ex i next

08.10.04, 10:25
cześć dziewczyny.
Wczoraj wieczorem weszłam na forum samodzielnych, po raz pierwszy zresztą.
Przeczytałam wątek komentujący sprawę bejbiko. Nasunęło mi się co następuje:
eksie są strasznie zazdrosne o swoje dzieci. Zachowują się tak, jakby nie
były pewne siebie, swojej wartości. Jakby neksie miały zabrać im dzieci. Niby
to jest troska o dzieci, ale eksie - trochę więcej zaufania do swoich dzieci.
Równie dobrze eksie mogły by być zazdrosne o panią w przedszkolu, bo dziecko
ją lubi. Neksie wcale nie mają zamiaru zabierać Wam dzieci. Są w bardzo
niezrecznej sytuacji, bo muszą się dzieckiem zajmować, ale bardzo muszą
uważać na to co mówią i robią. Naprawdę nie mają zamiaru krzywdzić dzieci. Z
kolei neksie zaraz naskakują na jakąs next za to że skrzyczała dziecko eksi.
Ja wiem, że neksie muszą uważać podwójnie, ale na litość boską, neksie też
ludzie i czasem je ponosi (tu nawiązuję do niefortunnej odpowiedzi mailiowej
bejbiko do pasierba). Ludzie, nie bądźmy świętsi od papieża! Przecież
jesteśmy tylko ludźmi. O ileż łatwiej byłoby, gdyby eksie nie przenosiły
swoich kompleksów, traum na dzieci, nie robiły im wody z mózgu, nie obawiały
się o swoje dzieci. No i neksie też przesadzają w nie wtrącaniu się, co
czasem prowadzi do absurdów. Oczywiście generalizuję, nie mówię o
patologiach, bo zdarzają się różne i eksie i neksie. Ja rozumiem że emocje
itp, ale jak ktoś się rozwodzi, to musi ponosić tego konsekwencje. Również
takie, że partner założy nową rodzine i trzeba sobie radzić w nowej sytuacji.
Róbmy to wszyscy w miarę bezboleśnie dla dzieci, po co ich jeszcze pogrążać w
i tak trudnej dla nich sytuacji. A niektówym eksiom życzę, żeby stały się
neksiami i miały taką eksię, jaką same były / są.
PS: ja też jestem eksia i neksia. I staram się nikomu życia nie utrudniać. I
sobie przede wszystkim. A pretekst zawsze się by znalazł, ale po co?

Pozdrawiam wszystkie eksie i neksie!
    • jayin Re: ex i next 08.10.04, 10:47
      Zuza

      Nie wszystkie Exie są zazdrosne o swoje dzieci. A wręcz powiedziałabym, że tu nie chodzi o Exie, tylko o MATKI ogólnie smile
      Sporo mam jest "zazdrosnych" o swoje dzieci. Albo i zaborczych. Albo i coś jeszcze. Nie zawsze jest to negatywne mocno, ale widoczne.

      W przypadku tych Ex, które są takimi matkami własnie - dochodzi jeszcze czynnik "porozwodowy", czyli z jednej strony "odcięcie" sie od Exa, a z drugiej - świadomość "stałego łącza" (jak ja to nazywamsmile - poprzez wspólne dziecko. A jak jeszcze pojawia się na scenie Next - czynnikow jest tyle, ze łatwo o spotęgowanie tego efektu "zazdrości".

      Tyle, ze jak pisałam wyżej - nie dotyczy to WSZYSTKICH Ex (jak i nie wszystkich matek, w ogólności).

      pozdr.

      J.
      • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 11:19
        No tak, ale wiesz, jak się czyta te wszystkie posty typu "powinna to, nie
        powinna tego, musi, nie musi, może nie może" to aż się czytac nie che. Ja wiem,
        że niełatwo jest się pogodzić z różnymi sprawami, emocjami. Ale po co sobie
        utrudniac życie. Często jest tak, że eks i next się nie znają, a juz sie
        nienawidzą. Pomijam przypadki, kiedy next rozbija małżeństwo. Ja np nic nie
        zrobiłam eksi a ta dziecka nie daje i ogranicza kontakty. Zjem to dziecko czy
        co? I w ogóle sprawa wychowywania cudzych dzieci. Czytałam wczoraj jakis wątek
        własnie o wychowywaniu cudzych dzieci, konkretnie wychowywanie dziecka nowej
        żony. Mój M zawozi młodego do szkoły, przykrywa go na dobranoc, kupuje mu lody
        i nie wyobrażam sobie, że w sytuacji gdy młody coś burka lub robi nie tak, żeby
        M nie zwrócił mu uwagi. Wychowywanie odbywa się przez rozmowy i zwracanie
        uwagi. Nie można być z dzieckiem tylko w miłych dla dziecka chwilach, a jak się
        cos dzieje to wycofywać się. To samo w przypadku neksi. Czytałam tu na tym
        forum, że zdarza sie, że M idzie do pracy, a neksia zostaje z dzieckiem M. No i
        nie wyobrażam sobie, żeby nie zajmowała się tym dzieckiem, a w razie
        konieczności nie zwróciła mu uwagi. A eksie zachowują sie w takich przypadkach
        jakby ktos im te dzieci molestował.
        Poza tym, nawiązując do historii bejbiko, tak sobie myślę, że dlaczego w
        zasadzie miałaby nie iść na piknik nawet w sytuacji gdyby pojawiła się tak
        eksia. Nie sa to kameralne urodziny, w razie co można zniknąć w tłumie, neksia
        z dzieckiem obściskiwać się nie musi, w oczy eksi wchodzić też niekoniecznie. A
        jak dziecko czuje się związane i z matka i nową żoną taty, to dlaczego obie
        mają nie pójść? Przecież tata nie będzie siedział za rączkę z mamą, bo to już
        przeszłość. Ja osobiście na urodziny młodej nie chciałabym pójść, ale jakby
        miała jakąś uroczystość w szkole i mnie zaprosiła, to czemu nie? Można stanąć w
        kąciku, nie afiszować się i nie obściskiwać z M żeby eksi nie było przykro, a
        dziecko sie by cieszyło. Jeszcze raz powtarzam, jak ktoś sie rozwiódł to musi
        ponieść tego konsekwencje. I jednocześnie zaznaczam, że nie jestem zwolenniczką
        wielorodzin i wspólnego spędzania świąt. Ale do wszystkiego trzeba podchodzić z
        rozsądkiem i bez przeginania.
        • ma.pi Re: ex i next 08.10.04, 13:50
          zuza_a napisała:

          > No tak, ale wiesz, jak się czyta te wszystkie posty typu "powinna to, nie
          > powinna tego, musi, nie musi, może nie może" to aż się czytac nie che. Ja
          wiem,
          >
          > że niełatwo jest się pogodzić z różnymi sprawami, emocjami.

          Zuza_a zajzyj na podforum eMama, ile tam pretensji do tesciowych, szwagierek
          itp. ze racza sie dzieckiem interesowac. Jak babcia chce wnucza paciorka
          nauczyc to zaraz obraza stanu, jak ona smie, itd.
          To nie jest domena exi czy nexi to jest cecha charakterystyczna niektorych
          matek.

          Pozdr.
    • kkokos Re: ex i next 08.10.04, 11:10
      O święta naiwności!!!
      wiesz co zuza, ja po prostu nie wierzę, że ty jesteś eks, że masz dzieci, które
      spotykają się z obecną partnerką ich ojca. z twojego postu wynika, ze nic nie
      rozumiesz.... może po prostu masz 22 lata i zero życiowego doświadczenia...
      • mamaadama4 Re: ex i next 08.10.04, 11:28
        Zazdrośc o dziecko jest sprawą normalna niezależnie od statusu matki czy to ex,
        next czy aktualna. Poza tym jest to przypisane nie tylko kobietom. Pamietam
        problemy mojego męża, kiedy jego - jeszcze wtedy zona wprowadziła sobie do domu
        pana, który zajmował się jego dziecmi - nasz eksia jest z tych co nie lubi sie
        przemęczać. Widziałam jak go szarpało, że obcy facet spędza czas z jego
        dziecmi. Na obu forach emocji jest wiele, bo wiekszość piszących nie ma
        idealnej sytuacji domowej, pozbawionej tarc i konfliktów. Dlatego tak strasznie
        nie lubię wzajemnego wyciągania wątków.
        A co do zazdrości - strasznie chciałabym, żeby nasza eksia była zazdrosna choć
        trochę o moje kontakty z jej dziećmi i jak lwica walczyła o ich ograniczenie.
        hm, marzenia ściętej głowy)))))
        • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 11:34
          Ja rozumiem że można mówić o TROSCE, ale dlaczego zazdrość. Troska oznacza że
          martiwmy się czy nasz dziecko dostaje dobry zdrowy obiad, czy zakłada czapkę,
          ale byc zazdrosną o neksie? To świadczy o niskim poczuciu własnej wartości i
          braku zaufania do dziecka.
          • mamaadama4 Re: ex i next 08.10.04, 11:47
            Troska troską. Ale tu rzeczywiście chodziło o zazdrość. Zazdrość o czas
            spędzany z dziećmi, o wspólnie przeżywane radości. O to, że nie on - ich własny
            ojciec kapie je i układa do snu itd. Dla mnie to normalne i samodzilnym też się
            nie dziwię. Problem polega tylko na opanowaniu własnych uczuć, bo sytuacja jest
            jaka jest i zyć z nią trzeba.
            Sama byłam k8iedys samodzielną, z tym, że z wyboru (nie chciałam slubu z ojcem
            mojej córki) a on nie miał wtedy jak Hanka żyła innej kobiety. Ale myslę, że
            reagowałabym identycznie, pewnie z czasem emocje by się wyciszyły. A forum jest
            między innymi po to, żeby dać upust własnym emocjom, taki rodzaj terapii. Sama
            forum też tak traktuję. Nie jestesmy pełne cnót i jedyne święte. Każdą z nas
            targaja emocje. Nie zawsze da się dać im upust w realu, a wywalenie ich tutaj
            mnie np pomaga. I jak napiszę kiedyś, że najchętniej to całe towarzystwo domowe
            rozgoniłabym na cztery wiatry, to nie znaczy, że przygotowuję sie do rewolucji
            w domu.
            Qrna, szkoda że nasza eksia na forum nie zagląda. Ale chyba i tak by to nic nie
            dało, bo ona jest zaimpregnowana. ))))
            • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 12:05
              Zgadzam się, że forum jest po to, aby dac upust emocjom. Ale czasami po
              wypowiedzeniu emocje wygasają, a czasami są podsycane.
              A zazdrość o czas... ok, wszystko zależy od tego, ile tego czasu. Z drugiej
              strony, jak dziecko spędza czas u ojca to matka może coś zrobić dla siebie. Tak
              więc są i pozytywy.
              • mamaadama4 Re: ex i next 08.10.04, 12:19
                Tylko że emocje nie poddaja się bilansowi zysków i strat.)))
      • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 11:29
        kkokos, powiedz mi, czego nie rozumiem? Boisz się, że neksia zabierze Ci
        dziecko? ze je przekabaci czy co? że dziecko będzie wolało ją a nie Ciebie? Ja
        mam bardzo dobry kontakt z moim dzieckiem i nie boję się, że mi go ktokolwiek
        zabierze. Ufam mu, dużo rozmawiamy. Wiem, że on ma swoje tajemnice, ale szanuje
        to. Zresztą czego mam się bać, że zamieszka z tamtą? To niedorzeczne, bo w moim
        domu jest mu dobrze. Nie mam żadnych obaw.
        • kkokos Re: ex i next 08.10.04, 15:42
          prosze bardzo, już tłumaczę:
          nie jestem zazdrosna o uczucia mojego dziecka. porównanie do zazdrości o panią
          w przedszkolu jest idiotyczne. ale chciałabym dla mojego dziecka jak najlepiej.
          staram się wybrać mu przedszkole, w którym będzie mu dobrze i szkołę, która
          będzie ok pod możliwie wszelkimi względami (nie znaczy to oczywiście, że chowam
          swoje dziecko pod kloszem!)
          Tymczasem w kwestii next jestem postwiona pod ścianą. Nie mam wpływu na nic.
          Nie mam za grosz zaufania do ojca mojego dziecka. z bardzo różnych powodów -
          nie jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym synem, nie
          zna jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle. Mój
          eks ma prawo do swojego życia, bo przecież jesteśmy już teraz obcymi osobami. i
          w ramach tego swojego życia wprowadza w życie mojego dziecka jakąś kobietę. I
          ja w tej sytuacji mam obowiązek (!) zaakceptowania tej kobiety jako osoby,
          która spędza czas z moim dzieckiem. A ja nie mam na to żadnej ochoty. Skoro nie
          mam zaufania do eksa, dlaczego mam mieć zaufanie do niej??
          Mój syn ciężko przeżył wakacje z neksią, podczas których mój eks, świeżo
          zakochany, tokował jak cietrzew i pokazywał się z najlepszej strony jako
          sprawny wychowawca - wprowadził pięciolatkowi wojskowy dryl, by chodził jak w
          zegareczku. Tymczasem neksia siadała swemu ukochanemu na kolanach, całowała się
          z nim czule i mówiła mojemu dziecku "bo my się bardzo z twoim tatą kochamy".
          Dostałam z powrotem kłębek nerwów zamiast dziecka, kupkę siedzącego w kącie
          nieszczęścia, kompletnie rozbitego. I nic, NIC, nie mogłam zrobić. Jak zdarzył
          się taki rok, że nie puściłam dziecka z ojcem nie chcąc go na to po raz kolejny
          narażać, to okazałam się wredną suką odcinającą dziecko od ojca...
          A kiedy tatuś zabiera dziecko do siebie, to potem się okazuje, że musiał
          pracować i dziecko spędza weekend z neksią, nie z nim (to już była inna next, w
          sumie były już trzy). Owszem, dała jeść, zabrała nawet do zoo (którego mój syn
          skądinąd nie lubi, ale niech tam). Tyle że mój syn miał spędzić ten weekend z
          tatusiem. Jak ma spędzać weekendy z obcą babą, to ja chętnie zrezygnuję z tego
          mojego "czasu dla siebie", jak ktoś tu nazwał to, co eksie zyskują dzięki next
          i chętnie sama pójdę z moim synem do kina.
          I w tej sytuacji też NIC nie mogłam zrobić. Gdybym zadzwoniła, to bym się
          pewnie dowiedziała, że eks w pracy, next z moim dzieckiem - ale jakież to
          oburzające: eksia dzwoniąca do dziecka, gdy przebywa z ojcem!!!!! No i jeszcze
          powinnam być wdzięczna, że się nekst tak ładnie moim dzieckiem zajęła...
          Podsumowując: w kwestii next nie jestem zazdrosna, tylko bywam wściekła. Bo -
          przynajmniej do pewnego wieku dziecka - chciałabym sama (skoro na ojca nie
          bardzo mogę liczyć, a bardzo bym chciała móc, w końcu indywidualna
          odpowiedzialność jest piekielnie trudna) decydować o tym, co kształtuje moje
          dziecko, jakie bodźce i jakie przykłady wpływają na jego charakter i rozwój.
          Oczywiście, że nie da się trzymać dziecka pod kloszem. Ale można mu pewnych
          rzeczy oszczędzić. Na przykład next.
          Oczywiście, że bywają next fajne. Są fajnymi kobietami, czemu mają być
          niefajnymi neksiami? Gdybym miała jedną neksię, może bymi zacisnęła zęby,
          nauczyła się nie reagować alergicznie. ale gdy czytam o "zazdrości eks o next",
          to - w mojej sytuacji - nóż mi się w kieszeni otwiera.
          a napisałam, że nic nie rozumiesz, bo z twojego postu przebija święta wiara w
          ideały. Nie ma ideałów. Z twojego postu po prostu tchnie naiwnością, takim
          naiwnym spojrzeniem, że wystarczy odrobina dobrej woli... Życie jest bardziej
          skomplikowane smile
          • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 17:14
            kkokos napisała:

            > prosze bardzo, już tłumaczę:
            > nie jestem zazdrosna o uczucia mojego dziecka. porównanie do zazdrości o
            panią
            > w przedszkolu jest idiotyczne.

            z tym sie nie zgodzę. Czytasz wypowiedzi na tym forum i wiesz, ze wiele neksi
            bardzo sie stara być w porządku. Odpowiedzialność za nie swoje dziecko jest
            bardzo duża. Naprawdę jako next mając kontakty z dzieckiem eksi i mojego M
            starałam się postępowac bardzo delikatnie.

            > Tymczasem w kwestii next jestem postwiona pod ścianą. Nie mam wpływu na nic.
            > Nie mam za grosz zaufania do ojca mojego dziecka. z bardzo różnych powodów -
            > nie jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym synem,
            nie zna jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle.

            No i ja tu mając taką sytuacje wystąpiłabym o ograniczenie praw ojcu. Spokojnie
            udowodnic nieodpowiedzialność i już. Sama piszesz że to były mąż jest
            nieodpowiedzialny, dlaczego masz byc zła na jego kobiete. Ona jest postawiona w
            bardzo niezręcznej sytuacji.


            Mój
            > eks ma prawo do swojego życia, bo przecież jesteśmy już teraz obcymi osobami.
            i
            >
            > w ramach tego swojego życia wprowadza w życie mojego dziecka jakąś kobietę. I
            > ja w tej sytuacji mam obowiązek (!) zaakceptowania tej kobiety jako osoby,
            > która spędza czas z moim dzieckiem. A ja nie mam na to żadnej ochoty. Skoro
            nie
            >
            > mam zaufania do eksa, dlaczego mam mieć zaufanie do niej??

            No właśnie, kolejny raz widać jak wiele zależy od facetów w relacjach w obie
            strony. Nieodpowiedzialny facet to także katastrofa dla neksi.

            > Mój syn ciężko przeżył wakacje z neksią, podczas których mój eks, świeżo
            > zakochany, tokował jak cietrzew i pokazywał się z najlepszej strony jako
            > sprawny wychowawca - wprowadził pięciolatkowi wojskowy dryl, by chodził jak w
            > zegareczku. Tymczasem neksia siadała swemu ukochanemu na kolanach, całowała
            się z nim czule i mówiła mojemu dziecku "bo my się bardzo z twoim tatą
            kochamy".

            Beznadzieja, ja nigdy, przenigdy nie zachowałabym się w taki sposób i jak sądze
            z wypowiedzi dziewczyn na tym forum, one też nie.


            > Dostałam z powrotem kłębek nerwów zamiast dziecka, kupkę siedzącego w kącie
            > nieszczęścia, kompletnie rozbitego. I nic, NIC, nie mogłam zrobić.

            ??? A czy rozmawiasz z ojcem dziecka?


            Jak zdarzył
            > się taki rok, że nie puściłam dziecka z ojcem nie chcąc go na to po raz
            kolejny
            >
            > narażać, to okazałam się wredną suką odcinającą dziecko od ojca...

            Kto Ci postawił taki zarzut? Były mąż?

            > A kiedy tatuś zabiera dziecko do siebie, to potem się okazuje, że musiał
            > pracować i dziecko spędza weekend z neksią, nie z nim (to już była inna next,
            w
            >
            > sumie były już trzy). Owszem, dała jeść, zabrała nawet do zoo (którego mój
            syn
            > skądinąd nie lubi, ale niech tam). Tyle że mój syn miał spędzić ten weekend z
            > tatusiem. Jak ma spędzać weekendy z obcą babą, to ja chętnie zrezygnuję z
            tego
            > mojego "czasu dla siebie", jak ktoś tu nazwał to, co eksie zyskują dzięki
            next
            > i chętnie sama pójdę z moim synem do kina.
            > I w tej sytuacji też NIC nie mogłam zrobić. Gdybym zadzwoniła, to bym się
            > pewnie dowiedziała, że eks w pracy, next z moim dzieckiem - ale jakież to
            > oburzające: eksia dzwoniąca do dziecka, gdy przebywa z ojcem!!!!! No i
            jeszcze
            > powinnam być wdzięczna, że się nekst tak ładnie moim dzieckiem zajęła...
            > Podsumowując: w kwestii next nie jestem zazdrosna, tylko bywam wściekła. Bo -
            > przynajmniej do pewnego wieku dziecka - chciałabym sama (skoro na ojca nie
            > bardzo mogę liczyć, a bardzo bym chciała móc, w końcu indywidualna
            > odpowiedzialność jest piekielnie trudna) decydować o tym, co kształtuje moje
            > dziecko, jakie bodźce i jakie przykłady wpływają na jego charakter i rozwój.
            > Oczywiście, że nie da się trzymać dziecka pod kloszem. Ale można mu pewnych
            > rzeczy oszczędzić. Na przykład next.
            > Oczywiście, że bywają next fajne. Są fajnymi kobietami, czemu mają być
            > niefajnymi neksiami? Gdybym miała jedną neksię, może bymi zacisnęła zęby,
            > nauczyła się nie reagować alergicznie. ale gdy czytam o "zazdrości eks o
            next",
            >
            > to - w mojej sytuacji - nóż mi się w kieszeni otwiera.

            Znowu - czytasz to forum i widzisz że neksie sie starają. I znowu, facet
            wykazuje sie totalna nieodpowiedzialnością. Czy to wina neksi? Czy za
            nieodpowiedzialność faceta należy winić neksię (może tylko za to, że się z
            takim gościem zadała, ale to już inna historia).




            > a napisałam, że nic nie rozumiesz, bo z twojego postu przebija święta wiara w
            > ideały. Nie ma ideałów. Z twojego postu po prostu tchnie naiwnością, takim
            > naiwnym spojrzeniem, że wystarczy odrobina dobrej woli... Życie jest bardziej
            > skomplikowane smile


            Wiem że nie ma ideałów. Może rzeczywiście naiwnością jest myśleć, że wystarczy
            odrobina dobrej woli. Ale czasami wystarczy. A takie komentowanie postów z tego
            wątku na wątku samodzielnych tchnie złośliwością i takim nakręcaniem sie.
            Poza ty, powtórzę się, macochy z tego forum naprawde staraja sie a wielokrotnie
            spotykają je za to same przykrosci. Czy nie widzisz czytając te posty, że to
            eksie zaczynają pierwsze nerwowo podchodzic do tematu? Jeszcze się nic nie
            wydarzyło, a eksie już mają pretensje. Tak na wszelki wypadek. Jak dowiedzą się
            że ich mąż ma kobietę, już zaczynają działać. A czy nie wystarczyłoby pogadać z
            ojcem dziecka o swoich obawach? No a jak facet nieodpowiedzialny recydywista,
            to nawet jak nie bedzie miał nowej kobiety, to i tak problem jest. I moim
            zdaniem, trzeba sie czepiac faceta, a nie neksi. No chyba że odciąga faceta od
            dziecka, ale dziewczyny z tego forum tego nie robia.
            • chalsia Re: ex i next 08.10.04, 17:34

              >A czy nie wystarczyłoby pogadać z
              >
              > ojcem dziecka o swoich obawach? No a jak facet nieodpowiedzialny recydywista,
              > to nawet jak nie bedzie miał nowej kobiety, to i tak problem jest. I moim
              > zdaniem, trzeba sie czepiac faceta,

              Ano cóż, w wielu przypadkach pogadanie z ojcem nic nie daje. I czepianie się go
              również nic nie da.

              Pzdr,
              Chalsia

              Większość ludzi to ssaki.
              • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 19:36
                to co, lepiej czepiać się neksi?
                • chalsia Re: ex i next 08.10.04, 23:04
                  A kto się czepia, kobieto ? To Ty sama wrzucasz taką propozycję na
                  stwierdzenie, że czepianie się ojca nic nie daje.
                  Zrobiłas niezłą wycieczkę myślową i odwróciłaś kota ogonem, wyszedłszy od
                  kwestii Bejbiko i dyskusji jaka się w związku z jej sprawą toczyła.
                  Nie kojarzę by ktokolwiek w tych wątkach czepiał się nexi.

                  Choć wiesz, po głębszym zastanowieniu, jesli nie da rady normalnie sie dogadać
                  i wpłynąć na ojca/eksa, to Twój pomysł wpłynięcia na niego poprzez czepianie
                  się next jest po prostu świetny.

                  Pozdrawiam,
                  Chalsia
                  • lideczka_27 Re: ex i next 09.10.04, 00:08
                    chalsia napisała:


                    > Choć wiesz, po głębszym zastanowieniu, jesli nie da rady normalnie sie
                    dogadać
                    > i wpłynąć na ojca/eksa, to Twój pomysł wpłynięcia na niego poprzez czepianie
                    > się next jest po prostu świetny.


                    chalsia, zlituj się. Ja po tym czepianiu się do tej pory liżę rany.


                    Z tego więcej problemów będzie niż pożytku, tyle, że to już inna historia...
                    A że w ostatecznym rozrachunku dzieciakowi się oberwie, to też fakt. Ale
                    rozwinę (jeśli trzeba), jak będę w kondycji lepszej.

                    pozdrawiam, dobrej nocki
                    lidka
            • kkokos Re: ex i next 11.10.04, 11:22
              > > nie jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym syne
              > m,
              > nie zna jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle.
              >
              > No i ja tu mając taką sytuacje wystąpiłabym o ograniczenie praw ojcu.
              Spokojnie
              >
              > udowodnic nieodpowiedzialność i już.


              kochana naiwna zuzo, czy ty wiesz, co to znaczy ograniczyć prawa rodzicielskie
              ojcu i z jakich powodów sąd je ogranicza? na pewno nie wystarczy tu, że "nie
              jest dobrym ani odpowiedzialnym opiekunem, nie rozmawia z naszym synem, nie zna
              jego potrzeb i upodobań, odbębnia widzenia raz na jakiś czas i tyle. " >


              >>>>>Skoro nie mam zaufania do eksa, dlaczego mam mieć zaufanie do niej??
              No właśnie, kolejny raz widać jak wiele zależy od facetów w relacjach w obie
              > strony. Nieodpowiedzialny facet to także katastrofa dla neksi.
              >
              nie rozumiemy się - większość eksi nie ma zaufania do swych eks, bo jak ma
              mieć, jeśli to on albo rzuca rodzinę, albo swą żoną i dzieckiem pomiata
              doprowadzając do sytuacji, że ona odchodzi (pomijam oczywiście sytuacje, w
              których to kobieta poznaje innego faceta i odchodzi z nim. ale takie raczej tu
              nie szlochają). Więc większość eksi widzi swych byłych facetów jako
              nieodpowiedzialnych.



              > Beznadzieja, ja nigdy, przenigdy nie zachowałabym się w taki sposób i jak
              sądze
              >
              > z wypowiedzi dziewczyn na tym forum, one też nie.
              >
              a ja wcale nie jestem tego pewna. Przypuszczam, że ta panna była bardzo młoda,
              bardzo zakochana, bardzo zapatrzona w siebie i bardzo pewna swego. Tu tez jest
              sporo takich neksi smile) (ale również wiele rozsądnych, oczywiście!)




              > > Dostałam z powrotem kłębek nerwów zamiast dziecka, kupkę siedzącego w kąc
              > ie
              > > nieszczęścia, kompletnie rozbitego. I nic, NIC, nie mogłam zrobić.
              >
              > ??? A czy rozmawiasz z ojcem dziecka?

              o święta naiwności! a jak sądzisz??? oczywiście że tak, ale co z tego?



              >
              > Jak zdarzył
              > > się taki rok, że nie puściłam dziecka z ojcem nie chcąc go na to po raz
              > kolejny
              > >
              > > narażać, to okazałam się wredną suką odcinającą dziecko od ojca...
              >
              > Kto Ci postawił taki zarzut? Były mąż?

              no a kto?

              Czy za
              > nieodpowiedzialność faceta należy winić neksię (może tylko za to, że się z
              > takim gościem zadała, ale to już inna historia).
              >

              za to akurat najmniej - w końcu ja też się zadałam, niby dlaczego ona miałaby
              być mądrzejsza ode mnie i się nie nabrać?? smile)



              Czy nie widzisz czytając te posty, że to
              > eksie zaczynają pierwsze nerwowo podchodzic do tematu?

              nie, nie widzę. widzę, ze obie strony są równie nerwowe.

              > Jeszcze się nic nie
              > wydarzyło, a eksie już mają pretensje. Tak na wszelki wypadek.

              dokładnie to samo można powiedzieć o neksiach smile alergicznie i z zazdrością
              reagujących na każdy kontakt ich M z eks.


              Jak dowiedzą się
              >
              > że ich mąż ma kobietę, już zaczynają działać. A czy nie wystarczyłoby pogadać
              z
              >
              > ojcem dziecka o swoich obawach? No a jak facet nieodpowiedzialny recydywista,
              > to nawet jak nie bedzie miał nowej kobiety, to i tak problem jest. I moim
              > zdaniem, trzeba sie czepiac faceta, a nie neksi. No chyba że odciąga faceta
              od
              > dziecka, ale dziewczyny z tego forum tego nie robia.


              o! różnie to bywa! choć rzeczywiście, neksiowe wpisy "nie znoszę tego dziecka,
              choć go na oczy nie widziałam" są zwykle zagłuszane przez komentarze: "jak
              kochasz faceta, to musisz też zaakceptować fakt, że on ma dziecko i jemu będzie
              poświęcał część czasu".

    • mamaadama4 Re: ex i next 08.10.04, 14:09
      burza uczucia się rzeczą ludzką. Nienormalnośc zaczyna się wtedy, gdy nie
      potrafimi nad nimi zapanować i to one zaczynają rządzić nami i naszym zyciem a
      przy okazji życiem innych osób.
    • domali Re: ex i next 08.10.04, 16:29
      Nie lubię uogólnień. Bardzo smile
      Ale uderza mnie w tych relacjach eks - next (tych, które obserwuję na forum)
      brak konsekwecji.
      Z jednej strony dla eks next to jakaś obca baba, co to ani dziecka nie musi
      widywać, ani nic jej do tego, jak to dziecko się zachowuje, generalnie -
      dziecko tylko faceta, next wara w każdym wymiarze.
      No a z drugiej strony sypią się gromy na takie next, które nie chcą się
      spotykać z dziećmi, nie lubią ich (był taki wątek, w którym którejś eks było
      smutno, że ktoś może nie lubić dzieci swojego męża) - no bo 'widziały gały, co
      brały', trza faceta akceptować z całym 'inwentarzem' i chociaż tolerować
      dzieci. I jeszcze - trzeba faceta w czambuł potępiać i rzucać najlepiej, jeśli
      się dzieckiem nie interesuje tak, jak powinien (wg matki tegoż dziecka na
      przykład). Konsekwencja, to jest to.
      • zuza_a Re: ex i next 08.10.04, 16:54
        domali napisała:

        > Nie lubię uogólnień. Bardzo smile

        Ja też nie, ale czasami uogólnic trzeba. Uogólniając w tym wątku chciałam
        nakreslić problem. A wiadomo, że każdy przypadek jest inny. Ale zgodzisz się ze
        mną, że pewne reguły wynikające z uogólnień działają.

        > Ale uderza mnie w tych relacjach eks - next (tych, które obserwuję na forum)
        > brak konsekwecji.
        > Z jednej strony dla eks next to jakaś obca baba, co to ani dziecka nie musi
        > widywać, ani nic jej do tego, jak to dziecko się zachowuje, generalnie -
        > dziecko tylko faceta, next wara w każdym wymiarze.
        > No a z drugiej strony sypią się gromy na takie next, które nie chcą się
        > spotykać z dziećmi, nie lubią ich (był taki wątek, w którym którejś eks było
        > smutno, że ktoś może nie lubić dzieci swojego męża) - no bo 'widziały gały,
        co
        > brały', trza faceta akceptować z całym 'inwentarzem' i chociaż tolerować
        > dzieci. I jeszcze - trzeba faceta w czambuł potępiać i rzucać najlepiej,
        jeśli
        > się dzieckiem nie interesuje tak, jak powinien (wg matki tegoż dziecka na
        > przykład). Konsekwencja, to jest to.
        >

        No więc własnie. Wydaje mi sie, że niektórzy ludzie nie potrafia ponosić
        konsekwencji. Rozeszli sie, sorry, no to trzeba trzymać jezyk za zebami i
        ponosić konsekwencje swoich czynów. Mnie też nieraz krew zalewa na niektóre
        sprawy, ale powiedziało sie a, trzeba i b. Nie da sie "zjeść ciastko i mieć
        ciastko".
        • domali Re: ex i next 08.10.04, 17:12
          zuza_a napisała:

          > Ale zgodzisz się ze mną, że pewne reguły wynikające z uogólnień działają.

          Zgodzę. W sumie zazwyczaj uogólnienia z nieba się nie biorą smile
    • agamagda Re: ex i next 10.10.04, 13:55
      Zuza, nie zgadzam się z Tobą kiedy mówisz ze Ex są zazdrosne o swoje dzieci.
      Bliższa prawdy jest zdecydowanie kkokos, kiedy mówi że jest to kwestia
      zaufania, a raczej jego braku, do postepowania M i jego przyjaciolki. Next nie
      mają zamiaru krzywdzic dziecka, pewnie to prawda, ale dziecko im przeszkadza,
      bo zwiazek jest nowy , bo ma sie ochotę iśc do kina, czy po prostu pobyć
      ze "swoim" M a tu pęta się brzdąc, ze swoimi humorami i bagażem emocjonalnym.
      Matki boja się takich relacji, i ich wpływu na dziecko. W większosci wypadków
      nie jest to zazdrosc.
    • zuza_a Re: ex i next 12.10.04, 21:57
      Dziewczyny! Jak widzę toczy się ostra dyskusja na temat problemu bejbiko. Jak
      widać każda ze stron ma rację. Ja już nie chcę komentować tego wątku, bo
      emocje... a i tak każda z nas wie swoje. Może rzeczywiście nie należy
      uogólniać, może zazdrość jest i jest w każdej matce. Ja bym wolała, żeby to
      była zdrowa troska. Może trochę się zapętliłam w swoich dywagacjach, nie mam
      zamiaru naprawiać świata czy tworzyć raju na ziemi, może moje wypowiedzi są za
      bardzo idealistyczne, ja bym chciała żeby było dobrze (jak każda z nas
      zapewnie), ale zdaje sobie sprawę że to niemożliwe. Wbrew temu co niektóre z
      was sądzą bardzo dużo przeszłam, wiele spraw rozwiązałam jak umiałam i nie mam
      takich problemów z jakimi borykają się niektóre z Was, może niekiedy uciekałam
      od problemów i kiedyś niestety mnie dopadną... nie wiem... Skoro i tak
      spotykamy się na tym forum, znamy swoje problemy, to może dajmy sobie więcej
      zaufania (w relacjach ex - next). Ja wiem, to nie są łatwe tematy, bo działają
      ostre emocje, mnie też wiele razy brzuch boli...
      A zaczęłam ten wątek, bo uderzyło mnie komentowanie wątku bejbiko na forum
      samodzielnych. Wydało mi się to jakby szpiegowaniem. Wiem, wiem, forum
      publiczne i można robiś i pisać co się podoba. Przyznaję, że weszłam na forum
      samodzielnych po raz pierwszy, może komentowanie jest zwyczajem i ja nie
      załapałam. W każdym razie, chciałam podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.
      I nie sądzę żebym świat naprawiła wink), ale może któraś z Was będzie miała po
      przeczytaniu tego jakąś refleksiję. I o to mi chodziło. Pozdrawiam wszyskie
      czytelniczki.
Pełna wersja