84patrysiaaaa
09.09.10, 11:29
Witam Was bardzo serdecznie
juz od jakiegoś czasu funkcjonuje z mężczyzną który ma dziecko ze swoją byłą z którą był długo długo (chory i tokyczny związek...było mineło). Ja znałam mojego obecnego partnera juz wczesniej bo razem studiowaliśmy w czasie kiedy urodziło się mu dzieciątko. Potem nasze drogi rozeszły się na całe 3 lata prawie zero kontaktu każdy swoje zycie...i pech trafił, że znowu się spotkaliśmy i zaiskrzyło. Czemu pisze pech penie się zastanawiacie...mimo bajkowych chwil zaczynaja się nie miłe chwile z mojego punktu widzenia dla mojej osoby. Jesteśmy po zaręczynach mamy datę ślubu i zarezerwowana sale...na 2012r. Mimo wielkiego uczucia jakie mam dla mojego partnera i symatie jaką mam dla jego 3 letniego syna w mojej glowie kłębią się nagatywne myśli i odczucia. Staram się zrozumieć to że on jest ojcem i nad wszystko ( nawet nade mnie ) kocha swojego syna i dla niego bylby w stanie zrezygnować ze wszystkiego ( nawet i ze mnie ). Synek mieszka u swojej mamy, my mieszkamy w tym samym mieście mamy małego co drogi weekend i jeden tydzień w miesiącu. Kontakty z matką są dosyć częśte ze względu na troskę ojca o syna i są tylko w jego temacie ale...czy ze mną dzieje się coś nie tak, że jest mi źle z tego powodu? dosyć często jest mi smutno, podczas obecności małego w domu wszystko zmienia swoje piorytety, pępkiem świata staje się mały, jego chcenia sa ponad wszystko wykonywane przez ojca...a mnie w tym nie ma ja schodze na drugorzędny plan mimo moich strań podobno za mało się angażuje podobno nie czerpie z tego przyjemności jakie ma i powinnam mieć i ja ( zgodnie ze zdaniem ojca dziecka ). niestety tak nie jest robie usmiechniętą mine mimo że wewnątrz mnie wrze. Jakiekolwiek rozmowy na w/w temat z moim partnerem doprowadzają do kłutni i koncza sie tekstem " wiedziałąś w co sie wplątujesz jak nie pasuje to droga wolna". Kocham go bardzo ale chwile z dzieckiem mnie bolą ...pomocy co mam robić....pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie z Was