szfedka
30.11.04, 11:11
Zadzwonilam wczoraj do kuzynki z ktora nie mialam kontaktu juz dluzszy czas.
Mieszka razem z ojcem, emerytowanym nauczycielem lat 71 na podkarpackiej wsi.
Wujek ok 40 lat temu mial powazna chorobe, operacje po ktorej lekarze mu
powiedzieli ze jesli bedzie bardzo na siebie uwazal to pozyje max.5 lat.
Kiedys w mlodosci ciagle z nim sie klocilam bo kazania lubil prawic ale w
starszym wieku lubilam z nim pogadac bo gawedziarz niesamowity, ciekawski
swiata, duzo sie od niego o rodzinie dowiedzialam czego moja matka nigdy nie
opowiadala.
No ale to co mnie najbardziej wzielo to jak kuzynka zaczela opowiadac ze
wujek zaczal podrozowac. "Gzdie on tak podrozuje" pytam sie a ona mowi.
Roznie, bierze namiot i plecak, jedzie gdzies pociagiem a pozniej lazi sobie.
Przedtem mial slaby namiot co w koncu wichura mu go zniszczyla ze sie obudzil
w nocy bez namiotu, ale kupil sobie lepszy i teraz jak wyruszy to czasem go
miesiac nie ma ;)
Taki to moj wujek.
Cholera cos chyba mam z tej krwi :)