Dodaj do ulubionych

Co byscie na moim miejscu....

26.08.05, 16:02
... zrobili?

wariacja w temacie Szfedki "prosze o porade" :-)

zaraz zapodam moj dylemat.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:05
      Czy byscie na moim miejscu przyjeli propozycje powrotu do Francji?
      Albo do Paryza albo na poludnie, nad Morze Sr.?

      Pytam szczerze i powaznie.

      Ilez mozna sie przeprowadzac, ale z drugiej strony ...

      J.
      • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:18
        Nawet 5 minut bym sie nie zastanawial.
        • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:21
          Za szybko poszlo.

          Moi znajomi 2 lata temu wyjechali/wrocili do Polski. Byli tutaj ponad 10 lat.
          Zarabiali, oszczedzali, wybudowali sobie dom. Po powrocie zalozyli byznes: dwa
          razy okradziony, samochod skradziony, wlamanie do domu.
          Wczoraj chlopak wyladowal na LAX...

          • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:24
            Z tym, ze to nie to, ze mi tu zle.
            Ale jedna niby propozycje mam, druga jest mozliwa (1 Paryz, 2 - poludnie), w
            zoltym domu mi dobrze, ale juz mnie gdzies zaczyna ciagnac.

            Psiakosc.
            • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:29
              Mnie sie wydawalo ze Ciebie to juz w lutym troche ciagnelo... :)

              Na siedzenie w Zoltym Domu bedziesz miala jeszcze czas. Moze i ja na starosc
              odwiedze cie ogrzac kosci prze kominkiem.
              A teraz ? Poludnie Francji :))))))) albo i insze poludnie jak na ten przyklad
              Culver City? Moze?
              • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:35
                Ertesie, ja juz taka jestem, ze mnie ciagle gdzies nosi i ciagle gdzies ciagnie.
                Kurcze.
                CCity? A wiesz ze zapomnialam? To by dopiero bylo! :-))))
                • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:46
                  Obiecuje nie narzekac na spiewy choralne i tym podobne.
                  • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:48
                    ertes napisał:

                    > Obiecuje nie narzekac na spiewy choralne i tym podobne.
                    **********
                    :-)))))
                    Nie masz co narzekac, bo mamy glosy piekne! Sama przyjemnosc!
                    :-)
          • don2 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:24
            Jedz,najglupsze pytanie jakie czytalem w ostatnim czasie,nie liczac zapytania
            na mobilnym telefonie:a skad wiedziales gdzie jestem ?
            • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:26
              don2 napisał:

              > Jedz,najglupsze pytanie jakie czytalem w ostatnim czasie,nie liczac zapytania
              > na mobilnym telefonie:a skad wiedziales gdzie jestem ?
              ***********
              Gdyby nie Grazyna to bym Ci napisala "no i za to Cie kocham", ale nie napisze -
              bo juz napisalam hehehehehe

              Tfoja blondynka, blondynki przepraszam :-))))))))))
      • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:13
        Jutka, nie znam sprawy, ale propozycja jest wspaniala !!!!!
      • czajek76 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:00
        Poludnie - TAK
        Paryz - NIE

        Przeprowadzac sie nalezy tyle razy ile potrzeba aby czuc sie komfortowo :)
        • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:10
          Czajku, ja bardzo lubie Paryz :-)
          Poludnie tez :-)

          ps. nie-na-wi-dze przeprowadzek!

          Wot zagwozdka.... :-)
    • lucja7 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:25
      A przepraszam za wyrazenie, w jakim porcie stoi jego jacht i jaki plan podrozy?
      Poza tym jeszcze rok nie minal, mialas chyba jakis plan?! Biuro jeszcze nie
      zaskoczylo w tym slaskim zadupiu a juz ciagnie? Za duzo jablek w ogrodzie?
      Trawa cie obrasta? Mowilas o galeriach, wkrotce maja byc wybory, dowiedzialam
      sie, kadry polityczne wzrastaja, wg Dona.

      Cos to brzmi niepowaznie i wyglada na grymasy..
      • lucja7 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:30
        Przyznam ze nie rozumiem. Jeszcze gdyby do Ameryki, ale do zabojadow!!
        Poczytaj sbie nasze teksty sprzed roku, nie myslalam ze az tak szybko sie to
        stanie. Zrob cos w tej Polsce, kurwa!
        • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:33
          lucja7 napisała:

          > Przyznam ze nie rozumiem. Jeszcze gdyby do Ameryki, ale do zabojadow!!
          > Poczytaj sbie nasze teksty sprzed roku, nie myslalam ze az tak szybko sie to
          > stanie. Zrob cos w tej Polsce, kurwa!
          *********
          :-)))))))
          to teraz Tobie napisze: no i za to Cie kurwa kocham!

          ps. nie ma zadnego faceta z jachtem, jachty ja sobie sama zalatwiam, sa dwie
          bardzo ciekawe prace. :-)
        • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:35
          Lucja, czy ty zawsze jestes zla jak osa?
          Przeciez po co tracic zycie na takie negatywne uczucia!
          • lucja7 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:48
            Ja negatywna? Prosze mi tu przedstawic chocby jeden!! tekst w ktorym na
            cokolwiek sie skarze. W lato nie bylo mi za goraco, w zimie lubie snieg, kupuje
            nienajtansze bilety na podroze samolotem bez zrzedzenia, nie narzekam w zwiazku
            z tym na ani opoznienia ani katastrofy czarterow, zbliza sie jesien ktora tez
            lubie, mieszkam w miescie ktore lubie, opuscilam z radoscia kraj harcerzykow z
            ich jaskrawa jasnoscia mysli, opuscilam w dziecinstwie i bez wyrzutow sumienia
            kraj bardzo zaniedbany......i innych mnostwo powodow do radosci.
            Nie rozumiem natomiast (w wiekszosci) rozterek zyciowych niektorych tutejszych
            bywalcow.
            • jutka1 Lucjo..... 26.08.05, 16:52
              .... nigdy nie mialas rozterek? Nigdy Cie nie nosilo?
              Nie podejrzewalas, ze moze gdzies, cos, cos innego, nowego, ze moze byloby ciekawie?

              to po jaka cholere sie ze mna zenilas?????
              ;-)))))))))))))))))))))))))))))))
            • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:58
              Znaczy sie jestes perfekt.
              Ale nie wszyscy sa. I maja rozterki.
              I rowniez nie sa bogaci, wiec kupuja taniej, rowniez opuscili kraj harcerzykow
              ale niektorzy nadal sa ciekawi co tam sie dzieje itp
              Czasami warto sprobowac zrozumiec innych mimo swojej perfekcji.

              Sa, Lucjo, ludzie ktorym osiagniety status quo po jakims czasie przestaje
              wystarczac. Nawet najpiekniejsze miejsce moze sie znudzic. Sa ludzie ktorzy
              potrzebuja nowych wyzwan a nie spoczecia na laurach bo juz osiagneli wszystko
              wedlug wlasnego widzimisie.
              Postaraj sie czasami zrozumiec ze Twoj styl zycia nie jest jedyny. :)
        • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:23
          lucja7 napisała:

          >Zrob cos w tej Polsce, kurwa!

          nie badz ZAZDROSNA !!!!
      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:31
        Lucjo moja najdrozsza, na razie nic sie w moich planach nie zmienia, i nie
        grymasze. Pytam powaznie, bo moge miec propozycje, i musze przemyslec, zeby nie
        bylo, ze odmawiam albo przyjmuje bezmyslnie.

        Wybory mi nie robia, bo sie w administracje ani centralna ani lokalna nie mam
        ochoty bawic, galerie sie konkretyzuja, biuro tez, nic sie nie zmienia! :-)

        Trawa tez koszona:-)
    • basia553 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:39
      co Ty sie glupia zastanawiasz? Moze Ci sie taka okazja za rok wiecej nie
      zdazyc. Swoich planöw na Polske jeszcze nie rozwinelas tak daleko, abys ich nie
      mogla zaczac rozwijac za 5 lat. jedz, zacznij znowu zyc, bo jakos tak naprawde
      to Ry w Polsce jestes wakacjuszka, a nie mieszkanka. Nie pasujesz na polkska
      wies, chocbys z rozwianym rudym wlosem boso po rosie skakala ile wlezie. i tak
      kazdy bedzie wiedzial, ze pod zgrzebna sukienczyna masz jedwabne dessous i juz.
      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:44
        Baska czy Ty musisz publicznie o mojej bieliznie??? ;-))))
        Boso po rosie? Czy Ty wiesz, ze kleszcze juz nie tylko w chaszczach, ale i w
        trawie sie czajom ortzam.???

        No dobra, rozumiem, ze mowisz, ze nie pasuje, ale przeciez moge nie pasowac ale
        i tak tutaj byc, tak czy nie? :-)))
        • lucja7 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:51
          Ty taka oczytana.....
          Odysee czytalas czy bylas w kinie na Odysei?
          • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:54
            lucja7 napisała:

            > Ty taka oczytana.....
            > Odysee czytalas czy bylas w kinie na Odysei?
            ***********
            To przypadkiem do mnie? :-)

            OdyseJe czytalam kiedys tam.
            W kinie na Odysei nie bylam (byla sfilmowana?)
            Na Odysei kosmicznej tez w kinie nie bylam.
            Przepraszam :-))))))
          • lucja7 Zapytaj autochtonow 26.08.05, 17:02
            Zwrocilas sie z twoim pytaniem do ludzi ktorzy moga ci powiedziec tylko jedno:
            spierdalaj, im szybciej tym lepiej, cieplo tu na okraglo i sa pomarancze (nawet
            chyba cos takiego juz tu padlo).
            To samo pytanie zadaj moze ludziom z ktorymi jestes w kontakcie w twoim polskim
            otoczeniu. Wydaje mi sie ono lepiej zaadresowane, tym bardziej ze staralas sie
            pisac o nich interesujaco.

            No i mysl o sobie, a nie o tym co ci ktos proponuje. Widzisz sie w tym czyms?
            Masz juz odpowiednie stringi? Co bedziesz znaczyla ty?
            • jutka1 Re: Zapytaj autochtonow 26.08.05, 17:08
              No i za to tez Cie kocham, Lulu :-))
              Widze sie :-)
              Ani do tej ani do drugiej pracy stringow nie trzeba :-)

              Bede raportowac. Musze pomyslec, zastanowic sie.

              Bibises.
            • sabba Re: Zapytaj autochtonow 26.08.05, 17:10
              e tam. faltycznie powrownanie tubylcow i wybylych juz wczesniej byloby ciekawe.
              Mnie akurat wcale nie chodzilo o to ze to Francja czy inne MOrze Srodziemne.
              Tylko ze "cos inego".
              • jutka1 Re: Zapytaj autochtonow 26.08.05, 18:21
                No wlasnie. Cos innego.
                Mozg mi sie lasuje... :-)))
            • ania_2000 jutko 26.08.05, 17:14
              nie znam twojej sytucji - ale uwazam, ze rozterki masz sa naturalne. kazdy ma
              jakies tam obawy, albo lenia przed nowym i przed zmiana.
              wszyscy zakladaja, ze w nowym miejscu bedzie ci lepiej. bo i pewnie bedzie. ale
              zmiana jest zmiana i czasami sie nie chce, i trzeba dostac kopa w tylek zeby
              sie zechcialo:)

              • basia553 Re: jutko 26.08.05, 17:25
                slusznie prawi:)))) zaraz damy Ci zbiorowego kopa z forum! I pomysl: bedziesz
                miala blizej do naszej Kolonii Pod Oliwkami, czy jak to Don w koncu nazwie:))))
                • jutka1 Re: jutko 26.08.05, 17:31
                  Baska, ja tu tylko pytanie zadalam, a Ty mnie za to chcesz od razu z forum
                  wykopywac??? :-))))))))))
    • sabba Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 16:57
      calkiem prosto z brzucha czyli spontanicznie : bierz i jedz. Jak bedziesz miala
      60 lat takich propozycji bedzie mniej albo nie bedzie wcale wiec wtedy bedziesz
      mogla jeszcze w zotlym zielonym niebieskim czy jakims tam osiasc..... Lepiej
      teraz niz jakby juz wszytsko bylo rozkrecone, ewentualne dzieci w drodze czy cos
      innego:)
    • szfedka z ksiezyca mnie sciagasz tym watkiem... 26.08.05, 17:49
      jesli o mnie chodzi to jedz ale na poludnie Francyji. Tam jeszcze nie bylam a
      Paryzewie kilka razy. Po drugie to bilety lotnicze do Wroclawia sa kurewsko
      drogie...do Francyji bedzie taniej. W domu mozesz spedzac wakacje choc...
      Kurwa ciagnie ja. Jasne ze Cie ciagnie, jak i mnie ciagnie. A powody sa te same
      i gdzie nie pojedziesz to kurwa ciagnac bedzie i wszedzie zle bedzie. I co z
      tego ze walczysz? Ciagnie i juz...jedynie ksiezyc zostaje.
      No a sedno?
      Takie pytania to do d...bo wiesz jedno. Nikt Ci radzic nie moze, kazdy kto
      poradzi ma racje ale i tak Ci to nie pomoze.Moga Ci jedynie powiedziec co oni
      chca.
      A co TY chcesz?
      • jutka1 Re: z ksiezyca mnie sciagasz tym watkiem... 26.08.05, 17:55
        Jaka pogoda na ksiezycu?
        :-)

        Co ja chce? ChGW.... na razie. Potem sie okaze...
    • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:14
      propozycja jest wspaniala...

      Ps. jutka napisalam juz raz ale gdzies zniknelo
      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:22
        Bella, nie zniknelo :-)

        Pojechalabys do Europy? (zbaczam z tematu, przepraszam)
        • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:25
          jutka1 napisała:

          > Bella, nie zniknelo :-)
          >
          > Pojechalabys do Europy? (zbaczam z tematu, przepraszam)

          JA ??? NIGDY !!! bylo przeciez o Tobie, tak ???

          Ps. prawie co roku jestem w Europie, ale nie w Polsce ,
          tydzien, dwa na wczasach, starczy...
          • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:28
            Wiem, ze o mnie mialo byc, dlatego napisalam, ze zbaczam z tematu :-)

            Jak na wywczasy jezdzisz, to trzymaj kciuki za Prowansje lub Montpellier :-)))))
            Albo Collioure tez moze byc :-)

            Moze mnie wtedy odwiedzisz? :-)
            • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:32
              na razie, to tylko tesknie za Alpami, zima

              ps. w domu poczytam o co chodzi, INTERESUJACE , pan, romance,
              czy jaki jest ten POWOD ...????? o;
              • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:33
                Bella, juz pisalam, ze zaden pan i zadne romanse jeno robota :-)

                Ja z romansami ostroznie, bo kochliwa jestem ;-))))))
                • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:35
                  masz racje...drapieznikow pelno wszedzie...o;
                  • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:37
                    Drapa lubie, ale nie mam zamiaru sie zakochiwac ;-)))

                    W ogole nie mam zamiaru sie zakochiwac, bo toz to choroba psychiczna, po co to
                    komu? :-)))))))))))))))
                    • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 19:26
                      najlepiej wychodzi wtedy jak sie nie chcesz zakochac...
                      pomysl, zycie bez milosci ,to co to zycie

                      Ps. a drapieznik mocno irytuje swoim lekcewazacym stosunkiem do PLCI PIEKNEJ
                      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 19:48
                        bella-donna napisała:

                        > najlepiej wychodzi wtedy jak sie nie chcesz zakochac...
                        > pomysl, zycie bez milosci ,to co to zycie
                        ***********
                        eeeeeee......... niekcemisie ....... ;-)))))))

                        > Ps. a drapieznik mocno irytuje swoim lekcewazacym stosunkiem do PLCI PIEKNEJ
                        **********
                        Co Ty Bella, przymruz oko, Drap chyba nie taki jak sie wydaje
                        :-)
                        • ertes Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:04
                          > Co Ty Bella, przymruz oko, Drap chyba nie taki jak sie wydaje

                          Chyba trzeba je zupelnie zamknac...
                          • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:18
                            Ertesie, wiesz ze ja nie wpieprzam sie miedzy wodke i zakaske, i nie wlaze w
                            pewne rzeczy :-)))
                            Pamietasz nick X czy nick Y?
                            Zmieniles zdanie nespa?

                            XOXOXO
                          • jutka1 Zaleglosci 26.08.05, 20:23
                            Ertesie................................................;
                            Wlasnie mi ktos mowi do sluchawki, ze zapomniales w sprawie armatury zwrocic
                            honor.....................................................;

                            Wez i napisz maila co?
                            Siem nalezy.........

                            cmokcmokcmokcmok........................................... :-)
                            • ertes Re: Zaleglosci 26.08.05, 20:47
                              O co chodzi?
                              • jutka1 Re: Zaleglosci 26.08.05, 20:53
                                w skrzynce :-)))))))))
                        • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 21:32
                          jutka1 napisała:
                          >
                          > > Ps. a drapieznik mocno irytuje swoim lekcewazacym stosunkiem do PLCI PIEK
                          > NEJ
                          > **********
                          > Co Ty Bella, przymruz oko, Drap chyba nie taki jak sie wydaje
                          > :-)

                          drapieznik, nie drapieznik, MEZCZYZNA, nie lubie jak sie popisuje w taki
                          sposob, ubliza nam wszystkim...
    • go.ga Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 18:55
      Sama musisz wiedziec. Z jednej strony chyba troche zal, w koncu czytalam ile
      serca wlozylas w kupno i urzadzanie domu. Z drugiej strony troche mloda i
      enegriczna kobieta jestes, nic dziwnego, ze Cie ciagnie do wiekszego skupiska
      ludzi. Faktycznie masz dylemat...
      • maria421 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:06
        Pojechalabym. Zolty dom poczeka, w przeciwienstwie do ofert pracy z Francji
    • drapieznik Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:18
      nie widze nic zlego w decyzji mieszkania w Polsce.

      Mieszkac w Paryzu? po co? Na poludniu Francji? To juz jest chore.


      jutka1 napisała:

      > ... zrobili?
      >
      > wariacja w temacie Szfedki "prosze o porade" :-)
      >
      > zaraz zapodam moj dylemat.
      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:41
        Drapie, baaardzo lubie Paryz, szczegolnie po ponadpolrocznej nieobecnosci :-))

        Poludnie Francji baaaaaaaaardzo lubie.

        Ale tez sie zgadzam, ze mieszkanie w PL nie jest zle.
        Czyli decyzja bylaby u mnie, jak wybierac miedzu East Coast i West Coast: oba
        miejsca maja swoje uroki, oba maja wady, kwestia decyzji, czyz nie?
        • drapieznik Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 20:56
          przeciez ja za ciebie nie decyduje. West coast to wiezienie a east cost to
          kociol, skoro poruszylas sprawe.

          ja majac do wyboru paryz albo poludnie francji, wybralbym polske.

          jutka1 napisała:

          > Drapie, baaardzo lubie Paryz, szczegolnie po ponadpolrocznej nieobecnosci :-))
          >
          > Poludnie Francji baaaaaaaaardzo lubie.
          >
          > Ale tez sie zgadzam, ze mieszkanie w PL nie jest zle.
          > Czyli decyzja bylaby u mnie, jak wybierac miedzu East Coast i West Coast: oba
          > miejsca maja swoje uroki, oba maja wady, kwestia decyzji, czyz nie?
          >
          • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 21:34
            drapieznik napisał:
            > ja majac do wyboru paryz albo poludnie francji, wybralbym polske.

            tylko co najmniej dziwne, ze sam z niej uciekl...
            • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 26.08.05, 21:48
              Bella, a Ty tez bys swoj wyjazd nazwala "ucieklam"?

              Ja o tym mysle "wyjechalam"
              • drapieznik ucieklem z Francji, jak mowi ta dziwna 26.08.05, 22:22
                osoba. Podobnie ucieklem z USA, Mongolii, Austrii i Australii. Uciekam sie do
                wszystkiego co chce i moge.

                Na razie marze sobie z Polski, ze moze kiedys wyjade do Turcji. Duzo czytam o
                Ameryce i kiedys moze wyjade na wakacje do wymarzonej Kalifornii. Tam to jest
                dopiero zycie.
                • bella-donna Re: ale sie ubawilam... 27.08.05, 00:26
                  myslalam, ze piszesz z Chicago...
                  • drapieznik pochlebiasz mi dobra kobieto 27.08.05, 02:09
                    Szikago? Nie mam zamiaru ukrywac, ze pisze z okolic Warszawy i nie widze powodu
                    sie z tym kryc.

                    Nie ma wiekszego galgana co wyszedl z chama na pana i najpierw kupuje sporty w
                    diesiatkach (@TM don) a pozniej robiac skrety z prawdziwego tytuniu zapomina o
                    swoich wiejskich korzeniach, jak to sie zdarza wiekszsci tych z kupionym
                    lobywatelstwem.




                    bella-donna napisała:

                    > myslalam, ze piszesz z Chicago...
                    • bella-donna Re: pochlebiasz mi dobra kobieto 27.08.05, 13:07
                      Ufac czy nie ufac nieznajomym...? o;
                      • ertes Re: pochlebiasz mi dobra kobieto 27.08.05, 16:16
                        jackowo... coz innego.
    • ani-ta Re: Co byscie na moim miejscu.... 27.08.05, 13:54
      egoistycznie - wcale sie nie ciesze z tych twoich propozycji... bo znowu bede
      latami marzyc, zeby nam sie terminy zgraly:))

      ale patrzac na TO - w miare obiektywnie - jeszcze 10razy zdazysz rozkrecic
      wlasny interes w PL... a zastrzyk gotowki/wrazen/kontaktow nikomu jeszcze nie
      zaszkodzil:)

      ja co prawda optuje za paryzewem, a nie za poludniem... ale to juz znowu moj
      egoizm... poludnie mi juz bokiem wychodzi... a miec "mateczke" w paryzewie...
      zawsze to fajnie brzmi:))))
      • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 27.08.05, 16:49
        Anita, nie mow hop! :-)

        I tak musze najpierw sama ze soba powaznie porozmawiac. Potem sie zobaczy.

        J. :-)
        • don2 Re: Co byscie na moim miejscu.... 27.08.05, 17:31
          Tylko nie zacznij od tego ,ze najpierw wypijesz ze sobo czerwonca,potem sie
          zaczniesz klocic,tez ze soba :)))))))))))))))))))))))
          • jutka1 Re: Co byscie na moim miejscu.... 27.08.05, 18:25
            don2 napisał:

            > Tylko nie zacznij od tego ,ze najpierw wypijesz ze sobo czerwonca,potem sie
            > zaczniesz klocic,tez ze soba :)))))))))))))))))))))))
            *************
            hahahahaha :-)))))))))))
            tysz dobry pomysl :-)))
            • bella-donna Re: Co byscie na moim miejscu.... 27.08.05, 19:14
              sluze kahlua, jakby co...tylko spiesz sie, z lodami jest wspaniala...
            • a.polonia Re: Jedz, na poludnie ;-) nt 28.08.05, 22:07

    • xurek Proste rozwiazanie :) 29.08.05, 09:24
      W Paryzu mieszkalas lat „x“, zanim zaczelo Cie nosic, w Zoltym Domu wystarczyl
      niecaly rok :). To chyba swiadczy o tym, ze Zolty Dom, przynajmniej obecnie,
      nie jest dla Ciebie najodpowiedniejszym miejscem?

      Decyzja czy poludnie czy Paryz przyjdzie pewnie sama porownujac detale obu
      propozycji?

      Xurek
      • jutka1 Re: Proste rozwiazanie :) 29.08.05, 11:39
        Xurku, to nie to ze mi sie przejadlo i dlatego mnie nosi. Jak bylam w Paryzu to
        tez mnie nosilo, tylko duzo podrozowalam w rozne miejsca i to noszenie sie nie
        rozpelzalo kroczonc ;-) na inne pomysly typu miejsce zamieszkania...

        Moze gdybym tak latala jak Szfedka, to tu to tam, to by mnie mniej nosilo i
        propozycji z FR czy gdzie indziej bym nie rozwazala... Kot niestety ogranicza
        moje wyjazdy i dlugosc pobytu poza domem, Rodzicielka kategorycznie odmowila
        zajmowania sie bo nie znosi kotow, siostra mieszka za daleko i sama ma Hunow na
        glowie, a "moj cat-sitter" tez ma swoje zycie i nie nalezy naduzywac.

        Jak zwal tak zwal. Propozycje we Francji sa mgliste, ale jak sie skonkretyzuja,
        to bede je rozwazac nie dlatego, ze mnie nosi, ale m.in. dlatego ze kazda jest
        baaaardzo interesujaca, i dokladnie miesci sie albo w moim dotychczasowym zyciu
        zawodowym, albo zainteresowaniach i pasji...
    • pani-i-toto apropo noszenia 29.08.05, 19:10
      jako że z racji pochodzenia i rodzinej histo(e)rii jestem noszona do kwadratu
      pozwól sobie Pytonio zapodać test odpowiedni.

      Ato:
      Najpirw sie zastanowcie Pytonio czy nie jest to syndrom Kwafisa.

      Miasto Powiedziałeś: „Pojadę do innej ziemi, nad morze inne.Jakieś inne
      znajdzie się miasto, jakieś lepsze miejsce.Tu już wydany jest wyrok na
      wszystkie moje dążeniai pogrzebane leży jak w grobie, moje serce. Niechby się
      umysł wreszcie podźwignął z odrętwienia. Tu, cokolwiek wzrokiem ogarnę, ruiny
      mego życia czarnewidzę, gdziem tyle lat przeżył, stracił, roztrwonił.” Nowych
      nie znajdziesz krain ani innego morza To miasto pójdzie za tobą. Zawsze w tych
      samych dzielnicach będziesz krążył. W tych samych domach włosy ci posiwieją.
      Zawsze trafisz do tego miasta. Będziesz chodził po tych samych ulicach. Nie ma
      dla ciebie okrętu – nie ufaj próżnym nadziejom – nie ma drogi ku innej stronie.
      Jeśliś swe życie roztrwoniłw tym ciasnym kącie – tak je w całym świecie
      roztrwoniłeś. Konstandinos Kawafis
      • pani-i-toto apropo przekonania 29.08.05, 19:12
        że gdzieś tam lecz nie wiadomo gdzie jest powietrze lekciejsze, mężczyzny
        wyższe z obfitszymi wytryskami, mniód słodszy i wogle, weźcie pod uwagę
        sentencję mojej przyjaciółki Katastrofy, która twierdzi iż tak, po drugiej
        stronie trawa jest w istocie bardziej zielona, a to dlategóż iż jest tam wiecej
        gówna.
        Więcej gówna jest owszem dobre. Jeśli jest się muchą.
        • pani-i-toto ajeśli to 29.08.05, 19:16
          ani nie syndrom Kwafisa ani też syndrom muchy, to doradzam Ci z własnego
          doświadczenia że najlepiej być jedną nogą tu a drugą tu, czyli zima na
          Lazurowym lato w Zółtym Domu, chłopak w Szanghaju, kochanek w Bytomiu,
          narzeczona w Paryżu, mąż w mysiej cipie, objekcje otoczenia do beki z ogórami.
          I chuj.

          • drapieznik rachuj rachuj 29.08.05, 19:28
            hahaha dobre!
          • jutka1 Re: ajeśli to 29.08.05, 21:57
            Stokrotko, Ciem kocham i inaczej nie widzem!

            Wlasnie Syndromem Rozkroku sobie bym ewentualnie wyobrazala ;-))))
            Albo czworokroku, bo tu i Afryke trza obskoczyc, i Hameryke, i OZ. Kurdebalans.
            SZUKAM SPONSORAAAAA!!!!!! :-))))))))
            • basia553 Re: ajeśli to 29.08.05, 22:00
              noooo, na tym forum to jak wolanie na puszczy:)))))
      • jutka1 Re: apropo noszenia 29.08.05, 22:01
        I sie zastanowilam, i sie zalamalam, i sobie mysle: po kij to komu?
        No?

        WIEM!!!! Zrobie sobie kompostownik. Duzy. Bedzie gnic i smierdziec. I ja bede
        z niego nawozic, ale tez wyjezdzac od niego. I wracac, i myslec "jak mi Cie
        brakowalo", po czym wyjezdzac bo nie moge, i ad infinitum.

        Lawjumacz :-))))))
    • luiza-w-ogrodzie Seachange... 30.08.05, 00:54
      Jutko, Paryz i dawne zycie Ciebie wolaja - przez wiele lat mieszkalas w
      miastach i prowadzilas aktywne zycie zawodowe, bo widac tak lubisz. Bylo Tobie
      potrzeba dlugich wakacji, ale nie zmiany na stale.

      Wyglada mi na te ze masz klasyczny przypadek "seachange", jak u nas nazywa sie
      powrot mieszczuchow do zycia wsrod natury. Porzucilas prace i gwar miasta
      wypelniona marzeniami o powrocie do korzeni, o wsi spokojnej i wesolej,
      sielskim zyciu w polu i na zagrodzie, no i masz dosc po niecalym roku, czyli to
      nie dla Ciebie. Przecietnie ludzie, ktorzy zdecydowali sie na taka zmiane
      wytrzymuja okolo roku, potem wracaja do miasta ;oD

      Wroc do miasta, dziewczyno. Dom zawsze poczeka az zdecydujesz sie na emeryture.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      • jutka1 Re: Seachange... 31.08.05, 11:38
        Seachange... Ladne :-)

        Przepraszam Luizo, ze dopiero teraz odpisuje.

        Nie do konca jednak jest ze mna tak. Bylam w zeszlym tygodniu dwa dni w
        Warszawie, zatrzymalam sie blisko centrum. Mimo, ze lubie i duze miasta, i
        Warszawe, ktora znam dobrze, odczuwalam wiecej minusow niz plusow. Glosno,
        samochody, spaliny, wszystko w biegu, etc. Kiedys mnie to "krecilo", teraz meczy.

        Czyli moje paryskie impresje pod koniec pobytu sa we mnie ciagle w ogolnym
        odniesieniu do duzych miast.

        Nie smiej sie ze mnie, ale bardzo lubie swoje powiatowe miasteczko. Pewnie
        podobnie polubilabym jakies powiatowe miasteczko gdzies na poludniu Francji czy
        we Wloszech :-) A do duzego miasta moge zawsze pojechac.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Seachange... 01.09.05, 01:12
          To co jest NIETAK?
          Wieksze oczekiwania niz rzeczywistosc, czy sie nudzisz z braku stymulacji
          intelektualnej? (czy Tobie slowo "stymulacja" tez sie kojarzy?)

          Pozdrawiam zyczac dobrego wyboru
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          • drapieznik tak 01.09.05, 03:50
            z punktm G.
          • jutka1 Re: Seachange... 01.09.05, 12:25
            Stymulacja mi sie zawsze i wszedzie jednoznacznie kojarzy ;-DD

            I nie ograniczam tego jedynie do punktu G ;-))))))))))
            sie usmialam...

            W adremie stylzam: w badaniach migracji jest pojecie "push factor" i "pull
            factor" czyli czynniki wypychajace migranta z miejsca gdzie jest i czynniki
            przyciagajace migranta do innego miejsca. Zwykle migracje sa spowodowane
            mieszanka obu czynnikow. U mnie jest wiecej "pull" niz "push".
            Czyli, nie to ze tu jest do kitu, tylko ze ciagnie mnie w inne miejsca, zmienic
            klimat.
            I to niekoniecznie na dlugo :-)))

            Moze Paryz pod koniec miesiaca mi pomoze na te przypadlosc.
            Kan wymyslila fajna nazwe, i zapomnialam ;-(
            • ozpol Jutka ..no wiesz co ?? 14.09.05, 05:35
              A ja pelen podziwow dla twojego Zoltego Domu, zamiaru rozjasnienia Sobotki a TY
              w droge !!!!!!
              Ale sadze, ze i tak zrobisz jak zrobisz i nasze porady nic nie zmienia, ale
              moge juz powiedziec ze wyjedziesz .na jakis czas, a Zolty Dom jeszcze moze
              poczekac na ...spokoja, spelniona Jutke ...
              • kan_z_oz Podpowiadam... 14.09.05, 05:43
                Jutka napisala; Moze Paryz pod koniec miesiaca mi pomoze na te przypadlosc.
                Kan wymyslila fajna nazwe, i zapomnialam ;-(

                Szwendaczka Ci sie wlaczyla moja drogo, ot co.

                Zolty dom moze poczekac. A swoja droga...czy wiesz, ze moj tez jest zolty z
                pomaranczowa dachowka?

                Kan
                • jutka1 Re: Podpowiadam... 14.09.05, 10:27
                  Szwendaczka, dokladnie! :-)

                  Co do domu - bardzo lubie te kombinacje barw. Moja dachowka w ceglanym kolorze :-)
              • jutka1 Re: Jutka ..no wiesz co ?? 14.09.05, 10:25
                Pozyjemy, zobaczymy.. Na razie jestem tutaj, tak jakby nic sie poza moimi
                plecami nie dzialo w tych sprawach :-))

                ps. Ja zadnych sekretow nie zdradzilam, ale na watku o obiadkach dalam glos w
                temacie Twojej tutaj wizyty ;-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka