wrexham
22.03.07, 23:27
witam,zlapalam dzis lyske w parku; bylabardzo oslabiona, miala pociete nogi
zylka wedkarska i dziobaly ja wszystkie ptaki, ktore tylko mogly (golebie
chyba tylko daly spokoj)
lyska jest juz po wizycie u weta, ma zdjeta zylke i zdezynfekowane rany; na
razie siedzi w sporym pudelku wyscielanym papierowym recznikiem ma wode i
platki owsiane do jedzenia (rzucila sie na nie od razu jak tylko wsadzilam ja
do pudelka); wet powiedzial, ze moge ja juz wypuscic, ale mam powazne
watpliwosci bo jest bardzo oslabiona;
czy azyl dla ptakow w zoo w wawie ja przyjmie? jutro rano zadzwonie i zapytam,
ale co jesli sie nie zgodza? gdzie ja wypuscic? lyski sa bardzo terytorialne i
te ktore sa juz na stawie gonily ja straszliwie, nawet nie mogla nog zamoczyc
i bala sie ich wyraznie bardziej niz mnie, bo juz wolala dac sie zlapac niz im
do siebie podejsc;
wrex.