oleg3
08.06.22, 07:14
Minister-członek Rady Ministrów Michał Cieślak (Partia Republikańska) potwierdził na Twitterze, że złożył skargę na naczelniczkę poczty w Pacanowie.
"Podczas odbioru korespondencji w placówce pocztowej w Pacanowie byłem uczestnikiem zachowania Pani Naczelnik, które nie licuje z powagą piastowanego urzędu. Pani Naczelnik używała wulgaryzmów oraz słów nieprzystających urzędnikowi państwowemu. O okolicznościach w trybie regulaminowym powiadomiłem przełożonego, który oceni zaistniałą sytuację, porozmawia z pracownikami i podejmie decyzję w tej sprawie" - napisał minister.
Urzędniczka przekonywała w rozmowie z "GW", że żaliła się politykowi na obecną sytuację, wskazywała na wysokie ceny paliwa, raty kredytów. Miała powiedzieć Cieślakowi, że jako polityk nie zna takich problemów, na co parlamentarzysta miał odpowiedzieć, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i ona sama wystartowała w wyborach.
- Powiedziałam mu, że nie wyobrażam sobie tego, bo po prostu nie umiem kłamać. Ale żeby nie było, że tylko ja dyskutowałam z posłem. Dziewczyny ode mnie z pracy też się włączyły - mówiła w rozmowie z "GW" naczelniczka.
Po tej rozmowie urzędniczka została wezwana do dyrektora w Kielcach, który poinformował o wpłynięciu skargi. Z jej treści wynikało, że naczelniczka miała być wulgarna, czemu ona sama zaprzecza. Urzędniczka miała usłyszeć, iż zostanie zwolniona.