ks40
04.07.12, 21:50
Na Morenie w Gdańsku obok poligonu, na stawie między budynkami pływa para łabędzi wraz z 7 (!) małymi. I, oprócz ilości małych łabądków, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ich notoryczne wycieczki po okolicy. Nie wiem, czy szukają jedzenia czy mają jakieś inne powody do wędrówek. Co gorsza maszerują po już teraz ruchliwej (dużo się buduje) ulicy a dziś weszły sobie na prywatną posesję. Dobrze, że pies był w kojcu... a właściciel na tyle mądry, że wyprosił je w sposób delikatny, nie płosząc ptaków i kierując do wyjścia nad wodę. Jeden z maluszków utyka po spotkaniu z idiotą-wędkarzem, który musiał zarzucać wędkę akurat wtedy, gdy płynęły w pobliżu. Chciałabym je w jakiś sposób chronić, ale nie wiem jak. Czy to w ogóle możliwe? Rozmawiałam z wydziałem środowiska UM i pani stwierdziła, że wszelkie próby przeniesienia ich mogłyby skończyć się ich zgonem ze stresu. Można je tylko obserwować i ew. zagrodzić miejsce, skąd wychodzą (a to mało prawdopodobne). Również placówka ornitologiczna PAN-u w Górkach Wschodnich nie widzi rozwiązania. Jest to skutek ingerencji człowieka w środowisko naturalne. ..
Czy jest jakiś sposób na uchronienie rodziny łabądków? Gdzie można się jeszcze zwrócić? Codziennie rano je liczę i ciągle jest ich 7 + rodzice. Macie jakieś sugestie? Pzdr.