darotka1
28.05.05, 17:33
Witam trafiłam to ...nie nie przez przypadek, bo odkad choruje na IBS szukam
wszędzie czegokolwiek o nim. Mam 23 lata dolegliwosci mam od roku...to był
długi , ciężki rok, pierwszy rok studiów w obcym mieście, rok, w którym byłam
zupełnie sama...tylko ja i strach. Ale wytrzymałam:) został jeszcze rok.
Najgorsze dla mnie nie sa wzdecia (duze i częste) ano zaparcia (bolesne), ale
lęk, szukanie wszędzie gdzie jestem dzwi ze znaczkiem WC i uczucie ze jestem
z tym zupełnie sama. Moi rodzice nie rozumieja mojej choroby. moja matka
twierdzi, ze sama sie do tego stanu doprowadziłam niejedzeniem śniadań. Poza
tym uważa, ze sama muszęs ię zmagać ze swoimi problemami i ze na takie coś
się nie umiera. Słusznie nie umiera się...a czasem tak bym chciała...
Ale dosyc tego biadolenia. Mimo wszystko mam nadzieję. Jestem młoda i myslę,
ze najwyższa pora przyzwyczić się, przestać się separowac od społeczeństwa,
uciekac od kazdego chłopaka który mruga w moja stronę ( bo moze bedzie się ,
o zgrozo, chciał umówić). WSZYSTKIM CHORYM NA IBS MÓWIĘ : SKORO TWÓJ UMYSŁ
JEST W STANIE DOPROWADZIĆ DO BÓLU BRZUCHA, TO JEST TEZ W STANIE GO ZWALCZYĆ !!
NIE DAJCIE SIĘ ZWYCIĘŻYĆ I PAMIETAJCIE, ŻE REZYGNACJA I POPADANIE W
STUDZIENNA DEPRESJĘ TO SPRZYMIERZEŃCY IBS-U.
WIEM, ZE TO NIE JEST CZASEM ŁATWE I WIEM TO Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA ALE
TRZYMAM KCIUKI I ZA SIEBIE I ZA WAS.:))))))))))))))))))))