Dodaj do ulubionych

Ado, dzięki Tobie

19.04.12, 23:37
zacząłem szperać w poszukiwaniu "Sprawy Pułkownika Miasojedowa".
I doszperałem się.
Wprawdzie jej nie czytam, ale słucham w samochodzie, w całkiem przyzwoitej interpretacji Mariusza Benoit.
Tą radością chcę się z Tobą podzielić.
www.polskieradio.pl/8/520/Artykul/261253,Jozef-Mackiewicz-Sprawa-pulkownika-Miasojedowa-%28odc-15%29Pozdrawiam
borsuk
Obserwuj wątek
    • ada08 Teatr jednego aktora... :-) 20.04.12, 22:50
      dachs napisał:

      > słucham w samochodzie, w całkiem przyzwoitej interpretacji Mariusza Benoit.

      ...grającego wszystkie role smile

      Świetny aktor, ale tu troszkę mi przeszkadza, nazbyt jest - powiedzmy - ekspresyjny w dialogach; wolę go jako narratora. I wolałabym, żeby nie siedział tak blisko mikrofonu smile
      Ale i tak dobrze, że w ogóle to jest, ta powieść czytana.
      Tylko nie jestem pewna, czy to całość, może jakieś tam fragmenty pominięto ze względów czasowo-antenowych, nie pamiętam, a nie mam już egzemplarza papierowego.

      Na mnie ta powieść zrobiła duże wrażenie; zresztą zastanawiałam się potem ile w tym wrażeniu było nazwiska autora; jestem wobec siebie podejrzliwa, więc wyobraziłam sobie, że gdyby napisał ją nie Mackiewicz, a Ciupciewicz (z całym szacunkiem) to może odrzuciłabym to dzieło po pierwszym rozdziale; i nie dotarłabym do bombardowania Drezna, a ten fragment szczególnie zapamiętałam i dlatego Cię o tę książkę zagadnęłam.
      Pozdr.
      a.


      • dachs Re: Teatr jednego aktora... :-) 21.04.12, 16:01
        ada08 napisała:

        > Świetny aktor, ale tu troszkę mi przeszkadza, nazbyt jest - powiedzmy - ekspresyjny w
        > dialogach;

        Istotnie, trochę leci ś.p. Zapasiewiczem.

        > Ale i tak dobrze, że w ogóle to jest, ta powieść czytana.
        > Tylko nie jestem pewna, czy to całość, może jakieś tam fragmenty pominięto ze w
        > zględów czasowo-antenowych, nie pamiętam, a nie mam już egzemplarza papierowego

        Mam nadzieje, że 71 odcinkach potrafili zmieścic całość.

        > Na mnie ta powieść zrobiła duże wrażenie; zresztą zastanawiałam się potem ile w
        > tym wrażeniu było nazwiska autora; jestem wobec siebie podejrzliwa, więc wyobr
        > aziłam sobie, że gdyby napisał ją nie Mackiewicz, a Ciupciewicz (z całym szacun
        > kiem) to może odrzuciłabym to dzieło po pierwszym rozdziale;

        Chyba i książki Ciupciewicza nie odrzuciłabyś po przeczytaniu takiego np. zdanka:
        "Miasojedow szedł zwyczajnie chodnikiem. Przed nim szły plecy i czapka futrzana innego przechodnia."
        smile

        >...i nie dotarłabym
        > do bombardowania Drezna, a ten fragment szczególnie zapamiętałam i dlatego Cię
        > o tę książkę zagadnęłam.

        Ja narazie doszedłem do pogromu w Kijowie.
        Tam trafiłem na kapitalne spostrzeżenie o "nienawisci, jaką może mieć tylko człowiek do innego człowieka tej samej krwi i rasy".

        borsuk
        • ada08 Żółtko jajka 22.04.12, 11:13
          dachs napisał:

          >
          > Chyba i książki Ciupciewicza nie odrzuciłabyś po przeczytaniu takiego np. zdank
          > a:
          > "Miasojedow szedł zwyczajnie chodnikiem. Przed nim szły plecy i czapka futrzana
          > innego przechodnia."

          Świetne zdanko, znać mistrza! Takie czechowowskie, w niczym nie ujmując Mackiewiczowi.
          Z odcinka 17. ono jest. Czytam na chybił-trafił i trafiłam smile A potem przeczytałam odcinek 16., a tam pyszna rozmowa przy stole i smakowity profesorski wywód o tym czym jest kultura (na przykładzie Dżyngis-chana smile)

          Wciągnęło mnie, chyba zacznę od początku. Ta atmosfera końca XIX wieku w Rosji (jeśli przyjąć dość popularny pogląd, że wiek XIX skończył się w roku 1914).
          Pada w książce nazwisko Suworina, Aleksego Suworina (1834-1912), dziennikarza i wydawcy, mam jego Dziennik, sądzę, że Mackiewicz go czytał. Dobrze pisze Suworin i ciekawie. Przepisuję dla Ciebie fragment z lipca 1907.

          Dołgoruki - to kretyn. Za granicę jedzie z nim trzech lekarzy, dwóch felczerów, dwie siostry miłosierdzia, lokaje itd. Osobny wagon. Brat jest odrobinę mądrzejszy. U Dołgorukich degeneracja przejawia się w manii politycznej. Magnackie obyczaje za pan brat z proletariatem i na tym zamierza budować swój autorytet. Ani rozumu, ani talentu - tylko zabawa w popularność. Coś w rodzaju reporterki: wziąć, przeczytać, przepisać i opublikować.


          Onże książę Dołgoruki jechał tym wagonem do Rzymu, gdzie miał być ambasadorem Rosji, co - jak informuje przypis ...wywołało powszechne zdumienie, już bowiem wówczas cierpiał na całkowite zaćmienie władz umysłowych.

          Dobre, co?smile

          A wracając do stylu Mackiewicza i do żółtka - zobaczysz to żółtko w dramatycznej scenie, do której na pewno dotrzesz, więc nie zdradzam. Powiem tylko, że żadno żółtko w literaturze światowej nie zapadło mi tak w pamięć...
          smile
          a.
          • dachs Re: Żółtko jajka 23.04.12, 17:28
            ada08 napisała:


            > A wracając do stylu Mackiewicza i do żółtka - zobaczysz to żółtko w dramatyczne
            > j scenie, do której na pewno dotrzesz, więc nie zdradzam. Powiem tylko, że żadn
            > o żółtko w literaturze światowej nie zapadło mi tak w pamięć...
            > smile

            Nie moge sie doczekać. Jesten dopiero w 22-gim odcinku, a za trzy dni wyjeżdzam na dwa tygodnie, bez książki. smile
            Pozdrawiam
            borsuk
            • ada08 Re: Żółtko jajka 24.04.12, 09:30
              dachs napisał:

              > za trzy dni wyjeżdzam
              > na dwa tygodnie, bez książki. smile

              Nie zapomnij zabrać ze sobą parasola. Albowiem jak powiada żydowski współnik Miasojedowa:"Pan Bóg stworzył deszcz, człowiek parasol." smile
              Znakomite dialogi pisał Mackiewicz.
              Zamierzam zawrzeć bliższą znajomość z tym pisarzem. A pomyśleć, że gdy pierwszy raz zobaczyłam w tytule nazwisko Miasojedow spodziewałam się, że to będzie coś w stylu Zoszczenki albo Ilfa i Pietrowa smile A tu proszę.
              Teraz gdy wchodzę w link, żeby wysłuchać kolejnego odcinka i widzę fotografię cytadeli warszawskiej myślę posępnie:
              - Umrzeć w takim okropnym miejscu?! To już chyba lepiej wcale!
              Nie uważasz? smile
              a.
              • dachs Re: Żółtko jajka 24.04.12, 09:41
                ada08 napisała:

                > dachs napisał:
                >
                > > za trzy dni wyjeżdzam
                > > na dwa tygodnie, bez książki. smile
                >
                > Nie zapomnij zabrać ze sobą parasola. Albowiem jak powiada żydowski współnik Mi
                > asojedowa:"Pan Bóg stworzył deszcz, człowiek parasol." smile
                > Znakomite dialogi pisał Mackiewicz.

                Ciągle mi chodzi po głowie genialny i logiczny wywód któregoś z żydowskich wspólników o wyższości kultury niemieckiej, w której takie rzeczy jak pogromy są nie do pomyslenia.

                > - Umrzeć w takim okropnym miejscu?! To już chyba lepiej wcale!
                > Nie uważasz? smile

                Absoluuuutnie. smile
                • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 01:33
                  Ze smakiem czytam Wasze o Mackiewiczu komentarze smile

                  Pozdrowienia
                  • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 01:37
                    A propos parasola. W Biesach (z pamięci):
                    - Czy mogę wziąć parasol?
                    - Parasol?
                    - Któż niewart parasola.
                    • dachs Re: Żółtko jajka 25.04.12, 08:59
                      Miło Cię widzieć, Euromirze, w tych smutnych czasach upadku niewymuszonej konwersacji.
                      Smakując bowiem pojedyńcze zdania Mackiewicza, zacząłem się zastanawiać nad tym, w jakim stopniu ich urok leży w jednak w kontekście.
                      Przeczytałem bowiem niedawno książkę, która składa się niemal wyłącznie z zachwycających zdań. Polecił mi ją moje dziecko. Dziecko był zachwycony, a na ogół gusty mamy podobne.
                      I ta książka leżała u mnie dobry rok, bo po pięciu pierwszych stronach straciłem do niej serce.
                      Wskutek nalegań dziecka przemogłem się ostatnio i zmęczyłem ją do końca.
                      Była zachwycająca, pełna takich zdań, jak np. takie, które stopiło moje serce psiarza:
                      "Cień (suka przyp. mój) przyglądała się z umiarkowanym zainteresowaniem, jak pistolet przechodzi między nami, żywiąc, jak to pies, niezachwianą wiarę, że wszystko może okazać się jadalne."
                      Zmęczyłem ja zatem i, pełen podziwu dla kunsztu pisarskiego autora, pomyślałem "no dobrze, ale co mnie to k... obchodzi?"
                      Podzieliłem się tą głeboka refleksją z dzieckiem, a dziecko powiedział "Hmm, coś w tym jest", i że faktycznie bohaterowie tacy dziwni jacyś.
                      No i teraz boję się, czy nie zrobiłem krzywdy dziecku, bo to jeden z tych autorów, którymi trzeba się zachwycać.
                      • ada08 Re: Żółtko jajka 25.04.12, 13:24
                        dachs napisał:

                        > Smakując bowiem pojedyńcze zdania Mackiewicza, zacząłem się zastanawiać nad tym
                        > , w jakim stopniu ich urok leży w jednak w kontekście.
                        > Przeczytałem bowiem niedawno książkę, która składa się niemal wyłącznie z zachw
                        > ycających zdań.

                        Piękne zdanie bez kontekstu to chyba aforyzm?
                        A to co my tutaj cytujemy, to zdania, które nas zachwyciły w kontekście; nie dla tych zdań książkę czytamy.
                        a.
                        • dachs Re: Żółtko jajka 25.04.12, 14:20
                          ada08 napisała:

                          > Piękne zdanie bez kontekstu to chyba aforyzm?
                          > A to co my tutaj cytujemy, to zdania, które nas zachwyciły w kontekście; nie dl
                          > a tych zdań książkę czytamy.

                          Musiałem się chyba niezdarnie wyrazić. Chodziło mi raczej o kuglarskie niemalże posługiwanie sie słowem. Co strona, jakieś zdanie, do którego chętnie się wraca, a mimo to męcząca (dla mnie przynajmniej) i jedynym pozytywem jest uczucie dumy, że doczytałem do końca. Dla dziecka, pani, dla dziecka. smile
                          • ada08 Nie, to ja niezdarnie (czyt.nieuważnie)... 25.04.12, 19:27
                            dachs napisał:

                            > Musiałem się chyba niezdarnie wyrazić. Chodziło mi raczej o kuglarskie niemalże
                            > posługiwanie sie słowem.

                            ... przeczytałam Twój post i sobie wyobraziłam, że czytałeś (z polecenia dziecka) jakąś wielką księgę cytatów literackich, które jakiś pracowity, a niespełniony literacko czytelnik wybrał i opublikował w książce, ozdobiwszy owo dzieło swym nikłym nazwiskiem. (*)
                            Stąd mi przyszła myśl o aforyzmach, której tu dziś nie rozwinę z braku czasu, a poza tym przecież wyjeżdżasz.

                            > Dla dziecka, pani, dla dziecka. smile

                            Dla dziecka to można i całą bibliotekę osiedlową przeczytać smile
                            A co to za pisarz, ten, co go koniecznie trzeba?
                            a.
                            (*) Borsuku, czy znasz opowiadanie autorstwa pary Jorge Luis Borges i Adolfo Bioy Casares "W hołdzie Cezarowi Paladionowi"? Uwielbiam to opowiadanie, byłaby szkoda, gdybyś go nie znał, ale może znasz smile
                            a.
                            • dachs Re: Nie, to ja niezdarnie (czyt.nieuważnie)... 25.04.12, 20:57
                              ada08 napisała:

                              > dachs napisał:
                              >
                              > > Musiałem się chyba niezdarnie wyrazić. Chodziło mi raczej o kuglarskie ni
                              > emalże
                              > > posługiwanie sie słowem.
                              >
                              > ... przeczytałam Twój post i sobie wyobraziłam, że czytałeś (z polecenia dzieck
                              > a) jakąś wielką księgę cytatów literackich, które jakiś pracowity, a niespełnio
                              > ny literacko czytelnik wybrał i opublikował w książce, ozdobiwszy owo dzieło s
                              > wym nikłym nazwiskiem. (*)
                              > Stąd mi przyszła myśl o aforyzmach, której tu dziś nie rozwinę z braku czasu, a
                              > poza tym przecież wyjeżdżasz.
                              >
                              > > Dla dziecka, pani, dla dziecka. smile
                              >
                              > Dla dziecka to można i całą bibliotekę osiedlową przeczytać smile
                              > A co to za pisarz, ten, co go koniecznie trzeba?

                              Aż wstyd powiedzieć, bo to ulubieniec krytyki amerykańskiej. Michael Chabon - "Cudowni chłopcy".
                              Dziecko dla zachęty przysłał mi inną jego książkę, "Klub żydowskich policjantów" i ta była świetna, choc też dobrze napisana. smile
                              Po niej zabrałem się z nadzieją tych nieszczęsnych "Cudownych chłopców". Ale bez zmian.

                              > a.
                              > (*) Borsuku, czy znasz opowiadanie autorstwa pary Jorge Luis Borges i Adolfo B
                              > ioy Casares "W hołdzie Cezarowi Paladionowi"? Uwielbiam to opowiadanie, byłaby
                              > szkoda, gdybyś go nie znał, ale może znasz smile

                              Jednak szkoda. sad Nie znam, ale po powrocie postaram sie poznać. Może gdzieś tu w Niemczech znajdę.
                              Mało go w ogóle czytałem. "Powszechną historię nikczemności", "Raport Brodiego" i "Alefa". Potem wyjechałem i już do niego nie wróciłem.
                      • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 13:40
                        Dawno, dawno temu, rok czy dwa po tym jak zamieszkalem w Szwecji, w trakcie dlugiej i nadzwyczaj ciekawej rozmowy o dziele i sylwetce prof.Kolakowskiego, moj rozmowca - jeden z najrozsadniejszych mlodocianych prawakow jakich kiedykolwiek spotkalem - powiedzial; profesora Kolakowskiego od jakiegos czasu czytam codziennie rano, i nie mysl sobie, ze z glodu intelektualnego, bardziej dla nabrania stylu smile

                        *
                        Mielismy wowczas po dwadziescia pare lat, profesor mieszkal w Londynie, a my marzylismy, aby go odwiedzic...

                        *
                        W koncu lat siedemdziesiatych (1977?) poznalem profesora, gdy z okazji przyznania mu Pokojowej Nagrody Ksiegarzy Niemieckich (?) przyjechal z wykladami do Sztokholmu (czemu do Sztokholmu?). Zorganizowal je sp. Alek Orlowski.
                        Z cala pewnoscia bardzo aktualny i bardzo przez nas dyskutowany byl wowczas Kolakowskiego esej "Wychowanie do milosci, wychowanie do nienawisci". (To jest zdaje sie podtytul. Tytul wlasciwy - "Mowa miana z okazji przyznania Nagrody...". Wszystkie fakty, ktore Ci tu podalem musze oczywiscie po przyjsciu do domu sprawdzic.)

                        *
                        Dachs, czy i Ty sadzisz, ze najwieksza przyjemnoscia starcow jest wspominanie?

                        Serdecznie pozdrawiam
                        e.
                        • dachs Re: Żółtko jajka 25.04.12, 15:03
                          euromir napisał:

                          > Dawno, dawno temu, rok czy dwa po tym jak zamieszkalem w Szwecji, w trakcie dlu
                          > giej i nadzwyczaj ciekawej rozmowy o dziele i sylwetce prof.Kolakowskiego, moj
                          > rozmowca - jeden z najrozsadniejszych mlodocianych prawakow jakich kiedykolwiek
                          > spotkalem - powiedzial; profesora Kolakowskiego od jakiegos czasu czytam codzi
                          > ennie rano, i nie mysl sobie, ze z glodu intelektualnego, bardziej dla nabrania stylu smile

                          Wierzę mu.
                          Ja miałem z Kołakowskim dziwną przygodę. Czytałem go, chłonąc treść nie zwracajac uwagi na język i styl. Co zresztą najlepiej świadczy o jego piórze.
                          Kiedyś u znajomych wziąłem do poduszki jego eseje w przekładzie na niemiecki.
                          Po niemiecku czytam oczywiście gorzej, niż po polsku, muszę się koncentrować, przetrawić zdanie, zanim dotrze do mnie jego treść. I odkryłem wtedy Kołakowskiego na nowo. Już nie jako filozofa tylko, ale pisarza.
                          Nic z tego oczywiście nie wynika, poza osobliwościami indywidualnego postrzegania.

                          > Dachs, czy i Ty sadzisz, ze najwieksza przyjemnoscia starcow jest wspominanie?

                          Chyba mnie złapałeś. Jeszcze nie wiem. smile
                          • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 15:47
                            W tym miejscu należy natychmiast wyjaśnić, że moja opowieść nie miała za zadanie deprecjonować intelektualnej pracy Leszka Kołakowskiego. Tę do dziś bardzo wysoko ceni sobie cały myślący świat. Jeśli w uwagach mych skoncentrowałem się na (świetnej, klarownej i logicznej) formie pism (wszelkich) profesora, to po to aby podkreślić jak zdyscyplinowana, klasyczna forma kształtuje piękno oraz nadaje dziełu również charakter literacki.

                            Profesor Leszek Kołakowski po prostu wybitnym mistrzem słowa był! Obok Miłosza I Herberta chyba najwybitniejszym w naszym wieku.

                            *
                            Wspominki sprawiają mi wielką radość stosunkowo od niedawna. Młodym więc jeszcze jestem starcem. Ty zaś, skoro radości w nich jeszcze nie odczuwasz, trzymasz się wyraźnie lepiej i w wiek poważny póki co po prostu jeszcze nie wkroczyłeś - czego można Ci tylko gratulować smile

                            Pozdrawiam serdecznie
                            • dachs Re: Żółtko jajka 25.04.12, 17:27
                              euromir napisał:

                              > W tym miejscu należy natychmiast wyjaśnić, że moja opowieść nie miała za zadani
                              > e deprecjonować intelektualnej pracy Leszka Kołakowskiego.

                              Nie odebrałem jej też w taki sposób. Po prostu uciekłem w tę historie, gdyż zafascynował mnie wtedy fakt (i do dziś sie nad tym dziwuję) iż dopiero lektura w obcym języku naprowadziła mnie także na jego styl literacki.


                              > Profesor Leszek Kołakowski po prostu wybitnym mistrzem słowa był! Obok
                              > Miłosza I Herberta chyba najwybitniejszym w naszym wieku.

                              Zgadzam się z Tobą w zupełności.

                              > *
                              > Wspominki sprawiają mi wielką radość stosunkowo od niedawna. Młodym więc jeszc
                              > ze jestem starcem. Ty zaś, skoro radości w nich jeszcze nie odczuwasz, trzymasz
                              > się wyraźnie lepiej i w wiek poważny póki co po prostu jeszcze nie wkroczyłeś
                              > - czego można Ci tylko gratulować smile

                              Jakoś się bronię. Może dlatego, że nie ma z kim wspominać.
                              Na ostatnich nartach, na które od czterdziestu lat jeżdżę z ta samą ekipą, wspominaliśmy we trójke głównie to, że dwa lata temu było nas jeszcze ośmioro. sad


                              >
                              > Pozdrawiam serdecznie
                              • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 18:00
                                "Na ostatnich nartach, na które od czterdziestu lat jeżdżę z ta samą ekipą, wspominaliśmy we trójke głównie to, że dwa lata temu było nas jeszcze ośmioro."

                                Tak to już jest. Zaczyna się na wspominkach, a kończy na wypominkach sad
                  • ada08 Re: Żółtko jajka 25.04.12, 13:25
                    euromir napisał:

                    > Pozdrowienia

                    I ja pozdrawiam smile
                    a.
                    • euromir Re: Żółtko jajka 25.04.12, 13:54
                      Gorace usciski i pozdrowienia!

                      PS
                      Prosze o wiecej uwag w kwestii Mackiewicza. Bardzo mym zdaniem ciekawych i oryginalnych. Pani wymiane (bardzo fachowych) spostrzezen z Dachsem czytam z ogromna przyjemnoscia
                      e.

                      • ada08 Euromirze 25.04.12, 19:34
                        euromir napisał:

                        > Prosze o wiecej uwag w kwestii Mackiewicza. Bardzo mym zdaniem ciekawych i ory
                        > ginalnych. Pani wymiane (bardzo fachowych) spostrzezen z Dachsem czytam z ogrom
                        > na przyjemnoscia

                        Podejrzliwie (zaraziła mnie nieufnością do ludzi omawiana tu ksiązka Mackiewicza) wyczuwam u Pana ironię, a nawet sarkazm. A przecież nie jest tajemnicą, że z powieści Mackiewicza Borsuk czytał tylko "Kontrę", ja tylko "Sprawę pułkownika Miasojedowa", a teraz jej słuchamy w odcinkach, niestety - Borsuk wyjeżdża.
                        Oczywiście - pozdrawiam smile
                        a.

                        • euromir Re: Euromirze 25.04.12, 21:59
                          Droga Pani Ado,
                          myli się Pani. Wszelka ironia jest mi kompletnie obca. Z przyjemnością czytam Pani uwagi i nawet nie mając książki w świeżej pamięci dwunastym zmysłem "fluidami czuję", że w swych ocenach ma Pani 100% racji.

                          PS
                          Dzięki Pani i Dachsowi od kilku godzin odświeżam moją znajomość z Miasojedowem. Moim zdaniem Benoit jest świetny.

                          Pozdrowienia
                          e.
                          • ada08 Re: Euromirze 26.04.12, 13:24
                            Skoro się mylę, to przepraszam smile
                            A ja lubię ironię smile

                            Tak, Mariusz Benoit jest bardzo dobry. Trochę mi przeszkadzała jego ekspresyjność na początku, ale przywykłam. Zresztą on z czasem stawał się coraz bardziej stonowany, w miarę jak sytuacja stawała się coraz bardziej beznadziejna.
                            a.
                            • euromir Re: Euromirze 26.04.12, 16:22
                              Droga Pani Ado,
                              Skoro Borsuk wyjechał, postaram się (tak jak potrafię) wziąć na siebie przemiły ciężar jego dotychczasowych towarzyskich obowiązków. Myślę tu głównie o procederze, który Dachs na kilka godzin przed wyjazdem nazywał sztuką "niewymuszonej konwersacji" smile
                              Niezrównanej w Waszym wykonaniu .

                              Nawiązując do dyskutowanego wówczas przez Was tematu:
                              w powieści Mackiewicza, (prócz genialnych dialogów) frapuje mnie zaskakujące przemieszanie gatunków literackich (Francuzi nazywają to chyba transem) jedynie czasami trącące wprawką lub eksperymentem. W większości te transy są bardzo udane!
                              Na przykład, gdy autor dziewiętnastowieczną narrację powieści kresowej (Rodziewiczówna, Orzeszkowa) miesza z chłopską, pełną tajemnic (rosyjską) stylizowaną bajką ludową, lub stylem prozy charakterystycznym Dostojewskiemu, czy Prusowskimi opisami wnętrz. Albo też modernizmami, często przerysowanymi, gdyż grubej kreski Mackiewicz nie unika, gdy z wielkim znawstwem korzysta z bogatych doświadczeń europejskiej literatury ostatnich dwu wieków...

                              PS

                              Ciekaw jestem czy Borsuk tu choćby na chwilę zajrzy, aby na chwilę odpocząć od podróży smile
                              I czy jaką pocztówkę do Pani wyśle? Pewnie tak. On zawsze był dżentelmen.

                              Pozdrowienia
                              • euromir ERRATA 26.04.12, 16:40
                                Nie pocztówkę a oczywiście odkrytkę !!!
                              • ada08 -owa, -ówna 27.04.12, 08:05
                                Urocza staroświecczyzna końcówek. Gdy byłam mała chciałam mieć końcówkę -ówna, tak jak dziewczynki z pewnej ksiązki, ale nic się nie dało zrobić, bo moje nazwisko miało końcówkę -ska. Pozostawała jeszcze nadzieja, że z czasem zdobędę końcówkę -owa, ale na mojej drodze stanął -cki, no i marzenia prysnęły smile

                                "Przemieszanie gatunków..."
                                Toteż w notce wprowadzającej na antenę tę powieść napisano, że przekracza ona granice gatunków, a nie że tworzy nowy gatunek smile
                                Zresztą jest w Pana uwadze jakaś racja, czytając ciągle miałam wrażenie, że jest to powieść rosyjskiego pisarza, ale nieznanego dotąd rosyjskiego pisarza smile
                                Jeśli jednak chodzi o korzystanie z "bogatych doświadczeń europejskej literatury ostatnich dwu wieków" to sądzę, że korzysta z nich każdy pisarz. Jednego z moich ulubionych, mało popularnego w Polsce, nazywają nawet "austriackim Proustem". Nie przeszkadza mi to. Podobnie nie przeszkadza mi, że Mackiewicz "się kojarzy".
                                Przy okazji: wyżej pytałam Borsuka, czy zna opowiadanie "W hołdzie Cezarowi Paladionowi". Otóż bohater tego opowiadania - ten to dopiero korzystał z doświadczeń literatury, nie tylko europejskiej i nie tylko dwu ostatnich wieków! Korzystał, by tak rzec, literalnie smile

                                Borsuk nie wysyła pocztówek, tak sądzę. Jest wędrowcem nowoczesnym. Przemierza drogi i leśne ostępy wyposażony w komórkę, GPS, MP3 i Kindle, ale długopisu nie ma.

                                U nas zaczyna się dziś wielodniowy week-end. Zadymią grille(*), zapieni się piwo, popłynie pieśń... Zaludnią się lasy i drogi. Będą ofiary w ludziach; pieśń ujdzie cało.

                                Z week-endowym pozdrowieniem

                                -cka

                                (*) Żeby każdy Polak miał grilla w ogródku! - to, mniej więcej, postulował premier Tusk nawiązując twórczo do hasła wyborczego tego słynnego francuskiego króla. Można rzec: korzysta z bogatych doświadczeń polityki europejskiej kilku ostatnich wieków smile
                                a.
                                • euromir Praca i duma 27.04.12, 10:35
                                  Droga Pani Ado,
                                  od kilku dni pracuję nad spolszczeniem tekstu zawierającego trudną i skomplikowaną naukową terminologię. Poniżej wklejam fragment, z którego jestem szczególnie dumny, ponieważ mimo wielu przeszkód w tłumaczeniu udało mi się zachować prawie 100% dosłowność oraz utrzymać, tę szczególną, głównie w środowisku uniwersyteckim obecną (intelektualnie determinowaną) frazę.

                                  Z przyjemnością usłyszę, co sądzi Pani o wyniku mej pracy.
                                  Oto wspomniany fragment:

                                  "W omawianej tu antologii idea komunistyczna otrzymała status pojęcia generatywnego, traktowanego przez autorów jako punkt wyjściowy do zrozumienia dzisiejszego społeczeństwa i roli, którą radykalna lewica odgrywa lub powinna odgrywać w dzisiejszym świecie. Autorzy nie tłumaczą jej w systemie platońskim, jako zjawiska transcendentnego, wiecznego i stałego, lecz spoglądają na nią z perspektywy kantyzmu widząc w niej ideę regulatywną posiadającą postulowany cel, być może niemożliwy do pełnego osiągnięcia, lecz spełniający ważną rolę drogowskazu."

                                  Pozdrawiam Panią
                                  • ada08 Łaska boska, że... 27.04.12, 17:13
                                    ...to nie Pan napisał oryginał. Autor - ten to się dopiero natrudził!

                                    Mam nadzieję, że dobrze Panu zapłacą za przekład.
                                    Duma dumą, ale pieniądze w domu muszą być, bo jak to tak bez pieniędzy, bracia?
                                    a.
                                    • euromir Re: Łaska boska, że... 28.04.12, 01:22
                                      " ...to nie Pan napisał oryginał. "

                                      Nie ja tylko tłumaczę recenzję. Oryginał to dopiero cegła: The idea of communism (Verso Books)

                                      Pozdrawiam
                                  • kalllka Re: Praca i duma 27.04.12, 19:29
                                    o mamma mia!

                                    konia z rzedem temu, kto przebrnawszy przez stuprocentowa doslownosc charakterystyki
                                    (lewicy) udowodni oryginalnosc pracy tlumacza.

                                    (moze z tytulu-tlumaczenia fragmentu?)
    • dachs Mili moi, 25.04.12, 22:19
      niniejszym odstawiam na najbliższych 13 dni komputer i udaję się na wędrówkę szlakiem walk gen. Moczara, zwanym przez zachowawczą część społeczeństwa, w tym mnie - "Via Regia".
      Jest to jeden z tych osobliwych przypadków, w których nazwa drogi zależy od motywów ruszenia na nią.
      Generał Miasojedow na urządzeniu zwanym "mp3 player" ofiarował się towarzyszyć mi.
      Serdecznie pozdrawiam
      Wasz borsuk
      • euromir Re: Mili moi, 25.04.12, 22:37
        Szczęśliwej i udanej podróży Dachs smile

        PS
        Będziesz jadł dużo grochówki doprawianej musztardą?
      • ada08 I tak oto po latach... 26.04.12, 13:27
        dachs napisał:

        > Generał Miasojedow na urządzeniu zwanym "mp3 player" ofiarował się towarzyszyć
        > mi.

        ...pułkownik Miasojedow doczekał się awansu na generała smile
        Szerokiej drogi, Borsuku smile
        a.
        • dachs Dobrze być w domu 11.05.12, 17:11
          ada08 napisała:

          > ...pułkownik Miasojedow doczekał się awansu na generała smile

          Radość przedwyprawowa życzliwością dla bliźnich mnie napełniła, stąd awans na generała naturalna konsekwencją jej stał się.
          Masz racje Ado. Długopisu nie miałem.
          Ale krzywda mi się stała, bo MP-trójki nie dopilnowałem, rozładowała się całkiem i wszystkie nagrania trafił, grasujący w okolicy, szlag.
          Mimo to droga piękna była. Jabłonie (w każdym razie jakieś owoce) kwitły bez opamiętania, a ludzie wokół życzliwi, o czym najlepiej świadczyły tabliczki na furtkach domów.
          "Jeśli on cię nie zagryzie, to ja cię zastrzelę".
          Niektóre zaś utrzymane w były w konwecji reklamowej:
          "Uwaga! Dobry pies. Gryzie!"
          A jedną tabliczkę to chciałem nawet ukraść.
          Przedstawiała bardzo grożne buldoże popiersie, zębaty pysk, kapelusik z kwiatkami i kilka sznurów korali w miejscu gdzie uczciwy pies nosi obrożę.
          Napis głosił "Uwaga! Suka!"
          Jestem przekonany, że mojej Irze bardzo by się taka wizytówka podobała. smile
          Pozdrawiam
          borsuk
          • ada08 Jednak nie Viareggio 12.05.12, 07:30
            W pierwszej chwili, gdy przeczytałam o Via Regia pomyślałam, że Borsuk udaje się do włoskiego Viareggio. Tylko ten generał Moczar mi nie pasował, więc w drugiej chwili pomyślałam, że Borsuk po prostu udaje się tam, dokąd udał się Kiereński (czy wiesz dokąd udał się Kiereński? Jeśli nie wiesz to Ci powiem, zaznaczam, że nie chodzi o nazwę geograficzną). Dopiero w trzeciej chwili się połapałam, namieszałeś mi w głowie, Borsuku!
            A już czytając o tabliczkach upewniłam się, że to nie było Viareggio. Po ich tabliczkach poznacie ich. Czesto obok takiej tabliczki zachwalającej pieski domowe wisi tabliczka Obiekt monitorowany. Ludzie mieszkają w obiektach, a za jedyne towarzystwo mają złe psy i wredne suki. W mojej okolicy też jest sporo takich obiektów. A im bardziej wypasiony i monitorowany jest obiekt, tym bardziej pies jest zły a suka wredna.

            Mam dziś uroczystość rodzinną, przez to też jestem zła, ale nie mogę być wredna smile
            a.
            • dachs Re: Jednak nie Viareggio 12.05.12, 09:35
              ada08 napisała:

              > A już czytając o tabliczkach upewniłam się, że to nie było Viareggio.

              Ach, Ado. Tak jakby gugla nie było...
              www.malopolskadroga.swjakub.pl/
              > Mam dziś uroczystość rodzinną, przez to też jestem zła, ale nie mogę być wredna
              > smile

              Ciężko może być. Życzę Ci zatem wytrwania. smile
    • dachs Skończyłem. 23.05.12, 09:45
      Generalnie rzecz biorąc nie jestem zwolennikiem kanonu lektur szkolnych, ale "Sprawa pułkownika Miasojedowa" powinna być lekturą obowiązkową dla każdego licealisty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka