Dodaj do ulubionych

A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M

28.02.11, 14:45
Byłam wręcz pewna siebie, ze na tyle się uodporniłam na exsie, że nic mnie wiecej nie wk...wi, trzęsie mnie z nerwów jak pisze do tu teraz na forum. Gdybym mogła rozszarpałabym ja własnymi rekami. Myslałam że dorośnie i sobie po 7 latach plucia jadem odpuściła (2 lata spokoju), powód moich nerwów list. od poczatku ich rozwodu wieczna kłótnia i utrudnianie kontaktów M z jego córą, walki po sądach, które dla mojego M zawsze były pozytywnie rozpatrywane. My zero kontaktu z ex M listownie pisał kilka zdań na temat przyjazdu po córkę, niestety do tej pory utrudnienia a nawet ostatnio ex zabiera dziecku telefon córce który kupił M do kontaktów. Wiec m w trosce o to ze nie wie od kilku tygodni co sie dzieje z dzieckiem( mieszkamy w innym miescie dość daleko od ex) poprosił tamtejszą policje telefonicznie o sprawdzenie co sie dzieje (wiadomo rózne rzeczy sie dzieje na świecie, ex lubi imprezować itp. ) policja była sprawdziła jak sie okazało dziecku zabrała telefon bo niby obcy do nie wydzwaniaja i ona sie niby bała( nadmieniam numer córki ma tylko M i nikt poza nim nie miał no i ex wiedziała), policjanci telefonicznie powiadomili mojego o zaistniałej sytuacji, kazali oddac telefon córce, M sie dodzwonił i usłyszał od córy że nie miała dostepu do telefonu. No i przyszedł list, oczywiście że to ja dzwoniłam na policje ze to wszystko moja wina, że dziecko 15 letnie, sie mnie boi ( nie mając ze mną praktycznie styczności bo ja zostawiam widzenia się z dzieckiem M jak już są te spotkania) oczywiscie teksty ze pewnie ja dałam numer jego córy obcym facetom i teraz wydzwaniają, dodała że tak stwierdziła córa. Szlag mnie trafił miałam chęć pojechać i ją rozszarpać. Niestety M mnie powstrzymał, załatwił sprawę po swojemu, skontaktował sie z naszym pełnomocnikiem, ten z ex i czekamy na wieści, mój m stwierdził że dość już posadzania mnie i jego za całe zło tego swiata, nie daruje juz tego ex( tym bardzoej że nie ja byłam winna rozpadu ich małżeństwa a sama ex znalazła sobie inny model i poszła w długą zabierając córkę, okradajac ich wspólny majatek, czym przegrała sprawe o rozwód). Czasami sie zastanawiam co kieruje tymi wszystkimi podłymi do szpiku kości exsiami, które za swoje porazki życiowe, rozbicie zwoich małżeństw z ich winy nie wiem czy to zazdrość że facet ułożył sobie życie na nowo ma kochającą rodzinę, dba jak może o dziecko z poprzedniego zwiazku, powiedzcie mi czy to jest mało? czego one jeszcze chcą, (i jak można mieszać jeszcze do swoich gierek nic niewinne dziecko).

Sorry za błędy mam tekiego nerwa że nie mam siły zbytnio pisać. napiszcie mi może zrozumiem i mi przejdzie.
Obserwuj wątek
    • mw144 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 28.02.11, 15:58
      Skoro chłop szczęśliwszy od niej, to przynajmniej utrudnia mu życie jak może, ja mam taki sam egzemplarz. I tak Ci zazdroszczę bo Tobie zostało jeszcze 3 lata użerania się z eksią, mnie jeszcze 8wink
      • kwiatek_30 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 28.02.11, 16:24
        Oj kochana mylisz się, znając życie ex zrobi wszystko aby dziecko uczyło sie do 24 roku życia, nie przeszkodzi nawet to że córka M idzie do zawodówki po gimnazjum, tak że jeszcze 9 lat. A na marginesie exsia musi sie z czegoś utrzymać, jak nie pracuje od 15 lat, ma alimenty i to nie małe, kupe sieki z opieki, tak że włosy z głowy by powyrywała symulując chorobe żeby mieć kase.
        • mw144 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 07:51
          A nie chcecie zabrać dziecka do siebie?
        • braktalentu Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 10:41
          To ciekawe, że łączysz "spokój z eksią" z prawnym wygaśnięciem obowiązku alimentacyjnego. To by wskazywało, że odpowiedź na pytanie "czego chcą te wszystkie exie" jest w przypadku Waszej Ex dość prosta - pieniędzy.
          Istnieje jeszcze możliwość, że Ty za jedyny obowiązek swojego męża wobec swojej pasierbicy uważasz alimentację i dlatego liczysz na rozwiązanie problemu poprzez wygaśnięcie tegoż obowiązku.

          Dziecko ma piętnaście lat. Usiłuję sobie przypomnieć siebie w tym wieku i próbuję sobie wyobrazić, że rodzice zabraniają mi kontaktować się np. z babcią i zabierają komórkę (proszę mi nie wypominać, że te X lat temu nie było komórek-smile). Wydaje mi się, że w takich okolicznościach skorzystałabym z jakiejkolwiek innej formy kontaktu (list, telefon z budki, mail z komputera kolegi, cokolwiek), żeby osoba, z którą czuję się związana wiedziała, że wszystko u mnie OK. Nie twierdzę, że poprosiłabym o pomoc - domyślam się, że działanie w konflikcie lojalnościowym musi być trudne, ale nie wyobrażam sobie, że daję się odciąć od kochanego członka rodziny.
          Jeżeli ktoś poza mną ma takie odczucia (macie?), to warto się zastanowić jak pracować nad więzią z dzieckiem, żeby następnym razem nie pozostawać w niepokoju o Jego los.
          • nangaparbat3 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 21:39
            Mam (takie odczucia). Gdyby dziewczyna chciała, ma pietnaście innych sposobów by skontaktowac się z ojcem.
          • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 04.03.11, 19:50
            Nic dodać nic ująć. Dziecku w wieku 15 lat nie da się zabrać komórki, ani zniszczyć jej - bez konsekwencji. Mamusia, która to robi przeciwko ukochanemu tatusiowi - ma przechlapane.

            Moim zdaniem tatuś zagolopował się w walce z eks. Nie mam doświadczeń z pasierbicą, bo dorosła kobieta, więc ma prawo odmawiać ze mną kontaktu, ale mam doświadczenia z własnym dzieckiem, którego sama wychowuję od urodzenia, bo tak zdecydowałam.

            Też mam tysiące zastrzeżeń do jego ojca, od urodzenia syna, ale nigdy moje zastrzeżenia, obawy, wściekłość nie przekładały się na kontakty z dzieckiem. Byłam wściekła, ale tata kochał dziecko, więc nie robiłam nic przeciwko niemu. Nie nasyłałam na niego policji, nie oskarżałam go. Miał stały kontakt z dzieckiem. Było odwrotnie, to on wytoczył mi sprawę sądową o ustalenie kontaktów z dzieckiem, zniosłam to spokojnie. Dostał w sądzie rzadsze kontakty, niż to, co ja mu zapewniałam.

            Po sprawie sądowej, miał kontakt z dzieckiem większy niż sąd mu dał. Zrozumiał to bardzo szybko, od 14 lat wychowujemy razem syna, zgodnie, bez nerwów.

            Owszem, on czasem spóźnia się z alimentami, ale ja mu też nie wysyłam komornika ani policji. Konsultuję się w sprawie syna, chociaż nie zawsze jest konsekwentny wobec dziecka.

            Moja rada: dobro dziecka. Dziecko chce mieć spokój, nie policję w domu. Chce mieć rodziców, którzy się o niego troszczą. Jak mamusi czegoś brakuje w głowie, to niech tatuś będzie normalny. Nienormalna mamusia i nienormalny tatuś to największa tragedia dla dziecka

          • 13monique_n Brak talentu... 17.03.11, 09:44
            Masz rację. Tysiąc procent racji! Moja córka ma 15 lat. I patrzyłam, jak jej ojciec, który podczas naszego małżeństwa usiłował ją psuć (no, rozpuszczał wink ), po naszym rozstaniu sukcesywnie krok po krok, psuł ich relacje. NIe zadbał o to, co ja starałam się w dzieciach podtrzymywać po rozstaniu - "tata Was kocha i zależy mu na Was". Przede wszystkim - wyprowadził się daleko. Przyjeżdżał kiedyś 2x w miesiącu, a ostatnio, kiedy ona chciała się z nim jeszcze widywać - to raz na 2-3 miesiące. Syn miał do niego więcej cierpliwości, ale i to "kochający" tatuś zmarnował.
            Mogłabym zrobić listę zaniechań dla tych Nexi (sama nią też jestem, dodam dla jasnosci), których "Misio" powinien unikać, jeśli nie chce potem wciskać głodnych kawałków o Eksi utrudniającej kontakty z dziećmi mającymi 15 i prawie 18 lat. I dodam, złośliwie już - tak, pieniądze od takiego "tatusia" to jedyny jego namacalny wkład w wychowanie dziecka. Kiedy go nie ma, by pojechać do lekarza, pójść na wywiadówkę, czy zaprosić do siebie na weekend, bądź wakacje. I owe pieniądze tatuś będzie musiał łożyć nie do 18 roku życia, a do końca nauki (studia), bądź do 26 roku życia, jeśli potomek przesadzi i studiować będzie zbyt długo.
            • edw-ina Re: Brak talentu... 17.03.11, 10:16
              I dodam, złośliwie już - tak, pieniądze od takiego "tatusia" to jedyny jego na
              > macalny wkład w wychowanie dziecka. Kiedy go nie ma, by pojechać do lekarza, pó
              > jść na wywiadówkę, czy zaprosić do siebie na weekend, bądź wakacje

              - podobnie na to patrzę. Pamiętam, jak kiedyś M wyprowadził mnie z równowagi, używając jednej z moich ukochanych wymówek "bo ja jestem ojcem" (druga wersja to "bo to o dzieci chodzi") i zapytałam: tak, skoro jesteś ojcem, to w takim razie jak ma na imię najlepszy przyjaciel twojego syna? W jaką grę najczęściej gra? Znasz jego wychowawczynię, wiesz, kiedy ma kolejną wizytę u dentysty? Sprawdziłeś, czy odrobił lekcje? Pamiętasz, kiedy trzeba go zawieść na basen, w jakim rozmiarze nosi buty? Jak nie, to nie wciskaj mi ściemy, że jesteś ojcem w jakimkolwiek innym niż czysto biologicznym wymiarze.
              Od razu dodam, że obraził się na mnie na ładnych kilka dni, a przypominał sytuację jeszcze naście razy. Mimo to, ja nie zmienię zdania. Skoro adoptowane dzieci (pomijając okres butnu, kiedy chcą za wszelką cenę poznać bilogicznych rodziców) uznają za matkę i ojca tych, którzy ich wychowali, tak samo nie trzeba uznać za rodziców tych, których geny mamy.
              • 13monique_n Re: Brak talentu... 17.03.11, 12:22
                Generalnie, podsumowując, Edwina - dokładnie tak. Mam dwójkę nastolatków w domu, mój już mąż ma dwie córki (jedna już 12 lat, druga niedługo 9). I widzę, że w tym wieku już to dzieciak ma podejście "gdzie wola, tam sposób". Córki mojego męża bardzo go kochają, ale ja od kilku lat widzę, jak on niezmiennie o tę ich miłość zabiega. Wspiera go w tym jego ojciec (dziadek dziewczynek) i wspieram ja. Wspieramy, bo naprawdę czasem trudno dorosłemu złapać dystans i nie pomyśleć, że (przepraszam za określenie) wredny potomek "specjalnie" coś robi. (mam dwójkę "wrednych potomków" z inwencją wink ).
                Zatem, dbający i kochający ojciec, nawet "wyprowadzony " znajdzie sposób na zachowanie więzi z dzieckiem. Tylko musi się STARAĆ. On sam, a nie czekać na inicjatywę dziecka. A dziecko odwdzięczy się tym samym - miłością za miłość. Nawet w okresie buntu.
                • ajeje Re: Brak talentu... 18.03.11, 09:45
                  Nie każda akcja wywołuje takie same reakcje. Ludzie są różni, dzieci też.
                  Mam doskonały przykład przed nosem. Dzieci M różni rok (w wieku pomaturalnym jest to żadna różnica). Oboje są równo kochani przez ojca, za oboje dałby się poćwiartować, dla obojga choć raz w życiu rzucał wszystko i jechał z daleka bo dostał telefon „tatuś przyjedź, potrzebuję Cię”, każde z nich miało ustanowione przez ojca kieszonkowe poza alimentami, dla każdego ma czas i uwagę gdy powiedzą że tego potrzebują, sam z siebie co tydzień ustanowił żelazny termin spotkań na który przychodzi nawet z gorączką i waruje u nich na ulicy by się z nimi już od drzwi domu widzieć i być choć chwilę dłużej. Efekt: jedno przychodzi chętnie, rozmawia chętnie, współpracuje chętnie - więź między nimi cały czas istnieje i jest bardzo dobra i silna, a drugie nie widziało się z ojcem już od dwóch miesięcy, ostatni kontakt to telefon że potrzebuje więcej pieniędzy bo wzrosło czesne w szkole.
                  Nie wiemy jaki błąd popełnił M, nie wiemy czy i jak do tego dziecka trafiła matka (matka właśnie uważa że ojciec jest od dawania a jak nie daje to jest złym ojcem), wiemy że jest dwoje prawie dorosłych ludzi, traktowanych tak samo a zachowujących się odmiennie.
                  • 13monique_n Re: Brak talentu... 18.03.11, 10:59
                    Wiesz, moim zdaniem człowiek już prawie dorosły (pomaturalny) zaczyna sam dojrzewać i dokonywać wyborów. Mój przykład dotyczył DZIECI, które przekształciły się w NASTOLATKI. I na tym etapie, nawet biorąc pod uwagę "burze i napory", to jednak ojciec (matka) odpowiadają za jakość i siłę relacji z dzieckiem.
                    • ajeje Re: Brak talentu... 18.03.11, 11:36
                      A moim zdaniem to nie całkiem tak. Bo wybór dorosłego jest efektem wcześniejszych doświadczeń. M traktował oboje równo, zawsze! Był dla nich ojcem na tyle na ile się dało (to on odbierał chorego nastolatka ze szkoły, to on załatwiał domową wizytę lekarza u drugiego dziecka gdy miało 40 stopni gorączki i on od razu wykupywał leki (które musiał podawać przez sąsiada, bo matka nie chciała mu otworzyć drzwi). Same dzieci stwierdziły że od czasu jak nie mieszkają razem ich kontakt jest bliższy i lepszy. Mimo to jedno zawsze bardziej był do niego nastawione roszczeniowo („bo mama powiedziała ze masz obowiązek zapłacić”wink i widzę że coraz bardziej się od niego oddala, a drugie wychowane w tym samym domu, w tych samych warunkach (nawet do szkoły chodziły tej samej) jest z nim naprawdę blisko i wygląda na to że kontakt z ojcem jest radością a nie obowiązkiem.
                      • 13monique_n Re: Brak talentu... 18.03.11, 11:44
                        Mogę podać tylko własny przykład i mojej siostry. Obie doświadczyłyśmy podobnych problemów z naszym ojcem. Gdzieś na etapie dorosłego życia on się skutecznie "wypisał". I moja siostra "spluneła" na to, mimo bólu (wiele razy rozmawiałyśmy o tym). A ja, mimo że nie mam cienia złudzeń, odnalazłam kontakt z ojcem - zresztą po to, by się przekonać, że on ma nas faktycznie w dupie (Jayin, błagam, nie wycinaj tego słowa). czyli - takie samo podejście, sytuacja, warunki, różne charaktery - siostry i mój.
                  • braktalentu Re: Brak talentu... 18.03.11, 12:36
                    "Nie każda akcja wywołuje takie same reakcje. Ludzie są różni, dzieci też. "
                    Czy to a propos braku telefonu od dziecka?
                    Myślę sobie, że w przypadku istnienia prawdziwej więzi między rodzicem, a dzieckiem, dziecko WIE, że ojciec pozbawiony znaku życia od dziecka szaleje z nerwów. I dziecko robi WSZYSTKO, żeby rodzicowi tych nerwów oszczędzić.
                    Jeżeli dziecko nie wie jaka jest reakcja ojca na brak wieści, lub mimo, że wie, nie reaguje to znaczy, że więź szwankuje.
                    Na tym etapie rodzicielstwa (nastoletnie dzieci) odpowiedzialnością za szwankowanie więzi obarczam rodzica.
                    • ajeje Re: Brak talentu... 18.03.11, 14:39
                      Moim zdaniem, nie całkiem tak jest jak myślisz. Dziecko samo z siebie nie wie że rodzic szaleje ze zmartwienia. Sama wiem że gdyby mi moja matka nie uświadamiała że pewne rzeczy muszę zrobić, pewne działania wykonać, bo ktoś kto jest ich odbiorcą ich potrzebuje to ja sama bym na to nie wpadła. Empatii się człowiek uczy, nie rodzi z nią. W tym wypadku odpowiedzialność za więź jednak spoczywa na obojgu, również na tym które jest na stałe z dzieckiem. Jeśli ten rodzic daje dziecku do zrozumienia, że drugiemu rodzicowi nic się nie należy, że nie ma praw i uczuć, to samouświadomienie sobie że ten ktoś jednak te uczucia ma sporo czasu dziecku zajmuje.

                      Z to było a propos kwestii starania się o budowanie więzi z dzieckiem, przepraszam nie umiem sobie wyrobić odruchu wpisywania tytułów.
                      • 13monique_n Re: Brak talentu... 18.03.11, 15:24
                        Powtórzę za Brak.talentu oraz z własnych doświadczeń (pomijając takie "drobiazgi", jak wyniki badań psychologicznych). To rodzic i tylko rodzic w pierwszej fazie życia dziecka UCZY je empatii, budowania relacji, dbania o innych (nie zapominając o sobie). I miliona tego rodzaju zachowań, cech, mechanizmów. Rodzic. Ten duży. Który nie jest tylko od powołania potomka na świat, ale także od UDZIAŁU w jego wychowaniu.
                        • ajeje Re: Brak talentu... 21.03.11, 13:59
                          13monique_n napisała:

                          > Powtórzę za Brak.talentu oraz z własnych doświadczeń (pomijając takie "drobiazg
                          > i", jak wyniki badań psychologicznych). To rodzic i tylko rodzic w pierwszej fa
                          > zie życia dziecka UCZY je empatii, budowania relacji, dbania o innych (nie zapo
                          > minając o sobie). I miliona tego rodzaju zachowań, cech, mechanizmów. Rodzic. T
                          > en duży. Który nie jest tylko od powołania potomka na świat, ale także od UDZIA
                          > ŁU w jego wychowaniu.
                          >

                          Tak właśnie ja też uważam. Rodzic jest odpowiedzialny za to na kogo wyrośnie jego potomek. Dziecko samo się nie nauczy życia. Rodzic ma obowiązek je uczyć! Każdy rodzic: i ten, co z nim mieszka i ten, który z nim nie mieszka. Nie można wychodzić z założenia że dziecko jest całkowicie odporne na manipulowanie nim (a manipulować mogą obie strony), jak i nie można wychodzić z założenia że dziecko samo z siebie będzie wiedzieć że rodzic tęskni czy boi się o nie. Bo nie każde staranie się rodzica przyniesie efekty, a już staranie się które będzie cały czas negowane lub wyśmiewane przez drugiego rodzica przyniesie tych efektów mniej. Bo rodzicami są oboje i oboje mają obowiązek, nie tylko jedno!
      • eliz7822 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 17.03.11, 09:01
        Mam taka sama tyle, że mi zostało 11 lat i walka trwa od 4 lat. A sama dzieciaka porzuciła, od kiedy tworzymy związek z M zaczęło się tango od nowa...cos tak w stylu a co sobie będe żałowała.
    • tully.makker Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 28.02.11, 16:31
      Mi uodpornienie sie zajelo jakies 8-9 lat, wiec wkrotce moze i tobie uda sie olac wyczyny exi cieplym sikiem, polecam, naprawde nie warto sie denerwowac. Wiem, ze trudno, ale musisz. Szkoda zycia i zdrowia.
    • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 08:58
      Wysyłanie policji do domu, gdzie mieszka córka to jakiś horror. Nie pomyśleliście, że córka może się zwyczajnie przestraszyć takiej sytuacji? Skoro tata był niespokojny, powinien wsiąść w samochód i sam sprawdzić, jak wygląda sytuacja.
      • braktalentu Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 10:28
        Ja zwróciłam uwagę, że ojciec z córką mieszkają od siebie DALEKO. Dla jednego daleko to 10km, a dla drugiego 1000km. Łączy te kilometry to, że dla osoby zainteresowanej podróż w celu ustalenia co się dzieje jest utrudniona, lub wręcz niemożliwa.
        Przyznam, że gdybym będąc DALEKO od domu nie mogła się skontaktować z nikim z domowników, to najprawdopodobniej skorzystałabym z tej samej opcji - poprosiłabym znajomych o sprawdzenie czy wszystko OK. Jak się w tym samym mieście znajomych nie ma, a w grę wchodzą dzieci, to policja wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.
        • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 12:54
          Policja, bo córka, która jest pod opieką matki, nie odbiera telefonu? smile Eks też nie odbierała telefonu? Czy tatuś wolał wysłać policję niż dzwonić do eks małżonki?
        • nangaparbat3 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 21:41
          Nie sądzę, by nasyłanie policji na byłą żonę bez realnych powodów było zgodne z prawem - podejrzewam, że wspaniały M sam jest policjantem i poprosił kolegow po fachu.
          • edw-ina Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 22:08
            ciekawe wnioski wysnuwasz nie mając ku temu podstaw. przykre.
            • nangaparbat3 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 22:51
              Naprawdę uwazasz że to sprawa dla policji?
              Pietnastoletnia dziewczyna mieszka z matką, a ojciec nasyła policje, by sprawdzała, co się u nich dzieje?
              I policja jedzie sprawdzac? Jak nie kumple, to musiał im ciekawych rzeczy naopowiadac.
              • edw-ina Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 23:02
                hipotetycznie: twoje dziecko jest samo w domu. Przez kilka godzin nie odbiera żadnego telefonu. Nie znasz się z żadnymi sąsiadami, nie masz w mieście nikogo bliskiego (za pracą teraz jeździ się daleko), a sama jesteś 500 km dalej. I co robisz? Ja obawiając się o dziecko nie zastanawiałabym się długo. I wcale nie byłoby to nadużycie czy coś poza prawem. policja jest m.in. do tego, by rozwiać twoje obawy.
                A fakt, że dziecko nie było zaskoczone sytuacją jak dla mnie świadczy raczej o tym, że jest wychowywane w mocno chorych warunkach.
                • nangaparbat3 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 23:46
                  Jeśli mam w tym mieście matkę, to ona się dowie. Albo jej znajomi.
                  Albo przyjeżdżam.
                  A - dzwonie do szkoły, pytam czy córka uczęszcza i czy nic jej nie dolega. Jeśli córka nie chodzi do szkoły, prosze by pedagog szkolny zechciał się dowiedziec, co się dzieje, i poinformowac mnie. Jeśli nie ograniczono mi praw rodzicielskich, to najprostsza droga.
                  A już na pewno prostsza niż nasyłanie policji.
                • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 04.03.11, 19:59
                  Jak to dziecko samo w domu?! Przecież dziecko jest z mamą. Kwiatek twierdzi, że non stop z mamą, mama je odwozi do szkoły, odbiera ze szkoły, dziecko nie może napisać mejla do taty, bo mama zabrania, pilnuje, czuwa non stop, 24 godz. na dobę
                  • edw-ina Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 05.03.11, 12:24
                    Jakiej części słowa "hipotetycznie" nie rozumiesz?
                    • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 07.03.11, 21:01
                      Sytuacja jest konkretna, nie hipotetyczna, toteż odpowiadam konkretnie. Ty - hipotetycznie, wbrew faktom, które podaje autorka wątku. Radziłabym ci przeczytanie wszystkich odpowiedzi autorki, zanim coś napiszesz - hipotetycznie wink
      • kwiatek_30 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 19:23
        Po pierwsze M nie ma prawa wejść do exsi do domu, córke zawsze odbierał z pod domu łącznie exsia musiała zobaczyc jakie ma autosmile), po drugie nawe gdyby pojechał i chciał cokolwiek sie dowiedzieć napewno musiałby to zrobic z policją. sam by nic nie zdziałam, wiec wnioski - poczekaj nastepnym razem aż ktoś odpisze, a dopiero potem wysuwaj negatywne opinie.
        • nangaparbat3 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 21:42
          Gdyby poszedł do córki do szkoły to by przed nim uciekła?
        • beata-12345 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 04.03.11, 20:14
          Ja mojemu eksowi też dziecko podwożę pod dom, bo nie ma auta. I tak od 13 lat. I do głowy by mi nie przyszło, że jemu chodzi o to, żeby zobaczyć, jakim autem ja jeżdżę smile)

          Ty masz kobieto jakąś obsesję na punkcie eks.
    • rybkka24 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 09:50
      U Mnie Ex mojego nm jest raczej bezproblemowa i raczej nastawiona pt.niech nikt mi się nie wtrąca, mówiąc "slangiem" sytuacyjnym uwiera ją że ma "next" jak nas że są te nieszczęsna ex tylko raz poskarżyła się swojej byłej teściowej że Ja się jej wtrącam jak próbowałam sobie ustalić czas we dwoje z nm-em.wynikła lekka awantura ale słowa i zdanie ex mnie ani ziębią ani grzeją..
      przyznam że nie do końca rozumiem Twoje zdenerwowanie.co cię obchodzi że jakaś nawiedzona mitomanka wymyśla i Tworzy jakiś niestworzone historie.
      drażniące mogą być pomówienia na Twoją osobę ale są one tak bezsensowne i w dodatku głupie i wyssane z palca że nawet nie warto zawracać sobie nimi głowy już na pewno szkoda szarpać sobie nerwy i psuć dzień.
      a jeżeli chodzi o dziecko.jak córka skończy 18 lat będzie w świetle prawa osobą dorosłą i alim
      • rybkka24 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 10:43
        urwało mi posta.
        c.d.jeżeli córka nm-a ukończy 18 lat stanie się dorosłą niezależną osobą, alimenty będą należały się bezpośrednio jej, możecie założyć jej konto i wysyłać kwotę.jak dogada się z matką pod kątem mieszkania u niej.
        jak matka będzie robić sensację córka może zamieszkać u was(?)
        jeżeli dziecko nie jest krańcowo zmanipulowane i ubezwłasnowolnione psychiczne i umysłowo przez matkę będziecie się mogli z nią dogadać.jeżeli zechce uczyć się do 24 r.ż.to cóż..
        wtedy matka przestanie odgrywać istotną rolę przynajmniej od str.prawnej.
    • 13monique_n Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 10:29
      Mogę napisać z dwóch pozycji. Jako nexia - i tu złego słowa o Exi mego chłopa nie powiem (owszem, pewne uwagi mam, ale to raczej ogólnej natury - na mój temat ludzie też zapewne takie miewają).
      Jestem też Eksią - i przysięgam, że byłabym wdzięczna losowi za tak dbającego ojca, jakiego opisałaś i tak wspierającą go w tym partnerkę. Niestety, moje dzieci nie mają tyle szczęścia. W efekcie nie umiem Ci napisać o tym, czym kierują się takie podłe jednostki, jak opisałaś - nic, prócz tego, co sama nazwałaś. I mogę Wam tylko życzyć powodzenia.
      • braktalentu Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 10:53
        Które zdanie w poście założycielskim dowodzi, że ojciec jakoś szczególnie dba o córkę. Ja znajduję opis szarpania się z Eksią. Jego przejawem są wygrane sprawy sądowe, zakup komórki żeby mieć kontakt z dzieckiem, telefon na policję, żeby upewnić się, że wszystko OK. Naprawdę uważasz, że tak powinna przejawiać się dbałość o potomstwo.
        Dla mnie dbałość o dziecko to pielęgnowanie więzi, która sprawie, że w sytuacji trudnej (zabranie komórki, próby odcięcia od ojca) dziecko (piętnastoletnie nie pięciolatek) walczy o to co dla Niego cenne. Samo próbuje się z tym ojcem skontaktować, choćby po to, żeby się nie denerwował. Mam takie wrażenie (ale być może się mylę), że tego właśnie zabrakło w całej historii. Potwierdzenia, że konieczność angażowania policji i idący za nią nieprzyjemny list jest wynikiem utrudnień spowodowanych zachowaniem Ex, a nie konsekwencją wieloletnich zaniedbań / nieopatrzeń ojca.
        • 13monique_n Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 13:05
          A wiesz, że słusznie mi to wypunktowałaś? Nigdzie w poście założycielskim nie ma o tym ani słowa. Uzupełnię, że 15 letnia dziewczyna (moja córka ma tyle lat) potrafi sama zdecydować, czy chce się z ojcem widywać, czy nie. Czy bierze ochłapy rzucane przez niego, czy mówi "weź daj Ty mi święty spokój. Nie jestem od tego, żebyś pokazywał swoim znajomym i rodzinie swoje "tatusiowanie"". No, moja córka wredniej to określiła. I od prawie roku odmawia kontaktu z ojcem. A ja od prawie roku do niczego już jej nie przekonuję. Niedawno jej starszy brat dołączył do niej i przestał brać resztki, jakie rzucał ojciec - np. telefon raz na miesiąc, wizyta raz na 2-3 miesiące (w tej chwili nie był we Wro od poczatku grudnia i skoro córka odmówiła spotkania z nim, to on nie pomyślał, że może spotkać się chociaż z synem).
          Przepraszam, wylałam swoje żale w nieswoim wątku. Generalnie - Brak.talentu masz rację. Przyznaję się do pomyłki wynikającej z MOJEJ interpretacji, a nie treści.
    • aragorna71 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 16:00
      Moja teoria jest taka, ze wredne sa te Eksie, ktore sa same.
      Nie wiem czy to zazdrosc o to, ze partner smial sobie zycie poukladac, czy chce dokopac bo....tak.
      Zauwazylam ze to nie zalezy od tego, czy partner odszedl, czy ona odeszla.
      Nawet jak odeszla to sadzi, ze facet ma byc na kazde zawolanie.
      U was chyba wiez ojca z corka nie jest silna, bo juz 15 latka moze sie oprzec matce i miec swoje zdanie, chociaz moze zalezy to od metod manipulacji i prania mozgu.
      Ja juz dawno oswoilam sie z zachowaniem „mojej „ Eks, ale raz na jakis czas zrobi cos takiego, ze rece opadaja. Np jakis czas temu zadzwonila do mnie, ze jak jej damy 50.000 to opusci mieszkanie, ktore......nalezy do mojego meza a niebawem bedzie nalezalo do ich corki.wink) Chlop jak mu to powiedzialam smial sie z pol godziny.
      Na pytanie, czemu dzwoni do mnie odpowiedziala, ze ja mam wplyw na M.
      Dobrze, z e mi to powiedziala, wykorzystam przy najblizszej okazjiwink
      • tully.makker Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 16:09
        > Moja teoria jest taka, ze wredne sa te Eksie, ktore sa same.

        U nas sie nie sprawdza, Exia nie przestala byc wredna wraz z malzenstwem. Za to ja stalam sie bardziej wredna odkad zwiazalam sie z chlopem.
      • kittykitty Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 01.03.11, 17:03
        U mnie ta teoria się też nie sprawdza. Jestem eksią i neksią jednocześnie.
        Nasza eksia mimo, że jest sama, nie jest wredna i nie urządza nam żadnych złośliwych jazd.
        Natomiast ja jako eksia, mimo ponownego wyjścia za mąż i upływu wielu lat od rozwodu, bywam niekiedy wredna (ale raczej rzadko) dla mojego byłego z dwóch powodów:
        - po pierwsze dlatego, że jest egoistyczną świnią dbającą tylko o swój interes i komfort i skandalicznie zaniedbuje naszego syna, a jednocześnie zrzuca winę za kiepskie relacje z synem na mnie i na syna ("bo on nigdy do mnie nie dzwoni, tylko jak coś chce")
        - po drugie, bo syn był i jest trudnym dzieckiem sprawiającym sporo kłopotów wychowawczych (zgodnie z opowieściami byłej teściowej: wypisz-wymaluj tatuś, wrrrr) i odczuwam złość, że w zasadzie sama musiałam i muszę nadal się z tym zmagać i nie mogę liczyć na jego pomoc.
        • aragorna71 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 02.03.11, 08:21
          kittykitty napisała:
          Nie mialam na mysli takiej sytuacji, kiedy ojciec po rozwodzie/rozstaniu zapomina, ze rozstal sie tylko z kobieta a nie z dziecmi. Gdyby moj byly zachowywal sie tak, jak opisujesz ponizej sama bylabym wredna.
          2 moja teoria jest taka, ze fajni faceci, ktorzy w kazdej sytuacji potrafia zachowac klase trafiaja na wredna/podle/wykorzystujace baby a dran trafi na super babke, ktora czesto po rozwodzie nawet usprawiedliwia go przed dziecmi (czego nie popieram) i zastanawia sie, czy nie zwrocic czesci alimentow jak dzieci sa z ojcem w wakacje (czego tez nie popieram). Jasne, ze sa tez sytuacje posrodku, zycie nie jest czarno-bialewink

          > - po pierwsze dlatego, że jest egoistyczną świnią dbającą tylko o swój interes
          > i komfort i skandalicznie zaniedbuje naszego syna, a jednocześnie zrzuca winę z
          > a kiepskie relacje z synem na mnie i na syna ("bo on nigdy do mnie nie dzwoni,
          > tylko jak coś chce")
          > - po drugie, bo syn był i jest trudnym dzieckiem sprawiającym sporo kłopotów wy
          > chowawczych (zgodnie z opowieściami byłej teściowej: wypisz-wymaluj tatuś, wrrr
          > r) i odczuwam złość, że w zasadzie sama musiałam i muszę nadal się z tym zmagać
          > i nie mogę liczyć na jego pomoc.
    • kwiatek_30 Widze że niektóre z was zagalopowały sie troszkę. 01.03.11, 17:03
      dziewczyny walicie jak z procy, a ja nie siedzie ciagle na forum, i nie jestem w stanie odpowiadać co chwilka za postawione zarzutysmile Wiec moja kolej.
      Córka M na chwile obecna mieszka kilkaset kilometrów od nas, nie ma mozliwosci dojechania w godzine czy dwie, aby sprawdzić co się stało, znajomych tez nie mamy a tesciowa mieszkająca w tej samej miejscowości, nie chce , ba nawet nie raczyła by tam pójść, bo jest zdania aby M nie utrzymywał kontaktów z córka , i nie pchał jej w tyłek. Wiec policja była koniecznością, a córka wcale nie była odwiedzinami tych panów zaskoczona, wrecz przeciwnie stwierdziła że cieszy się ze tata do tego stopnia sie o nia martwi że panowie byli. Kolejna sprawa, to tak jak już jedna z Was napisała, matka ma taka piecze nad dzieckiem i tak ją ubezwłasnowolniła że nawet 15 latkę do szkoły odprowadza, i przyprowadza ze szkoły, komputer dziecko ma w domu nie daj bóg mała napisała by do taty, a już gdyby miała rozmawiać z ojcem na skype, to jest dla exsi molestowanie psychiczne nie córki a jej samej. Listy M pisze do dziecka, listy kontrola exsi do tego stopnia ze czyta je dziecku, córa napisze list jak może, oczywiscie pod kontrolą exsi. dziecko nie ma prawa do niczego jak to exsia napisała sama, musi ja kontrolowac bo i w świecie rzeczywistym i wirtualnym czycha na córe samo zło, i ona jej na nic nie pozawla. dochodziło do tego ze M przyjechał po dziecko i musiał podpisac papierek że ją odda w ręce matki bo inaczej by nie pojachała z tatą. Tatuś zabrał córe na jazde konną( na która uczęszcza dziecko) exsia pojechała za nimi rowerem, zeby tylko dziecko tam dotarło. Jest to śmieszne ale też i tragiczne. Córa M jest tak zaszczuta przez matke, że musi robic wszystko jak matka każe.
      Czy myslelismy o tym zeby zabrac ja od matki tak wiele razy nawet z prawnikiem omawialismy te kwestie, niestety prawnik nam odraził bo exsia nie dała by nam żyć, ja niestety nie mam zamiaru miec wiecznej wojny, chce spokoju.
      Co do alimentów płacimy i mi to nie przeszkadza, wiem co wziełam, wiedziałam co mnie czeka i nie mam do nikogo żalu. Dziecko chce na konie tata przesle kase, dziecko chce to tata da, czy tamto tata da, nie przeszkadza mi nic, przeciwnie, sama swojego czasu moje dodatkowe pieniądze dzieliłam na 2 dzieci, na córe, M i naszego syna, ale jak sie exsia dowiedziała że kupiłam małej to czy tamto wywaliła kilka razy, powiedziałam basta, teraz M wysyła pieniadze bezopsredni córce, albo sam opłaca i nie ma problemu.
      M nie miga sie od kontaktów z córa wywiązuje sie z obowiazków, i za to go szanuje, nie byłabym z nim gdyby olał sprawe bo nie nawidze takich facetów. I nie było by dla niego litości (chodź bardzo go kocham). Fakt M nie nalezy do osób walczących jak lwy, nie jest złosliwy i nie robi nic z zemsty, dla mnie ma prawo kontaktów z dzieckiem, ale exsia robi wszystko aby tatuś był ten zły chodz pisała że M jest wielkim autorytetem córki, to psuje to zeby wmówić dziecku ze to tata był zły do szpiku kości.
      • beata-12345 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 11:02
        Nie mieści mi się w głowie, że dziecko mogło się UCIESZYĆ z nasłanej przez tatusia policji, bo "tata się o nią martwi". Też nie rozumiem, jak 15-latka nie może zadzwonić do taty albo napisać mejla - matka siedzi przy niej 24 godziny na dobę i pilnuje, do kogo pisze mejle? Trochę mi to wygląda na Wasze widzenie świata, niekoniecznie odpowiadające rzeczywistości
        • kwiatek_30 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 16:45
          Powiec mi czy ty masz wogóle pojecie o macochowaniu, nie masz kontaktów z pasierbica bo ona sobie tego nie życzy, wiec powiec mi co ty wiesz o takich sprawach. Nie to nie jest nasz cholerny wymyslony świat, to jest rzeczywistość widocznie nie zrozumiała dla ciebie, bo niestety nie przechodziłas wojny, niestety nie miałaś u siebie pasierbicy, i nie znasz tak dokońca pewnych problemów, stanowiacych dwie strony, sorry ale dla mnie mój M byłby na spalonym miejscu gdybym, uchylał sie od poznania mnie z jego córką, i unikania tego bo jej sie tak widzi. Ja miałam dobry kontakt z jego córą, nie było zadnych problemów abysmy sie poznały, niestety syndrom exsi jest taki że widzi ze dziecko jest przeciwko niej i boi sie tego że my możemy jej odebrać źródło dochodów, bo tak traktuje własna córkę.

          A córa M jest taka a nie inna i ucieszyło ją. Niestety gdybys miała na wychowaniu chociaz weekendowym pasierbicę, a jej matka była by nadopiekuńcza to poznałabyś smak, rzeczywistości.
          • beata-12345 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 22:47
            Nie muszę mieć pasierbicy, żeby się zdziwić, że dziecko "ucieszyło się" z wizyty policji. Sorry, ale to chyba jakaś patologia. Ty też byś się ucieszyła, gdyby eksia nasłała na Was "np. w trosce o córkę" policję? Na miejscu eks wkurzyłabym się na maksa i już rozumiem, dlaczego ona ogranicza twojemu mężowi kontakt z własnym dzieckiem.

            Poza tym mam syna w wieku twojej pasierbicy i nie wyobrażam sobie, żebym mu mogła zakazać napisania mejla do ojca czy kontaktowania się z nim. Nawet gdyby mi coś takiego absurdalnego przyszło do głowy, to by mnie wyśmiał.

            Jeżeli jednak jest tak, jak twierdzisz, że matka córkę więzi, nie pozwala jej korzystać z telefonu ani napisać do ojca mejla, to dlaczego wy matce nie ograniczycie praw rodzicielskich? 15-letnia córka przecież powie, jak jest naprawdę, czy wolno jej się kontaktować z tatą, kto jej zabiera telefon itp. Dziecko jest traktowane jak niewolnik i wy nic z tym nie robicie?

            Mój przyszły nie uchyla się od poznania mnie z córką, tylko ona się uchyla, a dorosłej kobiecie nie można nic nakazać. Jakbyś czytała ze zrozumieniem, to nie pisałabyś głupot.

            U mnie na spalonym byłby tatuś, który wysyła policję na własne dziecko, zamiast poprosić mamusię, żeby się przespacerowała i zobaczyła, co z dzieckiem się dzieje. I mamusia takiego tatusia, czyli twoja teściowa, która mówi, że ojciec ma się własnym dzieckiem nie interesować i "nie włazić jej w tyłek" - też by była na spalonym. I sorry, ale to jakiś prymityw ta rodzinka
            • nightwish_1 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 23:36
              No niestety nie masz widać wiekszego pojęcia o manipulowaniu dzieckiem, gdyz jak sama piszesz nie przyszedł by Ci do głowy taki pomysł, a gdyby przyszedł to syn (domyslam się nie manipulowany) by Cię wyśmiał. Syn mojego M zmanipulowany przez toksyczna matkę przyjeżdżając do nas jedzie po niej i jej konkubencie, twierdzi że chce mieszkać z ojcem, jak ma wracać do domu nie odzywa się całą drogę, twierdzi że nie będzie z NIĄ w ogole gadać... Pół godziny po powrocie przysyła sms, że on zostanie w domu u RODZICÓW, a kilka godzin poźniej matka podsyła mi na NK szpiegow wypytujących czy to prawda że... i tu info, które przekazał jej młody po wizycie. Oczywiście zapytany czy gdziekolwiek potwierdzi jak jest traktowany kategorycznie odmawia. Nie powie, że go leją, wyzywają, poniżają jesli matka miałaby się o tym dowiedzieć. Ma 14 lat. W rodzinie od lat jest kurator, który nie widzi większego problemu nawet jak mamusia znika na tydzień i dzieciaka z kochasiem przemocowcem zostawia, sama z obitą twarzyczką chodzi, a dzieciak z sina twarzą do szkoły idzie i szkoła robi aferę. Bo pyta mamunię, a ta twierdzi że sie wywrocił/a, bo dzieciak twierdzi, że gdzie tam, mama kochana a "tata" super.
              Ja mam dzieci w podobnym wieku i rownież nie wyobrażam sobie zakazywania kontaktów z ojcem, nie wyobrażam sobie, że nie poradzili by sobie gdybym tego kontaktu zakazała, a oni by chcieli... tylko to, że u mnie jest tak nie oznacza z automatu, że na całym świecie nie ma popier...onych sytuacji.
              • beata-12345 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 04.03.11, 20:11
                Mam dość spore pojęcie o manipulowaniu dziećmi, sama doświadczyłam tego plus dużo literatury przeczytałam na ten temat.

                Nightwish, dziecko twojego M jest manipulowane przez twojego M oraz jego mamę. U was mówi, że nie chce wracać do mamy, u mamy mówi, że nie chce wracać do taty. Dziecko ma zrobioną wodę z mózgu, jest non stop nastawiane przeciwko drugiemu rodzicowi i powie temu, z którym jest, to, co on chce usłyszeć. Bo chce mieć SPOKÓJ. Nie chce awantur.

                Jeżeli twierdzisz, że dziecko doświadcza przemocy domowej, a wy złożyliście sprawę w sądzie, to napisz do mnie na mejla. Ja Wam pomogę w odebraniu praw matce dziecka.
            • kwiatek_30 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 06.03.11, 11:09
              Nietety ja za teściową, nie wychodziłam lecz za jej syna, a jego nie obchodzi kto co mówi a tym bardziej jego matka, wiesz sa kobiety i kobiety, no ty jako pani prawnik napewno prowadząca takie sprawy napewno wiesz lepiej ode mnie co jest w tej rodzinie, nazywajac ja prymitywną, no to jak z ciebie pani prawnik to znasz prawo na tyle dobrze że juz wiesz z wypowiedzi co na to Sąd.
      • nangaparbat3 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 21:59
        >>Córka M na chwile obecna mieszka kilkaset kilometrów od nas, nie ma mozliwosci >>dojechania w godzine czy dwie, aby sprawdzić co się stało, znajomych tez nie mamy a >>tesciowa mieszkająca w tej samej miejscowości, nie chce , ba nawet nie raczyła by tam >>pójść, bo jest zdania aby M nie utrzymywał kontaktów z córka , i nie pchał jej w tyłek.


        W miejscowości, w której mieszka jego matka i jego była żona z dzieckiem on nie ma żadnych znajomych? Co najmniej zastanawiające.

        Im więcej piszesz, tym silniejsze mam wrażenie, że Ex ma rację chroniac corkę przed ojcem.
        • edw-ina Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 22:07
          A ja wiem, że tak dziwne rzeczy się ludziom zdarzają, tak skomplikowane sytuacje, że jestem w stanie uwierzyć, iż facet nie miał kogo wysłać.
          Sama swego czasu szukałam własnego męża przez policję i chociaż był to głupi zbieg okoliczności, to w chwili, gdy obawiam się o kogoś mi bliskiego nie zastanawiam się co wypada. Za to mój mąż wyciągał mnie z komisariatu, dowiedziawszy się, że tam jestem z... telewizji.
          Mnie w całym wątku zastanawia inna rzecz - jeśli prawdą jest to, co autorka pisze o ex, to dlaczego nikt jeszcze nie próbował skierować jej na badania psychiatryczne? Bo mi to nie pachnie "nawiedzeniem", ale chorobą psychiczną, lub przynajmniej jej początkami. I dla dobra dziecka lepiej by było, gdyby dowiedział się o tym kurator dla nieletnich.
          • nangaparbat3 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 23:01
            Nie mam pojęcia, jaka jest ta ex - ale z postów Kwiatka można co nieco wnioskowac o rodzinie M. Gdyby była OK, a matka dziewczyny świrowała, normalna babcia stanęłaby na głowie, żeby tylko ochronic wnuczke. Słowa babci, że "nie będzie w d. wchodzic" nie znaczą, że babcia nie mogłaby skontaktowac się z ex i wnuczką, gdyby tylko zechciała. Ale wyraźnie nie chce.
            Kwiatek pisze, że M "gadał przez kilkadziesiąt minut" i wtedy ex zlikwidowała telefon - byc może słowo "gadał" to przypadek, a może właśnie nie - dzwonił i gadał, gadał, a dziecko słuchało - nie musiał nawet gadac nic strasznego, żeby było to udręczające.
            Moim zdaniem ex ma powody, żeby chronic córkę - choc to nie znaczy, ze nie należałoby chronic dziewczyny także przed matką, niestety to sie zdarza, i często, dziecko któremu oboje rodzice głównie szkodzą.
            • edw-ina Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 23:16
              dla mnie jest za wcześnie na wyciąganie wniosków na temat rodziny, ich relacji i dochodzeniu kto i co komu zrobił. To, co mi się nasuwa na myśl, to kilka spraw:
              - nie dziwi mnie, że dziewczynka nie pomyślała, by skontaktować się z rodzicem. Zwykle nastolatki mają małą potrzebę kontaktowania się z rodzicami. Najchętniej by ich odstawili na boczny tor, gdyby dało radę. A już z pewnością nie będą myśleć jak dorośli, że dam mu znać, bo będzie się martwił.
              - likwidowanie telefonu domowego, zabieranie dziecku jej telefonu, jeżdżenie rowerem za dzieckiem, które w danej chwili przebywa z rodzicem o pełni władzy rodzicielskiej itd. mi nasuwa na myśl jedno - problemy z głową. Może nie jakoś wyjątkowo zaawansowane, ale z pewnością godne uwagi specjalisty.
              - już kilka razy na tym forum padały słowa o babciach, które wychodziły z założenia, że skoro rodzina się rozpadła, to wnuczęta niejako "się nie liczą". Ta babcia może równie dobrze zaliczać się do tego kręgu, jak i mieć uzasadnione podstawy by sądzić, że ojciec nie powinien utrzymywać kontaktów z córką. Na przysłowiowe dwoje babka wróżyła.
              tak czy siak - ja bym porozmawiała z kuratorem. ale to może zboczenie, bo mam w rodzinie kilkoro kuratorów i prawników i nasłuchałam się takich historii, że ci ludzie są pierwszymi, z którymi rozmawiałabym o jakimkolwiek niepokojącym zachowaniu wobec dzieci.
              • nangaparbat3 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 23:42
                Wszystkie zachowania matki mogą świadczyc o jej problemach, mogą rownież świadczyc o problemach ojca. Zdaje mi się, że Kwiatek pisała coś o oskarżeniach o molestowanie córki rzucanych przez ex na niego. Jest zupełnie prawdopodobne, że matka ma problemy z głową - ale nie mniej prawdopodobne, że właśnie zachowuje się bardzo racjonalnie.
                Mozna molestowac słowem.

                - już kilka razy na tym forum padały słowa o babciach, które wychodziły z założ
                > enia, że skoro rodzina się rozpadła, to wnuczęta niejako "się nie liczą".

                Ale to jest patologia czystej wody.

                Ta ba
                > bcia może równie dobrze zaliczać się do tego kręgu, jak i mieć uzasadnione pods
                > tawy by sądzić, że ojciec nie powinien utrzymywać kontaktów z córką.

                Czyli że trzeba dziewczyne przed ojcem chronic, tak?
                • edw-ina Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 23:52
                  powiem to tak: ja jestem logiczna do bólu. I gdybym miała jakiekolwiek podstawy, by przypuszczać, że dziecko jest molestowane przez ojca, to bym zgłosiła to do prokuratury i odebrała prawa rodzicielskie. Gdybym widziała, że matka manipuluje dzieckiem, a ja wyczerpałam możliwości ruchu - wybrałabym się do kuratora i prosiła o pomoc. Ale to ja.
                  Natomiast odnośnie tegosuspicious Ta ba
                  > > bcia może równie dobrze zaliczać się do tego kręgu, jak i mieć uzasadnion
                  > e pods
                  > > tawy by sądzić, że ojciec nie powinien utrzymywać kontaktów z córką.
                  >
                  > Czyli że trzeba dziewczyne przed ojcem chronic, tak?

                  - nie napisałam, że dziecko trzeba chronić przed ojcem, bo nie widzę ku temu podstaw. Napisałam jedynie, że zbyt mało wiemy o babci, by wyciągać wnioski np. krótkiej notki o niej, a mogą one w tej sytuacji być tak skrajne jak biegun północny i południowy.
        • beata-12345 Re: Widze że niektóre z was zagalopowały sie tros 02.03.11, 22:58
          To się wszystko kupy nie trzyma.
          1. Babcia nie może przejść się do eks, lepiej wysłać policję.
          2. Tatuś dojechać też nie może, bo za daleko. To dlaczego tak daleko się wyniósł od dziecka? Nie zdawał sobie sprawy, że straci z nim kontakt?
          3. Eks niszczy kolejne telefony od tatusia i więzi córkę, nie pozwalając jej wysłać mejla. Jeśli to prawda, to znaczy, ze kobieta jest chora psychicznie i trzeba jej natychmiast odebrać dziecko.
          4. Dziecko nie kwapi się do kontaktu z tatą, ale "cieszy się", jak przychodzi do niego policja, którą tatuś wysłał.
          5. Do tego kompletu babcia, która uważa, że tatuś nie powinien mieć kontaktu z dzieckiem. Wnioskuję, że babcia też nie ma kontaktu z wnuczką i wcale się do tego kontaktu nie kwapi.
          Albo patologia albo wygląda to zupełnie inaczej.
          • kwiatek_30 RE: do beata-12345 03.03.11, 01:21
            beata-12345 napisała:

            > To się wszystko kupy nie trzyma.
            > 1. Babcia nie może przejść się do eks, lepiej wysłać policję.
            > 2. Tatuś dojechać też nie może, bo za daleko. To dlaczego tak daleko się wyniós
            > ł od dziecka? Nie zdawał sobie sprawy, że straci z nim kontakt?
            > 3. Eks niszczy kolejne telefony od tatusia i więzi córkę, nie pozwalając jej wy
            > słać mejla. Jeśli to prawda, to znaczy, ze kobieta jest chora psychicznie i trz
            > eba jej natychmiast odebrać dziecko.
            > 4. Dziecko nie kwapi się do kontaktu z tatą, ale "cieszy się", jak przychodzi d
            > o niego policja, którą tatuś wysłał.
            > 5. Do tego kompletu babcia, która uważa, że tatuś nie powinien mieć kontaktu z
            > dzieckiem. Wnioskuję, że babcia też nie ma kontaktu z wnuczką i wcale się do te
            > go kontaktu nie kwapi.
            > Albo patologia albo wygląda to zupełnie inaczej.

            Odpowiadam na postawione pytania, a przed tym zważaj troszke na słowa, a tym bardziej na słowo patologia! bo widze ze słowo dla ciebie znane ale ograniczone do pewnych wypowiedzi.

            Wiec, niestety babcia jest tak skłócona z exsia, ze od kilku lat nie mają ze sobą żadnych kontaktów, co do znajomych duzo z nich sie nie mieszka juz w tej miejscowości co exsia, a ci co zostali nie maja checi utrzymywania z ta pania kontaktów, wiec nie wchodziło w grę posłanie kogokolwiek tam, tym bardziej ze pocałowali by klamkę.

            Śmieszne jest twoje twierdzenie że tatus wyjchał tak daleko od córeczki, usmiałam sie do łez ale cóż wyjaśnie ci logicznie, tatuś jeszcze przed rozwodem przed tym kiedy dowiedział sie ze w jego zwiazku od 2 lat jest wprowadzona separacja przez exsię ( nowy facet, ) został oddelegowany słuzbowo, miał dostac mieszkania w którym mysłał że zamieszka z córka i exsia, niestety exsia nie zrezygnowała z klitki nad morzem( okradła go doszczetnie ) i mieszkał niestety w internacie, wiec tatus nie mogac zrezygnowac z pracy pracujac w służbach mundurowych, pozostał tu gdzie teraz mieszkamy.

            tak exsia jest chora ma zryty łeb, cóż wiecej przez kilka lat miała psychologa dlatego był spokój, a Sąd nie widział potrzeby w tym czasie, i nie widzi do tej pory na odebranie jej córki. Niestety mamy w Polsce takie prawo, i nie my jestesmy sami na swiecie ,że takie rzeczy sie tylko nam przytrafiają, ale jest wielu tatusiów czy mam z takimi problemami.

            dziecko kwapi sie do kontaktów z ojcem, ale mieszkając pod dachem z matką, jaka by ona nie była ale jest taka jaka jest, ma robic to co jej mamusia nakazuje, dlatego w wiekszości, to mój M, dzwoni do dziecka, pisze i jeździ do niej. Zabierając ja z pod klatki mieszkania, które było jego własnoscią, zostawiając córce dach nad głową nie ma prawa tam wstepu, nasz bład polegał na tym że ze wzgledu iz córka nie była pełnoletnia notarialnie oddalismy mieszkanie exsi. to była wielka głupota, bo moze dzisiaj byłoby inaczej.

            Co do babci, jest taka jaka jest do nas też nie przyjeżdża, wnuka oglada ja my jestesmy, lub rozmawia z nim telefonicznie, mi to pasuje nie mam gderania, nie słysze wiecznego gadania, a dlaczego napisałam że babcia mówi aby ojciec nie kontaktował sie z córką, bo widzac starania syna, i ile kasy ładował w córke, i ładuje uważa ze nikt go nie docenia, oprócz mnie, no i córki rzecz jasna. Kontakt wnuczki z babcia jest wtedy kiedy mój ja do babci przywiezie, a tak babcia idzie ulicą, chciałaby podejść do wnuczki, a była synowa, obraca sie szarpie dziecko i ucieka.
            wnioski, mozna wyciagnać, no ale jak ty wiesz lepiej ode mnie ( widziałaś ta sytuacje lub, śniłaś o moim życiu i wiesz lepiej)miałas taka sytuacje, lub kiedykolwiek w niej uczestniczyłaś, to może mi wyjaśnij bo ja czegos nie wiem, a nazywajac to patologią musisz mieć niezbite dowody że jest inaczej.

            • beata-12345 Re: RE: do beata-12345 04.03.11, 20:31
              Twój tekst z każdym kolejnym postem coraz bardziej nie trzyma się kupy

              1. "Zabierając ja z pod klatki mieszkania, które było jego własnoscią, zostawiając córc
              > e dach nad głową nie ma prawa tam wstepu, nasz bład polegał na tym że ze wzgled
              > u iz córka nie była pełnoletnia notarialnie oddalismy mieszkanie exsi. to była
              > wielka głupota, bo moze dzisiaj byłoby inaczej".

              Można oddać notarialnie mieszkanie niepełnoletniej córce, nie eks żonie. Twoj mąż oddał je żonie, nie córce, dlaczego? Może musiał? Może to nie on zarobił na to mieszkanie? Jeśli choć trochę zarobił, dlaczego nie przepisał je notarialnie na córkę, nawet niepełnoletnią, to normalna procedura.

              Babcia, który mówi, że tatuś ma "nie wchodzić w dupę córce" to dla mnie patologia. I nic nie zmieni mojego zdania, cokolwiek byś napisała. Prymityw i patologia. Nigdy bym się nie związała z facetem, którego mamusia takie teksty puszcza o dziecku.
        • kwiatek_30 Wracając do mojego postu 03.03.11, 02:07
          Nie miała czasu opisywac wszystkiego, dlatego i może ten post, dał nie wiele, wiec dopisze co nie co, i dopisze sie do waszych pytań.

          Temat policji wzbudził kontrowersje, u jednej z nas, wiec u nas swojego czasu policja była na porzadku dziennym, wieczne wezwania na policje, o znecanie sie nad córa, czy eksia psychicznie z naszej strony był codzienhym tematem, nawet kiedy córa M była u nas exsia prosiła policje o to aby sprawdzili czy jest wszystko ok( nadmieniam, nie pijemy, nie ma awantur, nie znacamy sie nad zwirzetami a tym bardziej nad dziecmi, nie mamy niebieskiej karty i podobnych rzeczysmile)) ). wszystkie sprawy były umarzane, nie było znamion przestepstwa, ani innych podobnych rzeczy. exsia robiła takie cyrki po kazdym rozstaniu z facetem, 10 spraw na policji umorzonych, odwiedziny kuratora w naszym domu, zbiegały sie z bardzo dobrymi opiniami na temat naszej rodziny. Świetni sąsiedzi którzy nigdy złego słowa nie powiedzieli. Po tym wszystkim exsia poddała sie leczeniu, ba nawet przez pewien czas nawiazała kontakt z nami, na stopie koleżeńskiej jak twierdziła dla dobra córki, fakt okres krótki około 4 lat ( po 4 latach walki) myslelismy że jednak cos do niej dotarło niestety od 2 lat znów walło ja cos w łeb, i robi to co robi a od roku jest gorzej. sprawy w Sądach powróciły, no niestety nic nam nie moga zarzucić, exsie przywołuja do porządku, w kwestiach ograniczania kontaktów, ale nadal Sąd nie widzi nic złego w tym co exsia robi, policja nie była wysłana celowo aby uderzc w exsie, ale mamy takie postanowienie Sądu że słuzby mundurowe, moja konieczność sprawdzenia wrazie braku kontaktu lub, gdy exsia robiłaby awanture w trakcie zabierania córki, to prawo weszło od 2009 roku i kazy rodzic moze otrzymac pomoc od policji czy kuratora. Co do kuratora, M był i to kilka razy ale ten nie widzi lub nie che widziec problemu. wiec ciagle jest błedne koło.

          Jesli chodzi o babcie, jak juz jednej z was wypunktowałam tą odpowiedź, babcia ma kontakt z wnuczka tylko wtedy kiedy M ja do niej przywiezie, tak dziecko idąc z matka ucieka przed babcią, kiedy potalismy sie córki M czy nie chce widywac sie z babcią to nikt jej nie bedzie do tego zmuszał usłyszelismy ze chce ale tylko w domu i padło zdanie żeby tylko matka sie nie dowiedziała. Exsia od kilku lat nie ma kontaktu z była tesciową, co sie stało nie moja sprawa,
          a to ze nie chce aby M nie miał kontaktu z córą, to zwłaszcza dla tego że widzi ile on temu poswiecił zdrowia , ( jak tesciowa twierdzi kasy sypie) to jak kazda matka chce go chronicsmile))

          Dla naszego dobra w oczach jego matki powinnismy dac sobie na luz, twierdzi ze jak dziecko skończy 18 lat, to samo zdecyduje, my niestety mamy inne zdanie, M nie chce zerwać kontaktu z córka, bo ja kocha, i nie chce aby własnie w wieku 18 lat dziecko mu powiedziało ze tata ja olał. My nie chcemy toczyc zadnej wojny, o dziecko, M chce miec a nia kontakt i to jak najlepszy, ale to nie zalezy tylko od córy i M, ale i tez od exsi, która robi wszystko aby ten kontakt sie skończył.

          Wiec powiedzcie co w takiej sytuacji zrobić, jak wysłac exsie na leczenie, czy kurator musi byc z miejscowości dziecka ? moze jest cos o czym nie wiem, nie znam się, macie wieksze doswiadczenie wiec powiedzcie gdzie oprucz miejscowosci w której mieszka córa, mozna otrzymac taka pomoc.


          Nie myslcie że ja próbuje wibielac siebie czy M, ja tez pokazałam nie raz rogi, ale ja nigdy nie zabrobiłabym kontaktu dziecku z ojcem, który o to zabiega. wiecie co zawsze najbadziej mnie wsciekało, ze kiedy córa M jechała gdzies z nami na 1-dniowa wycieczkę( nie było nigdy mowy o wiekszej ilosci dni) albo jeszcze na poczatku dziecko przyjeżdżało do nas, za każdym razem dostawalismy list( córa zawsze switnie sie bawiła, nigdy nie marudziła mówiła że jest super) a w liscie, jacy jestesmy podli źli bo dziecko opowiadało matce jak sie fajnie bawiło, ale exsia broniac sie tym ze to nie mozliwe że napewno było inaczej, pisał że wszystko psujemy że ma byc tak jak ona kaze albo wiecej nie pojedzie, listy zawsze były długie i przedziwnie urozmaicone róznymi opowiastkami dziwnej tresci, a kurator stwierdził ze trzeba to matce wybaczyc bo ma swój swiat.

          • kwiatek_30 Sorry za błędy poprawie się w przyszłych postach 03.03.11, 02:12
            Rączki pracują kiilkanascie godzin na klawiaturze, program sam poprawia błedy, a ja widze ze z tego wszystkiego wchodzi mi analfabetyzm, oj musze zmienic nawyki sorrki dziewczyny, aż sama się wystraszyłam moich baboli.
            • edw-ina Re: Sorry za błędy poprawie się w przyszłych post 03.03.11, 10:32
              Istnieje coś takiego jak Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Znajdź najbliższe sobie i pójdź tam z mężem. Możesz również udać się do MOPSU - nie wiem, czy tak jest we wszystkich miastach, ale u mnie MOPS ma m.in. wykwalifikowanych mediatorów oraz prawników.
              • kwiatek_30 Dzieki edw-ina..... 03.03.11, 11:46
                edw-ina napisała:

                > Istnieje coś takiego jak Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Znajdź najbliższe s
                > obie i pójdź tam z mężem. Możesz również udać się do MOPSU - nie wiem, czy tak
                > jest we wszystkich miastach, ale u mnie MOPS ma m.in. wykwalifikowanych mediato
                > rów oraz prawników.

                Dzieki edw-ina, szczerze nawet o tym nie myślałam, załatwimy to już po powrocie, dzisiaj M dostał telefon ze szkoły, córy musimy jechać, ja oczywiście do teściowej wpadne M pojedzie sam, własnie przesłałam do szkoły postanowienie Sądu że M ma pełne prawa, dyrektorka chciała to postanowienie tylko potwierdzić, ale problem jest w czym innym, dziecko opuściło sie w nauce a exsia żąda przeniesienia do innej klasy, bo twierdzi ze to wina szkoły, dyrektorka bardzo miła zadzwoniła bo numer dostała od córy( tak kontakt listowny ze szkołą), poprosiła o przyjazd wiec jedziemy nie ma czasu na gdybanie co sie stało tak dokładnie, wiem tylko tyle że exsia ostro narozrabiała. odezwe sie po powrocie.

                Wiec miłego weekendu.
          • beata-12345 Rodzina dysfunkcyjna 04.03.11, 23:55
            Cała wasza rodzina jest dysfunkcyjna i kwalifikuje się do sprawy o ograniczenie praw rodzicielskich, jeśli to jest prawda, co piszesz.

            A dziecko natychmiast do rodziny zastępczej, bo ma niewydolnych rodziców - z tego co opisujesz.

            Ale jednak sąd uznał, że to ty i tatuś jesteście niewydolnie wychowawczo, a nie eks. Jak masz wątpliwości co do wyroku i uważasz, że sąd cię skrzywdził, to chętnie ci pomogę. napisz na mejla, jestem prawnikiem
    • kwiatek_30 a i zapomniałam o najwazniejszym 01.03.11, 17:18
      Kwestia telefonu, exsia nie odbiera żadnych telefonów od M, kontakt tylko listowny ma być, lub córa przekaże, co tata mówił, a co do kupna telefonu córce, tu nie chodziło ze zrobił dobry uczynek i wydał pieniądze, chodziło o to że swojego czasu exsia miała domowy telefon, no ale ze niepodobało sie jej to że tata dzwonił do córki i gadał kilkadziesiat minut, zastrzegła połaczenia przychodzace i nie można było sie dodzwonić. Zrobiła to z premedytacją, tłumaczac dziecku że ten juz nie bedzie do niej dzwonił bo ma nowa rodzine jej juz nie kocha, to był kilka lat temu, wiec M postanowi kupic dziecku telefon ( bo i to nie jeden, bo wiecznie albo exsia rozwalaa telefon córce, przez przypadek albo, gdzies sie gubił) po awanturze telefon dany dziecku 1.5 rej roku temu nie zginął. ale jest wiecznie zabierany dziecku.
    • koni42 Re: A myslałam że sie uodporniłam na ex mojego M 04.03.11, 21:26
      15 letnie dziecko...a nie moze pozyczyc komorki od kolezanki i zadzwonic do ojca, skoro cierpi, bo nie moze go widziec?
      Moja corka ma 9 lat i juz trudno jest ja do czagos "nagiac". Wyobrazam sobie, ze w wieku 15 lat sama bedzie decydowac kiedy i jak chce sie kontaktowac z ojcem.

      Gdybym byla tata w sytuacji Twojego partnera, to po prostu bym pojechala te kilkaset kilometrow i porozmawiala z moim dzieckiem. No chyba, ze mama ja w pokoju zamyka...
    • kwiatek_30 od dziś pisze z samymi błędemi bo jak stwierdziła 06.03.11, 11:42
      beata-12345 znajac mnie bardzo dobrze wręcz chyba razem ze mną, ta podstawówke kończyła że mnie ocenia wiec będę pisała błędy, przekrecała wyrazy, nie miejcie mi dziewczyny za złe ale zaczne pluć jadem jak ona i może nabiore jej prawniczych nawyków.

    • kwiatek_30 Tak wpadłam z podziekowaniem 09.03.11, 20:00
      dzieki dziewczny za wsparcie, duzo mi to pomogło zrozumieć sytuacje, i M działa, a z tą panią dajcie sobie spokój ja poprostu, nie bedę odpowiadała na pyskówki tej osoby, i tyle, mam swoje lata swoje doświadczenie w sprawach macochowania i zawsze wpadne tu z problemem, albo poprostu sie wyżalić. Teraz mam inny problem nie macochowy, serducho odmówiło mi troche posłuszeństwa i musze przystopować z nerwami.
      Odpoczywać (ale w mojej pracy sie nie dasmile ) mniej siedzieć przy komputerze, a najlepiej całkiem wyjechać na odpoczynek co jest nie możliwe. Pozdrawiam Was ciepło i do usłyszonka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka