywać swojego męża (bo najwidoczniej wychowania
          potrzebuje:-) ) zanim zaczniesz żałować, że tego nie zrobiłaś.
          Spójrz na całą sytuację oczami Twoich rodziców zamiast bronić męża-lenia.
      • caysee Re: Doradzcie 05.12.06, 20:21
        Rodzice zapewnili wam dach nad glowa, a ty masz do nich pretensje, ze tata nie
        chce ci sluzyc za majstra. Wg mnie ma on racje, twoj maz powinien sie zajmowac
        domem, a nie ojciec. Jesli wywiercenie dziury w scianie jest dla niego
        problemem, to sorry, ale co to za facet. Jesli nie czuje sie pewnie w takich
        pracach, to powinien poprosic o pomoc czy rade twojego tate. Jestem przekonana
        ze bylby on bardzo zadowolony, bo nie dosc ze ziec by wykazal checi do
        majsterkowania, ktore jak piszesz maja dla twojego taty spora wartosc, to
        jeszcze tata moglby zablysnac przekazujac mu troche swojej wiedzy. A jak twoj
        maz upiera sie ze ma dwie lewe rece, to czemu ty sie za ten wywietrznik czy co
        tam nie wezmiesz? Piszesz, ze razem z tata budowalas dom, wiec chyba nie
        powinien byc to dla ciebie taki problem? W koncu co to za roznica, czy prace
        domowe bedzie wykonywala zona czy maz?
    • panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:30
      Calciu i Gosiadziko w jakim narzeczu są Wasze posty?

      Dlaczego rodzicom(ojcu) Calci tak zależy na tym, by zniszczyć jej małżeństwo?
      Dlaczego mąż Calci nie chce poprosić teścia o pomoc(wyrażając przy okazji chęć
      nauki)?
      CO zrobiła Calcia, gdy teściowa zjadła jej klopsy? Dlaczego Calcia nie
      pomyślała, by zaproponować teściowej, która wróciła zmęczona z pracy, kilku klopsów?
      • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:45
        Calcia byla w szkole tzn na uczelni. i przyszla to byl tzn nic nie bylo w
        lodowce
      • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 12:45
        Ano właśnie. Tato oddał Wam górę domu, a nie musiał, bo gdyby umył ręce to
        siedziałby sobie wygodnie w piętrówce i nie przejmował się dachem nad głową dla
        córki. Calcia a Ty naprawdę uważasz, że tato musi sam górę wyremontować, a mąż
        będzie w stołek pierdział. Rób tak dalej, kłóć się z rodzicami, usprawiedliwiaj
        męża, a niedługo napiszesz posta pt. mój mąż mnie nie szanuje, jest leniwy i
        nie dba o rodzinę. Skoro małżon Twój sam sobie nie poradzi z wylaniem betonu to
        niech zatrudni ekipę budowlaną. A jak mu się dupy ruszyć nie chce i nie czuje
        się jak u siebie to niech Wam mieszkanie kupi i będziecie u siebie. Ale nie on
        woli siedzieć jak pasożyt i żerować(?) na teściach.
        Dobrze Ci radzę. Przestań źle mówić o rodzicach i kłócić się z nimi, bo
        zostaniesz sama. Mąż za takie zachowanie na pewno Cię nie poszanuje.
        • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 12:50
          ale problem polega na tym ze u nas wszystko robi tata, nie mozna wziasc ekipy
          budowlanej. ja od 10 roku zycia zyje na budowie. nie bylam na zadych wakacjach
          bo byla budowa.
          wiec robiac cs z moim mezem trzeba tak to zrobicj akby tata to sam zrobil.
          temat wcale niejest prosty. pasozytem moj maz tez nie jest. wcale nie cche
          siedziec z tesciami. chce sie wyniesc.
          ja sama nie czuje sie jak u siebie. bo wszystko trzeba robic pod dyktando
          rodzicow.
          tylko oni ci tego nie powiedza tylko czekaja ze sama wpadniesz na to ze trzeba
          to zrobic a potem jak to zrobic.
          np nie wiem ze potrzebny jest dodatkowy wywietrznik bo tata mieszkal w
          tym ,,domku,, 5 lat i jakos nie potrzebowal wtedy tego wywietrznika
          • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 13:06
            Calcia a gdzie Twój małżonek chce się wyprowadzić? Do swojej mamusi, bo tak to
            zrozumiałam. Rzeczywiście ambitny plan. Zabrać żonę do mamusi i nic nie robić.
            A tata z tego co piszesz wcale nie chce robić wszystkiego, bo jakoś nie ma
            zamiaru remontować Wam domu.

            > ja sama nie czuje sie jak u siebie. bo wszystko trzeba robic pod dyktando
            > rodzicow.tylko oni ci tego nie powiedza tylko czekaja ze sama wpadniesz na to
            ze trzeba to zrobic a potem jak to zrobic.np nie wiem ze potrzebny jest
            dodatkowy wywietrznik bo tata mieszkal w tym ,,domku,, 5 lat i jakos nie
            potrzebowal wtedy tego wywietrznika.

            Skoro nie mówią co macie robić tzn. że się nie wtrącaja. A skoro teraz tato
            powiedział, że potrzebny jest wywietrznik to tylko się cieszyć. Dobrych rad
            nigdy za wiele.
            Wiesz co ja się dziwię, że rodzice Twoi jeszcze się powstrzymują i rozmawiają
            tylko z Tobą, a nie z zięciem. Zapewniam Cię, że moja mama taka cierpliwa by
            nie była.
            • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 13:15
              I jeszcze jedno. Młody człowiek powinien sam dążyć do tego, aby umieć jak
              najwięcej. Po to, aby później nie musiał nikogo prosić o pomoc. Moja teściowa
              przywiozła nam kiedyś prosiaka. Całe pół świni nie pokrojonej w kawałki
              położyła na stole i zaczęła pić kawę. My stoimi z małżonem jak cielęta nad tym
              prosięciem, oczy jak talarki. No bo co teraz dalej, jak to pokroić? Ale ja nie
              czekałam z obrażona miną, aż teściowa zrobi to za mnie. Poszłam i poprosiłam,
              aby nam pomogła, bo my pojęcia nie mamy jak to rozebrać. I pomogła, a my już
              wiemy co z czym zjeść.
              Wiesz co, większym wstydem jest nie wiedzieć i nie pytać, niż przyznać się do
              niewiedzy i wyrazić chęć nauki.
          • panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:14
            Calciu, masz u mnie darmowe korepetycje z polskiego i z logiki. Nie wiem na
            jakiej uczelni studiujesz, ale wg mnie ktoś aspirujący do wyższego wykształcenia
            powinien umieć stosować zdania podrzędnie złożone. No i znać podstawowe zasady
            ortografii...Może ułatwiłoby to Tobie poszukiwanie pracy...

            Zapytaj tatę dlaczego ciągle Wam wymyśla jakieś prace. Może chce udowodnić, że
            jednak jest lepszy od Twojego męża, może to jakaś urażona ambicja, niemożność
            pogodzenia się z tym, że córka wybrała sobie na męża kogoś tak innego od niego...

            Mimo chaotycznego opisu domyśliłam się, że teściowa zjadła klopsy bez
            pozwolenia. Ale moje pytanie dotyczyło Twojego ludzkiego odruchu(a w zasadzie
            jego nieistnienia) w stosunku do osoby, która Cię gościła. Czy tak trudno
            zrozumieć, że można być nieprzytomnym po nocnej zmianie i nie mieć ochoty biec
            do sklepu po coś do zjedzenia? Dlaczego dzieci nie zadbały o to, by matka po
            powrocie do domu miała w co zęby wbić?
            Dlaczego nie załatwiłaś sprawy od razu ("niech mama mi odkupi te klopsy"), tylko
            karnie pobiegłaś przyrządzać coś innego? Takie trzymanie uraz jest naprawdę
            niezdrowe dla kontaktów międzyludzkich...Nie mówiąc o tym, że dla teściowej to
            mogło nie być nic niestosownego...

            • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:21
              A co miałam zrobić??
              Nauczuli mnie tak rodzice że dorosłym się nie podskakuje.
              A korepetycji nie potrzebuję, a jak byś czytała od początku to co dziś piszemy
              to byś wiedziała że pisałama iż przepraszam za błędy ale emocje biorą górę.
              • panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:34
                No to albo Cię nauczyli i nie podskakujesz(co znaczy, że nie wypominasz), albo
                rozwiązujesz sprawę. Rodzice też bywają omylni, Tobie jest niewygodnie z tą
                sytuacją...Wyżalenie się na forum i dalsze nakręcanie na teściową nie przyniosą
                ŻADNYCH efektów. Naprawdę.

                > A korepetycji nie potrzebuję, a jak byś czytała od początku to co dziś piszemy
                >
                > to byś wiedziała że pisałama iż przepraszam za błędy ale emocje biorą górę.

                Ależ przeczytałam. Przeprosiłaś po pierwszym poście. Za brak polskich znaków i
                literówki. Ortografy i pisanie bez ładu i składu są czymś zupełnie innym...
                • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:45
                  Nie życzę Ci takiej sytuacji jaką ja mam teraz. Przepłakanej nocy, załąmki i
                  straty sensu życia. i Jeszcze siedzenia w pracy i zachowywania się tak jakby
                  było wszystko w porządku.
                  • panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 13:57
                    Ja Tobie też nie życzę, dlatego proponuję w moim mniemaniu jak najlepsze rady.
                    Tego co w tej chwili przeżywasz nie da się wymazać, ale możesz wyciągnąć wnioski
                    na przyszłość.
            • annubis74 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:03
              Dlaczego nie załatwiłaś sprawy od razu ("niech mama mi odkupi te klopsy"), tylk
              > o
              > karnie pobiegłaś przyrządzać coś innego?
              prosze napisz ze zartujesz, bo niektóre zaczna wprowadzać te pomysły w życie i
              bedzie jazda
              • panisiusia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:11
                Nie żartuję. Albo potrafi zrozumieć, że ktoś był głodny i nie wypomina. Albo
                niech powie, że teraz ona nie ma nic do jedzenia i prosi o przygotowanie posiłku.
                Udawanie, że nic się nie stało i obgadywanie to hipokryzja.
                Rozumiem teściową, bo mam mamę, która gdy jest głodna zaczyna się trząść i wtedy
                nie ma żadnych świętości :) i nikt jej nie robi wymówek.
                Jeśli Calci coś przeszkadza, to po fakcie idzie do teściowej i ustala, że to, co
                jest w lodówce należy podzielić i jeśli komuś czegoś zabraknie w danej chwili,
                to może pożyczyć, ale tak, by nie utrudniać życia innym.
                • annubis74 Re: Doradzcie 06.12.06, 13:16
                  ok zgadzam sie z Tobą - należy stawiać sprawy jasno
                  ale jakoś nie umiem wyobrazić sobie, że odmawiam komuś poczestowania go obiadem
                  bo ja ugotowałam na zapas na kilka dni i musi zostać
          • annubis74 Re: Doradzcie 05.12.06, 13:58
            Biedactwo
            dostałas od rodziców dom (to podłość z ich strony)
            pewnie jeszcze pracę załatwili (tę po znajomości) - a to już bezczelne
            ingerowanie w twoje życie
            i jeszcze wymagają, żebyś z mężem zaczeła w końcu myśleć sama o sobie
            tatuś nie chce bawić sie w budowlańca a teściowa zżera kotlety - fatalnie
            trafiłaś
            dziewczyno obudź sie wreszcie, weź do roboty i pogoń do niej także małzonka
            jeśli nia ma on akurat zdolności budowlanych zawsze można wynająć fachowca
            tylko po co skoro tatuś może zapieprzać za darmo
            • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:09
              Po pierwsze pracy nie załątwili mi rodzice.
              Po drugie wcale nie chciałam tu mieszkać.
              Po trzecie mieli pomóc. A nie czekać na podknięcia.
              A po najważniejsze jestem obudzona. Myślę trzeźwo. A już mówiłam że fachowiec
              nie wchodzi w grę.
              I myślę sama osobie i o naszym życiu. Staramy sięjak najlepiej tylko że uważam
              że za dużo mój tata wymaga.
              Od osoby która nigdy nic nie robiła teraz nie można od razu wszystkiego wymagać.
              Powoli. Mój mąż sprząta, zmywa, wynosi śmieci bez żadnego przypominania.
              NIkt nas nie utrzymuje.Sami sobiegotujemy. Pomoagamy rodzicom i młodszej
              siostrze przy narawach ciągle psującego się komputera. Wiec jak my o coś
              prosimy to też mogliby pomóc.
              • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 14:28
                calcia napisała:
                > Od osoby która nigdy nic nie robiła teraz nie można od razu wszystkiego
                wymagać Powoli. Mój mąż sprząta, zmywa, wynosi śmieci bez żadnego przypominania.

                Calcia ile Ty masz lat? Traktujesz męża jak dzieciaka. Co on ma 3 latka i uczy
                się sprzątać, zmywać i wynosić śmieci. Ja tego nawet nie zauważam jak mój mąż
                pozmywa. Oczekujesz, że tatuś zakasa rękawy i będzie zapir...ł za zięcia, bo on
                musi powolną edukację przejść. Sorry Calcia, ale jak Cię czytam to widzę przed
                oczami kobitkę, która ma super rodziców i sama pewnie też jest super. Ale
                wyszła za mąż i jest ślepo wpatrzona w męża nieudacznika i lenia. Nie matkuj
                chłopu!!!! My naprawdę chcemy Ci pomóc, bo właśnie przez takie zachowanie jak
                Twoje wiele żon dostało po dupie. Przemyśl nasze rady i nie daj się ogłupić.
                • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:31
                  to co ja mam zrobić?
                  • karla82 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:48
                    1.Porozmawiać z mężem i wziąć się za budowę lub wyprowadzić się jak wam tak źle
                    do wynajętego mieszkania
                    2.Na pewno nie wprowadzać się do teściowej,bo tam z kolei ty się będziesz źle czuła
                    3. Jeżeli chcecie zostać to ustalcie z rodzicami co kto robi np. na ogrodzie my
                    pielimy chwasty,wy kosicie trawę
                    4.Poprosić ojca o korepetycje dla męża w sprawach na których mąż się nie zna
                    (albo najlepiej niech mąż zrobi to sam)
                    Ciesz się,że rodzice mówią do Ciebie na męża,a nie bezpośrednio do niego lub do
                    osób postronnych.Prawda jest taka,że to co wybaczą sobie rodzice z córką,nie
                    wybaczą z zięciem.
                  • magdusinska Re: Doradzcie 05.12.06, 14:59
                    calcia napisała:

                    > to co ja mam zrobić?

                    Teraz się uśmiechnij:) Potem ucałować i przeprosić rodziców. Razem z mężem
                    porozmawiać z rodzicami co dalej. Od czego zacząć, jak z tym remontem, jak tato
                    to widzi i na ile Wam pomoże. Zapytać w czym mąż może pomóc w tej budowie i
                    poprosić o pomoc tatę. A potem wymagać od męża. Powiedzieć mu, aby np. skosił
                    trawę, odśnieżył podjazd, pomalował bramę. To także Wasz dom i powinniście sami
                    wychodzić z inicjatywą. Przecież łatwo zauważyć, że drzwi skrzypią, albo schody
                    są brudne. Nie załamuj się i pamiętaj, cokolwiek rodzice nie zrobią lub
                    powiedzą nigdy nie mów o nich źle do męża. Bo mówi się, że mąż to najważniejsze
                    wsparcie, ale prawda jest zupełnie inna. Dziecko tak naprawdę w 100% może
                    liczyć właśnie na rodziców. Zwłaszcza jak ma dobrych, rozsądnych i kochających
                    rodziców, tak jak Ty.
              • annubis74 Re: Doradzcie 06.12.06, 13:14
                > Po trzecie mieli pomóc. A nie czekać na podknięcia.

                ONI mogą ci pomóc ale nie muszą
                poza tym sama ustawiasz sie w położeniu małej dziewczynki - ojciec nie chce wam
                pomóc, wy nie umiecie czegoś tam zrobić wzywacie fachowca i płacicie za niego -
                w przypadku fochów i dąsów mówisz tatusiowi, że taką decyzję podjęliście koniec
                i kropka
                BTW to mam ochotę ci poradzić żebyś na miesiąc czy dwa zamieszkała na kilku
                metrach kwadratowych z teściową - taki survival - po 2 miesiacach wrócisz i
                rodziców będziesz po piętach całować
                najlepsza terapia moim zdaniem
    • karla82 Re: Doradzcie 05.12.06, 14:12
      A co robi Twój mąż gdy wraca z pracy?Może rodzice widzą coś czego Ty nie chcesz
      dostrzec?
      • calcia Re: Doradzcie 05.12.06, 14:25
        Wlaśnie o to chodzi że nie widzą. Bo mieszkamy odzielnie. Więc nie wiedzą co
        robi.Smują jedynie domysły na naszą niekorzyść.
    • panna_turkus Re: Doradzcie 05.12.06, 15:56
      problemem nie sa twoi rodzice ani twoje z nimi kontakty. problem tkwi między
      tobą i mężem. on nie angażuje się w dom a ty mu na to pozwalasz
      (usprawiedliwiasz jego nieróbstwo tym, że pochodzi z leniwej rodziny). twoi
      rodzice i tak wiele dla was zrobili. nie mają obowiązku wyręczać was w pracach
      wykończeniowych... a umiejętności nie mają tu znaczenia. jesli twój maż nie
      potrafi, nie garnie się do nauki niech wynajmie specjalistę i zapłaci za
      wykończenie.
      podziękujcie rodzicom za dotychczasową pomoc. weźcie odpowiedzialność za dom
      (razem - ty i mąż), mówcie sobie o wątpliwościach obawach, mówcie o nich także
      rodzicom (dlaczego twój ojciec nie rozmawia z twoim mężem? może traktuje go jak
      intruza? może nie chce mu pomóc, żeby pokazać, że tylko on jest jedynym
      fachowcem? może chce swoją biernością zmusić twojego męża do zrobienia czegoś?).
      problem w tym ze twój mąż musi wziąc odpowiedzialność za wasz dom. zacznij
      wierzyć w męża, przestań oglądać się na rodziców. włącz go w sprawy domu -
      również rozmowy z rodzicami. zacznijcie samodzielnie formułowac jakies pomysły.
      bez tego nie będziecie czuć się jak u siebie.
      i jeszcze jedna rzecz. gdy ci się coś nie podoba to mów to głośno i jasno
      (mężowi, rodzicom, tesciowej). mów szczerze o tym co czujesz, czego sie obwaiasz
      i co by cie uszczęśliwiło.
      jeśli będziecie potrzebować rady to proście o nią (oboje), ale nie żądajcie i
      nie wymagajcie, że cokowiek zrobią w waszym domu.
      jeśli nie życzysz sobie żeby rodzice, tesciowa w jakiś sposób ingerowali w wasze
      sprawy (np. nzjadali klopsy) to mów o tym wyraźnie - od razu "mamo/tato,
      przeszkadza mi to gdy mama/tata... robi to i to, czuje się z tym źle" itp.
      szacunek do rodziców nie oznacza podporządkowania i przemilczania.
      • panna_turkus Re: Doradzcie 05.12.06, 16:02
        w pierwszym zdaniu chodziło mi o to, że problem tkwi w twoich realcajach z mężem
        i twojej roszczeniowej postawie względem ojca.
        głowa do góry! wszystko da się poukładać. pogadaj szczerze z mężem. zapytaj go
        jakie ma oczekiwania odnośnie waszej przyszłości w domu, jak to widzi. powiedz
        mu jak ty to widzisz i jakie są oczekiwania rodziców. to wasze życie - wasze
        mieszkanie.
    • kiecha3 Re: Doradzcie 05.12.06, 17:17
      jak tak czytam.. to dochodze do wniosku.. ze jestes rozpieszczoną na poły
      dorsłą(umysłowo) dziewczynką...

      czy ty jak sie urodziłas to umiałaś chodzić śpiewać pisać mówic i znałas 3
      języki obce...??????
      bo wyobraź sobie że czasem trzeba sie czegoś jednak nauczyc.. i nawet prosty
      budowlaniec tez kiedys nic nie umiał... masz chłopa lenia.. i masz dwa wyjścia..
      1) biadolić i użalac sie na rodziców i głaskac po głowie leniwca...
      2) zaczac działać... a przede wszystkim pogadać.. najpierw z panem mezem.. ze on
      nie taka święta krowa i cos robić musi.. a potem z rodzicami.. ale wy (ty i
      mąż) jako całość.. i wziąc sie do roboty...

      poloży płytki krzywo.. trudno.. za 2,3,4 razem położy jak fachura...

      trzeba było pomyśleć i nie brac slubu jak nie mieliście gdzie mieszkac..
      • anniszka Re: Doradzcie 05.12.06, 17:34
        "Cudownych rodziców masz", dziewczyno! Szanuj ich i - jak większosć szacownego
        grona pisze - goń chłopa do roboty. Słuchaj, skoro ty umiesz gotowac, sprzątać
        i wykonywać wszelkie od lat przypisane kobietom zadania (ba, nawet w budowie
        domu uczestniczyłaś!), to twoj małżonek MUSI umiec wykonywać prace typowo
        męskie, u diabła! W głowie mi się nie mieści, by facet nie umiał gwoździa wbić
        i jeszcze był za to usprawiedliwiony! Skoro twego nie potrafi, niech się za
        gotowanie, pranie, sprzątanie bierze. Niech napiecze ciast dla twojej rodziny,
        niech COŚ robi, by zaskarbić sobie przychylność teściów. Póki co oni widzą, że
        ich córka uskutecznia hodowlę nieroba. Są mężczyźni, którzy mają dwie lewe
        ręce, ale za to pomagają zonie w kuchni, mieszkanie posprzątają, obiad ugotują.
        Ale nie może tak być, że facet niczym się nie przejmuje i nie robi nic
        zupełnie. Jest głową rodziny, "odebrał" Cie od ojca i jego pomoc oraz opieka
        należy Ci sie jak psu miska.
        • trawa_cytrynowa Re: Doradzcie 05.12.06, 19:07
          Ale co Wy tak naskoczyłyście na dziewczynę, jeżeli jej mąż całe życie mieszkał
          w bloku i nigdy nie pracował na budowie to jak ma umieć wykończyć dom? Co Wy za
          głupoty wypisujecie, że musi umieć i już...rany takich bzdur dawno nie
          czytałam. Moim zdaniem powinien wynająć ekipe która skończy dom albo poprosić
          teścia o pomoc, jeżeli teść złota rączka to podpowie co i jak zrobić. A chłop
          nie leń tylko poprostu nie umie tego zrobić.Do autorki wątkiu: Skoro rodzice
          dali Wam ten dom to jest wasz, nie chcą pomóc wykończyć; wynająć ekipe która
          skończy i nie tłumaczyć sie ojcu czepialskiemu :-).
          • azzure1 Tu się zgodzę 06.12.06, 02:23
            co innego gonić kogoś do roboty, a co innego wymagać od niego cudów. Fakt, że
            mąż może i leniwy, ale skoro całe życie nic nie robił, to to, co robi w tej
            chwili jest pewnie dla niego rewolucją. Wiem coś o tym, bo mój mąż pierwszy raz
            w życiu umył kibel dopiero, kiedy zamieszkaliśmy razem po ślubie. Ponieważ u
            niego w domu WSZYSTKO robi mama, więc podejrzewam, że mógł nawet nie wiedzieć,
            że to to się myje, a nie tylko wodę spuszcza ;-) Na szczęście przyjął do
            wiadomości, że u nas w domu podział obowiązków będie wyglądać zupełnie inaczej.
            Gorzej, jeśli mężowi Calci podoba się takie nicnierobienie, a zakochana Calcia
            tego nie widzi. Tak czy siak, powinna porozmawiać i z nim, i z rodzicami, którym
            faktycznie powinna być wdzięczna z adotychczasowe wsparcie, a nie narzekać, że
            chcą jej pomóc się usamodzielnić.
            • calcia Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 07:28
              Jestem po dlugiej i ciezkiej rozmowie z mezem. NIe przyszla mi latwo. Pomogly
              mi wasze wypowiedzi niektóre (pokalazalm mu je wydrukowane na kartce) i po raz
              poerwszy przegadalam swojego męża. Jeszcze nikomu się to nigdy nie udało.
              Powiedziałam że znam wszystkie jego linie obrony.
              Przemyślał, siedział jak truśka.
              Po wszystkim stwierdzil ze musi przeprosić rodziców.
              Chociaż stwierdził że głupio jest mu chodzić i prosić tak cały czas.
              Wiec posłużyłam się wypowiedzią jednej z Was że glłupije żyć w niewiedzy niż
              pójść i poprosić o pomoc.
              Przeprosiliśmiy się też rodziców. Poszliśmy na rozmowę. Efekt był taki że
              wspólnie potem zrobiliśmy wywietrznik w pokoju. A dzis będziemy robić w kibelku.
              Pojedziemy tez z tatą (on ma samochód z przyczepą) do hurtowni po kleje i
              siatki i styropiany. i będziemy kończyć wspólnie zaczęty ganek.
              Tak więc bardzo dziękuje za rady.Bo juz chciałam iść znowu na ustępstwa i
              wynieść się moim kosztem. Ale wyjaśniłam mężowi że to tylko uciekanie od jego
              dorosłości.
              Przyznał mi rację i obiecał że bedzie sie starał
              Pozdrawiam
              • karla82 Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 09:24
                Gratuluje:)Taka postawa męża jest o wiele lepsza.Powodzenia w pracach remontowych:)
              • kasia_kar Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 15:59
                Wspaniale!

                Oby tak dalej!

                Życzę dużo pomyślności na przyszłość!
              • caysee Re: Brdzo dziekuje za pomoc 06.12.06, 17:35
                No i super!!!:) Oby dalej wam sie dobrze wiodlo :)
    • anetina a ja cały czas mam wrażenie, że masz ledwo 18-19 l 06.12.06, 11:43

      • calcia grubo sie mylisz 06.12.06, 12:20
        skonczylam studia tyle ci powiem na temat mojego wieku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka