Dodaj do ulubionych

O pierdułach --- Odc. 361 :-)))

02.04.17, 08:08
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Niedziela, słońce, 21 C :-D 02.04.17, 08:49
      Pogoda super, identyczna jak wczoraj. Yippie. :-)))

      Plany też takie same, jak wczoraj: rozpakowywanie, porządki, plus jakieś pranie. No i oczywiście czytanie w ogrodzie. :-)

      Miłej niedzieli :-)
      • ewa553 Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 02.04.17, 15:05
        Czy stress juz z Ciebie opadl? Czujesz sie jak na wakacjach?
        • jutka1 Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 02.04.17, 15:30
          ewa553 napisała:

          > Czy stress juz z Ciebie opadl? Czujesz sie jak na wakacjach?
          *******
          Opadł Ewciu, ale nie cały i nie do końca. To jeszcze trochę czasu zajmie, żeby ponad dwuletni, ciągły i duży stres odreagować.

          "Jak na wakacjach" zacznę się czuć, jak rozpakuję ostatnie pudło, przeorganizuję ostatni kąt i nic więcej nie będzie mi skakać do oczu, że "jeszcze to". :-D
          • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 03.04.17, 05:39
            U mnie tez 21C i jest juz zupelnie jesiennie. Lubie ta pore roku bo nareszcie konczy sie wilgoc.

            Ogrod juz nieco ogarniety po ostatnich wichurach i deszczach. Wywiezlismy wczoraj cala fure polamanych galazi. Okazalo sie, ze spadl z ekaliptusa caly konar wielkosci sredniego drzewa tuz kolo zbiornika na wode. Na szczescie nic nie zniszczyl oprocz stratowania calej roslinnosci.
            Lokalna gmina stanela na wysokosci zadania i przedluzyla godziny urzedowania smietniska w niedziele. Nie liczyla tez zadnych $ za wywoz w ostatni weekend, na poczet cyklonu.

            Wczoraj niedaleko nas jeszcze ekipy pracowaly na drodze sciagajace drzewa z linii elektrycznych. Zajelo wiec troche aby posprzatac chociaz u mnie sie nic takiego wielkiego znowu nie dzialo. Byl chyba tylko jeden podmuch, gdzie widzialam galezie przelatujace w poprzek dzialki.

            Zaczynaja kwitnac jesnienno-zimowe krzewy.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/1gAwDZiRgAtuALKkaB.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/rKW2b4Mv9pRiSuSOTX.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/UEyxKpLmBobPWHDxvB.jpg

            Moja kawa wciaz zielona i chyba nie doczeka dojrzalosci bo juz calkiem chlodno.
            W zeszlym roku objadly ja ptaki.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/LBzBRORzUsxxihCDoB.jpg

            Krzew jest bardzo ladny bez owocow i przecudny gdy krotko kwitnie. Trzymam wiec kilka, bo lubie.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/uADs7esQYt8dMkzi9B.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/py2ZTPkAP5w1cc1hpX.jpg
            • jutka1 Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 03.04.17, 07:33
              Piękne zdjęcia, piękne rośliny. Rozpoznałam jedynie kamelię (dobrze rozpoznałam?).
              • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 03.04.17, 07:46
                Dwa gorne zdjecia to kamelie. Nie zidentyfikowalam jeszcze tego krzewu z drobnymi rozowymi kwiatkami.
                • roseanne Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 04.04.17, 19:13
                  mi to wyglada na honeysuckle, wiciokrzew?

                  u mnie lkolejny dzien powyzej zera, nadal leje, zdziwilam sie czujac wilogc w bucie, wrocilam do domu, obejrzalam dokladnie a tam podeszwa przetarta dokumentnie - no coz, doskonale ortopedyczne buty sluzyly mi kilka lat, teraz bedzie znow problem ze znalezieniem zamiennika - dosc szerokie, by weszla wkladka, z zaokroaglonym czubkiem, nie do konca plaskie, pasujace i do spodni i do prostej spodnicy...
                  • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 05.04.17, 01:16
                    Roseanne, chyba jakas odmiana czegos co nazywa sie 'loropetulum'. Krzew z Chin lub Japonii. Odmian zbyt wiele by sie martwic tym ktory. Nie znam polskiego odpowiednika.
                    • minniemouse Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 08.04.17, 00:47
                      kan_z_oz napisała:
                      'loropetulum'

                      Prawidlowa nazwa
                      LOROPETALUM
                      tez nie znam polskiej nazwy. bardzo ladne to jest.
                      z to drzewo to juzesmy raz rozszyfrowali, tak mi sie zdaje.

                      Minnie
            • minniemouse Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 07.04.17, 02:03
              a to biale ma potem jakies jagody? moze to
              jakas Sarococca

              a to rozowe czy czerwone, juz zapomnialam jaki kolor

              czy to powoj z tendecja do zdrewniania starych galazek? moze to honeysuckle:
              jest tego ogromna ilosc gatunkow:
              lonicera albo japanese honeysuckle

              albo, privet honeysuckle shrub:
              rozowy bush


              Minnie
              • kan_z_oz Re: Niedziela, słońce, 21 C :-D 17.04.17, 00:12
                Masz racje - jest to Loropetalum. Jak sie robi chlodniej to liscie zaczynaja wpadac w fioletowaty kolor. Przy upalach byly jasno zielone, co jest bardzo mylace. Ten krzew z bialymy kwiatami to tez odmiana kamelii. Poprzedni wlasciciele byli milosnikami. Mam ich z 5 odmian tylko z przodu domu.
    • jutka1 Poniedziałek, ochłodzenie i deszcz 03.04.17, 07:51
      Ochłodziło się, pada deszcz. Dobrze dla roślin, mnie też nie robi różnicy, bo żadnych większych eskapad na dziś nie planowałam.

      Tak więc, dzisiaj c.d. rozpakowywania, trochę popracuję, poza tym luz. :-)

      Miłego poniedziałku :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek, ochłodzenie i deszcz 03.04.17, 08:20
        Kanie, jak zwykle pozazdroscilam ci jesienno-zimowych kwiatow. Zebym ja takie choc w lecie miala...No, ale to cena za to, ze zostalam w Europie:)
        Jutro lece do K;rakowa. Ma padac caly tydzien. A niech to...
        • jutka1 Re: Poniedziałek, ochłodzenie i deszcz 03.04.17, 22:27
          Baw się dobrze, Ewciu, mimo deszczu. :-) I wiesz... deszcz to pogoda barowa. :-D
          • ewa553 Re: Poniedziałek, ochłodzenie i deszcz 03.04.17, 23:18
            Hehe, dokladnie to powiedzial mi siostrzeniec, jak powiedzialam mu o deszczu: "bedziemy musieli pic":))
            • jutka1 Re: Poniedziałek, ochłodzenie i deszcz 04.04.17, 00:12
              Bawcie się przednio! :-)
    • jutka1 Wtorek, zbliża się koniec laby 04.04.17, 09:03
      Od jutra mam dwie spore rzeczy do napisania, z krótkim raczej terminem, więc ogłaszam sama sobie: koniec przeprowadzkowej "laby". No i tyszpiknie. :-)))

      Deszcz odpuścił, jest 9 C, maks dzisiaj: 14 C. Byłam już na zewnątrz, bardzo ładnie pachnie po deszczu. :-)

      Na froncie rozpakowywania: wczoraj skończyłam z ciuchami i książkami, dzisiaj CD-obrazy-pierdułki. Jutro komputer-papiery-gabinet. Przed weekendem powinnam już być w 100% rozpakowana i umoszczona.

      A na razie sączę poranne espresso z miodem, gra radio FIP, i jest bardzo przyjemnie. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D
    • jutka1 Środa, szaro 05.04.17, 08:35
      Teraz jest osiem stopni, maks na dzisiaj: 14 C. Dobrze chociaż, że nie pada.

      Kontynuuję rozpakowywanie i moszczenie się. Idzie mi trochę jak po grudzie, no cóż. Daję sobie cierpliwość do całego tego procesu.

      Poza tym, jeszcze nie wiem, co będę robić, bo kilka rzeczy się pozmieniało, muszę ustawić priorytety, a na razie przy pierwszej kawie mózg jeszcze się do końca nie obudził. :-)

      Miłego dnia :-)
    • blues28 Czwartek 06.04.17, 08:19
      Wiosno-lato do mnie dociera powoli ale skutecznie.
      Noce wciaz zimne (temperatura odczuwalna czyli sensación térmica wynosi +1) ale w ciagu dnia dojdziemy do 22. Dalsze dni coraz cieplejsze :-)
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/jx5smrbAZLB9FrLNdX.png
      To w Madrycie. Na poludniu dojdzie nawet do 30.
      Na ulicach zauwazalna wiosna, zielen jeszcze swiezutka ale kwiecie juz bardzo bujne
      https://c1.staticflickr.com/3/2143/2453183274_ca0b06edf5_z.jpg

      Cos zle spalam, wstalam przed szósta i zrobilam deklaracje podatkowa i juz nawet wyslalam netem. Wyszedl mi zwrot, nieduzy, bo nieduzy, ale zawsze cieszy.
      Ostatnie dni spedzilam w La Paz na rozlicznych meczarniach, ale juz prawie mam to za soba.
      Na Semana Santa wybieram sie nad jezioro Sanabria, bedzie rzesko, ale dziko i pieknie. A poza tym wiekszosc pojedzie na plaze lub ogladac procesje, wiec glusza lesna powinna byc cicha. Mam nadzieje, ze nie zje nas zaden wilk, bo tam wilki sa!

      Dostalam w upominku nowa fragancje Rochasa "Madmoiselle" i nie zachwycila mnie. Nuty owocowe sa silniejsze niz kwiatowe, a mi to mniej pasuje. To info zwlaszcza dla Jutki, które niektóre "Rochasy" Bardzo lubila, prawdaz? Moze akurat Tobie podejdzie?

      Ide robic kawe. Milego dnia!

      • jutka1 Re: Czwartek 06.04.17, 08:49
        Bluesie, jakże zazdroszczę! I zieleni, i kwiecia, i temperatur. Ech... Tutaj ochłodziło się kilka dni temu, jest pochmurno i ciemno, od czasu do czasu pada deszcz, a do tego wieje i duje. Ciągle mam włączone ogrzewanie. :-/

        Rozpakowywanie idzie jak po grudzie. :-( Chyba nastąpiło już zmęczenie materiału, coraz bardziej mi się nie chce.

        Wczoraj były podobno straszne ulewy, burze i gradobicia na południu Polski. Mam nadzieję, że Ewa się tam jakoś trzyma w tym Krakowie.

        Miłego dnia :-)
        • xurek Re: Czwartek 06.04.17, 13:33
          Jutka, ja i tak Cie podziwam, ze tyle zrobilas w takim tempie. Mnie sie odechcialo od samego czytania o rozpakowaniu i reorganizacji kuchni :)

          Wklepalam jezioro do goolga, to dosc kawal drogi od Madrytu? Ale glusz rzeczywiscie dosc dzika, na jednym zdjeciu byla chyba rzeka albo taki maly wodospadzic wpadajacy do jeziora, zaprawde urokliwie.

          Ja jestem zmeczona do granic, poirytowana wszystkim, bo ciagle cos sie doklada do gory rzeczy, ktore musze zrobic przed naszym wyjazdem do NY a to juz w niedziele. Mam nadzieje, ze mi sie spodoba i ze uda mi sie wypoczac mimo obecnosci Piranhii :).

          Pogoda pochmurna ale ciepla, do wczoraj bylo piekne slonce.

          Z wczoraj na dzisiaj mielismy supergosci, po ktorych nie trzeba bylo ani zmienic poscieli ani wyczyscic pokoju. Chlopaki przyjechaly z Manchesteru autem bez zadnej przerwy, wniosly bambetle do pokoju, zachwycily sie widokiem pokoju i okolicy, wypily na pusty rzolad po dwa piwa, po czym wsiadly do auta i pojechaly do pobliskiego miasteczka cus skonsumowac. I juz nie wrocily az do 12 w poludnie dnia dzisiejszego (maz juz sie zastanawial, czy aby nie podlozyli mu w walizach bomby i czy nie trzeba wezwac policji). W poludnie zdewastowane chlopaki wrocily z prosba, czy nie mogliby chociaz dostac spoznionego sniadania. Noc spedzili darmowym hotelu pt "izba wytrzezwien" do ktorego to zostali zaproszeni przez policje, ktora zatrzymala ich w drodze powrotnej do naszego B&B po suto zakrapanej kolacji.

          Wiecej takich gosci, to mozna bedzie pokoje wynajmowac podwojnie albo i potrojnie :)
          • jutka1 Re: Czwartek 06.04.17, 14:10
            To rozumiesz, Xurku, dlaczego mam już tego rozpakowywania po kokardkę,
            Najgorsze, że mózg i serce nakazują mi przy okazji odgruzować rzeczy, wyrzucać, oddawać, i - kurdebalans! - przemeblowywać. !?!?!?
            Jak ja z tego wyjdę w jednym kawałku, to będzie cud nad cudami.
            Pisałam chyba, że wysprzątałam lodówkę i umyłam wszystkie półki etc. No to dzisiaj mnie wzięło na rozmrażanie zamrażarki. Niby jest bezszronowa, ale coś tam się pokiełbasiło i kropla po kropli przeciekającej nagle pod i za dolną szufladą zrobiła się bryła lodu do tego stopnia, że od roku nie mogłam otworzyć tej szuflady i nawet już nie wiedziałam, co w niej jest. :-)
            Trwa węęc akcja usuwania bryły lodu za pomocą garnków z wrzątkiem. Mija druga godzina, jeszcze nie koniec.
            Ciekawe, ile miesięcy mi zajmie, żeby lodówkę i zamrażarkę znowu doprowadzić do stanu... hmmm.... zasyfienia ;-)))

            Wycieczki do NYC trochę zazdroszczę. :-) Wszystko będzie dobrze, nie martw się, zdążysz ze wszystkim.
            • blues28 Re: Czwartek 06.04.17, 14:49
              Jutko, toz to syzyfowe prace! Wspólczuje szczerze i mocno. Zwlaszcza, ze ja sprzatam wylacznie na biezaco i "polebkowo" a na doglebne i gruntowne roboty przyjdzie czas. Póki co, cicho sza!

              Xurku, swietni goscie :-)) A Nowego Jorku zazdroszcze bardzo, bardzo! Lubie bardzo to miasto, dziala na mnie witalizujaco.

              Sanabria faktycznie jest daleko od Madrytu, ale te widoki warte sa podrózy, Bedziemy mieszkac w chatce na kurzej stopce :-)

              Wrócilam z miasta. Jeszcze czuje sie rzeskosc wiatru pólnocnego, ale slonce powoli wygrywa batalie. I tak chodzimy na cebule, rano w kurtkach a potem stopniowo trzeba zdejmowac ocieplacze :-) A to drzewko na moim placyku, Wydaje sie, ze nie moze ytrzymac tyle kwiecia :-)
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/na/ad/ogsm/h0uGoRovLYp33IFiOB.jpg
      • roseanne Re: Czwartek 06.04.17, 15:47
        piekne wiosenne zdjecia
        u mnie wciaz szaro, wciaz leje, i wciaz najwyzej 6 C
        snieg z przodu prawie znikl, moze nawet mi sie uda pozbierac smieci i oczyscic liliowce ze kilka dni - bo straszy, ale nie da sie wejsc
        z tylu prawie metr do rozpuszczenia
        no nic, kiedys zniknie

        mam niechcieja na wszystko
        • ania_2000 Re: Czwartek 06.04.17, 17:13
          u mnie niby wiosna, ale jednak nie - ciagle pada, popaduje, wieje - zimnawo jak na te pore roku. Dwie ostatanie wiosny (pod rzad) byly przepiekne - wszystko sie rozkwiecilo i rozcieplilo w koncu marca. A ten rok jak do tej pory jest dosyc chlodny mokry i ogolnie blaaaaah.
          Przeprowadzek nie lubie - rozpakowwyania jeszcze gorzej - ale lubie efekt koncowy - tzn po calkowitym skonczeniu usiadzenie z satysfakcja i pociagniecie okiem po wszystkim z duma - jak pieknie, czysto, i przestronnie:)
          Czego ci Jutko bardzo zycze!;)
          Bluesie, piekne zdjecia, jezior Sanabaria brzmi magicznie:)
          Ja jestem na etapie planowania wakacji - do Monument Valley i zwiazanych tamtejszych okolic - Nevada, Arizona - to wszystko przez te deszcze tutaj. Stwierdzilismy ze trzeba wyruszyc na poludnie i sie troche wysuszyc na pustni - a oczy musza odpoaczac od zielonego i troche przygrzac sucha szaroscia, i innymi "earthly" odcieniami. 50 shades of grey ;0 and red:)
          • kan_z_oz Re: Czwartek 07.04.17, 00:25
            Tez nienawidze sprzatania lodowki. Mowiac to, moge tylko stwierdzic, ze jest to jakies chyba obciazenie emocjonalne bo wczoraj umylam dwie u klienta (wlaczajac dwa zamrazalniki), po czym zalatwilam cztery okna, plus inne rzeczy w czasie rekordowym. W swoim domu nie daloby rady zrobic bo zajeloby 4 razy dluzej z ociaganiem, przedluzaniem, probami zaangazowania pomocy itp.

            Zima juz prawie. Jest mi wiec zimo, bo spadlo nagle z 34C na blade 18C. Trzese sie wiec, odziewam i czekam az sie organiz przestawi. Udanego weekendu.
            • roseanne Re: Czwartek 07.04.17, 01:12
              lodowka to nie moj ulubiony sprzet do czyszczenia, zwlaszcza, ze musze wyciagac ja na srodek kuchni, by moc wyjac polki i szuflady
              przelamalam sie i odgruzowalam swoja, ale tylko czesc lodowkowa, zamrazalkowej nie ruszam, bo sporo w niej siedzi
    • jutka1 TGIF :-) 07.04.17, 08:57
      Znowu pada, drobny intensywny deszcz. Niestety, muszę w tym deszczu pojechać "do miasta", bo jeden termin mnie goni. A mam ogólnego niechcieja. :-/

      Poza tym robię dzisiaj eksperyment w postaci ukiszenia młodej kapusty. Nie wiedziałam, że młodą też można zakisić, spróbuję. :-)

      No i tradycyjnie, cholerne rozpakowywanie.

      Miłego piątku :-)
      • blues28 Re: TGIF :-) 07.04.17, 11:04
        Zostalam oficialnie zadreczona forumowymi sprzataczami i zalamalam sie! :-))
        Chodzi juz druga pralka, walizka wystawiona do gruntownego wymycia, szmaty i specyfiki wystawione do sprzatania! To jeszcze nie generalne ale zrobie gruntowniej, tak przedwyjazdowo na Semana Santa.
        A za oknem tak pieknie....
        No ale to wszystko wina foruma :-)

        Milego piatku!
      • xurek Re: TGIF :-) 07.04.17, 11:37
        Ja w ogole nie lubie czegokolwiek sprzatac, za to bardzo lubie jak jest posprzatane :). Mam pania, ktora przychodzi raz na dwa tygodnie i wszystko generalnie doprowadza do ladu, ale bez lodowki i szafek wewnatrz. Lodowke robie sama jak juz tak wyglada, ze wstyd ja przy obcych otworzyc, to samo z zamrazalka (znacznie rzadziej, bo kto w koncu otwiera zamrazalke przy obcych?).

        Raz na pol roku najmuje pania na dodatkowa sesje mycia okien i drzwi (tym razem pod moja nieobecnosc w NY, wiec wroce do krzystalowych szyb :)) i raz na rok do generalnej rozprawy z kuchnia (przewidziana na weekend po moim powrocie). W rozprawie z kuchnia uczestnicze jako asystent wyjmujacy z brudnych szafek i wkladajacy do czystych szafek bo to jedyna gwarancja, ze wszystko znajde .

        NYC zdaje sie byc polaryzujacym celem urlopowym: czesc znajomych mi zazdrosci i wspomina z zachwytem wlasne nowojorskie wakacje a czesc wspolczuje i ze zgroza wspomina wlasny nowojorski horror (jedna to sie nawet ze zgroza modli, combym aby napewno wrocila w jednym kawalku i z calym mieniem). Jestem bardzo ciekawa, jakie wrazenie miasto zrobi na mnie i na Piranhii, bo to nasza premiera.

        Bedziemy mieszkali w apartamencie w East Village, na google view wyglada dosc syfiasto, ale jak na te kase bardzo centralnie . Mamy 2 pokoje, wiec mozemy sobie schodzic z drogi.

        Pogoda tutaj przecudna, cieplo, slonecznie, zieleni przybywa w niesamowitym tempie.
        • kan_z_oz Re: TGIF :-) 07.04.17, 13:31
          Baw sie dobrze, czy bawcie sie dobrze. Nie slyszalam tutaj aby ktos kogos straszyl NY, ale obecnie takie dziwne czasy, ze czesc ludzi jest albo bardzo za lub przeciw. Srodek, generalnie latami temu stanowiacy pogladowo-umiarkowane spojrzenie sie jakos przemiescil.

          Blusie, ladnie wyglada Twoja wiosna. Stad pewnie te porzadki, bo Forum za cala pewnoscia do takowych nie zachecalo...haha
      • jutka1 Wiadomość od C-J'a 07.04.17, 14:12
        GW blokuje wpisy C-J jako spam, więc poprosił mnie o wklejenie poniższeo tekstu, co też niniejszym czynię. :-)

        U nas weekend zapowiada sie wilgotny do kompletnie mokrego. Nie narzekam, bo mozna bedzie odetchnac od skwaru i ponownie udac sie w miasto. Przy upale sie nie da, zostaje tylko plaza.
        Do horrorow porzadkowo-przeprowadzkowych sie nie odnosze, bo- horror. W domu tez sie ociagamy do granic wytrzymalosci, gdy zas do tych granic dotrzemy, zapraszamy gosci na obiad itp.i wtedy mamy impetus do sprzatania.

        Ewce troche Krakowa zazdroszcze, choc Rio na Krakow bym nie zamienil 😉
        Hiszpanska wiosna jest boska, uwielbiam.
        Xur- NY sie musi udac, bo NY to NY. Byle pogoda dopisala.
        Nawiasem, tak sobie ustawilem powrot, by miec ok. 9 godzin w NYC, akurat na bezcelowa przechadzke po Manhattanie, lunch. Ktos zamierza tam byc 23 kwietnia?

        Rose, coraz bardziej nerwowo podgladam montrealskie topienie Marzanny... Wezcie ja za leb wreszcie i do Wawrzynca z nia, please.
        • roseanne Re: Wiadomość od C-J'a 07.04.17, 14:23
          Ubieglas mnie, bo tez dostalam prosbe o wklejenie


          tak, brazylijski nert jest dla gazety spamem, poza kilkoma miejscami geograficznymi, jak pamietam z wlasnej wyprawy
    • ania_2000 piatek 07.04.17, 16:52
      Nareszcie zaraz weekend - milego piatku. Chociaz pewnie mily to on nie jest, tyle sie dzieje swiecie, co chwila 'breaking news" a to w 90% nie znaczy nic dobrego.

      Xurkowi zycze milej wyprawy, w NY nie bylam, wiec ciekawa beda pewnie wrazenia, szczegolnie jako mieszkanki malej cichej i spokojnej szwajcarskiej miejscowosci:)
      Mnie by tam pewnie cholera wziela pare razy - ale ja mam organiczny wstret do tlumow, scisku, ludzi na chodnikach w ilosci takiej, ze sie prawie dotyka. Dziala to na mnie bardzo klaustrofobicznie.

      • roseanne Re: piatek 08.04.17, 02:24
        nie mam klaustrofobii w windach i ciemnych ciasnych miejscach, jednak pierwsza moja wizyta w NY zostawila mnie w bardzo nieprzyjemnym poczucia bycia w bardzo glebokim wawozie, ktory mi sie zaraz zwali na leb

        sama koncowka Manhatanu z niska zabudowa jeszcze jak cie moge, ale w calosci, nie dziekuje, postoje

        w miescie tym bylam x razy, mieszkalam godzine jazdy pociagiem od :) ale nigdy nie polubilam


        forum pognalo mnie dzis do szorowania duzej lazienki, mala zalatwilo dziecie, uff
        okien nie ruszam! mam w nosie
        • maria421 Sobota 08.04.17, 08:36
          W tym tygodniu sie ochlodzilo, wlasciwie to mogloby troche popadac bo jest zbyt sucho.
          Poza tym nic nowego.

          Milego dnia :-)
        • minniemouse Re: piatek 09.04.17, 00:32
          roseanne napisała:
          > nie mam klaustrofobii w windach i ciemnych ciasnych miejscach, jednak pi
          > erwsza moja wizyta w NY zostawila mnie w bardzo nieprzyjemnym poczucia
          > bycia w bardzo glebokim wawozie, ktory mi sie zaraz zwali na leb
          >
          > sama koncowka Manhatanu z niska zabudowa jeszcze jak cie moge, ale w calosci, nie dziekuje, postoje


          no pacz pani jacy ludzie sa rozni. az musialam to napisac :)

          ja znowu bylam NY -kiem zachwycona. wlasnie tym ogromem, ktorego nie da sie opisac, to trzeba zobaczyc.
          dech mi zapieralo na mysl ze czlowiek jest w stanie cos takiego wymyslec, i zrobic.
          NY to jest naoczny monument -dowod na "czlowiek - to brzmi dumnie".
          (szkoda tylko, ze tego nie da sie przylozyc do wszystkiego innego, hmmm.)
          wyobrazam sobie wzruszenie i emocje pierwszych emigrantow przybywajacych na Ellis Island i wypatrujacych Statue Wolnosci. jej pierwsze slady na horyzoncie musialy naprawde byc niesamoitym przezyciem. moi pradziadkowie byli jednym z piewrszych emigrantow ktorzy to przezyli a ja sobie w brode pluje ze nie skorzystalam z mozliwosci wyjazdu do USA. coz czlowiek mlody to glupi...

          Minnie
          • kan_z_oz Re: piatek 09.04.17, 05:39
            Niedziela juz. Nudno, spokojnie i leniwie az do momentu gdy pozarly mnie mrowki. Znalazlam wiec trzecie gniazdo i miejsce do omijania na dzialce. Mam taki gatunek na pograniczu 'fire ant' i 'bull ant' do tego skaczacej.
            Co prawda przez spodnie i cale szczescie. Noga spuchnieta od powyzej kolana az do kostki. Wyglada przokrutnie. Boli tez niczego sobie. Okladam lodem i tak juz chyba do wieczora...
            • jutka1 Niedziela 09.04.17, 10:18
              Kanie, współczuję pokąsania.

              Tutaj niedziela prawie słoneczna. Prawie, bo słońce świeci zza zamglonych chmur. Ma dojść do 16 C, jutro 20 C, ale potem znowu ochłodzenie.

              U mnie c.d. tego samego, czyli rozpakowywanie (plus porządkowanie, przemeblowywanie etc.). Ale widać już światełko na końcu tunelu. Odpukać.

              Miłej niedzieli :-)
    • jutka1 Wtorek, chłodno, deszczowo 11.04.17, 08:43
      Wieczorem była burza po gorącym (22 C!) dniu, i teraz jest chłodno (żeby nie powiedzieć zimno). Maks dzisiaj: 10 C. Brrr.

      Wczoraj czytałam w ogrodzie, podglądałam bociany, kończyłam salon i jadalnię. Zrobione, jippi. :-) Został mi jeszcze tylko gabinet i sień. Z gabinetem to powinnam była słowo "tylko" dać w cudzysłów, bo to ogrom pracy, przede wszystkim przez imperatyw uporządkowania papierów, zalegających jak okiem sięgnąć. Chyba sobie wreszcie kupię niszczarkę do papieru.

      W ramach odkładania pracy w gabinecie "do jutra", jadę dziś po południu do przyjaciół na czeską stronę. Bez noclegu, na parę godzin.

      Dzień więc zapowiada się miło, czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • kan_z_oz Re: Wtorek, chłodno, deszczowo 11.04.17, 11:29
        Dziekuje za wspolczucie ukaszeniowe...haha
        Jestem na etapie drapania sie niczym zapchlony kundel.
        Mam wciaz jedna grubsza lydke (ta, ktora normalnie jest mniejsza), ale poza tym wszystko ok.

        Postanowila te mrowiska ogrodzic kamieniami, zeby bylo widec gdzie sa i sie trzymac z dala. Szukalam wczoraj i nic. Mrowki zniknely...noz kurde. Najwyrazniej wiedza, ze narozrabialy i uciekly.
        Tydzien swiateczny, wiec zwariowany bo wszedzie ogromne sprzatania. Pogoda cudna, sloneczna z przyjemnym 20C- 24C. W nocy wyraznie sie ochladza, wiec palimy w kominku. Na wybrzezu panuje wciaz lato. Zjedzamy w dol gdy chcemy pospacerowac wieczorem po plazy, czy zjesc obiad.
        Piatek i poniedzialek mamy dodatkowe wolne dni do weekendu...hurra. Bedzie ogrodkowanie.
        • roseanne Re: Wtorek, chłodno, deszczowo 11.04.17, 15:30
          nie smakowalas? :P
          dobrze, ze powoli przechodzi, nie mialam kontaktu z mrowkami z antypodow, ale brazylijskie byly nieprzyjemnie, , ba polskie tez bywaja nieprzyjemne...

          pogoda wczoraj byl cudna, powyzej 20 C i slonecznie, po tygodni deszczu. Nie trwalo dlugo, kolo 7 wieczorem byla burza, lalo cala noc
    • jutka1 Środa, popaduje 12.04.17, 10:59
      W Czechach zostałam na noc, wróciłam rano.

      Tutaj kropi i popaduje, jest dość zimno.
      Postanowiłam zrobić sobie dzisiaj wolne od wszystkiego. O.

      Miłego dnia :-)
      • ania_2000 Re: Środa, popaduje 12.04.17, 16:39
        Ciagle zimno - pada. A kwiecien zaraz bedzie polowa.
        brr...
        nic sie nie chce, ale dnia wolnego nie mozna zrobic:(
        • ewa553 czwartek 13.04.17, 09:36
          nie nadazam z czytaniem zaleglosci. Dawkuje sobie. Bluesa zdjecie przypomnialo mi cudowny, wioisenny Madryt i zatesknilam. U nas tez wszystko w kwiatach, ogrod jest cudownie kolorowy, choc gdzie mu tam do Waszych egzotycznosci! Ale i bez jwitnie jak oszalaly, wiec sa tez zapachy.
          W Krakowie bylo cudownie, moja mloda czesc rodziny jest fantastyczna, siedzielismy codziennie do 3-4 w nocy i buzie nam sie nie zamykaly. Tak wiec tylko jedna noc spalam w hoteliku i przenioslam sie do "siostrzenicy". Wreszcie dokladnie i z przyjemnoscia polazilam po Kazimierzu.
          Nawet w teatrze bylismy, zdania byly podzielone, to co mnie sie podobalo, nie podobalo sie Mlodym. Ale lubie sztuki po ktorych mozna dlugo dyskutowac.
          A teraz pendzem do obowiazkow (dzisiaj bardzo milych) zczac wszystkim milego dnia.
          • jutka1 Re: czwartek 13.04.17, 14:24
            Cieszę się, że się dobrze bawiłaś w Krakowie! :-)

            U Ciebie słońce i wiosna, a tutaj wróciło przedwiośnie. W nocy temperatury ledwie powyżej zera, w dzień dzisiaj maks 11 C, ale przy silnym wietrze odczuwalna temperatura to jakieś 7 stopni. Brrr. Poszłam do sklepiku i zmarzłam na kość. Brrr.

            Miałam wielkie plany na dzisiaj, a po zakupach i wytopieniu słoniny na smalec ogarnął mnie kompletny niechciej. :-( Chyba jestem zmęczona. Daję sobie c.d. wolnego. Nie wiem, co na to szefostwo, ale mam nadzieję, że szykuje się do świąt i głowę ma gdzie indziej. :-)

            Miłego dnia :-)
    • jutka1 TGIF 14.04.17, 12:37
      Piątek, pogoda jak wczoraj: zimno, bardzo wietrznie, tyle że więcej słońca.

      Niechcieja c.d.
      KJAP.
      A może planuję zbyt ambitnie, zamiast codziennie coś małego, a potem organismus stawia podświadomą blokadę? I w rezultacie z zaplanowanych na dany dzień "obowiązków" nie robię nic? Hmmm.

      No nic. Z małych rzeczy nastawię buraki na zakwas. A reszta niech się wali i pali.

      Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: TGIF 14.04.17, 15:41
        Jak mam wiele rzeczy do zalatwienia, to robie sobie lisze. Nie stawiam sobie zadnych ambitnych celow, robie to na co mam ochote i po kolei skreslam to co odwalone. Niczego w ten sposob nie zapominam i przede wszystkim do niczego sie nie zmuszam.
        Ale musze napisac cos innego, wlasnie o robieniu planow. Zaplanowalismy w trojke na dzis wedrowke. Wstalam jak trza o osmej, poszlam do klopa i jak juz wstawalam zaczela mi sie lac krew z nosa. Ale ilosci i tempo jak z odkreconego kranu. Nigdy w zyciu tego nie mialam, nie wiedzialam co zrobic. Po pol godzinie przyjechala Dana, polozyla mi pierogi na szyi (hahaha, bo nie mialam lodu, wiec wziela co bylo w zamrazarce:), kazala nie lezec plasko lecz nachylic sie nad miednica, do ktorej dalej sie lalo. Zadzwonila po pogotowie i zanim przyjechali juz tylko kapalo. Mieszkanie wygladalo jak rzeznia miejska.
        ZUbadali co trza i zabrali do kliniki. Tam sie okazalo, ze pekla mi po prostu zylka w nosie, a poniewaz biore lekarstwa na rozrzedzenie krwi, nie chcialo przestac. W bardzo niemily/bolesny sposob rana w nosie zostala "przypalona", dostalam masc na dzien i noc, nie wolno mi przez tydzien ani kichac, ani wycierac nosa. Bardzo mnie to rozsmieszylo.
        Wiec zamiast na wycieczke wybralam sie na kanape, bo spory ubytek krwi oslabil mnie. Pomyslalam sobie, ze jestem dzieckiem szczescia: przeciez moglo mi sie to zdarzyc w zeszlotygodniowej wycieczce, albo co gorsza dzis w gorkach! Niech wiec nikt nie mowi ze nie ma Aniola Stroza!! Im kto glupszy (ja), tym wiecej roboty maja te Anioly...
        A Dana jest jkednym z tych Aniolow. Akurat klocilysmy sie w srode i powiedzialam ze chyba musimy udac sie do poradni malzenskiej zeby sie nami zajeli, a tu taka natychmiastowa i sluszna reakcja z jej strony. Pan od pogotowia bardzo jej dzialanie pochwalil.
        • ewa553 Re: TGIF 14.04.17, 15:42
          robie sobie oczywiscie LISTE a nie lisze:)
          • ania_2000 Re: TGIF 14.04.17, 18:11
            Ewa, Dobry Aniol to podstawa w zyciu:)) ale histora - tez mialam problemy z lecaca krwia z nosa, a rzeznia to jest bardzo dobre okreslenie, bo moja lazienka tez tak wygladala. U mnie nie bylo to nic wielkiego, obylo sie bez przypalania, tylko ze ja przez ten czas chodzilam z tamponem w nosie! wygladlam extra, ze zwisajcym sznureczkiem heheh. Pani lekarz mi to zalecila, dobrze wchlania i co uciska, a potem zalecila smarowanie w srodku nosa wazelina. to jest najlepsze na utrzymannie wilgotnosci.
            U mnie piateczek nadal "slabo" wiosenny - ale ma sie ocieplic w niedziele. Wybywamy na weekend nad ocean, a Swiateczna Niedziele spedzimy u przyjaciol. Nic nie gotuje, nie sprzatam - ba! nawet okna nie umyte hehe.
            Szkoda tylko ze poniedzialek jest tutaj dniem normalnym, koniec swietowania i obzerania sie jajkami. Z powrotem do roboty!

            A poza tym to zycze Wam kochane Zajaczki i Kurczaczki wspanialych i cieplych swiat:)

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/1hRuF4nrrUXOBs6lCX.jpg
    • jutka1 Sobota, żur :-) 15.04.17, 08:40
      Wczoraj nastawiłam kiszone buraki czyli zakwas, dzisiaj ugotuję żur. :-)
      I - metodą małych kroczków - oczyszczę biurko i stolik komputerowy w gabinecie. Jednym słowem, zadania na liście (dzięki, Ewciu) rozłożyłam na mniejsze części. Może mi pomoże na niechcieja. :-)

      Pogoda: pochmurno, chłodno.
      Miłej soboty :-)
      • ewa553 Re: Sobota, żur :-) 15.04.17, 08:52
        a zur robisz tez z wlasnego zakwasu? U nas polski rzeznik na targu sprzedaje w sloiczkach, chyba sobie kupie nastepnym razem, aby powspominac katowickie czasy... Kiedys nabylam dla znajomej z pracy taki sloiczek, bo u niej nie bylo. No i jade nastepnego dnia ze sloiczkiem w reku...autobusem. Pamieta ktos jak autobusy jezdzily na poczatku lat siedemdziesiatych? Jakie byly drogi z przedmiescia do centrum Katowic? No wiec stalo sie co sie stac musialo, trzesiony sloiczek eksplodowal w polowie drogi. Smrod do koca dnia, a pasazerowie w autobusie przeklinaja mnie chyba do dzis...
        • jutka1 Re: Sobota, żur :-) 15.04.17, 09:06
          Nie, zakwas kupuję w słoiczku. :-) W sklepie wiejskim, więc nie muszę autobusem jechać. :-)))
      • roseanne Re: Sobota, żur :-) 15.04.17, 14:21
        Metode list stosuje od lat.
        Czasami, gdy czylam sie naprawde podle to bywali, ze jedna rzecz z listy na dzien, na zasadzie- byle cokolwiek.
        Probowalam robic zur bezglutenowy, kilka lat temu, na mace owsianej, niby zapach ok, ale nie ta sama glebia kwasowosci, wiec sobie odpuscilam

        W zasadzie poza jajcami i sosami do nich mam juz wszystko odhaczone
        Dzis mam gosci na brunch, a potem mecz pilki noznej - otwarcie sezonu niezimowego, odsloniecie updatow na stadionie, ba, podobno ma byc cos bezglutenowego (kto wie, moze nawet bezsojowe)

        Od dwoch dni slonecznie, strasza opadami w ciagu dnia, ale odpukac temperatura zaczela przekraczac 10!


        Wesolych Swiat, odpoczynku i Dyngusa!
        • kan_z_oz Re: Sobota, żur :-) 16.04.17, 01:13
          Nie stosuje juz zadnych list. W przeszlosci robilam gdy mialam z 50 rzeczy do zalatwienia w tygodniu.

          Pogoda sloneczna. Za oknem widze dzieciaki sasiadow biegajace w majtkach. Ja przed kompem w bluzie w dlugim rekawem. Za chwile nastepna tura na zielone smietnisko po 'mulch'. Pracy dzisiaj nie planuje zadnej wiekszej, podobnie jak i jutro. Nie swietujemy ale dni wolne ciesza.

          Podesle troche slonca i roslinnosci z ogrodu.

          Kwitna roze.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/FS8JJFfVPL9mxNLbmB.jpg

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/6CZHJYCuTT0aSj27fB.jpg

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/nw109CvYkab4iUMwUB.jpg

          Zawiazuja sie dynie i wisza w najprzedziwniejszych miejscach.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/nw109CvYkab4iUMwUB.jpg

          Chyba dojda sloneczniki?

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/K5lioqMdeaG820QBEB.jpg

          Galezie w wazonie z podcietego w ogrodzie drzewa.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/Y9y7f33qNyI2JS9SbB.jpg

          Oraz gniazda ptasie znalezione na ziemi i obecnie zdobiace sciane sypialni.

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/6dt9KE83rLdb0sAs0B.jpg

          Poza tym Foto-Forum GW oglupialo i jedno zdjecie wychodzi podwojnie bez wzgledu co robie.

          Udanej niedzieli.
          • minniemouse Re: Sobota, żur :-) 16.04.17, 02:37
            przepiekne!
            a roze az pachna!

            M
            • ewa553 Re: Sobota, żur :-) 16.04.17, 08:22
              Jak zwykle cudowne zdjecia, kanie. Zgubilam sie nieco, bo myslalam ze u Ciebie juz prawie zima, a tu takie cos. U mnie roze beda dopiero w maju i juz sie ciesze:Twoje zdjecia przypomnialy mi co mnie czeka. Najbardziej lubie takie nawpol otwarte ponki. Ladnie u Ciebie, oj ladnie...
          • jutka1 Re: Sobota, żur :-) 16.04.17, 22:49
            Cudne róże, Kanie. I inne kwiaty też. U mnie z kwiatów to aktualnie mlecze i stokrotki :-D. I szafirki. Ale pąki na bzach już są, za jakieś 3 tygodnie powinny zakwitnąć. :-)
    • jutka1 Niedziela 16.04.17, 18:46
      Miałam mieć po południu gościa, ale odwołała. Po porannym świątecznym obżarstwie :-D nagle zaniosło mnie do gabinetu. I zrobiłam to, przed czym uciekałam tyle czasu. Biurko uporządkowane, wyczyszczone; stolik komputerowy wyczyszczony; pecet rozpakowany, złożony i podłączony do netu (jak widać na załączonym obrazku :-D), nawet głośniki podłączyłam i słucham radia FIP. :-)))

      A papiery na biurku nr 2 uporządkuję kiedy indziej. Najważniejsze, że biurko nr 1 jest gotowe.

      Dawno tutaj nie siedziałam przy pececie, fajnie się będzie pracować. :-)))

      Jak już się nacieszę swoim "zwycięstwem nad niechciejem", to przemigruję na górę, żeby zamarynować wołowinę na jutrzejszy obiad. Będzie duszona ligawa w plastrach c. 1 cm, z czosnkiem i w sosie z czerwonego wina. Do tego kasza gryczana i ogórki małosolne. Na pierwsze: żur, oczywiście. Na deser andruty made by sister, według rodzinnej receptury. Chyba pęknę! :-D

      Od wtorku do galopu zawodowego, ale staram się o tym nie myśleć. :-)
      • kan_z_oz Re: Niedziela 17.04.17, 00:44
        Tez uwielbiam siedziec w biurze przy pececie. Duzy ekran, nie musze sie gimnastykowac z siedzeniem. Obok kubek z kawa. Wiem, ze mozna zalac klawiature, no trudno...haha

        Ewa, jestem w klimacie podzwrotnikowym. Roze i czesc roslinnosci europejskiej kwitnie tutaj o kazdej porze roku poza moim latem i Twoja zima. Jest tutaj zbyt cieplo. Roze podcinam praktycznie co 2-3 miesiace. Upierdliwe to ale kwiaty mam prawie caly czas. Te jesienne (obecnie) najladniejsze.

        Wczoraj zrobilam zakupy na smietnisku. Kupilam okazjonalnie glowna stalowa konstrukcje dachu za $50. Gruba galwanizowana stal (bez rdzy), ktora w sklepie kosztuje tysiace. Ostatnio skladajac ramy pod ule nie mielismy zadnego materialu pod reka, co bylo niesamowicie czaso-chlonne i kosztowne. Teraz konstrukcje trzeba przywiesc i przetaszczyc.

        Od wtorku sporo. Cale szczescie, ze szkolne wakacje sie juz koncza i Sandy wraca. Pan maz w rozjazdach na polnocy tez od wtorku.
        Scigam poza tym od tygodni kosztorys inzynieryjny na remont, gdzie wciskane sa mi jakies kontrakty, ktorych nie mam zamiaru podpisac. Potrzebuje tylko rysunki...paru belek i fundamentu. Niby proste.

        Musze powiedziec, ze lubie budowe, przerabianie, udoskonalanie itp. Brakowalo mi ruchu w tej dziedzinie.
        • ewa553 Re: Niedziela 17.04.17, 17:05
          Chyba mowilas kanie kiedys gdzie dokladnie mieszkasz, ale poniewaz Twoj kraj jest dla mnie tak bardzo nieznany, to i zapomnialam. Tak wiec twoj klimat mnie zaskoczyl. Tez bym chciala miec roze przez caly rok, nawet gdybym musiala co tydzien przycinac:) Ale tak to jest: chcialabym miec twoja nature, twoj klimat, ale nie chcialabym, nie umialabym tak wiele robic roznych roznosci jak ty to robisz. Czasami mnie Twoja (i Luizy) energia wprost przeraza:) Ja jestem niestety wygodnicka...
          • ewa553 Re: Niedziela 17.04.17, 17:07
            Jutka, a skreslilas sprzatanie biurka z listy? Bo to skreslanie kolejnych punktow to wlasnie przyjemnosc. Co mowiac ide pisac liste na ten tydzien, zeby o niczym nie zapomniec.
            Bez listy wiem tylko ze ide jutro do ogrodu liczyc straty....Takiej ulewy jaka dzis przeszla nad mojom wsiom, to najstarsi gorale nie pamietaja. A teraz jakby nigdy nic swieci sloneczko.
            • roseanne poniedzialek? 17.04.17, 21:11
              Ni z tego ni z owego nagle wczoraj mialam impreze na 10 osob
              dobrze, ze srodek swiat i bylo czym nakarmic, goscie pomogli z trunkami
              gralismy w rozne gry towarzyskie, karciane i inne do 11 w nocy
              nikt nie poszkodowany, bo dla wszystkich zainteresowanych dzis wolne
              pogoda sie zlamala i zjechalo prawie 10 w dol i popaduje. Paki sie pokazaly, rowniez pierwsze listeczki, jak i pylki-wrrrrr, w sobote chcialam rozdrapac sobie gardlo i oczy, nawet jedno musialam zakleic na noc
              liscie tulipanow z przodu juz dosc duze, prymulki nie przezyly
              z tylu ciagle snie lezy
              • minniemouse Re: poniedzialek? 18.04.17, 04:00
                to znaczy ze cie lubia, fajnie masz :)
                • minniemouse Re: poniedzialek? 18.04.17, 04:01
                  ps pora na Reactine. ja kocham fiolki a mam na nie uczulenie grrr
                  • ewa553 wtorek 18.04.17, 12:00
                    zimno
                    • maria421 Re: wtorek 18.04.17, 15:04
                      ewa553 napisała:

                      > zimno

                      Wracajac dzisiaj z Frankfurtu widzialam miejscami snieg na polach. Paskudnie jest.

                    • jutka1 Re: wtorek 18.04.17, 15:31
                      ewa553 napisała:

                      > zimno
                      **********
                      Sypie śnieg. :-/// KJAP.
                      • ewa553 Re: wtorek 18.04.17, 17:40
                        czy myslicie ze jesli teraz jest tak zimno, to zostanie nam oszczedzona Zimna Zoska? Pytam jako zaniepokojona ogrodniczka...
                        Bylysmy w miescie, najpierw szlysmy po cudownej slonecznej stronie i zgrzalam sie bardzo w kurteczce. Ale zaraz spadl sowity deszcz i zmarzlam. teraz znowu swieci slonce, ale cieplej nie jest... I badz tu czlowieku mundry i wiedz jak sie ubierac...
                        • kan_z_oz Re: wtorek 19.04.17, 00:33
                          Na cebule oczywiscie.
                          Front mojego domu wychodzi na oslonieta od wiatru zachodnia strona. Wychodze przed aby sie dogrzac. Zachodnia strona jest normalnie tutaj zimna i wietrzna czyli nieprzyjemna, tylko nie u mnie.
                          Za to strona wschodnia jest normalnie w AU ciepla i sloneczna. Tyl domu mam wlasnie ustawiony do wschodniej, ktora ze wzgledu na bycia na gorze, lapie sporo wiatru znad oceanu, czyniac ja ogolnie zimna lub chlodna przez wiekszosc roku. Pracujac 'na zapleczu' jestem zmuszona sie odziewac.
                          Mam wiec wszystko do gory nogami pogodowo juz od dawna, gdzie nie ma 'zimnej zoski' ani innych pogodowo utartych wzorow.

                          Patrzac na moje ostatnie lato, to sie bym az tak bardzo nie spieszyla do tego na polnocnej polkuli.
                          • ania_2000 Re: wtorek 19.04.17, 06:13
                            Moje ostatnie lato bylo przepiekne, a zeszloroczny kwiecien normalnie jak lato. W porownaniu z tym co sie teraz w tym roku dzieje. Jakies plamy na sloncu czy coooo?;) Jak to mowia tutaj - April showers bring May flowers, to ja sobie nie wyobrazam ilosci tych majowych kwiatow co wyrosna po tych deszczach.
                            Kanie - nieustatnnie podziwiam twoje kwietniki, kurde roze rosna ci caly rok? wooow..

                            Wrocilismy z krotkich "wakacji" nad oceanem - trzy dni wolnego pod rzad:) troche objedzeni swiatecznymi jajkami i zurkiem z kielbasa. ale tez wloczylismy sie troche, wiec mam nadzieje, ze nadmiary mazurkow nie wlazly w szanowny odwlok.
                            pogoda nawet ok, wieje jak zwykle - ale ludzie wlaza do tej lodowatej wody. Widzialam laske w stroju kapielowym jak dzielnie maszerowala do wody. to byl MORS!!!. normalnie jak patrze na suferow w piankach to mnie dreszcze biora, chociaz oni pewnie w miare ocieplni.
                            Niestety - ocean tutaj nie nadaja sie do plywania. Kolejny punkt zazdroszony Kan:) Ona moze w nim plywac.
                            ponizej pare zdjec z naszego oregonskiego brzegu.

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/bVIVSDHyEGfPDgSyIB.jpg

                            tutaj widac troche odwaznych surferow, nie bojacych sie zimnej wody
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/9i5KHmRR5bpukVV1eB.jpg

                            plaza.
                            niebo niebieskie, slonce swieci ale wieje jak w kieleckim (tego nie widac;)
                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/zUG0rEBf255BwcPBDB.jpg

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/nh/ej/3x8z/gUb2ryQJTsRScnyBcB.jpg

                            • jutka1 Re: wtorek 19.04.17, 07:43
                              O matko, Aniu, aż mnie ZATCHŁO (zam. ;-) ).
                              Piiięęęknieee!...
                              • ewa553 Re: wtorek 19.04.17, 08:13
                                Twoje zdjecia Aniu zapieraja dech w piersiach. I tak sobie mysle jakie to szczescie dla forum ze chetnie robisz zdjecia. Swiat sie przede mna otwiera, bo nigdy sie w te strony nie wybiore, a dzieki Tobie moge to wszystko podziwiac. Dzieki.
    • blues28 Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 10:17
      A ja w niedziele wrócilam z Parku Naturalnego Lago de Sanabria. Przed wyjazdem nawet nie wiedzialam, ze to najwieksze jezioro polodowcowe na Pólwyspie Iberyjskim i jedno z wiekszych polodowcowych w Europie (369 hektarów).Calosc jest tak piekna i wciaz dziewicza, ze dech zapiera. Mozna robic mase rzeczy, plywac katamaranem, jezdzic konno albo na górskich rowerach, ale ja najchetniej wybieralam trasy trekingowe. Przypominalam Ewe ze swoimi wycieczkami po górkach ;-)
      Zdjecia mi nie wyszly, wszystkie jakby przeswietlone, a po pokazie Ani to wprost wstyd wklejac. Aniu, piekne widoki a zdjecia bardzo udane, no profesionalne wprost.
      Ja wklejam dwa zapozyczone aby troche oddac klimat jeziora.

      https://espanafascinante.com/wp-content/uploads/parque_zamora_lago_de_sanabria-3.jpg

      https://www.parahoreca.com/wp-content/uploads/2012/08/lago-sanabria.jpg

      Pogoda byla piekna, nad jeziorem sloneczna i rzeska, bo to jednak juz na pólnoc od Zamory czyli najchlodniejsze rejony Castilla Leon. W nocy trzeba sie bylo mocno przykrywac!

      Zas powrót do Madrytu to powrót do lata. Przez kilka dni mielismy prawie 30 st, od dzis lekkie ochlodzenie czyli max 23 st i chlodniejsze noce zatem rano w sandalkach troche zimno. Wyciagne baleriny.
      Zaraz lece na tai-chi a potem wizyta fachowca od zaluzji. Cos mi sie zacinaja, a przy tym sloncu musza funkcjonowac na 100%.
      Wspólczuje ohydnego kwietnia reszcie Europy i pólkuli amerykanskiej. U mnie juz podano ze przewyzszylismy o 7 stopni temperature typowa dla kwietnia. Strach sie bac co bedzie latem!
      Ale, truskawki sie koncza za to pojawiaja sienísperos, które bardzo lubie, a które sa forumowi malo znane. A to cos takiego i skarbnica witamin!
      https://www.comenaranjas.com/images/stories/virtuemart/product/nisperos.jpg

      Milego dnia!
      • jutka1 Re: Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 10:37
        A właśnie że znane, Bluesiku, znane z autopsji! :-D Bardzo lubię. A zdałam sobie sprawę, że nie wiem, jak się nazywa po polsku, więc posznupałam i znalazłam:
        pl.wikipedia.org/wiki/Nie%C5%9Bplik_japo%C5%84ski

        Śmieszne te polskie nazwy. :-)

        Tutaj wczoraj większość dnia i wieczoru padał śnieg. :-/// Teraz jest zimno, ale przynajmniej już nie śnieży. Odpukać.

        Na dole buszuje PoS; jak skończy w gabinecie, to spełznę i będę pracować, a PoS obrobi górę.
        A na jutro zamówiłam pana od prania dywanów i sof.
        Wniosek: moszczenie się chyba dobiega końca. :-)

        Miłęgo dnia :-)
        • kan_z_oz Re: Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 11:09
          U mnie nazywa sie loquat. Mam wsadzony i rosnie jak dziki. Nie wiem kiedy zacznie owocowac?
          Wkleje pare zdjec z sadu, wiec loquat drzewko powinno sie znalesc jako najlepiej rosnace wraz z czeresnia brazylijska.
          W miedzyczasie ulewy ubily mi jedno awokado, chyba na amen (korzenie awokado nie znosza najmiernej wilgoci). Drugie troche walczy. Na szczescie trzecie sie przyjelo i wyglada swietnie.

          Odkrylam tez , ze mam czesc dzialki, gdzie woda stoi po ulewach, czego nie wiedzialam poprzednio bo ta czesc byla zarosnieta i po oczyszczeniu bez wody po wielomiesiecznej suszy. Troche mnie oszolomilo, ze mam na dole nadmiar wody...chyba bedzie nalezalo zbudowac staw? albo co? i uprawiac ryz...haha

          Fajne zdjecia dziewczyny. Ocean jest zawsze piekny, bez wzgledu czy mozna sie kapac czy nie. W sumie nie kapie sie az tak czesto, bo lubie naprawde ciepla wode i nie lubie 'pralki' (nazwa na wysokie, krotkie fale u mnie, ktore czlowieka kotluja niczym urzadzenie wyzej wymienione). Za to uwielbiam chodzic po plazy, bez wzgledu na pogode.
          • blues28 Re: Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 13:45
            Och babeczki, juz tak nie sprzatajcie, bo mnie sumienie zagryzie!! Ja tylko ciagle gdzies latam (pogoda bardzo temu sprzyja) a chalupa lezy odlogiem! Nic to! 1 maja, w ramach swieta pracy wezme sie za okna, a potem przez caly tydzien bede myc, pucowac, sortowac az mieszkanie osiagnie wysoki polysk.

            Kanie, zdjecia z sadu nie dojechaly! Bardzo lubie Twoje zdjecia, szczególnie te kwiatowe.
            • jutka1 Re: Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 13:58
              Bluesie, to nie ja sprzątam, tylko PoS. :-)
              Biorąc pod uwagę arktyczne temperatury za oknem, zrezygnowałam dzisiaj z mycia okien. PoS umyje, jak się ociepli.
              • xurek Re: Sroda, u mnie sloneczna 19.04.17, 17:44
                Moj nowojorski urlop dobiega konca. Jutro poznym popoludniem wracamy do domu, ladujemy w piatek rano.

                Ci co maja fejsbuka widzieli moje zdjecia, dzisiaj doloze ostatnia porcje. Wklejanie zdjec do gazety jest nuzace, bo trzeba zmniejszac format, wiec zajme sie tym dopiero po powrocie.

                Pogoda dopisala wyjatkowo, caly czas bylo slonecznie i cieplo, ale nie goraco. Nowy York warty jest zobaczenia, ale jak dla mnie niekoniecznie powtorki. Takie zageszczenie masy zarowno budowlanej jak i ludzkiej jest dla mnie bardzo wyczerpujace. Coraz bardziej brakuje mi ciszy, przestrzeni i zieleni. Nie mogalbym tutaj mieszkac.

                Jest to moj drugi pobyt w Ameryce i ta sama konkluzja: bardzo mili ludzie, wszystko jest znacznie wieksze niz w Europie, zarcie jest do bani :). Chcialabym jeszcze zaliczyc kiedys Floryde i byc moze Alaske.

                Zobaczylam bardzo wiele, nie zdazylam zobaczyc jeszcze wiecej :), dzisiejsze plany pod znakiem zapytania bo mam biegunke i nie wiem, kiedy uda mi sie opusicic hotel.

                Plan spedzenia czasu z Pirnha i poprawienia naszych stosunkow zupelnie spalil na panewce, jego zachowanie w stosunku do mnie bylo jeszcze gorsze niz w domu, ostatnie 3 dni prawie w ogole sie do siebie nie odzywamy. Jestem bardzo rozczarowana I strasznie mi smutno jak widze nastolatow z rodzicami, ktorzy razem jedza, razem zwiedzaja miasto, smieja sie, rozmawiaja.

                Kanie, Twoje zdjecia i opowiadania to naprawde balsam na dusze, zielen, kwiaty, natura, wiele przestrzeni. Aniu, Twoje zdjecia tez sa przepiekne.

                S. wreszcie skonczyl ogrod i zasial trawe, ale spadl na nia snieg, wiec nie wiem, czy wyrosnie :). Ale przynajmniej przywita mnie uporzadkowana gleba miast panujacego w tzw. ogrodzie mniejszego badz wiekszego betonowo – budownalego chaosu.

                Po powrocie z urlopu bede miala dlugi weekend, zeby wypoczac :).
                • minniemouse Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 01:28
                  nie wiem czy nie za pozno, pewnie tak, ale tam maja na to Imodium:
                  www.imodium.ca/products/quick-dissolve
                  wspolczuje
                  • minniemouse Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 01:37
                    minniemouse napisała
                    Plan spedzenia czasu z Pirnha i poprawienia naszych stosunkow zupelnie spalil na panewce, jego zachowanie w stosunku do mnie bylo jeszcze gorsze niz w domu, ostatnie 3 dni prawie w ogole sie do siebie nie odzywamy.

                    och jak mi przykro :(
                    bedac matka tez przeszlam (na szczescie krotki) okres buntu kiedy ciezko mi sie bylo z dzieckiem dogadac. jesli mi wolno, bo miedzy wierszami czytam "jego zachowanie w stosunku do mnie" - to pozwol mi dac ci rade- przestan oczekiwac ze on CIEBIE zacznie lepiej traktowac. TY stan sie lepsza. TY badz ustepliwsza, ty badz wyrozumiala, ty wybaczaj, ty sie zgadzaj, ty dawaj, itd itd. NIE oczekuj ze on/a stanie sie taki jaki TY oczekujesz bo to niemozliwe. Oni nigdy nie sa tacy jacy bysmy chcieli. mam taka kolezanke ktora przez wiele lat nie mial kontaktu z corka, plakala. nie widziala swojej winy ktora polegala na tym ze koniecznie, wrecz podswiadomie chciala aby ta corka byla taka jaka ona sobie wyobrazala, i w kazdej scysji byla pokrzywdzona " ja sie tylko spytalam"... nie moglam jej wytlumaczyc ze jesli chce aby corka zaczela jej ufac to musi spojrzec pzoa wlasne krzywdy.
                    Przeparszam jesli pozwalam sobie za duzo ale wyobrazam sobie jaki to bol.

                    Minnie
                    • kan_z_oz Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 02:16
                      Wychowywanie nastoletniego jedynaka plci meskiej wspominam jako okres czasu, gdzie bardzo sie staralam aby nie udusic i tym sposobem nie wyladowac w pierdlu.

                      Nawet jesli czlowiek jest bardzo rozsadnym rodzicem, to i tak ma guzik wplywu bo szkola i kolesie maja wiecej w tym czasie do powiedzenia. Ogolnie to jest okres, ktory nazywam "Trojca Swieta", bo taka mlodz operuje w obrebie wlasnego "Me, I & Myself".

                      Z powodu tego roztrojenia pochlaniajacego wszystkie inne normalne odruchy nie ma miejsca na rodzicow a juz w szczegolnosc na matke!! az do odwolania.

                      U mnie wyrazny przelom nastapil okolo 18-19 roku zycia. Natychmiastowa zmiana zaszla gdy moj obecnie bardzo zrownowazony syn poszedl do pracy (ktora mu osobiscie pomoglam znalesc, wlasnie aby nie ususic za 'attitude'). Bardzo narzekal, bo chcial miec 'gap year'(przerwa roczna na podroze)...haha

                      Na wakacje z malolatem, ktory ma attitude(gowniane podejscie do wszystkiego)...haha..Xur..dzielna jestes i nagrode masz za pomysl.

                      Blusie, zdjecia sie 'robia'...
                      • minniemouse Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 02:49
                        zgadzam sie Kanie z toba ze jest taki okres kiedy rzeczywscie czlowiek trzyma sie ze wszystkich sil, albo trzymaja czlowieka lol, by nie dopadl tego gardla i wlasnymi zebami nie rozerwal
                        ale z drugiej strony jak sie ma 'do wszystkiego gowniane podejscie' i gownianych kolesi to jakis powod tego jest. (z tym ze pytanie tez, co dla kogo jest "gowniane podejscie". jakby mi ktos proponowal plywanie lodzia po jeziorach na Alasce i wspinaczki alpejskie to tez bym miala "gowniane podejscie" )

                        wiem ze to pokolenie ma wyjatkowo ciezko, ciezej niz my mielismy pod kazdym mozliwym wzgledem, oprocz moze do pewnego stopnia- finansowym (tzn chodzi mi o to ze my rodzice-emigranci staralismy wynagrodzic naszym dzieciom biede jaka przezylismy w PRL to pod tym wzgledem nie mialy zle) a szczegolnie ten peer pressure, ale wbrew pozorom (co wiem z wlasnego doswiadczenia) zawsze ale zawsze nić dzieci- rodzice byla jest i bedzie. jaka ona mocna, zalezy od wielu czynnikow. i masz racje, sa okresy kiedy rodzice "to glupki i nic nie wiedza" ale to nie ma znaczenia, znaczenie ma umiec poddawac sie kiedy trzeba i byc twardym kiedy trzeba. czyli jak to tu fajnie mowia, lose the battle win the war. wtedy ta wiez bedzie dobra zawsze. moja kolezanka za pozno to zrozumiala, wiele lat stracila na klotniach z corka. po latach przyznala ze to co bylo dla niej wtedy takie wazne dzis widzi ze nie mialo w ogole znaczenia. np tatuaze. uwazala ze tatuaze robi sobie 'element,' i tym mozna sobie zmarnowac szanse na dobra prace, a w ogole to wyrabia sie te wazna 'pierwsza opinie'. i nie to ze zabraniala ale nigdy nie nie omieszkala wyrazic opinii. negatywnej. a dla corki tatuaz byl czyms zupelnie innym, bo symbolika dla niej niezwykle wazna. no to byla "za mloda aby teraz rozumiec jakie to bedzie mialo znaczenie kiedys". i (matka) uwazala, ze ona dla niej robi jak najlepiej, oczywscie, tylko corka jej nie rozumie bo jest za mloda jeszcze, nie ma zyciowego doswiadczenia ale kiedys zobaczy jak to jest. nie zobaczyla lol nigdy bo jest po prostu inna.
                        i z tak glupiego powodu, i innych podobnych, oddalaly sie od siebie. bo tak naprawde tu nie chodzi wcale od tatuaz tylko tu zachodzi power struggle.

                        pomysl na wakacje z dzieckiem z ktorym ma sie az takie problemy wykazuje z pewnoscia dobre chec,i no ale chyba nie za bardzo wyszlo. zachecam aby uczciwe przeanalizowac dlaczego, i zastanowic sie czy naprawde wina po stronie tylko dziecka.. czy nie za bardzo chcemy to dziecko urobic "po naszemu" podczas gdy jest zupelnie inne.

                        Minnie
                        • kan_z_oz Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 03:31
                          Minniemouse, z tymi tatuazami to tez nie do konca...
                          W AU majac takowy np; na twarzy dyskwalifikuje Cie to automatycznie z wielu zawodow w sektorze prywatnym i niezalme kazdego w korporacjach. W korporacji taki kandydat nie przechodzi nawet przez rozmowe kwalifikacyjna, nie ma znaczenia ile ukonczyl fakultetow.
                          Obowiazkiem rodzica, jest to latorosli dokladnie wytlumaczyc...ze jak sobie chce zasrac mozliwosc znalezienia pracy to nalezy sobie walnac tatuaz i najlepiej na czole.

                          Jest tez wiele zawodow gdzie tatuaze mozesz miec ale pracodawca ich nie chce ogladac. Musza byc wiec zakryte, kolczyki z nosa i jezyka wyjete, kola rozpychajce uszy usuniete. To samo dotyczny wlosow, wasow, brody, turbanow i burek.
                          Wyjatkiem sa prace panstwowe, gdzie ustawowo wprowadzono wolnosc pod tym wzgledem i zwalnianie za to jest zabronione.
                          To tez nalezy takiemu dorastajacemu wyjasnic, bo niby skad ma wiedziec??

                          Nie widze tez zbyt wiele watpliwosci wokol tematu zlego 'attitude'.
                          Kwestia kazdej prostej pracy domowej, gdzie wypada kolejka mlodziezy czy innych ustalonych obowiazkow...matka i ojcie w koncu to nie sa dwa konie robocza, a mlodziez ma rece i ma je uzywac.
                          • xurek Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 05:56
                            Dzieki dziewczyny za potrzymanie na duchu i dobre szczere rady. Od razu mi lepiej.

                            Moim zdaniem problem z Piranhia to jego po mojemu nalogowy i obsesyjny stosunek do gier komputerowych (i smarfonowych). On zawalil dwa lata w szkole i w ostatnim momencie udalo mu sie nie wyladowac na bruku bez zadnego wyksztalacenia tylko zdac egzaminy do liceum zawodowego, po kotrym moze studiowac wszystkie kierunki socjalne i psychologie tudziez dodac rok i zrobic mature.
                            To „przebudzenie“ nastapilo jednak dopiero wtedy, gdy zrozpaczeni do granic odcielismy go calkowicie od internetu i nie dali kasy na zastapienie Iphona i komputera, ktore w koncu dzieki Bogu sie zepsuly (wszelkie proby ograniczenia tej konsumpcji konczyly sie tylko dramatami i nowymi sposobami, w ktore udawalo mu sie zdobyc dostep do netu).

                            Z aktywnego i ciekawego swiata dziecka w przeciagu kilku miesisecy zrobil sie pasywny coraz grubszy nastolat, ktory nie robi NIC oprocz jedzenia niezdrowego zarcia i siedzenia w komputerze / telefonie. On jest bardzo dowcipny i ma duzo wdzieku, jezeli pozwolic mu zyc w ten sposob, kazda uwaga na temat szkoly i elektroniki tudziez jedzenia i sportu konczy sie wrzaskiem, obrazliwymi slowami, wylaczenie WIFI w domu rowniez agresywnym zachowaniem (rozwalil drzwi ze swojego pokoju).

                            Umowilismy sie, ze jezeli zda te egzaminy to dostanie nowy telefon. W czasie, kiedy sie uczyl i ja mu w tym pomagalam wszystko zaczelo grac lepiej, zaczal znow uprawiac sport i spotykac sie z kolegami. Myslalam, ze wspolny urlop (na ktory on z ochota przystal i nawet wyszukiwal rozne atrakcje) sytuacje naprawi i bedzie tak jak przed ta nieszczesna metamorfoza.

                            No ale jest teraz nowy telefon i stara bieda: cale dnie w pokoju hotelowym ze sluchawkami w uszach i nosem w ekranie i wrzask i obelgi jak tylko sprobuje go od tego odciac. Nie mam pojecia, co dalej robic, bo przeciez nie moge od odciac od telefonu i komputera do jego pelnoletnosci! Ani w szkole ani wsrod przyjaciol zycie w odcieciu od elektroniki nie jest mozliwe, ale jezeli ma do niej dostep to swiat przestaje istniec….
                            • kan_z_oz Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 06:21
                              Mialam podobny problem. Syn potrafil siedziec caly dzien i grac gry. Zmienialo go to w zwierze.
                              Zachowania ktore opisujesz - dokladnie to samo. Agresja, wybuchy, niechec robienia czegokkolwiek.
                              Komputer i telefon, naduzywany robi z normalnego czlowieka to samo co robia inne uzalezniania.
                              Zmienia osobowosc, zamieniajac dziecko w anty-socjalny typ.

                              Musilismy zalozyc limity na ilosc czasu spedzanego dziennie, co wlasnie odbywalo sie przy krzykach, trzaskach (bez wywalania drzwi).
                              Maz wywlokl syna do gymu, gdzie razem zaczeli cwiczyc. Wszystko po to by odciagnac od telefonu i komputera.
                              Gym pomogl, bo spotkal fanatykow zdrowego jedzenia oraz dbajacych o wlasna fizycznosc, czyli inny tlum.

                              Mialam wiec pare lat 'przekupowania'; gry komputerowe za stopnie. Nowe urzadzenia za wyniki i na gwiazdke/urodziny.
                              Niemniej sie zaczelo normowac gdy zaczal prace w korporacji, gdzie wlasnie zawodowo zaczal obslugowac komputer i strony internetowe. Towarzystwo 30+ po studiach go szybko ustawilo na tory. Cos czego nie bylismy w stanie zrobic jako w miare rozsadni rodzice.

                              Anyways (jak mowi sasiadka Wendy), trzymaj sie.

                              Kan_z_oz
                            • minniemouse Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 10:06
                              xurek napisała:
                              Moim zdaniem problem z Piranhia to jego po mojemu nalogowy i obsesyjny stosunek
                              do gier komputerowych (i smarfonowych). On zawalil dwa lata w szkole

                              > Z aktywnego i ciekawego swiata dziecka w przeciagu kilku miesisecy zrobil sie pasywny coraz grubszy nastolat, ktory nie robi NIC oprocz jedzenia niezdrowego
                              zarcia i siedzenia w komputerze / telefonie. On jest bardzo dowcipny i ma duzo wdzieku, jezeli pozwolic mu zyc w ten sposob, kazda uwaga na temat szkoly i elektroniki tudziez jedzenia i sportu konczy sie wrzaskiem, obrazliwymi slowami, wylaczenie WIFI w domu rowniez agresywnym zachowaniem (rozwalil drzwi ze swojego
                              pokoju).


                              Xurku, to niepokojace. a czy ty wiesz co on robi na tym komputrze i na telefonie? masz nad tym jakas kontrole? wiesz na co wchodzi, z kim rozmawia i o czym?
                              poza tym - ale nie chce bic na alarm, tylko mowie jak moze byc- taka obsesja mogla powstac na skutek przezycia jakiejs traumy, przez nia pojawienia sie depresji, anxiety, OCD, nerwowosci, itp. czy nie bylo jakis powaznych klopotow z rowiesnikami?, w szkole? wygladzie? moga byc to problemy z self-esteem. szczegolnie jego agresywne reakcje swiadczylyby, a w kazdym razie moglyby swiadczyc o jakis klopotach emocjonalnych.
                              gry i smartfony to jakby nie bylo, pewna forma ucieczki od rzeczywistosci, co jest - moze byc- jednym z objawow depresji i innych zaburzen emocjonalnych. wspomnialas, ze syn bedac nastolatkiem przytyl. a dzisiaj image jest wyjatkowo wazny, bardziej niz kiedykowliek. mowisz ze w przeciagu tylko kilku miesiecy przytyl. trudno powiedziec co moglo przyczyna ze w tak krotkim czasie nastapila tak drastyczna zmiana ale imo cos musialo sie stac. w tym wieku kazdy marzy by wygladac jak model, inaczej mysli ze sie z niego smieja - bo sie smieja i dokuczaja. co o tym myslisz?

                              No ale jest teraz nowy telefon i stara bieda: cale dnie w pokoju hotelowym ze sluchawkami w uszach i nosem w ekranie i wrzask i obelgi jak tylko sprobuje go od tego odciac.

                              Idz z nim do psychologa. to nie jest normalne zachowanie. to granie imo podpada juz pod serio nalog, albo nawet i Obsessive Compulsive Disorder . psycholog badz psychiatra bedzie umial z czasem wyciagnac z niego co trzeba. poradzenie sobie z tym jak sama widzisz jest PONAD TWOJE, wasze SILY.

                              Im dluzej bedziesz czekala (czekali) az cos sie zmieni, cos pomoze, tym gorzej dla niego i dla was.
                              Jak najszybciej szukaj profesjonalnej pomocy. tu nie ma sie czego wstydzic. tu trzeba dzialac.

                              Co do niezdrowego zarcia - kto kupuje jedzenie? nie kupuj, to nie bedzie jadl. musisz wytrzymac jego poczatkowa agresje z tego powodu. jak zobaczy ze cie to nie rusza to mu w koncu przejdzie. ale w domu w ogole nie moze byc niezdrowego zarcia bo inaczej bedzie jadl. miej gotowe pokrojone owoce. predzej czy pozniej po nie zacznie siegac, gwarantuje. tylko nie orzeszki i migdaly ani suszone owoce bo utyje jeszcze wiecej.

                              Poczytaj sobie tez te artykuly, moze cos ci pomoga, sa po ang. jesli nie znasz, to moze znajdz cos podobnego w jakim chcesz jezyku:
                              Borderline personality
                              BP in children
                              OCD
                              czy rodzice powinni szpiegowac dzieci?
                              Minnie
                          • minniemouse Re: Sroda, u mnie sloneczna 20.04.17, 09:01
                            kan_z_oz napisała:
                            W AU majac takowy np; na twarzy dyskwalifikuje Cie to automatycznie z wielu zawodow w sektorze prywatnym i niezalme kazdego w korporacjach.
                            Obowiazkiem rodzica, jest to latorosli dokladnie wytlumaczyc...ze jak sobie chce zasrac mozliwosc znalezienia pracy to nalezy sobie walnac tatuaz i najlepiej na czole.

                            poszlas bardzo w ekstremum. mowa o zwyklej dziewczynie i zwyklym tatuazu. w miejscu ktore na ogol latwo zakryc. No ale nawet - Korpo? w najgorszym wypadku bledy mlodosci mozna naprawic laserem (nie mowie tu o twarzy tylko ogolnie o niechcianych juz tatsach). (ale nie rozprawiajmy teraz na temat pro i con usuwania laserem bo doprawdy nie o to chodzi). Przede wszystkim to rzecz w tym ze jesli juz tatuaz stal sie faktem to matka nie powinna juz wyarzac swojej dezprobaty bez konca, zwlaszcza ze ten tatuaz jest czyms waznym dla corki. o to chodzi.

                            tak samo o "obowiazkach rodzica".. nie wiem, moze niejasno sie wyrazilam ale przeciez w ogole nie pisalam o tak oczywistych rzeczach jak przestrzeganie przed a o niuansach owego wychowania. ze kiedy cos juz jest nie tak to moze to byc objaw nielwasciwego podejscia lub ze zwyklej niewiedzy bo z zasady dzieci, jako ze one nie maja pojecia 'jak ma byc' nie sa niczemu winne. jezeli dzieci nie maja dobrego kontaktu z rodzicami to nigdy nie jest to wina dzieci - zawsze rodzicow. bo to rodzice musza - niestety - wylazic ze skory aby ten kontakt byl, pracowac nad tym, nie dzieci. dzieci nic nie musza. moga, ale nie musza. bo to jest obowiazk rodzicow wychowac dzieci...

                            Kwestia kazdej prostej pracy domowej, gdzie wypada kolejka mlodziezy czy innych ustalonych obowiazkow...matka i ojcie w koncu to nie sa dwa konie robocza, a mlodziez ma rece i ma je uzywac.

                            no ale wlasciwie co chcesz przez to powiedziec? to znowu sprawa oczywsta, a ja o takiej nie mowie. no ale skoro poruszylas temat prac domowych to powiem tak: czasem lepiej zrezygnowac z kategorycznego egzekwowania 'kolejki' i robic za tego konia roboczego na rzecz np idz pograj w siatkowke, koszykowke, hokeja, - cokolwiek byle nie siedzialy na d.. e w domu. wychodze z zalozenia ze dzieci wychowywane w czystym domu nie beda lubialy mieszkac we wlasnym brudnym, dzieci wychowane w domu w ktorym widzialy jak rodzice zapieprzaja nie wyrosna na niewdziecznych leni. tylko wiele zrozumienia, wiele chytrosci i wiele, wiele cierpliwosci..

                            Minnie
    • blues28 Czwartek, deszcz 20.04.17, 08:05
      No, rozpadalo sie u mnie nagle i niespodziewanie. I tylko 10 st, ale dojdzie do 20. Napewno posluzy to zieleni i kwiatom, bedzie jeszcze ladniej niz jest, choc moja zielen jest ubozsza niz u Kana czy w Europie Centralnej. Madryt lezy na suchym, jalowym plaskowyzu, ale stara sie jak moze zieleniec i kwitnac na wiosne. Uwaga! U mnie kasztany juz przekwitaja, a kwitnace kasztany nieodlacznie kojarza mi sie z matura. W przerwach egzaminów siadywalam na laweczce pod kwitnacymi kasztanami. Ale to bylo w innym zyciu :-)

      Xurku, nie bede sie wymadrzac, bo brak mi doswiadczenia w tym zakresie, ale jako i Kan zycze sil na przetrwanie okresu burzy i naporów. Oby doroslosc nadeszla jak najszybciej. Przytulam mocno!

      Zaraz udaje sie na badanie krwi uzbrojona w mój czerwony parasol!

      Milego dnia!
      • jutka1 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 08:54
        blues28 napisała:

        > Xurku, nie bede sie wymadrzac, bo brak mi doswiadczenia w tym zakresie, ale jak
        > o i Kan zycze sil na przetrwanie okresu burzy i naporów. Oby doroslosc nadeszla
        > jak najszybciej. Przytulam mocno!
        ************
        Pozostaje mi podpisać się pod każdym słowem Bluesa (i zgodzić się z Kanem i Minnie).

        Co do NYC, to dla mnie 3 dni jest czasem optymalnym, potem zaczyna mnie bardzo męczyć i przytłaczać.

        Pogoda na świecie: jest 1 C, maks dzisiaj: 5 C, i zapowiadają silne opady śniegu. WTF? :-/
        A niestety muszę się w drugiej połowie dnia przemieścić "do powiatu" i załatwić jedną sprawę. Wrrr.
        Zaraz się zjawi pan od prania dywanów i sof. Potem jeszcze ktoś ma przyjechać, kurczę, a ja mam dzisiaj sporo do napisania zawodowo. Jak się skupić w takich okolicznościach przyrody?

        No nic. Ryjem do przodu, damy radę. Miłego dnia (a jutro już piątek!). :-D
        • ewa553 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 09:03
          Czytanie o problemach Xurka to dla mnie swoiste rekolekcje. Mysle o moich biednych Rodzicach, co przeszli ze mna. I nic, absolutnie nic nie bylo w stanie zmienic mojego zachowania. Ze wyroslam "na ludzi" to naprawde cud. Przykro mi i nic, absolutnie nic juz zrobic nie moge, a tak bardzo zaluje.... Trzymaj sie Xurku, z tego sie na szczescie wyrasta.

          Mnie dzis zbudzilo bajeczne slonce i blekitne niebo. A potem rzut oka na termometr i krew zamarzla w zylach: MINUS 2 stopnie! Nie chce wiedziec (narazie) co robia moje piekne kwiaty w ogrodzie...
          Za godzine przyjdzie Hagen - moja wspaniala Zlota Ronczka i bedzie montowal markize na balkonie. W ten mroz....
          Co to za slonce, co ciepla nie daje???
          • kan_z_oz Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 10:47
            Bluesie - moje dziecie konczy za pare tygodni 29 lat. Jest wiec juz bardzo doroslym facetem, ktory swoja obsesje zamienil w profesje. Poza tym mieszka w Sydney widujemy sie wiec tylko pare razy w roku. Nie mam wiec zadnych zmartwien wychowawczych.

            Minnimouse, moje dziecko trzeslo sie do tego komputera jak nienormalne od wczesnego wieku szkolnego, pomimo naszej dwojki bedacej powaznie na bakier z technologia. Taki sie urodzil i taki zostal. Programuje obecnie strony internetowe zawodowo, majac swoich wlasnych klientow, posiadajacych czesto duze biznesy. Wyrosl z gier z jedzenia czegokkolwiek, niecheci do ruchu czyli wszystkiego co go nekalo i nas.

            O nic mi nie chodzi z tatuazami i nie mam zamiaru dyskutowac corki jakiejs pani, ktorej nie znam. Nie mialam problemu z tatuazami.
            Te ostatnie uwazam za glupote a nie ozdobe i nie ma mowy abym sobie jakis zafundowala. Czekam tylko na te wytatuowane pokolenia (australijczycy tatuuja sie od stop do glow)jak zaczna dochodzic do wieku gdzie skora zaczynajac obwisac, obwisna tez te tatuaze jako wspomnienia bolesnej i bez wiekszego znaczenia mody. Yep, laser.
            • minniemouse Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 10:59
              kan_z_oz napisała:
              Te ostatnie uwazam za glupote a nie ozdobe i nie ma mowy abym sobie jakis zafundowala

              A jakby chcial sobie twoj syn zafundowac? to co bys zrobila i jakbys reagowala? jestem bardzo ciekawa.

              > Bluesie - moje dziecie konczy za pare tygodni 29 lat. Jest wiec juz bardzo doroslym facetem, ktory swoja obsesje zamienil w profesje. Poza tym mieszka w Sydney widujemy sie wiec tylko pare razy w roku. Nie mam wiec zadnych zmartwien wychowawczych.

              a mialas takie same problemy jak Xurek? ale uwaga - takie same? zawalone dwa lata w szkole, calkowita izolacja, reagowanie agresja na proby odstawienia - czy tylko nieco podobne?

              Minnie
              • kan_z_oz Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 14:29
                Napisalam - mialam podobny problem z komputerem. Reszty nie komentuje, bo o perypetiach Xurka wychowawczych czytam od lat chyba dwa razy dluzej niz Twoja obecnosc na tym Forum. Nie mam tez zadnych rad wychowawczych.

                Pytanie o to co bym zrobila jak moj prawie 30-to letni syn zafundowalby sobie tatuaz jest chyba glupie? sorry...peklabym chyba ze smiechu...na czolo najlepiej zeby pozbyc sie biznesu i wszystkich klientow na ktorych zdobyciem pracowal ciezko przez wiele lat.
                • ewa553 facebook - pomozcie prosze 20.04.17, 15:21
                  nie wiem na czym to polega, ale nie moge mojegop Zlotego Ronczki dodac do znajomych na fejsie. Co smieszne, z jego strony tez to nie idzie. Normalnie jak kogos wyszukam to pisze kolo niego: znasz? To dodaj do listy znajomych. W jego wypadku nie wyswietla mi sie (i jemu tez) ta mozliwosc. Domyslam sie, ze ma to cos wspolnego z ustawieniami, ale niestety nie znalazlam zadnej podejrzanej pozycji. Wie ktos jak to rozwiazac?
                  • jutka1 Re: facebook - pomozcie prosze 20.04.17, 15:56
                    Sprawdźcie w ustawieniach prywatności (na niebieskim pasku u góry z prawej strony" ustawienie "kto może mnie zaprosić do znajomych" (czy jakoś tak). Może macie ustawione "friends", to zmieńcie na chwilę na "public". Wtedy powinna się ta możliwość pojawić, a jak już się zafrendujecie ;-), to możecie wrócić do poprzednich ustawień.
                    To jedyne, co mi przychodzi do głowy.
                    • ewa553 Re: facebook - pomozcie prosze 20.04.17, 16:35
                      Dzieki Jutencjo. Wyobraz sobie: wlasnie chcialam skorzystac z Twojej instrukcji, wchodze na fejsa, a tam zaproszenie od niego! A wiec przynajmniej on znalazl tom mozliwosc i to mi wystarczy. Oczywiscie dalej poszlam w ustawienia jak polecilas i tam jest u mnie jak byk, ze "wszyscy" moga mnie zapraszac. Nic z tego nie rozumiem, ale sprawa sie na szczescie rozwiazala.
                • maria421 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 16:59
                  Nie deszcz a slonce, ale zimno .

                  Jutro jade do Poznania, wracam we wtorek wieczorem.

                  Pa!
                  • ewa553 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 17:10
                    Kup sobie koniecznie dzem brzoskwiniowy firmy Lowicz. Absolutna rewelacja, jak i wszystkie inne niskoslodzone Lowicza. Az zaluje ze do Pragi lece tylko z recznym bagazem, bo bym sobie zamowila skrzynke tych dzemow:)
                    Milej podrozy! Jakis specjalny cel, czy odwiedziny u brata?
                  • ania_2000 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 17:14
                    Smutno mi bylo czytac o przejsciach Xurka. Trzymaj sie Xurku! Moj syn rowniez "wyrosl" tak jak Kana. Niech ta mysl cie trzyma przy zyciu:) A na pocieszenie to zwroce uwage na to jakie niesamowite umiejetnosci ma twoje dziecko - moze byc focus przed tak dlugi czas! Poza tym jak ma dobrze wycwiczony brain na poziomie reakcji. To sa naprawde wielkie umiejentosci, i kto wie czy mu to sie bardzo w przyszlym zawodowoym zyciu nie przyda. Technologie sie zmieniaja i gry komputerowe to tez jest ogromny przemysl - nie tylko rozrywkowy ale no w medycynie.
                    W naszym przypadku pomoglo ograniczanie godzin przed komp - w sensie jak beda dobre stopnie w szkole to bedzie dodatkowy time - plus domowe "chores" maja byc wykonane. Rowniez bardzo dobra jest rada Kana z gym - chlopaki w tym wieku potrzebuja ruchu i sie wyskakac - tylko sami o tym niektorzy niewiedza:)

                    U nas dalej deszcz. eeee....:(
                    • ewa553 Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 17:27
                      moj brat u ktorego jest corka z rodzina opowiedzial mi pare dni temu, ze aby zajac czyms przy zlej pogodzie swoje wnuczki lat 7 i 4, wyciagnal jakies stare, olbrzymie szachy drewniane, takie do grania na zewnatrz. Mialy sie pobawic jak klockami. I ku ich zdziwieniu ta 7-latka nagle ustawila figury tak jak trzeba oraz pokazala jakies prawidlowe ruchy figur. W tamtej rodzinie jedynie moj brat gra w szachy i przysiega ze mu nawet na mysl nie przyszlo uczyc dziecko. Okazalo sie, ze wsrod gier na smartfonie dziewczynka ma szachy i z ciekawosci "bawila" sie nimi. Pisze to w kontekscie tego, ze zabawy na smartfonie maja tez dobra strone.
                • minniemouse Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 21:45
                  kan_z_oz napisała:
                  Pytanie o to co bym zrobila jak moj prawie 30-to letni syn zafundowalby sobie tatuaz jest chyba glupie?

                  to nie o to chodzi Kanie tylko jak bys zareagowala gdyby on majac 18 lat albo 20 mimo twojej pozycji ten tatuaz sobie zrobil. (a zreszta nawet teraz) mimo twoich wychowawczych rad ze "jak chce sobie zepsuc zycie to najlepiej na czole ... itd" - co bys wtedy zrobila, jak bys postapila?
                  Pytam w jakims celu. obviously. :)

                  Minnie
                • minniemouse Re: Czwartek, deszcz 20.04.17, 22:18
                  kan_z_oz napisała:
                  Napisalam - mialam podobny problem z komputerem.

                  Ale podobne to jeszcze nie takie same. Bo ja tez mam znajomych ktorych syn tez od dziecka bez przerwy siedzial przy komputerze, i dzisiaj tez mam dobra prace w zawodzie ktorej multi- nazwy nawet nie potrafie powtorzyc, ale dobrze mu sie powodzi w kazdym razie.
                  Tylko rzecz w tym ze o ile oni tez mieli problem aby od tego komputera i gier go odciagnac,
                  to w koncu sie dalo, i on nie reagowal agresja na to. Byl tym bez reszty pochloniety, ale nie mial na tym punkcie obsesji.

                  Reszty nie komentuje, bo o perypetiach Xurka wychowawczych czytam od lat chyba dwa razy dluzej niz Twoja obecnosc na tym Forum.

                  Nie bede sie oczywscie narzucac nieproszona ze swoimi radami. Po prostu jestem concerned losem dziecka ktore byc moze (a IMO nawet na pewno) wymaga specjalistycznej opieki. I systematycznie zauwazam, natykajac sie na rozne problemy, iz malo kto ma doswiadczenie z problemami emocjonalnymi u dzieci i mlodziezy wybiegajacymi poza normy, a ja akurat by proxy mam, i zwyczajnie zyczliwie chce sie podzielic swoja wiedza. z zasady rodzice nie zauwazaja kiedy dzieje sie cos wiecej niz normalne rodzinne sprzeczki, wewnetrze dramaty dzieci odbieraja jako skrajne nieposluszenstwo, arogancje, "gowniane podejscie", 'szarpanie' autorytetu. sa przekonani ze znaja swoje dzieci. nie znaja, i budza sie jak juz jest za pozno.
                  Nie znam Xurka, nie znam dokladnie sytuacji wiec naturalnie to co pisze pisze na wyrost, na podstawie pewnych paru (kilku) niezbyt jasnych lecz czerwonych dla mnie swiatelek, ale jednego jestem pewna - walczy z czyms co wyraznie jest ponad jej sily i potrzebuje profesjonalnej pomocy. to 100% pewne. nie musi to oznaczac wykluczenia technologii z zycia dziecka, wrecz przeciwnie - dostanie (zapewne) narzedzia jak dozowac owa aby nie bylo konfliktow i aby dziecko bylo zadowolone. nie bedzie sama. dlaczego mialaby nie skorzystac z tego jesli jest taka mozliwosc?
                  Poza tym kazdy przypadek jest inny, i twoj nie musi byc taki sam jak Xurka. a pocieszanie kogos ze moze bedzie dobrze bo nam sie udalo, nie jest zbyt dobrym pomyslem, imo.

                  Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka