Dodaj do ulubionych

Nowa macocha to Ja!!

09.09.10, 11:29
Witam Was bardzo serdecznie
juz od jakiegoś czasu funkcjonuje z mężczyzną który ma dziecko ze swoją byłą z którą był długo długo (chory i tokyczny związek...było mineło). Ja znałam mojego obecnego partnera juz wczesniej bo razem studiowaliśmy w czasie kiedy urodziło się mu dzieciątko. Potem nasze drogi rozeszły się na całe 3 lata prawie zero kontaktu każdy swoje zycie...i pech trafił, że znowu się spotkaliśmy i zaiskrzyło. Czemu pisze pech penie się zastanawiacie...mimo bajkowych chwil zaczynaja się nie miłe chwile z mojego punktu widzenia dla mojej osoby. Jesteśmy po zaręczynach mamy datę ślubu i zarezerwowana sale...na 2012r. Mimo wielkiego uczucia jakie mam dla mojego partnera i symatie jaką mam dla jego 3 letniego syna w mojej glowie kłębią się nagatywne myśli i odczucia. Staram się zrozumieć to że on jest ojcem i nad wszystko ( nawet nade mnie ) kocha swojego syna i dla niego bylby w stanie zrezygnować ze wszystkiego ( nawet i ze mnie ). Synek mieszka u swojej mamy, my mieszkamy w tym samym mieście mamy małego co drogi weekend i jeden tydzień w miesiącu. Kontakty z matką są dosyć częśte ze względu na troskę ojca o syna i są tylko w jego temacie ale...czy ze mną dzieje się coś nie tak, że jest mi źle z tego powodu? dosyć często jest mi smutno, podczas obecności małego w domu wszystko zmienia swoje piorytety, pępkiem świata staje się mały, jego chcenia sa ponad wszystko wykonywane przez ojca...a mnie w tym nie ma ja schodze na drugorzędny plan mimo moich strań podobno za mało się angażuje podobno nie czerpie z tego przyjemności jakie ma i powinnam mieć i ja ( zgodnie ze zdaniem ojca dziecka ). niestety tak nie jest robie usmiechniętą mine mimo że wewnątrz mnie wrze. Jakiekolwiek rozmowy na w/w temat z moim partnerem doprowadzają do kłutni i koncza sie tekstem " wiedziałąś w co sie wplątujesz jak nie pasuje to droga wolna". Kocham go bardzo ale chwile z dzieckiem mnie bolą ...pomocy co mam robić....pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie z Was
Obserwuj wątek
    • anner69 Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 11:49
      ja zrobiłam tak, poniewaz bardzo lubie dzieci, i niezaleznie kim są ich rodzice, to cieszę się z kontaktów z dzieciakami. Słodki 3-latek moze byc świetnym partnerem do zabaw, cudnie się cieszy i usmiecha. Mozna czerpac wiele radości z zabaw z nim, potrafi byc do bólu szczery. Nie trzeba kochac dziecka miłoscią rodzicielską aby czerpac radość bycia, opieki i zabawy z takim szkrabem. Zapewne nie każdy lubi dzieci, ale jednak wiele kobiet ma dość silne uczucia opiekuńcze wobec dzieci, niezależnie od tego, kim są jego rodzice. Spróbuj spojrzeć w ten sposób na malucha. Jesli tego nie potrafisz, to będziesz miała ciągły problem i faktycznie lepiej się wycofac ze związku. Bo ten problem nie zniknie ale bedzie sie powiększał. Twój facet ma dziecko i musi je wychowywać a Ty jesli chcesz być z nim to musisz sobie dac rade z tym problemem, bo Twoj facet nie pozbedzie się tego problemu. Całe szczęście, że on jest odpowiedzialny i nie ucieka od obowiazków wobec dziecka. To jest Jego plusem. Bo przecież tak samo bedzie odpowiedzialny wobec Ciebie jak i wobec Waszych wspólnych dzieci.
      • 84patrysiaaaa Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:11
        przede wszystkim bardzo dziekuje za szybką odpowiedź. Bardzo mi miło...ale wracajac do tematu to....dzieci lubie, czas z nimi spedzać również. Mały mojego misia jest słodziak ma momenty ze wtuli sie we mnie tak az serducho prawie dostaje skrzydelek ale sa momenty ze traktuje mni jak powietrze widzac i proszac o wszystko tate a mi mowie Pati be....fakt ojciec jest za nadto nawet opiekunczy majac za soba 2 lata wali o widzenia z synem bo matka chciala go pozbawic wszelkich praw rodzicielskich teraz raptem najchetniej by malego nam oddala ... bo jak stwierdzila jej tez sie cos od zycia nalzy. Ja poznalam na widzenia takie jak byly ustalone na wicej nie bo tez chce miez zycie takie tylko we 2ke...misek daje mi swoje serducho tez jak na dłoni ale zawsze jest taie ale ...ostatnio byla awantura o slub i obecnosc/nieobecnosc malego na weselu. Ja powiedzialam ze obecnosc malego jest mi obojetna z naciskiem ze chciala bym aby to byl nasz wieczor a nie wieczor latania do malego jak tylko lezka mu z oka poleci , jak spac nie bedzie chcial z niania bla bla bla rece mi opadaja .... oczywiscie kontra byla taka ze jest on dla ojca najwazniejszy i nie wyobraza sobie slubu bez syna...wiec gdzie w tym wszystkim jestem ja???
        • kittykitty Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 19:48
          "Ja poznalam na widzenia takie jak byly ustalone na wicej nie bo tez chce miez zycie takie tylko we 2ke..."
          Rozumiem Twoje potrzeby i chęć spędzania części czasu tylko z partnerem - nawet naturalni rodzice czasem chcą spędzić czas tylko ze sobą i porzucają swoje dziecko babciom czy nianiom. Ale zastanów się czy byłabyś w stanie znieść taką sytuację, w której syn Twojego partnera zamieszka z Wami bo np. matka dziecka poważnie zachoruje. Nie możesz wykluczać takiego scenariusza. Z drugiej strony jeśli widzisz, że Twój partner wszystko podporządkowuje synowi i nie uwzględnia Twoich potrzeb czy oczekiwań to tez bym się zastanowiła na Twoim miejscu czy taki związek ma dla mnie sens.
    • alannda Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 11:51
      Witaj. Proponuje, zebys poczytala sobie posty agnessam, a potem sie zastanowila czy masz podobny charakter, bo jesli tak to wlasnie tak moze wygladac Twoje zycie za kilka lat.
      Chyba, ze nie przeszkadza Ci podejscie twojego faceta do dziecka, a dziecko samo w sobie, to wtedy facet ma chyba racje, poszukaj takiego bez zobowiazan.
      • konstancja16 Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 12:27
        hm zalezy jak na to spojrzec.

        >>Słodki 3-latek moze byc świetnym partnerem do zabaw, cudnie się cieszy i usmiecha

        trzylatek partnerem???? na pewno nie dla mnie. dla mnie trzylatek byl potworem, ktory ryczal (w moim pojeciu bez powodu) i robil straszny chlew przy stole. dawal mi do reki obslinione zabwki. bleee. ciesze sie, ze ten okres minal, poznalam NM jak Maly mial 2 i pol roku i pierwszych dwoch lat naszych kontaktow nie wspominam zbyt rozowo.
        moj facet czasem nalegal, zeby uczestniczyla w rozrywkach dzieciecych, ale nie domagal sie, abym 'czerpala z tego przyjemnosc'. raczej rozumial, ze moze to byc upierdliwe i szukalismy roznych kompromisow, zeby sobie poukladac zycie weekendowe. na poczatku mielismy Malego w kazdy weekend, teraz srednio raz w miesiacu dziecie zostaje u mamusi. nie pchalabym sie do slubu nie majac wypracowanego kompromisu w tak donioslej zyciowej kwestii jak kontakty z dziecieciem.
        • 84patrysiaaaa Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:15
          mam duzy metlik w glowie odnosnie slubu...pod wzgledem osobowosci misiek moj jest dla mnie idealem tylko tyle ze jego chodzacym cudem jest jego syn....i matka ktora na kazdym kroku podkresla waznosc swojego ich dziecka ze ich widzenia spotkabnia powinny byc ponad wszystko...wczesniej bardzo manipulowany przez matke swojego dziecka teraz niby nie reaguje ale...wyslucha wykladu polgodzinnego swojej ex przez telefon by na koncu uslyszec tylko ze malemu nic nie jest. A we mnie sie gotuje slyszac jej krzyki przez telefon i tego co wysluchuje. Niby do siebie nie bierze ale nie wierze ze uslyszane slowa robia buch i unosza sie w powietrze...zostaja w glowie ponad to.
    • agnessam Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 12:25
      Patrycja,
      nie chce cie zniechecac zla wizja przyszlego malzenstwa i ukladow z pasierbem. Jak chcesz, to poczytaj moj post "Maz po 6 latach nie chce dziecka". Podkreslam, ze u nas jest niezdrowa sytuacja, w ktorej tkwie od kilku lat. Mialam nadzieje, ze nasze relacje sie unormuja, ale na nadziejach sie skonczylo. Oczywiscie podkreslam, ze moja sytuacja nie jest twoja.

      Piszesz,
      "podczas obecności małego w domu wszystko zmienia swoje piorytety, pępkiem świata staje się mały, jego chcenia sa ponad wszystko wykonywane przez ojca...a mnie w tym nie ma ja schodze na drugorzędny plan mimo moich strań podobno za mało się angażuje podobno nie
      czerpie z tego przyjemności jakie ma i powinnam mieć i ja ( zgodnie ze zdaniem ojca dziecka)."

      U mnie, ta sytuacja wyglada podobnie, tylko ,ze wymagania 15latka sa duzo wieksze. Maz po rozwodzie (to ex odeszla) wszystkie uczucia przelal na syna i wychowuje go w niezdrowy sposob.
      Mozecie jeszcze nad tym popracowac z przyszlym mezem, jesli sie kochacie, szanujecie, dogadujecie... To przeciez dopiero poczatek waszego wspolnego zycia. Jeszcze nic nie jest stracone. Nie piszesz tez jak maluch cie odbiera, moze dla niego to ty jestes "zlodziejka tatusia" i dlatego nie lubisz tych wspolnych kontaktow, wizyt bo maly rywalizuje o wzgledy ojca?
      Radze, zeby twoj facet nad tym NATYCHMIAST popracowal. Niech dziecko widzi, ze jestescie razem. Jak twoj przyszly maz bedzie ci mowil, zebys sie wiecej starala, to spytaj go jak on sie stara, zeby twoj przyszly pasierb zrozumial jaka jest twoja rola w tym zwiazku. Nie daj sie zepchnac do roli, ktorej nie bedziesz chciala pelnic i z ktora sie zle czujesz.

      Jesli juz teraz ci cos w tym zwiazku nie odpowiada, to uregulujcie to jak najwczesniej.
      Pisze, bo moja historia jest wynikiem, tego, ze sie "nie staralam" tak jak maz oczekiwal i dzielilam, nasze zycie na : z synkiem i bez synka. Akceptowalam wiele roznych niedobrych sytuacji w imie milosci do meza. Tylko tak sie nie da.

      Powodzenia

      agnessam
      • agnessam Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 12:53

        Jakiekolwiek rozmowy na w/w temat z moim partnerem doprowadzają do kłutni i koncza sie tekstem " wiedziałąś w co sie wplątujesz jak nie pasuje to droga wolna".

        Jestes pewna, ze twoj facet cie kocha? A moze potrzebuje nianki do zajmowania sie dzieckiem np. jak bedzie czyms innym zajety to ty jestes pod reka; albo kogos do prowadzenia domu (gotowanie, pranie, sprzatanie, zakupy, mycie podlog itd)
        PS przeczytaj watki dziewczyn kto co robi w domu.
        • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:03
          Jakiekolwiek rozmowy na w/w temat z moim partnerem doprowadzają do kłutni i kon
          > cza sie tekstem " wiedziałąś w co sie wplątujesz jak nie pasuje to droga wolna"
          > .
          >
          > Jestes pewna, ze twoj facet cie kocha?

          No coz, ja sama jestem matka i gdyby facet nakalnial mnie do ograniczenia kontaktu z moim dzieckiem, to niezaleznie od zywionych do niego uczuc celnym kopem poslalabym go w przestrzen kosmiczna.
          • basia8.93 nakłanianie do ograniczania kontaktów 17.09.10, 11:36
            masz rację. Konwencja o prawach dziecka mówi wyraźnie, że dziecko ma prawo do kontaktów z rodzicami, obojgiem rodziców (o ile mu nie szkodzą). dlaczego? dlatego, że dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje takiego kontaktu. To ojciec powołał nowe życie i powinien wziąć za nie odpowiedzialność.
            wiem, że na tym forum nie będzie to przyjęte przychylnie, ale prawda jest taka, że dziecko było pierwsze. wiążąc się z ojcem trzeba to skalkulować, szczególnie, gdy jest się osobą dorosłą (a więc i odpowiedzialną). wiem, że zakochanie, połówki jabłek i sto innych powodów, jednak taka jest smutna prawda.
      • 84patrysiaaaa Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:23
        u mnie sprawa wyglada tak ze moj mis najchetniej to juz by chcial miec ze mna dziecko albo 2 naraz smile na tyle jeszcze mam oleju w glowie ze dla mnie wszystko ma miec swoja kolejnosc tj: slub, wspolny czas, dobytek potem dzieci własne. Wiem ze jest dobrym ojcem , wiem ze tak samo dobrym bedzie dla naszych dzieci ale to co wyczytalam na forum to ze widze ze jego maly mimo ze ma 3 lata czasami jest niemily dla mnie. Licze na to ze jeszcze nie wie o co chodzi ze ma grymasy ze teskni do matki itp. Misiek pyta mnie jak sie mozna obrazic na 3 latka....no qde mozna mam go czasami po dziurki w nosie bo staram sie dla niego jak najlepiej to mi mowi wez idz stad, on chce tylko z tati itp. Michu tego nie rozumie bo....nie umie sie postawic na moim miejscu, ja nie mam tak pojemnego serducha jak on zeby jak reka odiol wybryki jego syna przechodzily mi jak reka odjol.
        • illegal.alien Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:36
          Mozna sie obrazic, a pewnie smile Ja tak mialam z moim bratem, ktory jest ode mnie lat 12 mlodszy - jak mial 3 lata, to ja mialam 15 i bardzo ciezko mi bylo go traktowac jak dziecko, a nie jak doroslego, ktory na zlosc robi specjalnie. I klocilismy sie z nim strasznie.
          Jezeli chodzi o mloda - zdarzalo jej sie rogi pokazac, na przyklad popchnac mnie czy uderzyc w ramach testowania granic - jak napotkala opor materii to jej przeszlo i teraz nawet za mna teskni podobno wink (obecnie ma lat 5,5).
        • basia8.93 weź i idź stąd 17.09.10, 11:29
          dziecko, które tęskni za ojcem, a tęskni tym bardziej, im mniej go ma, chce ten czas spędzić TYLKO z nim, chce go mieć tylko dla siebie. Która kobieta czekając na spotkanie z ukochanym mężczyzną chciałaby by on przychodził na spotkanie z towarzystwem (np. z dzieckiem)?
          dziecko nie mówi tak, żeby Tobie zrobić na złość, ale dlatego, że chce zaspokoić swoje potrzeby - głód ojca
    • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:05
      Jesli nie lubisz dzieci i nie potrafisz zaakceptowac, ze naprawde zycie rodzinne kreci sie wokol malego dziecka, to nie wchodz w to.
      • konstancja16 Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:15
        Tully jak zwykle z pozycji nawiedzonej mamuski. jest baaaaardzo duza przestrzen do kompromisu pomiedzy ograniczaniem kontaktow ojca z dzieckiem a zmuszaniem macochy do zachwycania sie wyjcem. i 'czerpania przyjemnosci' z zabawy z trzylatkiem. to tatus ma sie z nim bawic, a nie macocha

        nie zgadzam sie, ze wszystko musi sie krecic wokol dziecka. w rodzinie kazdy jest wazny i potrzebami kazdego trzeba sie liczyc.
        • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:20
          nie zgadzam sie, ze wszystko musi sie krecic wokol dziecka. w rodzinie kazdy j
          > est wazny i potrzebami kazdego trzeba sie liczyc.

          Zazwyczaj elementem granicznym wyznaczjacym, na co mozna sobie pozwolic, jest najslabszy czlonek rodziny. Chora babcia, male dziecko, zona w ciazy. Dorosly moze sie znizyc do poziomu dziecka, odwrotnie to raczej trudne.

          Tully jak zwykle z pozycji nawiedzonej mamuski.
          panuj nad jezykiem z laski swojej. Mozna oczywiscie tak jak ty zanudzac wszystkich tysiacami postow o tym, jak to zle jest zyc z facetem ktory o zgrozo nie tylko jest ojcenm, ale i swoje ojcostwo traktuje powaznie, tylko po co? Pol swiatu tego kwiatu. jak ja mam potrzebe samotnosci od czasu do czasu, to sobie wybralam faceta ktory kilka dni w tygodniu jest poza domem i jest git, everybody happy.
          • konstancja16 Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:54
            > panuj nad jezykiem z laski swojej.

            chyba ksiezniczka odrobine nadwrazliwa, bo nie napisalam ani zbyt dosadnie ani nie uzylam obrazliwych wyrazen. uwazam, na podstawie Twoich postow, ze zdrowo przesadzasz. to moja prywatna opinia i tyle.

            co do zanudzania postami to chyba od tego jest forum, nie? ja lubie pisac, czesto mi wychodzi przydlugo, ale skoro nie trzeba doplacac za przekroczenie okreslonej liczby liter to nie widze powodu zeby sie tym przejmowac. w koncu nie ma przymusu, zeby czytac. ja jak widze, ze cos mnie juz nudzi to przechodze po prostu do innego watku.

            no i jedyne co sie zgodze, ze pol swiata tego kwiata. co nie zmienia faktu, ze na fajnego i kompatybilnego kwiata nielatwo trafic. szczegolnie jesli sie ma wysokie wymagania. a reszta to juz kwestia osobistych wyborow.
          • braktalentu Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 12:33
            Tully, jesteś ostatnią osobą, która może wytykać komuś zanudzanie postami na jeden i ten sam temat. Jesteś też ostatnią osobą, w której ustach "wybrałam sobie faceta, który liczy się / pasuje do moich potrzeb ", brzmi przekonująco. A poziom Twojego nawiedzenia macierzyńskiego nie tylko Konstancji rzucił się w oczy. Kiedy "słabość" członka rodziny wynika z niezdrowego podejścia jednego z rodziców (albo co gorsza obojga), trudno traktować ją jako element graniczny. Kiedy nawiedzona matka wkłada sporo wysiłku, żeby dziecko nie osiągnęło poziomu samodzielności właściwego dla jego wieku, przesuwanie własnej granicy jest przykładaniem ręki do krzywdzenia dziecka, a nie dbałością o Jego najsłabsze ogniwo.
        • illegal.alien Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:36
          W rodzinie moze sie i wszystko wokol dziecka krecic, ale ja nie musze brac w tym udzialu.
          Od jakiegos czasu jestem kontaktowa na odleglosc - znaczy sie rozmawiam z mala przez telefon, ale nie widzialysmy sie juz bardzo dlugo - ale jak bylam kontaktowa bezposrednio, to nasze zycie pare dni w tygodniu/miesiacu krecilo sie wokol malej, a ja sie angazowalam, albo nie.
          Nie ma obowiazku uczestniczenia we wszystkich aktywnosciach - jezeli nie mam ochoty isc na spacer i zolwim tempem przemierzac park przygladajac sie kazdej napotkanej galazce, to sobie zostaje w domu, albo ide sama gdzies indziej.
          Jezeli nie mam ochoty na zabawe klockami lego, to sobie ide do sypialni poczytac ksiazke.
          Fakt, jezeli mam ochote isc na dzika impreze, a akurat jest u nas mala, to moge isc tylko sama, bo W sie nia zajmuje i zostaje w domu.
          Ale moje chcenie/niechcenie nijak sie nie ma do tego, ile czasu z mala spedza W.

          Nie zgadzam sie rowniez, ze ktos, kto nie lubi dzieci nie odnajdzie sie w takim ukladzie - ja tak ogolnie to dzieci raczej omijam z daleka, szczegolnie male, ktore sie slinia i ulewaja. Kiedys na mnie ulal kuzyn W, to mamusia uznala to za rozkoszne, ja prawie pawia puscilam - nie kreci mnie to, nie mam instyktow macierzynskich i opiekunczych wzgledem cudzych dzieci, nie lubie sliny, glutow, jedzenia na ubraniach, a z tym wszystkim kojarza mi sie dzieci ponizej 3 roku zycia. Jednak mala udalo mi sie zaakceptowac, nawet nie brzydzi mnie to, jak mi probuje dac mokrego buziaka prosto w usta - jakos przezyje. Wydaje mi sie, ze to kwestia szczescia, bo trafilam na uroczego osobnika, ale nie wszystkie dzieci takie sa i nie wszystkie sie da polubic. Jednak sama niechec do dzieci nie znaczy, ze nie da sie byc z dzieciatym facetem. Wiele mozna sobie wypracowac droga kompromisu, a moze sie okazac, ze dany dzieciak akurat jest ok. Trzeba tylko wiedziec, czy przeszkadza nam fakt, ze jest, czy jaki jest.

          No i przemyslalabym 3 razy kwestie slubu. Ale to tylko moje skromne zdanie, bo ja w ogole sie zrobilam jakas nie-slubowa ostatnio wink
          • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:19
            nasze zycie pare dni w tygodniu/miesiacu krecilo sie wokol
            > malej, a ja sie angazowalam, albo nie.
            > Nie ma obowiazku uczestniczenia we wszystkich aktywnosciach - jezeli nie mam oc
            > hoty isc na spacer i zolwim tempem przemierzac park przygladajac sie kazdej nap
            > otkanej galazce, to sobie zostaje w domu, albo ide sama gdzies indziej.
            > Jezeli nie mam ochoty na zabawe klockami lego, to sobie ide do sypialni poczyta
            > c ksiazke.
            > Fakt, jezeli mam ochote isc na dzika impreze, a akurat jest u nas mala, to moge
            > isc tylko sama, bo W sie nia zajmuje i zostaje w domu.
            > Ale moje chcenie/niechcenie nijak sie nie ma do tego, ile czasu z mala spedza W

            Otoz to. Ale jesli sie ma podejscie ksiaznicki od tytulem - on musi sie mna zajmowac i zawsze stawiac na pierwszym miejscu, to i w zwiazku z niedzieciatym facetem czekaja problemy.
            • glasscraft Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:28
              Tylko, ze jak sie ma podejscie - istnieje dziecko, ktoremu pierwszenstwo sie nalezy przed wszystkimi, w kazdej sytuacji bez wyjatkow, tylko dlatego, ze istnieje, to taki zwiazek, za przeproszeniem w d... sobie mozna wsadzic, bo to panszczyzna a nie zwiazek.
              • 13monique_n Re: Nowa macocha to Ja!! 04.10.10, 12:09
                Podpisuję się pod glasscraft w pełni. Jestem matką dwójki dzieci (już nastoletnich) i wiem jedno, ja ich mogłam zaplutych i zadających z czasem miliony pytań uwielbiać, ale reszta świata mniej koniecznie. Tym BARDZIEJ NALEŻY TO BRAĆ POD UWAGĘ, KIEDY KONSTRUUJE SIĘ ZWIĄZEK. Trudno jest moim zdaniem, zawyrokować na odległość "tatuś przegina", czy "Patrysia to egoistka". Na pewno jednak, jeśli Patrysia myśli o ślubie, warto jest zacząć porządną pracę od podstaw nad związkiem. W razie potrzeby ze wsparciem terapeuty. Będąc jednocześnie w pełni świadomą, że nie wszystkie "misie" dadzą radę być tak samo dobrym drugim mężem, jak są pierwszym ojcem.
          • salanderr Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:22
            Zgadzam się z alien . Jestem macochą nie posiadającą dzieci z wyboru (nigdy nie chciałam i nie przepadam , bliżej mi już do czterdziestki i nic się nie zmienia ) . Z mojego doświadczenia wysuwam wniosek , że w takich wypadkach wszystko zależy od stosunku do sprawy faceta którego kochamy . Chyba jest trochę tak , że patrzę na dzieciaki męża przez pryzmat tego jak on radzi sobie z tym by nowy związek i przychówek z poprzedniego małżeństwa się nie wykluczały . Gdy M mówi mi , że kocha mnie najbardziej na świecie to wiem , że tak jest i nie wpadam w panikę gdy mówi to synowi czy córce bo to także prawda , miłość rodzicielska i związkowa to dwie różne miłości . Wiem również , że nie mogłabym być z facetem który próbował by wsadzać mnie w nie moje buty , dla niego jest ważne , że mu nie przeszkadzam być aktywnym ojcem . Tak na marginesie M rozwalił mnie tekstem , że zdaje sobie sprawę , że z dziećmi jest jak z puszczaniem bąków , tylko własne da się wytrzymać smile)) Przyjaznimy się z M w naszym małżeństwie więc może łatwiej jest nam akceptować swoje potrzeby , obydwoje też przeszliśmy tresurę i hartowanie w związkach z ex więc nie chcemy tracić czasu w życiu . Jedna uwaga na koniec nie było by to możliwe gdybyśmy nie obgadali naszych wątpliwości i lęków po sto razy na początku związku .
            • sofija_biala Amen! 16.09.10, 17:54
              Jak dla mnie - Twój post powinna sobie wydrukować, przeczytać ze zrozumieniem a następnie zastosować w praktyce każda potencjalna kandydatka na macochę, niezależnie od tego, czy planuje zostać potem matką, czy nie.
              Takie podejście doskonale testuje i partnera, i własną gotowość na trudny z definicji związek.
        • glasscraft Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:41
          konstancja16 napisała:

          > nie zgadzam sie, ze wszystko musi sie krecic wokol dziecka.

          Ja tez nie... potencjalna rodzina autorki watku sklada sie z trzech osob - jej, meza i dziecka (kolejnosc nie ma swiadczyc o statusie osoby w rodzinie) i o ile dziecko z natury rzeczy wymaga szczegolnej uwagi (w bardzo szeroko pojetym rozumieniu slowa uwaga), to 100% podporzadkowanie pozostalych uczestnikow tego ukladu temu dziecku i pominiecie ich jako osob (czyli przemiane z partnera w zwiazku na 24/7 obsluge) skonczy sie - imho - sytuacja kiedy pietnastolatek powie do macochy "dla mnie to mozesz na ulicy zdychac"...
        • alannda Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:05
          Popieram! Jestem matka prawie 3 latka i nie wyobrazam sobie zmuszac kogokolwiek, zeby odczuwal przyjemnosc z obcowania z nim, bo to nie zawsze jest przyjemnosc. Owszem mozna sie z nim swietnie bawic, pod warunkiem, ze poswieci mu sie 100% swojej uwagi i pozwoli mu sie robic to na co ma ochotewink Nie kazdy to umie i ma cierpliwosc, ja do cudzych dzieci tez mam w ograniczonym zakresie. Chcialam tylko powiedziec, ze jesli sie lubi byc szanowanym i traktowanym przez dziecko dobrze to trzeba go tego uczyc od bardzo wczesnych lat. Bo jesli sie tego nie zrobi to potem mamy egzemplarz w stylu mojego pasierba, lub w skrajnych przypadkach pasierba agnessam. Takie male dzieci bardzo chetnie i szybko sie ucza, ale to od doroslych zalezy czego zechca je nauczyc.
      • 84patrysiaaaa Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:26
        ja lubie dzieci, staram sie zrozumiec ze zycie rodzinne kreci sie wokol nich ale...qde zarazem dziecko i ja czy ktokolwiek inny ma wlasne zycie a czas leci i czemu to ja mam sie poswiecac tym bardziej ze jakkolwiek kochany jest maly to nie jest moj sad boje sie ze patrze na niego przez pryzmat jego matki ktora jakkolwiek tez chce sobie ukladac zycie i zaciekle walczy o " czas ojca z synem" bo chce miec czas dla siebie
        • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:44
          No i wlasnei dlatego ci radze, zebys nie pakowala sie w ten zwiazek. bez zlosliwosci. Po prostu to nie jest sytuacja dla ciebie, a zaden facet nie jest wart zycia wbrew sobie.
    • mw144 Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 13:38
      Masz dwa wyjścia: pogodzić się z tym, że nie jesteś pępkiem świata i ktoś inny jest równie ważny dla Twojego faceta lub daruj sobie ten związek i znajdź sobie kogoś bez zobowiązań. Teraz to tylko wizyty młodego u Was, za kilka lat to mogą być wypady ojca z synem tylko we dwójkę, nawet kilkudniowe i co wtedy?
      • justmaga Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 07:55


        My mamy jego, moje i wspolne wiec wiem jak wyglada fakt,ze dzieci nieustannie czegos potrzebuja.
        Nie wiem co Twoim zdnaiem znaczy,ze wszytsko kreci sie wokol dziecka ale 3 latek zwyczajnie ma ogromne potrzeby. Ktos musi sie nim zajmowac non stop .
        Postaw siebie w takiej sytuacji. Mieszkasz gdzie indziej widujesz kochane osoba rzadko (dla 3 latka czas nawet od weekendu do weekendu jest dlugi) i zwyczajnie chcesz ,zeby ta osoba ci poswiecila swoj czas.
        A dziecko to w ogole inaczej widzi.
        Ywoj maz chce miec z Toba dzieci to moze swiadczy to o tym,ze w ogole jest rodzinny i lubi dzieci a nie ,ze syn jest pepkiem swiata.

        Nie podalas zadnego przykladu ( albo nie doczytalam) jak to wyglada.
        Gdybym swoja corke widywala raz w tygodniu to caly weekend bym zorganizowala wlasnie pod nia. Przeciez w koncu dla mojego partnera mam jeszcze mnostwo czasu. Nie wyobrazam sobie,ze mam dziecko akurat u siebie i zostawiam je z opiekunka idac na impreze smile

        radze przemyslec dobrze co dalej. Czy jestes w stanie ni byc zazdrosna o to dziecko. Bo w koncu i tak mnostwo czasu spedzacie tylko we dwoje..
        • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 09:58
          Gdybym swoja corke widywala raz w tygodniu to caly weekend bym zorganizowala wl
          > asnie pod nia.

          Ja meiszkam ze swoimi dziecmi, ale na codzien nie spedzam z nimi dosc czasu - praca, obowiazki. Weekendy zawsze organizujemy pod dzieci, glownie pod mlodszego, bo to takze jest nasza potrzeba jako rodzicow. Chlop ktory ma prace wiazaca sie z wyjazdami czuje sie jeszcze bardziej poszkodowany i wiem, ze dzieci - jego i nasze sa u niego na pierwszym miejscu.
          Tyle ze my wiedzielismy od poczatku, ze takie jest nasze podejscie, i miedzy innymi dlatego zwiazalismy sie wlasnie ze soba, ze wyznajemy podobne wartosci w tej najwazniejszej dla nas sprawie.
          • aragorna71 Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 11:39
            a macie tez czas dla siebie? Mam na mysli jakiej wyjscie wieczorem, krotki wyjazd itp?
            Pytam, bo moja siostra ma poglady zblizone do twoich w kwestii dzieci a jednak uwaza, ze jej maz jest dla niej jedyny i najwazniejszy i mimo codziennego zaganiania czesto razem wychodza, wyjezdzaja. Ma 3 dzieci z wyboru i pracuje zawodowo.
            Moi rodzice, ktorzy przezyli z soba w zgodzie 40 lat maja do tego podobny stosunek.
            Ale moze ja wychowalam sie w "dziwnej" rodzinie i dlatego jestem chlodna i nie chce miec dzieciwink
            • justmaga Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 11:58
              Pewnie ,ze mamy smile

              Czesto razem gdzies wychodzimy zostawiajac dzieci w domu. A nawet w domu czasem zamyskamy sie razem w sypialni chcby po to,zeby razem obejrzec jakis film.

              Dzieci to dzieci a my to my. Zadne dziecko nie zajmie mojego miejsca w M zyciu ani na odwrot bo to sa dzieci.
              Nie wiem czy potrafie to dobrze powiedziec.
            • tully.makker Re: Nowa macocha to Ja!! 10.09.10, 12:10
              a macie tez czas dla siebie? Mam na mysli jakiej wyjscie wieczorem, krotki wyja
              > zd itp?

              Gdybysmy sie uparli, to pewnie czas by sie znalazl. ostatnio maluch byl u jednych dziadkow, starszak u drugich, a my mielismy tydzien razem. Ale ja najbardziej cenie te wieczory, kiedy siedzimy sobie nad lapka wina gdzy mlodszy juz spi. Moja praca neistety ma to do siebie, ze wymaga dosc czestych wyjsc wieczornych, niekiedy z partnerem, co przy spedzaniu jeszcze dnia w pracy sprawia, ze mamy ochote troche pomieszkac. A nasze glowne sposoby spedzania wolnego czasu - wycieczki rowerowe, spacery po lesie, baseny i inne takie to cos, co najprzyjemniej robi sie wlasnie z dziecmi. generalnie z tego co chlop mowi, i co ja czuje, to najbardziej brakuje nam bycia razem jako rodzina - cala, bo Mala bywa u nas za rzadko teraz jak na potrzeby chlopa - ale to przywilej bycia nastolatka, ze przebywanie z rodzicami nie jest atrakcyjne.
    • 84patrysiaaaa Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:34
      Ps kochane jak moge zmienic swoj nick tj aby przy autorze nie było 84patrysiaaaa?
      • illegal.alien Re: Nowa macocha to Ja!! 09.09.10, 14:36
        Nie da sie. Musialabys zalozyc nowe konto na gazecie.
    • krowa_laciata Re: Nowa macocha to Ja!! 16.09.10, 02:26
      Nie dziwię się, że chwile z maluchem bolą skoro takie jest podejście partnera. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że młody przyjeżdża i jest pępkiem świata, a ja schodzę na dalszy plan. Co prawda moj mąż też miewał na poczatku jakies chore teksty o braku miłości do jego potomstwa, ale szybko go naprostowałam, że ja jego dzeici kochac nie muszę i nie zamierzam. Sprawa może o tyle latwiejsza, że mam własne dzieci i chłopu kochac ani niańczyć ich nie każę, więc łatwiej mu to pojąć. No i moje dzieci też nie są pępkami świata. Wiedzą, że są ważne, kochane i gdyby włos im z głowy spadł z powodu M to M w kosmos leci, ale dopóki krzywdy im nie robi nie ma ważnych i ważniejszych w rodzinie, są równi.
      Tobie proponuję pogadać z partnerem i dogadać tę kwestię, bo nic dobrego to nie wroży. A jesli nadal temat będzie kończony klótnią i tekstami w stylu "droga wolna"... to jednak rozwazyć tę drogę...
      .
      • agnessam Re: Nowa macocha to Ja!! 16.09.10, 09:32
        Nie ma to jak zdrowe podejscie do rzeczy. Tylko jak piszesz, kazdy z was ma dzieci z poprzedniego zwiazku. U autorki postu jest inaczej i tak jak ona pisze, ta "chorobliwa" milosc do malucha jest objawem tego, ze ojciec dlugo walczyl o dziecko ). Sama autorka nie ma wlasnych dzieci. Jak przekonac chlopa, ze tak nie musi byc? Pisze, bo u mnie jak byl weekend z pasierbem, to trzeba bylo robic co dziecko chcialo, a jak odmawialam brania w tym udzialu, konczylo sie fochami meza, ktory winil mnie o zla atmosfere w domu.
    • nangaparbat3 Re: Nowa macocha to Ja!! 18.09.10, 10:57
      W życiu sensownie funkcjonującej rodziny tak już jest, że wszyscy dostosowują się do najsłabszego - w życiu dysfunkcyjnej najsłabszy płaci najwyższą cenę za kiepskie funkcjonowanie całości. Stan optymalny - przystosowujemy się do potrzeb najsłabszego w taki sposób, z takim podziałem ról i obowiązków, by dla wszystkich było to do przyjęcia. Wiem najlepiej, jakie to trudne, za trwającą lata bardzo ciężką chorobę mego ojca zapłaciła moja córka depresją, pewnie choroba dziadka nie była jedyną przyczyną, ale faktem jest, że w pewnym momencie spojrzałam na córkę i pomyślałam: mam w domu porzucone dziecko, a niedługo potem okazało się, że depresja.
      Takie relacje jakie są bardzo Ci nie pasują, i nie dziwię się, postawa "nie podoba ci się, to sio" jest nie do przyjęcia (jeśli serio, a nie byle co powiedziane w gniewie). Z drugiej strony jeśli Ciebie dotyka ignorowanie Cie przez trzylatka albo jego teksty "Pati be", jeśli nie rozumiesz, że rodzic skupia się na trzylatku, bo to trzylatek (a dziecka w tym wieku na ogół nie można z oka spuścic), to na zakładanie rodziny chyba za wcześnie. Ale masz co najmniej rok na ostateczne decyzje, wiele się jeszcze może zmienic.
      • erillzw Re: Nowa macocha to Ja!! 01.10.10, 22:22
        Ale chyba jest roznica miedzy dostosowuja sie a podporzadkowuja absolutnie wszystko nie zwazajac na nic.

        Bo przeciez umiejetnosc nie wykluczania nowej partnerki z aktywnosci ojcowskiej nie jest czyms nierealnym o czym sie mowi na zasadzie "wszyscy wiedza ze tak jest ale nikt tego nie zna"; bo mamy tu na forum przyklady tego, ze da sie byc aktywym i odpowiedzialnym ojcem ale nie robic tego kosztem nowej rodziny.
        Wiec bronienie ojca bo jest jest ojcem dla swoich dzieci ale kosztem tego ze gdy one sie pojawiaja w domu jego nowa rodzina/parterka nagle przestaje istniec bo jest synus/corunia jest dla mnie bronieniem patologii a nie porzadnego faceta ktory umie byc ojcem. Jesli umie byc ojcem niech i umie byc facetem.
        U nas jak cora przychodzi z tata (bo jest tak, ze spedza wiekszosc popoludnia z tata) do naszego domu to nie jest tak, ze ja nie istnieje, malej wszystko wolno lacznie z ignorowaniem mnie, czy dziwnymi tekstami bo "to jest czas cory z tata i ja powinnam zapasc sie pod ziemie i znosic znoje bo tak"; ale dziala to tak, ze spedzamy ten czas wspolnie (choc bardziej Mauz z cora); ja nie jestem ignorowana a jesli pojawiaja sie takie symptomy to sa natychmiast przy mnie omawiane i wyjasniane zeby nie tworzyc poczucia odilozowania kogokolwiek (mnie czy corci Mauza). nie jestem zmuszana w zaden sposob do tego by byc aktywna w zabawie ale po prostu naturalnie wychodzi ze jestem w niej uczestnikiem choc nie tak zywym. Nie ma czegos takiego, ze ojcostwo wylacza partnerstwo. Dojrzalosc polega na tym, ze potrafisz te cechy polaczyc bez wzajemnego wykluczania.
        Jesli facet jest najbardziej super tata, ignorujac swoja parterke w obecnosci dziecka i podpasowujac wszystko (lacznie z kazdym prcentem swojej uwagi) wlasnie dziecku to przekazuje owemu ni mniej ni wiecej to, ze parterki sie nie szanuje, nie zauwaza i jest niewazna. Po prostu. Od kogo dziecko ma sie nauczyc wspolistnienia, szacunku i pojmowania waznosci nowej rodziny jesli nie od swojego ojca? A jesli on ma w dupie owa w trakcoie przebywania z dzieckiem to trudno zeby synus/cora potem mieli inny stosunek do tej rodziny, prawda? To jest wlasnie sytuacja agnessem.. tata ma w dupie ja kiedy jest z nimi ich syn wiec i syn ma w d** ja, prawda?
        Takze ja zawsze jestem za tym, zeby nie przeginac w zadna ze stron i brac przyklady z ludzi ktorzy potrafili sobie odpowiednio porozkladac priorytety, nauczyc ich dzieci i umieja odpowiednio rozparcelowac uwage.
        • konstancja16 Re: Nowa macocha to Ja!! 01.10.10, 23:00
          erillzw napisała:

          > Jesli facet jest najbardziej super tata, ignorujac swoja parterke w obecnosci dziecka i podpasowujac wszystko (lacznie z kazdym prcentem swojej uwagi) wlasnie dziecku to przekazuje owemu ni mniej ni wiecej to, ze parterki sie nie szanuje, nie zauwaza i jest niewazna.

          Bardzo trafne spostrzezenie. Prosta sytuacja: siedzimy przy stole, rozmawiamy (NM i ja), a nagle Maly: tato... (cokolwiek, pic, obwiescic swiatu, ze pies sasiadow zrobil kupe, opowiedziec, zapytac). Trzy rozne reakcje:

          - zignorowac partnerke
          - zignorowac dziecko
          - powiedziec: momencik, rozmawiam z Konstancja, zaczekaj chwile albo obsluz sie sam.

          Jestem za ostatnia wersja, rowniez akceptujac, ze jak sa w srodku zabawy to NM nie poleci w podskokach zmienic mi detke w rowerze NATYCHMIAST. Przerywajac gre z Malym w kulminacyjnym momencie.

          Wylaczajac sytuacje awaryjne (tryskajaca krew, spadajace na glowe ksiazki, walizki, zabawki) warto chyba przyzwyczajac wszystkich do wzajemnego szacunku. Nie olewamy cie, Maly. Ale, jak chce ci sie pic do idz sam po wode (Maly, prawie 120 cm, wlasnie osiagnal poziom, ze jak stanie na palcach i uzyje jakiegos narzedzie – lyzki albo widelca – to sam sobie naleje wody z kranu z filtrem. Jak chce zmieszac z sokiem to tez jest w jego zasiegu). Jak chce cos wtracic do rozmowy to nie przerywajac w pol slowa glosnym krzykiem. I te zasady obowiazuja wszystkich – nikt nikomu nie przerywa jesli nie ma wielkiej awarii.

          w takich trzyosobowych (czy wieloosobowych, jak mamy gosci) sytuacjach Maly dostaje (mam nadzieje) jakis wzor na rozmowe z ludzmi. nie wiem czy tez wzor przetrwa probe czasu bo w innych miejscach na porzadku dziennym jest wzajemne przekrzykiwanie i "rozmowa" typu piec osob mowi naraz ale nikt nie slucha. ale w moim domu bede sie upierac przy wersji przedstawionej powyzej.

          -
          Gdy mówisz, co będzie w przyszłym roku, diabeł chichocze.
          • glasscraft Re: Nowa macocha to Ja!! 02.10.10, 09:43
            Konstancja i erillzw - nic dodac, nic ujac. Po prostu zdrowy rozsadek i balans. I nikt mi nie udowodni, ze sie nie da, bo sama wiem ze sie da smile
            • 13monique_n Re: Nowa macocha to Ja!! 04.10.10, 12:10
              Otóż to. Da się. Z zachowaniem zasad wzajemnego szacunku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka