Dodaj do ulubionych

ile trwał rozwód waszych M?

01.06.04, 19:47
witam
sprawa mojego M toczy się już prawie dwa lata ma być z orzekaniem o winie.
już świadków przesłuchano i teraz mamy kolejną sprawę za tydzień. sędzina
powiedziała że chce to już zakończyć i kazała przynieść zaświadczenie o
zarobkach. czy to oznacza że będzie to ostatnia sprawa? skoro sędzina chce to
już zakończyć(dała szybki termin na tą sprawę)to czy jeśli eks wystąpi z
jakimś pozwem to może się to opuźnić? poprostu chciala bym wiedzieć jak
wyglądał proces rozwodowy u was? dziękuję
Obserwuj wątek
    • jayin Re: ile trwał rozwód waszych M? 01.06.04, 20:17
      Tak między Bogiem a prawdą - NIE WIEM...
      Musiałabym się spytać.

      Rozwód moich chrzestnych trwał np. rok. (do chwili uprawomocnienia wyroku
      licząc).

      pozdr.

      Joanna
      • pom Re: ile trwał rozwód waszych M? 01.06.04, 23:51
        W moim wypadku - niecałe 6 miesięcy. Bez orzekania o winie, dwoje dzieci.
    • chalsia Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 00:19
      Tak, jeśli eks wystąpi z jakimś wnioskiem, to sprawa może się opóźnić.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • capa_negra Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 07:34
      Mój M roziódł sie w 3 m-ce , 2 rozprawy , dorosłe dzieci bez podziału majątku .
      Majątek i tak zostawił eks, a poszło tak szybko bo eks dała warunek, ze rozwód
      ma byc z jego winy
      Natomiast moi rodzice rozwodzili sie lat 10 słownie dziesiec
      Najpierw rozwód bez orzekania o winie- zaskarzony przez mamuske, potem z
      orzekaniem i orzeczeniem wspólwiny - oczywiście wszystko bylo przez mamuske po
      drodze zaskarżane.
      "W międzyczasie" sprawy alimentacyjne - mamuska płaciła alimenty na nas za
      uroczym posrednictwem komornika, ze dwie sprawy karne - dostała 2 lata w
      zawieszeniu na 2 lata za psychiczne znecanie sie na rodziną, i podział
      majatku ...ale to historia na inna skóre wołowa.
      Wyrok: mamuska dostała ograniczenie praw rodzicielskich nad niepełnoletnim
      bratem i eksmisje z domu.
      Ja jej załatwiłam przydziałowe mieszkanie, ojciec wyremonowal i tak od 90 r.
      mamy swiety spokój.
      Pieniądze / spłata w ramach podziału/ lezały długo w depozycie sadowym bo to
      równiez było zaskarżane.
      A teraz najlepsze.
      Mamuśka z wykształcenia mikrobiolog, doktorat z mykologi, 2 języki, żadnego
      picia czy kochanka.
      Tato 2 fakultety budownictwo i ekonomia, reszta jak u mamuśki.
      Żadnej patologii etc.
      I tak to sie wlaśnie prosze panstwa rozwodzi inteligencja
      • naturella Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 08:08
        Dwa lata bez dwóch miesięcy. Byłam przy tym przez półtora roku - koszmarsad
      • delecta Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 13:11
        Powalił mnie na kolana Twój wzruszający stosunek do matki.
        • capa_negra Delekto 14.06.04, 12:14
          To co tu napisałam to nie warte uwagi drobiazgi - na kolana to by cie powaliła
          lektura pism procesowych w wykonaniu mojej mamuśki - mnie to kosztowało nerwicę
          serca i 7 lat spedzonych na srodkach uspakajających i nasennych - nie polecam -
          ani mamuśki, ani skutów ubocznych posiadania takowej
          • delecta Re: capo_negro 15.06.04, 11:01
            (czy dobrze odmieniam?)
            No cóż, przyznaję się, że cały wątek przejrzałam bardzo pobieżnie i dopiero
            dziś doczytałam się, że Twoja Matka (wybacz jednak dużą literę, ja tak piszę z
            przyzwyczajenia) dostała wyrok za znęcanie się. To zmienia postać rzeczy.
            Może była/jest chora psychicznie?
            W moim otoczeniu wszystkie Mamy są UDANE, tzn. bardzo dobre (moja najlepsza)
            lub co najmniej poprawne. Toteż z rozpędu zanegowałam istnienie matki -
            potwora.
            Współczuję Ci dzieciństwa czy okresu nastolatkowego.
            Ciekawa jestem z drugiej strony, co ją doprowadziło do takiego stanu.
            • jayin Re: capo_negro 15.06.04, 11:37
              delecta napisała:

              > Może była/jest chora psychicznie?

              Może.
              A może po prostu taki charakter.
              Niektórzy ludzie tak mają...
              Niestety.

              W moim bliskim otoczeniu jest taka jedna "mamuśka". Tyle, że na pozór to
              inteligentna, kulturalna pani biznełomen - a w domu sekutnica jakich mało...
              Jej mąż chciał się wyprowadzić z dziećmi od niej jakieś 3 lata
              temu. "Pozwoliła" tylko jemu. Ojciec dzieci obecnie stara się o otrzymanie
              opieki nad nimi. Szkoda tylko dzieci, bo nerwówka straszna, fizycznie też się
              zdarza, że są "potraktowane" ostro, zresztą czy to miło słyszeć nie tylko im,
              ale też sąsiadom, przez ściany, że gdyby nie dzieci, to ona teraz miałaby inne
              życie... że to bachory, ze tylko dlatego sa na swiecie, bo ich ojciec ja do
              tego ZMUSIŁ, zeby je urodzila... i tra la la.. i tak dalej.. az przykro sad
              Na szczescie najstarsza córa ma mozliwosc w tym roku wyprowadzenia sie od
              matki, a młodszy być może w koncu zamieszka z ojcem.
              a "mamuśka" niech układa sobie życie..
              Ech...uncertain

              chociaz fakt faktem, że kobiety posiadają najczęściej ten instynkt, ktory
              raczej wiedzie je do opieki i dbania o dzieci. faceci - bardzo rzadko. kwestia
              biologii. co nie znaczy, ze wszystkie go posiadaja w takim stopniu, w jakim
              trzeba, by dzieciom bylo OK z nimi. czasem wiecej tego instynktu wykazuje ich
              ojciec.



              > W moim otoczeniu wszystkie Mamy są UDANE, tzn. bardzo dobre (moja najlepsza)
              > lub co najmniej poprawne. Toteż z rozpędu zanegowałam istnienie matki -
              > potwora.

              W moim na szczescie wiekszosc mam tez jest w porządku smile
              Tylko takie patologiczne "mamuśki" powoduja, że zgrzytam. bo szkoda mi tych
              dzieciakówuncertain


              pozdr.

              J
            • capa_negra delekto - mów mi capciu :-) 16.06.04, 08:55
              Rozumiem twoja pierwsza reakcje, ale takie egzemplarze to nieczęsto sie
              zdarzają.
              Moja matka to przedziwny przypadek - wykształcona , niegłupia , zadnych
              ekscesów typu pijanstwo/kochanek ..prawie ideał tylko, ze ten ideal kompletnie
              nie nadawł sie do zycia w rodzine .
              Typowy mol książkowy.
              Małżeństwo rodziców nigdy sie nie układało - inne cele inne priorytety...
              Długo nie rozumiałam pewnych spraw , a oni zapentlali sie coraz bardziej we
              wzajemnych żalach , potem doroslam zaczełam kojarzyc i co najgorsze oceniac -
              niestety dla matki podsumowanie nie wypadlo najlepiej.
              Faktycznie mogła w gre wchodzić choroba psychiczna lub przynajmniej jej
              początki , a może "tylko" taka czysta bezinteresowna złośc ???
              Nie wiem - nie rozmawiam z moja matka od 17 roku zycia czyli "drobne 20 lat"
              Zdarza nam sie "widywać"
              Najpierw na rozprawach w sądzie, potem to juz raz na dwa lata mijanka bez słow
              na ulicy.
              Nie chce wdawac sie w szczegóły bo sa zbyt drastyczne i mimu upływu lat ,
              chwile w których moge o tym mówic dalej należą do żadkości a dla normalnej
              matki i kobiety brzmia jak bajka o żelaznym wilku
              Nie ma nic za darmo.
              Nerwicia serca w 20 roku zycia chyba o czymś świadczy + 7 lat na prochach...
              Dezyzja o założeniu przezemnie własnej rodziny dopiero w 37 wiosnie tez o czymś
              świadczy..
              Zreszta rodzina to słowo na wyrost , bo rodzina to nie tylko mąż i zona, ale to
              dzieci.
              Tak wiec jesteśmy małżeństwem, ale czy będziemy rodzną..... nie sądze.
              Taka mamuska to blizna na całe zycie
              • zdrowazocha Re: delekto - mów mi capciu :-) 16.06.04, 13:06

                >a może "tylko" taka czysta bezinteresowna złośc ???

                jakbym czytala o sobie, tylko, ze chodzi o mojego ojca...

                przez kilkanascie lat zrobil a nas klebki nerwow, ale nikogo nic to nie
                obchodzilo, bo "przeciez nie pije, ma prace, czego wy chcecie?"... a on z nami
                cyrki w domu wyprawial, szkoda gadac.
                ja doroslam, a on zaszalal o raz za duzo. przestalam sie do niego odzywac
                (wierzcie mi w takich warunkach to prawdziwy heroizm), za pare miesiecy przegial
                na tyle ze ucieklismy z domu (w jedna noc, w jednych spodniach), by juz nigdy
                nie wrocic.
                moj ojciec ciezko to przezyl, ale to byla kara jaka sam sobie wymierzyl, juz nic
                nie dalo sie zrobic. zaczelam z nim rozmawiac, kiedy podjal leczenie
                psychiatryczne - chcialam by wiedzial, ze warto. i teraz jest dobrze, leczy sie
                nadal.
                a sam rozwod?
                mama chciala separacji, on stwierdzil ze rozwod. mama zgodzila sie na rozwod, on
                stwierdzil, ze chce zachowania malzenstwa. potem sam wystapil o rozwod, mama
                szybko to wykorzystala bo znowu by sie rozmyslil, calosc trwala poltora roku.
                mam malego brata, opieke dostala mama, bo ojciec ma wyrok za znecanie sie nad
                rodzina. on w miedzyczasie zaskarzyl to i zazadal badan psychicznych mojej
                mamy(!). zrobiono badania mamie, ojcu i bratu i za ta przyjemnosc zaplacili
                tysiac zlotych (!), w ktorych wyszlo, ze wszyscy sa zdrowi, poza moim ojcem.

                dzieki, ze moglam sie wygadac smile
            • m-m-m Matka agresywna 16.06.04, 09:28
              Może była/jest chora psychicznie?
              > W moim otoczeniu wszystkie Mamy są UDANE, tzn. bardzo dobre (moja najlepsza)
              > lub co najmniej poprawne.

              Pozwól, że wtracę swoje trzy grosze, widzę, że niedowierzasz, iż kobieta-matka
              może być potworem i nie mieć żadnych zaburzeń psychicznych. Za znęcanie się
              matka mojego pasierba ma odebraną władzę rodzicielską, szereg badań
              psychiatrycznych wykluczyło jakąkolwiek chorobę psychiczną.
    • domali Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 08:20
      Od złożenia pozwu do orzeczenia rozwodu - 6 miesięcy.
      • domali Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 09:25
        Aha, rozwód z orzekaniem o winie mojego męża, świadek jeden - ja. Bez podziału
        majątku - ten dokonał się za obopólną zgodą wcześniej.
    • petrea Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 08:38
      Mój facet rozwiódł się w trzy lata po faktycznym rozstaniu (wyprowadzce ex). To
      znaczy, zabrali się za rozwodzenie w trzy lata po rozstaniu. Bez orzekania i
      winie, bez podziału majątku. Dzieci pełnoletnie.
      Odbyły się dwie rozprawy, pierwsza pojednawcza, na drugiej przeczono rozwód. I
      tyle.
      Koszmar z podziałem majątku rozpoczał sie po rozwodzie......
    • asiek25 Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 09:19
      2 lata, z orzekaniem o jego winie.
      Ale bez podziału majątku.
      • lala2002 Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 02.06.04, 09:47
        u nas było 2 świadków i sędzina powiedziała żeby przynieść zaświadczenie o
        zarobkach na tą sprawę domniemywam że chodzi o ustalenie stałych alimentów
        czyli że będzie to ostatnia sprawa? czy po przesłuchaniu u was świadków sędzia
        wydał wyrok?
        • domali Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 02.06.04, 09:49
          Zaświadczenie mój mąż chyba przedstawiał na pierwszej sprawie, ale nie jestem
          pewna. W ogóle odbyły się dwie sprawy - pojednawcza i druga, na której ja byłam
          przesłuchiwana. Tydzień po tej sprawie został wydany wyrok.
        • mmadzia1 Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 02.06.04, 13:27
          u nas uwaga (!)ponad dwa lata: rozwód bez orzekania o winie, podadzaił majatku
          dokonany wcześniej(orzeczenie), także wczesniej ustalone kontakty z dzieckiem
          (wyrokiem sądowym), także wcześniej ustalone alimenty (innym wyrokiem sądowym);
          Wydawałoby się że trzeba tylko papierek podpisać;
          Jednak trwało tyle, bo: a to świadek ex nie przybył, a to adwokat ex zapomniał
          (była pozwaną), nie wspominajac już ze eks na kazdej rozprawie wnosiła o
          ponowne przedstawienie zaświadczenia o zarobkach mojego m. i na każdej
          rozprawie wnosiła o 500zł wyższe alimenty - a na korytarzu teksty: "nie wniose
          dzisiaj zadnego wniosku w sprawie jeśli zgodzisz sie na 500zl wiecej, przeciez
          dostales premię", itp;
          rozprawy odbywały się mniej więcej co 3 miesiące; w końcu sędzia się wkurzyła i
          powiedziała, ze nie będzie po raz ktoryś-tam wystepować do zakładu pracy o
          zaświadczenie i niech pozwana się opamięta, po czym wreszcie wydała wyrok; na
          to ex... WNIOSŁA APELACJĘ (zaskazayła tam powoda, sędzię, SWOJEGO adwokata-że
          ją źle reprezentował (!) i straciła w ten sposób pieniądze wydane na niego i te
          które mogła uzyskac na alimenty; oraz wniosła o kolejne podwyższenie o 500zł...)
          Apelację oddalono.
          Fajnie, co?


          • capa_negra Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 06.07.04, 11:39
            Toczka w toczke tok postepowania w sądzie mojej mamuśki - nawet wystepowala o
            zmiane sądu bo ten był przekupiony.....zaznaczam zmiane sądu nie sędziego !!
            • mmadzia1 Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 06.07.04, 12:04
              Capa-negra? To ile ty masz lat? Moze ja twoją macochą jestem wink
              Pozdrówka!
              m
              • capa_negra Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 07.07.04, 12:16
                W morde nie widziałem tatuśka od niedzieli, ale wczoraj z nim rozmawiałam bez
                telefon i nic nie wspominał że sie hajtnął w "międzyczasie"

                A lat mam prawie 37 (w listopadzie) szmat czasu i wiele okazji do przezycia
                tego i owego....
                • mmadzia1 Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 07.07.04, 12:41
                  łeee... to nie; nie pasujesz na moją pasierbice wink
                  urzekają mnie twoje posty natomiast

                  pozdr smile
                  • capa_negra Re: i jeszcze jednp pytanie w związku z rozwodem 07.07.04, 21:07
                    łeeee - no wiedziałam , ze za stara jestem -)
                    Powiadasz, że ci moje posty odpowiadają...bo wiesz ja to taka wyszczekana od
                    małego jestem smile zresztą mam to po obydwojgu rodzicach smile)
                    Czyżby zły charakter do kwadratu?? ło matko toz to stach się bac smile
    • lubstej Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 11:43
      od listopada (zlozenie) do maja (wyrok)
      bez orzekania
    • domali Re: nie rozumiem jednego 02.06.04, 14:48
      Eks mojego męża właśnie chciała uwiarygodnic swoją wersję (tzn że to ja
      rozbiłam ich małżeństwo. Chociaż nie to było przedstawione jako główny powód
      rozpadu związku). Potwierdzilismy oboje fakt, że jesteśmy razem, jednocześnie
      zgodnie z prawdą mowiąc, że związalismy sie ze soba (nie mylić z poznaliśmy)
      już po złożeniu przez eks pozwu.
      Winę mojego męża orzeczono powołując sie, jak później się okazało na
      nieistniejące, wytyczne SN - czyli jesli osoba, która jeszcze formalnie nie
      uzyskała rozwodu zwiąże się z kimś innym, jest winna rozpadowi związku. Okazuje
      się, że nie ma czegoś takiego. Bo czym innym jest faktyczny, a czym innym
      formalny koniec małżeństwa. Tutaj było już po faktycznym, acz przed formalnym.
      Człowiek miałby kasę, wziął adwokata i pewnie byłoby inaczej.
    • triss.m Re: ile trwał rozwód waszych M? 02.06.04, 18:25
      rozwod trwal cos ponad rok.. bez orzekania o winie. z wnioskiem wystapil moj M.
      byloby krocej, ale ex chciala koniecznie orzekac o winie.. co spowodowalo
      niepotrzebne przedluzanie, szarpanie i strate kasy. wina wychodzila obopolna,
      wiec ex zgodzila sie na nieorzekanie. nie maja podzialu majatku. za to moj M
      teraz ma wielka dziure budzetowa smile
    • majka1970 Re: ile trwał rozwód waszych M? 17.06.04, 10:59
      Pozew w maju, bez orzekania o winie, 1 małoletnie dziecko, 2 rozprawy, druga w
      lutym następnego roku, rozwiazujaca małzeństwo. Mam gęsia skóre po lekturze
      Capy-Negry.
    • carmella Re: ile trwał rozwód waszych M? 05.07.04, 19:21
      jezu , troche mnie zalamujecie. my z moim TZ mieszkamy razem, zeby bylo
      smiesznie w domu z jego mama (ale w odobnych mieszkaniach!!)
      A rozwod....... nawet przygotowania nie sa poczynione zadne. Mnie zlosc
      rozrywa, ale nie gadam za czesto o tym - raczej aluzje robie przy okazji. Poza
      tym bylam bez pracy dosyc dlugo, dopiero wychodze na prosta (TZ mnie utrzymywal)
      jestemy bez oszczednosci. A wy straszycie, ze taki rozwod to i dwa lata moze
      trwac. Boze sad

      Jeszcze powiedcie i mnie dobijcie: jaka kasa wchodzi w gre, jezeli chodzi o
      same urzedy (sad, oplaty za wniesienie sprawy itd) do jakiej kwoty to sie moze
      rozrosnac?? Nie chodzi mi tu o zadna kase na rzecz ex!
      • naturella Re: ile trwał rozwód waszych M? 06.07.04, 08:59
        Same opłaty w sądzie są niewielkie, wiem, że mój mąż płacił 700 zł na pół z ex
        po orzeczeniu rozwodu. Ale kosmiczne są koszty adwokata... a jeśli są problemy
        to niestety, trzeba takowego wziąć. Adwokat mojego męża brał 2 tys. za sprawę,
        a 500 zł za napisanie pisma, spotkania i inne takie. Trzeba mu jednak oddać, że
        był dobry. Dzięki niemu sprawa w ogóle się skończyła, bo ex, choć sama chciała
        rozwodu, to jednak, gdy dowiedziała się w trakcie sprawy, że jej jeszcze mąż
        śmiał kogoś poznać, to robiła wszystko, żeby sprawę jak najbardziej
        przeciągnąć. Składała fałszywe oświadczenia w sądzie (nawet na piśmie,
        dotyczące takich rzeczy, jak jej rzekomy pobyt za granicą i niemożność
        przybycia na sprawę, czy fałszywe zwolnienia lekarskie, choć w pracy była na
        liście obecności), zawieszała sprawę, nie przychodziła na sprawy, aż wreszcie
        mój mąż wziął adwokata, który owe fałszywe oświadczenia mógł w każdym momencie
        wykorzystać. I po roku sprawę zamknął.
        • carmella Re: ile trwał rozwód waszych M? 06.07.04, 09:21
          Jest duza szansa, ze jak ex dostanie tyle kasy ile chce to nie bedzie robic
          problemow (jak widac w watku obok - nawet malego na wakacje puscila)
          Tylko na razie mamy jakas polowe tego co ona chce. moze cos sie ruszy na
          jesien. Boze chcialabym ale najbardziej sie boje jakis niespodzianek po
          drodze - glownie finansowych
        • kwiatek1974 Re: ile trwał rozwód waszych M? 07.07.04, 09:23
          Witam
          Ja mam podobną sytuację,mój partner jest w trakcie rozwodu z orzekaniem o
          winie,sprawa ciągnie sie już 2 lata, bo ex cały czas śle jekieś pisma
          oczerniające mojego mężczyzne, wymyśla niestworzone rzeczy najleprze jest w tym
          wszystkim że ona chce z orzekaniem winy ale bez świadków, wzieła sobie adwokata
          z urzędu ale wogóle nie słucha co on mówi. My też wżeliśmy adwokata ale
          prywatnie, nie mielismy wyjścia bo ona twierdzi że powodem rozpadu małżeństwa
          jest to że my mamy dziecko, tylko że ona go wyrzuciła z domu jeszcze przed tym
          jak podjeliśmy wspólne życie, wcześniej byliśmy tylko znajomymi no ale tamta
          jest uparta wczoraj nasz adwokat powiedział że odbedzie się już druga sprawa,i
          na tej sprawie ma się zakończyć bo sędzia ma dosyć i jej adwokat też tym
          bardziej że podważyła jego autorytet,robiąc i pisząc pisma za jego
          plecami,świadka mamy jednego jego mamę ja nie będę przesłuchwana bo adwokatka
          powiedziała że nie ma sensu, bo sędzinie wystarczy to że mój Facet nie jest
          konfliktowy i że nie kłamie na wszystkie pisma jakie dostał zawsze ma tzw.alibi
          z pracy, i tym bardziej że z tych papierów co ex wysyła do sądu wynika że to
          tamta pierwsza uznała separację wiec adwokatka wniosła ze tamta jest
          niezrównoważona i konfliktowa. Mam nadzieję ze to sie już skończy przez te 2
          lata ucierpiałam psychicznie,tamta nie dawała mi spokoju sama ma kogoś, ale nie
          może sobie dopuscić że on teżkogoś ma.

          Jezu wygadałam się w końcu jestem tu nowa i mam tremesmile)))cieszę sie że jest
          takie forum pozdrawiam wszystkie kobietki
          • jayin Re: ile trwał rozwód waszych M? 07.07.04, 10:32
            Cześć kwiatuszku wink

            Przyjemnego forumowania życzę i powodzenia w rozwiązaniu twoich problemów.
            Trzymam kciuki!

            pozdr. serdecznie

            Joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka