Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 443

25.03.20, 23:55
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiaj 26.03.20, 00:05
      Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny.
      Zawodowo jakaś logoreja, która pod koniec dnia okazała się zupełnie niepotrzebna.
      Personalnie - telefony i wiadomości: ludzie są przerażeni.

      Postanowiłam, że jutro nadrabiam ileś tam zaległości, nie z mojej winy zresztą, a potem padam na pysk.

      Kuchennie jutro: chicken salad. Kurczak z rosołu, plus seler naciowy czyli celery sticks (dzisiaj zamówiłam), orzechy włoskie, oliwki, feta, czerwona cebula. Vinaigrette. Tyle.

      A jak wyszłam wieczorem, żeby śmieci wrzucić do mojego pojemnika, to było pusto, cicho i strachliwie. :-/
    • jutka1 Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 08:02
      Rano wprawdzie był szron na trawie, ale zapowiadają na dziś 9 stopni.

      Jak na razie, plany na dziś bezet.
      • kan_z_oz Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 09:19
        Skonczylam dzisiaj epickie sprzatanie. Ogolnie musze sie zorientowac odnosnie przeszlego tygodnia bo dzisiaj bylo dziwnie i bardzo niewygodne uczucie.

        Pogoda dopisuje. Jesli jutro podobnie to mamy wiec caly zestwa prac w ogrodzie oraz tych gdzie potrzeba koniecznie na wybrzeze.

        Mialam dzisaj w pracy powazy dol zwiazany z zawieszeniem biznesu. Czyli emocjolne sie rozklejenie spotkane z...
        Bardzo niemile uczucie co mnie zmobilizowalo do bardzo scislego planu czego potrzeba w chalupie? oraz mnie aby jakos rowno mentalalnie przetrwac?
        Lista zostala sporzadzona i jutro mam nadzieje sie jakos zrealizuje.

        Trzymajcie sie.
        • maria421 Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 09:57
          Juz ktorys dzien z kolei przepiekna sloneczna pogoda, rano jeszcze zimno, ale poniewaz juz nie wieje lodowaty wiatr, to w poludnie moze byc 15 stopni tak jak wczoraj.

          We Wloszech zalecaja zeby ludzie, nie mogac wychodzic z domu, chodzili po schodach, oczywiscie nie wpadajac na siebie na klatkach schodowych. Ja, kursujac miedzy parterem, gora i piwnica, robie dziennie po 10 pieter, a ostatnio sobie przypomnialam o rowerku stacjonarnym w piwnicy.
          Wszystko to jednak nie zastepuje spaceru. Wyszlam wczoraj na pol godziny i dzisiaj tez wyjde.

          Milego dnia :-)
          • roseanne Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 10:22
            Zupelne pierdoly na dzis.
            Spacery robimy, codziennie, okolo godziny, bocznymi uliczkami, albo na gorke
            Choc na gorke mniej, a nad jezioro jeszcze mniej, bo to popularne miejsca i strach przed tlumem
            W czasie gdy robilam kawe "mokka maszynka", taka na grzejnik, wiec ok 15 minut- stalam sobie w oknie i zaczelam liczyc ruch uliczny , w obie strony lacznie:

            4 tramwaje
            5 rowerzystow
            12 pieszych
            42 samochody, ponad polowa jakies dostawcze

            Wciaz poranek chlodny, choc sloneczny.
            • xurek Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 11:08
              w pracy jakis totalny zamet. od 07:00 do 10:00 usilowalam polapac setki luznych koncow nieskoordynowanych komunikacji i poczynan. Chaos staje sie powoli nie od ogarniecia a mnie boli glowa i jestem zla, bo ani nie moglam zrobic gimanstyki ani medytacji i zjadlam bardzo "alternatywne" sniadanie od ktorego mnie teraz boli brzuch.

              Na spacer chodzimy codziennie, 1.5 godziny, za kazdym razem w inny zakatek wsi. Jestesmy zdziwieni iloscia rzeczy, o ktorych istnienieu nie mielismy pojecia :). Na spacerach spotykamy niewielu ludzi, nikt sie do nikogo nie zbliza.

              Jedna sprawa administracyjna z glowy - kredyt dla S. zalatwiony a podania o zasilek dla bezrobotnych poszly w eter. Nawet jezeli nic nie dostanie to kredyt wystarczy na pokrycie 2-miesiecznych kosztow, wiec okres, ktory mozemy przezyc, wydluzyl sie do 8 miesiecy, co jest w sumie komfortowa sytuacja.

              Ide sie zrelaksowac na 15 minut i wracam do kieratu, bo przede mna dwie wazne konferencje na ktore musze przygotowac analizy. Dobrze, ze jutro tylko pol dnia pracy, bo jest bardziej meczaca niz jak sie ja wykonuje z biura.
              • kan_z_oz Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 11:25
                Moj biznes jest prawie dead. Alternatywa to wizja wakacji, ktorych nie mialam od 2018. Ogrod.
                Zebrana moringa.
                • xurek Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 11:30
                  zawiesilas biznes z wlasnej decyzji czy tez klienci sie z powodu Corony wykruszyli? Nie martw sie, kiedys Corona sie skonczy i wszystko wroci do normy. Wiem, ze trudne, S. jest w wielkim dole, ale zajecia domowe i ogrodowe pomagaja.
                  • ertes Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 14:34
                    TEgo typu biznesy niestety sie zatrzymuja.U nas jest to samo. Mam sporo znajomych co maja ten sam rodzaj pracy.
                    Nietety siedza w domu. Niektorzy klienci im nadal placa.
                • kan_z_oz Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 11:32
                  Tylko kilka minut na piecu. Dalej owoce kafirki - mozliwosc 30 litrow szamponu organicznego tylko dzisiaj.

                  Niemniej czuje sie dzisiaj zupelnie zdewastowana, ze caly moj wysilek biznesowy znowu sie poszedl pierdolic...ktorys raz z rzedu.
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 12:04
                    kan_z_oz napisała:

                    > Niemniej czuje sie dzisiaj zupelnie zdewastowana, ze caly moj wysilek biznesowy znowu sie poszedl pierdolic...ktorys raz z rzedu.

                    Współczuję, niemiłe uczucie. Wdzyscy moi klienci skasowali zaplanowane zajęcia, czyli jestem bezrobotna co najmniej przez pół roku. Spróbuję coś robić online a w miedzyczasie złożyłam wniosek o państwową pomoc dla biznesów podupadlych z powodu pandemii. Masz konto w MyGov?

                    Trzymaj się

                    Luiza-w-Ogrodzie

                    Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
                  • roseanne Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 14:31
                    Przykro mi z powodu rypnietych biznesow, straconej pracy i wszelkich niedogodnosci.
                    Posylam wirtualne glaski.
                    Czas pokaze, z czym wyjdziemy z tego chaosu

                    Przynajmniej macie ogrody, klimat, mozliwosci jakiejs produkcji na swoje potrzeby.
                    • xurek Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 16:10
                      Smartfon klamie w zywe oczy. Pokazuje slonce i 8 stopni a tutaj pochmurno, wietrznie i zimno jak skurczybyk. Nie wiem czy to zalamanie pogody czy te wieczne konferencje ze sluchawkami w uszach ale mam taka migrene, ze zaraz zaczne po scianach chodzic. Musze wziac tabletke, choc niechetnie, bo o 17 nastepna telekonferencja, juz ostatnia na dzisiaj.

                      S. pojechal w masce i rekawiczkach pomoc kumplowi w przeprowadzce, zaplanowanej juz od 4 miesiecy. Wszyscy inni odmowili pomocy, mam nadzieje, ze sie chlopaki nie zajada. Na spacer dzisiaj nie poszlam, bo jak przy tych zawirowaniach pracowych.

                      Sa juz pierwsze negatywne rezultaty: jeden bardzo wazny mail zupelnie umknal mojej uwadze i klientka musiala mi po terminie o nim przypomniec i jedna wazna zmiana planistyczna nie zostala przekazana dalej - kampania reklamowa, ktora nie miala byc wyswietlona, leci dalej :(.

                      Dzien jak dotad wysoce wnerwiajacy. Jak dobrze, ze jutro piatek.
                    • ania_2000 Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 26.03.20, 16:19
                      Bedzie dobrze Kan - korona NIE bedzie trwala wiecznie. Teraz zajmiesz sie ogrodem, masz mozliwosc zajecia mozgu czym innym. Wasz rzad tez na pewno ma programy pomocy, dasz rade! A pozniej jak to sie skonczy to wszystko wroci do normy - bo przeciez ludzie zawsze beda podrozowac, i brudzic;)
                      • jutka1 Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 27.03.20, 00:49
                        ania_2000 napisała:

                        > Bedzie dobrze Kan - korona NIE bedzie trwala wiecznie.
                        ***********

                        Kanie, trzymaj się. Bardzo współczuję nerwów i stresu.
                        Ja mam zatrudnienie tylko przez następne 3 miesiące. Potem nie wiem. Wczuwam się w Twoje troski - mam, przesunięte w czasie ale jednak, podobne.
                      • kan_z_oz Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 27.03.20, 00:57
                        Aniu, nasz rzad to banda pojebow, ktora absolutnie nie ma planu ani checi pomocy. Wpompuja pewnie jak zwykle miliardy w korporacje i banki, przygladajac sie jak 2 milony samozatrudnionych padnie na pysk. Pamietaj, ze pieniadze zebrane w czasie pozarow trafily do poszkodowanych tylko w malym pracencie, bo reszta zostala przez organizacje charytatywne zamrozona. Jedyna na co moge liczyc to tylko, ze jak sie zacznie normowac to podloza mi noge aby sie nie pozbierac i na to moge z cala pewnoscia liczyc. O, prosze - ubezpieczalnie skasowala ubezpieczenie na zycie dla ofiar korony, wlaczajac lekarzy pracujacych na pierwszej linii.

                        Zajec mi nie brakuje. Miesiac wakacji mi sie nalezy i z tym nie mam problemu, bo w zeszlym roku nie mialam urlopu. 6 miesiecy czy 9 to absolutnie koniec i nie jestem pewna czy bedzie mi sie chcialo znowu zaczynac to samo, bo nie jestem pewna w jakim swiecie sie znajdziemy? Z pewnoscia innym. Mozna tylko miec nadzieje, ze lepszym - co sie okaze - bo jak wciaz widze w tym wszystkim rzadow bardzo niecne zamiary zlapania ludzi za gardlo w celu...???

                        Dzisiaj lepiej. Wczoraj namomiast pracowalm porykujac ze zlosci, bezradnosci. Fryzjerzy otworzeni bo serwis potrzebny. Nie da rady stawic sie w Parlamencie nieostrzyzonym. Kijj z ludzmi go wykonujacymi.

                        Sama zarzadzilam , bo w domach siedza ludzie, kreca sie koty, psy, dzieci przyjzdzaja - cyrk na kolkach - czyli idealna sytuacja do zlapania syfa jakiegos i nie koniecznie korony.

                        Od rzadu nic nie dostane, bo Pan maz pracuje czyli ja mam dochod. My.gov Luizo mam z dupie. Aby sie na ta strone zarejestrowac potrzeba cudu i nigdy mi sie nie udalo. Konto gdzies jest.
                        • kan_z_oz Re: Czwartek, lekkie ocieplenie 27.03.20, 08:04
                          Wypad dzisiaj na wybrzeze w celu zlapania rzeczy na ktore nie bylo czasu wczesniej. Potrzebne bylo nowe BBQ. W naszym ukladzie najprostsza kuchenka turystycza. Zrobione.
                          Stoppery do podlogi na drzwi, tyczki na fasole oraz bambusowe, kilka pedzli do malowania - duzo pod domem.
                          Po drodze zlapalismy kilka anasow od lokalnego farmera oraz sadzonki, ktore ludzie obrywaja.
                          Wymienilismy maszyne do robienia soku, bo stara-nowa sie zlamala czesc od burakow. Obecna ile sie da stalowa.
                          Szukam wlasnie polek pod dom. Musza byc stalowe bo nic innego nie wytrzymuje.

                          Humor mi sie poprawia i wychodze z zaloby biznesowej. RIP na dzien dzisiejszy. Przechodzi mi powoli. Nie wyrobilismy sie juz do sklpeu z urzadzeniem do zgrzewania krysztalow swarowskiego. Te w koncu przyszly tylko miesiac temu. Moge zamowic w necie.
                          Piatek poza tym, czyli w koncu lykend.
                          Pana meza telefon, komputer i wszystko przyjdzie z opozniem. Obecnie czytam na mojej komorce...haha...jako kontakt.

                          Dzien po dniu. Zamowilam wizyte u dentysty na poniedzialek. Tylko czyszczenie i przeglad. Moze wyjdzie, moze nie. Zalezy co rzad wymysli przez lykend, gdzie wyjdzie lub nie bo rzad sie wydaje najbardziej tworczy w czasie wolnym od pracy.
    • luiza-w-ogrodzie Piątkowy niechciej 27.03.20, 10:27
      Obudziłam się z katarem i snułam się po domu, posadzilam słodkie papryki i kilka pomidorów jako eksperyment (normalnie sadzi się je wiosną), popatrzałam w stronę właśnie dostarczonego nowego laptopa, ale nic z tym nie zrobiłam.

      W końcu poddałam się, wzięłam środki napotne i padłam na dwie godziny grubo po południu. Poczułam się lepiej, więc zrobiłam półtora kilo mydła, które teraz siedzi w foremkach.

      Zanim zaszło słońce zdążyłam załadować bagażnik auta domowymi chemikaliami na jutrzejszy gminny dzień zbiórki takowych (stare farby, zużyty olej samochodowy, stary akumulator oraz butla gazowa zachomikowana przez Buszmena, zardzewiala i od 10 lat nieważna, ale "przecież jest w niej gaz!").

      Uszykowałam też swoje preparaty ziołowe na jutrzejszą poranną pogadankę na żywo o roślinach leczniczych. Pochodzę po ogrodzie, pokażę jakie rośliny mam i na co są dobre, opowiem jak i kiedy je zbierać a potem pokażę co z nich można przygotować.

      Buszmen był w Sydney żeby zabrać sprzęt z firmowego biura i dzielnie odparłam propozycję że wpadnie do mnie.

      Jutro czas się wreszcie zabrać za pokój biurowy i wyjść na spacer...

      Pozdrawiam z ciepłego, pochmurnego Sydney

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • jutka1 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 11:30
        Też mam niechcieja. Niestety, kilka terminów pracowych też dzisiaj, więc niechciej przegrywa z poczuciem obowiązku.

        Ociepliło się trochę, ma być w porywach 12 C, świeci słońce.

        Miłego dnia/wieczoru
        • xurek Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 13:26
          pracuje dzisiaj oficjalnie od 8 do 12. Zaczelam o 7, ostatni conf call za 8 minut. Potem wylaczam kompa chocby niewiemco i ide na spacer i do sklepu. Jestem tak wk....na ze juz nawet walilam piescia w stol. Ludziom sie mozg lasuje, niektorzy pisza w teams jeden komunikat w dziesieciu osobnych wiadomosciach, bo za kazdym zdaniem naciskaja "enter". Kazdy zaklada swoja grupe i tak mamy 10 grup walkujacych ten sam temat. Nadal poslugujemy sie rowniez mailem a coponiektorzy zakladaja jeszcze jakies sharepointy w googlu, ktore rosna jak grzyby po deszczu. VPN wysiada trzy razy dziennie i nie ma dosepu do files in network. Moim zdaniem home office w calym holdingu jest nie do ogarniecia, ci ktorzy nigdy przedtem nie pracowali w takim trybie sieja zamet nie do ogarniecia a jest to mnw. 80% zalogi.
          • jutka1 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 17:06
            Koszmar, współczuję Xurku. :-(
            U nas to przebiega w miarę sprawnie. Odpukać.
            • ania_2000 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 20:02
              Xurku, wyglada na to, ze u was tam kazdy chce sie wykazac jak mocno i bardzo ciezko pracuje. Z domu. I uwazaja, ze im wiecej szumu narobia wookol siebie to beda bardziej widoczni, i bardziej niezbedni.
              U nas na ogolnozakladowym meetingu najwiekszy boss juz zapowiedzial ciecie kosztow. Pierwsze pod ciecie ida expenses zwiazane z wyjazdami, potem jest freeze hiring, a potem zatrzymanie nowych "inicjatyw". Na razie o zwalnianiu nic nie powiedzial, ale nastepne dwa miesiace beda robione modele zachowan, i kto wie. Takze tego - juz czekam jak u nas kazdy bedzie sie chcial pokazac z najlepszej strony ;))
              Nareszczie piateczek. Jutro weekend.
              gdzies sie wybieracie?
              bo ja chyba bede glownie przebywac w Las Kitchenas i Los Launges.
              Na wieczor skyparty. W telewizji powiedzieli zeby mamy sie relaksowac i odstresowac w tych ciezkich czasach, to trzeba zmysly lekko otepic. Winkiem w moim przypadku.
              • jutka1 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 20:30
                Chyba masz rację, Aniu.
                U nas grupy na MSTeamie mogą zakładać chyba tylko team leaderzy. Bo nie ma tego problemu. :-)
                No ale też moje miejsce pracy nie ma setek-tysięcy pracowników.
                Xurku, raz jeszcze współczuję stresu.
                • ania_2000 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 21:18
                  a i no wlasnie sluszna uwaga - u nas tez tylko niktorzy wybrani moga zakladac teams.
                  • xurek Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 21:49
                    u nas tez tylko leaderzy moga zakladac. CH ma 15 takich, AT chyba tyle samo, D okolo 40. Do tego dochodza Ci ze strony klienta, nastepnych 20.

                    Do tego nie ma jednosci "co jest lepsze i sluszniejsze" wiec jest WEBEX, Team, Outlook, Zoom, Google Sharepoint. Jak leader D zalozy grupe na temat, to CH i AT zamiast sie podlaczyc i pisac w tej samej grupie a plik zrobic jeden na 3 kraje, skoro management klienta jest jeden na DACH to oczywiscie zakladaja swoje wlasne. Moze macie racje, ze to jakas mania potrzebnosci jest.

                    Ja zalozylam jedna grupe na wewnetrzne sprawy mojej zalogi a w reszcie tematow sie podlaczam, moja "odpowiedniczka" w AT tez, ale jestesmy jedyne.

                    Naprawde o 14:00 wylaczylam pracowego kompa i patrze skosem jak na wroga :). Wlacze w poniedzialek o 7:30.

                    Bylismy na spacerze, odkrylismy, ze wies ma pole golfowe :) (az wstyd sie przyznac, ze dopiero po pieciu latach mieszkania), odwiedzilismy stadnine koni (mamy cztery) oraz przeszlismy czescia w ktorej sa firmy, magazyny itd, i do ktorej przewaznie nie chodzidmy, bo nie jest ladna. Po drodze spotkalismy krowy, niesamowicie wypucowane i niesamowicie mleczne. Tej czarnej to mleko skapywalo z wyymion. Wklejam zdjecia.

                    Na jutro planujemy nicnerobienie, spacer, pierwsze w zyciu pieczenie chleba i jezeli sie wyrobie to chcialabym pozmieniac pare ciuchow i przefarbowac sweter.
                    • jutka1 Re: Piątkowy niechciej 27.03.20, 22:27
                      xurek napisała:

                      > u nas tez tylko leaderzy moga zakladac. CH ma 15 takich, AT chyba tyle samo, D
                      > okolo 40. Do tego dochodza Ci ze strony klienta, nastepnych 20.
                      ************
                      Właśnie dlatego wspomniałam o różnicy w skali, bo u nas ten proces jest do ogarnięcia.

                      Relacja z dzisiaj. Zrobilam wszystko to, co z obowiązku miałam do zrobienia, bo terminy etc.
                      Zrobiłam i spożyłam sałatkę z kurczaka (na prosto: kurczak, szczypior, seler naciowy, sok z cytryny, odrobina majonezu, sól i sporo pieprzu). Dobre wyszło.

                      Jutro na reszcie rosołu zrobię pomidorową z domowym przecierem.

                      I pojadę na zakupy i do bankomatu. Mam maseczki i rękawiczki, pojadę taksówką "w obie strony".

                      Wiecie co? Teraz zdaję sobie namacalnie sprawę, jak ważne są kontakty z ludźmi. Co innego "nie mieć czasu" bo "zarobiona jestem" - a co innego nie móc. Doopiaście. I będzie tak jeszcze długo niestety. :-(
                      • kan_z_oz Re: Piątkowy niechciej 28.03.20, 00:36
                        Wybory u mnie. Pije kawe i przegladam wiadomosci. Poczynan przypadkowych naszego rzadu nawet nie chce mi sie komentowac ale mam rekawiczki i maseczke do zalozenia na ten propagandowy wyczyn.
                        Poza tym nie ma mowy aby wejsc na ten podany my.gov. Nie daje rady sie zalogowac. Nie ma mowy stworzyc nowego konta. Nie chcialo mi sie marnowac calego dnia wczoraj, bo i tak nic mi sie nie nalezy.
                        Planuje malowanie pod domem. Mam nadzieje, ze pogoda dopisze.
    • jutka1 Sobota, słońce i w miarę ciepło 28.03.20, 10:43
      Pogoda jak w tytule.
      Może posiedzę trochę na słońcu w ogrodzie, z książką. Dotlenić się muszę.

      Ogólnie na dziś planuję nicnierobienie.

      Chyba dam sobie zakaz czytania wiadomości. TV i tak nie oglądam, to teraz netowe źródła muszę bardzo ograniczyc, bo się dołuję.

      Ech.
      Miłego dnia - mimo wszystko.
      • roseanne Re: Sobota, słońce i w miarę ciepło 28.03.20, 17:16
        Ladny dzin nawet, za cieplo na kurtke, za zimno na sama bluzke, choc wiele tshirtow zaobserwowalismy.
        Wybralismy sie prawie pustym pociagiem do Zug, po slawetne ciasto, nasaczane kirszem.
        Pierwszy kawalek zjedlismy na lawce, przy brzrgu jeziora, z domowa kawa z termosu.
        Pochodzilismy troszke po miasteczku.
        Znalezlismy orwarty browar, gdzie pan pakowal butelji w karton, zostawial na kontuarze i odsuwal sie na 3 metry.
        Kostka do placenia karta przy wejsciu, jakues 2 metry od kontuaru, przy wejsciu i przy czytniku karty plyny dezynfekujace.
        Z wielka przyjemnoscia obejrzelismy tez aviary przy jeziorze.
        Na koniec zakupilismy torcik w calosci, do zabrania do domu.
        Ten , tu rozkrojony, zupelnie inny niz pierwsza porcja. Bardziej aromatyczny, wilgotny, prawie, ze mocarny

        Syn donosi z Montrealu, ze premier prowincji chce odizolowac Montreal od reszty prowincji, ludzie panikuja...
        Obostrzenia sa, jak w Pl...
      • xurek Re: Sobota, słońce i w miarę ciepło 28.03.20, 21:52
        Pogoda byla przepiekna, wiec pojechalismy na spacer do sasiedniej wsi, nad rzeke. W miejscu, gdzie latem jest dzikie kapielisko, bylo doscyd duzo ludzi, ale na sciezce lesnej wzdluz rzeki bardzo niewielu. Te spacery naprawde trzymaja mnie w pionie - nie wiem, jak bede sie czula od jutra, kiedy to ma nastapic calkowita zapasc pogody.

        Poza tym dzien pod znakiem kulinarnego rozpieszczania sie. Na sniadanko avocado, losos, jajka z majaonezem, wedzona poledwiczka. Potem zrobilismy sobie cisteczka z francuskiego ciasta z serkiem i dzemem na przekaske a na kolacje zupa - krem z upieczonego ziemniaka i niedziwiedziego czosnku, ziemniaki z pieca z maslem niedzwiedzioczosnkowym, zielone szparagi i stek, ktory sie wyjatkowo dobrze udal.

        Udalo mi sie rowniez zafarbowac cztery ciuchy, ktore albo mi kolorystycznie nie odpowiadaly albo byly wyliniale. Mialy wyjsc intensywno - malinowe. Bialy welniany swetr wyszedl niemowlecorozowy, ale w sumie mi sie podoba. Jedwabna kremowa bluzka w zielonozolte kwiatki wyszla malinowa z czarnymi kwiatami, bardzo ladna. Wyliniale kwieciste legginsy nabraly glebi i sa super a szafranowe spodnie maja kolor niewiadomo jaki, musze sie temu przyjzec przy swietle dziennym. Wkleje jutro zdjecia jak wszystko wyschnie.

        Za chwile wieczorny drink, potem ksiazka i sen. Stwierdzilam, ze sytuacja doluje mnie wieczorami znacznie bardziej niz rano, wiec przestawilam rytm na wczesne wstawanie i w miare wczesne udawanie sie do lozka.
        • kan_z_oz Re: Sobota, słońce i w miarę ciepło 29.03.20, 00:38
          Piekna pogoda za oknem. Do tego mzy od czasu do czasu. Pojdziemy chyba na lokalny szlak turystyczny, ktory powinien byc pusty. Poza tym nic wiekszego. Mam udka z kaczki, chyba upieczemy.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sobota, słońce i w miarę ciepło 29.03.20, 00:45
          xurek napisała:

          > Za chwile wieczorny drink, potem ksiazka i sen. Stwierdzilam, ze sytuacja doluje mnie wieczorami znacznie bardziej niz rano, wiec przestawilam rytm na wczesne wstawanie i w miare wczesne udawanie sie do lozka.

          A wiesz, to calkiem dobry pomysl. Wiecej czasu w dziennym swietle pomaga na stany depresyjne. Chyba tez sie tak przestawie (chociaz z natury jestem sowa), bo trace piekne sloneczne godziny poranka jesli spie za dlugo.
    • luiza-w-ogrodzie Sloneczna niedziela 29.03.20, 01:02
      Pogoda jest bajkowa, gdyby nie to ze wiele plaz jest zamknietych a na pozostalych tlok (!) to pojechalabym nad ocean. Jest cieplo, 24-27 stopni, od czasu do czasu deszcz popada i odswiezy zielen. Powietrze jest fantastyczne, widac i czuc ze jest mniej zanieczyszczone.

      Kontynuuje z dziewczynami prace nad wirtualnym projektem ogrodowym, wczoraj opowiadalam na zywo o roslinach leczniczych, ktore mozna hodowac w Sydney i jak przygotowywac preparaty z nich. Koordynujemy pubilkacje filmow z roznych ogrodow, ktore mialy byc otwarte do zwiedzania tydzien temu jak i krotkich filmikow na tematy zwiazane (np o tym, do czego w ogrodzie sluzy zywokost albo jak zrobic galaretke z zielonego pnacza zwanego tutaj "green grass jelly plant"). Bedziemy to prowadzic do piatku.

      Dostajemy niesamowicie pozytywny odzew, ludzie mowia ze ten projekt jest optymistyczny, czuja sie jakby spacerowali po ogrodach i ucza sie jak hodowac warzywa. Bardzo mnie cieszy ze mam szanse pracowac nad czyms, co daje ludziom radosc :)

      Jutro rano bede spacerowac po calym moim ogrodzie i opowiadac o nim na zywo, wiec dzisiaj troche trzeba go ogarnac. Po poludniu umowilam sie z Buszmenem na zdalne ustawianie mojego nowego laptopa, zobaczymy jak to wyjdzie. Na jutro, po wirtualnej wycieczce po moim ogrodzie, mam plan zeby oprozniac sypialnie Buszmena i poprzestawiac meble przed malowaniem. Czy ktos ma pomysl jak przesunac ciezka szafe garderobiana nie uzywajac pomocnikow?

      Zycze spokojnego, pozytywnego weekendu. Wlaczajcie sobie wesola, taneczna muzyke, zadnych smetkow!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • kan_z_oz Re: Sloneczna niedziela 29.03.20, 01:11
        Na starych recznikach lub kocach jest masz drewniana podloge lub plytki. Na dywanie to tylko z pomoca.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sloneczna niedziela 29.03.20, 01:16
          kan_z_oz napisała:

          > Na starych recznikach lub kocach jest masz drewniana podloge lub plytki. Na dywanie to tylko z pomoca.

          No tak, ale jak podniesc nozki szafy zeby wsunac te szmaty pod nia? Przesuwalam lzejsze meble ta metoda po drewnianych podlogach, ale ta szafa chyba mnie pokona...
    • ania_2000 Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 01:51
      Dzisiaj uslyszalam takie dobre zdanie.

      You are not STUCK at home.
      You are SAFE and home.

      Dzisiaj dzien ogladania tv, bo pogoda troche slaba na dluzsze spacery.
      Ogladam "Modern Love" - series. Polecam.
      Uplifitng historie (na faktach) o zakochanych.
      • ertes Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 03:15
        Dirty Jihn oparty na faktach jest calkiem niezly.
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 05:57
          Nici ze spaceru. Najbardziej odludny i piekny szlak z ogromnym parkingiem odgrodzony tasmami. Wyglada jak scena zbiorowego mordu. Pojechalismy dalej do sasiedniego, gdzie jest tylko maly parking. Zapchany po brzegi ludem roznej masci plus male dzieci.
          Zrezygnowalismy i wrocilismy do domu na kaczke. Ostatnio jemy obiady okolo 3-ciej oraz drugi obiad na obiad. Do tej pory nie przeszkadzalo bo sie ruszalam duzo...buuu...ruch stracilam, apetyt zostal.
          • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 10:17
            Niedziela w ogrodzie aby spalic ta "kaczke" czyli ziemniaczki...haha

            Podcielismy krzaki z przodu. Przyczepa prawie pelna. Mam nadzieje, ze smietnisko bedzie dzialalo jak konieczny serwis.
            Wczoraj umalowalismy pod domem i dzisiaj sprawdzalismy jedno pomieszczenie bo bylo juz po kilku drinakach. Wyszlo w sumie ok. Ochlapane wapnem, czyli stara metoda z Polski. Dobrze wyglada. Pajaki nie lubia. Plesn sie nie lapie.

            W ogrodzie ladnie wyglada krzak rozy z daliami.

            Fasolki dlugie - drugi rzut. Torby gdzie ladnie wzeszly to wyluskane z naszej fasoli. Dwa pierwsze to gladzone z organicznych nasion. Wsieje za pare tygodni moje zostawiajac malo.

            Inspekt opanowal pomidor. Nie produkuje zbyt ladnych ale mozna przerobic na salatke. Trzymam bo oszalal.

            Dwie rabaty na zewnatrz maja cala mase tumeryku oraz troche imbiru. Wszadzilismy gdy byla susza. Wyszla tez dynia i lanie sie zachowuje.

            Pan maz w swoim "gymie"/BBQ obszarze. Jest w chalupie wolny i prawie pusty pokoj ze stolem do masazu i dywanem, gdy ktos sie uzalal nad losem biedaka na macie na betonie...haha.

            Pan maz kwitnie. Wrocil do gry na pianinie (keyboard). Ma rutynowy chi-goong rano. Cwiczenia rozne popoludniu. Caly rozklad jazdy z gotowaniem, rozbieniem kawy, prac ogrodowych. Nie wiem jak znajdzie czas na prace z domu?? bo obecny harmonogram zajmuje mu juz wiekszosc dnia, bez wychodzenia nigdzie.
            • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 10:52
              Nagle zalamanie pogody. Wczoraj bylo przepiekne slonce, 18 stopni, moglam dla relaksu popracowac w ogrodku, a dzis rano snieg proszyl, jest pochmurno i tylko 3 stopnie.

              Milej niedzieli :-)
              • jutka1 Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 12:03
                U nas też pochmurno, zimno - 5 C - i wieje silny wiatr. Śnieg zapowiadają wieczorem, ale niewiele.

                Zmiana czasu na letni; na razie nie odczuwam i chyba odczuwać nie będę. Budzę się i tak własnym rytmem.

                Układam w głowie swój dzięń. Zobaczymy, ile planów mi się uda spełnić. Ostatnio krucho coś z konsekwencją.

                Miłego dnia
              • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 12:04
                Produkcja szampon/body wash/plyn do rak kwitnie bo kafirka ma owoce. Brakowalo mi prze kilka miesiecy. Atry bakteryjne wlasciwosci, any grzybowe i jak pachnie. Trzyma sie dobrze prze miesiac i mozna wylewac na siebie ile sie da.
                Przepis owoce i woda. Zmielone. Dopracowalam technologie i przechodzi przez wszystkie juz pomki, otwory itp.
                Zawsze wychodzi mi kilka litrow. Szkoda, ze nie da sie rozdac bo ludzie do tej pory byli dosyc na dystans do pomyslu.
                • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 12:50
                  kan_z_oz napisała:

                  > Produkcja szampon/body wash/plyn do rak kwitnie bo kafirka ma owoce. Brakowalo
                  > mi prze kilka miesiecy. Atry bakteryjne wlasciwosci, any grzybowe i jak pachnie
                  > . Trzyma sie dobrze prze miesiac i mozna wylewac na siebie ile sie da.

                  Kan, tez robie ten szampon i pasteryzuje go w butelkach bez zadnych dodatkow, trzyma sie przez ponad rok. Sprobuj, bo szkoda marnowac tyle dobra.
      • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 443 29.03.20, 13:13
        ania_2000 napisała:

        > Dzisiaj uslyszalam takie dobre zdanie.
        >
        > You are not STUCK at home.
        > You are SAFE and home.

        Calkowicie sie zgadzam. Czuje sie w domu jak na bezpiecznej bezludnej wyspie, gdzies na horyzoncie przetaczaja sie olbrzymie statki wiadomosci i okrety wojenne polityki a tutaj kwitna szalwie i dojrzewaja figi...
    • luiza-w-ogrodzie Ciepła niedziela 29.03.20, 14:26
      Posprzątałam kuchnię i wzięło mnie na robótki kuchenne, miałam pod ręką 350g platkow różanych i kupę miodu, więc zrobiłam konfitury z dodatkiem soku cytrynowego i odrobiny białego wina.

      Zalałam też oliwą dwa słoiki suszonych kwiatów nagietków i rumianku, za 6 tygodni będą jak znalazł do robienia mydel i kremów.

      Poza tym jak już napisałam na wątku o biurze domowym, uruchomiłam nowego laptopa.

      Jutro rano będę pokazywać mój ogród na żywo, w południe Skype z wnuczkiem który ma piąte urodziny a całe popołudnie będę walczyć z meblami w małej sypialni. Sklep w którym kupuję farby przysłał mi SMS że dostarczają do domu a że wiem, jakiego koloru potrzebuję to sobie zamówię!

      Miłej niedzieli, mało stresu życzę
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Ciepła niedziela 29.03.20, 14:48
        Podziwiam, Luizo. Ja jestem dzisiaj tak zmiąchana, że nic jeszcze nie zrobiłam. Oprócz sms-a z zamówieniem zakupów w sklepiku wiejskim. Zaraz chyba stychnerf zrobię sobie sjestę. Albo zapuszczę Netflixa.
        I plany na dzisiaj poszły się paść. :-/
        • roseanne Re: Ciepła niedziela 29.03.20, 16:28
          Pogoda listopadowa, tylko obecnosc kwiatow na trawnikach zmienia odbior
          Dzis M gotuje, no bo weekend 😉

          Poncho skonczylam. Zostal mi jeden niepelny motek, nie wiem jeszcze co z nim zrobic.
          Zastanawiam sie nad zamowieniem jakiejs dodatkowej wloczki, prawie miesiac wciaz tu...

          Cwicze sobie hiszpanski na duolingo

          Wczorajczy dlugi pobyt na otwartej przestrzeni niestety zaowocowal gwaltownym nasileniem alergii...

          Szukalam jakis ciekawych, latwych w przyswojeniu lekcji rysunku, ale na razie bez efektu, znaczy prowadzacy oczekuja od adeptow sporego doswiadczenia
      • xurek Re: Ciepła niedziela 29.03.20, 19:41
        Luizo, zycze powodzenia i zeby biznes sie rozwinal.

        Ja raczej jak Jutka, niczego dzisiaj nie dokonalam, ale taki byl plan :). Troche jak maz Kana zajmuje sie coraz intensywniej sama soba, nie wiem, gdzie zmieszcze robote :).

        Pogoda dzisiaj jak u Marii, Jutki i Rose - sie zepsula. Zimno, pada, wieje, wiec dobrze sie siedzi w domu. Szwajcarscy artysci stworzyki 24-godzinny program pod tytulem "Alles wird Gut" (chyba skopiowali ze zdjecia z mojego Facebooka :)), gdzie na pustym Hallenstadion w Zurychu siedzi moderator i koordynuje gigi z salonow, kuchni, dachow, tarasow itd. Program trwa naprawde 24 godziny i jest w swoim przeslaniu wzruszajacy. Nagralam go sobie i ogladam po kawalku. Wielu artystow w ogole nie znalam, czesciowo bardzo mi sie spodobali, czesciowo wcale, ale idea jest moim zdaniem swietna.

        Zafarbowane spodnie okazaly sie byc pomaranczowe - kolor, ktorego nie lubie, ale dosc ciekawy, wiec z pewnoscia od czasu do czasu w lecie zaloze. A tutaj wklejam swetr przed oraz kombinacje swetr - legginsy po. Jak dla mnie eksperyment sie udal :).
        • roseanne Re: Ciepła niedziela 29.03.20, 22:13
          Ciekawa kolorystyka wyszla
          • kan_z_oz Re: Ciepła niedziela 30.03.20, 10:12
            Zanotowalam Luizo mozliwosc pasteryzacji. Dziekuje.

            Xurku, rozwijaj sie dalej. Ja lubie kolory i tez nosze rozne dzikie. Czy sie komus podoba - who cares.

            Co to za bierznik za ta biala bluzka? Jak zwykle pytanie poza tematem? Wyglada bardzo ladnie.
            • xurek Re: Ciepła niedziela 30.03.20, 11:26
              ten bieznik to koldra na lozku w sypialni, sfotografuje przy okazji calosc, bo mnie tez sie podoba. Kupiona w sklepie firmowym Andropolu w Andrychowie. Polecam wszystkim, ktorym sie chce tam wybrac - maja przepiekna posciel i reczniki i naprawde ekstra jakosci.
              • xurek Re: Ciepła niedziela 30.03.20, 15:06
                posciel dla Kana i dziiejszy "home office look". Nie bojmy sie kolorow :)
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 12:17
      Owszem, zrobilam wirtualna wycieczke po moim ogrodzie - jakosc fatalna bo odkad wszyscy siedza w domach, ciezko nadawac na zywo z komorki. No ale najwazniejsze ze ludziom sie podobalo, sadzac po komentarzach.

      Owszem, pogadalam z synem, wnukami i corka - z wszystkimi naraz. U syna jest czeska tesciowa, ktora miala wrocic do domu w marcu, ale utknela w Melbourne. Mysle ze to lepiej ze jest z corka w kraju, ktory ma przyzwoita opieke medyczna.

      Poza tym ambitne plany sprzatania malej sypialni poszly sie pasc, bo dostalam telefon od fotografa robiacego reportaz dla cyfrowej wersji panstwowego serwisu ABC (cos jak BBC w UK) na temat jak w koronowirusowej izolacji ludzie wracaja do starych umiejetosci: pieka chleb, uprawiaja warzywa etc. Facet jest w moim wieku, mieszka na piecioakrowej farmie w zachodniej czesci Sydney i jest z pochodzenia Sycylijczykiem, tez hoduje kury, uprawia warzywa wiec sobie pogadalismy. Przyjdzie jutro rano - upewnilam sie ze ma teleobiektyw, nie bedzie podchodzil i do domu go nie wpuszcze (kuchnia jest za mala zeby robic dobre zdjecia). No to zamiast sprzatac sypialnie upieklam bochenek chleba, przywloklam gore zapraw z garazu, prasuje obrus a jutro rano wszystko wystawie na stol ogrodowy. Poslalam mu linka do mojej strony internetowej. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Musze jak najszybciej zrobic to biuro, bo cos czuje ze bedzie zapotrzebowanie na warsztaty online...

      A mial byc taki spokojny dzien. Nic to, jutro fotograf, potem na zywo relacja z hodowania kapusty i przerabiania jej na kiszona a pozniej podjade do przyjaciolki ktora ma dla mnie kilogram oliwek. wiec jak wroce to je poprzecinam i zamocze.

      Potrzebuje urlopu... i kogos do sprzatania i malowania scian... :) Jak to mowi moja corka: "first world's problems" i ciesze sie ze na razie tylko takie mam. Czego i Wam zycze! A jak bedziecie sie nudzic, zawsze mozecie farbowac kury :)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • maria421 Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 15:13
        Jaka piekna kolorowa kura! jeszcze takiej nigdy nie widzialam. To jakas specjalna rasa, Luizo?

        Xurkowy homeoffice´owy dress code tez fajny.

        • ertes Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 15:16
          Mario najwyrazniej nie przeczytalas dokladnie tego co Luiza napisala:
          A jak bedziecie sie nudzic, zawsze mozecie farbowac kury"
          Chyba ze to ukryty kogut.

          Widze ze to forumowy wirus ostatnimi czasy :)
          • ertes Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 15:34
            Wcale niekoniecznie trzeba malowac.
            Sa tez pieknie kolorowe:

            • xurek Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 16:20
              muzyka w 8D technologii. Wstawiona do naszej pracowej korespondencji przez kolege. Musicie sluchac koniecznie w sluchawkach. Ja slyszalam cos takiego po raz pierwszy. Robi wrazenie.

              muzyka 8D
              • ertes Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 16:28
                Jakosc dzwieku niesamowita. Tylko to przechodzenie z jednej strony na druga nie wiem czy mi sie podoba.
                • xurek Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 16:32
                  mnie sie wydaje, ze to zostalo zrobione bardziej jako demo i to przechodzenie nie ma sensu, bo nie jest skoordynowane z "sensem muzyki". Ale potrafie sobie wyobrazic, ze moze to byc efekt super np. w wypadku orkiestry symofoniczniej, ze jestes jakby w jej srodku i slyszys z tej strorny, z ktorej akurat jakis instrument gra.
                  • ertes Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 16:47
                    Tez takie wrazenie.
                    Ale z tego co czytam to jest specjalny efekt ktory ma dawac wrazenie bycia na koncercie.

                    As you hearing that song, close your eyes and concentrate for a Minute. You will find out that the sound is revolving around your head like in a circle. The Revolution of the sound in Circle makes it an 8D But in reality it is Three-dimensional (3D) Sound.
                    • roseanne Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 17:16
                      ha, a mi sie to przechodzenie podoba, jak tanczenie, przy muzyce na zywo

                      fajne, dzieki
                      • xurek pomysl Ertesa zrealizowany 30.03.20, 21:09
                        reportarz ze szczegolami na fejsie :)
                        • ania_2000 Re: pomysl Ertesa zrealizowany 30.03.20, 21:31
                          No nie mam waszego fejsa wiec podziwiam was tutaj:)
                          • ertes Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 04:19
                            Ania nic prostszego z fejsem jesli tylko masz ochote.
                            Napisz email tutaj a ja ci odpisze jak mnie znalezc.
                            as12d4 at gmail
                            • ania_2000 Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 05:18
                              wyslalam, mam nadzieje ze pod dobry adres, to mialy byc te numerki?
                              • ertes Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 05:34
                                Nic nie mam:
                                as12d4@gmail.com
                                Sprobuj jescze raz pls.
                                • ania_2000 Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 05:44
                                  napisane - wtedy tego "as" nie napisalam lol bo myslalam ze nie jest to czescia adresu
                                  • ertes Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 05:51
                                    Super. Dostalem :)
                                    To moj tzw spamowy email. Przynajmniej kiedys tak zalozylem ze bedzie ale nic z tego nie wyszlo bo ilosc spamu jaka dostaje na prywatny nie swiadczy ze sie udalo
                        • ertes Re: pomysl Ertesa zrealizowany 31.03.20, 04:02
                          To jestescie duzo lepsi niz my!
                          Ja wycialem po prostu kawalem i wkladem pod zwykla maske.

                          Dzis dostalismy maski uszyte wiec mysle ze wlozymy filtr do srodka. Ludzie uzywaja flizeline jako filtr ale odkurzacz chyba lepszy.

                          Gratulacje :)
            • luiza-w-ogrodzie Ertes, dales sie nabrac na Photoshop 30.03.20, 23:53
              Oj Ertes, nie ma takich kolorowych kur. To jest znane wsrod hodowcow (i amatorow trzymajacych kury) podkolorowane na Photoshop zdjecie kury rasy Blue-laced Wyandotte. Popatrz na to zdjecie zeby zobaczyc jak naprawde te kury wygladaja

              Lawendowe Araucany to jedyna rasa jaka znam, ktora jest troche niebieskawa, a wlasciwie szaroniebieska. Sa popularne bo skladaja zielone i zielononiebieskie jajka :)


              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ania_2000 Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 21:11
        Xurku, wspanialy stroj domowy:) WOW:) - wogole przypomnialas mi czasy domowego kolorowania ciuchow, wieki tego juz nie robilam, w PL mialam garnek do robienia tie-down tshritow:))) to byly czasy.
        Robilam tez kiedys na drutach - ale slabo, glownie szaliki. Rosa - pochwal sie poncho! - a z resztki wloczki zrob matching czapeczke:)
        Wierze, ze takie czasy nastaly, co to teraz ludzie, zeby nie zglupiec do reszty bardziej sie interesuja domowym szyciem, uprawa, albo przerabianiem jedzenia - z kapusty na kiszona jak pisze Luiza.
        I super by bylo jakby ten duch obecnego czasu nie zaginal - i w koncu zastopowal te niesamowite posuniecie w konsumpcji wszystkiego - zamiast zmusic ludzi do chociaz malego wysilku.
        Bardzo mi przypadl do gustu koncept Xurka - farbowac, przerabiac stare ciuchy na nowe - o wiele fajniejsze niz te w sklepach chinskiej i masowej produkcji.

        Poniedzialek w robocie - dzisiaj na konferencji siedzialam w bardzo niedbalym stroju, kolezanka miala niemowle przy piersi, a kolega siedzial z kotami. Zycie "online" wchodzi w normalnosc coraz bardziej.
        W ten weekend zrobilismy wirtualne dance online party - troche sie czlowiek powyginal i powyglupial, no trzeba sobie jakos radzic. Tym bardziej ze pogoda nadal dupiasta, wieje i pada.
        Z krzaka magnolii opadlo juz pare platkow.

        Muzyka w 8 d fajna, te przechodzenie z ucha do ucha troche meczace tylko - ale przestrzennosc daje fajne efekty.
        youtu.be/I1sHW8Nsr50
        • ania_2000 Re: Poniedzialek nie calkiem wedlug planu 30.03.20, 21:13
          Ed Sheeran
          www.youtube.com/watch?v=XHMiv7eBskg
        • roseanne Poncho 30.03.20, 21:21
          ania_2000 napisała:

          > Xurku, wspanialy stroj domowy:) WOW:) -.

          Rosa - pochwal sie
          > poncho! - a z resztki wloczki zrob matching czapeczke:)

          Zostało tyle co widać, na czapeczkę za mało, z 30gramow

          Wymyslilam, że trójkątny ogon na tyl
          • ania_2000 Re: Poncho 30.03.20, 21:29
            pieknie! a ogon super:) fajny kolor
    • jutka1 Dzień był masakryczny 31.03.20, 00:00
      Poniedziałek miałam jak z Friday the 13th. Masakra.
      Jak się zaczęło o ósmaj, tak zeszłam z kompa po 21:00, zjadłam za cały dzień jednego pomidora :-( - a reszta czasu to dymił mi mózg. KJAP.

      Jutro może troche odpuści. Może.

      Rano miałam kompletnie biało za oknem, ładnie ale dołująco. Nie wychodziłam, pan ze sklepu też nie przyjeżdżał, bo w ferworze dymiącej głowy nie miałam czasu ani miejsca w mózgu, żeby wysłać smsa. Jutro z samego rana wyślę.

      Ogólnie jest mi doopiasto.
      • kan_z_oz Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 01:39
        Pan maz czeka na komputer, telefon oraz cala reszte, ktora sie spoznia. Odebralam wlasnie telefon (dzwonia na moja komorke). Pogadalam z IT, bo Pan maz na zewnatrz w trakcie cwiczen porannych...haha.

        Jutro beda dzwonic rano aby wszystko ustawic. IT bylo przekonane, ze paczke dojdzie z pewnoscia dzisiaj. Ostudzialam i powiedzialam, ze sie zobaczy...haha...90 km od Brisbane ale wies i wszystko pracuje wolno.
      • ania_2000 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 01:46
        Jutko bardzo wspolczuje. O pomidorze dziennie daleko nie zajedziesz.
        Chociaz sobie jakis timer nastawiaj z przypomnieniem, ze masz miec czas chociaz na mala przerwe - i cos zjedz, i sie przejdz chociaz dookola stolu.
        trzymaj sie!
        przesylam ci kwiatki z mojego krzaczka magnolii, ktory wlasnie zakwilt.
        • jutka1 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 07:49
          Aniu, piękna magnolia!
          Przypominajkę sobie nastawię, masz rację. Dzięki!
        • xurek Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 09:23
          sliczna. czy te kwiatki potem bledna czy tez jest to taka intensywna odmiana? Nasze we wsi mialy duze paki, przyszmy mrozy i wszystkie zdechly (zbrazowialy). Ale tutaj sa tylko te "blade" odmiany
          • ania_2000 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 20:43
            kwiatki troche bledna, ale paczki sa w tzw kolorze magenta - normalnie wscieklay pink. Szkoda, ze jak dostaje listki to kwiatki padaja, moglbyby tak byc do jesieni lol
      • luiza-w-ogrodzie Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 02:35
        jutka1 napisała:

        > Poniedziałek miałam jak z Friday the 13th. Masakra.
        > Jak się zaczęło o ósmaj, tak zeszłam z kompa po 21:00, zjadłam za cały dzień je
        > dnego pomidora :-( - a reszta czasu to dymił mi mózg. KJAP.
        >
        > Jutro może troche odpuści. Może.
        >
        > Rano miałam kompletnie biało za oknem, ładnie ale dołująco. Nie wychodziłam, pa
        > n ze sklepu też nie przyjeżdżał, bo w ferworze dymiącej głowy nie miałam czasu
        > ani miejsca w mózgu, żeby wysłać smsa. Jutro z samego rana wyślę.
        >
        > Ogólnie jest mi doopiasto.

        Jutencjo, uwazaj na siebie, bo jak nie Ty sama, to kto bedzie o Ciebie dbal? Rzad? :/

        Ania ma racje, nastaw sobie przypominajki o jedzeniu i przechadzce wokol stolu albo w gore i dol po schodach.

        Dupiaste uczucie nie ty jedna masz, czy masz jakas metode zeby z tym walczyc? Polecam muzyke do tanca, ladne zapachy np ulubione perfumy, duzo swiatla, swieczki... i rozmawianie z ludzmi spoza strefy zawodowej. Jakby co to jestem na WhatsApp.

        Sciskam
        Luiza-w-Ogrodzie

        Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • ertes Kan i Luiza 31.03.20, 04:04
          Dlaczego pomiedzy Sydney i Brisbane jest godzina roznicy?
          Patrzac na mape to jestescie mniej wiecej na tej samej dlugosci geog.
          • kan_z_oz Re: Kan i Luiza 31.03.20, 09:37
            NSW ma przesuniecie czasu na zimowe. QLD nie ma zadnych zmian.
        • jutka1 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 07:56
          luiza-w-ogrodzie napisała:


          > Dupiaste uczucie nie ty jedna masz, czy masz jakas metode zeby z tym walczyc?
          > Polecam muzyke do tanca, ladne zapachy np ulubione perfumy, duzo swiatla, swieczki...
          > i rozmawianie z ludzmi spoza strefy zawodowej. Jakby co to jestem na WhatsApp.
          ************
          Korona zbierze u wielu osób żniwo psychologiczne, na wiele lat. Tak to widzę, niestety.

          Ja na razie muszę wypracować metody borykania się.

          Zainstaluj sobie Vibera Luizo. WhatsAppa bojkotuję. :-)
          • xurek Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 09:27
            Do mnie tez mozesz w kazdej chwili zadzwonic. Wyruszam za chwile w droge do biura uzbrojona w rekawiczki i maske firmy Ertes :). Zdam raport jak wroce. Czuje sie nie przymierzajac jak jakis Marco Polo, Vasco da Gama albo inny Mungo Park wyruszajacy w dzikie tereny pelne groznych zwierzat i jeszcze grozniejszych zarazkow :)
      • xurek Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 09:22
        wspolczuje i lacze sie w bolu. zrob sobie moze jakies "przekaski" zanim dzien sie zacznie i postaw kolo kompa. Jeszcze wazniejsze jest picie, jakas herbate, ktora da sie rowniez na zimno? Zycze, by dzisial bylo lepiej.
        • kan_z_oz Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 09:51
          Sciskam Jutka, Dbaj o siebie.
          Aniu kwiatki piekne. Szydelkowanie Rose super.

          U mnie w sumie mily dzien. Nie lubie czekania i bycia w niepewnosci. Teraz juz wiadomo pi razy drzwi, ze powaznie, chyba na dluzej niz kazdy myslal to wchodze poprostu w kolejny etap czyli przygotowania/organizowanie.

          Dziecko podrzucilo mi dzisiaj link do w koncu wlaczonego programu rzadowego w zwiazku z utrata dochodu. Zarejestrowalam sie i jest przynajmniej jakas szansa, ze dostane cos.

          Luizo - ciebie tez obejmuje jesli masz ABN numer; jobkeeper na stronie ATO. Wyplaty od 1-go maja wstecz, jesli ktos sie zakwalifukuje.(dla samozatrudnionych prosto na konto). Strona dziala!!! My.gov, dalej nie.
          Bede w takim ukladzie ogrodkowac spokojnie...ufff
          • roseanne Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 10:58
            Dbajcie o siebie!

            ciesze sie Kanie, ze sie udalo zarejestrowac


            zimno, zalozylam czapke i rekawiczki na spacer - coraz wieksze pustki w kolo.
            • kan_z_oz Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 11:11
              Pszczoly w koncu zaczely produkcje miodu po prawie dwoch latach bardzo wolnych i przestojow. Wokol setki pszczol rodzimych. Przyroda zaczyna sie w koncu przelamywac...uff...bedzie mozna zaczac wykorzystywac te 500 kupionych sloikow przed zwolnieniem.

              Pakuje w te sloje wszystko co sie da.
              • kan_z_oz Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 12:23
                Pan maz czuje sie bardzo zle i jest chory. Zobaczymy jutro. Zaaplikowalam tumeryk, czosnek oraz imbir w jednej kombinacji. Poszedl spac bo jest chory jak pies. Co za czasy.
                • jutka1 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 17:06
                  kan_z_oz napisała:

                  > Pan maz czuje sie bardzo zle i jest chory. Zobaczymy jutro. Zaaplikowalam tumer
                  > yk, czosnek oraz imbir w jednej kombinacji. Poszedl spac bo jest chory jak pies
                  > Co za czasy.
                  *********
                  Współczuję mężowi. Pozdrów go ode mnie, wyzdrowienia życzę!
                  • ania_2000 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 20:42
                    Rowniez wspolczuje! oby szybko sie lepiej poczul!!!
          • luiza-w-ogrodzie Pomoc rzadowa 01.04.20, 01:22
            kan_z_oz napisała:

            > Luizo - ciebie tez obejmuje jesli masz ABN numer; jobkeeper na stronie ATO. Wyplaty od 1-go maja wstecz, jesli ktos sie zakwalifukuje.(dla samozatrudnionych prosto na konto). Strona dziala!!! My.gov, dalej nie.

            Zarejestrowalam sie na JobKeeper, ale po pierwsze ,nie jest jeszcze zalegalizowany a po drugie, to jest program glownie dla firm zatrudniajacych pracownikow. No ale wychodzac z zalozenia ze lepiej rejestrowac sie o pomoc wszedzie niz cos przegapic, tez sie tam zapisalam.

            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ania_2000 Re: Dzień był masakryczny 31.03.20, 21:19
        jestem u kresu sil - on hold na telefonie od prawie dwoch godzin!!! i jak sie w koncu dodzwonilam do czlowieka, to sprawy nie udalo sie zalatwic, czyli zmarnowane 2 godziny - a do tego w kolko ta sama muzyczka ze malo mi dziury w mozgu nie wywiecila.
        rzucam wszystko i ide sie przejsc i ochlonac!
    • luiza-w-ogrodzie Pochmurna sroda 01.04.20, 01:47
      Jest szaro i kropi, jutro i pojutrze ma padac, nawet zapowiadaja burze. Dostosuje sie i posadze dzisiaj wiecej kapusty, kalafiorow i brokulow. Poza tym mam w planie przerzucenie kompostu, zbudowanie nowej pryzmy do goracego kompostowania oraz ogarniecie okolicy kurnika, bo jutro bede znowu nadawac na zywo dla ogrodowego projektu i tym razem tematem bedzie trzymanie kur. Przez nastepne dwa dni przeczekam deszcz sprzatajac w domu.

      Wczorajsza wizyta fotografa byla nadspodziewanie dluga i ciekawa. Odtanczylismy taniec 1.5 metra, a zdjecia robil przez prawie dwie godziny, chociaz mial wpasc tylko na chwile... Pozowalam z chlebem, ze slojem octu rozanego, z koszem pokrzyw oraz robiac kiszona kapuste (w trakcie demonstracji na zywo dla ogrodowego projektu). Poprosilam go zeby przyslal mi kilka zdjec, ktorych nie sprzeda do planowanego w sobote artykulu w cyfrowej edycji ABC, zgodzil sie wiec mam nadzieje ze bede miala kilka profesjonalnie zrobionych fot dla promocji moich warsztatow.

      Poza tym pogadalam ze starsza sasiadka z naprzeciwka - stalysmy po dwoch stronach ulicy i bylysmy na tyle glosne, ze pol ulicy pewnie nas slyszalo :) Po poludniu wpadlam do przyjaciolki odebrac swieze oliwki (do zaprawiania) i rozmawialysmy przez dlugosc jej podjazdu do domu. W drodze powrotnej weszlam zamaskowana po uszy do dwoch malych sklepow zeby kupic sobie mleko ryzowe i odebralam od znajomej 5 kilo organicznej maki zytniej (konwersacja przez dlugosc garazu). Dotarlam do domu, wzielam prysznic i zrobilam pranie ciuchow. Wieczorem mialam poltoragodzinna sesje z Buszmenem na temat ustawienia mojego laptopa, przyslal mi instrukcje co mam zrobic, ale pewnie wezme sie za to dopiero wieczorem.

      Czuje sie spelniona towarzysko :) Teraz bede sie moscic przez tydzien i czekac na objawy.


      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Sroda nie calkiem wedlug planu :) 01.04.20, 08:21
      Nic nie wyszlo z ogrodkowania, bo gdy po poznym sniadaniu juz mialam sie przebierac w ogrodowe ciuchy zaczelo lac i padalo przez prawie trzy godziny, fuksem dostalam sie pod waski pas chmur ktory szedl na skos od oceanu. Teraz jest bardzo mokro, na nastepne dwa dni podwyzszono zapowiadana ilosc opadow, ma byc 20 mm jednego dnia i 30 mm drugiego, wiec lepiej nie sadzic niczego bo deszcz splaszczy mlode sadzonki.

      A w poludnie zostalam poproszona o przetlumaczenie tekstu z organizacji pomocowej o tym, jak pomagac ofiarom przemocy domowej no i siedzialam nad tym az do teraz. Myslac nad tym jak spoleczenstwo bedzie zupelnie inaczej wygladac w przyszlym roku: wiecej uzaleznionych od alkoholu i narkotykow, wiecej kobiet zabitych przez partnerow, bieda, duze bezrobocie... i wiecej ogrodkow warzywnych. Ostatnio ludzie wykupuja nasiona i sadzonki warzyw, nawozy ogrodowe, mlode kury - oraz amunicje...

      Posylam nostalgiczne zdjecie sprzed wejscia do ostatniej restauracji w ktorej bylam w czasach przed zaraza i ide zrobic sobie obiad: pieczone buraczki, slodkie ziemniaki z haloumi, polane oliwa z czosnkiem i posypane rozmarynem.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Jutka, zaloz prosze pierdulon 445, bo sie rozdwoil 01.04.20, 09:20
      Widze ze oba pierdulony ida leb w leb i maja w sumie ponad 200 postow, czas zalozyc nowy...


      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka