Dodaj do ulubionych

witam się i zagajam

05.04.13, 12:17
Dzień dobry, byłam do tej pory czytaczką, ale doszłam do wniosku, że nikt nie zrozumie mnie tak jak Wy... Nie chcę rozpisywać się i zanudzać, jak będzie potrzeba opowiem więcej: 3 lata mieszkamy razem z nm, jego dzieci odwiedzają nas w co drugi weekend. Na dziś borykamy się z problemem kładzenia dzieciom do głowy ocen (a jakże - złych!) dotyczących ojca, tego jaki był, jaki jest, co powinien, czego nie powinien, na co wydaje pieniądze itd. Dodam, że dzieci (w wieku podstawówkowym) bardzo karne wobec matki. U nas w domu nie mówi się o matce źle, ale właśnie kłopot polega na tym JAK rozmawiać z dziećmi, którym matka każdą naszą (obecnie głównie ojcowską, bo ja się wycofałam) inicjatywę przerabia na coś złego? Co mówić jak pytają skąd masz pieniądze na to i na tamto? Dlaczego kupujesz sobie tyle rzeczy, gdybyś nie kupował miałbyś dla nas na kolonie? Przecież nie można stanąć przed dziećmi i rzec: wasza matka jest okropną manipulantką. Ale jak z tym walczyć?
Obserwuj wątek
    • larysa-1 Re: witam się i zagajam 05.04.13, 12:44
      Pogadać z matką.
      Dzieciom odpowiadać na pytania w miarę możliwości nie poruszając tematu matki.
      Ojciec ma pieniądze, bo zarabia. Jak one będą zarabiały też same bedą decydowały na co wydać własne pieniądze.
      Tata płaci alimenty i z tychże powinny być sfinansowane kolonie (zależy od sytuacji finansowej - nie każdego na to stać).
      Obowiązek utrzymania dzieci ma tatuś i mamusia, nie tylko tatuś.
      Nie tylko pieniądze się liczą, tatuś opiekuje się nimi, kocha itd.
      Tatuś ma inne zdanie niż mamusia w kwestii X, ma do tego prawo, nie każdy musi się na wszystko zgadzać (nauczyc dzieci, że również one nie muszą się zgadzać z kolegami, maja prawo do własnego zdania, opinii, postępowania).
      Powiedzieć że mamusia jest dobra, ale nie powinna obarczać ich swoimi opiniami na temat tatusia. To jej zdanie, jest dorosła i jak ma problem z zachowaniem tatusia to powinna zwrócic się do niego (to samo uświadomić mamusi).
      Tatuś o nie dba, ale ma tez inną równie wazną rodzinę (ciebie) o którą chce dbać.
      Tyle przyszło mi do głowy. Rozumiem że chodzi o kwestie finansowe.
      • chalsia Re: witam się i zagajam 05.04.13, 14:09
        bardzo dobre wyjasnienia
        tylko jedno ale
        ma je dzieciom przekazać WYŁĄCZNIE ojciec
        • adela38 Re: witam się i zagajam 06.04.13, 09:59
          Nie koniecznie. Odpowiedz powinien udzielic zapytany. Byle rzeczowo i uprzejmie.
    • polifonia1983 Re: witam się i zagajam 06.04.13, 16:00
      Nie wiem ile dzieci mają lat, ale M na ogół w takiej sytuacji pytał dziecka "a co ty o tym sądzisz" i mówił szczerze i uprzejmie jakie jest jego zdanie. Na ogół młoda sama dochodziła do wniosku, że to, co mówi jej mama o ojcu jest dosyć absurdalne. My już przerabialiśmy wszystko, i to, że okradamy młodą, i ją krzywdzimy i jej nienawidzimy i chcemy, żeby jej się coś stało. Teraz młoda sama mówi, mama nie ma racji, mama cię nie zna, to ja spędzam z tobą czas i wiem lepiej od niej, że dbasz o mnie. Ale to są długie, długie godziny rozmów z młodą, zapewniania o miłości i uczenia, że uczuć nie wyraża się tylko kasą. Dziecko powtarza to, co słyszy w domu, zamiast walczyć z ex, warto ten czas poświęcić na uczenie dziecka innego patrzenia na pewne sprawy.
      , al
      > e właśnie kłopot polega na tym JAK rozmawiać z dziećmi,
      szczerze, uprzejmie, tłumacząc wszystko tysiąc razy, nie usprawiedliwiając matki i nie obrażając jej, cierpliwie, spokojnie.
      IMO, jeśli dziecko pyta, dlaczego ojciec kupuje coś sobie, a nie jemu to pewnie:
      - pyta: dlaczego stawiasz siebie na pierwszym miejscu, nie mnie?
      - mówi: mama mówi o tobie źle, że o mnie nie dbasz.
      - jeśli nie płacisz, to czy to znaczy, że nie chcesz o mnie dbać?
      - mama uczy mnie, że twoją rolą jest kupowanie mi wszystkiego.
      - nie wiem, jaka jest twoja rola w moim życiu, skoro mi nie kupujesz różnych rzeczy.
      - nie jestem pewien jaka jest rola taty w takim układzie jak nasz?
      I na te pytania powinno dostać odpowiedź. Wierz, mi da się to zrobić nawet mając dziecko tylko co drugi weekend (my też tak mamy).
    • aragorna71 Re: witam się i zagajam 08.04.13, 08:17
      to bardzo proste, ojciec siada i rozmawia z dziecmi. Odpowiada na kazde zadane pytanie stosownie do wieku.
      Wiem jedno, dzieci nas obserwuja i widza jaki jest ojciec, jaka matka i wyciagaja wniski. Jesli ojciec jest obecny w zyciu dzieci, okazuje im milosc, wsparcie to wczesniej czy pozniej rozpracuja matke. " Nasza" powiedziala matce w oczy w wieku 8 lat, ze matka klamie na temat taty.
      • chanceelise Re: witam się i zagajam 08.04.13, 10:05
        Hej Dziewczyny
        serdecznie dziękuję Wam za odpowiedzi - wyjechałam na weekend i dopiero dziś czytam smile
        Bardzo mądre i trafne są Wasze słowa, M tez uważa, że jeśli będzie konsekwentny, będzie okazywał miłość i zainteresowanie, nie da się wciągnąć w wojenkę to przyniesie to w końcu takie efekty o jakich piszecie - że dzieci same będą widziały, że mama nie ma racji jeśli chodzi o opinię o ojcu. I gdy życie (tz nasze spotkania) toczą się zwyczajnie też w to wierzę, ale zawsze prędzej czy później nadciąga jakaś burza....Początek mieliśmy bardzo dobry, czuliśmy się jak duża rodzina (oczywiście znałam swoją role i miejsce tzn nie zastępowałam matki), po prostu fajnie spędzaliśmy czas...Ale to fajnie szybko zaczęło przeszkadzać matce i z tygodnia na tydzień czuliśmy, że dzieci przynoszą w głowach uprzedzenia: nie tak powinny się do mnie zwracać, nie powinny za dużo bawić się z moimi dziećmi, tata powinien to i tamto..... I tak stopniowo doszliśmy do tego co dziś... Ja się wycofałam i stoję z boku, M stara się czas jak najlepiej spędzić, ale nie pozwala na żadne odstępstwa od wyznaczonych przez sąd ram (robi tak, by mówiąc w skrócie, nie zwariować) co matka wykorzystuje przeciwko niemu. Problem polega na tym,że jak mówiłam dzieci bardzo karne wobec matki, mają zakaz mówienia ojcu o swoim życiu, z rzadka się coś wymknie, więc trudno się rozmawia, słuchają, kiwają głowami,ale jakby nic nie przebija się przez mur zbudowany przez matkę.
        Rozpisałam się, wiem konsekwencja i czas...
        • larysa-1 Re: witam się i zagajam 08.04.13, 10:32
          Czy ja wiem czy to faktycznie kochająca matka? Przedkładająca własną zazdrość o uczucia dzieci i chyba w pewnym sensie o powodzenie w tym aspekcie swojego byłego, który jej już nie kocha, ale dzieci i owszem nad ich szczęście i zadowolenie z życia? No nie wiem, mam mieszane uczucia.
          Na co dzień obserwuję zmagania mojego kolegi, w roli takiego ojca, który mimo że z nikim się nie związał jest systematycznie karany za to że nie kocha już mamusi. Karany mąceniem w głowie syna - lat 5! Nie wiem dziewczyny. Mnie to przerasta. To są ich własne dzieci. Przypuszczam, że te kobiety muszą być skrajnie nieszcześliwe jeśli to robią inaczej trudno mi to pojać. One chyba faktycznie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji, bo inaczej nie miałyby w moich oczach żadnego usprawiedliwienia.
          • ledanna Re: witam się i zagajam 08.04.13, 13:18
            laryso, bo większość z tych eksi o których piszemy (nie większość eksi w ogóle) to kobiety które są tak zaślepione przez własną złość, zazdrość, gorycz i nienawiść, że nie widzą, lub nie obchodzi ich to, że grają dzieckiem, robią dziecku wodę z mózgu i robią im krzywdę próbując zwrócić dzieci przeciw ojcom. A te dzieci które są większość z czasu z matką - niektóre są niestety mocno przez nią zmanipulowane i matka jest jedyną wyrocznią z którą się liczą.
            A poza tym - słyszałyście pewnie o syndromie sztokholmskim? może to mało trafne, ale jak czasem widzę jak zachowuje się nasza Młoda w stosunku do swojej matki to takie coś mi przychodzi na myśl. Bo w domu mieszka z matką która za wiele nie przytuli, nie pobawi się, a najchętniej to wrzeszczy. Ale i tak to tata który dobija się codziennie, interesuje się, dzwoni, chce zabierać jak najczęściej jest be...
          • chanceelise Re: witam się i zagajam 09.04.13, 08:42
            Laryso ja nie mam wątpliwości, że matka nie jest kochająca...bałam się tego stwierdzenia, ale moja Przyjaciółka uświadomiła mi, że ta matka nie kocha swoich dzieci, przedkłada własną złość i frustracje ponad ich dobro. Ale matki nie zmienię, ani tego, że dzieci ją kochają - chciałabym tylko zmieniać, kształtować ich stosunek do ojca, skupić się na tym co my mamy do zrobienia, a nie wkraczać w obszary, które są poza naszym zasięgiem. Na razie swoje zadanie widzę w wspieraniu M, a może kiedyś uda się i mnie nawiązać relację, więź z jego dziećmi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka