emka.1234
18.12.12, 10:07
Witam.
Po przeczytaniu wielu postów mój problem zaczął wydawać się błahy...ale cóż może pomożecie.Mój M ma dwoje dzieci - grzeczne,fajne, mądre. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że córka 6 lat ciągle mówi,śpiewa bądź recytuje wierszyki. Na prawdę ciągle. Mężowi to tez często przeszkadza ale twierdzi, że ona taka jest i nie można ograniczać jej rozwoju. Pewnie ma racje ale ja po 3 godzinach mam ochotę tłuc głowa w ścianę. Tym bardziej że papla bez sensu, składu i ładu. Zadaje pytania np. czy truskawki są czerwone, ale powtarza w kółko to samo. Zaczęłam się już zastanawiać czy może być tak,że drażni mnie np ton jej głosu. Próbowałam się przemóc ale nie mogę - robię się tak wściekła że obawiam się że wybuchnę i wrzasnę coś w stylu "Cicho bądź w końcu przez minutę". Jej starszego brata to też drażni ale mówi że się przyzwyczaił. Efekt jest taki że na dzieciowe weekendy jeżdżę do mamy i tak na prawdę to i mi jest z tym źle i mężowi. Jakieś rady, pomysły albo wyprostowanie?