default
19.02.08, 12:14
... i zagadka - z jakiej powieści to cytat? :)
" I pies stworzenie boskie, i czuje krzywdę jako i człowiek... Pan
Jezus miał też swojego pieska i nie dał nikomu krzywdzić...
(...) ino taki dziki pies, bo w ony czas pieski nie były jeszcze z
ludźmi pobratane.
Ten ci to pies ostał i leciał za Panem Jezusem, szczekał, to
docierał do świętych nóżek Jego, to udarł zębami za porteczki, to
kapot Mu ozdarł i za torby chytał, i sielnie się dobierał do
mięsa... ale Pan Jezus, jako że był litościwy i krzywdy nijakiemu
stworzeniu zrobić by nie zrobił, a mógł go kijaszkiem przetrącić abo
i zasie samym pomyśleniem zabić, to ino powieda:
- Naści, głupi, chlebaszka, kiejś głodny - i rzucił mu z torby.
Ale pies się rozeźlił i zapamiętał, że nic, ino kły szczerzy,
warczy, ujada, a dociera i całkiem już psuje Jezusowe porteczki.
- Chlebam ci dał, nie ukrzywdził, a obleczenie mi rwiesz i szczekasz
po próżnicy. Głupiś, mój, piesku, boś Pana swego nie poznał. Jeszcze
ty za to człowiekowi odsłużysz i żyć bez niego nie poradzisz... -
powiedział Pan Jezus mocno, aż pies siadł na zadzie, potem zawrócił,
ogon wtulił między nogi, zawył i kiej ogłupiały pognał w cały świat.
A Pan Jezus przyszedł na odpust. (...)
Wychodzi Pan Jezus po sumie i patrzy, aż tu naród kiej to zboże pod
wiatrem, to w tę, to w oną stronę się kolebie i ucieka, a niektóry z
biczem bieży, kto żerdkę z płotu wyciąga, kto znów po kłonice sięga,
a inszy zasię i kamienia szuka, a baby w krzyk i na płoty się drą,
to na wozy, a dzieci w bek, a wszyscy krzyczą:
- Wściekły pies, wściekły pies!
A pies środkiem ludzi, kieby z nagła rozstąpioną ulicą, gna z
wywieszonym ozorem i wprost na Pana Jezusa. Nie uląkł ci się Pan
nasz, nie... poznał, że to ten sam piesek z boru, to ino rozpostarł
tę swoją świętą kapotę i powieda do zwierza, któren z nagła
przystanął:
- Pójdź tu, Burek, przespieczniejszyś ty przy mnie niźli w borze.
Okrył go kapotą, ospostarł nad nim ręce i powiada:
- Nie zabijajcie go, ludzie, bo to też stworzenie boskie, a biedne
jest, głodne, zgonione i bezpańskie.
Ale chłopi jeli krzyczeć, jeli wydziwiać; a mamrotać trzaskać
kłonicami o ziemię: że to zwierz dziki i wściekły, że im już tyla
gąsków i owieczek porwał, że cięgiem szkody czyni, a i człowieka
uszanować nie uszanuje, ino zaraz kłami... że nikt bez kija na pole
nie wyjdzie, bo bez tego piekielnika przespieczności nijakiej nie
ma... że zabić go trza koniecznie...
I chcieli przez moc psa spod Panajezusowej kapoty wziąć a zakatować.
Aż się Pan Jezus ozgniewał i krzyknął:
- Nie ru.., jeden drugi! To się, łajdusy i pijanice, psa boita, a
Pana Boga to się nie boita, co?..
Odstąpili, bo mocno rzekł, a Pan Jezus im dalej powieda - że są
łajdusy... że przyszli na odpust, a piją ino po karczmach, a Boga
obrażają, a pokuty nie czynią i przeklętniki są, a katy jedne la
drugich, złodzieje, bezbożniki i kara boska ich nie minie.
Skończył Pan Jezus, podniósł kijaszek i chciał odejść...
Ale już Go naród poznał i kiej nie rymnie przed Nim na kolana, kiej
nie rykną płaczem i kiej nie zaczną skomleć...
- Ostań z nami, Panie!
(…) zmiękło serce Pańskie, ostał z nimi przez parę pacierzów,
nauczał, rozgrzeszał i błogosławił wszystkiemu.
A potem, kiedy już odchodził, to powiada:
- Krzywdę wam czynił pies? Odtąd wam odsługiwać będzie. I gąsków
popilnuje, i owieczki oganiał będzie, i jak się jeden albo drugi
schlasz - chudoby i dobra stróżem będzie a przyjacielem. Ino go
szanujta i krzywdy mu nie czyńcie.
I odszedł Pan Jezus we świat tyli.
I pies poszedł, i już szedł wszędy za Panem i taki cichy, taki
czujny, taki wierny, kiej parobek najlepszy. (...)
A że nieraz i głód był, to piesek ptaszka jakiego wytropił, to gąskę
abo baranka przyniósł i tak se społecznie żyli.
A często gęsto, kiedy Jezusiczek strudzony spoczywał, to Burek
odganiał złych ludzi abo i zwierza dzikiego i nie dał Pana naszego,
nie...
Kiej przyszedł czas, że Żydy paskudne i one faryzeje srogie wiedły
Pana na umęczenie - to Burek rzucił się na wszystkich i jął gryźć, i
bronić, jak tylko umiała biedota kochana.
A Jezus mu rzekł spod drzewa, które dźwigał na mękę swoją świętą:
- Sumienie barzej ich gryźć będzie... a ty nie uredzisz...
I kiej umęczonego powiesili na krzyzie, to Burek siadł i wył...
...drugiego dnia, kiej wszystkie ludzie poodchodzili, że już ani
Panienki Najświętszej, ni apostołów świętych nie było... to ostał
ino Burek...
...lizał raz w raz te święte, przebite goździamń, konające nóżki
Panajezusowe i wył... wył... wył...
...a kiej już trzeci dzień nadszedł... przecknął Pan Jezus i patrzy,
a tu nikogo w podle krzyża... ino jeden Burek skamli żałośliwie i
tuli się do jego nogów...
...to Pan nasz Jezus Chrystus Przenajświętszy pojrzał miłościwie na
niego w tej godzinie i rzekł ostatnim tchem:
- Pójdź, Burek, ze mną!
I piesek w to oczymgnienie puścił ostatnią parę i poszedł za Panem...