jutka1 Poniedziałek 03.11.14, 07:50 Za oknem 4C, lekka mgła, ma być dzisiaj 14C. Takie ni to ni sio, ale grzechem byłoby narzekać na takie temperatury na początku listopada. :-) Poniedziałek, jak zwykle, spędzam "w mieście", potem wpadnę do przyjaciółki, potem do domu, a jutro pakowanie i fru. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 03.11.14, 08:13 Wczoraj byl bardzo mily i pogodnie/lagodny dzien, ale wieczirkiem sie skaszanil gwaltowna burza i ulewnymi deszczami. Teraz wstal dzien rzeski az nadto, bo zaledwie 10 st mamy, a na max dociagniemy do 17. Ubieram kurtke i parasol w dlon! Rano mam pare rzeczy do zaloatwienia na miescie, a potem jade na akupunkture. Xurku, dokonalyscie pieknej rzeczy a i przelomu w zwyczajach rodziny. Podopieczna sliczna! Gratuluje! Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 03.11.14, 15:12 Bluesie, jak czujesz sie po akupuntkurze? Masz wrazenie, ze cos konkretnego Ci daje? Historia siostrzenic mojego meza przypomina mi historie mojej babci i jej siostr. Babcia byla na moje oko zdecydowanie inteligentniejsza od dziadka (ktorego bardzo kochalam i byl bardzo dobrym czlowiekiem, ale nie o to chodzi). Dziadek otrzymal wyksztalcenie zawodowe, babcia musiala przerwac szkoly po ukonczeniu podstawowki, bo „po co babie szkoly“. To samo jej siostry. Na dodatek jej starszej siostrze nie wolno bylo wyjsc za maz, bo „ktos musi zostac przy rodzicach“. Babcia prowadzila finanse domowe, planowala rodzinny budzet, pomagala nam w zadaniach z matematyki, ale decyzje podejmowac powinien byl dziadek (co robil tylko „pro forma“, bo babcie i jej opinie docenial, ale moglo byc przeciez inaczej i bylo w bardzo wielu rodzinach). Tyle tylko, ze historia babci rozgrywala sie prawie 100 lat temu….. Czesto zapominamy o tym, w jakim „raju dla kobiet“ my tutaj i teraz zyjemy. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedziałek 03.11.14, 22:27 Ja dumny jestem z ciebie, Xur. Swetna akcje odwalilas. I to samopoczucie, ze komus sie fundamentalnie zycie odmienilo. Niech zyje Xur i wszystkie Xury swiata! :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedziałek 04.11.14, 07:36 Rzekles! A ta sliczna dziewczyna jest poczatkiem lancucha, który bedzie mial kolejne ogniwa. Juz ma :-) Przeczytalam historie babci i wiesz Xur, z pewnymi modyfikacjami moglabym zastosowac mysl przewodnia do mojej mamy. Uzdolniony matematyk, której wojna przerwala studia, ojciec z potrzeba bycia glowa rodziny i bardzo dyplomatyczna mama, która byla "szyja, krecaca owa glowa rodziny" jak chciala i w która strone chciala. Wilk syty i owca cala. Akupunktura zas nie wiem czy pomaga, ale ewidentnie nie szkodzi. Wychodze nabuzowana bardzo dobra energia. No i uwielbiam moja akupunkturzystke. Gadamy o wszystkim, lubimy sie bardzo i nie moge zaprzeczyc, ze spory wplyw na regularnosc moich wizyt ma jej osobowosc. To jeden z nowszych kontaktów, które stopniowa zamieniaja sie w przyjazn.Niczym w "Casablance" :-) Bo oprócz regularnego klucia, zostalam zaproszona na jej 50 urodziny :-) Dzis wisze pod kroplówka. Cale przedpoludnie. Niezaleznie od gawed posród skazanców takich jak ja, zabranej ksiazki i smartphona, jest to potwornie nudne!! I co osiem tygodni musze obowiazkowo poddawac sie tej nudzie. Ano! Chcialam jesieni, to ja mam! Teraz jest 7 st z zimnym wiatrem, a w ciagu dnia dociagniemy do 12-13. Nosz kurnia to spadek 11 st w stosunku do niedzieli (byla o golej nodze), a w porównaniu z czwartkiem 15!! No, to zwijam sie do La Paz, a Wam milego wtorku zycze! Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, słonecznie 04.11.14, 08:45 Jest 7C, ma dojść do 14C, słońce aż oślepia. Ładny dzień. A ja z motorkiem w de. Za godzinę wypadam na manicure, wracam, pakuję się, jadę na lotnisko i lecę do Warszawy. Od jutra do poniedziałku włącznie maraton. No, z przerwą na 1-1.5 dnia w weekend, kiedy zafunduję sobie odpoczynek, w zacnym towarzystwie bięsjur. ;-))) No to idę się rychtować, a Wam miłego dnia życzę. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 08:58 Tutaj ponuro i wieje silny wiatr. Wczoraj mialam badanie lekarskie, pod polgodzinna narkoza, dzisiaj jestem jeszcze na zwolnionych obrotach, corka caly czas jest ze mna i dopiero jutro pojedzie do siebie. W kazdym razie, wszystko jest OK. Milego dnia. Odpowiedz Link
xurek Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 09:43 Mario, mam nadzieje ze nic powaznego i sprawa odhaczona calkowicie? Jutka, jak ja Ci zazdroszcze tego swobodnego poruszania sie tu i tam bez zadnych upierdliwych ogonow, nawet z tym sajgonem, bo jest pewnie rownie interesujacy co meczacy. No i tego stolycznego weekenda w zacnym towarzystwie :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 12:17 Sajgon jest bardzo, ale to bardzo, interesujący. :-) Ale fakt pozostaje faktem, że maratony typu "10 dni non-stop po 14 godzin na dobę" są męczące, i coraz dłużej zajmuje mi regeneracja, zarówno fizyczna, jak i psychiczna. Akurat wczoraj wieczorem tłumaczyłam przyjaciółce, na jej zdumione uwagi "że też ci się chce tak te ogórki i kapustę robić, zamiast kupić u baby i z głowy", że tak naprawdę była to czynność regenerująca mój mózg między maratonami. :-) Niom. Idę coś zjeść, a potem się spakuję. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 12:18 Też, jak Xurek, mam nadzieję, że odhaczone i OK. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 16:26 Po raz trzeci wycinali mi polipy na jelicie, mam odhaczone na nastepne 3 lata. Nic strasznego, zlego diabli nie biora :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, słonecznie 04.11.14, 20:28 Melduję się, że doleciałam, dojechałam, rozpakowałam walizkę, zjadłam kolację zostawioną dla mnie - jak zawsze - w apartamenciku. :-) Tylko, że dzisiaj zadzwoniłam przed wyjazdem z prośba o danie mi 1/2 tego, co zwykle przynoszą, bo zawsze się marnuje, a mnie serce boli. :-))) Teraz sie mogę zrelaksować nieco. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jak to, juz listopad? 04.11.14, 12:47 Gdzie ja bylam jak mnie nie bylo? Rzezbie w temacie "moj maly biznes(ik)", probujac zrobic z niego zrodlo dochodow, ale wolno to idzie, klientow panstwowych brak w obecnym klimacie politycznym a prywatnych ciezko zlapac w wystarczajacej skali bez nakladow na reklame - ale staram sie pokazywac gebe gdzie sie da i robic halas w serwisach spolecznosciowych (czy tak sie po polsku mowi na "social media"?). Pracuje w ogrodzie - plony mam coraz lepsze, bede w tym roku ryzykowac 20 krzakow pomidorow. Moj ogrod dostal nagrode w konkursie gminnym w kategorii ogrodow warzywnych. Schudlam jeszcze kilogram i oddalam sie w rece fryzjera z prosba zeby bylo bardzo krotko - no i jest. Mlodsze dziecko wybiera sie w 2015 na studia do Szkocji, po drodze planujac zwiedzic Kanade i Islandie. Starsze dziecko bedzie w marcu mialo dziecko. W lutym przylatuja do nas dwie fajne kuzynki na 5 tygodni, bedzie zabawa. Na tematy forumowe sie nie wypowiadam, bo ledwie nadazam czytac zaleglosci, ale wyglada na to ze duzo i interesujaco sie dzieje. Jak to jesienia ;) Jutro bede nawozic grzadki i sadzic w/w pomidory, cukinie, przesadzac sadzonki kapusty do doniczek oraz zalatwiac zalegle papiery podatkowe i pewnie polegne na tym polu. Wypadaloby tez przerobic glowki kapusty sadzonej jesienia na kiszonki roznego rodzaju; Jak widac zyje ;) czego i Wam nieustannie zycze! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Jak to, juz listopad? 04.11.14, 20:06 Sie wlasnie zastanawialem nad losem Luizy i zamierzalem wzniecac kolejne larum. A gdzie i kiedy po Kanadzie corka zamierza sie szwedac? Jakby sie otarla o Montreal, moze by ja przytulic? :) Odpowiedz Link
xurek Re: Jak to, juz listopad? 04.11.14, 20:12 Luiza, Lomatkoboska, toz Ty jestes duuuzo za mloda na babcie! Ja sobie babcie wyobrazam zupelnie inaczej :). Z biznesami to tak jest, ze trudno je rozkrecic, ale jestem pewna, ze z czasem bedzie coraz lepiej. Nagrody juz gratulowalam na fejsie, z pewnoscia pomoze rozkrecic biznes. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jak to, juz listopad? 04.11.14, 20:18 Luiza, Ty masz moje nieustające wyrazy szacunku z etceterami za to, co wyrabiasz w ogrodzie i w temacie ogrodu. Tak trzymaj, nie zniechęcaj się, z biznesem jest tak jak mówi Xurek. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Tymczasem zrobila sie sroda ;) 05.11.14, 00:18 Wpadam na szybko zeby odpowiedziec i znowu zaryje sie w ogrodzie i podatkach. chris-joe "A gdzie i kiedy po Kanadzie corka zamierza sie szwedac? Jakby sie otarla o Montreal, moze by ja przytulic? :) " Serdeczne dzieki za oferte, ale nie wiem, czy ona tam dotrze. Mowila cos o Vancouverze, o parkach narodowych. Poniewaz podoba sie jej Seattle, myslala o zajrzeniu do British Columbia. Dam znac co planuje gdy te plany sie skrystalizuja, bede wowczas podpytywac Ciebie o rozne rzeczy. Najpierw planowala pojechac na rok studiow do Kanady (zaczynajac jesienia 2015), ale poniewaz okazalo sie ze zostanie ciocia a jej bratanek bedzie mieszkac pod Cambridge, zmienila plany i pewnie wyladuje w Edynburgu, zeby moc wpadac do brata z pomoca. xurek "Luiza, Lomatkoboska, toz Ty jestes duuuzo za mloda na babcie! Ja sobie babcie wyobrazam zupelnie inaczej :). " Wiesz co, Xurku, kiedys probowalam namowic syna na zrobienie ze mnie babci przed czterdziestka (moja), ale sie nie dal przekonac, wiec i tak jestem starsza babcia niz oryginalnie planowalam... A z ciekawosci, jak sobie wyobrazasz babcie? "Z biznesami to tak jest, ze trudno je rozkrecic, ale jestem pewna, ze z czasem bedzie coraz lepiej. Nagrody juz gratulowalam na fejsie, z pewnoscia pomoze rozkrecic biznes." Obys sie nie mylila. Zaproszono mnie na krotki wyklad inspiracyjny dla grupy spolecznosciowej w polowie listopada, moze wyniknie z tego jakies zlecenie a moze nie, bo zblizamy sie do Swiat ktore rozpoczynaja u nas letni sezon ogorkowy. Jutka1 "Luiza, Ty masz moje nieustające wyrazy szacunku z etceterami za to, co wyrabiasz w ogrodzie i w temacie ogrodu. Tak trzymaj, nie zniechęcaj się, z biznesem jest tak jak mówi Xurek. :-) " Dzieki za szacun, te etcetery mnie najbardziej interesuja ;) a poza tym prawde mowisz, dac Ci wodki! Kukulki przerazliwie sie dra przelatujac nad ogrodem scigane przez stado papug i mniejszego ptactwa. Ide ewakuowac ogrodowe kroliki do pralni w obliczu prognozy 30 stopni w cieniu a potem ogarne chate bo za godzine przychodzi permakulturowa znajoma opowiadac o projekcie zakladania ogrodow na Fiji. A przy okazji wykonamy kiszona kapuste ;) Milej srody bez nadmiernej szarugi Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tymczasem zrobila sie sroda ;) 05.11.14, 08:02 No właśnie, środa się zrobiła. Przez okna w skośnym dachu widzę niebieskie niebo i czubki drzew już bez liści. App w telefonie pokazuje, że jest 7C, a ma być maks 14C. Tyszpiknie. :-) O 10:00 idę do biur(k)a i zaczynamy maraton. Fajnie jest, przecież nie narzekam. :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Tymczasem zrobila sie sroda ;) 05.11.14, 08:41 Wszelki duch!! Luizo! Powitac serdecznie :-) Dawno temu w eter rzucalam pytanie jak sie skonczyly ogrodowe drzwi otwarte? Nagrody serdecznie gratuluje, babciostwa tez (bardzo fajny stan) i popieram dziewczyny odnosnie rozkrecenia businesu. Mnie uczono, ze od wlasciwego otwarcia i wystartowania winno sie liczyc na trzy lata chude i niedochodowe, zeby potem móc miec busieness w miare prosperujacy i przynoszacy zyski. Zatem paciencia amiga!! Wczoraj na kroplówce rozmawialam z dziewczyna, która rzucila wszystko (znaczy Madryt, zawód, stresujaca, malodochodowa prace, itd...) i z mezem i dzieckiem rzucili sie w nieznane. Czyli korzystajac z dotacji panstwowych zamieszkali w gospodarstwie w opuszczonej wsi. Wies, polozona przy granicy z Portugalia w rejonie Salamanca, calkowicie wczesniej wyludniona, teraz dzieki dotacjom i dobrej ofercie powolutku sie zaludnia. Moja sasiadka z kroplówki zajela domostwo i budynki gospodarcze, wziela osla, wiosna bierze kury (oprócz juz obecnych kota i psa) i stawia na ogród warzywny ekologiczny. Póki co jest bardzo zadowolona :-) I tak mi sie w glowie skrzyzowala forumowo z Luiza (ogrody) i Xurem (restauracja starego dospodarstwa). Jutku! Udanej pracy i zsynchronizowanej wspólpracy szarych komórek!! Ja tu gadu, gadu a czas leci. Dzis jade do Cercedilla. Jest to urokliwe miasteczko w pobliskich górach, a ze tam juz spadl snieg to jedziemy witac zime. Poszwedamy sie po satrym miasteczku (kamienne domy), podepczemy po sniegu, spozyjemy obiad typowy dla górskiej knajpki zima (ni idea co to bedzie ale napewno bardzo rozgrzewajace) i póznym popoludniem wrócimy do Madrytu. Dzien sloneczny ale zimny. Teraz jest +4 ale feels like jak +2. Niesamowitwe! Jeszcze w niedziele mielismy +23!! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Cichy srodowy wieczor 05.11.14, 10:35 Nie bylo 30 stopni, tylko 29 a potem przyszla burza z hukiem ale mimo halasu spadlo zaledwie 14 mm deszczu (lepsze to niz nic) i zrobilo sie 21. W domu cisza i spokoj, Buszmen na probie choru, corka na uniwerku udziela korepetycji i wkuwa do egzaminu. Lubie srody - to moje niedziele ;) Siedze za stolem na bosaka, czujac jak krolik o wechu wyzla depcze mi po palcach starajac sie wyludzic kawalek suszonej figi ;) i scibole notatki dla uczestnikow sobotnich warsztatow z wlasnorecznego robienia prezentow. Bede ich uczyc jak robic naturalne mydla oraz marynowana cukinie z ogorkiem w ladnych sloiczkach. Mam nadzieje ze nikt sie nie poparzy lugiem przy robieniu mydel... Bluesie kochany, bede sie starala czesciej pisac, bo musi byc rownowaga w przyrodzie a tymczasem ja wiecej czytam Twoich postow niz Ty moich ;) Ponizej wklejam foty z ogrodu zrobione porankiem w dniu otwarcia (czyli polowa wrzesnia = koniec zimy astronomicznej), zanim przyszlo i zadeptalo go 120 odwiedzajacych, nie liczac kilkunastu woluntariuszy: Dol gornego ogrodu: Stawek w polowie gornego ogrodu: Powyzej stawku w drodze do kurnika - zdjecie zrobione w kierunku domu: Pepino kwitnie w najlepsze (teraz juz wisza na nim owoce wielkosci jajek): Koszyk pelen zimowych plonow: Kurza trojca - jak to kury, fotobombuja jedna druga: I na koniec zdjecie wlotu do ula, nowego nabytku, w ktorym mam kolonie malenkich czarnych pszczolek australijskich. Jak widac, znosza jedzenie w pocie czola: Poltora miesiaca pozniej ogrod wyglada inaczej niz na tych zdjeciach. Wszystko uroslo, mnostwo roslin zakwitlo i przekwitlo z powodu upalow. Teraz kwitna nowe. Jak bedzie dobre poranne slonce znowu polece w ogrod z kamera, ale to raczej nie jutro, bo ide do dentystki na przeglad. To narka ;) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 05.11.14, 20:45 Wpadam na chwilę, i muszę zaraz dopytać. Rozumiem, że Xur ma jakieś nowe zwierzę domowe płci żeńskiej, co to jest? Skoro na sierść uczulony, może mikro-świnka? Ponoć bardzo są inteligentne stworzenia. I rozumiem, że jakiś łańcuch ma być, czyli będzie hodowla. Ale chyba nie do zjadania? Tak czy owak gratuluję, tak samo jak Luizie, bo chyba wyhodowała rybo-kurę, taką z łuskami. Bardzo ładne. Ale na poduszki to się już nie nada. Skąd się polipy co je komuś niedawno wycięli z nosa się wzięły w jelicie Marysi? Przesadzili? Po co? I co z nimi dalej? Ja nie chcę. Mój pies już ma, w uchu. Miał też odbyt z grila, bo sobie dupę przypiekł na przenośnym piecyku co go tutaj mamy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 05.11.14, 20:49 A wiesz z całym współczuciem dla Tofika, ale odbyty się podobno świetnie sprzedają w Chinach. Wprawdzie najbardziej wieprzowe, ale co tam, przemyśl to. HAHAHAHA :-) PS. Biedny Tofik. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dziwne zjawiska 05.11.14, 22:15 No nie Stokrociu, to nie wiesz, ze ptaki sa najblizej spokrewnione z gadami i dziwisz sie ze moje kury maja luski? A co maja miec - wlosy? Skorupe? Co do polipow, melduje, ze tez takowe posiadam w woreczku zolciowym. I od trzech miesiecy pije ohydne ziolka i daje sie kluc iglami, ale chyba jeszcze je mam. A moze powinnam sie przeswietlic zeby sprawdzic - moze to moje sie przesiadly na Marie??? Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 06.11.14, 07:52 i najlepsza wiadomosc tego poranka- Dorota powrocila na forumowe lono ! :) Moze sie jeszcze powrotu Ewy doczekamy? Oswiadczam wszem i wobec ze moje polipy sa moje wlasne, na wlasnym moim jelicie wychodowane :) Po zabiegu pan doktor pokazywal mi na kolorowym ekranie jak wyglada moje zycie wewnetrzne:) Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 06.11.14, 08:11 Weź Ty Maryśka powiedz Ewie, że będzie tego. Baczność i powrót! Nie widzę inaczej, cycat. :-) W temacie "Pogoda na świecie" ;-) - w Warszawie jest dość jasno, ale przez okno w dachu widzę sporo chmur na niebie. :-) Oh, well. I tak siedzę cały dzień przy biurku. Po pracy idę do fryzjera, żeby doprowadzić grzywę wyliniałego wielbłąda do porządku, wieczór u przyjaciółki. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 06.11.14, 08:34 Jutka, Ewa jak bedzie chciala, to sama wroci. Jezeli nie wraca, to znaczy ze nie chce :( Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartek 06.11.14, 14:35 Oiiii! Neederlandy sie odezwaly! Stokrotne welcome back Stokrociu! :-) Ja wrócilam z La Paz (to jest swoisty trending topic w moim zyciu:-), po drodze skonstatowalam, ze pogoda cudna jest: jesienno-rzeska, sloneczna, ozywcza. Bardzo lubie! Ale rano byl tylko 1 st. (slowem: jeden stopien) co w porównaniu z 25 z niedzieli jest skokiem milowym. Widzialam tez zebraka gadajacego przez smartphona (w jez. chyba rumunskim) i z lekka zbaranialam. No bo jak? Albo prosze na chleb, albo prosze na media bo bez smartphona czlek nie istnieje? Gadam przez telefon ergo sum?? Wczoraj bylam w Cercedilla patrzec na pierwszy snieg. Owszem, na szczycie, ale na ulicach niet. Miasteczko takie sobie, ale przejazdzka byla przyjemna. O, taki pociag nas zawiózl w ciagu godzinki: Stara stacja: Widok na jesienne miasteczko: Najwyzszy szczyt- Sietepicos juz zasniezony: Zjadlszy cocido madrileño czyli rosól dorobiowo-wolowy z makaronem nitki i miesiwa rózne na których gotowal sie rosól, powrócilismy do domu tym oto pociagiem: Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 06.11.14, 16:45 Bluesie, mam nadzieje ze nie dofinansowalas tego zebraka gadajacego przez smartphone? Skojarzyla mi sie historia opisywana w niemieckiej prasie- gdzies na bawarskiej wsi bylo (czy jest jeszcze) , tymczasowe schronisko dla uchodzcow. Uchodzcy protestowali, zadali przeniesienia do miasta bo.... w schronisku byl zly zasieg dla telefonow komorkowych. Zdjecia fajne:) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 06.11.14, 15:52 witam Dorote i wspolczuwam psiakowi chlodno, ale przyzwoicie, strasza deszczem i sniegiem , w nocy ostatnie dni w szpitalu na badaniach - poczatki astmy i frozen shoulder, tudziez skierowania do nastepnych specow w ramach pocieszenia mam podkladke do pelnej wyslugi rodzinka i zakaz noszenia czegokolwiek (siaty) - jedna reka zepsuta, druga odpowiedzialna za laseczke i sobie upieklam mini cupcakes, brownies migdalowe Kota byla wielce oburzona moje nieobecnoscia podobno i ryla pape , wg zeznan syna Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 06.11.14, 16:49 Rose, wspolczuje. Pamietam ze Ewa tez kiedys cos kiedys pisala o dolegliwosciach ze stawem barkowym, o jakiejs malej operacji. Szkoda ze nie jej tu nie ma, moze by cos miala do powiedzenia na ten temat. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 06.11.14, 17:10 dla mnie niestety to tez nie nowosc, pierwsze podejscie mialam 3 lata temu, w lewym, 4 zastrzyki, 10 miesiecy fizjo tym razem prawy mam tylko cicha nadzieje, ze tym razem zorientowalam sie wystarczajaco wczesnie , jestem po pierwszym zastrzyku - cholernie nieprzyjemne Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 06.11.14, 17:18 Rose, te zastrzyki to byl kortyzon? Ja mialam kiedys (2009 lub 2010) zwapnienie w prawym barku, ortopeda chcial mnie potraktowac kortyzonem, ale zapytalam o alternatywe i mi zaproponowal "shock wave therapy", po 3 zabiegach przeszlo i do dzisiaj mam spokoj. No ale moze u Ciebie przyczyna bolu jest cos innego. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 06.11.14, 17:31 tak, kotryzon wave therapy mi nic nie dalo, mialam przy lewym kilka sesji, dopiero po zastrzyku sie staw otworzyl na tyle, ze z czasem dalo sie go rozruszac i przywrocic prawie pelna mobilnosc - jakies 85% Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed pracowitym weekendem 07.11.14, 01:39 Rannym switem zerwalam sie zeby posadzic 8 pomidorow i zawiezc Rupcia do weta, bo infekcja ucha nijak nie chce sie skonczyc i chyba sie nawet rozpelzla. Biedny zwierz jest na trzech antybiotykach: zastrzyk, krople do ucha i tabletka do polkniecia. Oj nie lubi mnie teraz, nie lubi... Siedze przed komputerem i kupuje bilety lotnicze dla kuzynek na pierwszy turnus 2015 ;) a potem bede scibolic konspekt na jutrzejszy podwojny warsztat i sprawdzac, czy spakowalam wszystkie chemikalia, przyprawy, olejki, warzywa, wage, naczynia, termometry i sloiki. Czuje ze bede jutro rano jechac terenowka wypchana brzeczacym szklem i zelastwem, podzwaniajac jak woz kotlarza. Zaraz z warsztatu polece sie sama edukowac na warsztat o tych malych czarnych australijskich pszczolkach, ktorych kolonie zainstalowalam w zeszlym miesiacu w ogrodzie. A ze bedzie to na terenie wielkiego centrum odzysku materialow roznych, pewnie z Buszmenem spedzimy tam z godzinke szukajac materialow na projekty ogrodowe. Natomiast w niedziele bede edukowac znajomych z lokalnej grupy permakulturowej na temat leczniczych ziol w ogrodzie. Odpoczne w poniedzialek ;) BTW, Chris, jacarandy w pelnym rozkwicie, wyjatkowo pozno w tym roku, ale za to obficie! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Piatek przed pracowitym weekendem 07.11.14, 02:02 Wogole powinienem przestac czytac teksty Luizy, Xura i paru innych forumowiczow, bo zaiste dochodze do wniosku, ze jestem byt pusty i bezuzyteczny. Ale bezuzytecznosc, odlog, to tez cnota, wiec Niech Zyje! :) Jacarandami zas, Lu, zes soli dosypala. Zwlaszcza, ze nie wiem kiedy zobacze, bo cykl odwiedzin poludniowych chyba permanentnie sie na tutejsza wiosne (tamtejsza jesien) przesunal. Wiec dupa wogole. Chyba, ze sie wizja emerytury poludniowej zisci. Tak bym mogl zczeznac pod kwitnoca jacaranda w hamaku :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Piatek przed pracowitym weekendem 07.11.14, 08:51 A ja popadlam w melancholie, bo takie mysli o bezuzytecznosci przesladuja mnie od dawna. I jesli tylko nie jestem pod moim drugim adresem (La Paz) gdzie przewracaja mnie na lewo, kluja zyly albo tylek (dzisiaj), to mam dzika potrzebe pojechania, pójscia gdzies i na dodatek zarzucam forum fotkami coby udowodnic i sobie i forumowi, ze barwne zycie w Madrycie itp. Ale melancholia to tez stan ludzki, nie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek przed pracowitym weekendem 07.11.14, 09:15 Melancholia to stan jak najbardziej ludzki, i znam z autopsji. Poczucie bezużyteczności również, więc współczuwam - wielce niemiłe uczucie. :-( A wewogle, bo nie miałam czasu się dopisać, fajne fotki z tym śniegiem w górach, i czarujące miasteczko. :-) No a teraz odgryzam kabel i idę pisać i gadać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek przed pracowitym weekendem 07.11.14, 22:01 Wiecie co, z sił opadam, a tu jeszcze ze dwie godziny trzeba popisać, jutro od rana do 16:00 non-stop, w niedzielę od świtu do 15:00 bo o 16:00 spotkanie u "szefowej" coby omówić owoce pisaniny. A w poniedziałek ostatnie korekty, i fru, wysyłamy. Myśl o jutrzejszym spotkaniu z Fedo i fedową Ukochana Kuzynką jest jak światełko w ciemnym tunelu. Mam nadzieję, że nadam się mimo zmęczenia. :-D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Uzytecznosc i bezuzytecznosc 09.11.14, 09:32 blues28 napisała: > A ja popadlam w melancholie, bo takie mysli o bezuzytecznosci przesladuja mnie od dawna. I Tobie, i Chrisowi odpowiem, ze nie maja sensu porownania ze jestem niby taka uzyteczna a Wy czujecie sie bezuzytecznie w porownaniu ze mna. Kto wogole ocenia uzytecznosc i bezuzytecznosc? Przeciez nie istniejemy po to, zeby byc potrzebni/uzyteczni, ale po to, aby doswiadczyc zycia w sposob wartosciowy i interesujacy - dla nas samych. Moze i wydaje sie uzyteczna, bo robie multum roznych rzeczy, ale to wynika glownie z tego, ze jestem (a raczej ogrod jest) zalezna od pogody, rynku pracy (zapotrzebowania na to co robie) no i powiazan rodzinnych, towarzyskich oraz spolecznosciowych. W moim zyciu nie ma rutyny, a ciagle niespodzianki, co jest na dluzsza mete nadmiernie stymulujace umyslowo i fizycznie. Bluesie, C-J, Wasze zycie jest Waszym zyciem, nie ma co sie porownywac... tez bym chciala miec jakis rytm w swoim, Wy macie a ja nie... >I jesli tylko nie jestem pod moim drugim adresem (La Paz) gdzie przew > racaja mnie na lewo, kluja zyly albo tylek (dzisiaj), to mam dzika potrzebe poj > echania, pójscia gdzies i na dodatek zarzucam forum fotkami coby udowodnic i so > bie i forumowi, ze barwne zycie w Madrycie itp. A po cholere sie napinac i udowadniac? Jestes dobrym, interesujacym czlowiekiem, nawet jesli nie raportujesz na temat barwnego zycia w Madrycie, pieknie piszesz i ubarwiasz zycie forumowiczom (i tu, i w realu). > Ale melancholia to tez stan ludzki, nie? Oczywiscie ze tak! I jest bardzo potrzebna, bo nie mozna caly czas latac na wysokich obrotach. Od czasu do czasu male poczucie melancholii i niskiej wartosci pozwala dotrzec do dna duszy a potem zastartowac znowu. Serdecznie pozdrawiam i sciskam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jacarandy dla C-J 09.11.14, 09:21 chris-joe napisał: > Wogole powinienem przestac czytac teksty Luizy, Xura i paru innych forumowiczow > , bo zaiste dochodze do wniosku, ze jestem byt pusty i bezuzyteczny. > Ale bezuzytecznosc, odlog, to tez cnota, wiec Niech Zyje! :) Na ten temat zaraz sie wypowiem obszerniej ;() > Jacarandami zas, Lu, zes soli dosypala. Zwlaszcza, ze nie wiem kiedy zobacze, b > o cykl odwiedzin poludniowych chyba permanentnie sie na tutejsza wiosne (tamtej > sza jesien) przesunal. Wiec dupa wogole. Chyba, ze sie wizja emerytury poludnio > wej zisci. Tak bym mogl zczeznac pod kwitnoca jacaranda w hamaku :) Soli nie chcialam dosypac, to miala byc dedykacja dla Ciebie, C-J. Zawsze, gdy widze kwitnace jacarandy przypominaja mi 1. zdjecie mojej Mamy pod jacaranda ocieniajaca podstawowke moich dzieci i 2. Twoja milosc do tych pieknych drzew. Tak ze enjojuj bez poczucia zazdrosci. Na emeryture mozesz rowniez przyjechac do AU, tutejsze tropiki tez sa piekne ;) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 07.11.14, 06:55 Właściwie to zawahałam się nad tytułem, bo w sumie nie mam prawdziwego piątku w tym tygodniu: pracuję pół dnia jutro, a na full i w niedzielę, i w poniedziałek. Przerwa we wtorek, środa i czwartek praca, a od czwartku do niedzieli goście. To jaki jest dla mnie dzisiaj dzień tygodnia? :-) Teraz pojojczę, bo źle spałam. Jakaś bździągwa obudziła mnie o 3:00 swoim pijackim chichotem i krzykami, a potem o piątej była ulewa i w połączeniu z oknami w dachu... łomot i zgrzytanie zębów. :-( Zirytowana jestem, bo muszę mieć mózg na pełnych obrotach, a tu masz babo placek. :-/ No nic. Jakoś dam radę. A Wam mil(sz)ego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-) 07.11.14, 08:09 Jutka, wspolczuje zle przespanej nocy i to wtedy kiedy sen tak bardzo jest potrzebny. Ja natomiast spalam jak niemowlak, od polnocy do godziny 7.00. Teraz juz jestem gotowa do wyjazdu na zakupy- jade kupic ges na niedzielny obiad. Jak wiecie, niemieckim zwyczajem, raz do roku w okolicach sw. Marcina (11 listopada) zapraszam gosci na obiad i podaje pieczone piersi gesi, knedle, czerwona kapuste z jablkami i kasztany. Na pierwsze danie oczywiscie zupa z dyni. Jest slonecznie, ale tylko 5 stopni. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 07.11.14, 08:22 W Czechach też jest ten obyczaj, i zresztą 11.11 jadę na czeską stronę na gęś z przyległościami. :-) Odpowiedz Link
maria421 Sobota 08.11.14, 08:40 Wczoraj kupilam piersi gesi (polskiej, oczywiscie), dzisiaj bede piec. Pogoda ladna, choc temperatura zaledwie 5 stopni Milego dnia:) Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota 08.11.14, 09:12 a ja myslalam, ze jezeli zasiade tak wczesnie do compa to pierwsza zapodam pogode :) Zimno i mgliscie. Z wygladu bardzo lubie, temperatura jednak jak na moj gust za niska. W domu za to sauna, do ktorej alternatywa jest lodowka. Przy wymianie rur i kaloryferow panowie zupelnie rozregulowali piec a od programowania jest inna firma, ktora najblizszy wolny termin ma w przyszly czwartek. powoli zaczynamy sie moscic. Zorbilismy sobie plan "3 kartony na dzien", w tym tempie powinnismy rozpakowac wszystko poczatkiem grudnia. Mam juz znowu moje buty i zimowe plaszcze i wiekszosc ciuchow, wiec sie ciesze. W ten Weekend S zaplanowaj chedozenie ogrodu w pustym mieszkaniu, wiec zostal tam wczoraj na noc i dzisiaj tez. Jestem sama z Piranha i mam nadzieje ze to przezyje :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 08.11.14, 09:47 Tutaj też mgła. I deszcz. Gdyby nie to, że do 17:00 nie muszę wychodzić i pracuję w pokoju, to bym napisała "Błeee". A tak, to pogoda mi nie sprawia różnicy jakiejkolwiek. :-) Xurku, gratuluję moszczenia się i postępów w owym. Ze wstydem przyznaje, że od powrotu do PL ciągle nie wszystkie pudła rozpakowałam. :-) No, wracam do pisania. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 08.11.14, 23:56 Radio Wolne Niderlandy nadaje, że pogoda dzisiaj była niezła. Słonecznie, ok 15 C. Po kilku dniach mglistych oraz bezprecedensowym ataku nocnego ataku chłodu. Który nas zastał bez podłączonych grzejników, które rozłączono w celu konserwacji. Latem. Doprowadziło nas to wszystko do a) spania pod kilkoma kołdrami z psem jako wkładka grzewczą b) zamiaru urządzenia nowemu właścicielowi polskiej złotej jesieni średniowiecza z dupy w najbliższym możliwym czasie. Poza tym długi spacer z psem wzdłuż ulubionego kanałku i dalej eksplorując przyległe dzielnice. Jakoś się dało uniknąć rozjechania przez holendrujące peletony tubylców na różnego rodzaju pojazdach przeważnie jednośladach typu rower. O holenderskich rowerach i ujeżdżających je walkiriach płci obojga, w tym o wyjątkowo ciekawych modelach z trumną z przodu - innom razom. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 09.11.14, 06:25 Ach, to bosko: Wanna juz osiadla przy kanale i sie w grid podlaczyla. Zaczelo mi -zgroza!- jej brakowac. Wiec sie przymilam calym jestestwem. Dobro nam doszla! :) Tu zas byl ciekawy wieczorek u starszej sasiadki. Zorzeta na wizyte brata z malzonka z miasta Quebec sprosila gremium obliczone chyba na lekkie przytlamszenie rodzenstwa. Sama -od lat juz emerytowana- zimuje zwykle w Meksyku. Na wieczorek zas sciagnela dwie Argentynki, jedna Haitanke, jedna Moldawianke, kucharza Meksykanina, a na dokladke pare niemieszana polsko-brazylijska. Zas rodzenstwo -chyba jej na zlosc- zdalo sie oczarowane i wydarzeniem, i towarzystwem. Wiec win-win, chyba :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Tymczasem niedziela przyszla i sie konczy 09.11.14, 09:44 Niedawno wrocilam do domu z permakulturowego zebrania - nieslychanie przyjemne popoludnie, bo spedzone z inteligentnymi ludzmi z pasja. Odpoczelam po wczorajszym warsztacie - wypadl swietnie, uczestnicy i urzednicy gminni byli zachwyceni, oby to sie przelozylo na slawe i chwale, czyli czestsze zamowienia i wieksze pieniadze! Fotografka z mojej gminy przyslala zdjecia, ktore zrobila u nas w ogrodzie gdy chodzili po nim sedziowie konkursu ogrodniczego (polowa wrzesnia). Bylo juz po zachodzie slonca a do tego strasznie ja zafascynowaly kury, wiec duzo fot nie wyszlo za dobrze, ale podrzucam trzy: Kurnik od frontu: ..a w nim "skomputeryzowane" gniazdo: Piolun i szalotki w drodze do kurnika: A ta konstrukcja to samonawadniajacy ogrod scienny. W doniczkach sa fabryczne knoty, ktorymi podsiaka do ziemi woda, wlana do rur. Latem dolewam wody raz na tydzien, zima raz na miesiac. To tyle ode mnie, ide zamknac kroliki, dac Rupciowi lekarstwo i uwalic sie na sofie z magazynem ogrodniczym ;) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tymczasem niedziela przyszla 09.11.14, 10:38 Niom, niedziela sredziela. A bez pracy nie ma kołaczy. HAHAHAHA... :-))) Nic to. Wyspałam się, głowa po wczorajszych ekscesach nie boli ;-D, już zdążyłam skończyć połowę z tego, co przewidziane na dzisiaj. Po lunchu mam spotkanie z "szefową", po spotkaniu nieco odpocznę sobie, a wieczorem dalej będę pisać. W temacie melancholii zgadzam się z Luizą. Nie jest to miły stan, ale czasem potrzebny. Byle nie trwała za długo, i nie przerodziła się w depresję. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Paluch w ulu ;) 09.11.14, 10:36 Na wczorajszym warsztacie na temat rodzimych pszczol (Tetragonula carbonaria) po raz pierwszy raz w zyciu smakowalam dziki miod prosto z ula. Cos niesamowitego! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 10.11.14, 16:55 No. Jeden maraton zakończony. Następny czeka, aż wrócę. Do domu dotrę późnym wieczorem. Coś cicho siedzicie - pewnie świętujecie. ;-) Ja miałam jutro jechać do Czech na gęś, ale musiałam odwołać z powodu drugiego maratonu. Ehem. Miłego wieczoru. :-) Odpowiedz Link
ewa553 rzrom mnie muchy! 10.11.14, 18:08 W listopadzie chmary much u mnie! Obled, ja szaleje, skacze co chwila cala w nerwach, nic nie pomaga. W lipcu za radom Maryski ponaklejalam odpowiednie motylki na szybach i mialam przez kilka miesiecy spokoj. Potem umylam okna - nie zdejmujac motylkow i ich dzialanie zmylam. Ponaklejalam nowe, ale muchy sie chyba przyzwyczaily, moze nawet polubily? Ja o-sza-le-je!!!! Nie jestem w stanie przerobic zaleglosci, chocbym chciala. A przeciez chcialabym sie apdejtowac! Przeczytalam tylko to wydanie pierdul i qwiem ze Dorocia juz w Niderlandach (a gdzie konkretnie? Tylko nie mow ze nad kanalem!). Maryska zoperowana, Jutka zapodaje ze jest wyjechana, ale skoro ma zamiar wyskoczyc za miedze, to chyba tylko do nastepnej wsi wyjechana? Blues ciagle jezdzi po pjenknych miejscach i zalewa mi serce gorycza z zazdrosci. Luiza ma dziwnie wygladajace plony, bo zaiste kosz pelen pomaranczy i bialej kapusty jest obrazem egzotycznym dla srodkowej europejki. Rose ma dolegliwosci, ale pogubilam sie jakie. A Maryski polipy wysoce podejrzane, bo znam tylko polipy w nosie, ktore podobno mialam wieki temu w nosie i ktore chyba zamoistnie zniklly: moze to te, co sie znalazly u Maryski? Ide czytac Xurka, bo myslalam ze powiekszyla jej sie rodzina, a tu Dorotka cos o zwierzyncu? Idem sprawdzic. Odpowiedz Link
roseanne Re: rzrom mnie muchy! 10.11.14, 20:03 watek Xiurka zaist godzen uwagi :) welcome back Odpowiedz Link
ewa553 Re: rzrom mnie muchy! 10.11.14, 20:10 przeczytalam caly folwark xurka, ale nie doczytalam sie o kogo/o co powiekszyl sie folwark? Bo chyba nie o czterdziestu rozbojnikow, pardon, czterdziestu odwiedzaczy??? Zamieszkaja tam??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: rzrom mnie muchy! 10.11.14, 22:02 AAAAaaaaaa... !!! :-) Hercligwilkomen, czy jak tam się u Was dzioucho gado. :-))) Byłam w sąsiedniej wsi, czyli w Warszawie. :-) Właśnie wróciłam. Na muchy radzę przegłodzić koty przez jeden dzień. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 01:06 Poniedzialek jakos przegalopowal, ale to pewnie dlatego, ze wczesnie rano bylam u dentystki. Skonczylo sie na dwoch plombach (na gorze i na dole) i potem bylam przymulona po tych przyjemnosciach. Zaprosilam na lunch przypadkiem spotkana dawna kolezanke z korporacyjnej pracy, fajnie bylo odnowic kontakt. Polazilysmy po ogrodzie, zebralysmy jakies zieleniny i kwiatki oraz jajka od kur, zrobilam ze zbiorow i kawalka fety dobra salatke i podjadalysmy ja siedzac na laweczkach w kroliczym ogrodku i gadajac. Pod wieczor pojechalam na joge i padlam na twarz. I tak zniknal poniedzialek. Dzisiaj wstalam pozno i do pochmurnego ranka ponizej 20 stopni, ziewajac powloczylam sie po domu, ale zaraz wyjde na zewnatrz i popracuje w ogrodzie sadzac ostatnie pomidory i troche podlewajac. W piatek ma sie zrobic ni z gruszki, ni z pietruszki 37 stopni, wiec czesc sadzonek trzeba bedzie w czwartek poprzykrywac, zeby sie nie spalily. Mam tez do zalatwienia troche papierkowych (a raczej komputerowych) spraw, miedzy innymi ulotki reklamowe dla mojej firemki. Czas tez zrobic rozne kiszonki i fermentowane drinki, zeby byly gotowe na poniedzialek, kiedy to mam wystapienie na temat korzysci jedzenia i picia niepasteryzowanej, fermentowanej zywnosci. Widze na forum ze Dorota wrocila, Ewa wrocila, witajcie kobiety! Forum powoli normalnieje ;) Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 08:32 Pogodowo tutaj też ziew: mgła, wilgoć w powietrzu. Święto dzisiaj, wszystko pozamykane, i dobrze chociaż, że mam co jeść. :-) Ciągle pracuję, mimo święta, bo mam następne terminy nad głową. Taki lajf... Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 09:30 milo znowu wpadac na forum przy porannej kawie:) W POlsce Swieto Palenia Teczy? W mojej wsi, w dorzeczu Renu i Neckaru, jak zwykle o tej porze roku mgla, co mi nie przeszkadza skoro nie musze tak wczesnie wyjsc z domu. Slucham Händla, rozkoszuje sie ciepelkiem i kawa... Zobaczymy co bedzie po mgle. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 10:11 A ja się bardzo cieszę, że Cię widzę przy mojej porannej kawie. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 10:42 dziekuje Ci, mila jestes. Jaka kawe pijesz? Po turecku, przez filter, poduszeczki czy kapsle? Ja mam maszyne na poduszeczki. Wychodzi pyszna kawa z pianka, bo pod cisnieniem. Do tego szczypta cukru (unikajac cukru schudlam) i pare kropli mleka (smaku mleka nie lubie). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 10:56 Żadną z powyższych - espresso z kafetiery takiej o: www.bialetti.com/www.bialetti.com/coffee/stovetop/stainless-pots-c-1_7_21.html Z mlekiem i miodem. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 11:01 To troche taka maszynka, jakie sie dawniej przywotilo z Wegier? Elektryczna czy stawiasz "na ogniu"? Nota bene Twoja ciekawa kawa przypomina mi moje ukochane Wlochy, gdzie mozna dostac dziesiatki najdziwniejszych kaw:)) Jest taka fajna kafejka w Rzymie, gdzie pan stoi przy ekspresie espressowym i ma kilkanascie pojemnikow z roznokolorowymi dodatkami. Pije sie tam w drodze, na stojaka i widzialam wlasnie jak dodawal - zaleznie od zamowienia, te swoje zielenie i roze (rurze) i byla to dla mnie absolutna egzotyka:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 11:08 Te maszynki są tylko "na ogniu". W moim przypadku na płycie vitroceramicznej. :-) Klasyka włoska, i na nic innego się nie przesiądę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 11:19 wierze Ci. Espresso z takiej maszynki smakowalo zawsze pysznie. Problem jedynie taki, ze ma male denko, nawet najmniejsza plytka na ceramicznej kuchni, jest o wiele za wielka. Jak postawisz na srodku, to rozgrzeje sie raczka (ronczka) i przypalisz sobie palce:) Przerabialam to, mam gdzies "na zapleczu" jeszcze takie dwie maszynki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtoooorek! [ziew] 11.11.14, 11:23 Nopaczpani ;-) - a ja jakoś nie mam tego problemu. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 zmieniam tytul 11.11.14, 11:30 gdyz poranne ziewanie (od paru godzin) dziala na mnie destruktywnie. A caly czas siedze przy compie i szukam po calych Niemczech kanapy dla mojej podopiecznej. Musi to byc kanapa rozkladana, bo ma maly apartament. Tymczasem jak sie okazuje, 99 procent rozkladanych kanap nadaje sie jedynie do pokoi goscinnych, a nie do codziennego uzytku. Do tego moja Ramona wazy...120 kg. I co jeszcze: nie ma pieniedzy, wydebilam z Towarzystwa pomocy czek na 400 Euro i w tym musimy sie zmiescic. Z transportem. Ambitny plan. Szukam dalej... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: zmieniam tytul 11.11.14, 13:02 No tak, kanapa na 120 kilo to wyzwanie. Witaj Ewa, ja tez sie stesknilam za Toba!!! Odpowiedz Link
xurek Re: zmieniam tytul 11.11.14, 13:11 kiedys byly w Niemczech takie sklady meblowe z Caritas, moze jeszcze sa i cos sie tam znajdzie? Ja mysle ze kazda kanapa wytrzyma 120 kilo, pytanie tylko na ile Ramona jest sprawna, czyli jak skomplikowane moze byc rozkladanie tej kanapy? Sprobuj tez w polskich sklepach meblowych online, wiekszosc z nich dostarcza bez problemu do Niemiec a za te 400 Euro masz wieksze szanse cos sensownego dostac. PS: czy mozna zapytac gdzie bylas jak cie nie bylo :)? Bo Stokrotka to wiadomo ze pylnela kanalami do Holandii :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: zmieniam tytul 11.11.14, 17:09 mowisz ze Dorotka pylnela? Tzn. zapylala sie na kanale? Ciekawe. Musze spytac o szczegoly:) Caritasowych sklepow pare jeszcze jest, ale malo co tam dostaniesz, a juz na pewno nie porzadna kanape dla Ramony. Takom szende 400 euro to moze za nastepnych 8-10 lat dostanie, wiec nowa kanapa musi tyle lat wytrzymac. Sprawna jest (R. a nie kanapa), do tej pory tez rozkladala codziennie kanape. Mozesz mi podac jakis polski sklep meblowy? Zupelnie sie tym od 40 lat nie interesowalam! A pomysl wydaje sie byc przedni. Dziewczyny Kochane, bardzo Wam dziekuje za serdeczne przyjecie/powitanie. Chetnie bym rozlala po kielichu, ale niestety, Klub przestal istniec, Drwal w kominku nie pali, nie ma gdzie wypic:((( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pochnurma sroda 12.11.14, 00:55 Fajne te Wasze kawowe konwersacje, Ewo i Jutko. Tez mam taka mala kafetiere, ale nikt w domu kawy nie pije, wiec tylko stoi i czeka na gosci. Wstalam pozno, na razie jest ponizej 20 stopni i pochmurno, wiec zaraz ide w ogrod, bo to jest idealna pogoda na sadzenie i podlewanie. Slonce ma sie pokazac okolo poludnia, prognoza mowi o 24 stopniach w cieniu, co jest calkiem przyjemne, ale jutro 29 a w piatek 36 po czym w sobote ochodzi sie do 27 i przyjda deszcze. Niewazne jaka temperatura, byleby porzadnie popadalo! Poza tym dzis mam w planach kampanie reklamowa (czyli oferowujace moje uslugi emajle do roznych instytucji, jutro bede dzwonila) i wizyte u mojego chinskiego doktora-akupunkturzysty. Wczoraj Australia obchodzila dzien zakonczenia 1-szej wojny swiatowej. Nie jest to u nas dzien wolny od pracy, ale odbywaja sie liczne uroczystosci i przemarsze weteranow. A mnie sie to odbija czkawka, bo uwazam, ze coroczne pieprzenie o bohaterstwie i zaletach poleglych nijak sie ma do celu wojny ani jej realnej postaci. Ze nie wspomne o zolnierzach, ktorzy nie polegli, ale wrocili okaleczeni fizycznie czy psychicznie i pamietano o nich tylko raz na rok, pozwalajac, zeby wegetowali. Wojna to koncept wymyslony przez starych, zamoznych facetow, ktorzy wysylaja mlodych mezczyzn, zeby walczyli dla nich o prestiz i bogactwo. Ide do ogrodu, tam przynajmniej nie ma ludzi z ich wojnami i polityka... Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 listopadowa sroda 12.11.14, 09:15 jak to w listopadzie: kto slonca wyglada, musi gdzies dalej wyjechac. Moja poranna mgla nie jest zla, o wiele gorzej znosze te strasznie dlugie ciemne wieczory. Po raz pierwszy tak zle to znosze. Czyzbym sie zaczela starzec? Po moim trupie! Z przyjemnoscia czytam Luizy ogrodowe historie. Ja jak zwykle nie jestem gotowa z jesiennymi przygotowaniami. Ale jak tu wyrywac/usuwac pieknie kwitnace pole kwiatowe (zapomnialam jak sie nazywa Kapuzunerkresse:( Jak usuwac piekny, 2-metrowy krzak rycynusa?? Tylko po to aby przekopac grzadki? Przekopie na wiosne, nie musi moj ogrod w zimie wygladac grzecznie jak z obrazka. Kwiaty te usuwam dopiero jak je pierwszy mroz zetnie. Wiec siedze sobie przy pysznej kawie, czekam na wazny telefon o 10-tej (opowiem, bo zabawne), potem przyjda panowie wymienic licznik wody, a dopiero wtedy pojde zajrzec do ogrodu. Nota bene: wczoraj w wiadomosciach podali, ze temperatury listopadowe sa nienormalnie wysokie. I dobrze, za mrozem nie tesknie. Odpowiedz Link
maria421 Re: listopadowa sroda 12.11.14, 14:52 Ewa, jak dobrze ze wrocilas! :-) Ciesze sie jak nie wiem co, tylko juz sie nie wyglupiaj i nie zostawiaj mnie tu w pojedynke w naszej frakcji niemieckiej :) Ja dzisiaj mam dobry humor, bo bylam w miescie i bardzo mi sie udaly zakupy. Pojechalam z zamyslem kupienia zakietu biznesowego, jesienno-zimowego, ale najpierw usmiechnal sie do mnie z wieszaka zakiecik wcale nie biznesowy a elegancko-sportowy, Marc Cain przecieniony z 250 na 150, a ze to bylo w P&C, a tam honoruja punkty z AmEx, to kupilam go za jedyne 96 Euro. Potem kupilam zakiet wlasciwy, biznesowy, ale nie bardzo biznesowy bo tez asymetrycznie zapinany na suwak i ze skorzanymi lamowkami. Potem poszlam samotnie na sushi i pomyslalam sobie, ze powinnam na jakis podryw pojsc albo co... Ale narazie ide sie napic kawy :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: listopadowa sroda 12.11.14, 15:02 najmocniej Cie przepraszam za pozostawienie samej na placu boju. Z przyjemnoscia stwierdzam, ze nikt Cie nie pokonal! Pokazno zdjecia zakiecikow. A pomysl z podrywem jest jedynie sluszny. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 14:45 podejrzewam ze jestem ostatnia osoba ktora ma prawo narzekac, ze nikogo nie ma. No wiec nie narzekam. Choc chcialoby sie pogadac... W poludnie mieli przyjsc Panowie, zeby zmienic liczniki wody. W tym celu spedzilam upojny wieczor wynoszac wszystko z kuchennej komorki. Pol balkonu to zajelo, caly parapet kuchenny i 3/4 stolu kuchennego. I co? Nic. Pan szt.1 przyszedl zeby mnie zawiadomic, ze cos im nawalilo z EDV i o nastepnym terminie zawiadomia mnie odpowiednio wczesnie. Tzn. ze niepredko sie to odbedzie. Tzn. ze musze wszystko znowu upychac - po to zeby w najblizszym czasie znowu wyprzatac. Azeszty kurdemol! Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 20:46 A to jest moja pierdula ktora ostatnio sie zajmuje z coraz wieksza pasja: www.facebook.com/video.php?v=10203105321336374&set=vb.1306669160&type=2&theater Mam nadzieje ze to bedzie widac. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 22:15 jezeli to jest to czym sie zajmujesz (czyli nic :) :) :)), to masz jeszcze duzo wolnego czasu. link nie dziala :) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 22:19 mialam dzisiaj dzien niepracujacy, badz dokladniej pracujacy domowo. Bylsimy w sklepie meblowym nabyc pare dupereli, przy okazji kupilismy wielgasne babki choinkowe i swiatelka: przystroimy choinke ogrodowa i obedzie sie bez syfu w domu. Kupilismy tez pare kwiatkow, rowniez te takie czerwone "gwiazdy" gwiazdkowe jako uzupelnienie dekoracji. Zlozylam dwa krzesla-stojaki na ubrania i jeden ubraniowy wieszak na kolkach do komorki, pogadalam wstepnie z architektem na temat nastepnego etapu, w przyszlym tygodniu otrzymam wycene roznych opcji wiec bedziemy sie mogli na cos zdecydowac. Moj "glowny zarobek" konczy sie w styczniu, nie mam jeszcze zadnego zastepstwa i wogole nie wzielam sie jeszcze za szukanie i jakos nie wpadam w panike. Sama sie sobie dziwie... Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 22:25 oops przepraszam. Nie wiem jak to udostepnic z fejsa. Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 12.11.14, 22:31 Wlasnie przetestowalismy z Jutka i okazuje sie ze widza tylko "friends" z facebooka. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 278 :-))) 13.11.14, 21:06 Potwierdzam. Mi dziala :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek i temperatura wzrasta 13.11.14, 01:41 Rano bylo chlodno i pochmurnie, ale wiatr sie powoli obraca na polnocny i temperatura wzrasta. Po poludniu ma byc 27 stopni a jutro kleska totalna, czyli 37. Nie wiem jakie bedzie lato, ale nie moge liczyc na to, ze chlodniejsze! Rozmawiam ostatnio duzo z rodzina i wychodzi na to, ze pewnie bede w Europie pod koniec 2015, ale sadze ze wiekszosc czasu spedze w roli babci, matki albo corki ;) Nie tylko syn sie rozmnozyl, ale corka bedzie podrozowac od polowy 2015. Mam nadzieje ze sie wszyscy spotkamy na Boze Narodzenie gdzies w Europie - w Polsce albo Anglii. Niemniej postaram sie obleciec forumowiczow na ile sie da ;) Mama uswiadomila mi ze wczoraj przeciez byl dzien Swietego Marcina... i rogale swietomarcinskie, koniecznie z bialym makiem i z glancem. Niestety, moglam sobie tylko popatrzec na zdjecia... Ide troche obrobic ogrod (dojrzalo duzo groszku i trzeba go zebrac, przyciac lawende i roze, podjesc maliny i morwe) a potem wracam do pisania instrukcji na jutrzejszy warsztat dla permakulturowych znajomych. Bedziemy budowac ferme much ;) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek i temperatura wzrasta 13.11.14, 08:39 Czwartek, ale temperatura spada :) Rogale swietomarcinskie, w ilosci sztuk 6 zostaly mi przywiezione prosto z Poznania w drugiej polowie pazdziernika, od razu trafily do mojej zamrazarki, podalam je dopiero w niedziele na deser po obiedzie gdzie glowna role grala ges. Milego dnia:) Odpowiedz Link
ewa553 Filmik Ertesa 13.11.14, 09:44 o dziwo u mnie dziala. Normalnie jest tak, ze Wy sie czyms zachwycacie, a mnie sie nie otwiera. Ertes, widzialam juz n fejsie i sie nie ustosunkowalam, ale teraz Ci powiem: jako niemotorowa nie moge zrozumiec jaka to przyjemnosc jezdzenia po kamiennej pustyni, podskakiwania na licznych kamieniach itd. Moge sobie natomiast wyobrazic, ze jest to jedyne miejsce gdzie mozesz rozwijac szalone tempo. Czy to jest rajc tego przedsiewziecia? Jak daleko od Ciebie jest ta martwa dolina? Odpowiedz Link
ertes Filmik Ertesa 13.11.14, 19:57 To jest okolo 500km od miejsca gdzie mieszkam. youtu.be/Z7OqR7K18O8 Odpowiedz Link
ewa553 Re: Filmik Ertesa 13.11.14, 21:20 i jedziesz 500 km zeby poszalec na motocyklu?? Musisz naprawde bardzo kochac swoja maszyne... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Filmik Ertesa 13.11.14, 21:35 Jak sie lubi motory, to z pewnoscia frajda. A ze lubisz, znaczy masz frajde. Znaczy good for you :) My sie ostatnim razem w Brazylii bawilismy czyms takim: w scenerii takiej; wielki wydmy nad oceanem: Tez odjazd :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Filmik Ertesa 13.11.14, 21:43 a, brazylijska wersja przyjemnosci bardzo by mi sie podobala. Sama przyjemnosc bez poobijanej dupki:) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Filmik Ertesa 13.11.14, 23:36 Dupska owszem poobijane, i ostre trzymanie sie zerdzi pojazdu, bo dawalismy czadu. Ale motor Ertesa na pustyni rozumiem, bo to prawie jak konska jazda, a tam dupska sie dobrze siodla trzymaja, jesli sie nad uzda panuje i gdy czujesz, kiedy trzeba stanac w strzemionach. U nas zas to byl bardziej roller-coaster. Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek i temperatura wzrasta 13.11.14, 11:31 swieci slonce i jest takie "wyraziste powietrze", w ktorym otaczajace pagory bardzo ostro widac, jest pieknie. Pracuje dzisiaj z domu. Z jednej strony podoba mi sie to o niebo bardziej, jestem bardziej skoncentrowana i mam lepsze pomysly, z drugiej nie lubie takiej zupelnej samotnosci. Mysle, ze optymalnym dla mnie rozwiazaniem byloby zatrudnienie asystentki pracujacej u mnie w domu :) Sle wiec porsbe do Universum i modlitwe do Boga o wystarczajaca ilosc zlecen, by starczylo na chleb i kielbase dla mnie i dla asystentki. Amen :) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 14.11.14, 09:13 Piątek wstał pływając w gęstej mgle. Nawet nie mleko, a bita śmietana. :-) Dzień mam dzisiaj domowo-pracująco-porządkowy. Biorąc pod uwagę pogodę za oknem, mogę tylko stwierdzić "i tyszpiknie". No to zmykam do pracy, a Wam miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF :-) 14.11.14, 10:30 Spalam do dziesiatej, przespalam poranna mgle. Pol nocy plakalam bezsilnie. Mialam maile od Rodziny i same zle wiadomosci, najczesciej zawoalowane, zebym sie nie martwila. Choroby, rozstania, mobbing itd. Siedze z dala i nic nie moge zrobic. I mysle o tym, jak moja Siostra to na codzien miala i bedac na miejscu tez nic zrobic nie mogla, tylko sie zamartwiala. To brzmi makabrycznie, ale dobrze, ze teraz tego nie dozyla... Tak wiec przeplakalam pol nocy: z zalu, bezsilnosci, niemocy wobec sily niepowodzen. Oby tylko chwilowych, oby sie wszystko ulozylo... Pardon ze wpadam i zale sie na rzeczy, ktore Was - na szczescie - nie dotycza... Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF :-) 14.11.14, 12:36 Ewa, jak to mowia Niemcy? Podzielona radosc to podwojna radosc, podzielony smutek to polowa smutku. My tu jestesmy rowniez po to, zeby ze soba dzielic smutki i radosci, wiec wyplakuj sie na naszym forumowym ramieniu. Tak przynajmniej ja to widze. No i trzymaj sie. Odpowiedz Link
minniemouse Re: TGIF :-) 16.11.14, 01:49 maria421 napisała: Podzielona radosc to podwojna radosc, podzielony smutek to polowa smutku. bardzo mi sie to podoba. to jest dokladnie szwedzkie przyslowie. przypadkiem sie dowiedzialam gdy szukalam tlumaczenia na ang. po angielsku jest tak: “Shared joy is a double joy; shared sorrow is half a sorrow” Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 14.11.14, 23:16 Ewa, podpisuję się pod Marią. Nasze forum nie jest od stroszenia piórek i pierdolenia jak-nam-fajnie-a-jakie-mamy-sukcesy-i-genialne-dzieci (para-cycat). Gadamy tutaj. O smutkach i problemach też. OK, bez szczegółów, bo forum publiczne etc., ale jednak. Wypłakuj się nam w rękaw ile wlezie. Współczuję sytuacji, choć z drugiej strony jestem zła na Twoją rodzinę: dlaczego Cię dręczą negatywnymi wiadomościami, wiedząc doskonale, że a) jesteś daleko, b) będziesz się przejmować, i c) nic nie możesz zrobić? Sorry i przepraszam. Jestem wyczulona na agresowanie (zam.) przestrzeni innych ludzi - często takie biadolenia są przykrywką dla innych celów. Rodzina potrafi być najbardziej dysfunkcjonalnym czynnikiem naszego życia. ejment. Przepraszam, może ostro poleciałam, ale mimo mojego Tobie czasem dokuczania ;-) - jesteś mi bliska i obchodzi mnie, co się u Ciebie dzieje. Odpowiedz Link
minniemouse Re: TGIF :-) 15.11.14, 01:28 nie wiem, ale z drugiej strony co ma robic rodzina u ktorej cos sie zlego dzieje, pewnego dnia napisac 'to i to zawalilo sie, ten i ten nie zyje" - tak przykladowo. wtedyco, pretensje ze cos sie dzialo a nikt pary z geby nie puszczal? i tak zle i tak zle.. Minnie Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 15.11.14, 07:44 Nie mówię o drugiej skrajności, no ale trzeba mieć wyczucie i dozować, nie? Czy każdym kłopotem, nieprzyjemnością, trzeba się dzielić? Tym bardziej, jeśli ludzie wiedzą, że Ewa sie przejmuje? Odpowiedz Link
minniemouse Re: TGIF :-) 16.11.14, 01:44 no wiesz Jutka, jesli zachodzi ku temu potrzeba to oczywscie ze tak. tak mnie tylko naszla taka refleksja w zwiazku z tym "oszczedzaniem" bo znam osobe ktora poczula sie odsunieta od spraw rodzinnych przez takie wlasnie "oszczedzanie'. chcialo sie dobrze, a wyszlo zle. trudno przewidziec jak kto odbierze czyjes dobre checi. naturalnym odruchem na smutne, niepokojace wiesci jest martwic sie, plakac. ale to niekoniecznie znaczy ze nie da rady udzwignac takich, ba, sluchajac takowych spelnia sie wazna role bycia czyims wsparciem i doradca i swiadomosc tego paradoksalnie moze dodac sil. ani temu ani tamemu nie jest latwo, oczywscie, niemniej jednak wzajemnie sobie sa potrzebni. czasami bedac tylko sluchaczem mozna pomoc ale wlasnie ta pomoc a nie inna jest nieodzowna. i very much appreciated. Minnie Odpowiedz Link
minniemouse Re: TGIF :-) 15.11.14, 01:37 wspolczuje serdecznie, szarpanie sie na odleglosc to okropna rzecz. :( Minnie Odpowiedz Link