dabea
25.09.15, 23:47
Mój tato nie żyje od kilku lat. Mamę straciłam dużo wcześniej. Mam macochę. Fatalne słowo. To jest fantastyczna kobieta. Wciąż mogę (choć osoba taty już nas nie łączy) sobie z nią porozmawiać o babskich sprawach. Pochwalić się dziećmi. Pogadać o życiu, ciuchach, wyjazdach, kosmetyczce.Zadzwonić z problemem i vice versa. Zawsze mówi - kochanie, jak miło, że dzwonisz.A ja mówię - masz czas, możemy pogadać. nie przeszkadzam ci?
Dla moich dzieci jest bardzo ważna, mąż mówi zadzwoń, pogadajcie.Jest częścią mojej rodziny.
Moja macoszka jest ode mnie zaledwie 10 lat starsza. Zawsze jednak była tą mądrą. Nie chciała być moją matką, ale zaproponowała rolę przyjaciółki i babciowanie dzieciom moim, które babci nie miały. Nie krytykowała, nie pouczała, ale wysłuchała i pomogła. Wspaniały człowiek i ciepła kobieta. Kocham ją i moja rodzina też.