Dodaj do ulubionych

Jestem niepracującą mamą

14.01.06, 12:27
mam 3 dzieci i tak sobie pomyślałam czyż nie mogłabym robić w domu pierogów
różnych naprzykład .Czy jest możliwość dostarczania tychże do jakiegoś baru
czy innego zakładu.Nadmieniam,ze moje pierogi są chwalone przez całą rodzinęi
znajomych.Proszę może ktoś już taką działalnością się zajmuje.I czy jest taka
możliwość.
Obserwuj wątek
    • bedada Re: Jestem niepracującą mamą 14.01.06, 12:57
      Chyba musiałabyś założyć firmę.I przystosować kuchnię do wymogów sanitarnych.
      • dagamama Re: Jestem niepracującą mamą 16.01.06, 10:28
        wydaje mi się że na tego typu rzeczy jest potrzebna zgoda Sanepidu - może coś
        więcej się dowiesz w rejonowej inspekcji sanitarnej
        • mimi7911 Re: Jestem niepracującą mamą 23.01.06, 21:22
          Napewno nie pobijesz pierogów mojej mamy, ona to dopiero mogłaby kase za nie
          zgarnąć
    • marta_ewa Re: Jestem niepracującą mamą 17.01.06, 08:56
      potrzebne jest zezwolenie sanepidu i zalozenie dzialalnosci.Ja mysle ,ze na
      samym poczatku mozesz sprobowac sprzedawac w kregu znajomych ,bez zakladania
      firmy.Wiele osob teraz nie ma czasu na gotowanie obiadow i z pewnoscia chetnie
      zaopatrza sie w twoje domowej roboty pierogi.Pozdrawiam
      Marta
      • aw271 Re: Jestem niepracującą mamą 17.01.06, 18:31
        Moglabys dostarczac domowe obiadki na zamowienie, no ale potrzebny jest samochod
        i zalozenie firmy. Jesli maz moze zalozyc firme na siebie(a pracuje i placi zus)
        to odpadloby Ci placenie zusu. Dogadaj sie z kims kto ma samochod. Moja kumpela
        (sama z dwojka dzieci) piecze torty na zamowienie, takie w ksztalcie lalek,
        samochodow itd. Idzie jej super, chociaz sie napracuje.
    • inna.basia Re: Jestem niepracującą mamą 23.01.06, 18:32
      Witam, dopiero tu trafiłam.
      Też mam trójke dzieci, też myślałam o tego typu działalności, ale jedna
      przeszkoda - sanepid, a druga - bariera przed sprzedawaniem swoich pierogów,
      sałatek, ciasteczek, whatever, znajomym.
      Swoją drogą - skończyc studia po to, żeby lepić pierogi, może jeszcze iść na
      doktoranckie i dorabiać pierogami...
      Basia
      • aw271 Do inna.basia 23.01.06, 19:18
        W zyciu robi sie rozne dziwne rzeczy.Moja mama skonczyla ekonomie,a ojciec prawo
        i zarzadzanie, a maja sklep motoryzacyjny. Kolezanka tak jak ja fizyke,a ma
        firme sprzatajaca i bardzo dobrze jej idzie,choc na poczatku sprzatala sama.
        Wyksztalcenie nie ma tu nic do rzeczy.
        • marianna18 Re: aw 271 24.01.06, 09:46
          Jesreś mądrą kobietą jakich mało. Ja po wychowawczym wróciłam na stanowisko
          kierowncze w korporacji i nie uważam że lepienie pierogów jest czymś gorszym,
          uwłaczającym niż tzw. "kariera w korporacji" ha ha ha
          • inna.basia Re: aw 271 30.01.06, 15:05
            Dzięki dziewczyny za te słowa otuchy.
            Wiem, że mam w stosunku do siebie zbyt duże wymagania, w dodatku do pewnego
            momentu faktycznie udawało mi sie godzić wiele rzeczy. Były studia dzienne,
            dzieci, codziennie obiad (własnoręcznie ugotowany), nawet pracowałam przez
            moment, brałam dodatkowe fakultety. Realizowałam siebie, niestety, kosztem
            dzieci i własnego zdrowia.
            Potem był wielki kollaps i deprecha, bo jestem do niczego, bo nagle nie
            przeskoczę sama siebie, już nie dam rady. Odbiłam się - obroniłam pracę,
            popracowałam kilka miesiecy, ale pojawiło sie trzecie dziecko, z którym spędzam
            o wiele wiecej czasu i którym cieszę się o wiele bardziej - bo nareszcie mam na
            to czas.
            Wrócę do pracy, a raczej zorganizuję sobie pracę tak, by nie poświęcać rodziny
            za bardzo. Tylko jeszcze nie wiem, jak to zrobię...
            • aw271 Do inna.basia 30.01.06, 19:14
              Taaaaaaa, ja musialam sie znalezc w szpitalu z wyczerpania, zeby zrozumiec, ze
              nie da sie byc idealna matka, pracownica i zona:))Spalam po 4 godziny na dobe i
              okazalo sie ze nie jestem superwoman!!! Co za pech! A teraz siedze z moja dwojka
              maluchow w domu na bezrobociu i zaczynam myslec o wlasnej firmie:))W koncu minal
              rok i czas dzialac!
              • inna.basia Re: Do inna.basia 31.01.06, 14:38
                Ja nawet zarejestrowana jako bezrobotna nie jestem, bo musiałabym jeździć do N.
                Sącza podpisywać sie na liście. A mieszkam w Krakowie. Nie wiecie przypadkiem,
                czy ja czegoś w ten sposób nie tracę, może jakieś nieskładkowe lata (nie)pracy
                do emerytury? Przed ciążą (no i w trakcie) pracowałam na u. zlecenie 4 mce,
                więc nic mi się nie należało. Ani od państwa, ani tym bardziej od pracodawcy.

                Też myślę o założeniu własnej firmy, ale żeby ją dobrze razkręcić trzeba mieć
                czas. I dobry pomysł. Ja pomysłów mam mnóstwo, co chwilę inny ;) a wolałabym
                mieć jeden dobry :-))
                • aw271 Re: Do inna.basia 31.01.06, 14:48
                  Pomysl to ja mam, mysle nad nim od roku, tyle, ze pieniedzy nie bylo. W lutym
                  moj maz wraca z Iraku i jest tak mily, ze oddaje mi cala kase na dzialalnosc.
                  Poza tym posiedzi z dziecmi do pazdziernika. Po 7 miesiacach na misji nalezy mu
                  sie wolne. A potem jakos sie ulozy:))
                  • izoska Re: Do inna.basia 08.02.06, 10:16
                    Ania 451....

                    skąd jesteś??

                    ja z chęcią kupiłabym takie pierożki domowej roboty ;-)
                    pozdr
    • lessa1 Re: Jestem niepracującą mamą 09.02.06, 13:00
      Witaj anna451.
      Jestem niepracującą mamą już od 4 lat i nie żałuję. Pierogi robię od dwóch
      (teraz mam przerwę bo urodziłam syna) od tygodnia robię wędlinki. Jeszcze nie
      mam firmy a moje produkty wstawiam do bufetu, który ma zaplecze produkcyjne a
      nie ma czasu ani pracownika do babrania się z pierogami; moje pierogi
      pojawiają się również w małym sklepiku gdzie ludzie przyzwyczajeni są do
      kupowania domowego jedzenia(pierogi, ryba, kotlety, naleśniki, galarety,
      sałatki). Bardzo polecam taką działalność ( w najlepszych miesiącach do
      domowego budżetu dorzucałam 800 zł i miałam czas na zajmowanie się dzieckiem).
      Teraz chyba założę firmę bo powiększa mi się grono odbiorców i dobrze byłoby
      mieć papiery. Na początek dobrze jest zacząć na czarno i poszukać odbiorców
      blisko domu(znajomi, bufety, małe sklepy sprzedające domowe jedzenie). Jak
      będziesz zarabiała tyle żeby zapłacić ZUS i jeszcze ci zostanie 10 zł to już
      możesz myśleć o firmie.
      Mam już w ofercie pierogi z mięsem, kapustą, serem i bananami, ruskie, uszka,
      leniwe, pyzy, pyzy z mięsem, knedle ze śliwkami, z truskawkami, kopytka(na nich
      jest najlepszy zarobek), naleśniki z serem, krokiety z mięsem lub kapustą,rybę
      smażoną, kotlety mielone, galarety(ryba, wędlina, kurczak), sałatki(jarzynowa,
      śledziowa, pieczarkowa i inne na życzenie), ciasta i ciasteczka, oraz to co
      akurat klijent ma ochotę zjeść. Ostatnio znalazłam super stronę
      www.wedlinydomowe.pl i teraz do oferty dokładam mieloneczki.
      Najważniejsze jest że przy takiej działalności cała rodzina się pożywi i często
      nie trzeba gotować osobnych obiadów. Niedługo Wielkanoc więc pomyśl o kiszeniu
      żuru i robieniu białej kiełbasy, o pieczeniu pasztetów i robieniu mazurków.
      Wszystkie pracujące kobity będą zadowolone jak będą mogły kupić domowe wyroby
      na święta.
      Z doświadczenia wiem, że w "gorących" okresach ledwo starcza czasu żeby się w
      nos podrapać a kaska jest wymiernym odzwierciedleniem włożonej pracy( na 1
      kilogramie kopytek można zarobić 6 - 7 zł a robi się go błyskawicznie).
      Mogę pomóc logistycznie. Powodzenia w pracy!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka