paszczak44
16.11.05, 14:29
Zauważyłem, że na tym forum są osoby z różnymi chorobami jelit. Część z Was
być może ma IBS, czyli nadwrażliwość jelit spowodowaną stresem, nerwami-w tym
przypadku bodziec stesowy wywołuje różne nieprzyjemne dolegliwości typu bóle
brzucha, zaburzenia tranzytu jelitowego itd. W takich przypadkach problemy
jelitowe nie mają miejsca, gdy np. siedzicie w domu i niczym się nie
przejmujecie, a kłopot zaczyna się gdy idziecie do roboty, szkoły, ktoś was
zdenerwuje albo będziecie się stresować egzaminami.
Drugą grupą są osoby, które nie mają żadnych problemów jelitowych, tylko pewną
fobię. Myślą, że coś złego się wydarzy, np. będzie ich bolało, albo dostaną
biegunki. Ponieważ psychika jest w stanie oddziaływać na sferę fizyczną,
możliwe, że takie natrętne myśli spowdują objawy jelitowe. Myślę, że tu dobra
jest pomoc psychologiczna, może ze strony psychologa; a na pewno ze strony
kogoś bliskiego, partnera, przyjaciela.
Inną grupą są osoby, które nie wiedzą tak naprawdę co im jest(a mają problemy
jelitowe). Te osoby wykonywały jakieś badania (czasami podstawowe tylko,
niekompletne), a lekarz zawyrokował: to IBS. Tak naprawdę badań jest bardzo
dużo:usg, gastoskopia, kolanoskopia, próby na nietolerancję pokarmów, alergie
pokarmowe, pasożyty jelitowe, choroby typu Crohn, wrzodziejące zapalenie
jelita. Spotkać się można z opniami, że ktoś poszedł do internisty, a ten
pomacał go po brzuchu, nie zlecił żadnych badań i stwierdził ZJN. No comments.
Życzę wszystkim tym, którzy chcą wiedzić czemu się czują źle aby SZUKALI.
Szukali przyczyn.
Wreszcie są też ludzie, którzy prowadzą niezdrowy trub życia, źle się
odżywiają , nieregularnie, wysoko przetworzoną żywnością, pełną chemii,
konserwantów, rafinowoanego cukru, a ubogą w warzywa, błonnik, źle łączą
składniki pokarmowe np. notorycznie jedzą węglowodany z białkami. Prowadzą
siedzący trub życia, do popołudnia nie wkładają pożywienia do ust a obżerają
się na wieczór. Nie dziwne, że po kilku-, kilkunastu latach takiego
prowadzenia się jelita stajkują. W tym przypadku niektórzy próbują się
tłumaczyć: "to nie mój niezrdrowy tryb życia do tego doprowadził. Mam IBS,
chorobę o nieznanej etiopatogenezie i właściwie nieuleczlną. Mogę tylko
pożalić się na forum, popłakać jaki to jestem chory, jak mi źle. Nic z tym się
nie da zrobić. Lekarz potwierdza moje przypuszczenia, że to IBS. Nie mam co
zmieniać swego stylu odżywiania, nie mam co robić badań, czy przypadkiem
zaistniał jakiś stan chorobowy. Mam jelito drażliwe." Te osoby zadowalają się
taką wymówką i wpierdalają nadal chipsy, coca-colę, zupki-minetki, kebaby i
inne chu#ostwa. Jakaś granica jednak istnieje, po przekroczeniu której nasz
układ pokarmowy przestaje działać jak szwajcarski zegarek.