javelinn
23.10.07, 16:23
Witam mam pewien problem.
Moj przyszly mąż, poprosil mnie abyśmy zamieszkali razem.Ma
mieszkanko 2-pokojowe, ktore wynajmuje.Jestesmy ze sobą już rok.
Ja studiuje i pracuje. On obecnie wypłynął w rejs w celach
zarobkowych. Wszystko fajnie pięknie, gdyby nie fakt, ze boje się iż
moi rodzice bedą sie sprzeciwiali. Są bardzo tolerancyjni, pomimo
tego, ze oboje zostali wychowani twardą ręką. Mój tata jest
wojskowym.Zawsze trzymał reke na pulsie i to jego należało sie bać w
domu. Poza tym jestem ich najmłodszym dzieckiem i oczkiem w glowie
taty. Rok temu moja bratowa (jest w moim wieku) zaszla w ciąże, wiec
moj brat(rok ode mnie starszy) postanowil, ze w tej sytuacji wezmą
ślub. Nagle wszystko i wszyscy staneli na glowie, a moi rodzice
musieli sie przyzwyczaic do braku syna w domu i do nowych czlonkow
rodziny. Bylo im latwiej, bo P.(moj brat) zrobil to pierwszy, no i
okoliczności tez byly inne.Zresztą moi rodzice mieli swiadomosc
tego, ze przynajmniej mnie mają jeszcze przy sobie. Kiedy podejmuję
próbę rozmowy na ten temat, najczesciej konczy sie ona slowami:" A
po co się tak śpieszyć"
Co MAM ZROBIC? Bardzo bym chciala z nim zamieszkac, ale boje sie ze
moi rodzice tego nie poprą i nasze stosunki ulegna
pogorszeniu.Paraliżuje mnie też strach o to, że sobie nie poradze
(wiecznie na garnuszku rodzicow).Ale z drugiej strony im wczesniej
zaczne dorosle zycie, tym bedzie mi latwiej.Martwi mnie tez fakt, ze
moi rodzice nadal traktuja mnie jak swoje male dziecko. Nie widzą we
mnie doroslej osoby, chociaz 18 lat skonczylam dawno temu.
Prosze o rade.