kwiatek_30
28.02.11, 14:45
Byłam wręcz pewna siebie, ze na tyle się uodporniłam na exsie, że nic mnie wiecej nie wk...wi, trzęsie mnie z nerwów jak pisze do tu teraz na forum. Gdybym mogła rozszarpałabym ja własnymi rekami. Myslałam że dorośnie i sobie po 7 latach plucia jadem odpuściła (2 lata spokoju), powód moich nerwów list. od poczatku ich rozwodu wieczna kłótnia i utrudnianie kontaktów M z jego córą, walki po sądach, które dla mojego M zawsze były pozytywnie rozpatrywane. My zero kontaktu z ex M listownie pisał kilka zdań na temat przyjazdu po córkę, niestety do tej pory utrudnienia a nawet ostatnio ex zabiera dziecku telefon córce który kupił M do kontaktów. Wiec m w trosce o to ze nie wie od kilku tygodni co sie dzieje z dzieckiem( mieszkamy w innym miescie dość daleko od ex) poprosił tamtejszą policje telefonicznie o sprawdzenie co sie dzieje (wiadomo rózne rzeczy sie dzieje na świecie, ex lubi imprezować itp. ) policja była sprawdziła jak sie okazało dziecku zabrała telefon bo niby obcy do nie wydzwaniaja i ona sie niby bała( nadmieniam numer córki ma tylko M i nikt poza nim nie miał no i ex wiedziała), policjanci telefonicznie powiadomili mojego o zaistniałej sytuacji, kazali oddac telefon córce, M sie dodzwonił i usłyszał od córy że nie miała dostepu do telefonu. No i przyszedł list, oczywiście że to ja dzwoniłam na policje ze to wszystko moja wina, że dziecko 15 letnie, sie mnie boi ( nie mając ze mną praktycznie styczności bo ja zostawiam widzenia się z dzieckiem M jak już są te spotkania) oczywiscie teksty ze pewnie ja dałam numer jego córy obcym facetom i teraz wydzwaniają, dodała że tak stwierdziła córa. Szlag mnie trafił miałam chęć pojechać i ją rozszarpać. Niestety M mnie powstrzymał, załatwił sprawę po swojemu, skontaktował sie z naszym pełnomocnikiem, ten z ex i czekamy na wieści, mój m stwierdził że dość już posadzania mnie i jego za całe zło tego swiata, nie daruje juz tego ex( tym bardzoej że nie ja byłam winna rozpadu ich małżeństwa a sama ex znalazła sobie inny model i poszła w długą zabierając córkę, okradajac ich wspólny majatek, czym przegrała sprawe o rozwód). Czasami sie zastanawiam co kieruje tymi wszystkimi podłymi do szpiku kości exsiami, które za swoje porazki życiowe, rozbicie zwoich małżeństw z ich winy nie wiem czy to zazdrość że facet ułożył sobie życie na nowo ma kochającą rodzinę, dba jak może o dziecko z poprzedniego zwiazku, powiedzcie mi czy to jest mało? czego one jeszcze chcą, (i jak można mieszać jeszcze do swoich gierek nic niewinne dziecko).
Sorry za błędy mam tekiego nerwa że nie mam siły zbytnio pisać. napiszcie mi może zrozumiem i mi przejdzie.