Dodaj do ulubionych

Ciekawa jestem, jak to będzie

13.02.04, 12:53
Nie znam synka mojego mężą z pierwszego małżeństwa. Widziałam go na
zdjęciach, słyszałam opowiadnia, ale jak do tej pory nie udało mi się go
poznać.
Mam nadzieję, że powolne próby unormowania kontaktów mojego męża z Kubą się
powiodą i w końcu uda nam się poznać.
Ale jak tylko o tym ewentualnym spotkaniu myślę, zastanawiam się, jak
zareaguje mój syn. Wiem, że to będzie ogromne przeżycie dla wszystkich. Zdaję
sobie sprawę z tego, że dla Kuby świadomość posiadania brata to trudna
sytuacja. Ale też nie wiem, jak fakt, że tata nie jest tylko jego tatą
przyjmie Wiktorek. Piszę ten wątek, bo wczoraj wydarzyła się pewna rzecz.
Otóż mąż rozmawiał z Kubą przez telefon. W pewnym momencie do pokoju wszedł
Wiktorek, zajął się zabawą. Mąż zwróciłsię do Kuby synku i w tym momencie
Wiktorek zbystrzał, podszedł do niego i chciał wejść mu na ręce... Wiktor ma
dwa latka i 4 mce. Mówimy mu o tym, że ma brata, jak on się nazywa itd, ale
póki co on jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Czy któraśz Was była w
sytuacji, że Wasze wspólne dziecko poznawało dziecko z poprzedniego związku
nie zaraz po urodzeniu, a po jakimś czasie? I jak na to reagowało?
Obserwuj wątek
    • wiola101 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 13.02.04, 13:08
      Nasza córka była miej więcej w takim samym wieku co Twój synek jak poznała
      swojego przyrodniego brata. I z tego co pamietam to Lenka przyjęła to bardzo
      dobrze. (w waszy wypadku chyba bedzie jeszcze łatwiej ponieważ jest to dwóch
      chłopców) Na początku Igor z dużą rezerwą odnosił się do nas i swojej siostry
      ale później było ok. jak to z dziećmi. Oczywiście z biegiem czasu pojawiały się
      oczywiście trudne pytania takie jak,
      -dlaczego Igor mówi na mojego tate Tato a przecież Ty ( czyli ja) nie jestes
      jego mamą,
      - dlaczego Igor nie mówi do mnie mamo,
      Igor natomiast pytał dlaczego jego rodzice nie są razem, dlaczego to ja
      nieurodziłam jego itp.
      W tej chwili nasza córka wiem ,ze nie przepada za Igorem, nie tęskni za nim.
      Wydaje mi się że jest zazdrosna o Igora jak również czuje że moja teściowa
      bardziej jest za małym. Przez swoje zachowanie Lenka z rezerwą odnosi się do
      babci. Tłumaczyłam i rozmawiałam z nią wiele razy ale jedynie słysze ze
      przeciez ona Igora wcale nie musi kochać a jedynie go lubi. Mam nadzieję że to
      kiedyś minie.
      • domali Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 13.02.04, 18:26
        A jaka jest różnica wikeu między 'Waszymi' dziećmi?

        Ja właśnie najbardziej boję się tej zazdrości. Ze strony Kuby o to, że już nie
        jest jedynym dzieckiem, że Wiktor ma tatę codziennie. A ze strony Wiktorka, bo
        do tej pory wydawało mu się, że był jedyny dla taty, a okaże się, że jest ktoś
        dla taty równie ważny. A teraz jest za mały, by zrozumieć, że jemu Kuba w żaden
        sposób nie zagraża.
        Bo jeśli chodzi o kontakty, to myślę, że nie będzie kłopotu. Między chłopcami
        jest 6 lat różnicy. Mam kuzyna w tym samym wieku co Kuba (zresztą też Kuba) i
        Wiktorek go uwielbia.
        No nic. Pewnie czeka nas jeszcze bardzo daleka droga, zanim do tego spotkania
        dojdzie (jeśli w ogóle).
    • joola_edziecko Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 13.02.04, 13:51

      Domali, rzeczywiście trudny egzamin przed Wami. Życzę Wam z całego serca, żeby
      Wam się udało.
      Pozdrawiam.
      Jola
    • domali Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 04.06.04, 09:53
      Odświeżam wątek, bo w związku z (myślę już nieodwołalnym) spotkaniem, znowu się
      na tym, co w temacie, zastanawiam.
      I tak... dzieci chyba chcą.
      Kuba pyta co jakiś czas, kiedy pozna Wiktorka, nawet prosił mojego męża, żeby z
      nim przyjechał na komunię. No i podobno cieszy się z wizyty w Warszawie.
      Wiktorowi, na miarę jego niespełna trzyletniego rozumku, staramy się tłumaczyc,
      ze jest Kuba, ze to jego brat, ze tata to też tata Kuby. Widzi zdjęcia i
      ostatnio co jakiś czas mówi: 'przyjedzie do mnie mój Kuba'.
      Wczoraj, leżąć w łóżku stwierdził: 'tam w pokoju (pokazując na mojesce, gdzie
      siedział mój mąż) jest tata mój i Kuby'.
      No tylko jak zareaguje, jak już Kuba będzie... Mama nadzieję, że jego
      towarzyski charakter i tu się ujawni.
      O kontakt, przynajmniej ze strony mojego małego się nie boję. Mamy w rodzinie
      chłopca dokładnie w wieku Kuby i świetnie się z Wiktorem dogadują.
      Ale z drugiej strony Kuba chyba nie ma specjalnie kontaktu z takimi maluchami
      jak Wiktor.
      Bardziej martwię się natomiast o to, jak uba zareaguje na mnie (nie, żębym to
      ja byłam głowną postacią w trakcie tej wizyty, ale jednak będę przez większość
      czasu obecna).
      Nie wiem, w jaki sposób była żona mojego męża tłumaczyła mu całą tę sytucję
      (a spadło to tylko na jej barki). Tym bardziej mam obawy, bo podczas ostatniej
      wizyty Kuba zwrócił uwagę na obrączkę na palcu mojego męża i zapytał, czy to od
      mamy...
      No nic, teraz planujemy rozkład dni, żeby Kuba się nie nudził i jak najwięcej
      wyniósł z tej wizyty.
      • chalsia Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 04.06.04, 12:39
        > No nic, teraz planujemy rozkład dni, żeby Kuba się nie nudził i jak najwięcej
        > wyniósł z tej wizyty

        Nie mam pojęcia jakim chłopcem jest Kuba. Najlepiej to wie jego mama. I tu
        widziałabym sens rozmowy między rodzicami JAK najlepiej ułożyć tę wizytę.

        Bo obawiam się, że planowanie PIERWSZEJ wizyty (w domu nieczesto widzianego
        ojca, gdzie jest nowa żona i przyrodni, mąły braciszek) na zasadzie szukania
        specjalnych atrakcji (typu HulaKula, kino, zoo i nie iwem co jeszcze,) to może
        być za dużo. Może dla Kuby największą atrakcja będzie po prostu pobycie z ojcem
        w jego domu, wspólne pójście na zwykły spacer, czy zakupy.

        Pisze tak na przykładzie mojego 2,5 latka, który ostatnio jak ojciec go
        zabierał na sobotę, pare razy przy ojcu mówił "chce do taty do domu, ziadnych
        atjakcji, ziadnych atiakcji". Niestety, ojciec małego ma swoje plany i nie
        stało sie tak jak chciał mały. Mały wrócił do domu lejący się przez ręce i
        fizycznie i psychicznie (nawet nie było chyba atrakcji typu HulaKula czy basen,
        ale pojechali w nowe dla małego miejsce, na działkę do rodziny partnerki eksa).

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • domali Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 04.06.04, 12:58
          chalsia napisała:


          > Nie mam pojęcia jakim chłopcem jest Kuba. Najlepiej to wie jego mama. I tu
          > widziałabym sens rozmowy między rodzicami JAK najlepiej ułożyć tę wizytę.


          No nie jest to wymiślanie atrakcji na siłę. Kuba jasno powiedział, że chce po
          pierwsze iść do kina na Harrego Pottera, i ze chce zobaczyć Pałać Kultury smile
          No i zapytany o wycieczkę do zoo, też wyraził zainteresowanie.
          Nie będziemy na siłę planować tysiąca atrakcji. Ale jednak jakieś tam będą.
          • linusia_75 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 05.06.04, 07:51
            Hm, chalsia ma sporo racji. Kino, Pałac kultury i zoo to dużo jak na jakieś
            półtora dnia (dobrze liczę?) pobytu. Nawet jak Kuba chce, to może przeceniać
            swoje siły, choć dzieci są na ogół nie do zdarcia. Dla niego sama wizyta w domu
            taty i poznanie waszej rodziny będzie dużym przeżyciem. Nie znaczy to
            oczywiście, że macie siedzieć w domu cały dzień. Po prostu trzeba z zestawu
            pomysłów wybrac ten, na którym Kubie zależy najbardziej. Nie ma co się
            spieszyć, na pewno nie raz będzie okazja na realizację pozostałych wink.
            Wiem, że zależy wam, żeby Kuba się czuł się i bawił jak najlepiej, ale to ie
            jest zależne od ilości przewidzianych atrakcji.
            Rozmowa z matką jest chyba nieunikniona, choćby na zasadzie poznania drobnych
            pozornie a ważnych dla dziecka nawyków i rytuałów, potraw, których za nic do
            buzi nie weźmie winklub brać nie powinien itd. Każde dziecko ma takie żelazne
            schematy i nawyki, wiec dobrze by było je poznać.
            Na pewno będzie dobrze smile))).
            Linusia
            • domali Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 05.06.04, 08:42
              Ja myślę, że i tak wszystko wyjdzie w praniu. Jak będzie widać, że Kuba ma
              dość, to odpuścimy.
    • domali Już wiem, jak było :) 21.06.04, 17:10
      I po wizycie smile
      Stresowałam się, oczywiście niepotrzebnie.
      Wiktor na widok samochodu, z którego wysiada Kuba, piał z zachwytu.
      Darł się przez okno:'mój braciszek, Kubuś, cześć'.
      Chłopcy od razu się polubili, zaczęli się bawić, choć widać było, że gadulstwo
      Wiktora momentami Kubę męczy.
      Ale zabawa we trójkę (chłopców z tatą) była ogólną radościa.
      Oczywiście nie obyło się bez kłótni o to, czyj jest tata, ale raczej było to
      przekomarzanie, niż prawdziwa kłotnia smile)).
      Na mnie Kuba zareagował z małym dystansem, ale po kilku chwilach już było
      dobrze. Początkowo o wszystko prosił tatę (o picie, słodycza), ale z czasem i
      do mnie zaczął się bezpośrednio zwracać.
      Sprawę noclegu załatwił na wejściu - zapytał, gdzie by spał, jeśli zdecydowałby
      się zostać. Dostał dwie opcje do wyboru, wybrał jedną (spanie z tatą) i decyzja
      o spaniu u nas była podjęta.
      Spędziliśmy trochę czasu razem - byliśmy w Pałacu Kultury (na 30 piętrze), w
      niedzielę na lotnisku. Poza tym Kuba z tatą pojechał do kina.
      Myślę, że było Mu dobrze (nam na pewno tak) i wyraził chęć powtórki w
      niedługiej przyszłości smile

      Pozdrawiam, macocha już nie tylko z nazwy smile, Dominika

      PS Ale Kuba, w rozmowie ze mną, stwierdził, że taki brat, gadający,
      powtarzający każdy gest i chcący być non stop przy nim, to jednak męczący
      jest smile
      • konkubinka Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 17:16
        och Domali , spadl mi kamien z serca.Nie wiedzialam czy pytac czy nie , bo w
        koncu nie wiadomo bylo jak bedzie.Ciesze sie razem z Wami , pozdrawiam oraz
        chwale i Ciebie i Kamile za to , ze udalo Wam sie wybrnac z tych trudnych
        sytuacjismile
        • capa_negra Gratuluję 21.06.04, 17:48
          I Domali i Kamili.
          Nie taki diabeł straszny jak go malują smile - i to też działa w obie strony
          • domali Re: Gratuluję 21.06.04, 17:54
            A ten diabeł to Kamila czy Kuba? smile))))
            Nie wiem, jakie odczucia po tym spotkaniu ma Kamila (a raczej co powiedział jej
            Kuba), ale przyznać trzeba, że zrobiła wszystko, żeby do spotkania doszło i
            żeby przebiegło tak, jak trzeba.
            I za to jestem jej wdzięczna.
            • capa_negra Re: Gratuluję 21.06.04, 19:08
              Broń boże Kuba !!!!!

              Chodziło mi o wasze wzajemne tj. Twoje i Kamili stosunki.
              Każda ma swoje racje i każda swoje obiekcje, a tu proszę okazało sie że ...
              Nie taki diabeł straszny jak go malują smile))
              Naprawdę, życze wam obu szczerze "poukładania" i wzajemnych stosunków i
              własnego zycia.

              I pomyślce - wasi chłopcy są ponad wasze animozje , a dobrze jest mieć brata.
              I dobrze jest miec tatę
              Pozdrawiam i dalszych sukcesów życzę w rozwijaniu więzi rodzinnych pomiędzy
              Kubą i Wiktorkiem
      • kamila77 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 19:41
        Ponownie bardzo prosze, zeby o sprawach mojego dziecka jednak nie trabic na
        caly swiat. Jestem pewna, że Jakub tez nie zyczylby sobie tego, gdyby wiedzial.
        Mam nadzieje, ze to byl ostatni raz.
        • delecta Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 19:46
          kamila77 napisała:

          > Ponownie bardzo prosze, zeby o sprawach mojego dziecka jednak nie trabic na
          > caly swiat. Jestem pewna, że Jakub tez nie zyczylby sobie tego, gdyby wiedział

          A nie wie? Nie dowiedział się, że jest głównym bohaterem jednego z najbardziej
          kontrowersyjnych wątków?
          • kamila77 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 19:55
            Uwazasz, ze to byloby wlasciwe, aby osmiolatek dowiedzial sie o tym ogromnym
            napieciu i morzu negatywnych uczuc? Nie wie. Przynajmniej nie ode mnie. Nie ode
            mnie tez zna okreslenie "mamociocia".
            • delecta Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:05
              Nie wiem, co byłoby właściwe, bo sytuacja nie jest właściwa. Nie wiem, czy JA
              potrafiłabym utrzymać taką tajemnicę. Wiem, że ośmiolatek ma prawo do
              beztroskiego dzieciństwa, ale zastanawiam się, czy nigdy Cię nie korci,żeby na
              pytanie dotyczące np. powodu Twojego fatalnego humoru (może czasem łez)
              powiedzieć - to przez te historie o nas na forum.
              • konkubinka Re:do Kamili77 21.06.04, 20:24
                czy jestes niezadowolona z przebiegu sytuacji?czy tylko takie mam wrazenie?
                jaknie chceszroztrzasania na forum to odpowiedz na priv (z gory przepraszam
                jesli uwazasz ze sie wtracam ale mam nadzieje ze jakos Wam wszystkim sie ulozy -
                z nikim nie jestem zwiazana emocjonalnie , naprawde)
                • kamila77 Re:do Kamili77 21.06.04, 21:29
                  Napisalam, pozdrawiamsmile
              • kamila77 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:24
                delecta napisała:

                > czy nigdy Cię nie korci,żeby na
                > pytanie dotyczące np. powodu Twojego fatalnego humoru (może czasem łez)
                > powiedzieć - to przez te historie o nas na forum.

                Czy ty sie dobrze czujesz? Pytam z dwoch powodow - po pierwsze absurdalne jest
                dla mnie przypuszczenie, ze u kogokolwiek czytanie forum moze powodowac
                fontanny lez, ewent. 'fatalny humor'. A brwi do polowy czola uniosly mi sie,
                kiedy wyobrazilam sobie moje dziecko, ktore czyta o tym, ze jego tata straszy
                mame prokuratorem, mama nazywa tate troglodyta itp. itd. Rzeczywiscie,
                fantastyczna lektura dla dziecka.
                • delecta Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:45
                  kamila77 napisała:

                  > delecta napisała:
                  >
                  > > czy nigdy Cię nie korci,żeby na
                  > > pytanie dotyczące np. powodu Twojego fatalnego humoru (może czasem łez)
                  > > powiedzieć - to przez te historie o nas na forum.
                  >
                  > Czy ty sie dobrze czujesz?


                  Nie, nie czuję się dobrze, a powodem jest Twoje nieuzasadnione oburzenie na
                  mnie.
                  Ja próbowałam wyobrazić siebie i swoją rodzinę w tak skomplikowanej sytuacji,
                  jak Wasza. Mnie byłoby przykro i może nawet rozpłakałabym się z bezsilności, że
                  druga strona przekręca jakieś fakty i że w ogóle - wbrew mojej woli - rozprawia
                  na temat mój i mojego dziecka.
                  Jeśli rzeczywiście NIGDY nie mówisz o ojcu Małego złego słowa, to tylko Cię
                  podziwiać.
                  Ale nie za to, że źle odczytujesz cudze intencje i że z przekąsem zwracasz się
                  do życzliwej (jak dotąd) osoby.


                  Pytam z dwoch powodow - po pierwsze absurdalne jest
                  > dla mnie przypuszczenie, ze u kogokolwiek czytanie forum moze powodowac
                  > fontanny lez, ewent. 'fatalny humor'. A brwi do polowy czola uniosly mi sie,
                  > kiedy wyobrazilam sobie moje dziecko, ktore czyta o tym, ze jego tata straszy
                  > mame prokuratorem, mama nazywa tate troglodyta itp. itd. Rzeczywiscie,
                  > fantastyczna lektura dla dziecka.
                  >
                  >
                  • kamila77 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 21:02
                    delecta napisała:

                    > Nie, nie czuję się dobrze, a powodem jest Twoje nieuzasadnione oburzenie na
                    > mnie.

                    Przepraszam, nie chcialam cie urazic, ale po prostu nie jestem w stanie
                    wyobrazic sobie, jak mozna chocby pomyslec o tym, ze to wszystko jest lektura
                    odpowiednia dla dziecka.


                    > Mnie byłoby przykro i może nawet rozpłakałabym się z bezsilności, że
                    > druga strona przekręca jakieś fakty i że w ogóle - wbrew mojej woli
                    > rozprawia na temat mój i mojego dziecka.

                    Kwestia wypracowania wlasciwego dystansu. Na moj temat mozna sobie paplac
                    skolko ugodno, natomiast rzeczywiscie - cisnienie mi sie podnosi, kiedy czytam
                    czyjes dywagacje na temat mojego dziecka.

                    > Jeśli rzeczywiście NIGDY nie mówisz o ojcu Małego złego słowa, to tylko Cię
                    > podziwiać.

                    Przeciez to chyba oczywiste, ze pewnych rzeczy sie po prostu NIE ROBI.

                    > Ale nie za to, że źle odczytujesz cudze intencje i że z przekąsem zwracasz
                    się
                    > do życzliwej (jak dotąd) osoby.

                    Slowa to tylko jakies 10% przekazu werbalnego, reszta to mimika, ton, timbre
                    glosu. Przepraszam, jesli poczulas sie moimi slowami urazona.
                    • delecta Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 21:07
                      OK.
              • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:28
                delecta napisała:

                > Wiem, że ośmiolatek ma prawo do
                > beztroskiego dzieciństwa, ale zastanawiam się, czy nigdy Cię nie korci,
                > żeby na
                > pytanie dotyczące np. powodu Twojego fatalnego humoru (może czasem łez)
                > powiedzieć - to przez te historie o nas na forum.

                Wiesz nasza sytuacja tez nie jest wlasciwa i choc ojca mojego dziecka po jego
                ostatnich zachowaniach nienawidze pasjami, to moje dziecko nie uslyszy ode mnie
                NIC, co mogloby zle odebrac, co mogloby zaburzyc mu rownowage emocjonalna.
                I nie sadze, zeby ktokolwiek plakal przez forum i historie na nim pisane. Mozna
                sie wkurzac, co tez sama czasami robie, ale plakac??? Skad takie pomysly???

                Pozdrawiam serrrdecznie
            • linusia_75 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:26
              kamila77 napisała:
              Nie ode mnie też zna okreslenie "mamociocia".
              Ta, domali z mężem katowała go pół dnia nauką tego słowa wink. Daj spokój.
              Dzieci są bardzo sprytne i radzą sobie jak umieją z trudnymi czy nowymi
              sytuacjami. A Kuba nie jest 3-latkiem.
              To niestety chyba konsekwencja zbyt długiego ukrywania i pomijania milczeniem
              tak ważnej sprawy jak posiadanie brata i nowej rodziny ojca. To naprawdę był
              błąd i mam tu na myśli przede wszystkim dziecko.
              Linusia
              • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:41
                linusia_75 napisała:

                > Nie ode mnie też zna okreslenie "mamociocia".
                > Ta, domali z mężem katowała go pół dnia nauką tego słowa wink. Daj spokój.

                Nie musieli go katowac, na pewno jest inteligentny po mamusi i zalapal w
                locie tongue_out

                > Dzieci są bardzo sprytne i radzą sobie jak umieją z trudnymi czy nowymi
                > sytuacjami. A Kuba nie jest 3-latkiem.

                Nie sadze, ze sam to wymyslil. Jak nie sadze, zeby moje dziecko samo wymyslilo,
                ze na Next mojego exa ma mowic ciocia, tak mu powiedziano, tak mowil.
                Zabronilam i przestal, u mnie po klopocie. Zreszta i tak kontaktow brak.

                > zbyt długiego ukrywania i pomijania milczeniem
                > tak ważnej sprawy jak posiadanie brata i nowej rodziny ojca. To naprawdę był
                > błąd i mam tu na myśli przede wszystkim dziecko.

                I tu sie z Toba w 100% zgadzam, ze pomijanie milczeniem nowej rodziny to wielki
                blad !!!
                Tyle tylko, ze o nowej rodzinie tatusia zobowiazany byl powiadomic dziecko sam
                tatus, jak mamusia zlozy sobie nowa rodzine, to ojciec ma powiadamiac o tym
                dziecko?????????? Badzmy powazni. Czy matki maja odwalac cala brudna robote za
                migajacych sie od odwiedzin ojcow???? Moj tez zapomnial powiedziec dziecku, ze
                rodzenstwo bedzie mialo. Jak ja zajde w ciaze, to moje dziecko dowie sie o tym
                ode mnie, nie bede prosic jego ojca (nie uznam tez, ze to jego obowiazek) o to,
                zeby poinformowal, ze powiekszy sie mojemu synowi rodzina.

                Pozdrawiam
                • linusia_75 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:53
                  No o ile znam sie na psychologii dziecięcej, a znam się co nieco, to mógł
                  wymyśleć, zdecydowanie. Po prostu znam domali i wiem, że nie wpadłaby na tak
                  absurdalny pomysł. Jego brat, którego widzi pierwszy raz mówi do kogoś "mamo",
                  w domu pewnie mówi "ciociu" nie tylko do autentycznych cioć, tylko bliższych
                  koleżanek mamy. Skojarzy, połączył i wyszło wink
                  O istnieniu rodziny i brata (w takiej kolejności) mama Kuby zabraniała ojcu
                  mówić kategorycznie. Ostatecznie powiedziała i uważam, że była najwłaściwszą
                  osoba do przekazania takiej informacji. Oczywiście optymalnie byłoby przekazać
                  ją wspólnie, ale w tym przypadku to było nieralne.
                  Linusia
                  • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 21:34
                    linusia_75 napisała:

                    > O istnieniu rodziny i brata (w takiej kolejności) mama Kuby zabraniała ojcu
                    > mówić kategorycznie.

                    A skad to wiesz???? Od Domali??? A jej powiedzial jej maz??? A skad masz
                    pewnosc, ze to prawda???? Sorki, ale dla mnie, jakby ojcu zalezalo na dziecku,
                    to by je regularnie odwiedzal i informowal na biezaco o istnieniu nowej
                    rodziny. A po kilku wypowiedziach na forum Pana "z.orz" nie sadze zeby pozwolil
                    sobie czegos zabronic.

                    > Ostatecznie powiedziała i uważam, że była najwłaściwszą
                    > osoba do przekazania takiej informacji.

                    No coz, ja sie na psychologii dzieciecej nie znam zupelnie, ale moje dziecko
                    jest pod stala opieka psychologa od dluzszego czasu i w kazdej sprawie sie
                    radze naszej pani psycholog. Pani ta prowadzi wiele dzieci z zaburzeniami
                    emocjonalnymi i ufam jej opiniom. To ona wlasnie powiedziala, ze taka
                    informacje powinno dziecko uslyszec od ojca dziecka, bo temat dotyczy jego
                    ozenku i jego dziecka.

                    > Oczywiście optymalnie byłoby przekazać
                    > ją wspólnie, ale w tym przypadku to było nieralne.

                    Wedlug naszej pani psycholog optymalnie bylo, aby te wiadomosc przekazal ojciec
                    dziecka, do czego udalo mi sie go po w koncu namowic. Ja dziecka nie
                    informowalam o tym. Potem po wszystkim rozmawial ze mna na ten temat z wlasnej
                    inicjatywy. I taka jest rola matki, sluzyc wsparciem dziecku, a nie odwalac
                    cala robote za ojca.
                    • linusia_75 Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 07:59
                      No nie od Domali. Była tu swojego czasu dyskusja na ten temat. Kamila wyraźnie
                      przyznała się wtedy, że nie chce mówić i koniec. Czy raczej broniła słuszności
                      swojej decyzji używając różnych argumentów kiedy okazało się, że Kuba nic na
                      ten temat nie wie(mniejsza o cały kontekst, bo to byłaby przesada). Tak więc w
                      tym punkcie wersje obu stron się zgadzają wink. Przynajmniej w kwestiach
                      zasadniczych wink.
                      O tym kto powiniem prowadzić z dziećmi rozmowy na pewne tematy nie decyduje
                      schemat matka - to, ojciec - tamto. To indywidualna sprawa zależna od relacji
                      między wszystkimi zainteresowanymi stronami. Wasz psycholog znając dobrze waszą
                      sytuację sugerował takie wyjście, ale to nie znaczy, że ta sugestia zawsze
                      byłaby taka sama w każdym przypadku. Znając pobieżnie sprawę mam opinię takią
                      jak napisałam. Może mając większą wiedzę zmieniłabym zdanie. Ale wariant "we
                      troje" zawsze chyba jest optymalny, jeśli jakieś konkretne argumenty nie
                      przemawiają przeciw. Ale to już granica normy i patologii, więc nie biorę tego
                      pod uwagę póki co.
                      Psychologia to nie fizyka. Niestety.
                      Pozdrawiam
                      Linusia
            • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 20:31

              > "mamociocia"

              Domali litosci, chyba to nie byl Twoj pomysl??? Sama przyznalas mi kiedys
              racje, ze mowienie po imieniu w takiej sytuacji to najlepsze rozwiazanie.
              Gratuluje oczywiscie udanej wizyty smile

              Pozdrawiam
              • domali Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 21:45
                pelaga napisała:


                > Domali litosci, chyba to nie byl Twoj pomysl??? Sama przyznalas mi kiedys
                > racje, ze mowienie po imieniu w takiej sytuacji to najlepsze rozwiazanie.


                Pelago droga!
                Nie mam zielonego pojęcia, skąd takie określenie. NIE WIEM!!!
                Mój mąż mówił Kubie o mnie, używając mojego imienia, tak też mnie jemu
                przedstawił. Nigdy, ani razu nie padło słowo 'ciocia', a tym
                bardziej 'mamociocia'!!!


                > Gratuluje oczywiscie udanej wizyty smile


                Dziękuję smile

                Również pozdrawiam.
        • chalsia Zgadzam się z Kamillą 21.06.04, 21:50
          W całej rozciągłości.

          Zważywszy na specyficzną sytuację obecności obu Pań na forum uwazam za WYSOCE
          NIEWŁAŚCIWY !!!!! post Domali o tym jak było (o zamieszczonej treści).
          Wystarczyło by, gdyby na forum napisała O SOBIE I SWOICH UCZUCIACH (np. byłam
          zadowolona, podobało mi się) I TYLE. Bez szczegółów.
          Do bliższych znajomych mogła sobie na priva pisać co chce i opisywać ze
          szczegółami.


          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • domali Re: Zgadzam się z Kamillą 21.06.04, 22:01
            Czy napisałąm na temat Kuby jakieś szczegóły? Napisałam to, co nam powiedział -
            że chciałby jeszcze do nas przyjechać. O głębszych emocjach nie pisałam, bo ich
            nie znam.
            A generalnie mój post skupiał się na reakcji mojej i mojego dziecka.
            A swoją drogą, po raz kolejny odzywa się relatywizm. W którym momencie, już nie
            chce mi się tłumaczyć.
            • chalsia Re: Zgadzam się z Kamillą 21.06.04, 22:26
              W TWoim poście następujące (zacytowane poniżej) zdania sa po prostu CZYSTĄ
              relacją z tego co się działo (a nie o Twoich i Wiktorka uczuciach). OPIS AKCJI
              stanowi 98% Twojego postu. W tym sporo szczegółów nt. zachowania Kuby.
              Relatywizmu w moim przypadku nie ma. Po prostu uważam takie zachowanie za
              niewłaściwe i tyle.

              Pozdrawiam,
              Chalsia

              "Wiktor na widok samochodu, z którego wysiada Kuba, piał z zachwytu.
              Darł się przez okno:'mój braciszek, Kubuś, cześć'.
              Chłopcy od razu się polubili, zaczęli się bawić, choć widać było, że gadulstwo
              Wiktora momentami Kubę męczy.
              Ale zabawa we trójkę (chłopców z tatą) była ogólną radościa.
              Oczywiście nie obyło się bez kłótni o to, czyj jest tata, ale raczej było to
              przekomarzanie, niż prawdziwa kłotnia smile)).
              Na mnie Kuba zareagował z małym dystansem, ale po kilku chwilach już było
              dobrze. Początkowo o wszystko prosił tatę (o picie, słodycza), ale z czasem i
              do mnie zaczął się bezpośrednio zwracać.
              Sprawę noclegu załatwił na wejściu - zapytał, gdzie by spał, jeśli zdecydowałby
              się zostać. Dostał dwie opcje do wyboru, wybrał jedną (spanie z tatą) i decyzja
              o spaniu u nas była podjęta.
              Spędziliśmy trochę czasu razem - byliśmy w Pałacu Kultury (na 30 piętrze), w
              niedzielę na lotnisku. Poza tym Kuba z tatą pojechał do kina. "

              "PS Ale Kuba, w rozmowie ze mną, stwierdził, że taki brat, gadający,
              powtarzający każdy gest i chcący być non stop przy nim, to jednak męczący
              jest smile"
              • domali Re: Zgadzam się z Kamillą 21.06.04, 22:32
                Odbiór Twój jest taki, jaki jest.
                Relatywizm? Kamila komentuje umieszczanie przez mnie zdjęć mojego dziecka na
                forum - jest ok.
                Nazywa mnie panienką, mojego męża troglodytą - jest ok.
                Ja piszę, że dziecku mojego męża było chyba nienajgorzej u nas - nie jest ok.
                No tak, w sumie nie ma się co dziwić, że niektórym to nie pasuje.
                • chalsia Domali 21.06.04, 23:05
                  nie da się z Tobą niestety rzeczowo i merytorycznie podyskutować. NIC ZUPEŁNIE
                  do Ciebie nie dociera. Ręcę opadają i tyle.

                  Twoja odpowiedź na mój post brzmi dokładnie jak klasyczny przykład złej
                  komunikacji na przykładzie awantury/kłótni domowej, gdzie jedna strona ma
                  pretensje (przykładowo) o niewyrzucanie śmieci, a za chwilę druga strona
                  wygarnia źle poskładane skarpetki, nieopuszczaną klapę do kibla, taniec z
                  przytulaniem z przed roku oraz nie pamiętanie o imeninach 3 lata wcześniej. Co
                  to u licha ma do rzeczy?? NIC ZUPEŁNIE. JA piszę o TEJ jednej jedynej sytuacji
                  i cała przeszłość nie ma nic do rzeczy.

                  JA się w ogóle nie wypowiadam (chyba że nie zauważyłaś), czy to jest czy nie
                  jest OK (o komentarzach Kamilli o zdjęciach Twojego dziecka ani jakichkolwiek
                  innych). Mnie to szczerze mówiąc nie interesuje.

                  Róznica między Twoim postem opisującym wizytę Kuby a całą resztą Waszej,
                  ekhmmm, korespondencji (nawet tej wymienionej przez Ciebie przed chwilką) jest
                  taka, że te pozostałe posty dotyczą Kamilli, Ciebie i ojca Waszych dzieci (Was
                  i Waszych zachowań) - osób dorosłych.

                  I po tej krótkiej wymianie maili doszłam do wniosku, że nie ma co więcej z Tobą
                  dyskutować, bo to jak gadanie ślepego z głuchym o kolorach. Masz blok i nie
                  jesteś w stanie prostej sprawy zrozumieć. Jak byś potrafiła, to w pierwszym
                  rzędzie inaczej sformułowałabyś post o tym jak było fajnie, a po drugie
                  przestałabyś odpowiadać na każdy post w wiadomym temacie.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia

                  PS. A po za wszystkim, zamiast ciągnąć temat, należało by, zamiast się bez
                  sensu bronić, napisać, że uszanujesz wolę matki chłopca i tyle.
                  • domali Re: Domali 21.06.04, 23:11
                    chalsia napisala:

                    > Co to u licha ma do rzeczy?? NIC ZUPEŁNIE. JA piszę o TEJ jednej jedynej
                    > sytuacji
                    > i cała przeszłość nie ma nic do rzeczy.

                    Odpowiedź tyczyła się relatywizmu.

                    > PS. A po za wszystkim, zamiast ciągnąć temat, należało by, zamiast się bez
                    > sensu bronić, napisać, że uszanujesz wolę matki chłopca i tyle.

                    Nie będę zgadzać się z czymś, do czego nei jestem przekonana. Poza tym wybacz,
                    że mamy inne podejście do pewnych spraw - ja oczywiście. I niech tak zostanie.
                    • chalsia Re: Domali 21.06.04, 23:48
                      Czyjego relatywizmu????? Bo nie mojego w Waszej sytuacji. Chyba swój miałaś na
                      myśli.
                      To, że akurat jestem eks nie ma nic do rzeczy w moim spojrzeniu na tę
                      konkretnie sprawę. To po prostu dotyczy uszanowania osoby dziecka.

                      Po za tym Pelaga napisała Ci dokładnie to samo co ja, tylko innymi słowami.

                      Pozdrawiam,
                      Chalsia
                      • domali Re: Domali 22.06.04, 09:03
                        chalsia napisała:

                        > Czyjego relatywizmu????? Bo nie mojego w Waszej sytuacji.

                        Miałam na myśli realtywizm w osądach, co wypada, a czego nie wypada pisać na
                        forum.
                        I tak a propos - mówisz, że czym innym jest pisanie o Kamili, moim mężu i mnie
                        i wzajemnych relacjach/kontaktach, a czym innym pisanie o dzieciach. I ja się
                        tak zastanawiam, dlaczego?
                        Myślisz, że gdyby Kuba poczytał te dyskusje na forum (nie żebym twierdziła, że
                        powinien), to gorzej by się poczuł czytając to, co piszą na swój temat jego
                        rodzice, czy to, co ja napisałam o jego wizycie (a napisałam tylko tyle, ile
                        wiem od niego samego)?
                • chalsia Re: Zgadzam się z Kamillą 22.06.04, 00:02
                  > Ja piszę, że dziecku mojego męża było chyba nienajgorzej u nas - nie jest ok.
                  > No tak, w sumie nie ma się co dziwić, że niektórym to nie pasuje.

                  Nie pasować to mi mogą buty na nogi. A to co się dzieje w Waszych życiach to
                  mi, szczerze mówiąc, zwisa i powiewa. Mogę się najwyżej ucieszyc albo może mi
                  się zrobić przykro. I tyle.

                  Jak byś swój post ograniczyła dokładnie do takiego włąśnie
                  stwierdzenia "dziecku mojego męża było chyba nienajgorzej u nas " (plus
                  ewentualnie o swoich własnych emocjach związanych z sytuacją) to BY BYŁO JAK
                  NAJBARDZIEJ OK.

                  Ale (czego jakoś nie jesteś w stanie zobaczyć, choć kilka innych osób to jasno
                  widzi) nie byłaś w stanie i napisałaś COŚ ZUPEŁNIE INNEGO (a raczej - napisałaś
                  inaczej).

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • domali Re: Zgadzam się z Kamillą 22.06.04, 08:59
                    chalsia napisała:

                    > Nie pasować to mi mogą buty na nogi. A to co się dzieje w Waszych życiach to
                    > mi, szczerze mówiąc, zwisa i powiewa. Mogę się najwyżej ucieszyc albo może mi
                    > się zrobić przykro. I tyle.


                    Pisząc o 'niepasowaniu' nie miałam na myśli Ciebie.
          • chalsia Re: Zgadzam się z Kamillą - wyjaśnienie 21.06.04, 23:51
            Moje stwierdzenie, że zgadzam się z Kamilą w całej rozciągłości odnosiło się do
            jej postu o treści:

            >Ponownie bardzo prosze, zeby o sprawach mojego dziecka jednak nie trabic na
            >caly swiat. Jestem pewna, że Jakub tez nie zyczylby sobie tego, gdyby
            >wiedzial.
            >Mam nadzieje, ze to byl ostatni raz.

            Pozdrawiam,
            Chalsia
        • domali Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 22:20
          kamila77 napisała:

          > Ponownie bardzo prosze, zeby o sprawach mojego dziecka jednak nie trabic na
          > caly swiat.

          Chciałam tylko zauważyć, że ta sprawa w równym stopniu dotyczy i mojego
          dziecka, i mnie.

          > Jestem pewna, że Jakub tez nie zyczylby sobie tego, gdyby wiedzial.

          Pewnie wielu innych rzeczy by sobie nie życzył, gdyby wiedział.

          > Mam nadzieje, ze to byl ostatni raz.

          Też już miałam parę razy nadzieję, że pewne sytuacje się nie powtórzą.
          • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 22:55
            domali napisała:

            > Chciałam tylko zauważyć, że ta sprawa w równym stopniu dotyczy i mojego
            > dziecka, i mnie.

            Tak to prawda sprawa dotyczy Was obu i Waszych dzieci i dlatego obie
            powinnyscie ominac ten temat moim skromnym zdaniem. A jakbys sie czula gdyby
            Kamila rozpoczela na Samodzielnej watek z odczuciami swoimi i Kuby, ktore
            zapewne jej przedstawil??? Skad wiesz jakie byly??? Czy aby na pewno jestes
            pewna, ze pozytywne??? Moje dziecko rozne rzeczy opowiadalo po powrocie od
            ojca, nie ze wszystkiego bylo zadowolone. Czy chcialbys sie dowiedziec, z czego
            Kuba nie byl zadowolony??? A z czego byl??? Za posrednictwem forum???

            A jednak to nie Kamila rozpoczela watek na temat wizyty... Nie ona ja opisala,
            choc jak sadze, to z nia Kuba podzielil sie wrazeniami i jej opowiedzial o
            swoich odczuciach i przebieg wizyty tez zapewna juz zna...

            Mysle, ze gdybys skupila sie na oczuciach swoich i Wiktorka, nawet swojego
            meza, nikt nic by Ci nie zarzucil.

            Moze warto sie nad tym zastanowic???

            Pozdrawiam
            • domali Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 23:02
              pelaga napisała:

              > A jakbys sie czula gdyby Kamila rozpoczela na Samodzielnej watek z odczuciami
              > swoimi i Kuby, ktore
              > zapewne jej przedstawil???

              Nie wiem. Chyba nie miałabym nic przeciwko temu.

              > Skad wiesz jakie byly??? Czy aby na pewno jestes
              > pewna, ze pozytywne???

              Pewna być nie mogę. Wiem tyle, ile Kuba powiedział, a wylewny nie był.

              > Czy chcialbys sie dowiedziec, z czego Kuba nie byl zadowolony??? A z czego
              > byl???

              Chciałabym.

              > Za posrednictwem forum???

              Niekoniecznie.

              > A jednak to nie Kamila rozpoczela watek na temat wizyty... Nie ona ja
              opisala,
              > choc jak sadze, to z nia Kuba podzielil sie wrazeniami i jej opowiedzial o
              > swoich odczuciach i przebieg wizyty tez zapewna juz zna...

              Zna, z opowiadań. Subiektywnych. Zapewne dlatego, skoro sama nawołuje do
              niezabierania głosu w sprawach, w których nie brało się udziału, nic na ten
              temat nie pisze.

              > Mysle, ze gdybys skupila sie na oczuciach swoich i Wiktorka, nawet swojego
              > meza, nikt nic by Ci nie zarzucil.
              >
              > Moze warto sie nad tym zastanowic???

              Dlatego też pisałam o faktach, o odczuciach raczej tylko moich/mojego dziecka.
              A o Kuby tylko tych, które sam wyraził. I tym samym mogłabym być ich w miarę
              pewna.
              • mamaadama4 Re: Już wiem, jak było :) 21.06.04, 23:44
                coż, dobrze, że wizyta minęła spokojnie. Mam jednak mieszane uczucia w związku
                ze specyficzna sytuacja - a mnianowicie obecności na forum obi stron. I prawdę
                mówiąc zgadzam się z chalsią. Oczywiście masz prawo pisać takie posty, ale z
                drugiej strony - obecność na forum mamy chłopczyka o którym pisze chyba mnie
                sama wstrzymałaby przed tym. (absolutnie nie piszę tego z pozycji cenzora
                gotowego wycinac cokolwiek).
              • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 07:10
                domali napisała:

                > Zna, z opowiadań. Subiektywnych. Zapewne dlatego, skoro sama nawołuje do
                > niezabierania głosu w sprawach, w których nie brało się udziału, nic na ten
                > temat nie pisze.

                Wybacz Dom, ale wlasnie o te subiektywne odczucia w tej wizycie chodzilo. O
                odczucia i uczucia Kuby, moim zdaniem. I moglaby o nich napisac. Zapewne kazda
                matka z forumowych samodzielnych by o nich napisala. A Kamila sie wstrzymuje ze
                wzgledu na sytuacje, jak sadze. Tak to odbieram i cenie ja za to. A Ciebie nie
                rozumiem.

                Pozdrawiam serrdecznie
                • domali Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 09:08
                  pelaga napisała:

                  > Wybacz Dom, ale wlasnie o te subiektywne odczucia w tej wizycie chodzilo. O
                  > odczucia i uczucia Kuby, moim zdaniem.


                  I ok, pewnie, że o to chodzi. Ja raczej, jak to napisała chalsia, zdałam
                  relację z przebiegu spotkaniu, a nie rozpisywałam się szeroko o uczuciach,
                  szczególnie Kuby.

                  > Tak to odbieram i cenie ja za to.

                  A ja to odbieram trochę inaczej...

                  > A Ciebie nie rozumiem.

                  No cóż, z przykrością stwierdzam, że nic na to nie jestem w stanie poradzić.

                  Pozdrawiam, Dominika
      • lubstej Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 09:32
        domali, nie przejmuj sie
        masz prawo jak kazda inna "macocha" pisac o swoich problemach i odczuciach
        to forum jest dla nas, dla ciebie

        cytujac i lekko modyfikujac wypowiedz z forum samodzielne:

        "kobieto, a po co Ty odpowiadasz na tę żółć? Większych problemów w
        życiu nie masz, tylko przejmujesz się dopieprzaniem kilku czarownic, do których
        absolutnie Twoje pytanie nie było zwrócone? Olej to, po prostu olej. Pisz do
        nas, ok? Jak te panienki z rozszczepioną na dwoje końcówką języka już będą
        nosiły miano "NEXT" to chętnie z nimi pogadamy, ba może nawet będziemy takie
        szlachetne, że nie wypomnimy im ich głupich, bezmyślnie okrutnych,
        bałwochwalczych, zarozumiałych i dziwnie-pewnych-siebie-choć-nic-na tym swiecie
        pewnym nie jest postów. Może nawet zechcemy je pocieszyć"
        • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 10:30
          he he he smile))))

          i jakie to dziwne, że hasło "widziały gały co brały" do niektórych kobiet mozna
          rzucać ot tak, niczym z rękawa, a niektóre to tak mocno dotyka, baaa - obraża

          święta racja z tym punktem siedzenia
        • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 11:50
          Domali, oczywiście, że masz prawo pisać co chcesz na TYM forumsmile, tym bardziej,
          że opisywana sytuacja (spotkanie obojga dzieci twojego M) jest wręcz budująca i
          sympatyczna. Tak przynajmniej ja ją odebrałam.
          jak napiszesz coś mało sympatycznego - to też małe piwo, bo wtedy cenzura i tak
          nie puści smile SPOKOJNIE.

          Powiem ci, że z jednej strony (z tej obiektywnej, czyli nie związanej z żadnym
          z "waszych" dziecismile - bardzo fajnie czytało mi się ten opis i ciepło się robi,
          że jednak można jakoś ułożyć takie spotkania - oby tak dalej!

          z drugiej strony, natomiast - spróbowałam sobie wyobrazić, że jestem Byłą, na
          jednym forum (na dwóch?smile - z Obecną, stosunki ofensywno-defensywne, a Obecna
          opisuje to, jak to fajnie MOJE DZIECKO czuło się w domu, którego to domu i
          spotkania wizja wywołuje we mnie conajmniej mieszane uczucia. Bo nie
          podejrzewam, żeby "wasza" Była zupełnie obojętnie podchodziła do tego, że jej
          dziecko było w waszym domu (oczywiscie Kamila wie to najlepiej, jak sama sie z
          tym czuje, ale ja tylko wnioskuje po waszych postach i naładowaniu emocji w
          nich czasem:> Sorry z góry za wpierniczanie sie z teoria uczuc osobistych, ale
          to jest jedynie IMO smile
          Nie spodobałoby mi sie to, gdyby MOJA BYŁA pisała o MOIM DZIECKU na FORUM.
          serio.
          coś na zasadzie: Ja moge pisac o moim dziecku wszystko, ale innymw ara.
          i to kurcze....rozumiem.
          z jakichkolwiek pobudek by nie wynikało.


          No, ale z drugiej strony - fajnei jest przeczytac o CUDZYCH dzieciach, ze
          wszystko sie jakos układasmile)))
          Jesli dzieci faktycznie dobrze sie bawily razem, to super smile Ciesze sie.


          Ale chyba lepiej na drugi raz to w jakis sposob delikatnie zmienic sposob
          opisywania. Co by Byłej/mamy dziecka nie ruszało to w ten sposob.
          Podejrzewam,ze to malo przyjemne, czytac od, obcej de facto, osoby o swoim
          dziecku cokolwiek smile
          ja tam bym byla np. jakos zazdrosna i zaborcza w tym temaciesmile


          pozdr. serdecznie
          z otchłani firmowych projektologii
          (ciezki dzien dzisiaj. skąd się biorą ci wszyscy klienci???)

          Joanna
          • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:15
            ale chwila moment, jednak stanę w obronie domali
            w końcu po to powstalo forum macochy, żeby macochy mogły pisać o wszystkim co
            dotyczy sytuacji bycia macochą: swoich partnerów, eks żon, dzieci swoich
            partnerów i eks żon, relacji z dziećmi lub brakach tych relacji itepe itede.
            Rozumiem że domali i kamila straciły na tej anonimowiści, pech chciał. Ale czy
            w związku z tym domali ma prawo tylko komentowac opisy innych macoch, radzić
            czy pocieszać, tudziez krytykować a o swojej sytuacji ma milczeć bo byc może
            coś się nie spodoba eks? A tym bardziej nie rozumem oburzenia na ten wątek -
            czy domali napisała cokolwiek negatywnego o tej wizycie, nie mówiąc już o
            Kubie? czy obraziła kogokolwiek z zainteresowanych?

            to co, ja moge pisac o akcjach "naszej" eksi dopóki ona nie pojawi się na tym
            forum? a potem juz nie, bo może coś się jej nie spodoba? może nie będzie sobie
            życzyć że napiszę że nie zgadza się na przyjazd dzieci do wawy w wakacje? no,
            ale dopóki jej tu nie ma, to moge?
            • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:24
              Mikawi, ale ja tez staje w obronie Domali, tym bardziej, ze pisze o tak milej
              sytuacji.
              Bo chyba nie była NIEMIŁA?...smile

              to co piszę o "rozumieniu niechęci Byłej do pisania o jej dziecku" jest moim
              subiektywnym wrazeniem - jak sobie pomysle, ze to ja jestem na jej miejscu. i
              wg mnie wynikałoby to z zaborczosci i zazdrosci wobec pewnych spraw i osob, i
              nie oddawaniu ich do "opisywania" tym, co do ktorych nie zywie raczej miłosnych
              i ciepłych odczuć smile proste i ludzkie.
              to ROZUMIEM. że można się tak czuć.

              i można pisać o czymkolwiek. owszem.
              ale jak dla mnie sprawy Exów, Byłych babek naszych
              Mężczyzn/Mężów/Kochankówsmile)) - czyli sprawy dorosłych - są bezdyskusyjnie
              prawidłowe do opisywania jak się chce, i gdzie się chce (byle nie po chamsku),
              nawet jak są obie strony obecne przy tym.
              inna sprawa - jesli w gre wchodza bezposrednio dzieci - tu juz bym miala jednak
              na uwadze to, co czuje obecny przy dysusji/rozmowie rodzic dziecka. bo na pewno
              moze to byc temat kontrowersyjny.

              co nie znaczy ze nie mozna o tym pisac.
              mozna, fajnie nawet, dobrze pisac, mozna poznac rozne sytuacje itd.
              tylko w tym wypadku powinno sie naprawde wykazac sporo "dyplomacji".

              Dziecko to dziecko. Dla rodzica to niemal "świętość" własna.
              To rozumiem.
              i chyba mozna czasem uszanowac wole matki/ojca - o nie pisaniu na temat dziecka
              czegos tam.
              ale oczywiscie nie TRZEBAsmile
              tylko wtedy sie robi czasem komus dziwnie, albo niemiło - np. matce dziecka (z
              roznych powodow).

              jesli wiec mozna tego unikac, to dobrze by bylo.

              (zastanawiam sie tylko, jak odnioslaby sie Była Domali i jej M. do tego, jelsi
              to ów M. napisałby, że nie życzy sobie opisywania na forum tego, jak jego
              dziecko odbiera sytuacje rozne? gdyby taki przypadek zaistniał..smile
              Dorosli natomiast moga pisac bez ograniczen na swoj temat cokolwiek.
              • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:38
                ale inne macochy pisały (i piszą) o dzieciach swoich partnerów, o tym co im nie
                odpowiada w ich zachowaniu, o tym jak wyglądały(ją) wizyty dzieci w domu ojca i
                macochy I TO BYŁO O.K. Domali już nie może jak rozumiem, bo kamila czyta to
                forum? może i "moja" eks czyta to forum.... zacznę stosować więcej dyplomacji,
                żeby jej czymś na wszelki wypadek nie urazić

                boszzz - czy naprawdę nie widzicie absurdu w jakim stawiana jest domali z tym
                nakazem/zakazem pisania o tym, tym i tym?!?! "o tym ci wolnie, ale o tym już
                nie, bo eks sobie nie życzy"
                więc jaki jest sens istnienia forum, zaczynam się zastanawiać...
                • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:52
                  mikawi -
                  dwie sprawy: tematem jest dziecko. matka dziecka osobiscie zglosila sprzeciw
                  WYRAZNY i jednoznaczny. nie wazne jak absurdalny. trudno...
                  mozemy sobei to oceniac jak nam sie chce...

                  i co z tym fantem zrobic?
                  ja widze jedynie KOMPROMIS, jezeli oczywiscie zalezy nam, zeby nie "sprawiac"
                  komus hmmm... "zlych momentow" :> whatever.
                  czyli: np. pisac dalej o dzieciach, ale moze w jakis bardziej "ogolnikowy"
                  sposob, moze?
                  nie wiem.

                  ja jak najbardziej jestem ZA pisaniem o WSZYSTKIM. tylko czasem trzeba (no NIE
                  TRZEBA, ale MOZNA...) sie ustosunkowac do zdania innych, jesli ich to
                  BEZPOSREDNIO dotyczy. szczegolnie jesli chodzi o bliskie tej osobie... khm...
                  OSOBYsmile

                  jesli sie twoja Exia nie ujawnia i OFICJALNIE nei zglasza protestow to dlaczego
                  masz nie pisac o CZYMKOLWIEK?
                  ja tez pisze, nie zwracajac uwagi na to, ze moze Ex czyta... ze moze dziecko
                  czyta... skąd mogę wiedzieć??smile

                  ale jesli by tu taka Ex zajrzała i powiedziała: nie chce, zeby pisano o
                  SZCZEGOLACH dotyczacych mojego dziecka - to chyba bym musiala sie zastanowic
                  nad pisaniem o dziecku raczej w sposob inny niz "SZCZEGOLOWY" (dotyczy to jego
                  zachowan, tekstow, itd). ale to tylko moje zdanie.
                  i mam je JEDYNIE w temacie dzieci.
                  na to jestem szczeglnie jakos uwrazliwiona.

                  Bo jesli by mi taka Ex napisala: NIE PISZ O MOIM EX I O MNIE SAMEJ! SZCZEGÓŁOWO
                  CZY JAKKOLWIEK! - to bym ją najzwyczajniej w świecie, sorrry....smile ale olała.

                  ale dla mnie temat dzieci i tego jak odbieraja to ich rodzice - to zupelnie
                  inna, bardziej drażliwa półka tematow...

                  pozdr.

                  J
            • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 13:42
              mikawi napisała:

              > Rozumiem że domali i kamila straciły na tej anonimowiści, pech chciał.

              Tak stracily i to je wlasnie rozni od reszty. Jesli wupowiadaja sie na tematy
              dotyczace siebie na wzajem i swoich dzieci to od razu powstaje wielka i
              burzliwa dysksja, nie zawsze na odpowiednim poziomie (i podsycana przez
              zwolenniczki jedej i drugiej). Odkad jestem na forum 99% "dlugich" watkow
              dotyczy Kamili i Domali i kazdy z nich zawiera przynajmniej jeden niesmaczny
              (z mojego punktu widzenia) post, niekoniecznie powstaly przy udziale
              zainteresowanych Pan.

              > A tym bardziej nie rozumem oburzenia na ten wątek -
              > czy domali napisała cokolwiek negatywnego o tej wizycie, nie mówiąc już o
              > Kubie? czy obraziła kogokolwiek z zainteresowanych?

              Obrazila matke dziecka, skoro nie zastosowala sie do jej woli i postanowila
              napisac o jej dziecku. A matka jest chyba zainteresowana strona???
              A sam post o wizycie byl symaptyczny i pogratulowalam udanej wizyty. Ale jesli
              matka sobie nie zyczy, aby o jej dziecku pisac, moznaby to uszanowac. Mozna ale
              oczywiscie nie trzeba, to zalezy od czlowieka oczywiscie, ale wtedy trzeba sie
              liczyc z krytyka, bo przeciez skoro kazdy moze pisac, co chce... no to pisze
              wlasnie swoje zdanie.

              > ale dopóki jej tu nie ma, to moge?

              Dopoki jej tu nie ma nie ma pyskowek, awantur i nie napisala, ze sobie nie
              zyczy, zebys pisala o jej dziecich, to Twoja sprawa, co piszesz, JESTES
              ANONIMOWA.

              A pomijajac juz to wszystko jesli Domali zalezy na dobrych ukladach z Kamila,
              to raczej robienie czegos wbrew jej woli nie nastoi tej ostatniej do ulatwiania
              jej zycia. Porownaj sobie swoja Ex, czy Ex Lideczki i Kamile, uwazasz naprawde,
              ze to ten sam poziom zatruwania zycia??? Jesli tak, to nie mam wiecej pytan...
              A jesli nie, to moze Domali powinna czasem docenic jednak ta swoja wredna Ex???
              Czy naprawde wolalaby miec Exie, ktora nastawilaby dziecko negatywnie do ojca
              (a powodow by sie troche uzbieralo chyba), podwyzszajaca alimenty co kwartal i
              nasylajaca komornika (bo zdaje sie, ze zalegloscvi byly, nie wiem, czy byl
              komornik), wydajaca alimenty (jakie alimenty???) na siebie, zaniedbujaca
              dziecko i wiecznie przeprowadzajaca sie, tak zeby przypadkiem ojciec nie
              wiedzial, gdzie mozna odwiedzac dziecko, zakladajac, ze by je odwiedzal...
              No ale to chyba ludzka natura, ze nie docenia sie tego, co sie ma...
              • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:23
                wychodzi na to, że domali powinna kamili stopy całować bo ta moglaby jej zatruć
                życie a tego nie robi wink więc niech siedzi cicho i uważa żeby to co pisze
                zawsze było po myśli eks, bo jeszcze jej się odechce byc "miłą"
                • mag_p Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:27
                  Nikt tu nic takiego nie napisala.
                  I wcle nie musi jak to napisalas siedziec cicho wystarczy by nie prowokowala i
                  nie pogarszala istniejacych relacji.

                  Mag
                  • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:40
                    mag_p napisała:

                    > Nikt tu nic takiego nie napisala.
                    > I wcle nie musi jak to napisalas siedziec cicho wystarczy by nie
                    > prowokowala i
                    > nie pogarszala istniejacych relacji.

                    Dziekuje Mag smile Dokladnie o to mi chodzilo.
                    A Mikawi widocznie wyznaje zasade, ze prowkowac trzeba nic wiec dziwnego, ze
                    ich Ex tak sie zachowuje. Zaczynam ja rozumiec...

                    Pozdrawiam smile
                    • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:43
                      pelaga napisała:

                      > A Mikawi widocznie wyznaje zasade, ze prowkowac trzeba nic wiec dziwnego, ze
                      > ich Ex tak sie zachowuje. Zaczynam ja rozumiec...

                      Pelago...
                      Ale bez wycieczek osobistych, proszę.
                      bo zacznie trącić hipokryzją w temacie "prowokacji" i nie tylko. :]

                      J
                      • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:55
                        jayin napisała:

                        > Pelago...
                        > Ale bez wycieczek osobistych, proszę.

                        Zawsze mozna mi dac bana. Nie potne sie.

                        > bo zacznie trącić hipokryzją w temacie "prowokacji" i nie tylko. :]

                        Tekst o wycieczkach osobistych w kontekscie wielu wymian postow na tym (i nie
                        tylko) forum sa dla mnie co najmniej smieszny. Wiekszosc tu robi wycieczki
                        osobiste, bo piszemy o osobistych sprawach, a nie tylko pogladach na niektore
                        sprawy, zeby mozna bylo komentowac same poglady. Wyganianie kogos, zeby "ruszyl
                        dupe do roboty" to tez nie krytyka pogladow, ale wycieczka osobista. I Mikawi
                        czesto takie uskutecznia i ja i wiele innych dziewczyn, jesli nie wszystkie. Ja
                        wspolczulam Mikawi, kiedy opisala swoja sytuacje, ale przestalam jej wspoczuc
                        po przeczytaniu kilku jej nasaczonych jadem postow skierowanych do roznych
                        samodzielnych. A skoro ktos uwaza, ze nieprowokowanie jest nie na miejscu i to
                        to samo, co calowanie piet, to sorki, ale samo sie nasuwa, przynajmniej mi.


                        Pozdrawiam
                        • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 15:05
                          pelaga napisała:

                          > Zawsze mozna mi dac bana. Nie potne sie.

                          No i prawidłowo.
                          to TYLKO forum smile

                          > Tekst o wycieczkach osobistych w kontekscie wielu wymian postow na tym (i nie
                          > tylko) forum sa dla mnie co najmniej smieszny. Wiekszosc tu robi wycieczki
                          > osobiste, bo piszemy o osobistych sprawach, a nie tylko pogladach na niektore
                          > sprawy, zeby mozna bylo komentowac same poglady. Wyganianie kogos,
                          > zeby "ruszyl dupe do roboty" to tez nie krytyka pogladow, ale wycieczka
                          > osobista.

                          Encore un foi:

                          mag: "I wcle nie musi jak to napisalas siedziec cicho wystarczy by nie
                          prowokowala (...)"

                          ty: "Dziekuje Mag smile Dokladnie o to mi chodzilo. A Mikawi widocznie wyznaje
                          zasade, ze prowkowac trzeba nic wiec dziwnego, ze ich Ex tak sie zachowuje.
                          Zaczynam ja rozumiec..."

                          rezultat: widać chodziło ci o nieprowokowanie przez Mikawi kogokolwiek na forum
                          i nie tylko (jak piszesz - przez wycieczki osobiste między innymi..smile - po czym
                          sama prowokujesz ją wyraźnie, wycieczkując się osobiście bardzo.

                          tego tyczył się moj post o "zalążku" hipokryzji:>

                          no, chyba, że twoja odp. do mag miała być w żartach pojęta, lub zabawnym
                          nawiązaniu do tematu prowokacji?...... Hmmm?...smile


                          > A skoro ktos uwaza,

                          przyznaję się... KTOŚ, czyli Ja.
                          smile

                          > ze nieprowokowanie jest nie na miejscu i to
                          > to samo, co calowanie piet, to sorki, ale samo sie nasuwa, przynajmniej mi.

                          hm. ale co? (się nasuwa?)

                          J
                          • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 16:26
                            jayin napisała:

                            > rezultat: widać chodziło ci o nieprowokowanie przez Mikawi kogokolwiek na
                            > forum

                            Raczej chodzilo mi o nieporowokowanie Kamili przez Domali, moze niejasno sie
                            wyrazilam. Moj stosunek do Mikawi juz wyjasnilam jej na samodzielnej.

                            > po czym sama prowokujesz ją wyraźnie, wycieczkując się osobiście bardzo.

                            To prawda prowokowalam, nikt nie jest doskonaly. Bylo to z mojej strony wredne
                            (godne prawdziwej Ex) wbicie szpili w czuly punkt, jak widac nawet zadzialalo.

                            > tego tyczył się moj post o "zalążku" hipokryzji:>

                            Wiem smile

                            > no, chyba, że twoja odp. do mag miała być w żartach pojęta, lub zabawnym
                            > nawiązaniu do tematu prowokacji?...... Hmmm?...smile

                            Niestety nie byla zartobliwa. Zazwyczaj (bo jak widac juz nie zawsze, a jeszcze
                            nidawno napisalabym zawsze...) staram sie podchodzic ze zrozumieniem do
                            drugiego czlowieka, ale jesli okazuje sie, ze ten czlowiek nawet nie stara sie
                            podchodzic ze zrozumieniem do innych ludzi, to moja empatia znika i tyle.
                            Swoimi kilkoma postami Mikawi zrazila mnie do siebie, a ludziom, ktorych sie
                            nie lubi mniej sie wybacza i chetniej dogryza. A czasem jak czytam jednostronne
                            zazwyczaj posty Mikawi to mi nawet i nerwy potrafia puscic. Taka zwyczajna
                            babska natura.

                            > A skoro ktos uwaza,
                            > przyznaję się... KTOŚ, czyli Ja.
                            > smile
                            > ze nieprowokowanie jest nie na miejscu i to
                            > to samo, co calowanie piet, to sorki, ale samo sie nasuwa, przynajmniej mi
                            > hm. ale co? (się nasuwa?)

                            Jesli uwazasz, ze nieprowokowanie jest nie na miejscu, to znaczy, ze
                            prowokujesz, to mi sie nasuwa. Osoba ktora prowokuje, ze sie tak
                            wyraze "przeciwnika" nie moze liczyc na "normalne" traktowanie, czyli zazwyczaj
                            jest traktowana zlosliwie i bez sentymentow. To tez mi sie nasuwa.

                            Pozdrawiam
                            • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 16:39
                              pelaga napisała:

                              > Jesli uwazasz, ze nieprowokowanie jest nie na miejscu, to znaczy, ze
                              > prowokujesz, to mi sie nasuwa. Osoba ktora prowokuje, ze sie tak
                              > wyraze "przeciwnika" nie moze liczyc na "normalne" traktowanie, czyli
                              zazwyczaj
                              > jest traktowana zlosliwie i bez sentymentow. To tez mi sie nasuwa.

                              a tak.
                              zgodnie ze starą zasadą, że jestesmy traktowani tak, jak sami kogoś traktujemy
                              (dotyczy to również sympatii i antypatii).

                              dla ścisłości: dla mnie prowokowanie w tematach osobistych, szczególnie w celu
                              wywołania negatywnych uczuć u prowokowanego, jest nie na miejscu smile

                              (oj, złośliwości i wredności nie są domeną wyłącznie Ex...wink jestem tego
                              najlepszym przykładem. mam nadzieję, że nie jest to drastycznie zauważalne
                              chociaż na forum.........smile

                              pozdr.

                              J
                        • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 15:46
                          pelago, nie oczekuję od ciebie współczucia, nikt nie umarł w końcu; i obiecuję
                          nie wyganiac już eks do pracy, za to zacznę jej współczuć jak bedzie mieć 60
                          lat i przydałaby jej się jakaś emerytura

                          p.s. czy uświadomisz mnie czym sprowokowałam eks? bo skoro ją rozumiesz...
                          pleeeease.....
                          • konkubinka Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 19:01
                            mikawi napisała:

                            > pelago, nie oczekuję od ciebie współczucia, nikt nie umarł w końcu; i
                            obiecuję
                            > nie wyganiac już eks do pracy, za to zacznę jej współczuć jak bedzie mieć 60
                            > lat i przydałaby jej się jakaś emerytura

                            E Aniu cos ty jeszcze nie wpadlas na to?Przeciez z takimi alimentami spokojnie
                            mozna sobie III filar zalozyc.Napewno dawno to zrobila , jakies 20 lat
                            wplacania i jest ok.
                    • mikawi Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:43
                      ciekawam bardzo czym sprowokowałam eks do jej zachowań? może mi podpowiesz?
                      skoro ją rozumiesz...
              • domali Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 15:14
                pelaga napisała:

                > ale wtedy trzeba sie
                > liczyc z krytyka, bo przeciez skoro kazdy moze pisac, co chce... no to pisze
                > wlasnie swoje zdanie.

                I proszę bardzo, można mnie krytykować.

                > nasylajaca komornika (bo zdaje sie, ze zalegloscvi byly, nie wiem, czy byl
                > komornik)

                Komornik jest.

                > wydajaca alimenty (jakie alimenty???) na siebie


                Z FA, ale jednak alimenty. Nie darowizna. A wydawanie na siebie - może nic nie
                napiszę, żeby nie wywołać kolejnej awantury.

                > A jesli nie, to moze Domali powinna czasem docenic jednak ta swoja wredna
                Ex???

                Chciałam zauważyć, że parę postów wyżej napisałam, że jestem wdzięczna Kamili
                za pomoc w zorganizowaniu wizyty. To chyba jest docenienie?
                Jest jednak parę spraw, za które 'wdzięczna' być nie mogę, ale pozwolicie, że
                się o nich nie będę rozpisywać.
          • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:26
            jayin napisała:

            > z drugiej strony, natomiast - spróbowałam sobie wyobrazić, że jestem Byłą, na
            > jednym forum (na dwóch?smile - z Obecną, stosunki ofensywno-defensywne, a Obecna
            > opisuje to, jak to fajnie MOJE DZIECKO czuło się w domu, którego to domu i
            > spotkania wizja wywołuje we mnie conajmniej mieszane uczucia.

            Wlasnie, bo to trzeba chciec sobie wyobrazic.

            > Nie spodobałoby mi sie to, gdyby MOJA BYŁA pisała o MOIM DZIECKU na FORUM.
            > serio.
            > coś na zasadzie: Ja moge pisac o moim dziecku wszystko, ale innymw ara.
            > i to kurcze....rozumiem.
            > z jakichkolwiek pobudek by nie wynikało.

            Dokladnie tak samo mysle!!!

            Pozdrawia czarownica z ulewajaca sie zolcia, myslaca o zakupie wlasnego Nimbusa
            2000 ;P ;P ;P ;P ;P
            • jayin Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 12:32
              smile
              Dobra Czarownica nie jest Zła.
              parafrazując.

              Pelago, tylko zapomniałaś dodać coś o rozdwojonym języku, no i tam było inne
              słowo na "p" niż "P-ozdrawiam"...wink

              (no, już już... dobra, przeprassssssssssszam, nie mogłam w końcu NIE
              skomentować tamtego cytatu, bo zabawnie "dopieprzający" w kontekście, sorry, że
              pod Twoim postem, Pelagosmile

              pozdr.

              Joanna
              • pelaga Re: Już wiem, jak było :) 22.06.04, 14:45
                jayin napisała:

                > smile
                > Dobra Czarownica nie jest Zła.

                smile Ale ja jestem zla ;P

                > Pelago, tylko zapomniałaś dodać coś o rozdwojonym języku, no i tam było inne
                > słowo na "p" niż "P-ozdrawiam"...wink

                Hahahahahah wink Usmialam sie smile

                > (no, już już... dobra, przeprassssssssssszam, nie mogłam w końcu NIE
                > skomentować tamtego cytatu,

                Ja jakos tez sie czepilam wink

                > bo zabawnie "dopieprzający" w kontekście, sorry, że
                > pod Twoim postem, Pelagosmile

                Nie szkodzi smile)))))))))))
                Usmialam sie smile

                Pozdrawiam serrrdecznie
    • atiwoj2 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 12:22
      powiem Ci tylko, ze zrobilo mi sie przykro jak przeczytalam ten potok krytyki,
      ktory wyplynal po twoim poscie. przykre jest, to ze Twoje starania zeby dziecku
      Twojego M bylo u was dobrze i chcialo tam jeszcze wracac zostaly splycone do
      kwestii czy wypada o tym pisac...na NASZYM forum...
      swoja droga, kamila77 jako matka Kuby, moze byc naprawde zadowolona i dumna z
      syna, ze ten pomimo 8-iu lat - tez stanal na wysokosci zadania i odnalazl sie w
      sytuacji

      pozdrawiam

      • jayin Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 12:27
        atiwoj2 napisała:


        > przykre jest, to ze Twoje starania zeby dziecku
        >
        > Twojego M bylo u was dobrze i chcialo tam jeszcze wracac zostaly splycone do
        > kwestii czy wypada o tym pisac...na NASZYM forum...

        Ale ja np. bardzo chwalę, chwalę, chwalę...wink) i podziwiam Domali, i dzieci
        też - za stworzenie takiej atmosfery tego spotkania. Serio.

        i nie spłycam , kurcze, no...uncertain


        > swoja droga, kamila77 jako matka Kuby, moze byc naprawde zadowolona i dumna z
        > syna, ze ten pomimo 8-iu lat - tez stanal na wysokosci zadania i odnalazl sie
        w
        >
        > sytuacji

        Zgadzam się.

        J
        • aagacia Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 16:55
          i ja tez gratuluje tego ze udalo sie doprowadzic do spotkania - najwazniejsze ze dzieciaki spedzily ze soba czas i probowaly sie poznac. oby czesciej i wiecej.
      • konkubinka Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 18:46
        Tez mysle ze to lezy u podstaw.Od samego poczatku forum i wszelkich podobnych
        problemow u podstaw ich lezy fakt ze matka czyli ex nie cieszy sie z tego ze
        macocha dziecka stara sie byc dobra macocha i zeby dziecko dobrze sie czulo u
        ojca bez mamy.Jakas zawisc kieruje niektorymi matkami - taki pies ogrodnika.I
        tu jest sedno.Niektore matki wolalaby aby dziecko szlo do ojca jak na sciecie i
        po przyjsciu radowalo sie z powrotu bardziej niz z czegokolwiek.Gdzie tu jest
        troska o uczucia dziecka?Nie moge sie jej doszukac poniewaz jestem zupelnie
        inna ex i matka.
        Mysle ze dobrze byloby zauwazyc ze ex Kamili zaczal interesowac sie dobrem
        dziecka , zaczal szukac pracy i inne jeszcze bledy naprawiac wlasnie po
        zwiazaniu sie z Dominika.Wiec mysle ze zla dziewczyna ona nie jest?Czy nie mam
        racji?No skoro byl taki zly a teraz chce sie poprawic chocby pod jej wplywem
        ale zawsze top dla dziecka na plus , to chyba dobrze?I za co tu krytykowac
        Dominike?
        A cale te dyskusje o Kamili i Domali nudne sie juz staly.Choc powiem ze
        faktycznie zbyt czesto Dominika reaguje na wypowiedzi ex swojego meza , mam
        czasem wrecz wrazenie ze podaza na forum w slad za jej postami.I to jest
        obiektywne stwierdzenie.
        Dodam jeszcze ze gdyby macocha mego dziecka wyrazala na forum pozytywne opinie
        na jego temat i troske o niego to nie mialabym nic na przeciw.
        atiwoj2 napisała:

        > powiem Ci tylko, ze zrobilo mi sie przykro jak przeczytalam ten potok
        krytyki,
        > ktory wyplynal po twoim poscie. przykre jest, to ze Twoje starania zeby
        dziecku
        >
        > Twojego M bylo u was dobrze i chcialo tam jeszcze wracac zostaly splycone do
        > kwestii czy wypada o tym pisac...na NASZYM forum...
        > swoja droga, kamila77 jako matka Kuby, moze byc naprawde zadowolona i dumna z
        > syna, ze ten pomimo 8-iu lat - tez stanal na wysokosci zadania i odnalazl sie
        w
        >
        > sytuacji
        >
        > pozdrawiam
        >
        • kamila77 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 19:04
          konkubinka napisała:

          > Mysle ze dobrze byloby zauwazyc ze ex Kamili zaczal interesowac sie dobrem
          > dziecka , zaczal szukac pracy i inne jeszcze bledy naprawiac wlasnie po
          > zwiazaniu sie z Dominika.

          Kiedy "mial gdzies" (nie odwiedzal, nie dzwonil, nie wysylal kartek na swieta,
          nie placil alimentow) moje dziecko, również był z nią zwiazany, wiec nie bardzo
          widze zwiazek.
          • konkubinka Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 19:38
            w takim razie zle zrozumialam albo sa dwie wersje, przepraszam.
            Tak czy siak wydaje mi sie ze Dominika inicjuje pewne rzeczy i wplywa na pewne
            sprawy w pozytywny sposob.Poza tym moze troszke na nia skolei wplynelo nasze
            forum.
            • kamila77 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 20:06
              Konkubinko, ja jednak wolalabym, zeby ojciec mojego dziecka po prostu odczuwal
              potrzebe kontaktowania sie z dzieckiem. Zeby nie robil tego tylko dlatego, ze
              ktos go do tego namowil albo dlatego, ze przeczytal dyskusje na forum na jego
              temat (prosze sie nie smiac, to sa jego slowa, ktore wypowiedzial na sprawie o
              pozbawienie go wladzy rodzicielskiej). Z drugiej tez strony nie pojmuje, jak
              mozna przez baaardzo dlugi czas mnozyc przeszkody jakoby uniemozliwiajace
              JAKIKOLWIEK kontakt, a potem nagle się "obudzić" i dostrzec, że tych przeszkód
              nie ma. Chociaż, oczywiscie, mojemu dziecku jest najzupelniej wszystko jedno,
              dlaczego ojciec ponownie pojawil sie w jego zyciu. On może się tylko cieszyc,
              bez wnikania w przyczyny. No, a jak on jest zadowolony, to wiadomo - ja jeszcze
              bardziejsmile
          • ashan Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 19:58
            kamila77 napisała:

            > konkubinka napisała:
            >
            > > Mysle ze dobrze byloby zauwazyc ze ex Kamili zaczal interesowac sie dobrem
            >
            > > dziecka , zaczal szukac pracy i inne jeszcze bledy naprawiac wlasnie po
            > > zwiazaniu sie z Dominika.
            >
            > Kiedy "mial gdzies" (nie odwiedzal, nie dzwonil, nie wysylal kartek na
            swieta,
            > nie placil alimentow) moje dziecko, również był z nią zwiazany, wiec nie
            bardzo
            >
            > widze zwiazek.

            A ja bym chciała zobaczyć to zainteresowanie tatusia za kilka lat, bez
            recenzowania spotkań na forum, bez zaangażowania Dominiki.
            Bo, wielkie sorry, ale teraz to mi wygląda na manipulację. Nie wiem na ile
            świadomą. Najpierw publicznie wyszło na jaw, że tata w nosie miał syna przez
            długi czas, a teraz - wielki happy end (też publiczny).
            Mam nadzieję ze względu na dziecko, że tato faktycznie się zmienił...
            Ale na pewno nie będę biła wielkich braw, za to, że zrobił to, co jest jego
            obowiązkiem.

            zniesmaczona a.
        • domali To nie moja zasługa... 22.06.04, 22:12
          ...że pewne rzeczy się zmieniły.
          Owszem, relacje z Kubą nie wyglądały tak, jak powinny, nawet, gdy mój mąż był
          ze mną związany.
          A to, że wyglądają teraz tak, jak wyglądają, to nie jest moja zasługa. Ja
          mojego męża w jego decyzjach wspieram, ale nie jest to człowiek, którego do
          czegokolwiek można zmusić. On sam musi pewne decyzje podjąć i je wcielić w
          życie. Narzucanie nie zdaje egzaminu.
          Mój mąż nie spotyka się z dzieckiem po to, żeby zadowolić mnie czy 'opinię
          publiczną'. Tak jak były pewne przyczyny, przez które sytuacja była taka, jaka
          była (znaczy nienajlepsza), tak i są teraz inne, które spowodowały jej poprawę.
          Co do motywów, to nawet jeśli impulsem do naprawy kontaktów były dyskusja na
          forum plus splot innych zdarzeń, to chyba najważniejsze jest to, że spotkania
          są i będą. Chyba, że chodzi o przyczepienie się do czegokolwiek.
        • domali Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 22.06.04, 22:23
          konkubinka napisała:

          > Choc powiem ze faktycznie zbyt czesto Dominika reaguje na wypowiedzi ex
          > swojego meza , mam czasem wrecz wrazenie ze podaza na forum w slad za jej
          > postami.I to jest obiektywne stwierdzenie.


          To ja 'obiektywnie' powiem, że ze wzajemnością...
    • hop_angel Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 23.06.04, 13:01
      Domali,

      Daj spokój z odpowiedziami na te oskarżające posty, jesteś u siebie, trzymam
      kciuki za rozwój wypadków, w końcu jesteśmy ludźmi a ludzie popełniają błędy
      tak więc nie musisz się tłumaczyć z każdego popełnionego błędu na tym forum
      ponieważ "opinia publiczna" w postaci samodzielnych, (które moim zdaniem się tu
      trochę rozpanoszyły), tak chce. Ściskam cię sredczenie i mniej emocji w tym
      wszystkim a więcej chłodnego dystansu.
      • pelaga Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 23.06.04, 13:15
        hop_angel napisała:

        > Daj spokój z odpowiedziami na te oskarżające posty,

        Nie czuje sie oskarzycielem.

        > ponieważ "opinia publiczna" w postaci samodzielnych, (które moim zdaniem się
        > tu trochę rozpanoszyły), tak chce.

        Zawsze mozan napisac wniosek o zbanowanie samodzielnych, wszystkich, jak leci,
        zeby potwierdzic zasade, ze wszystkie sa wredne.

        ROZPANOSZONA
        • konkubinka Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 23.06.04, 13:21
          a ja nie podzielam.Gdyby nie bylo tu samodzielnych to tylko po glowkach bysmy
          sie glaskaly.A poza tym ja poczuwam sie do roli i next i ex
        • mamaadama4 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 23.06.04, 13:43
          pelaga napisała:

          > hop_angel napisała:
          >
          > > Daj spokój z odpowiedziami na te oskarżające posty,
          >
          > Nie czuje sie oskarzycielem.
          >
          > > ponieważ "opinia publiczna" w postaci samodzielnych, (które moim zdaniem s
          > ię
          > > tu trochę rozpanoszyły), tak chce.
          >
          > Zawsze mozan napisac wniosek o zbanowanie samodzielnych, wszystkich, jak
          leci,
          > zeby potwierdzic zasade, ze wszystkie sa wredne.
          >
          > ROZPANOSZONA
          >
          Wiesz pelaga, od jakiegos czasu zastanawim się jakie intencje ci przyświecają?
          Nie da się wszystkich głaskać po głowie i grać bez fauli i przekrętów w obu
          drużynach.
          zniechęcona
          • pelaga Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 25.06.04, 09:52
            Obiecalam sobie, ze nie bede zaburzac Waszego spokoju swoimi odpowiedziami,
            dlatego prosze o odpowiedz na priv gazetowy i juz znikam. Jakos przeoczylam ten
            post, a dzis postanowilam przeczytac ten watek jeszcze raz na spokojnie. Poza
            szpila dla Mikawi nie widze w nim nic niestosownego ze swojej strony.

            mamaadama4 napisała:

            > Wiesz pelaga, od jakiegos czasu zastanawim się jakie intencje ci
            > przyświecają?

            Nie rozumiem w zwiazku z czym to pytanie??? Intencje???

            > Nie da się wszystkich głaskać po głowie i grać bez fauli i przekrętów w obu
            > drużynach.

            Nie gram w zadnej druzynie, ja kilka razy powatrzalam, ze podzialy na Ex i Next
            sa mi obce. A opinie wyrazam swoje, jesli jest mi kogos zal i wspolczuje mu
            sytuacji, a na dodatek post jest napisany po to (w moim odczuciu), zeby inni
            podtrzymali na duchu, to poglaskam taka osoba po glowce. Jesli z czyms sie nie
            zgadzam to albo sie nie wypowiadam, jesli np. zupelnie potepiam autora i nic
            nie wniosloby to do dyskusji, albo sie wypowiadam, myslac, ze moze autor
            spojrzy na cos inaczej i moze zmieni swoj punkt widzenia. Wypowiedzi z drugiej
            strony daja do myslenia i ja na przyklad w przynajmniej (jak do tej pory)
            jednej kwestii dalam sie przekonac jednej Next (uklony Nooleczko smile, ze moze
            nie do konca dobrze mysle, bo nie wzielam pod uwage tej drugiej strony medalu.
            Ale trzeba chciec zroumiec, ze nie wszyscy krytykuja i tlumacza swoj punkt
            widzenia (jedynie sluszny tongue_out) dla checi dokopania, a wymiana doswiadczen
            czasami niektorym pomaga zrzumiec wiele spraw.

            > zniechęcona

            No coz z podobnymi wrazeniami prosze o odpowiedz na priv.
            I przepraszam za zaklocanie spokoju, ale tak po babsku nie moglam sie
            powstrzymac wink

            Pozdrawiam
            • mamaadama4 Re: Ciekawa jestem, jak to będzie 25.06.04, 13:01
              Na priv pisac nie będę, bo wyraziłam juz swoja opinię i nie widze powodu do
              dalszego pisania na ten temat. A moja uwaga była wynikiem lektury różnych
              wątków zarówno na tym forum jak i na samodzielnej. I to wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka